Roman Giertych: Czy Stanowskiego finansowała Zondacrypto?
Roman Giertych w wystąpieniu pyta, czy start Krzysztofa Stanowskiego w wyborach prezydenckich był finansowany przez Zondacrypto i Przemysława Krala. Wypowiedź odnosi się do afery Zonda oraz opublikowanego raportu ABW i stawia pytania o powiązania finansowe i organizacyjne kampanii.
Główne zarzuty
Roman Giertych wskazuje na powiązania między Zondacrypto, Przemysławem Kralem a kampanią Krzysztofa Stanowskiego. Poseł przypomina wcześniejsze wezwania do wyjaśnień i krytykuje tłumaczenia Stanowskiego dotyczące rzekomego braku bezpośrednich wpływów pieniężnych na jego kieszeń.
Finansowanie i wpływy
W wystąpieniu podniesiono, że Zondacrypto finansowała konferencję w Rzeszowie oraz środowiska wspierające Nawrockiego, w tym polityków takich jak Zbigniew Ziobro i Janusz Wipler. Giertych sugeruje, że środki te mogły być wykorzystywane wielowektorowo, także wobec działań medialnych i organizacyjnych związanych ze startem Stanowskiego.
Organizacja kampanii i konsekwencje
Poseł zwraca uwagę na nietypowe zjawiska organizacyjne związane z kampanią Stanowskiego: dużą liczbę zgłoszonych przedstawicieli do komisji i strukturę wsparcia, którą Giertych łączy z działaniami powiązanymi z PiS. Według niego całość mogła stanowić element większej operacji wpływów.
Raport ABW i powiązania międzynarodowe
W debacie przypomniano opublikowany raport ABW, który według mówcy wskazuje na powiązania Zonda Krypto z rosyjskimi pieniędzmi i grupami przestępczymi. Giertych domaga się wyjaśnień: kto finansował start Stanowskiego, gdzie podpisywano umowy i jakie były powiązania organizacyjne.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Rozwija się nam afera Zonda Krypto, a właściwie Zonda Nawrocki, bo tak teraz internauci nazywają tę aferę. I powstaje w tym kontekście właśnie pana Nawrockiego, jego zwycięstwa w wyborach prezydenckich, przynajmniej uzyskania połowy głosów prawie, powstaje pytanie, czy start Krzysztofa Stanowskiego był sfinansowany przez Zonda Krypto przez Zonda Krypto i pana Przemysława Krala. Jak państwo wiecie, publicznie wezwałem pana Stanowskiego do zakładu, aby podpisał umowę, to była zresztą jego propozycja, że zapłaci milion złotych, jeżeli okaże się prawdą to, co mówiłem, że pan Kral i Zonda Krypto finansowały portal Weszło, w którym pan Stanowski pełnił funkcję prezesa i posiadał udział. Pan Stanowski oczywiście tego zakładu nie podpisał, przesłał umowę, która wykluczała tę formę zapłaty przez pana Krala, twierdząc, że on osobiście żadnych pieniędzy nie dostał. Żałosne tłumaczenie, bo jeżeli ktoś dostaje na swoją firmę, to przecież nie musi dostać pieniędzy do osobistej kieszeni, tylko do kieszeni takim prawnym, że pieniądze firmy nie należą, a szczególnie jeżeli ma osobowość prawną, a w tym przypadku spółka pana Stanowskiego miała osobowość prawną, to nie należą do udziałowców, co jest oczywiste, ale takim kurczkiem prawnym się pan Stanowski posługiwał. W każdym razie wiemy jedno, że Kral i Zonda Krypto finansowały Stanowskiego. I to w czasie, w którym przygotowywał się do startu, a właściwie jeszcze zanim podjął decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. Ja tylko przypomnę, że znany youtuber, twórca dobrze rozwijającego się kanału, nagle postanowił wystartować w wyborach prezydenckich. I nagle pojawiły się sondaże, nie wiadomo skąd, które dawały temu youtuberowi ponad 10%. To stworzyło wrażenie, że pan Stanowski będzie tym rozgrywającym w kampanii. I w pewien sposób tak się stało. Ale nie dzięki temu, że przekazał swoje poparcie, jak pewnie początkowo był plan i że to miało jakieś kluczowe znaczenia, przecież w tych wyborach było tak blisko, że wszystko mogło mieć znaczenie. Ale to miało znaczenie, że pan Stanowski, który jest osobą niewątpliwie inteligentną, wkroczył do świata polityki niby jako taki, który ma coś pokazać, bo pan nie chce, żeby na niego głosować, ale w czasie debat prezydenckich, gdzie ma przecież ogromne doświadczenie w tego typu debatach, konstruował ataki na Trzaskowskiego w ten sposób i tak skutecznie, żeby wzmacniać Nawrockiego. Był tzw. rozprowadzającym. To jest w kampaniach często robione, że się wysuwa kogoś, kto rozprowadza, rzuca ostre tematy, atakuje mocniej. Przede wszystkim stanowi wsparcie dla głównego kandydata, nieocenione, jeżeli sam kandyduje. Teraz, jeżeli wiemy, że rząda kryptofinansowała kampanię Nawrockiego, bo konferencję w Rzeszowie wiemy już, że finansowała, wiemy, że finansowała jego największych zwolenników, pana Ziobrę i pana Wipplera, i teraz wiemy już, że finansowała pana Stanowskiego, który wystartował z taką kampanią, to pokazuje, że mogliśmy mieć do czynienia po prostu z planem. Przypomnę też, że pan Stanowski, który jest publicystą, przedłożył chyba 2700 kandydatów, przedłożył więcej, miał 2700 przedstawicieli w komisjach obwodowych, miał ponad 500 szefów obwodowych komisji wyborczych. Człowiek, który nigdy nie miał nic wspólnego z organizacją. To wszystko było montowane przez różne grupy, przede wszystkim oczywiście powiązane z PiS-em, ale pan Stanowski przecież nie byłby w stanie czegoś takiego zrobić, gdyby nie miał wsparcia całej organizacji. Więc tu mieliśmy do czynienia z kampanią, która była prowadzona wielowektorowo, wykorzystując ten fakt, że mogli kandydaci tak jak Stanowski i przedstawiać kandydatów do obwodowych komisji wyborczych we wszystkich obwodach. PiS osiągnął dzięki temu 2 trzecie przedstawicielstwa w obwodowych komisjach wyborczych. To chcieliśmy teraz zmienić w ustawie kodeks wyborczy i zawetował pan Nawrocki, nie dopuszczając do tego, żeby znieść tę zasadę absurdalną, że ktoś nawet, który nie kandyduje, bo tam byli kandydaci, którzy zebrali 1000 podpisów, a później nie zebrali 100 tysięcy i oni też mogli przedstawić swoich kandydatów do obwodowych komisji wyborczych, a ponieważ byli zgrani z PiS-em, to przedstawiali wielu takie oszustwo małe wyborcze. PiS zrobił, ale niestety stąd najwyższy tego jeszcze nie ocenił. W każdym razie wracając do pana Stanowskiego. Panie Krzysztofie, proszę powiedzieć, jak to było ządek? Kiedy pan się spotykał z Kralem? Kto pana zwiózł z kontaktu? Za co były te pieniądze? Czy pan konsultował z panem Kralem swój start w wyborach prezydenckich? Czy pan konsultował z ludźmi? Z jego, chyba tam, Mańka jakiejś. Czy pan zna Mańka? Czy pan zna kolegę pana Krala? Pan się dopytuje o różne osoby. Jak pan bierze jakiegoś polityka, to pyta pan o wszystko wokół niego. Pan też jest politykiem, bo pan startował w wyborach prezydenckich. W ważniejszych wyborach osobistych w kraju. Więc mamy prawo pytać. Czy pan zna tych ludzi? Gdzie pan się spotkał z panem Kralem? Gdzie pan podpisał umowy? Czy pan był u niego w Monaco? To są wszystko ważne pytania, które muszą być postawione, bo wygląda na to, że start pana Krzysztofa Stanowskiego to był element operacji, która nawet była głębiej zakopana w sprawie zonda krypto. Wiemy już, że za zonda stały rosyjskie pieniądze. Rosyjska agentura wręcz. Tam była mafia tambowska. To jest tak naprawdę przedłużenie GRU. Raport ABW, który został publikowany dwa dni temu, pokazuje jednoznacznie, że dzisiaj grupy przestępcze i wywiad rosyjski się po prostu przenikają. Mamy do czynienia z bardzo poważnymi podejrzeniami i uśmieszkami, cudowaniem, klaunowaniem. Pan Stanowski tego nie wytłumaczy. Mamy prawo wiedzieć, co zdecydowało o tym, że Krzysztof Stanowski, youtuber, publicysta, nagle postanowił wystartować w wyborach prezydenckich i rozprowadzać w nich Nawrockiego. Co go do tego skłoniło? Kto go do tego skłonił? I czy mu za to zapłacił? A jeżeli tak, to ile? Dziękuję państwu szerze.