Ryszard Petru: 'To normalna kradzież' - o Zonda Krypto i Piesiewiczu
Ryszard Petru ostro krytykuje działalność Zonda Krypto i pyta o rolę R. Piesiewicza w uwiarygodnianiu firmy; twierdzi, że sportowcy nie otrzymali wypłat, a emitowane tokeny okazały się bezwartościowe. Petru postuluje pilne działania prokuratury i służb oraz przyspieszenie regulacji rynku kryptowalut.
Najważniejsze ustalenia
Ryszard Petru określa sprawę Zonda Krypto jako „normalną kradzież” i wskazuje, że tokeny wypłacane sportowcom są emitowane przez Zonda Krypto i Team Poland, więc nie miały powszechnej wartości rynkowej. Poseł podkreśla, że odpowiedzią powinny być działania służb - prokuratura, policja i służby specjalne - a komisja śledcza powinna być rozważana tylko, gdy instytucje państwowe zawiodą.
Rola osób publicznych
Petru krytykuje zachowanie i rolę R. Piesiewicza, który - zdaniem posła - uwiarygodnił firmę, podpisując publiczne umowy i rekomendując ją. Poseł zwraca uwagę, że obecność „poważnych osób w państwie” sprzyjała zaufaniu do Zonda Krypto i mogła umożliwić wyprowadzanie środków na dużą skalę.
Regulacje i konsekwencje polityczne
W wypowiedzi pojawia się apel o uregulowanie rynku kryptowalut - Petru przypomina pracę klubu Centrum nad ustawą i krytykuje blokowanie regulacji w wyniku prezydenckich wet. Ostrzega, że brak nadzoru doprowadził do strat rzędu kilkuset milionów złotych i że trzeba szybko wprowadzić przepisy ograniczające możliwość oszustw.
Komentarz polityczny
Poseł odnosi się też do wewnętrznych sporów w PiS oraz do kontrowersji związanych z zachowaniem posła Konrada Berkowicza, wskazując na potrzebę zdecydowanych reakcji prawnych tam, gdzie prawo przewiduje sankcje. Petru zwraca uwagę na wagę głosowań koalicyjnych i konsekwencje polityczne odwołań ministrów.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Tylko proszę Państwa, to jest po prostu normalna kradzież. Ktoś wpłacił pieniądze, czy zakupił coś i potem nie otrzymał za to zapłaty. A powinna być komisja śledcza? Panie profesorze, co się z panem Piesiewiczem powinno z nim stać? Bo on uwiarygodnił firmę Zonda Krypto, podpisując w świetle kamer wielką fetą umowę z panem Kralem, zachwalając go. No a teraz sportowcy, z których jesteśmy dumni, nie dostali pieniędzy. Po pierwsze, nie widzę potrzeby na tym etapie powoływania komisji śledczej. Powinny działać służby prokuratura, policja, służby specjalne. Jeżeli one nie będą wydolne, to dopiero wtedy można rozpocząć rozmowy dotyczące komisji śledczej. Natomiast pan Piesiewicz, wydaje mi się, odgrywa tu olbrzymią rolę. Dlaczego ludzie czuli się pewnie w Zonda Krypto? Bo zobaczyli, że poważne osoby w państwie, no przecież wystarczy przyjechać koło Pekalu, jest wielki napis Zonda Krypto. Uwiarygodniały swoją osobą, miały podpisane umowy. I co więcej jeszcze, Zonda Krypto wydawała tokeny, którym płacono sportowcom. Dzisiaj okazuje się, że te tokeny są nic nie warte, bo to są tokeny wyemitowane przez Zonda Krypto i przez Team Poland. Czyli to nie są kryptowaluty, które są powszechnie akceptowane na świecie, takie jak Bitcoin. Bo to by naprawdę prawdziwe pieniądze trzeba było wypłacić. Tylko to jest działanie, które jest, nie wiem, obawiam się, że od początku zaplanowane jako przekręt i szwindel. I pytanie o rolę pana Piesiewicza, widziałem jego ostatnią konferencję, wyglądała dziwnie. A okazuje się, że w dokumencie, który został wysłany do ABW, nie ma hasła Zonda Krypto. Nie ma Zonda Krypto, w związku z tym to są takie pseudoruchy, pozerowane działania na rzecz. Dziwię się też, że umowa, że umowy nie może rozwiązać. Zła umowa została podpisana. Pan Piesiewicz wszystko na to wskazuje. Jest odpowiedzialny za promowanie Zonda Krypto i za sugerowanie, że to jest bezpieczna forma inwestowania pieniędzy. Normalnie powinien się podejść do admisji, ale oczekuje od służby działania szerszego, bo to wygląda, że to nie był tylko ten pan Kral i pan Suszek, który zniknął. To musiała być, słuchajcie, to musiała być większa grupa, zorganizowana grupa przestępcza. Nie jest tak łatwo wyprowadzić pół miliarda złotych z Polski. Służby się powinny panem Piesiewiczom zająć? Mam nadzieję, że się zajmują i w ogóle mam wrażenie, że to nie chodzi tylko skąd są pieniądze, jeżeli są podejrzenia, że to jest rosyjska mafia, ale jak ten proceder mógł doprowadzić do sytuacji, kiedy ta Zonda Krypto doszła do najwyższych polityków w państwie, finansowała, sponsorowała prawisowe imprezy, finansowała, czy sponsorowała PKO, wydawała środki, przekazywała nagrody w formie swoich tokenów i to wszystko było w świetle prawa, w Rzeczpospolitej Polskiej, w państwie prawa. Uważam, że była grupa ludzi, która to koordynowała. Jak ja słyszę o tym, że nie można rozpocząć działań prokuratury, jakoś nie wierzę w przypadki. Oczywiście może się zdarzyć, że ten prowadził tamtą sprawę, ten na urlopie, ale przy takiej dużej sprawie zwykle jest tak, że to się nie dzieje przypadkowo, że ktoś celowo powoduje, że ta sprawa nie może się rozpocząć. Mam wrażenie, że jeżeli ktoś niszczy dokumenty, to każdy dzień teraz jest na korzyść tych przestępców, żeby jak najmniej było śladów. Na szczęście, uwaga, to jest świat cyfrowy i w świecie cyfrowym nic nie ginie. Czy powinien zająć się pilnie utworzeniem przepisów? Dwa weta prezydenta walką o to, żeby trzeciego weta nie było, żeby ten rynek był uregulowany jak najszybciej? Tak jest. Ja rozpocząłem pracę jak tego klub centrum nad ustawą, która byłaby lekko mniej daleko idąca w niektórych zapisach w stosunku do rządowej, ale to nie ma szansy, żeby to była bardzo krótka ustawa, bo polskie prawo jest takie, że wymaga wielu przepisów w ogóle przy tworzeniu legislacji. Akurat mamy dosyć skomplikowaną legislację, natomiast uważam, że to jest fundamentalne. Oczywiście, czy ktoś, kto chce dokonać kradzieży, może to zrobić w ramach przepisów prawa? W ramach przepisów prawa nie może, ale w ramach nadzoru może, tylko dużo wcześniej i na dużo mniejszą skalę. Natomiast to było poza systemem, wszyscy mówili, że to jest nieregulowane, nie sprawdzamy tego i doszło to do rozmiarów co najmniej pół miliarda złotych. Uważam, że to jest fundamentalne. Ja nie jestem w stanie pojąć, dlaczego dwa razy prezydent Nawrocki zawetował tę ustawę, wiedząc o tym, jakie mogą być konsekwencje. Akurat tak się złożyło, że mamy upadek giełdy i zniknięcie prezesa kilka dni po tym, jak nie udało się odrzucić weta prezydenckiego. Panie pośle, czy uda się z Waszymi nastrojami w Prawie i Sprawiedliwości pogodzić, pan jest świeżo popartyjnym rozłami na podstawie pańskiego doświadczenia. Czy jest to możliwe? Nie jestem w PiS-ie oczywiście, także mało tam znam osób, ale uważam, że ten spór jest jednak fundamentalny. To nie jest spór, który można załagodzić jedyną kolasyjką u pana Bielana. Zakładam jednak, że to jest walka o wpływy w PiS-ie, z ryzykiem, że jak ktoś te wpływy utraci, będzie chciał wyjść. Czyli to jest chwilowe danie sygnału Mateuszowi Mrowickiemu, że twoje poglądy też zostaną, czy twoje racje zostaną uwzględnione. Jarosław Kaczyński nie chce, żeby się PiS rozpadł, bo to już oznacza koniec hegemonii PiS-u na prawicy, jaką znamy. Ale w moim przekonaniu to jest fundamentalny konflikt o wpływy. My mamy albo skrajnie radykalny PiS w stylu Czarnka, albo mamy kontynuację PiS-u, jak przez 8 lat widzieliśmy w stylu Marawieckiego. Bo przypomnę, Mateusz Marawiecki teraz stara się przedstawić jako... Jak to było? Jako kandydat z ofertą dla normalsów, tak? Tak, tak. Cytuję drugą stronę. Wywołanie do politycznego ocenu. Tak, wywołanie do politycznego ocenu. Przypomnę jednak, że on był premierem, wicepremierem przez 8 lat rządów PiS-u. Sądzę, że miał nawet większy wpływ na Polskę niż Kaczyński. Od Polskiego Ładu Pogłęboczynającego, przez zablokowanie KPO, przez Trybunał Konstytucyjny Polityczny Państwowych Mediów. To wszystko razem, to jest Mateusz Marawiecki. W związku z tym apeluję o to, żeby się nie nabrać na to, że to jest nagle nowa, sympatyczna oferta do osób z centrum. Czyli Jarosław Kaczyński w ogóle otrzyma władzę, bo jego postia chyba też w partii Sławnie. Pański imiennik Ryszard Trelecki, podobno na zamkniętym spotkaniu w Krakowie, miał powiedzieć wprost prezesowi, że powinien zrezygnować z spełnienia tego... Jeżeli tak było... To są oficjalne doniesienia. No, plotkujemy trochę, rozumiem, ale jeżeli były tego typu propozycje na zamkniętym spotkaniu, to oznacza wewnętrzną erozję w PiS-ie. To, żeby tak powiedzieć, to trzeba być na tyle w mocną pozycję i wiedzieć, że nie stanie się usuniętym, że to oznacza erozję, ale to oznacza też, że obie strony to wyczuły. Wyczuł i Czarnek i Marawiecki. I to jest walka o schedę po Kaczyńskim. Natomiast w wyniku tej walki, jak dobrze wiemy, jak dwie strony za daleko pójdą, to nastąpią rozpady i trzeba umieć naprawdę się dogadywać. Nie sądzę, aby Marawiecki mógł się dogadać z Czarnkiem. To wydaje mi się dosyć trudne, pomimo tego, że byli w jednym rządzie, ale to jednak jest nawet inna forma komunikacji. I prędzej czy później uważam, że nastąpi albo do głębokich podziałów w PiS-ie, albo do rozpadu w momencie, kiedy będzie walka o przejęcie schedy po Kaczyńskim. Ambasada Izraela twierdzi, że mówi, że dla takiej osoby jak Konrad Berkowicz nie ma miejsca w polskim parlamencie i oczekuje zdecydowanych kroków w tej sprawie. Co pan na ten temat myśli? Nie za daleko? Uważam, że powinny być zdecydowane kroki w tej sprawie, natomiast nie wiem, co to ma oznaczać. Ambasada Izraela ma prawo się wypowiadać w tej sprawie, natomiast polskie prawo nie przewiduje możliwości usunięcia posła z parlamentu. Pan powinien dostać bardzo mocną karę za tego typu zachowanie. Są odpowiednie paragrafy w tym zakresie. Nie wiem, czy państwo pamiętają, ostatnio pan posła Matecki chodził z plakatem po sali i chyba został usunięty z sali obrad. No i taka sama sytuacja powinna była wtedy spotkać pana posła Berkowicza. Na tym koniec. Jest pan pewny lojalności członków koalicji w sprawie głosowania na odwołanie głosu Michała Kulowskiego? Lojalności można być pewny w momencie, kiedy będzie samo głosowanie, ale ja nie słyszałem, żeby członkowie koalicji chcieli wyjść z koalicji. Innymi słowy, głosowanie za odwołaniem ministry naszego rządu jest formą wyjścia z koalicji rządowej. I nie słyszałem o takich deklaracjach ze strony chociażby postu Polski 2050. Muszą liczyć się też z konsekwencjami. To nie jest jedno z wielu głosowań, to jest jednak bardzo ważne głosowanie polityczne, które pokazuje, czy mamy większość i ile ona wynosi. A pani minister powinna przyjść tutaj na spotkanie do Sejmu z przedstawicielami PSL i Polski 2050? Oni tego oczekują. Tak, ale pani minister zaprosiła ich na spotkanie w ministerstwie, nie tylko ich, tylko pozostałe kluby. Przyszli przedstawiciele koalicji obywatelskiej, Lewicy, Centrum i mieliśmy dyskusję na temat wszystkich aspektów dotyczących tego, co się dzieje w Ministerstwie Klimatu i oni tam się nie przyszli. Uważam, że rozmowy są potrzebne, natomiast nie może być to w formie grillowania. Uświetlę kamer, bo to tak to się grilluje. Ministrów jednak po drugiej stronie, a nie własnych. Dziękuję bardzo.