Konfederacja: Niedźwiedzie atakują. Rząd bez kontroli
Konfederacja zwołała konferencję z ekspertami i przedstawicielami strony społecznej po tragicznych atakach niedźwiedzi (6 marca i 28 kwietnia), by alarmować o braku kontroli państwa nad populacjami drapieżników. Politycy i eksperci wskazali na zaniechania instytucji, opóźnienia w decyzjach i konieczność pilnych zmian prawnych oraz zarządzania populacjami.
Najważniejsze fakty
Konfederacja przypomniała dwa dramatyczne zdarzenia: pogryzienie 53‑latka 6 marca w gminie Cisna (ok. 300 m od domu) oraz zabicie 58‑letniej pani Edyty 28 kwietnia w gminie Bukowisko (ok. 500 m od drogi). Mówcy zwrócili uwagę, że to nie były tereny typowych ostoi Natura 2000, lecz tereny użytkowane gospodarczo i okolice zabudowań.
Krytyka funkcjonowania instytucji
W wystąpieniach padły krytyczne oceny wobec Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Regionalnej Dyrekcji w Rzeszowie za brak skutecznego monitoringu, spadek budżetu na zabezpieczenia (porównanie 491 tys. zł w latach 2021-2023 do planowanych 300 tys. zł na 2024-2026) i wydłużone terminy rozpatrywania wniosków o odstępstwa od zakazu płoszenia czy ostrzału problemowych osobników.
Propozycje i konsekwencje polityczne
Prelegenci postulowali poznanie czynników populacyjnych (liczebność, przyrost, zagęszczenie, pojemność społeczna) oraz selektywną redukcję „osobników problemowych”, argumentując, że przesiedlenie nie rozwiązuje problemu. Zapowiedziano działania legislacyjne i nacisk na odpowiedzialność instytucji państwowych wobec bezpieczeństwa mieszkańców.
Głos lokalnych społeczności
Wypowiadali się przedstawiciele strony społecznej i parlamentarzyści z regionu: Piotr Walter (Ruch Narodowy), Paweł Budzyński (Związek Zawodowy Wspólna Sprawa) i poseł Andrzej Zapałowski. Relacjonowali zgłoszenia mieszkańców o obecności niedźwiedzi i wilków w dziesiątkach wiosek, nocnych patrolach obywatelskich oraz obawach o nadchodzący sezon turystyczny.
Konfederacja zapowiada dalsze działania parlamentarno‑społeczne, monitorowanie spraw i dążenie do zmian prawnych mających przywrócić bezpieczeństwo mieszkańcom terenów zagrożonych przez konflikty z dużymi drapieżnikami.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dzień dobry Państwu. Zbieramy się na konferencji prasowej z ekspertami, z przedstawicielami strony społecznej, żeby odnieść się do dramatycznych wydarzeń, a mianowicie utraty jakiejkolwiek kontroli rządu nad tym, co się dzieje z populacją dzikich zwierząt. 6 marca 53-latek został pogryziony przez niedźwiedzia w gminie Cisna, 300 metrów od swojego domu. W marcu rząd zapowiedział, że powoła całodobową grupę interwencyjną i wdroży cały zestaw działań w sprawie odstraszenia zwierząt. Nie zostało to zrealizowane. 28 kwietnia 58-letnia pani Edyta została zagryziona przez niedźwiedzia gmina Bukowisko, 500 metrów od drogi. To są fakty, wobec których nie możemy przejść obojętnie, dlatego oddajemy głos przedstawicielom strony społecznej i będziemy za chwilę zapowiadać także swoje działania. Zacznie naszą konferencję pan Piotr Walter, lider zespołu do spraw zasobów przyrodniczych Ruchu Narodowego. Proszę bardzo. Dzień dobry. Szanowni państwo, bardzo ważne, żeby dziś wybrzmiało, że samo to, iż na danym terenie występują duże drapieżniki, nie usprawiedliwia śmierci i zabijania przez nie ludzi. To jest najważniejszy przekaz, moim zdaniem, i daje do myślenia ilość komentarzy ludzi, którzy mówią o tym, że niedźwiedź był u siebie, w jakimś mateczniku, ostoi. Proszę państwa, w tamtym miejscu, gdzie doszło do tego tragicznego wypadku śmiertelnego, nie ma żadnej ostoi niedźwiedzi w obszarze Natura 2000. Jest to normalny las gospodarczy. Do wypadku doszło około 500 metrów od pól uprawnych, od drogi i około 1300 metrów od najbliższych zabudowań. Chciałbym, żeby komentujący żywo ludzie zastanowili się, jak daleko codziennie chodzą na spacery i czy chcieliby po prostu zamykać się w swoich domach i nie móc wychodzić na podwórko czy na spacery. Proszę państwa, najważniejsze w zarządzaniu populacjami jest to, aby dzikie zwierzęta miały czuły respekt i strach przed człowiekiem. Wtedy one trzymają dystans, wiedzą, że mają być w lesie, wiedzą, że mają uciekać, bo kojarzą człowieka z zagrożeniem. W wielu miejscach, na przykład w Słowacji czy w Rumunii, to są miejsca, gdzie jest bardzo duża populacja niedźwiedzia brunatnego. W Słowacji szacuje się, że to jest około 1300-1500 sztuk. W Rumunii to jest największa populacja w Europie, to jest 13000 sztuk. Wszędzie tam, gdzie ekolodzy promowali tą samą narrację, która dominuje od jakiegoś czasów u nas w kraju, wszędzie tam dochodziło do zwiększonej ilości konfliktowych sytuacji i w związku z tym rządy proponowały tam rozwiązania redukcji tych niedźwiedzi problemowych. I to jest najważniejszy temat. Chciałbym się jeszcze odnieść do zarządzania populacjami i do najważniejszych rzeczy, które potrzebujemy, żeby zorganizować ten proces. A jest to poznanie czynników populacyjnych najważniejszych tych zwierząt. Dzisiaj odpowiedzialnym za badania i monitoring nad zwierzętami chronionymi jest Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska. I to są instytucje, które w tym kierunku nic nie robią, zamiatając pod dywan problemy, które się nawarstwiają. Potrzebujemy znać liczebność, potrzebujemy znać przyrost, potrzebujemy wiedzieć o zagęszczeniu i o różnych innych czynnikach populacyjnych, na podstawie których możemy wywnioskować, jaka jest pojemność i teraz bardzo ważne, pojemność społeczna. Ponieważ pojemność środowiskowa, nawet jeśli nie jest jeszcze zapełniona, to pojemność społeczna to jest ta pojemność w ekosystemie, która jest znośna dla ludności, dla ludzi. I aby ta pojemność społeczna była jak najwyższa, to powinniśmy podjąć drastyczne kroki, tak aby tych konfliktowych sytuacji nie było. Czyli tych recydywistów, tak zwanych, czyli rabujących niedźwiedzi, po prostu powinno być mniej. I teraz nie da się ich przesiedlić, bo to jest przeszczepienie problemu. Gdziekolwiek byśmy ich nie wywieźli, one będą stwarzały te same problemy. Redukcja o tylko te osobniki, które są problemowe, spowodowałaby, że sytuacja prawdopodobnie by się uspokoiła i nie wpłynęłoby to negatywnie na całą naszą populację, która jest na skraju tak naprawdę zasięgu. Dziękuję bardzo. Zapraszam teraz do głosu pana Pawła Budzyńskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Wspólna Sprawa. Dziękuję bardzo, panie marszałku. Szanowni państwo, bardzo jesteśmy wdzięczni za możliwość wypowiedzenia się, ponieważ jest to kuriozalna sytuacja, kiedy to strona społeczna nie miała możliwości dzisiaj zabrać głosu na komisji sejmowej. Odmówiono nam uczestnictwa, gdzie my zwykle, jako właśnie eksperci z dziedziny przyrody, wypowiadaliśmy się i robiliśmy to w sposób merytoryczny. I też chcemy, żeby ta merytoryka przebijała się w końcu, a nie tylko ideologia, jak to ma miejsce ostatnimi czasy. Szanowni państwo, my alarmowaliśmy wraz tutaj z posłem Zapałowskim już od długiego czasu o problemie dużych drapieżników na Podkarpaciu. Ja osobiście obiecałem koledze Pawłowi, bratu zmarłej pani Edyty, że nie odpuścimy i żeby ta śmierć nie poszła na marne. I chcielibyśmy, żeby tu wszyscy zgromadzeni dołożyli wszelkich starań, żebyśmy mogli wyciągnąć konsekwencje i doprowadzić do rozstrzygnięcia tych spraw i osoby odpowiedzialne za tą sytuację, żeby podniosły konsekwencje. Tu tylko kilka takich dosyć merytorycznych uwag co do funkcjonowania Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jak i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Szanowni państwo, budżet na walkę, na przeciwdziałanie incydentom dużych drapieżników został drastycznie zmniejszony. W latach 2021-2023 to było 491 tysięcy, za które zakupiono i przekazano zabezpieczenia przeciw drapieżnikom. W 2024-2026 ten budżet został ograniczony do 300 tysięcy złotych i to jest tylko planowany budżet. Tak naprawdę nie wiemy, jakie jest jego wykonanie. Kolejna rzecz, co jest bardzo istotną kwestią, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, jak i Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska mają możliwość reagowania, czyli odstępstwa od zakazu płoszenia, jak i wydanie decyzji administracyjnej o ostrzale tych konfliktowych drapieżników. W 2023 roku wydanie takich decyzji to było około 63 dni. W 2025 roku rozpatrywanie tych wniosków sięga już 170 dni. Średni czas rozpatrywania wniosku, gdzie Kodeks Postępowania Administracyjnego mówi o 30 dniach w normalnym trybie, a w sytuacjach trudnych jest to 60 dni. Więc tu już widzimy bardzo duże uchybienia proceduralne w funkcjonowaniu tych organów państwowych. I takich mankamentów mamy wylistowane znacznie więcej. Nie chciałbym tutaj zabierać głosu, bo chciałbym również, żeby parlamentarzyści wypowiedzieliście, że ich przekaz jest bardziej doniosły niż nas jako strony społecznej. Niemniej jednak będziemy cały czas te informacje propagowali w naszych mediach społecznościowych, na komisjach sejmowych i obiecujemy koledze Pawłowi, że tą sprawę dowiedziemy do końca. Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie. Dziękuję bardzo. Chciałbym, żeby było właśnie przeciwnie niż to powiedział przede mną Paweł Budzyński ze Związku Wspólna Sprawa. To znaczy, żeby właśnie głos ludzi, którzy znają się, którzy pracują przy danych tematach, którzy na co dzień obcują z dziką przyrodą, którzy od lat, a w niektórych wypadkach od pokoleń zajmują się zarządzaniem ekosystemami leśnymi, ich ochroną, żeby właśnie głos tych ludzi był słyszalny. Niestety mamy do czynienia z sytuacją patologiczną. To znaczy pewna wąska grupa ideologiczna przechwyciła instytucje państwowe w wyniku rządów obecnej koalicji partii centrowych, nijakich, lewicowych. I tak naprawdę oni obracają te instytucje nie na rzecz realizacji jakiejkolwiek zrównoważonej polityki państwowej gwarantującej bezpieczeństwo mieszkańców, tylko na rzecz postępującej inwazji dzikich gatunków na tereny zurbanizowane i zagrażania przez dzikie zwierzęta mieszkańcom. To się musi natychmiast zmienić. Nie może być tak, że państwo nie wykonuje swoich obowiązków. Jest naturalne, że mamy w społeczeństwie miłośników dzikich zwierząt i nie ma nic złego w tym, że miłośnicy dzikich zwierząt troszczą się o populacje dzikich zwierząt, natomiast obok tego potrzebujemy jeszcze instytucji państwowych, które troszczą się o bezpieczeństwo obywateli. Dotychczas te dwa cele były, jak się wydawało, w jakimś względnym porządku, w jakiejś względnej równowadze. Niestety ta sytuacja zniknęła. Nie tylko ludzie atakowani są przez niedźwiedzie, ale mamy także ataki na inwentarz ze strony narastającej populacji dzikich wilków. Mamy wkraczające na tereny zurbanizowane coraz śmielej i coraz bardziej zadowalające się dziki, których liczba gwałtownie wzrosła, szczególnie w miastach i na przedmieściach miast. Miasta tradycyjnie nie są terenem bytowania dzików. Nad tym wszystkim trzeba zapanować. I to, co mogę zadeklarować w swoim imieniu, że już od zeszłego tygodnia rozpocząłem konsultacje prawne w sprawie zmiany przepisów, które muszą mieć na celu jasne wskazanie, kto odpowiada za bezpieczeństwo obywateli i pod jakimi sankcjami to bezpieczeństwo ma realnie zadbać. Nie może być tak, że będziemy szantażowani tym, że dobro dzikich zwierząt zależy ponad zdrowiem i życiem naszych obywateli. To jest sytuacja zupełnie nieakceptowalna. Przypomnę, że nie mówimy o obywatelach, którzy wkraczają na teren parków narodowych czy jakichś zamkniętych obszarów. Mówimy o ludziach, którzy są kilkaset metrów, bo przypomnę, 53-letni pan z gminy Cisna został pogryziony przez niedźwiedzia 300 metrów od swojego domu, natomiast 58-letnia pani Edyta zagryziona w tym roku przez niedźwiedzia w gminie Bukowisko. Wydziało się to 500 metrów od drogi i nieco ponad 1000 metrów od zabudowań miejscowości, w której ona mieszkała. Nie były to typowe tereny bytowania, jak słyszymy od naszych ekspertów i fachowców, typowe tereny bytowania niedźwiedzi. Zresztą jak zaraz usłyszą państwo od pana posła Zapałowskiego, który pochodzi z tych obszarów i od miesięcy ostrzegał i ostrzega nadal, mamy informację od mieszkańców, że we wsiach widać i wilki i niedźwiedzie i nikt nic z tym nie robi, bo instytucje państwowe są sparaliżowane przez tych po prostu fanatyków, fanatyków, którym parasol ochronny daje pani Henning Kloska i pan Dorożała. To się musi skończyć. Ludzie muszą mieć prawo obronić siebie, swojego zdrowia, swojego inwentarza, swoich rodzin, swoich dzieci, swoich wspólnot, swoich domów, swoich pojazdów i przepisy prawa. Muszą w pełni to uwzględniać i zwalniać z konsekwencji tego, kto broni siebie i kto broni swoich najbliższych i swojego dobytku. Oddaję głos pan poseł i profesor Andrzej Zapałowski, mieszkaniec województwa podkarpackiego, obywateli, obrońca mieszkańców przed tymi błędami rządu. Dziękuję bardzo, panie marszałku. Szanowni państwo, żeby społeczeństwo miało świadomość, to dotyczy kilkunastu gmin, jeżeli chodzi o same niedźwiedzie, o wilki, to już są setki gmin. Proszę państwa, informacja z wczoraj Zagórze, którą burmistrz ogłosił. Ostatnie zgłoszenia, które wpłynęły do tutajszego urzędu gminy dotyczą miejscowości Tarnawa Górna, Łukowe, Mokre, Osiedle, Wielopole, okolice przedszkolań i publicznego w Zagórzu. Tam są niedźwiedzie, to tylko z wczoraj. Szanowni państwo, parę dni temu do Wołkowyi weszło naraz siedem niedźwiedzi. Zabiło ponad sto kur. Tak naprawdę niedźwiedzie są w dziesiątkach wiosek. Wczoraj otrzymuję też od jakiejś kobiety maila. Od dwóch dni niedźwiedź siedzi u nas we wiosce, pomiędzy domami, spaceruje po podwórzach, po drodze, przecina ścieżki drogowe, gdzie chodzą ludzie i to wieczorem. Chodzą tędy dzieci, ale gowisko, które sobie stworzył, jest sto metrów od drogi. Domy mieszkalne obok. Szanowni państwo, tak żyją w tej chwili ludzie w Bieszczadach i to jest powszechne. Jeżeli wójt gminy Solina powołał patrole obywatelskie, które chodzą nocami między domami. To jest, proszę państwa, coś nieprawdopodobnego. I teraz za tydzień zaczyna się sezon. Przyjadą tysiące turystów, w większości nieświadomych. Jeżeli radny z gminy Solina mi mówi, że koło Bukowska jesienią sto metrów od zalewu solińskiego niedźwiedź założył gawrę. Proszę państwa, świadomie ministerstwo naraża ludzi na śmierć. Te niedźwiedzie, które zaatakowały, bo było kilka ataków, to są niedźwiedzie ludobójcy. Jeżeli niedźwiedź...