Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Razem o planie Czarnka: skupu domów i sprowadzeniu górali

Razem o planie Czarnka: skupu domów i sprowadzeniu górali

Razem odnosi się do propozycji Przemysława Czarnka, by rząd skupował nieruchomości i sprowadzał górali z Chicago. W materiale podsumowano też obchody 1 maja w Gdańsku, zagrożenia dla publicznej ochrony zdrowia oraz obawy dotyczące Rady Nowej Konstytucji.

Plan Czarnka i jego ograniczenia


Razem wskazuje, że pomysł skupowania „trudnych” domów nie rozwiąże problemu wyludniania Polski poza dużymi miastami. Bez pracy i inwestycji nikt nie będzie się osiedlać - a państwowy skup może stać się sposobem na ratowanie prywatnych interesów osób mających „kilka ruder”.

Groźba prywatyzacji służby zdrowia


W materiale poruszono alarmujące sygnały o zamykanych oddziałach i postępującej prywatyzacji ochrony zdrowia. Razem przypomina, że to pracownicy na etatach dźwigają dziś ciężar systemu, podczas gdy korporacje i uprzywilejowane grupy płacą mniej - konsekwencją może być rosnący koszt leczenia dla pacjentów.

Rada Nowej Konstytucji i prezydenckie weto


Razem krytykuje skład powołanej Rady Nowej Konstytucji jako jednostronny i zbyt osadzony w kręgach emerytalnych, z sygnałami zmiany modelu ustrojowego w kierunku silnej prezydentury. Partia podkreśla, że bez szerokiej zgody społecznej żadne zmiany konstytucyjne nie rozwiążą głębokiego podziału w Polsce.

Razem (konferencje prasowe) — migawka z wypowiedzi: Razem o planie Czarnka: skupu domów i sprowadzeniu górali (07.05.2026)

Gdańsk, Solidarność i wezwanie do działania


Razem relacjonuje obchody 1 maja pod bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej: przypomnienie postulatów z 1980 roku, krytyka klientelizmu i apel o uczciwy system podatkowy oraz obronę praw pracowniczych. Partia wzywa do samooorganizacji i determinacji, by obronić publiczne usługi i prawa pracowników.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Przegląd tygodnia z podstawiuszkich tater. Pan Czarnek, kandydat PiS-u na premiera, ma plan. Zapytacie, jaki plan? Sprytny oczywiście. Sprowadzimy z Chicago górali. Demografia uratowana, a przy okazji pan Czarnek rozwiąże swój mały, całkiem osobisty problem. Otóż pan Czarnek ma dom, ale niestety nie ma go jak sprzedać, bo tam, gdzie go ma i tam, gdzie chciałby go sprzedać, nikt go nie chce kupić, bo tam się nie chce osiedlać. No więc wymyślił, że dom kupi od niego samorząd. Po co? Żeby osiedlić tam górali z Chicago. Nie tylko od niego zresztą, bo kandydat PiS-u na premiera chciałby, żeby rząd uruchomił taki program skupu domów, których nie da się sprzedać. Interwencyjny program skupu rodek. Jest tylko jeden mały problem. Prawda jest taka, że jeżeli nie ma pracy, jeżeli nie ma inwestycji, to nikt nam się nie sprowadzi. Ani z Warszawy, ani z Chicago, ani z Londynu, ani z Norwegii, ani skądkolwiek. Pod rządami PiS-u i Platformy tych inwestycji nie ma, więc Polska poza największymi miastami po prostu się wyludnia, to jest fakt. Na pomyśle pana Czarnka mogą skorzystać tylko i wyłącznie ludzie tacy jak on. Ci, którzy mają kilka ruder gdzieś poza wielkimi miastami i chętnie się ich pozbędą za pieniądze, które zapłaci im państwo. Są sposoby wydawania publicznych pieniędzy mądre i głupie. Ten jest wybitnie durny. No ale magiczne pomysły pana Czarnka to nie jedyne, co się w tym tygodniu działo. Oddaję głos do studia w Warszawie. Dzięki Adrian i pozdrawiam ze studia w Warszawie. A w dzisiejszym odcinku Wydarzenia majówkowe. Czarnek pod drzwiami Donalda Trumpa. Rada Konstytucyjna i nowe veto prezydenta. Anna Maria Żukowska, która głosowała, ale się nie cieszyła. TVP i to, co pokazuje, a czego nie pokazuje. I oczywiście, co słychać wrazem. 1 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy. Z tej okazji już drugi rok pod rząd jako razem zorganizowaliśmy obchody w Gdańsku. W tym roku nasze wydarzenie odbyło się w miejscu bardzo symbolicznym. Zorganizowaliśmy je pod bramą numer 2 Stoczni Gdańskiej. Dokładnie tam, gdzie w sierpniu 1980 roku umieszczono 21 postulatów strajkujących robotników. To właśnie tam, 46 lat później, mówiliśmy o tym, jak dzisiaj powinna wyglądać Polska Solidarności. Co dzisiaj to oznacza. Poseł Maciej koniecznie mówił o konieczności wprowadzenia uczciwego systemu. Systemu, który nie robi frajerów z uczciwie pracujących na umowie o pracę ludzi. Dzisiaj to na pracownikach spoczywa ogrom ciężaru utrzymania państwa. Przedsiębiorcy płacą mniej. Księża płacą mniej. Rolnicy płacą mniej. Międzynarodowe korporacje unikają opodatkowania. Kolekcjonerzy mieszkań to już w ogóle jadą na gapę. Pracownik na etacie, uczciwie pracujący, odprowadzający podatki, robi w Polsce za frajera. To trzeba zmienić. Posłanka Marcelina Zawisza mówiła o demontażu publicznej ochrony zdrowia. Serwują nam prywatyzację systemu ochrony zdrowia. Zwijane są kolejne oddziały. Znikają porodówki. Znika pediatria, znika chirurgia, znika interna. Znikają te oddziały, które są nam potrzebne, naszym bliskim, naszym babciom, dziadkom, rodzicom, nam. Które są dla nas. Wiecie dlaczego? Bo oni mają system ochrony zdrowia na pstryknięcie palcami. Oni nie rozumieją tego, co to znaczy mieć problem z dostępem do lekarza. Ja opowiedziałam o boleśnie niezrealizowanym postulacie z sierpnia 1980 roku. To znaczy o żądaniu doboru kadry kierowniczej na zasadzie kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej. Te strajki to był krzyk niesprawiedliwie traktowanej, ciężko pracującej większości. To był krzyk przeciwko aroganckiej, betonowej władzy. Robotnicy powiedzieli wprost. Dość aparatczyków władzy, którzy dostają się do zarządów tylko dlatego, że należą do partii. Minęło prawie pół wieku i jedna zmiana ustroju. I to żądanie pozostaje kompletnie niezrealizowane. I wreszcie przewodniczący Adrian Zandberg mówił o wyborze, przed którym stoimy dzisiaj, o konieczności zmiany kierunku z teraz obranego kierunku polskiej egoizmu na wspólną budowę Polski Solidarności. Z tej nadziei urodził się 8-godzinny dzień pracy, urlopy wypoczynkowe, publiczna ochrona zdrowia, bezpłatna ochrona zdrowia, emerytury. Bez determinacji, bez walki, bez organizacji żadnej z tych rzeczy by nie było. I bez determinacji i walki politycznej, związkowej żadnej z tych rzeczy nie będzie. I musimy być tego świadomi, że taka jest stawka. Oni chcą zlikwidować publiczną ochronę zdrowia. Oni chcą rozmontować do końca kodeks pracy. Chcą jeszcze bardziej przechylić szalę na rzecz kapitału, kosztem pracy. Jedyna droga, żeby się temu przeciwstawić, to jest oddolna samooorganizacja. Każda zmiana bierze się z buntu, ale przede wszystkim bierze się z nadziei i z samooorganizacji. I tej nadziei potrzebujemy, żeby odzyskać przyszłość. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że damy radę. Całość transmisji z wydarzenia zobaczycie na tym kanale w sekcji transmisji. Polecam. Kilkadziesiąt szpitali zagrożonych zamknięciem. Badania odwoływane, pacjenci odchodzący z kwitkiem. Nic dziwnego, że cała koalicja jak jeden mąż zagłosowała w obronie ministr zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Skoro tak, to chyba wszystko idzie zgodnie z planem. O ile tym planem jest oczywiście prywatyzacja ochrony zdrowia w Polsce. To bardzo proste. Jeżeli rząd celowo głodzi ochronę zdrowia, jeżeli gotów jest nawet dopłacać do zamykania oddziałów szpitalnych, to znaczy, że więcej i więcej będziemy musieli wykładać na leczenie z własnej kieszeni. Kto na tym zarobi? Wielkie medyczne korporacje. I naprawdę szlag mnie już trafia, jak słucham Anny Marii Żukowskiej, która opowiada, że co prawda głosowała w obronie ministry, ale się nie cieszyła. Mówiła pani o Marcelinie Zawiszy. Ona mówi tak. Z tym głosowaniem Lewica udowodniła, że ważniejsze od służby zdrowia dla was są stołki dla marszałka Czarzestego i dla własnych działaczy w spółkach Skarbu Państwa. Skoro poparliście budżet, którym brakuje dwudziestu paru miliardów na NFZ, skoro teraz państwo głosowali za obroną pani minister zdrowia, no to już nie możecie umywać rąk, jeśli chodzi o odpowiedzialność za zdrowie. Pani z czystym sumieniem i przekonaniem zagłosowała w jej obronie? Głosowałam z dużym bólem serca i z dużym bólem sumienia. Polacy nas wybrali, żebyśmy odsunęli PiS od władzy. Czyli głosowała pani, ale się pani nie cieszyła? Zdecydowanie się nie cieszyłam. Naprawdę, to już było. Jesteście w tym rządzie, głosowaliście za tym budżetem, bronicie tej minister, to jest wasza odpowiedzialność. Postępująca prywatyzacja ochrony zdrowia, to jest wasza odpowiedzialność. Pacjenci odchodzący z kwitkiem, to jest wasza odpowiedzialność. Nie uciekniecie od niej. 3 maja obchodziliśmy święto Konstytucji 3 maja. Z tej okazji pan prezydent Karol Nawrocki ogłosił powstanie Rady Nowej Konstytucji przy prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej. I powiem tak, pan prezydent się nie patyczkuje. W dziesięcioosobowym składzie powołanej Rady średnia wieku wynosi około 75 lat i wszyscy powołani są już w wieku emerytalnym. Konstytucja na nowe czasy, dla nowych pokoleń. Ale karty rozdawać będą Julia Przyłębska i Marek Jurek. Z komunikacji Kancelarii Prezydenta można wywnioskować, że decyzja o kierunku zmian w Konstytucji już zapadła i pan prezydent będzie chciał dążyć do wprowadzenia w systemu prezydenckiego. Najwyraźniej punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, bo jeszcze w 2016 roku prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński bardzo jasno opowiadał się po stronie systemu kanclerskiego. Kiedy w lutym spotkaliśmy się z panem prezydentem Nawrockim, rozmawialiśmy również o jego planach powołania Rady nowej Konstytucji. Wtedy też powiedzieliśmy panu prezydentowi, że żadna rada, komisja czy konstytuanta nie naprawi najważniejszych problemów polskiego ustroju czy systemu, jeżeli nie dotknie głębokiego podziału, który rozrywa Polska. To nie chodzi o to, że eksperci czy prawnicy znajdą jakąś najlepiej postawioną kropkę. Najprawniczej napisane zdanie. Potrzebna jest zgoda społeczna, która będzie wykraczała pomiędzy dwa największe bloki polityczne. Tymczasem nowo powołana rada zaczyna od przeciągania liny na swoją stronę. W składzie najbardziej kontrowersyjna prezeska Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska w celach powołania systemu prezydenckiego jak przystało na radę przy prezydencie. Chyba wszyscy zgodzą się, że w Polsce są potrzebne zmiany. Są potrzebne reformy, ale duopol nie naprawi problemów, które sam stworzył. Kiedy wydawało się, że ostateczne granice wierno poddaństwa i służalczości Prawa i Sprawiedliwości wobec najbardziej pomarańczowego z prezydentów zostało osiągnięte, wtedy wchodzi on, Przemysław Czarny. Mara Lago za moimi plecami. Mara Lago, czyli morze i jezioro. Siedziba Donalda Trumpa. Dzisiaj władz Stanów Zjednoczonych. Drugi Waszyngton, można powiedzieć. Jest morze i jest jezioro. I są ciary żenady, kiedy patrzymy na kandydata na premiera Polski, który wystaje pod siedzibą Donalda Trumpa w Mara Lago. Do której zapewne go nie wpuszczono i opowiada o bardzo ważnych spotkaniach biznesowych, z których jednak nie ma żadnej relacji. Żeby ta trampofilia PiSu była tylko śmieszna i żenująca, to jeszcze pół biedy. Ale ona niestety jest groźna. Prawica strasznie odpaliła się na premiera Tuska, kiedy raz zdarzyło mu się powiedzieć coś mądrego. Żebyśmy nie dali się Amerykanom rozgrywać przeciwko naszym regionalnym sojusznikom. Przeciwko Europie. Amerykanie chcą wycofać część swoich wojsk z Niemiec. Ci żołnierze mogliby trafić do Polski. Pytanie jakim kosztem. Jeżeli działoby się to w porozumieniu z naszymi europejskimi partnerami, to spoko. Kłopot polega na tym, że nasza zakochana w Trumpie prawica europejskie relacje wydaje się mieć gdzieś. Byle tylko przypodobać się Donaldowi Trumpowi, byle tylko sprowadzić do Polski parę tysięcy więcej amerykańskich żołnierzy. Administracja Trumpa wprost mówi o tym, że jej celem jest rozbicie Unii Europejskiej. W naszym interesie jest silna i zjednoczona Europa. Jeżeli komuś dzisiaj wydaje się, że te parę tysięcy amerykańskich żołnierzy będzie lepszą gwarancją naszego bezpieczeństwa, niż silna, zjednoczona i zdolna do obrony Unii Europejska, to jest to skrajna naiwność i głupota. Ale jak czyjemuś sercu bliższy jest Waszyngton niż Warszawa, to podzielona Europa go cieszy. Stop! Maturzysto, wyczerpałeś limit YouTube'a. Druga połowa podsumowania tygodnia odblokuje się po zdanych rozszerzeniach. A tak serio, odpocznij sobie chwilę. Za Wami matury podstawowe, przed Wami jeszcze rozszerzenia. Pewnie już wiecie, że matura to nie koniec świata. Ja przed swoją maturą też się stresowałem, lalkę czytałem jeszcze do drugiej nad ranem, ale przeżyłem i było dobrze. Razem trzyma za Was kciuki. Trzeciego maja przypadały urodziny Marszałka Czerzastego. Z tej okazji publiczna telewizja polska wyemitowała odcinek koalicyjnego studia Jajo, czyli kwiatków polskich, dotyczący urodzin właśnie Pana Marszałka. Że zgodził się Pan przyjść do kwiatków? Dobry wieczór Państwu. Przyszedłem do Was dlatego, że dzisiaj mam urodziny. No to 100 lat! To w ogóle wow! Chciałem Państwu powiedzieć, że ludzie intuicyjnie wyczuwają, że jest to wielkie święto. I proszę zobaczyć, co się dzisiaj od rana działo. Flagi, pochody. Flagi, pochody. Dlaczego? Dla Pana. Konstytucja oczywiście. Ale proszę Państwa, poza tym... Dobra, to ja myślę, że teraz zrobimy 100 lat. Mamy wspaniały zespół. 100 lat, 100 lat, niech żyje, żyje nasz... To samo w sobie było dość żenujące. Ale weszło na kompletnie nowy poziom, w momencie, w którym posłanka lewicy Anna Maria Żukowska oświadczyła na Twitterze, że odcinek ten był nagrywany tydzień wcześniej. A zgromadzeni w studio goście, dziennikarze i Pan Marszałek Czarzasty udawali, że jest święto konstytucyjne, żeby z tygodniowym wyprzedzeniem zrealizować odcinek urodzinowy dla Marszałka Czarzastego. Dzisiaj mam urodziny. Ja nie jestem może kwiatkami polskimi, ale z tego miejsca życzę 100 lat jeszcze jednej osobie, która obchodziła urodziny 3 maja. Marcelina Zawisza, niezastąpiona szefowa naszego koła poselskiego, również miała urodziny 3 maja. Jeśli tak jak ja życzycie jej jak najlepiej, napiszcie w komentarzu. Jeszcze przed majówką prezydent Karol Nawrocki zawetował kolejną ustawę. Tym razem jego weto myślę, że można nazwać po prostu dziecinnym. Zawetowana ustawa zakładała, że od 1 stycznia 27 roku wejdzie w życie możliwość rozwodów nie przed sądem, a w urzędzie stanu cywilnego. Wyłącznie dla małżeństw, które nie mają dzieci i które mają przynajmniej roczny staż małżeństwa. Nikt się nie cieszy z konieczności rozwodu. A jednak ludzie bez względu na przekonania czy poglądy polityczne po prostu się rozstają. Prezydent Nawrocki mógł dopuścić do wejścia ustawy, dać ludziom wolność wyboru i zmniejszyć trochę biurokrację i kolejki w sądach. Zamiast tego wybrał udawanie, że świat jest czarno-biały. Kolejny tydzień i kolejny segment Co Słychać Wrazem. Ola Owca mówiła Wam o tym, co robiliśmy w Gdańsku, o naszym wiecu pod bramą Stoczni Gdańskiej, ale świętowaliśmy i przypominaliśmy o tym, co znaczy 1 maja w całej Polsce. Od Poznania po Włodawę, od Opola po Szczecin lokalne struktury razem organizowały pikniki, wiece, przemarsze, konferencje prasowe. Wszędzie tam mówiliśmy o najważniejszych problemach, które dotykają dziś normalnych, uczciwie pracujących ludzi. O tym, że dach nad głową O ratujących życie zabiegach w szpitalu, na które niedługo trzeba będzie brać kredyt. Wreszcie o lokalnych wyspach bezrobocia. O setkach CV-ek, które młodzi ludzie wysyłają, nigdy nie dostając odpowiedzi. Dziękujemy Wam za liczną obecność na tych wydarzeniach. Cały czas przypominamy też o wyroku NSA. Wyroku, który umożliwia przepisanie małżeństw jednopłciowych, zawartych za granicą w Polsce. Ten wyrok dotyczył jednej pary, ale dawał rządowi możliwość przygotowania narzędzi, które mogłyby pozwolić na przepisywanie takich małżeństw w całej Polsce. Zamiast tego Donald Tusk i jego sojusznicy z lewicy PSL-u Polski 2050 wybrali tchórzostwo. W kampanii, która odsunęła PiS od władzy obiecywali, że...