Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Waldemar Żurek wzywa do reformy prawa rodzinnego

Waldemar Żurek wzywa do reformy prawa rodzinnego

Podczas konferencji Waldemar Żurek wskazał na konieczność kompleksowej reformy prawa rodzinnego - mówił o problemach alimentów, alienacji rodzicielskiej, roli kurateli i przeładowaniu sądów. Podkreślił, że celem zmian musi być ochrona dziecka i szybsze, skuteczniejsze procedury.

Braki w składzie panelu


W trakcie spotkania zabrakło ministra Pałki i posłanki Rosy, co Żurek tłumaczył okolicznościami niezależnymi od organizatorów. Mimo to dyskusja skupiła się na najważniejszych kwestiach wymagających pilnych rozwiązań przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Komisję Prawa Rodzinnego.

Główne problemy systemowe


Waldemar Żurek wymienił kluczowe wyzwania: niska efektywność egzekwowania alimentów, narastający konflikt wokół pojęcia alienacji rodzicielskiej, duże obciążenie sądów rodzinnych oraz kwestie funkcjonowania kuratorów. Zwrócił też uwagę na skalę przemocy w rodzinach i na potrzebę szybkiej reakcji systemu.

Proponowane kierunki zmian


Żurek mówił o rozwiązaniach rozważanych w Ministerstwie Sprawiedliwości: uproszczony nakaz alimentacyjny w formie formularza, rozwody w urzędach tam, gdzie nie ma małoletnich dzieci, piecza współdzielona zamiast kontrowersyjnie rozumianej „opieki naprzemiennej” oraz model rodzicielskiego planu opiekuńczego z bonusem proceduralnym. Wskazał również na rolę kurateli jako elementu nadzorczego przy porozumieniach rodzicielskich.

Waldemar Żurek — kadr z wystąpienia: Waldemar Żurek wzywa do reformy prawa rodzinnego (20.04.2026)

Kontekst i konsekwencje


Żurek podkreślił, że reformy muszą tworzyć pakiet rozwiązań - od procedur sądowych po szkolenie i wynagrodzenia kuratorów - aby realnie odciążyć sądy i stawiać dobro dziecka w centrum. Zaznaczył też, że niezbędne będzie pogodzenie sprzecznych oczekiwań różnych środowisk zainteresowanych prawem rodzinnym.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, witam bardzo serdecznie. Mamy w naszym tutaj panelu, w którym siedzimy, pewne braki. Te braki wynikają z różnych okoliczności, na które nie mieliśmy wpływu. Pan minister Pałka, który w ministerstwie odpowiada za całość, nazwijmy to reformowania prawa rodzinnego, utknął jeszcze na lotnisku i nie będzie go. Nie będzie też na ten moment pani posłanki Rosy, która miała być takim przedstawicielem parlamentu, który żywo jest zainteresowany współpracą z Ministerstwem Sprawiedliwości przy reformowaniu zagadnień prawa rodzinnych. Więc możemy, jeżeli Państwo pozwolicie, to chciałbym, żebyśmy po prostu szybciej zaczęli tą drugą część. Ja mam dzisiaj niestety bardzo napięty kalendarz, więc chciałbym też chociaż przez chwilę uczestniczyć w tej merytorycznej części konferencji, bo ona zawsze jest najważniejsza. Będę później cichaczem uciekał, więc z góry Państwa proszę o wybaczenie. Spotykamy się tutaj, żeby omówić pewne zagadnienie, które jest wycinkiem fragmentu całego prawa rodzinnego i funkcjonowania w praktyce tego prawa rodzinnego. Oczywiście niezwykle ważny wycinkiem. Natomiast chciałbym przy tej okazji, ponieważ mam takie gremium, żebyście Państwo wiedzieli o tym, że Komisja Prawa Rodzinnego, Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego i Ministerstwo Sprawiedliwości bardzo intensywnie pracuje nad takim całościowym spojrzeniem na zagadnienia, które nazwijmy to wymagają innego spojrzenia na prawo rodzinne. Wymagają próby podjęcia jakichś odważnych reform oraz odpowiedzi także na bardzo sprzeczne często oczekiwania opinii publicznej. To zagadnienie prawa rodzinnego i to, co dzieje się w sądach rodzinnych, jak Państwo wiecie, jest w zainteresowaniu opinii publicznej od wielu lat. Bardzo często w tych bardzo skrajnych stanowiskach próbuje się pokazać, że ten system działa wagliwie. Z jednej strony obciąża się ustawodawcę za to, że nie ma odpowiedniego prawa, które by pozwalało polskich rodzinach nie petryfikować, budować konflikty, tylko te konflikty rozwiązywać. Część osób uważa, że to właśnie wina złego prawa i odejścia właściwie od tych modeli europejskich czy też pozostawania w jakimś takim przekonaniu, że to, co kiedyś u nas stworzone jest najlepsze i nie będziemy reformować. Drugi element tej krytyki to jest wagliwe funkcjonowanie systemu, który obecnie mamy, czyli tak naprawdę nie prawa, a ludzi, którzy odpowiadają za funkcjonowanie sądu i wszystkich instytucji, które w przypadku prawa rodzinnego współpracują z sądem. Mamy tutaj bardzo mocno skonfliktowane środowiska i z jednej strony ja nie boję się wymieniać wprost. Z jednej strony mówi się, że mamy fatalną nadal realizację zagadnienia alimentacji małoletniej. Po przeciwnej stronie tego konfliktu, który jest, nie ukrywajmy, że go nie ma, mamy różne organizacje i stowarzyszenia ojców, którzy mówią, że nie mamy właściwego godnego XXI wieku procesu, który by umożliwiał ten prawidłowy kontakt ojca z dzieckiem. Mamy całe zagadnienie skorne, bo część osób mówi, że nie ma pojęcia alienacji rodzicielskiej, druga część z kolei mówi absolutnie, że alienacja jest faktem i ten konflikt cały czas, mam wrażenie, pęcznieje i się zaodnia. Do tej pory nie znaleźliśmy jeszcze dobrego rozwiązania. W tym wszystkim jest kurator. Osoba, która jest niezwykle istotna dla sądu, ale także dla strony. Słyszymy też bardzo sprzeczne opinie o tym, jak funkcjonuje kuratela, jak funkcjonują kuratorzy, jak dzisiaj przebiega ich proces kształcenia, jak są wynagradzani. Wszystkie te elementy są mi bardzo dobrze znane, ale ja mam wrażenie, że w tym konflikcie te strony sporu bardzo często powołując się zapominają o tym, że w centrum jest dobro dziecka. To jest jakby podstawa, która powinna dominować w prawie rodziny. Mamy też oczywiście bardzo duży problem przemocy, który jest faktem. Zabójstwa, które zdarzają się wśród członków najbliższej rodziny, one są faktem. Zastanówmy się dzisiaj przy tej okazji, czy nie jest konieczna taka głęboka reforma prawa rodzinnego jako całości, gdzie oczywiście kuratela będzie niezbędnym elementem prawidłowego wykonania przez oboje rodziców swoich obowiązków. Ale wydaje mi się, że całe to zagadnienie to system w naszym połączonym. Ja bym bardzo chciał, żebyśmy spróbowali, i takie projekty są prowadzone w ministerstwie, ale żebyśmy spróbowali z jednej strony zwiększyć efektywność alimentu, ale z drugiej strony także podjąć próbę wyeliminowania tego, co jest nazywane alienacją. Wchodzę na różne spotkania, spotykam się z matkami, spotykam się z ojcami, z konocnikami. Zaczyna przebijać już taki model, że dzisiaj ta alienacja nie dotyka tylko mężczyzn, tylko dotyka też w pewnym stopniu panie. Okazuje się, że są takie związki małżeńskie, gdzie panowie zyskują przewagę ekonomiczną i w jakiś sposób przygotowują się do procesów rozwodowo-alimentacyjno-opiekuńczych. Czyli z góry mają określony cel i ten cel realizują i nagle pojawiają się matki, które zwykle niepracujące zawodowo, czasem świetnie wykształcone, które wpadają w taką pułapkę, że później zostają po rozwodzie w konflikcie sądowym o podział majątku, ale pozbawione prawa takiego jak by chciały do kontaktu z własnym dzieckiem. Więc wydaje mi się, że ten problem już nie dotyka płci, nie jest kwestią płci, a kwestii uregulowań. Oczywiście mamy modele europejskie, w którym ta, my nazywamy to teraz w chwili specjalnej nie opieka naprzemienna, dlatego, że w tej opiece naprzemiennej w samej nazwie było coś, co nam się nie podobało. Mówiło o tym, że właściwie z tym dzieckiem się zamieniamy i traktujemy go jakoś przedmiotowo, ale piecza współdzielona, czyli dwoje rodziców, także skonfliktowanych i po rozwodzie, którzy jednak dzielą wzajemnie, to nie zawsze jest 50 na 50, zawsze są takie możliwości, ale dzielą opiekę nad własnymi dziećmi. Ministerstwo Sprawiedliwości wykazuje się inicjatywami ustawodawczymi różnymi. Jak Państwo wiecie jest teraz na biegu ustawa o rozwodach w urzędach stanowcyjnych, tam gdzie nie ma małoletnich dzieci. I to jest już tak bardzo zaawansowane, że za chwilę możemy ujrzeć gotową ustawę. Zobaczymy, czy Pan Prezydent zdecyduje się podpisać tego typu akt. To by nam pokazywało, w którą stronę możemy pójść dalej, bo ja bym bardzo chciał, żebyśmy tworzyli system, gdzie właśnie będziemy zwracać uwagę na eliminowanie przemocy domowej, gdzie będziemy zwracać uwagę na rozsądne i szybkie kwestie dotyczące alimentacji, ale także, gdzie centrum uwagi będzie dziecko, które ma prawo, jak mówi nasz kodeks rodzinny, do wychowywania przez obojga rodziców z założeniem, że oboje tych rodziców to rodzice niepatologiczne. Bo tam gdzie pojawiają się te patologie, to oczywiście celem ustawodawcy i celem całego aparatu państwa jest to, żeby dziecko odizolować jak najszybciej od tego typu patologii. Mamy różne pomysły, moi drodzy. Te pomysły właśnie to ustawa o pieczy spółdzielowej, ale także wyeliminowanie winy z rozwodu i być może inny system alimentacyjny. Chcemy pracować i te prace są mocno zaawansowane nad takim nakazem alimentacyjnym, jak my to mówimy, który byłby bardzo obnikliwym formularzem, który byłby wypełniony prawidłowo przez tego, kto domaga się alimentów, mógł być bardzo szybko oceniany w procesie sądowym. I taka druga strona, która by dostała taki nakaz alimentacyjny, musiałaby naprawdę mocno ważyć, czy opłaca się ich proces, czy możemy powodować to, że ta duża liczba spraw alimentacyjnych po prostu będzie nam w jakichś uproszczonych trybach, bardziej uproszczonych, będzie załatwiana. Samym problemem jest także mocne przeciążenie sądów rodzinnych. I to musimy, Minister Sprawiedliwości musi w tym miejscu powiedzieć. Jak Państwo pamiętacie, mamy kryzys związany z dominacjami sędziowskimi. Ten kryzys uderzał bardzo w sądy rodzinne, dlatego że przez jakiś czas mieliśmy takie prawo, które nie pozwalało zasiadać w tych wydziałach rodzinnych osobom po Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, a nie było innego dopływu kadry, która by zasilała sądy rodzinne. Więc ta sytuacja w tych sądach rodzinnych jest dramatyczna. A ja też dostaję informacje od sędziów rodzinnych i jestem na bieżąco z nimi, że jest ogromne oczekiwanie niespewnione i pewnie będziemy musieli się pochylić nad tym, jak liczysz pracę sędziego rodzinnego, bo część sędziów rodzinnych ma bardzo dużo czynności, które nie są załatwieniem konkretnej sprawy, ale to akta, które leżą w referacie sędziego i przez jakiś czas obrzywają. Ten sąd nie jest w stanie wykazać się statystyką załatwionej sprawy, ale ten referat ma tak wielki, że musi do tych akt wracać, a nie jest to, jak sędziowie rodzinni twierdzą, tak ujmowane w sprawach cywilnych i karnych, gdzie jest koniec sprawy i definitywnie, można powiedzieć, sprawa jest załatwiona, w sensie może pokazać się, ile spraw załatwi. W sądzie rodzinnym wygląda to trochę inaczej, bo do tych spraw się wraca po prostu, do tych spraw się musi wracać. Więc te zagadnienia leżą nam na sercu. Ja wiem, że one nie zawsze są związane z dzisiejszym przedmiotem konferencji, ale ja bym chciał bardzo, żebyśmy, jak się uda, jeżeli się uda uchwalić tą ustawę, to żebyśmy rozważyli być może inny rodzaj rozstania się małżonków, którzy mają małoletni dzieci. Wiemy, że są takie modele w wielu krajach, gdzie rodzice przychodzą do jakiegoś funkcjonariusza, urzędnika, prawnika, być może notariusza. Mają przygotowany rodzicielski plan opiekuńczy. Tutaj jest też rola ogromna kurateli. Później, żeby ten system działał. I ci rodzice mają pewien bonus. Nie czekają, jak w wielu sprawach rozwagowych. U nas się czeka rok na wyznaczenie pierwszego terminu. Nie czekają na opinię samodzielnych ośrodków minujących 9 miesięcy. Tylko zaczynają szukać porozumienia. W momencie, gdy system prawie powie, dostajecie bonus, jak przyjdziecie z rodzicielskim planem opiekuńczym, a mamy dwie strony, często na początku przynajmniej mocno skonfliktowane. I wyobraźmy sobie, że ustawodawca stworzy im bonus. Macie rodzicielski plan opiekuńczy. Macie uregulowane kwestie opieki, pieczy. Macie uregulowane kwestie alimentów, zamieszkania, leczenia, szkoły. Wszystko. I przychodzicie z czymś takim do notariuszy. I później realizujecie ten plan. I bonusem jest rozwód bez orzeczenia o nim nie zakłada. A więc pytanie, czy takie marzenia możemy mieć? Czy rzeczywiście możemy dzisiaj powiedzieć, że uczymy społeczeństwo pertraktacji, mediacji po to, żeby doprowadzić do tego, żeby nie było pomiędzy nimi sporu. Bo na tym sporze najbardziej traci dziecko. Ale też całe te rodziny skonfliktowane, byli małżonkowie, tocząc tego rodzaju wojnę i zdane jest to powiedzenie rozwód po polsku. Więc ja bym bardzo chciał, żebyśmy spróbowali zmierzyć się z tym, ale to musi być pakiet wielu różnych rozwiązań. I zakładam, że gdyby tacy rodzice nawet przy pomocy pełnomocników, być może przy pomocy specjalnych mediatorów, którzy będą brali udział w całym tym procesie, wynegocjowali takie rozstanie, to później prawidłowo sprawowana kuratela może czuwać nad tym. Można sobie nawet wyobrazić, że przepisy będą mówić, że w przypadku tego typu rozstań, żeby dobro dziecka było chronione, przez jakiś okres ta kuratela jest obligatoryjna. Przez jakiś okres tego typu rozstania. Bo mamy już zarzuty, które się pojawiają i ktoś mówi, no tak, to może być ustawka. To może być ustawka dwóch rodziców, gdzie dziecko nie będzie w centrum.