Kancelaria Prezydenta: Wyjaśnienia ws. ślubowań do Trybunału
Kancelaria Prezydenta, reprezentowana przez Zbigniewa Boguckiego, wystąpiła przed Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka, aby wyjaśnić okoliczności związane ze ślubowaniami sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wyjaśnienia dotyczyły procedury ślubowania, terminów przewidzianych w przepisach oraz zarzutów wobec działań Prezydenta.
Najważniejsze ustalenia
Zbigniew Bogucki, zabierając głos w imieniu Prezydenta, podkreślił, że dwóch sędziów złożyło ślubowanie przed Prezydentem, a w odniesieniu do pozostałych czterech nigdy nie było stwierdzenia, że Prezydent odmówił ich przyjęcia. Przedstawiciel Kancelarii wyjaśnił, że obecne przepisy o statusie sędziów Trybunału nie przewidują terminu 30 dni, który funkcjonował w poprzednim stanie prawnym.
Procedura i wykładnia prawa
Bogucki powołał się na orzecznictwo i doktrynę wskazującą, że „wobec prezydenta” oznacza obecność głowy państwa przy akcie ślubowania. Zaznaczył też, że decyzje Prezydenta wynikały z potrzeby analizy prawnej procedury wyboru sędziów i z obowiązku zabezpieczenia konstytucyjnych funkcji Trybunału.
Kontekst parlamentarny
Przedstawiciel Prezydenta wskazał, że przewlekłe opóźnienia i świadome zaniechania większości parlamentarnej w obsadzaniu wakatów doprowadziły do paraliżu Trybunału. W tym kontekście wyjaśniono motywację wyboru dwojga sędziów przez Prezydenta - celem była możliwość pełnego orzekania Trybunału w sprawach wymagających składu co najmniej 11 sędziów.
Konsekwencje dla funkcjonowania Trybunału
Bogucki podkreślił, że brak publikacji orzeczeń Trybunału oraz opóźnienia w powoływaniu sędziów mają realny wpływ na sprawność ochrony konstytucyjnej. Reprezentant Prezydenta wskazał, że działanie głowy państwa miało na celu przywrócenie możliwości orzekania Trybunału, a nie jego paraliżowanie.
W wypowiedzi pojawiły się także odniesienia do pism kierowanych przez Kancelarię do marszałka Sejmu oraz do konieczności wzajemnego szacunku pomiędzy organami państwa przy zachowaniu legitymacji demokratycznej ich działania.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowny Prezydium, Wysoka Komisjo, Panie Ministrze, wszyscy Szanowni Państwo zgromadzeni tutaj dzisiaj na komisji w pierwszej kolejności oczywiście w imieniu Pana Prezydenta, a stając tutaj przed Wysoką Komisją chciałbym zauważyć, że Sejm jako najwyższa władza ustawodawcza nie ma prawa kontrolować działalności Prezydenta. Działalność Prezydenta jest, można powiedzieć, kontrolowana przez naród w ramach powszechnych wyborów. Sejm oczywiście ma możliwości kontrolne wobec rządu. Natomiast zważając na szacunek wobec Wysokiej Izby, a przede wszystkim zważając na szacunek wobec wyborców Polaków, którzy wybierali posłów na Sejm Rzeczypospolitej, jestem tutaj reprezentując stanowisko Pana Prezydenta. Jeżeli mamy przyjąć pewną formułę, Panie Przewodniczący, Wysoka Komisjo, to nie jest kwestia formy przesłuchania szefa kancelarii występującego w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej, tylko kwestia informacji, dobrej woli i szacunku ze strony Pana Prezydenta w stosunku do parlamentu, który ma legitymację demokratyczną, tak jak legitymację demokratyczną, tyle że z powszechnych, bezpośrednich wyborów posiada Prezydent Rzeczypospolitej. Także gwoli wyjaśnienia, jakie są pozycje i jak powinniśmy się szanować. To tylko o tym mówię. Dziękuję za udzielenie głosu, bo faktycznie wczoraj prosiłem o to, żeby z uwagi na to brak wcześniejszej informacji o posiedzeniu Komisji. Dziękuję za to, że mogę w pierwszej kolejności zabrać głos. Te trzy zasadnicze pytania, oczywiście odpowiem na nie bardzo konkretnie, ale one też wymagają pewnego rozwinięcia i uzasadnienia, tak żeby nie powstało wrażenie ping-ponga takiego politycznego, bo nie chodzi tu o politykę, tylko o prawo, chodzi o uczciwość. Jeżeli chodzi o kwestię pierwszego pytania Pana Przewodniczącego, myślę, że ono jest czasami stawiane w przestrzeni publicznej, szczególnie politycznej. Czy prezydent odmówił przyjęcia ślubowania sędziów wybranych przez Sejm tej kadencji? Otóż, Szanowni Państwo, dwóch sędziów złożyło ślubowanie wobec prezydenta Rzeczypospolitej, natomiast co do czworga pozostałych, pan prezydent, ja, nikt z administracji prezydenta, nigdy, podkreślam nigdy, nie wskazał, że nie dojdzie do ślubowania wobec, a więc obecności prezydenta Rzeczypospolitej. Ja przypomnę, że ustawa przed zmianą przewidywała taki termin 30-dniowy, że sędziowie wybrani przez Sejm składają ślubowanie wobec prezydenta Rzeczypospolitej w terminie 30 dni. Ustawa w tym kształcie, jak rozumiem, niekwestionowana, mówię tu o ustawie o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w ogóle takiego terminu nie przewiduje. Oczywiście mamy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2015 roku, ale warto także ten wyrok czytać w całości. W tym wyroku słyszymy o niezłoczności, chociaż to nie wynika z przepisów, ale słyszymy również o możliwości analizowania przez prezydenta, a także rozważenia wartości konstytucyjnej wtedy, kiedy prezydent Rzeczypospolitej ma wątpliwości co do procedury wyboru sędziów. I tak było w istocie w tej sprawie. Ja w imieniu pana prezydenta dwukrotnie kierowałem pisma do pana marszałka. Na jedno była częściowa odpowiedź, można na nią dyskutować, ale częściowo odpowiadała o niej, natomiast częściowo odpowiadała na pytania, natomiast ta druga właściwie zamykała całą dyskusję. To dla porządku, żeby nie kolportować różnego rodzaju nieprawdziwych informacji, czy też kłamstw, że prezydent odmówił przyjęcia ślubowania wobec czworga sędziów, którzy zostali wybrani przez Sejm. Drugie pytanie, to tak szybko, a później będę jeszcze też uzasadniał, dlaczego pan prezydent wybrał te dwie osoby, a nie inne osoby? Bo pan prezydent nie miałby tego problemu, ale ten problem został wygenerowany przez Parlament, przez Sejm Rzeczypospolitej, mówię to z ubolewaniem, bo także byłem przez pewien czas parlamentarzystą, posłem Sejmu tej kadencji i pragnę przypomnieć panie przewodniczący, że to większość parlamentarna od grudnia 2024 roku, a więc od opróżnienia pierwszych stanowisk sędziowskich, czyli powstania pierwszych dwóch czy trzech wakatów, w sposób absolutnie świadomy, celowy, przemyślany, twierdząc, że nie istnieje Trybunał Konstytucyjny, nie wybierała sędziów Trybunału Konstytucyjnego wbrew zasadzie indywidualizacji powołań wyrażonych w artykule 194 Konstytucji, także wbrew zasadzie ochrony kadencji sędziów Trybunału Konstytucyjnego, o której mowa także w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego jeszcze sprzed lat. I było to oczywiście działanie, tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, świadome, bo gdyby ten rytm został utrzymany, to kolejni sędziowie wchodziliby w odpowiednim czasie, z odpowiednim wyprzedzeniem, czyli tymi terminami przewidzianymi przez regulami Sejmu, 30 dni itd. i wchodziliby do Trybunału Konstytucyjnego. I pewnie w najbliższym czasie większość parlamentarna, prawdopodobnie we wrześniu czy z końcówką tego roku, uzyskałaby w tym sensie większość sędziów, którzy zostali wybrani przez ten parlament. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby tego rodzaju wyboru czy pospoity nie dokonywał. Brak tego wyboru był podyktowany jedną i tylko i wyłącznie przesłanką. Chęcią destabilizacji, paraliżowania i nielegitymizowania prac Trybunału. To znaczy, gdybyście Państwo, mówię o większości rządowej, większości koalicyjnej, wybrali wówczas sędziów na wakujące stanowiska odpowiednio w grudniu i w kolejnych miesiącach, no to ci sędziowie powinni wejść do Trybunału, znaczy złożyć ślubowanie wobec prezydenta, stawić się do Trybunału, zacząć orzekać, a skoro tak by się stało, no to okazałoby się, że ta cała narracja o tym, że Trybunału Konstytucyjnego w Polsce nie ma, no musiałaby być, mówiąc delikatnie, zweryfikowana, a mówiąc wprost, upadłaby w gruzach. Ja przypomnę, że od ponad dwóch lat, czyli od momentu przejęcia władzy, czyli zaprzysiężenia rządu 13 grudnia 2023 roku, nie są publikowane żadne orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Gdyby Państwo wybierali w normalnym konstytucyjnym trybie na wakujące miejsca kolejnych sędziów Trybunału, ja nie mam żadnych wątpliwości, zarówno pan prezydent Andrzej Duna, bo w to dotyczyło jeszcze poprzedniego prezydenta, jak i pan prezydent Karol Nawrocki, po prostu dokonywaliby przyjęcia ślubowania od sędziów Trybunału, ale to niestety się nie zadziało i tutaj było to jaskrawe łamanie Konstytucji, ustawić tych zasad, o których już mówiłem. Kolejne pytanie, które pan przewodniczący postawił, ono zasadza się na takim stwierdzeniu, a właśnie, dlaczego te i nie inne osoby? Parlament miał to określić. Gdyby parlament procedował zgodnie z konstytucją i ustawami i obsadzał kolejno zwalniające się stanowiska w Trybunale Konstytucyjnym, to ani pan prezydent Duna, ani pan prezydent Nawrocki nie mieliby nic do powiedzenia, bo wszystkie terminy, wszystkie zasady konstytucyjne zostałyby zachowane i sędziowie wchodziliby na kolejne wakujące miejsca, zgodnie ze wszystkimi regułami. Tak się nie stało, więc prezydent Rzeczypospolitej stanął przed bardzo trudnym wyborem. To znaczy, z jednej strony miał wadliwą procedurę i taką świadomą obstrukcję polityczną zmierzającą do wykluczenia Trybunału Konstytucyjnego, a z drugiej strony konieczność funkcjonowania jednego z zasadniczych, fundamentalnych organów, jakim jest właśnie Sąd Konstytucyjny, nazywany u nas Trybunałem Konstytucyjnym. I pan prezydent doszedł do przekonania, że żeby zgodnie ustawom, Trybunał mógł zajmować się wszystkimi przypisanymi mu sprawami, mógł orzekać we wszystkich sprawach, także tych najpoważniejszych, w których konieczny jest pełny skład, a więc jak mówi ustawa, co najmniej 11 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ta przesłanka, czy ten motyw dla prezydenta był zasadniczy, żeby Trybunał Konstytucyjny działał w pełnym składzie i mógł rozpoznawać wszystkie sprawy, także te zastrzeżone dla pełnego składu. I dlatego pan prezydent, zmuszony przez parlament, który nie wybrał sędziów w odpowiednim czasie i na konkretne, zindywidualizowane kadencje, postanowił o wyborze dwojga sędziów. Ja zwrócę uwagę na jeszcze jedną kwestię. Otóż, gdyby zagłębić się w państwo, mówię o argumentacji koalicji rządzącej, to też jest, myślę, bardzo ciekawe. Państwo mówiliście o sędziach dublerach, czyli z trzech sędziów dublerów, podobno to dublerstwo miało być także dziedziczone, czyli że wciąż są sędziowie dublerzy. Otóż, szanowni państwo, wśród tych sześciu wakatów, w których Sejm z olbrzymim opóźnieniem, w najdłuższym czasie, to było rok i trzy miesiące, wybrał sędziów, był jeden dubler, według państwa nomenklatury. Ja używam na prawach cytatu. Czy to było powodem nieobsadzania konkretnego sędziego na konkretne miejsce? Czy dzisiaj mamy stwierdzić, że każdy z wybranych sędziów jest w jednej szóstej dublerem, bo nie wiemy, na które miejsce go przypisać? Szanowni państwo, to jest konsekwencja, niestety mówię z przykrością, na racji, która była prowadzona dłużej, ale przede wszystkim przez ostatnie dwa i pół roku. Więc prezydent kierował się bardzo jasnym imperatywem. Trybunał Konstytucyjny powinien pracować. Kolejna rzecz, bo było to pytanie o wybór, było pytanie dotyczące, dlaczego te, a nie inne osoby i dlaczego prezydent paraliżuje pracę trybunału. Jest dokładnie odwrotnie. Pan prezydent dzięki swojej decyzji przyjął ślubowanie od dwojga sędziów, którzy powinni orzekać. Inna rzecz, że chyba sędziowie, te dwoje sędziów niestety nie orzeka, co należy odnotować z przykrością, bo sędziowie są wybrani na indywidualne kadencje, nie na grupowe działanie, drużynowe, czy działanie w jakimś ustalonym politycznym układzie. Więc sędziowie powinni orzekać i tego oczekuje i prezydent, i my wszyscy powinniśmy tego oczekiwać. Jeżeli ktoś paraliżował, panie przewodniczący, pracę trybunału, to dzisiejsza większość rządowa, nie publikując wyroków i nie wybierając sędziów przez rok i trzy miesiące. I to są twarde fakty. To nie jest kwestia domysłów, interpretacji, wykładni prawa, tylko faktów. Mogliście państwo wybierać sędziów na wakujące stanowiska, świadomie tego nie robiliście, żeby niszczyć trybunał, żeby paraliżować jego pracę i móc mówić, że trybunału nie ma, a w konsekwencji nie mieć ochrony, znaczy nie mieć tej przypisanej trybunałowi konstytucyjnemu roli, to znaczy przyglądania się działaniom władzy, czy one są zgodne z konstytucją, czy też nie. I teraz co do kwestii, jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy. Pan prezydent w żadną miarą za ten stan rzeczy nie odpowiada. Myślę, że jeszcze co do tego terminu, czy te pisma, które były kierowane do pana prezydenta przez osoby wybrane na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy jakiekolwiek inne wypowiedzi, przypomnę, nie minęło nawet 30 dni, kiedy państwo sędziowie, jak rozumiem, w porozumieniu z marszałkiem Sejmu, który udostępnił salę w Sejmie i który przeprowadzał to wydarzenie, postanowili, wbrew prawu, wbrew zasadom, za chwilę odpowiem, dlaczego wbrew prawu i dlaczego wbrew zasadom, dokonać ślubowania, na pewno nie wobec prezydenta, bo prezydent tam nie był obecny, natomiast jeżeli spojrzy się w akty notarialne, to jest jasno zapisane, zresztą wszyscy to widzieliśmy, w obecności marszałka Sejmu. Tam prezydenta nie było. I samo oświadczenie nie ma żadnego znaczenia. A dlaczego nie ma znaczenia, bo to były tylko moje słowa, tylko odwołam się do doktryny, jak należy rozumieć ślubowanie wobec. W pierwszym mam artykuł 151 Konstytucji Rada Ministrów wobec prezydenta, czyli prezydent Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów, ministrowie składają wobec prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę. I tutaj doktryna. Dudek, Cafian, Bosek, Konstytucja RP i komentarz. Zostawi bowiem aktu urzędowego prezydenta w ciszym znaczeniu, a jedynie czynność urzędową swoiste bierne dopełnienie aktu powołania, polegające na przyjęciu, czyli osobistym udziale prezydenta w uroczystej ceremonii i wysłuchaniu składającego przysięgę. Osobistym udziale prezydenta. I tak jest napisane w komentarzu do Konstytucji pod redakcją m.in. pana profesora Cafiana. Kolejne argumenty. Mamy tutaj do czynienia. Prezydent jako konieczny za niedopuszczalne należy uznać złożenie przysięgi przez pełnomocnika. Przysięga składana jest odrębnie przez poszczególnych członków Rady Ministrów w formie ustnej itd. W znaczajnych sytuacjach trwałej lub czasowej całkowitej dysfunkcji narządu głosu należałoby jednak dopuścić złożenie przysięgi w inny sposób, np. językiem migowym. Dopuszczalne należy uznać złożenie przysięgi przez pełnomocnika. Prezydent jako konieczny świadek przysięgi członków Rady Ministrów sformułowanie wobec prezydenta odczytywać należy jako wymóg złożenia przysięgi w fizycznej obecności głowy państwa w taki sposób, aby głowa państwa mogła jednoznacznie stwierdzić ten fakt. Wyklucza to użycie wszelkich elektronicznych form komunikowania się, obecność innych osób jest w pełni dopuszczalna. To, że był tam marszałek, w porządku. Natomiast to, że nie było tam prezydenta stanowi, że tego rodzaju czynności nie są ślubowaniem w rozumieniu artykułu 4 ust. 1 ustawy o statucie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Kolejne odwołanie. Prawo ustroju sądów powszechnych. Sędzia wobec prezydenta. Przy powołaniu sędzia składa ślubowanie wobec prezydenta Rzeczypospolitej. Doktryna. Jak należy to rozumieć? Gudowski, Erciński i Wulski. Gudowski, Erciński i Wulski. Sędzia składa ślubowanie wobec prezydenta, a więc w jego obecności. Przy wręczaniu aktu powołania. Nic więcej nie trzeba dodać. Kolejne sformułowanie, które jest użyte wobec, tym razem w Konstytucji. Poprzednio było w Konstytucji, później ustawa, teraz Konstytucja. Artykuł 130 Konstytucji. Prezydent elekt wobec Zgromadzenia Narodowego.