Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Adrian Zandberg w Gdańsku: Czas na odrodzenie solidarności

Adrian Zandberg w Gdańsku: Czas na odrodzenie solidarności

Adrian Zandberg przemawia w Gdańsku przy bramie stoczni, przypominając pół wieku od robotniczego buntu i wzywa do obrony praw pracowników. Podkreśla konieczność organizacji, krytykuje wyzysk i zapowiada walkę o publiczną ochronę zdrowia oraz budownictwo społeczne.

Najważniejsze przesłanie


Adrian Zandberg mówił o źródłach Solidarności i o tym, że tamte ideały zostały zniszczone przez system faworyzujący najbogatszych. Wskazał konkretne problemy: śmieciowe zatrudnienie, wyzysk w magazynach i sieciach handlowych (przykład Dino) oraz działania agencji pracy, które de facto utrwalają półniewolnicze warunki.

Kontekst historyczny


Przemówienie odwołuje się do półwiecza przemian i do symboliki gdańskiej stoczni. Zandberg przypomniał, że z nadziei i zbiorowej odwagi rodziły się prawa pracownicze - osiem godzin pracy, urlopy, publiczna ochrona zdrowia - i że bez organizacji nic z tego nie jest trwałe.

Współczesne zagrożenia i adresaci krytyki


Adrian Zandberg wymienił grupy i interesy, które dziś podważają prawa pracownicze: agencje pracy, elity biznesowe unikające podatków, deweloperzy oraz ci, którzy dążą do prywatyzacji służby zdrowia. Zwrócił uwagę na rosnące nierówności i mechanizmy polityczne, które sprzyjają bogatym kosztem większości.

Adrian Zandberg — kadr z przemówienia: Adrian Zandberg w Gdańsku: Czas na odrodzenie solidarności (01.05.2026)

Droga naprzód


Zandberg wzywa do oddolnej samoorganizacji, przystępowania do związków zawodowych i lokalnego działania. Zapowiada zamknięcie oszukańczych agencji pracy, uruchomienie programu budownictwa społecznego oraz obronę publicznej ochrony zdrowia przed prywatyzacją.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Cześć, Gdańsku! Słuchajcie, w tym miejscu, dokładnie tutaj, gdzie stoimy, pół wieku temu, rozpoczął się robotniczy bunt. Bunt o chleb i wolność. I na początku to była mała iskierka, to był strajk jak ich setki. Jeden zakład, ludzie, którzy przestali zginać garg, którzy upomnieli się o swoje. Ale potem wydarzyło się coś wyjątkowego, coś magicznego, bo z tej iskierki w ciągu tygodni rozgorzał płomień. Ogień, który rozlał się na całe miasto, a później nawet szerzej niż nad kraj, który wstrząsnął całym blokiem. Nagle okazało się, że kiedy ludzie podniosą słowa, kiedy ludzie się wyprostują, czą swoją siłę, to nie ma na nich silnych. Nagle okazało się, że niemożliwe staje się możliwe, bo miliony pracowników w ciągu kilku tygodni zorganizowały się w związek zawodowy. Związek zawodowy, który rzucił wyzwanie dyktaturze. Tamtego masowego ruchu pracowniczego już nie ma. Zmiażdżonym przez ponurą jaruzelską dyktaturę. Potem przyszły lata transformacji. Dziś to już nie jest tamta stocznia. Dziś to już nie jest tamta Solidarność. Ale ciągle jeszcze z tych pożółkłych kartek odbitych na powielaczu da się wyczytać tamto marzenie. Marzenie o wolnym społeczeństwie. Marzenie o państwie rządzonym przez pracowników. Marzenie o Polsce Solidarnej, w której wolność, w której prawo do rozwoju mają wszyscy. A nie tylko cienia górze. Czy jak to wtedy nazywano? Nie tylko nomenklatura. Tutaj w Gdańsku, w przedstoczniu, nie bije źródło Polski Solidarnej, ale tutaj widać też, bardziej niż gdziekolwiek indziej, ten ponury paradoks. Bo na gruzach tamtej robotniczej Solidarności, na gruzach masowego ruchu pracowniczego, zbudowano system skrajnie nieprzyjazny dla pracowników. Zbudowano system, w którym miliony robotników, miliony pracowników zostały odarte. Odarte z godności. Odarte z poczucia bezpieczeństwa. I dziś, po 30 już ponad latach wolnej Polski, wzrostu gospodarczego, rozwoju, cały czas normą jest śmieciowe zatrudnienie na rynku pracy. Cały czas normą jest wyzysk. Cały czas normą jest to, że igra się ludzkim życiem, igra się ludzkim zdrowiem, żeby tylko podkręcić wskaźniki. Żeby tylko zysk był wyższy. Dosłownie kilka tygodni temu, kiedy jeszcze było zimno, w sieci sklepów Dino jedna odważna kierowniczka zbuntowała się. Zbuntowała się dokładnie tak, jak pół wieku temu tamci robotnicy. Bo miała dosyć. Bo miała dosyć tego, że widziała swoich pracowników zmuszanych do pracy w zimnie, w warunkach groźnych dla zdrowia. Nie dlatego, że coś się zepsuło. Nie dlatego, że ktoś nie pomyślał. Nie. Z premedytacją. Po to, żeby podnieść zyski firmy. Żeby kosztem pracowników oszczędzać na ogrzewaniu. Nie dała się złamać, podniosła głowę, zbuntowała się. W Dino, jak wiecie, odbył się właśnie strajk ostrzegawczy. Tak więc wyrzuciła z pracy tę odważną kobietę za to, że upominała się o pracowników. Ale ona się nie poddała. I nie poddadzą się ci wszyscy, którzy tam podnieśli głowy. Bo poczuli siłę tego właśnie. Oddolnej, międzyludzkiej solidarności. Ale też chcę wam powiedzieć, że kiedy żeśmy o tej sprawie powiedzieli Sejmie, kiedy o Dino zrobiło się głośno, to nas przysypały setki, świadec ze wszystkich branż gospodarki. Z transportu i z handlu, z produkcji, z logistyki, z magazynów. Wszędzie, dosłownie wszędzie ta sama historia. Historia, w której zyski są ważniejsze od ludzi. Historia, w której prawo jest napisane na papierze, ale ci silni, ci możli zupełnie się tym prawem nie przejmują. Historia, w której ci na górze ustawiają świat pod siebie i myślą w ogóle o tych, dzięki pracy, którym ten świat kręci się i idzie do przodu. Tak dziś niestety, w bardzo wielu miejscach wygląda Polska i musimy to zmienić. Potwierdzam, jak wyglądała Polska z marzeń spotników, którzy wyszli na ten plac, którzy tu się zbuntowali. To nie była Polska, w której złodziejskie agencje pracy tymczasowej pomagają ludzi z drugiego końca świata, trzymają ich w zamknięciu, w półniewolniczych warunkach, każąc pracować po kilkanaście godzin dziennie, tylko po to, żeby obniżyć pensję, tylko po to, żeby obniżyć płacę, tylko po to, żeby szantażować innych, mówiąc mam dziesięciu na twoje miejsce. To nie tak miała wyglądać wolna Polska i to jest to miejsce, w którym trzeba to wykrzyczeć. I nie tak miała wyglądać wolna Polska, że system jest ustawiony pod najbogatszych. Nie tak miała wyglądać wolna Polska, że przeciętny pracownik płaci wyższe podatki, niż milioner, który go zatrudnia. Nie tak miała wyglądać wolna Polska, że rządy rok po roku wręczają kolejne wielomiliardowe prezenty tym, którzy i tak mają bardzo dużo kosztem pracującej większości. I to też jest to miejsce, w którym trzeba to wykrzyczeć. Nie tak miała wyglądać wolna Polska, że system jest ustawiony pod najbogatszych. Nie ma kosztem pracującej większości. I to też trzeba zmienić. Ale to, że wolna Polska tak wygląda, to nie jest przypadek. Bo tak, tu w Gdańsku, tu, gdzie stoimy, tu jest źródło Polski Solidarnej, ale tu w Gdańsku narodził się też inny ruch. Tu z Gdańska wyszli gdańscy liberałowie. Ludzie, którzy twierdzili już wtedy, że chciwość jest ważniejsza niż solidarność. Ludzie, którzy mówili, że egoizm jest cnotą. Ludzie, którzy chcieli Polskę sprywalizować, którzy chcieli, żeby Polska stała się krajem nierówności. I trzeba powiedzieć sobie otwarcie, oni w dużym stopniu wygrali. Dziś Polska, to w dużym stopniu jest ich dzieło. I wszystkie te problemy, z którymi się borykamy na rynku pracy, w ochronie zdrowia, w edukacji, gdzie eksplodowały nierówności, to konsekwencja tamtego sposobu myślenia. Polski egoizmu, która wygrywała z Polską Solidarności. Dzisiaj ich dziedzicem jest pan Mentzen i jego koledzy. Ale niestety nie jest tak, że to jest tylko pan Mentzen. Niestety Polska egoizmu jest dziś bardzo silna. Kto wie, czy nie silniejsza niż kiedykolwiek dotąd. Poza Polską egoizmu stoją wielkie firmy medyczne, które marzą o tym, żeby rozwalić publiczną ochronę zdrowia i żeby zmusić was wszystkich do płacenia ciężkie pieniędzy za leczenie. Poza Polską egoizmu są elity biznesowe, polityczne, które zabrały swoje dzieci z publicznych szkół, z publicznych przedszkoli, które mają swoje elitarne placówki, w których je uczą i które mają w nosie to, że rosną nierówności, które mają w nosie problemy polskiej edukacji. Ba, cieszą się z nich, bo wiedzą, że w ten sposób mogą zabetonować szansę wszystkich poza sobą. Poza Polską egoizmu wreszcie stoją ci, którzy przyjmują te wielomiliardowe prezenty, podatkowe prezenty, które kolejne rządy, w tym ten rząd, dają najbogatszym kosztem pracującej większości. Wiecie, zawsze pojawia się takie pytanie, tak? Co możemy im przeciwstawić? Bo przecież, jeśli spojrzeć na to tak powierzchownie, to w ich rękach są wszystkie karty. Oni mają wielkie pieniądze, w ich rękach jest władza ekonomiczna w firmach, mają po swojej stronie znaczną część mediów, które siedzą im w kieszeni, kupionych polityków w parlamencie, którzy realizują ich interesy. Wszyscy widzieliśmy, jak branża deweloperska skorumpowała Polską klasę polityczną i wymusiła rozwiązania uderzające w młode pokolenie. Wszyscy widzieliśmy, jak te najbogatsze firmy migają się od płacenia podatków i jest dziwna zmowa milczenia, nikt z tym nic nie robi. Więc pytanie brzmi, co tej ich sile możemy przeciwstawić? I myślę, że to miejsce, w którym dziś jesteśmy, to jest odpowiedź. Bo tutaj widać, jak na dłoni, jak potężną siłą jest międzyludzka solidarność. Jak potężną siłą jest działanie. Jak wreszcie potężną siłą jest nadzieja. Bo to, co wyprowadziło na ulicę protestujących robotników pół wieku temu, co dało im odwagę, to była właśnie ta nadzieja. Na lepszą, na solidarną Polskę. I w tej nadziei jest źródło wszystkiego, co dobre w naszej historii. Z tej nadziei brali swoją odwagę dziewiętnastowieczni robotnicy, którzy organizowali się w podziemiu, żeby móc świętować to pracy. Z tej nadziei brali swoją siłę bojowcy Polskiej Partii Socjalistycznej, walcząc z taratem o niepodległą, sprawiedliwą społecznie Rzeczpospolitą. Ta nadzieja napędzała ludzi, którzy wychodzili na barykady w Łodzi, w Warszawie w czasie rewolucji 1905 roku. Ta nadzieja dodawała sił, ludziom, którzy organizowali się przeciwko stalinowskiej dyktaturze po II wojnie światowej. I tej nadziei, tej nadziei potrzebujemy, żeby odzyskać przyszłość. Z tej nadziei urodził się ośmiogodzinny dzień pracy. Z tej nadziei urodziły się leczy niewyobrażalne dla naszych przodków. Urlopy wypoczynkowe, publiczna ochrona zdrowia, bezpłatna ochrona zdrowia, emerytury. Ale też bez determinacji, bez walki, bez organizacji żadnej z tych rzeczy by nie było. I bez determinacji i walki politycznej, związkowej żadnej z tych rzeczy nie będzie. I musimy być tego świadomi, że taka jest stawka. Oni chcą zlikwidować publiczną ochronę zdrowia. Oni chcą rozmontować do końca kodeks pracy. Chcą jeszcze bardziej przechylić szale na rzecz kapitału, kosztem pracy. Jedyna droga, żeby się temu przeciwstawić, to jest oddolna samoorganizacja. Wstępujcie do organizacji społecznych, do związków zawodowych. Działajcie w swoich lokalnym otoczeniu. Organizujcie się. To jest narzędzie, potężne narzędzie, które zawsze mają słabi przeciwko silnym. To są piękne karty. Piękne karty polskiej historii. Karty naznaczone nazwiskami. Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia, Tadeusza Kowalika, Anny Walentynowicz, Ignacego Daszyńskiego, Kazimierza Pużaka, Anieli Steinsbergowej. Dziesiątek, setek ludzi, którzy walczyli o Polskę bardziej solidarną, demokratyczną. Ale to jest też przede wszystkim zobowiązanie. Zobowiązanie dla nas, żeby nie odpuszczać. Żeby organizować się i działać. Żeby zrealizować tamten testament, który opisują te niepozorne żądania strajkujących załóg, zakładów pracy, napisane często niezdarnie, niepięknymi literami, ale obiecujące tę lepszą, wolną, naprawdę solidarną Polskę. I stojąc tutaj dzisiaj przed bramą stoczni, tymi postulatami, chcę wam powiedzieć, że wierzę bardziej niż kiedykolwiek, że damy radę to zrobić. I chcę, żeby dotarło jasno i jednoznacznie do tych, którym się marzy prywatyzacja publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Że nie ma w Polsce publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Że nie pozwolimy wam na to. Że obronimy szpitale, obronimy publiczną ochronę zdrowia. Chcę jasno powiedzieć tym, którzy dzisiaj czerpią brudne zyski z oszukańczych agencji pracy, z wykorzystywania ludzi, z półniewolnictwa. Zamkniemy te wasze agencje pracy. Chcę powiedzieć panom z firm developerskich, że dzisiaj zarabiają miliardy na tragedii młodego pokolenia, na tym, że ludzie nie są w stanie się usamodzielnić, bo ich nie stać na dach nad głową. Skończy się wasze Eldorado. Uruchomimy wielki program budownictwa społecznego. I chcę powiedzieć tym moim koleżankom i kolegom z Sejmu, którzy mówią, że ich sytuacja w państwowych szkołach nie interesuje, bo oni zabrali swoje dzieci do prywatnych szkół. Doprowadzimy do tego, że edukacja w państwowych szkołach będzie na najwyższym poziomie. I że nie będziecie mieli tej przewagi.