Agnieszka Kłopotek: Weto wobec ustawy krypto budzi pytania
Poseł Agnieszka Kłopotek w wystąpieniu w Sejmie krytycznie odniosła się do weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o rynku kryptoaktywów i zaapelowała o ponowne rozpatrzenie projektu w świetle doniesień o Zonda Krypto. Zaznaczyła, że sprawa dotyczy bezpieczeństwa pieniędzy obywateli i odpowiedzialności państwa.
Najważniejsze tezy
Poseł Kłopotek wskazała, że celem ustawy było wdrożenie unijnych zasad wynikających z rozporządzenia MICA i wzmocnienie ochrony klientów oraz inwestorów. Podkreśliła, że Ministerstwo Finansów formułowało przepisy jako narzędzie ograniczające nadużycia prowadzące do utraty środków.
Kontekst rynkowy i struktura Zonda Krypto
W wystąpieniu przypomniano, że Zonda Krypto wywodzi się z Polski (założona w 2014 roku), a dziś działa przez struktury zarejestrowane m.in. w Estonii i innych jurysdykcjach. Poseł zwróciła uwagę na transgraniczny model funkcjonowania firmy i wskazała na analizy mówiące o znaczących spadkach rezerw w niektórych przypadkach.
Polityczne implikacje
Kłopotek poruszyła wątki polityczne związane ze sponsoringiem wydarzeń i przepływami finansowymi, a także podkreśliła, że w demokratycznym państwie prawa taki splot interesów wymaga wyjaśnień. Zadała pytanie, czy weto było motywowane troską o jakość prawa, czy też innymi interesami.
Stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego
Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego, jak głosi poseł Kłopotek, stoi na stanowisku, że rynek nowoczesnych technologii powinien być regulowany tak, by chronić obywateli. PSL będzie głosować za ponownym przyjęciem projektu ustawy o rynku kryptoaktywów.
Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Szanowna Pani Marszałek, Panie Ministrze, Wysoka Izbo. Mam nadzieję, że gdzieś tu w okolicy jest tlen, dlatego, że jak widzę wystąpienie posła Kowalskiego, to bardzo się boję o niego, że się kiedyś zatchnie po prostu, bo mówi wszystko na jednym oddechu i chyba... Pan jest doktorem? Tak, doktorem i inżynierem, proszę sobie wyobrazić, proszę Pana. Wysoka Izbo, dzisiaj nie rozmawiamy już tylko o kryptowalutach. Dzisiaj rozmawiamy o czymś zupełnie poważniejszym, o bezpieczeństwie pieniędzy obywateli, o odpowiedzialności państwa i wiarygodności najwyższych organów władzy. Bo kiedy Polki i Polacy słyszą dzisiaj słowo zonda krypto, to nie słyszą już opowieści o nowoczesności, innowacji, o cyfrowej gospodarce. Słyszą przede wszystkim pytanie, co zrobiono, żeby ich ochronić. I odpowiedź brzmi niewiele. Unijne rozporządzenie MICA obowiązuje w pełnym zakresie od 30 grudnia 2024 roku i miało uporządkować rynek kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej. Polski rząd przygotował ustawę o rynku kryptoaktywów, która miała dostosować nasze prawo do tych reguł i objąć ten rynek nadzorem, aby wzmocnić ochronę klientów oraz inwestorów. Ministerstwo Finansów wskazywało wprost, że nowe przepisy mają ograniczać nadużycie skutkujące utratą środków finansowych przez obywateli. I co się stało? Prezydent Karol Nawrocki odmówił podpisania ustawy o rynku kryptoaktywów. Uzasadnienie ze strony pałacu było takie, że ustawa rzekomo jest przeregulowana i wychodzi poza wymogi unijne. To tylko stanowisko oficjalne. Ale dziś wobec kolejnych doniesień dotyczących zonda krypto każdy odpowiedzialny polityk ma obowiązek zadać pytanie. Czy naprawdę chodziło tylko o troskę o jakość prawa? Czy może o ochronę interesów środowiska, które bardzo bało się tego nadzoru? Uporządkujmy fakty. Zonda krypto to podmiot wywodzący się z Polski, założony w 2014 roku. Wcześniej zwany jako BitBay. Dziś działa przez struktury zarejestrowane w Estonii i podkreśla, że ma licencje w Estonii, we Włoszech, w Kanadzie i na Słowacji. A więc jest to klasyczny przykład firmy, która ma polskie korzenie, polskich klientów, ogromną odpowiedzialność w Polsce, ale funkcjonuje w transgranicznym modelu regulacyjnym. I właśnie dlatego państwo polskie powinno być w tej sytuacji bardzo czujne. W przestrzeni publicznej pojawiają się analizy wskazujące, że skala spadku rezerw w niektórych przypadkach mogła sięgać nawet 99%. Gdzie są te pieniądze, które stracili inwestorzy i obywatele? Nie wolno nam też udawać, że w tej sprawie nie ma politycznego kontekstu. Publicznie opisywano, że Zonda Krypto była sponsorem konferencji CPAC w Jasionce w czasie kampanii prezydenckiej, w której uczestniczyli czołowi politycy prawicy. W tym również panowie Nawrocki, Duda, Czarnek i inni. I na tej konferencji prezydent Nawrocki powiedział, że nie podpisze ustawy o kryptoaktywach. Jeszcze jej nie widząc. Widzimy przepływy finansowe, które jak wynika z dostępnych informacji trafiły do różnych podmiotów. W tym fundacji powiązanych ze środowiskiem politycznym. W debacie politycznej pojawiają się niestety takie nazwiska jak Przemysław Wipler czy Zbigniew Ziobro i ich fundacji, na których poszły duże pieniądze z Zonda Krypto. Szanowni Państwo, w demokratycznym państwie prawa już sam taki splot interesów, wpływów, sponsoringu i późniejszego weta wobec ustawy o kryptoaktywach musi budzić najwyższy niepokój. Bo czym innym jest spór o zakres regulacji, a czym innym sytuacja, w której głowa państwa blokuje ustawę mającą zwiększyć przejrzystość i nadzór nad rynkiem, wokół którego krążą silne interesy biznesowe i polityczne. I powiedzmy to uczciwie. Samo weto prezydenta nie wyjaśnia całego problemu z Zonda Krypto. Rynek jest bardzo skomplikowany. Działa transgranicznie, a okresy przejściowe Mika i tak powodują luki regulacyjne. Ale to nie jest argument na obronę weta prezydenta. To jest argument przeciwko niemu. Skoro rynek był trudny, ryzykowny, pełen luk, to państwo powinno wzmocnić narzędzia ochrony, a nie je osłabiać. Dzisiaj obywatele polscy mają prawo pytać, dlaczego zawetowano ustawę, która miała porządkować rynek i chronić nas. Dlaczego zlekceważono potrzebę nadzoru? Dlaczego tak chętnie słuchano argumentów o wolności rynku, a tak słabo wybrzmiały głosy zwykłych ludzi ryzykujących własne, czasami duże oszczędności? Klub Polskiego Stronnictwa Ludowego stoi na jasnym stanowisku. Nowoczesny rynek, tak, ale nie na zasadach dzikiego zachodu. Ponowne rozpatrzenie tego projektu ustawy to nie tylko kwestia regulacji, to kwestia odpowiedzialności. Odpowiedzialności za przejrzystość rynku, ochronę interesów i stworzenie stabilnych warunków dla rozwoju nowoczesnych technologii. Dlatego Polskie Stronnictwo Ludowe będzie głosowało za ponownym przyjęciem tego projektu ustawy. Dziękuję. Dziękuję bardzo, zapraszam.
Dziękuję za pobranie 🙏
Jeżeli opublikujesz ten materiał w mediach społecznościowych, będę bardzo wdzięczny za oznaczenie VideoParlamentu. Dzięki temu docieramy do kolejnych osób i możemy dalej budować przejrzyste archiwum polskiej polityki.