Paulina Matysiak, poseł, w wystąpieniu w Sejmie skrytykowała realizację Programu Czyste Powietrze i zapowiedziała poparcie wniosku o wotum nieufności wobec minister. Zarzucała, że beneficjenci zostali pozostawieni bez wsparcia, w efekcie narażeni na długi i sprawy sądowe.
Główne zarzuty
Paulina Matysiak wskazała, że Program Czyste Powietrze miał pomagać rodzinom w starym budownictwie, a jego wykonanie pozostawia wiele osób w trudnej sytuacji. Posłanka podniosła problemy z wykonawcami, opóźnieniami, brakiem pomocy instytucji państwowych oraz zmianami zasad rozliczeń w toku realizacji programu.
Skutki dla beneficjentów
W wystąpieniu zwrócono uwagę, że wsteczne wprowadzanie limitów cenowych i zmiany reguł mogą powodować, że koszty poniosą najbiedniejsi. Matysiak ostrzegała przed rosnącą liczbą pozwów, komorników i zajęć mienia osób, które liczyły na wsparcie państwa.
Transformacja i regiony węglowe
Posłanka podkreśliła też, że transformacja energetyczna nie może polegać na pozostawieniu ludzi w niepewności. Mówiła o potrzebie konkretnej strategii dla regionów węglowych - miejsc pracy, inwestycji, transportu i usług - zamiast ogólnikowych zapewnień o „sprawiedliwej transformacji”.
Wniosek o wotum nieufności
W swoim wystąpieniu Paulina Matysiak zapowiedziała, że poprze wniosek o wotum nieufności wobec pani minister, wskazując na brak planu i odpowiedniego wsparcia dla obywateli. Obejrzysz nagranie i dowiesz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Szanowny Panie Marszałku, Panie Premierze, Panie Minister, Wysoka Izbo, ja bym bardzo chciała, żebyśmy na chwilę zeszli z poziomu wielkiej polityki, a popatrzyli na ludzi, którzy mieli zaufać państwu. Program Czyste Powietrze miał pomóc rodzinom, rodzinom mieszkającym w starym budownictwie, tym, którzy zimą z przerażeniem liczą każdy rachunek. Ludziom, którzy chcieli wymienić piec, ocieplić dom, zrobić coś dobrego dla swojego zdrowia, ale też zdrowia swoich sąsiadów. Tylko, że zbyt wielu z nich zostało potem z problemem samy. Ktoś podpisał umowę, wziął wykonawcę, czekał na pieniądze, nie wiedział, gdzie zadzwonić, gdzie zapytać, co zrobić, kiedy firma znika albo kiedy dokumenty wracają do poprawy. I wtedy nagle okazywało się, że państwo, które namawiało do udziału w programie, nie potrafi być przy człowieku wtedy, kiedy zaczynają się kłopoty. I nad tym chaosem obecne kierownictwo resortu nie potrafiło zapanować. To jest dla mnie dzisiaj sedno sprawy. Trzeba jeszcze powiedzieć jedną rzecz. W czystym powietrzu są osoby oszukane przez nierzetelnych wykonawców, ale są też osoby, które czują się oszukane przez instytucje państwa. Jeżeli ktoś w 2023 roku albo w 2024 wchodził do programu na określonych zasadach, zgodnie z obowiązującym regulaminem, a potem państwo w trakcie gry zmienia reguły i wstecznie wprowadza limity cenowe, to koszty tego chaosu spadają na najbiedniejszych beneficjentów. Firmy kalkulowały koszty według tamtych zasad, dokumenty przechodziły przez wojewódzkie fundusze, a na końcu człowiek słyszał, że była wypłacona pełna kwota, bo coś uznano za zbyt drogie. Tylko że wykonawca przychodzi po pełną zapłatę do beneficjenta. I wtedy te osoby będące w trudnej sytuacji finansowej mogą zostać z długiem, pozwem, komornikiem, zajęciem swojego mienia. O zawyżaniu cen było wiadomo przez cały 2024 rok, ale państwo wtedy tego nie zatrzymaliście. Efekt będzie taki, że kolejne lata będą stały pod znakiem spraw sądowych wokół czystego powietrza. I transformacja energetyczna nie może wyglądać tak, że najpierw mówi się ludziom, aby zmienili ogrzewanie, aby wyremontowali domy, aby ponieśli koszty, a potem zostawia się ich po prostu w labiryncie procedur. To nie może tak wyglądać. Zjawisko ubóstwa energetycznego to jest bolączka naszego państwa. Są osoby, które dogrzewają czasami tylko jeden pokój. Są seniorzy, którzy boją się kolejnego sezonu grzewczego, bo nie wiedzą, czy zapłacić za leki, czy zapłacić za ogrzewanie. Są mieszkańcy starych kamienic i domów, którzy wiedzą, że powinni coś zmienić, ale nie mają z czego. I oni po prostu, drodzy państwo, potrzebują prostego komunikatu od państwa. Pomożemy wam, przeprowadzimy was przez to, nie zostaniecie sami. Tego komunikatu dzisiaj nie ma. Jest za to dużo niepewności i jest absolutny brak konkretnego planu. To są moje zarzuty do pani minister. Podobnie jest z regionami węglowymi, które czeka transformacja. Tam ludzie pytają, co będzie z pracą, co będzie z ich miastami, co będzie ze szkołami, co będzie z lokalnymi firmami. I mają prawo usłyszeć więcej niż ogólne zapewnienie, że transformacja będzie sprawiedliwa. Bo sprawiedliwa to ona będzie wtedy, kiedy mieszkaniec takiego BH-towa zobaczy przed sobą przyszłość. Zobaczy pracę, zobaczy inwestycje, zobaczy transport, usługi publiczne, bezpieczeństwo dla swojej rodziny. Dzisiaj tego nie widzi, bo nikt mu takiej strategii nie przedstawił. Panie minister, ja nie kwestionuję potrzeby zmiany, bo wyzwania, które są związane z katastrofą klimatyczną, są oczywiste. Ale kwestionuję sposób, w jaki państwo prowadzi ludzi przez te zmiany. Bo za dużo ciężaru dzisiaj spada na tych, którzy po prostu mają najmniej przestrzeni na błąd. Poprę wniosek o wotum nieufności dla pani minister. Dziękuję. Bardzo dziękuję pani posłance.
Dziękuję za pobranie 🙏
Jeżeli opublikujesz ten materiał w mediach społecznościowych, będę bardzo wdzięczny za oznaczenie VideoParlamentu. Dzięki temu docieramy do kolejnych osób i możemy dalej budować przejrzyste archiwum polskiej polityki.