Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Klaudia Jachira o powrocie Andrzeja Poczobuta

Klaudia Jachira o powrocie Andrzeja Poczobuta

Klaudia Jachira, poseł, zabrała głos w Sejmie po uwolnieniu Andrzeja Poczobuta, opisując wzruszenie sali i komentując jego zapowiedź powrotu na Białoruś. W wystąpieniu wskazała na jedność chwilowego poruszenia oraz na powracającą polityczną dyskusję, która dzieli tam, gdzie nie powinna.

Najważniejsze fakty:


Klaudia Jachira przypomniała moment, gdy cały Sejm wstał i bił brawo po wiadomości o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta. Wyraziła swoje osobiste wzruszenie i dumę, że mogła być świadkiem chwili jedności wokół tej sprawy.

Reakcja i słowa po uwolnieniu:


Poseł przytoczyła rozmowę, w której Poczobut zapytał premiera Tuska, czy będzie mógł wrócić. Według relacji Jachiry odpowiedź brzmiała: "Tylko ty decydujesz. Jesteś już wolnym człowiekiem." Ten element wystąpienia podkreśla indywidualny wybór i jego wagę.

Dylemat i kontekst osobisty:


Klaudia Jachira zwróciła uwagę na dramatyczny wybór Poczobuta: możliwość bezpiecznego życia na emigracji kontra powrót do rodzinnej Grodzieńszczyzny i walka o miejsce Białorusi w Europie. Podkreśliła jego poczucie obowiązku wobec Polaków białoruskich oraz niezłomność, która skłania go do najtrudniejszej drogi.

Klaudia Jachira — kadr z wystąpienia: Klaudia Jachira o powrocie Andrzeja Poczobuta (29.04.2026)

Znaczenie polityczne:


W wystąpieniu padła krytyka "okropnej polityki" i szukania podziałów wokół sprawy, która powinna łączyć. Jachira apelowała o szacunek dla decyzji Poczobuta i podziw dla jego odwagi.

Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Pani Marszałkini, Wysoka Izbo, wczoraj, gdy na sali sejmowej dowiedzieliśmy się, że Andrzej Poczobut jest wolny, wszyscy wstaliśmy i biliśmy brawo. Wzruszenie odbierało mi głos, a łzy same leciały. Łzy szczęścia. To są momenty, w których jestem dumna, że mogę zasiadać w polskim Sejmie, który potrafił chociaż przez chwilę zjednoczyć się wokół tak ważnej sprawy i tak wielkiego człowieka. Dziś niestety wróciła już okropna polityka i szukanie różnic w sprawie, która nie powinna nikogo dzielić, a tylko łączyć. Ale dziś też, kiedy emocje już opadły, można na to spojrzeć też z racjonalnej strony. Pierwsze, co zrobił Andrzej Poczobut po uwolnieniu, to spytał premiera Tuska, czy będzie mógł tam wrócić. Tylko ty decydujesz. Jesteś już wolnym człowiekiem, usłyszał w odpowiedzi. I tak sobie myślę, że to wybór jak z greckiej tragedii. Z jednej strony trudno nam się z tą zapowiedzią powrotu pogodzić, bo przecież dopiero co wyszedł na wolność, dzięki zaangażowaniu tylu stron, przeszedł przez piekło obozu i może wreszcie czuć się bezpiecznie na polskiej ziemi, zregenerować siły i spotkać się z najbliższymi. A z drugiej strony, czy powinno nas dziwić, że chciałby po prostu żyć w swojej rodzinnej grodzieńszczyźnie, że chce walczyć o miejsce Białorusi w Europie, bo wolna Białoruś zasługuje na to tak samo jak Polska. Wreszcie, jak mówi, ma obowiązek wobec Polaków białoruskich, których czuje, że nijako zostawił. Być może wolny świat jedyne, co jest w stanie dla niego zrobić, to odroczyć mu karę, podleczyć i dać chwilę wytchnienia, zanim wróci i Fatum weźmie go znowu w swoje władanie. Jego ojciec, kiedy dowiedział się, że syn został uwolniony, powiedział Kiedy go zobaczę, padnę przed nim na kolana i ucałuję go w rękę. Może Andrzej Poczobut wie coś, co nam się wymyka. Nie ma polskiego obywatelstwa, to była jego świadoma decyzja, ale walczy o prawo do bycia Polakiem i człowiekiem w swojej ojczyźnie. Mógłby to robić, będąc bezpiecznym na emigracji. Zamiast tego wybiera najtrudniejszą drogę cierpienia, bo czuje, że ta droga prowadzi go do celu. A nam pozostaje to uszanować i podziwiać jego niezłomność. Dziękuję i do zobaczenia.