Katarzyna Kotula: Państwo ma chronić związki nieformalne
Poseł Katarzyna Kotula przedstawia rządowy projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. W swoim wystąpieniu odwołuje się do realnych historii i konstytucyjnego obowiązku państwa.
Kotula podkreśla, że projekt nie narzuca nikomu wyboru życia, ale daje ochronę prawną - dostęp do informacji medycznej, prawo do decydowania, możliwości majątkowe i podatkowe oraz zabezpieczenie w sytuacji śmierci czy choroby partnera. Wyjaśnia też, czego projekt nie zawiera (np. adopcji czy pieczy bieżącej).
tłumaczy, jakie konsekwencje będzie miało przyjęcie ustawy dla tysięcy rodzin oraz dlaczego to kwestia godności i bezpieczeństwa obywateli.
Wypowiedź z 12-02-2026 r.
Katarzyna Kotula - Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
https://videoparlament.pl/poslowie/katarzyna-kotula
Kotula podkreśla, że projekt nie narzuca nikomu wyboru życia, ale daje ochronę prawną - dostęp do informacji medycznej, prawo do decydowania, możliwości majątkowe i podatkowe oraz zabezpieczenie w sytuacji śmierci czy choroby partnera. Wyjaśnia też, czego projekt nie zawiera (np. adopcji czy pieczy bieżącej).
Poseł zachęca do uważnego wysłuchania debaty:
tłumaczy, jakie konsekwencje będzie miało przyjęcie ustawy dla tysięcy rodzin oraz dlaczego to kwestia godności i bezpieczeństwa obywateli.
Wypowiedź z 12-02-2026 r.
Katarzyna Kotula - Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
Profil posła:
https://videoparlament.pl/poslowie/katarzyna-kotula
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Katarzyna Kotula: Rejestr ciąż może stać się 'straszakiem' dla kobiet
Katarzyna Kotula wycofała poprawkę: 'Jakość, nie ilość'
Katarzyna Kotula: przyjdzie czas szkoły wolnej, otwartej i przyjaznej
Katarzyna Kotula pyta o ochronę DPS-ów i hospicjów
Katarzyna Kotula krytykuje 12 tys. bon i ograniczanie wyboru kobiet
Katarzyna Kotula o Kodeksie pracy: wzywa do zmiany dla matek
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Tadeusz Tomaszewski
Tadeusz Tomaszewski: Mróz zabija, rząd musi działać
Anna Paluch
Anna Paluch: Rząd nie zdążył, Prezydent lekceważony?
Anna Paluch
Anna Paluch: KE nie powinna decydować o naszym uzbrojeniu
Paulina Matysiak
Paulina Matysiak: Lokatorzy umierają z wyziębienia
Paulina Matysiak
Paulina Matysiak: Kto dostanie świadczenia z ZFŚS?
Sejm RP
Tomasz Kostuś: Komisja rekomenduje raportowanie krypto
Transkrypcja
Szanowna Pani Marszałek, Wysoki Sejmie, jako sekretarz Stanów Kancelarii Prezesa Rady Ministrów mam dziś przyjemność przedstawić rządowy projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, druk numer 2110 i rządowy projekt ustawy przepisy wprowadzające ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, druk numer 2111. Drodzy posłowie, drogie posłanki, szanowna pani minister, drogie organizacje, osoby od lat walczące o zmianę prawa, ale także drodzy ambasadorowie, pani ambasador i przedstawiciele ambasad. Jest maj 2023 roku. Słoneczny dzień, sobota. Dwoje kochających się ludzi spędza czas na balkonie mieszkania, które formalnie należy tylko do jednej z tych osób. Ale de facto jest to ich wspólny dom. Dom, który stworzyli, wyremontowali, o który dbają i w którym wspólnie przyjmują gości. Dom, w którym razem od lat po prostu żyją. Żyją jako para, żyją jako rodzina. Mają około 40 lat. No i kto w tym wieku myśli o umieraniu? Kto w tym wieku myśli o spisaniu testamentu? To jest czas na życie, na radość, nie na śmierć. Los chce jednak inaczej. Jeszcze zanim ta sobota się skończy, jedna z tych osób umiera. Wkrótce do drzwi mieszkania puka rodzina zmarłego. Pyta pogrążonego w rozpaczy partnera, czy i gdzie jest testament. Gdy pada odpowiedź, że nie ma, słyszy prośbę, a raczej żądanie, że ma się wyprowadzić w ciągu tygodnia. Bo nie ma do tego mieszkania żadnych praw. Jest dzikim lokatorem. Dostaje też zakaz przychodzenia na pogrzeb i decydowania o pogrzebie. Bo ma być po prostu po bożemu. Bo co ludzie powiedzą? To nie jest scenariusz filmowy, choć tak brzmi. To jest historia wzięta z życia i to niestety nierzadka. Takie rzeczy się dzieją. I ta ustawa jest po to, żeby takie rzeczy przestały się dziać. Żeby nie odbierać ludziom prawa do żałoby, do dziedziczenia, do decydowania o tym, co stanie się z ich najbliższym, czy najbliższą po śmierci. Ale przede wszystkim, żeby nie odbierać nikomu prawa do decydowania o tym, w jaki sposób chce przeżyć życie ze swoją ukochaną osobą. Za nami kilka prób prawnego uregulowania związków nieformalnych. Pierwsza z tych prób w tym roku obchodzi już 23. rocznicę. W 2003 roku, kiedy w referendum decydowaliśmy o naszym miejscu w europejskiej wspólnocie opartej na poszanowaniu praw człowieka, godności, praworządności i demokracji, do Senatu trafił też pierwszy projekt ustawy o związkach partnerskich autorstwa senatorki Marii Szyszkowskiej. Dzisiejsza debata jest kolejnym etapem tej samej, zdecydowanie zbyt długiej drogi. Przychodzę dziś tu do państwa z projektem, który jest efektem porozumienia. Dalekim od tego, z czym my jako Lewica chcielibyśmy wyjść i z czym chciałabym wyjść ja. I to my jako Lewica ponosimy za to polityczną odpowiedzialność i polityczną cenę, ale porozumienie to sztuka konsensusu, współpracy, szukania tego, co nas łączy. I nad tym przez wiele miesięcy pracowałyśmy wspólnie z posłanką Urszulą Pasławską z Polskiego Stronnictwa Ludowego. My, politycy i polityczki, jesteśmy dla ludzi. Także tych, którzy wbrew politycznym krzykom i groźbom z czuciu żyją z tymi, których kochają, tworzą nieformalne związki, w których także wychowują się dzieci. Tęczowe rodziny, proszę państwa, są faktem. I to tam, w tych rodzinach, jest odwaga, która wymaga bycia sobą i życia zgodnie ze swoimi zasadami, w tym poszukiwania szczęścia i spokoju. Niech tej odwagi uczą się także politycy prawicy, którzy z Budapesztu pouczają nas, jak ma wyglądać społeczeństwo. Tylko chyba nie pamiętają, że Węgrzy już w 2009 roku wprowadzili u siebie związki partnerskie. Ostatnie państwa Unii Europejskiej, w których nie ma związków partnerskich to Litwa, Rumunia, Słowacja, Bułgaria no i Polska. W 20 państwach są związki partnerskie, a w 16 państwach unijnych są już małżeństwa jednopłciowe. Zwracam się dziś do pań i panów posłów zgromadzonych na tej sali, bo w naszych rękach leży dziś bezpieczeństwo kilku milionów obywatelek i obywateli, którzy żyją tu w nieformalnych związkach. To my politycy i polityczki musimy zrobić wszystko, by wszyscy czuli się w Polsce po prostu bezpiecznie. Do tego zobowiązuje nas konstytucja. A jakże? Artykuł 5, który mówi wprost, że to Rzeczpospolita zapewnia prawa i wolności człowieka oraz bezpieczeństwo swoich obywateli. Projekty ustaw, które dziś państwu przedstawiam, zagwarantują to bezpieczeństwo właśnie tym obywatelom, którzy dziś żyją w nieformalnych związkach. Dzięki umowie zawartej u notariusza rejestrowanej w Urzędzie Stanu Cywilnego będą te osoby miały wpływ na swoje prawa, ale i łączące się z nimi obowiązki w sferze majątkowej, osobistej i rodzinnej. Te ustawy to istotny krok na drodze wyrównywania praw osób żyjących w nieformalnych związkach zgodnie z zasadą równego traktowania w życiu rodzinnym i społecznym. I tego znów wymaga od nas konstytucja. Tym razem artykuł 32. Ta ustawa, drodzy państwo, niczego nikomu nie zabiera, niczego nikomu nie narzuca, ale wielu osobom daje poczucie godności i bezpieczeństwa. Głosując za tą ustawą, każdy z nas będzie musiał podjąć bardzo prostą decyzję. Czy chcemy, żeby w sytuacji granicznej choroby, śmierci, wypadku państwo stanęło po stronie ludzkiej godności, równości i bezpieczeństwa? Stanęło po stronie po prostu swoich obywatelek i obywateli? Czy chcemy, żeby państwo wtedy odwracało wzrok, zasłaniając się luką w przepisach? To my będziemy podejmować decyzję, która nie dotyczy abstrakcyjnych paragrafów, lecz codziennego życia setek tysięcy naszych rodaczek i rodaków. Ich godność, bezpieczeństwo i pewność, że państwo ich nie zostawi, kiedy wydarzy się coś złego. Tak wygląda prawdziwe państwo opiekuńcze. Otacza wszystkich swoich obywateli wsparciem, opieką i robi wszystko, żeby ułatwić im życie, a nie utrudniać. Rządowy projekt ustawy, nad którym pracowaliśmy przeszło dwa lata, ma jeden podstawowy cel – dać realną ochronę prawną ludziom, którzy żyją razem, kochają się, idą razem przez życie, prowadzą wspólnie gospodarstwo domowe, niezależnie od ich płci. Projekt wprowadza do polskiego prawa nową umowę cywilno-prawną. Umowę o wspólnym pożyciu zawieraną przed notariuszem przez dwie pełnoletnie osoby. Po jej zawarciu i zarejestrowaniu w Urzędzie Stanu Cywilnego obie osoby uzyskują status osoby najbliższej w związku, czyli wreszcie przestają być dla państwa obcymi sobie ludźmi, a staną się dla siebie zaopiekowaną przez to państwo rodziną. Ta umowa umożliwia m.in. wybór wspólności majątkowej, wspólne rozliczanie, jeśli zdecydują się na wspólność, zwolnienie od podatku od spadków i darowizn, prawo do korzystania ze wspólnego mieszkania, dostęp do informacji o stanie zdrowia i dokumentacji, prawo do podejmowania decyzji medycznych. Jednocześnie, uprzedzając wszystkich zatroskanych losem polskich rodzin, po prawej stronie, zaznaczam, że projekt nie wprowadza adopcji ani przysposobienia dziecka partnera. Nie ma w nim także, niestety i nad tym bardzo ubolewam, przepisów dotyczących pieczy bieżącej. Projekt i przepisy wprowadzające rozszerzają katalog uprawnień do ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, zasiłku opiekuńczego, odszkodowań po śmierci partnera. Z takimi problemami bryka się coraz więcej par. W Polsce żyje dziś ponad pół miliona par w związkach nieformalnych i to jest około 8% wszystkich rodzin, a więc nie margines, lecz szybko rosnąca część naszego społeczeństwa. Dla kogo więc jest tak naprawdę ta ustawa? Wyobraźmy sobie Ewę i Piotra, trzydziestolatków z niewielkiej miejscowości koło Lublina. Ewa po rozwodzie zostaje z dwójką dzieci. Poznaje Piotra, też rozwodnika, i wspólnie decydują się iść dalej razem przez życie, tylko już bez ślubu. My wszyscy, od prawa do lewa, znamy takie pary. Dlaczego nie chcą ślubu? Niemniej decydować, bo się sparzyli, bo zastanawiają się, czy na pewno zostaną ze sobą na całe życie. Statystyki nie kłamią. Od lat liczba małżeństw maleje, a liczba rozwodów rośnie. Ewa i Piotr tworzą rodzinę, jakich w spisie powszechnym jest coraz więcej. Żyją we wspólnym gospodarstwie domowym, dzielą się wydatkami, razem troszczą się o dzieci, tylko w dokumentach państwowych wciąż są kawalerem i panną, a dla siebie ludźmi obcymi. Po wejściu w życie tej ustawy Ewa i Piotr będą mogli przed notariuszem zawrzeć umowę o wspólnym pożyciu, wybrać wspólność majątkową, wspólnie rozliczać się z podatku, korzystać z pełnej ochrony w obszarze podatkowym, ubezpieczeniowym i socjalnym, bez konieczności zmiany swoich osobistych przekonań dotyczących małżeństwa. To jest także wyraz szacunku dla różnorodności form życia rodzinnego, ale też wyraz elementarnej sprawiedliwości. Takie same obowiązki wobec państwa, ale i podobna ochrona ze strony państwa. Na tym przecież ma polegać równość, prawda? Albo Marta i Ania od kilkunastu lat żyją razem, spłacają wspólny kredyt, wychowują syna jednej z nich z poprzedniego związku. Takich rodzin w Polsce jest naprawdę wiele. Pracują, płacą.
---
---