Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Małgorzata Tracz: Żąda likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu

Małgorzata Tracz: Żąda likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu

Poseł Małgorzata Tracz złożyła interwencję do marszałka województwa Pawła Gancarza o pilną likwidację obwodów łowieckich we Wrocławiu. Argumentuje, że szybka urbanizacja i bliskość szkół, szpitali oraz terenów rekreacyjnych stwarzają realne zagrożenie dla mieszkańców.

Interwencja i pytania do marszałka


Poseł Tracz pyta, czy zarząd województwa prowadzi prace nad uchwałą Sejmiku Dolnośląskiego w sprawie likwidacji obwodów łowieckich na terenie Wrocławia lub nad korektą obwodów w całym województwie. W interwencji żąda też informacji o liczbie skarg wpływających do Urzędu Marszałkowskiego dotyczących polowań.

Obszary zagrożenia we Wrocławiu


Wystąpienie wskazuje konkretne tereny, które kiedyś były polami i łąkami, a dziś są osiedlami, szkołami i placówkami medycznymi: Jagodno, Wojszyce, Nowe Żerniki (w tym budowany szpital onkologiczny przy al. 11 Listopada), okolice ulicy Asfaltowej czy obszary przy szpitalu przy Fildorfa. Poseł podkreśla też miejsca rekreacyjne: Las Mokrzański, Las Przykosmonautów, Las Stabłowicki oraz sąsiedztwo schroniska przy ul. Ślazowej.

Dane, skutki i bezpieczeństwo


W wystąpieniu przytoczono dane o 28 przypadkach śmiertelnego postrzelenia ludzi przez myśliwych w Polsce w latach 2014-2024 oraz informację o około 200 dzikach przebywających we Wrocławiu. Wskazano, że polowania zbiorowe odbywają się często w weekendy i w święta, gdy mieszkańcy intensywnie korzystają z terenów rekreacyjnych. Zwrócono uwagę na przepisy: dopuszczalna odległość polowania to 150 m od zabudowy i 500 m od zgromadzeń oraz na brak okresowych badań lekarskich myśliwych.

Małgorzata Tracz — ujęcie z przemówienia: Małgorzata Tracz: Żąda likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu (21.04.2026)

Konsekwencje i propozycje zarządzania zwierzętami


Poseł podnosi, że polowania mogą wypłaszać zwierzęta z lasu do miasta, a strukturę upraw (np. kukurydzy paszowej) uznano za czynnik przyciągający dziki. Przytoczono przykład części miasta, gdzie podpisano umowę z firmą zajmującą się odławianiem i pomocą weterynaryjną dla dzików jako alternatywę dla polowań.

Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Na konferencji prasowej Stowarzyszenia Naprzód razem ze mną jest radny miejski Robert Suligowski, radny osiedla Borek Wojciech Chałuszczak oraz Seweryn Siewiert. Szanowni państwo, złożyłam interwencję do marszałka województwa dolnośląskiego Pawła Gancarza w sprawie pilnej likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu. To jest naprawdę pilna sprawa, bo coraz więcej osób zgłasza się do mnie do biura z prośbą, by we Wrocławiu nie mogło dochodzić do polowań. Mamy taką paradoksalną sytuację, że Wrocław bardzo dynamicznie się od lat rozwija i obszary, które kiedyś były łąkami, nieużytkami rolnymi czy polami, na których były obwody łowieckie, teraz są obszarami, gdzie powstają osiedla mieszkalne, gdzie są drogi, często szpitale, szkoły i funkcjonowanie obwodów łowieckich na tych terenach stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa wrocławian i wrocławianek. Dlatego też zwróciłam się z interwencją poselską do marszałka województwa w sprawie likwidacji obwodów łowieckich we Wrocławiu. Zadaję tam kilka pytań. Po pierwsze, czy trwają prace prowadzone przez zarząd województwa w sprawie uchwały Sejmiku Województwa Dolnośląskiego o likwidacji okręgów łowieckich we Wrocławiu? Jeśli takie prace nie trwają i nie wiemy jeszcze, kiedy będzie uchwała, to czy takie prace są planowane i czy planowana jest korekta obwodów łowieckich na terenie całego Dolnego Śląska? Pytam także pana marszałka o to, ile wpłynęło skargi od osób fizycznych i od samorządów właśnie do Urzędu Marszałkowskiego w sprawie polowań, które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. Szanowni państwo, w latach 2014-2024 w Polsce doszło do 28 przypadków, kiedy myśliwy postrzelił człowieka ze skutkiem śmiertelnym. To były bardzo tragiczne przypadki. Wystarczy wspomnieć chłopca, który został zastrzelony przez myśliwego w przyszkolnym sadzie na Lubelszczyźnie, czy też ostatnią sytuację z poprzedniego roku, gdzie myśliwy zastrzelił pana, który był na swoim własnym terenie, stał przed bramą swojego domu, czekając na wracającą do domu rodzinę. Mieszkańcy i mieszkanki Wrocławia obawiają się takich sytuacji, więc mam nadzieję, że marszałek województwa we współpracy z radnymi miejskimi, z prezydentem Wrocławia, a także z parlamentarzystami doprowadzą do sytuacji, że te obwody łowieckie na terenie Wrocławia zostaną zlikwidowane. Szanowni państwo, tak jak zostało tu powiedziane, Wrocław intensywnie się rozwija i ta mapa obwodów łowieckich, którą przyjął sejmik województwa dolnośląskiego, bardzo szybko się dezaktualizuje. O czym mówimy? Mówimy chociażby o obszarze między Jagodnem i Wojszczycami, gdzie na ulicy Asfaltowej powstał nowy zespół szkolny, szkoła podstawowa, bardzo dużo obsługujące to osiedle, ale także zabudowa mieszkaniowa. Dzisiaj te tereny są nadal częścią obwodu łowieckiego, gdzie można polować. Mamy budowę szpitala onkologicznego na obszarze Nowych Żernik przy alei 11 listopada. Cały ten obszar Nowych Żernik w dużej mierze jest nadal miejscem przeznaczonym do polowań, w tym obszar budowanego szpitala onkologicznego, ale też wielu nowo powstałych osiedli mieszkaniowych. Dalej patrząc szpital przy Fildorfa, co prawda jest wyłączony z obwodu łowieckiego, natomiast leży w bezpośredniej granicy. No trudno sobie wyobrazić, żeby polowania odbywały się w odległości 100-150 metrów od szpitala wojewódzkiego. Dalej mamy kwestię terenów intensywnie użytkowanych przez mieszkańców, terenów spacerowych, jak choćby Las Mokrzański, Las Przykosmonautów, Las Stabłowicki, gdzie ta penetracja mieszkańców jest bardzo duża, szczególnie w weekendy po pracy. No i to ryzyko postrzału automatycznie rośnie. Dalej mamy kwestię schroniska Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami naszego wrocławskiego przy ulicy Ślazowej, które co prawda jest po obrysie wyłączone z obwodu łowieckiego, natomiast można polować w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Ja nie muszę chyba mówić o tym, w jaki sposób huk wystrzałów wpływa na dobrostan zwierząt, szczególnie tych, które już i tak są poszkodowane tym, że nie mają domu, mieszkają na terenie schroniska i są narażone na taki dyskomfort. Nasze przepisy prawa łowieckiego są bardzo względne wobec myśliwych, to znaczy mamy tylko dwa przypadki wyłączeń, jeżeli chodzi o kwestię polowania. Można polować 150 metrów od zabudowy mieszkaniowej, a także 500 metrów od zgromadzeń. Także w takiej sytuacji, gdy kula niesie się kilkaset metrów, może być to 500 metrów wystrzelona z broni myśliwskiej, ryzyko postrzału jest bardzo duże. Mieszkamy w bardzo zwartej, gęsto zaludnionej aglomeracji wrocławskiej. Cała ta duża aglomeracja to jest około 1,5 miliona mieszkańców razem z miastami powiatowymi. Sam Wrocław to około 900 tysięcy faktycznych mieszkańców miasta. Nasze miasto, to pokazują badania demografii, coraz bardziej rozprzestrzenia się na obrzeża, to znaczy, że takiej urbanizacji właśnie ulega Leśnica, Lipa Piotrowska, Jagodno, Wojszyce, czyli miejsca, w których dawniej te polowania były prowadzone intensywnie. Dzisiaj bardzo gęsto pojawia się mieszkaniec. Jeszcze dodatkowy kłopot jest taki, to mieliśmy z tym do czynienia w Wigilię i Święta Bożego Narodzenia, także Nowy Rok i Trzech Króli, kiedy większość tak zwanych polowań zbiorowych została ogłoszona i przeprowadzana wtedy, kiedy właśnie mieszkańcy tłumnie wychodzili na spacery. I to jest specyfika właśnie polowań, to jest to, że to są hobbyści, którzy robią czy polują poza godzinami swojej pracy, czyli polują głównie w weekendy, w godzinach, w których mieszkańcy intensywnie użytkują te tereny rekreacyjne. I teraz przechodząc na kwestię, bo jest podnoszony temat dzików, czy ta populacja jest bardzo duża, no według danych Polskiego Związku Łowickiego na terenie Wrocławia przebywa około dwustu dzików, to znaczy, że na milionowym mieście tych zwierząt jest dwieście i wydaje się, że tą populacją można zarządzać w inny sposób, nie jest konieczne do tego właśnie korzystanie z działalności osób hobbystycznych. Na to jeszcze jest kolejny element, który się nakłada bardzo ważny, to jest to, że myśliwi są zwolnieni z okresowych badań lekarskich, to znaczy, że badania są przeprowadzone jednorazowo przy udzieleniu pozwolenia na posiadanie broni, natomiast jest to jedyna grupa, która nie musi regularnie się badać. I to jest kwestia oczywiście różnych schorzeń, no ale przede wszystkim wzroku i to często będzie tak, że ten wzrok się pogarsza, no i w warunkach mroku dochodzi do przypadkowych postrzeleń. Te postrzelenia na terenie zurbanizowanym są wyjątkowo niebezpieczne, no jest kwestia też poczucia bezpieczeństwa właśnie mieszkańców Wrocławia. Jeszcze kolejny element, który się na to nakłada, to jest kwestia rolnictwa, którą należy podnieść, bo według danych przekazanych nam i przez Polski Związek Łowiecki i Urząd Marszałkowski tych szkód rolniczych na terenie Wrocławia rocznie jest około dwustu tysięcy złotych, ale dominującym, dominującą uprawą, która, która podlega tym szkodom, jest kukurydza paszowa. To znaczy, że my mamy na terenie Wrocławia uprawy kukurydzy, no i to jest ponad dziewięćdziesiąt procent tych szkód rolniczych na terenie miasta, a jak sami myśliwi wskazują, uprawy kukurydzy to są tak zwane sztuczne siedliska dla tych zwierząt, w których one przebywają, namnażają się i te uprawy kukurydzy ściągają dziki do miasta. Zatem problem nie leży w wysokości szkód rolniczych, ale też w strukturze upraw w mieście, bo miasto nie powinno być paśnikiem dla dzikich zwierząt. One powinny przebywać w lesie, powinny przebywać w terenach dzikich i tam się odżywiać. No i wreszcie kwestia, jaki skutek ma polowanie. No polowanie ma skutek taki, że te zwierzęta są wypłaszane z lasu i one będą oczywiście szukać schronienia w mieście. Ten temat jest podnoszony przez naukowców, między innymi w Warszawie, że zwiększenie się populacji dzika na terenie miasta jest wywoływane właśnie poszukiwaniem bezpiecznych przestrzeni, w których się nie strzela. Skąd się pojawia dzik na placu zabaw? Skąd się pojawia dzik na terenie ogródków działkowych? Skąd jest dzik w mieście? No między innymi dlatego, że dzik szuka bezpiecznego schronienia, a takie schronienie daje mu miasto. Zatem polowanie w mieście jest jedną z przyczyn migracji właśnie dzika do miasta. Dlatego, szanowni państwo, powinniśmy zrobić wszystko, żeby tym procesom zapobiegać. I tak jak Wrocław ma na część miasta, gdzie nie ma obwodów łowieckich, podpisano umowę z firmą specjalistyczną, która zajmuje się pomocą, odławianiem dzikich zwierząt na terenie miasta, udzielaniem też pomocy weterynaryjnej. Tak wydaje się, że na tych pozostałych obszarach jest to również możliwe. Dziękuję bardzo. Dziękuję i pan Wojciech Chełuszczak. Dzień dobry, ja jestem z osiedla Borek, jestem radnym i mieści się tam park południowy. O ile pamiętam w latach sześćdziesiątych można było jeszcze zobaczyć zające biegające po parku. Oczywiście w tej chwili to ewentualnie tylko zostały nam wieziórki, powiedzmy, no i ptacko, ale nie o tym chciałem mówić. Na terenie Wrocławia jest mniej więcej w tej chwili dwanaście obwodów łowieckich w granicach administratywnych miast. I szacunkowo te obwody podobno zajmują ponad 20 procent powierzchni, czyli to jest dość dużo. I myślę, że będę przedstawicielem tej części Wrocławia, którzy nie żyją sobie obecności myśliwych na terenach rekreacyjnych, tam gdzie chodzą, spacerują, jeżdżą na rowerach. Szczególnie, że myśliwi ostatnimi czasy są taką grupą zawodową, nazwijmy to, która rości sobie pretensje do coraz większego panowania nad naszą nad przyrodą, prawda? O ile w tej media są pełne różnych przykładów, gdzie zwierzęta podobno szkodzą, spowodują straty materialne. Już jest znana sprawa nagonki na wilka od ostatnich czasach. Nie wspominając o nagonce w latach pięćdziesiątych, kiedy to największa akcja tępienia wilków spowodowała, że osiemdziesięciu procentach one zostały wybite. Ale wracając do sprawy myśliwych we Wrocławiu, wiele informacji dotyczyło właśnie poszczeleń nie tylko, powiedzmy, mieszkańców, ale także zwierząt domowych. I w zasadzie, jak się prześledzi wiadomości medialne, to w niewielkim stopniu myśliwi ponoszą konsekwencje swoich działań. Z reguły tłumaczą się, że pomogli dzika z człowiekiem. Więc ja już na koniec powiem, że życzyłbym sobie, żeby w miastach zamiast dzików były wilki, bo wilk dzika z człowiekiem nie pomógł. To oczywiście tak, żartując. W każdym razie, jako przedstawiciel większości wrocławian, którzy kochają ich zwierzęta, to mówię szczególnie o tym, że działam trochę miłośników psów i wiem, jakie jest nastawienie. Uważam, że trzeba się przeciskać z całą mocą temu, żeby myśliwi nie grasowali nam po Wrocławiu. Szczególnie, że oni zajmują się skarbem ogólnopolskim, czyli zwierzętami, które są cały czas wspólnym dobrem, dopiero po zastrzeleniu i wyjawnieniu chodzenia na własność myśliwych. Także popieram akcję naszej posłanki i naszego radnego, aby uniemożliwić myśliwym polowania na koronie miasta Wrocławia. Dziękujemy. Czy mają państwo jakieś pytania? Tak, a czy macie państwo informację, że w ostatnim czasie właśnie na tych okręgach wspomnianych przez państwa doszło do jakichś niebezpiecznych sytuacji? Czy mieszkańcy zgłaszali jakieś takie interwencje, sytuacje, że są zaniepokojeni, że słyszą strzały? No to przede wszystkim bardzo głośno było słychać w okresie Świąt Bożego Narodzenia, Nowego Roku i Trzech Króli, kiedy to właśnie odbywały się tak zwane polowania zbiorowe. No i tu jeszcze dodatkowo istotne jest to, że myśliwi nie podają bardzo dokładnie w jakim miejscu będą polować. Podają czasami cały obwód łowiecki, a taki obwód to jest kilka sporych osiedli. I teraz mieszkańcy nie wiedzą, gdzie, w którym miejscu mogą się nadziać, w cudzysłowie, na myśliwych. I to to jest kwestia.