Adam Szłapka: Zonda blokuje środki. Weto daje czas szarej strefie
Poseł Adam Szłapka alarmuje o skutkach braku regulacji rynku kryptowalut w Polsce. Omawia przypadek Zonda Krypto, blokowania wypłat klientów i polityczne decyzje, które przedłużają niepewność.
Najważniejsze fakty:
Adam Szłapka wskazuje, że największa działająca w Polsce giełda Zonda Krypto blokuje dostęp do środków tysięcy klientów. Brak krajowych przepisów i nadzoru powoduje, że firmy zarejestrowane jako WASP w Estonii mogą funkcjonować bez obowiązku licencji i bez gwarancji wypłat.
Mechanizm i ryzyko:
Poseł objaśnia różnicę między statusem WASP a KASP: według propozycji, którą próbował wprowadzić, zagraniczne podmioty musiałyby uzyskać licencję lub poddać się nadzorowi, co dałoby klientom prawo do uporządkowanych wypłat i pomocy nadzorów krajów rejestracji.
Polityczny kontekst:
Szłapka wskazuje na wetowanie ustawy przez prezydenta Nawrockiego i poparcie tych decyzji przez PiS oraz Konfederację jako przyczynę utrzymania „okresu przejściowego” dla firm krypto. Według niego te decyzje dawały czas spółkom na działanie w szarej strefie.
Dowody i zarzuty wobec firm:
Dziennikarskie ustalenia, które przytacza poseł, sugerują, że Zonda wbrew własnemu regulaminowi obracała środkami klientów, co oznaczałoby wykorzystywanie depozytów w celach inwestycyjnych bez zgody użytkowników. W proponowanych przepisach takie działania zostałyby zabronione.
Konsekwencje i postulaty:
Szłapka podkreśla, że bez legislacyjnych zmian polscy klienci pozostaną pozbawieni prawa do natychmiastowej wypłaty, środków skargowych i realnej ochrony prawnej, którą już mają użytkownicy w innych krajach.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Masz krypto? Zainteresuje Cię to. Nie masz? Dowiesz się o co chodzi w całej sprawie. A jeśli wciąż nie wiesz o co chodzi, to tak, chodzi o pieniądze. Ciągle pojawiają się nowe fakty, które pokazują, że ktoś działał na niekorzyść inwestorów. Ale zacznijmy od początku. Rynek kryptowalut w Polsce w tej chwili nie jest niczym regulowanym. Co to oznacza? Nie jest objęte nadzorem. Niektórzy powiedzą, ok, moje ryzyko, wiem, że mogę być rekt, wiem na co się pisze. Tylko, że w tej całej sprawie nie chodzi o ryzyko inwestycyjne. Nie chodzi o kurs jedzie w górę, kurs jedzie w dół. Chodzi o bezpieczeństwo samych transakcji. O wypłatę kasy. Czyli, w skrócie o to, że środki, które posiadasz, nie zostaną zablokowane przez usterkę techniczną, to takie innowacyjne określenie na... W Polsce mamy konkretną sprawę. Największa giełda działająca w kraju, Zonda Krypto, blokuje dostęp do pieniędzy należących do tysięcy uczciwych ludzi. Dlaczego wciąż działa i dlaczego może dalej zabierać pieniądze do następnych? Bo nie ma przepisów, które by jej to uniemożliwiały. My chcieliśmy takie przepisy wprowadzić. Co w nich było? Możliwość nakładania kar na firmy, które łamią przepisy i możliwość blokowania dostępu do rynku tym, którzy nie realizują wypłat. Czy to w ogóle ma znaczenie, jeśli Zonda jest spółką w Estonii? I ma i nie ma. Estonia też leży w Europie. Tam Zonda to WASP, dostawca wirtualny. Jako WASP do 1 lipca 2026 r. może działać w Polsce jako zagraniczna spółka na podstawie prostej rejestracji działalności. Nic o niej nie wiemy, nie ma obowiązków wobec swoich klientów. Może np. nie wypłacać pieniędzy. My chcieliśmy to zmienić. Taki zagraniczny WASP, gdyby weszły w życie nasze przepisy, musiałby już teraz, bez okresu przejściowego, uzyskać licencję w Polsce lub w innym kraju Unii Europejskiej, czyli zmienić się w KASP. To dużo bezpieczniej dla klientów. KASP sprawdzi nadzór w kraju, w którym jest zarejestrowany. A konkretnie? Gdy klienci z Polski nie mogą odzyskać kasy od podmiotu z Estonii, to poprzez polski KNF dostaną pomoc od nadzoru w Estonii. Krótko. Albo regulacja, albo NGMI. Komu zależało, żeby żadne z tych zabezpieczeń nie weszło w życie, a spółki krypto miały kilka miesięcy na pozostanie w szarej strefie? Pomyślmy. Prezydent Nawrocki dwukrotnie zawetował ustawę, mimo że w tle pojawiały się sygnały o zatorach płatności i nieprawidłowościach. Zupełnie przypadkowo. Wcześniej Zonda Krypto sponsorowała konferencję, na której kandydat Nawrocki błyszczał w świetle reflektorów podczas kampanii wyborczej. Jeszcze ciekawiej. Weto poparła Konfederacja. Kolejny przypadek. Fundacja Przemysława Wittplera otrzymała od firmy związanej z prezesem Zondy 70 tys. euro, a prezes Zondy dorzucił 450 tys. zł dla fundacji Zbigniewa Ziobra. I żeby była jasność. Oficjalnie mówili, bronimy użytkowników krypto. Ale tak naprawdę kupowali czas dla właścicieli spółek. Po co? Według najnowszych doniesień Zonda wbrew własnemu regulaminowi obracała pieniędzmi inwestorów. W regulaminie czytają. Zonda Krypto nie prowadzi działalności inwestycyjnej w zakresie aktywów klientów. Nie inwestuje ich, nie pożycza, nie stawia na nie zakładów i nie czerpie z nich żadnych korzyści ekonomicznych. Raport finansowy temu przetrzy. Ujawnili to dziennikarze. Czyli Zonda brała pieniądze, obiecywała, że będą spokojnie leżeć na koncie, a w sekrecie próbowała na nich zarobić, ryzykując wkład. Wbrew własnym zapisom, bez zgody, bez informacji, z ryzykiem. W nowych przepisach to byłoby nielegalne. A dzięki VETOR firmy dostały więcej czasu w szarej strefie. Czas, o którym giełda może zarobić, a użytkownik może zostać znicz. Zrobiliśmy dwa podejścia, ale prezydent i prawica wolą przedłużać niepewność. Dziś zrobiliśmy kolejne, ale Konfederacja i PiS nadal nie chcą dać inwestorom należytej ochowy. Nieprzyjęcie ustawy powoduje, że polscy klienci, w przeciwieństwie do tych w innych krajach, nadal będą pozbawieni prawa do uparantowanej wypłaty w każdym momencie. Będą pozbawieni prawa do wnoszenia skarg oraz będą narażeni na marketing typu Uwierz mi bro! Trochę bez sensu. Bo jasne, krypto jest dynamiczne, czasem dzikie, czasem brutalne, ale to nie znaczy, że wszystko ma być tam dozwolone. W innych krajach użytkownicy mają już ochronę. I dokładnie o to chodzi. Nie o blokowanie rynku. Nie o zabijanie informacji. A o fair game.