Kancelaria Prezydenta: Ustawa o kryptoaktywach wymaga poprawek
Zbigniew Bogucki, występując w imieniu Prezydenta, przedstawił w Sejmie wniosek o ponowne rozpatrzenie ustawy z 18 grudnia 2025 r. o rynku kryptoaktywów, wskazując na konstytucyjne, systemowe i gospodarcze wady projektu. Celem jest doprecyzowanie regulacji tak, by zapewnić realną ochronę klientów oraz funkcjonowanie firm pod polskim nadzorem.
Główne zarzuty
Zbigniew Bogucki podkreślił, że Prezydenckie weto nie kwestionuje samej idei regulacji rynku kryptoaktywów, lecz wskazuje na konkretne, zdaniem Prezydenta, wadliwe rozwiązania. Ustawa po pierwszym wecie trafiła do Sejmu w zasadniczo niezmienionym kształcie, mimo zgłoszonych licznych poprawek przez kluby, w tym Prawo i Sprawiedliwość oraz Polski 2050.
Ochrona klientów i nadzór
Przedstawiciel Prezydenta wskazał, że zła ustawa nie gwarantuje skutecznej ochrony polskich klientów, zwłaszcza gdy część usług świadczonych jest przez firmy zarejestrowane za granicą. Zwrócono uwagę na rolę Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i konieczność, by kluczowe podmioty działały w Polsce pod polskim nadzorem.
Ryzyka gospodarcze
Wystąpienie alarmowało przed nadmiernymi obciążeniami regulacyjnymi, które mogłyby spowodować wypchnięcie działalności poza granice Polski. Taki efekt osłabiłby możliwości państwa w ochronie konsumentów i egzekwowaniu prawa wobec podmiotów zagranicznych.
Dialog i konsekwencje polityczne
Przedstawiciel Prezydenta wezwał do dialogu z klubami parlamentarnymi - zarówno z Prawem i Sprawiedliwością, jak i reprezentantami Polski 2050 - oraz do rozważenia zgłoszonych poprawek. Wskazał także, że łączenie ustawy z argumentami o przeciwdziałaniu finansowaniu wojny przez Rosję jest uproszczeniem i nie zastępuje rzetelnej pracy legislacyjnej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Dziękuję. Szanowna Pani Marszałek, Wysoki Sejmie, Panie Ministrze, wszyscy Szanowni Państwo. Mam zawsze przedstawić wniosek Pana Prezydenta Karola Wrocławskiego o ponowne rozpatrzenie ustawy z dnia 18 grudnia 2025 roku o rynku kryptoaktywów. Na wstępie chciałbym powiedzieć, że Pani Marszałek, Wysoki Sejmie, tracimy czas. Tracimy czas dlatego, że ustawa, która będzie, jak rozumiem, jutro przez Wysoki Sejm, przez Wysoką Izbę głosowana, była już raz procedowana w trybie rozpatrzenia prezydenckiego weta. I wtedy Sejm nie był w stanie odrzucić tej ustawy. W tej ustawie właściwie nie zmieniło się nic poza jedną niedużą poprawką. Mimo złożenia kilkunastu poprawek zarówno przez Klub Prawa i Sprawiedliwości, klub opozycyjny, jak i przez przedstawicieli klubu czy środowiska Polski 2050, a więc klubu koalicyjnego, właściwie wszystkie te poprawki zostały wyrzucone do kosza. Więc ustawa trafiła do Pana Prezydenta w istocie w niezmienionym kształcie, to znaczy bez żadnej refleksji, bez żadnego przemyślenia. Trudno to ocenić inaczej jak tylko próbę takiego zwarcia politycznego zamiast konkretnej, merytorycznej pracy nad tą ustawę. Po co? Po to, żeby w istocie chronić wszystkich tych, którzy mogą być przedmiotem, podmiotem nadużyć na rynku bardzo trudnym, bardzo dynamicznym i bardzo ryzykownym, jakim jest rynek kryptoaktywów. Trzeba na wstępnie powiedzieć, że to nie jest miejsce do przechowywania pieniędzy. To nie jest miejsce do przetrzymywania kapitału. To jest miejsce takich bardzo intensywnych inwestycji, obarczonych wysokim ryzykiem. I żeby było jasno, Szanowni Państwo, Weto nie kwestionuje samej idei regulacji rynku. Nie. Lecz konkretne rozwiązania, złe rozwiązania tej ustawy. Weto Prezydenta nie jest skierowany przeciwko objęciu rynku kryptoaktywów regulacją jako taką. Pytanie, jak te regulacje wyglądają. Czy te regulacje są zgodne z polską konstytucją? Czy te regulacje zmierzają do tego, że jest możliwość realnej kontroli sądowej? Czy też nie? Przedmiotem zastrzeżeń są wyłącznie te rozwiązania ustawy, które zostały uznane za wadliwe z perspektywy konstytucyjnej, z perspektywy systemowej, z perspektywy gospodarczej. Tutaj nie powinno być polityki, tylko praca. I tę pracę Pan Prezydent zaproponował poprzez dialog zarówno z Klubem Prawa i Sprawiedliwości, jak i z przedstawicielami środowiska Polski 2050, z którymi w imieniu Pana Prezydenta się spotykałem. Sejm, panie pośle, pan poseł pyta, czy z sejmem. Sejm składa się z poszczególnych posłów, z poszczególnych klubów. Jeżeli Państwo nie chcecie współpracować, nie chcecie podejmować dialogu, nie chcecie procedować poprawek, tylko idziecie za rozkazem Donalda Tuska, ani kroku wstecz, ani kroku wstecz, pana premiera Donalda Tuska, ani kroku wstecz, no to wtedy tak skończycie, jak za każdym innym razem. Po raz kolejny przegracie to głosowanie. A mogliby wygrać Polacy, gdybyście chcieli współpracować, natomiast nie chcecie współpracować. Oznacza to, że w obszarach, które nie zostały objęte zarzutami, przyjęte rozwiązania nie puściły zastrzeżeń głowy państwa i mogą być oceniane jako właściwe, adekwatne albo zasługujące na aprobatę. Chodziło o kilkanaście poprawek w najbardziej newralgicznych miejscach. Państwo to wszystko wyrzuciliście do kosza, mimo również stanowiska waszych koalicjantów. To nie jest tylko głos pana prezydenta i nie jest tylko głos Prawa i Sprawiedliwości, czy Konfederacji, tylko szerszych środowisk. Stwierdzenie, jakoby veto było wymierzone wyłącznie w interes publiczny, a nie w konkretne wady ustawy, jest więc uproszczeniem, nie oddającym rzeczywistego zakresu argumentacji. Ustawa w zakwestionowanym kształcie nie gwarantowałaby skutecznej ochrony polskich klientów w takim zakresie, jak sugerowali jej zwolennicy. Po pierwsze, nie można przyjąć, że samo wejście ustawy w życie automatycznie zapewniłoby skuteczną ochronę wszystkich polskich klientów, korzystających z usług związanych z kryptoaktywami. Wejście dobrej ustawy zagwarantuje, wejście złej ustawy nie zagwarantuje. Po drugie, ochrona wynikająca z ustawy dotyczyłaby przede wszystkim klientów, podmiotów działających w Polsce i rzeczywiście objętych polskim nadzorem, czyli nadzorem w tym wypadku Komisji Nadzoru Finansowego. Ustawa nie wywierałaby bezpośredniego wpływu na sytuację klientów korzystających z usług firm zarejestrowanych za granicą. A jeżeli chodzi o tę jedną firmę, którą próbujecie Państwo grać, czy pan premier próbuje grać, to jest właśnie firma zarejestrowana za granicą. Trzeba znać ustawę, trzeba ją czytać, trzeba ją wprowadzać w życie w takim kształcie, jak ona jest, a nie udawać, nie odstawiać politycznego teatru. Z poprawkami, dodatkowo zgodnie ze stanowiskiem UKNF, nawet podmioty działające w Polsce pozostawałyby poza pełnym reżimem nowej ustawy, uwaga, do kiedy? Do 1 lipca 2026 roku. I tu na chwilę się zatrzymam. Szanowni Państwo, rozporządzenie MIK-a weszło, zaczęło obowiązywać w grudniu 2024 roku, czyli Wasz rząd stracił blisko półtora roku i wtedy nie było ruskich agentów, nie było ruskich zagrożeń, nie było, rozumiem, troski rządu o ochronę klientów, którzy skorzystają z rynku kryptoaktywów. Wtedy tego wszystkiego nie było. Nie było również podnoszonych tych argumentów wówczas, kiedy ustawa była procedowana po raz pierwszy raz. Ani na komisjach, ani na posiedzeniach rządu, ani na posiedzeniach plenarnych Sejmu, ani na posiedzeniu Senatu, nigdzie. Pan premier Tusk obudził się w momencie tak naprawdę posiedzenia Sejmu, kiedy z dnia na dzień zarządził niejawne posiedzenie Sejmu. Ja w imieniu Pana Prezydenta mówię, pokażcie, co było na tym niejawnym posiedzeniu Sejmu. Boicie się tego, boicie się ognia ujawnienia tego, co było na niejawnym posiedzeniu Sejmu. Dlaczego? Dlatego, że to był teatr polityczny. To był polityczny teatr. Więc jeżeli ktoś uważa, zresztą ja mam pewne wątpliwości, pewnie będę jeszcze wyrażał co do przekazywania informacji o charakterze niejawnym przez przedstawicieli rządu. No ale myślę, że na to też przyjdzie odpowiedni moment i odpowiednia chwila. Więc jeżeli uważacie, że to są sprawy, które są tak ważne, to gdzie byliście przez półtora roku? Dlaczego nie wprowadzaliście tych rozwiązań? Dlaczego nie przestrzegaliście? Dlaczego do 5 grudnia nie było ani jednej, ani jednej informacji ze strony służb do Pana Prezydenta czy do Kancelarii Prezydenta dotyczącej tych zagrożeń, które powinny rozpoznawać służby? Panie Pośle Sowa, jeżeli jeden pan minister Cenckiewicz jest lepszy, bo rozumiem do tego pan zmierza, niż wszystkie służby, niż cztery agencje, które mają działać i mają chronić bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne Polski, to rzeczywiście jest to najgorsza recenzja, jaką może pan wystawić. Najgorsza recenzja, jaką może pan wystawić. Kieruje się, Panie Pośle Nitra, z interesem Polski, interesem Polaków, a nie kieruje się polityczną chęcią zemsty za przegrane wybory tak jak pan. Być może pan jeszcze nie odreagował tych wyborów, które mieliście wygrać, że pan był w tym sztabie, który poległ, który poległ. Pan cały czas mówi nie na temat, więc muszę panu odpowiedzieć także w tym temacie, który rozumiem cały czas pana drąży, który cały czas pana drąży. Niech pan się wreszcie odtrząśnie. Prezydentem nie jest Trzaskowski, tylko jest Karol Nawrocki. Niech pan to przyjmie do wiadomości. Ja rozumiem, że państwo nie jesteście w stanie się zgodzić z wolą narodu, wyrażoną w wolnych, demokratycznych wyborach narodu, który wybrał prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydenta Rzeczypospolitej. Pana uśmiech ironiczny nie zmarzył pana blamażu w czasie kampanii. Nawet Donald Tusk to ocenił i wyrzucił pana z rządu. I wyrzucił pana z rządu. I wyrzucił pana z rządu na margines partii. Chwileczkę, panie ministrze. Już zaraz włączę. Bardzo proszę państwa, umożliwcie panu ministrowi wypowiedzenie swoich strójów. Żeby nie odchodził, ale panie pośle. Jak pan minister będzie mówił i nie doszedł, to ja zwrócę uwagę. Ale bardzo proszę pozwolić wypowiedzieć się panu ministrowi. Bardzo proszę. Bardzo dziękuję pani marszałek. Bardzo dziękuję. Nadmierne obciążenia regulacyjne mogłyby prowadzić do wypchania działalności poza Polskę. Mówimy tu o działalności tych firm, tych podmiotów, które chcą zaangażować się w ten rynek. Ten rynek funkcjonuje w wielu państwach europejskich. Będzie funkcjonował. Pytanie, czy będzie funkcjonował w Polsce w sposób odpowiedni, dając możliwości przedsiębiorcom i chroniąc klientów rynku kryptoaktywów. Jeżeli ustawa ustanawia nadmierne zapory organizacyjne, biurokratyczne i finansowe, w tym wysokie opłaty, to jej naturalnym skutkiem może być zniechęcenie przedsiębiorców do prowadzenia działalności w Polsce. W takiej sytuacji rynek nie znika, lecz przenosi się poza granice krajowej jurysdykcji. I tak się w istocie dzieje. W praktyce oznaczałoby to, że zamiast firm działających w Polsce pod polskim nadzorem polskiej ustawy, polskiego ustawodawcy, usługi byłyby oferowane przez podmioty zarejestrowane w innych państwach. Macie państwo chyba tego świadomość? Taki efekt nie wzmacnia ochronę obywateli, lecz osłabia realne możliwości oddziaływania państwa na ten rynek. Czyli trzeba rozważyć dwie wartości. Z jednej strony obecność podmiotów, które chcą działać na rynku kryptoaktywów, a z drugiej strony oczywiście i w pierwszej kolejności ochronę klientów. Ale ważyć te wartości, bo jeżeli nic nie zważymy, to tak będzie się działo jak w przypadku tej firmy, która działa za granicą. Państwo polskie nie robi nic, żeby przeciwdziałać różnego rodzaju czy to nadużyciom, czy zagrożeniom. A później pan premier wychodzi, robi niejawne posiedzenie i próbuje przekonywać, że jest to wina opozycji czy pana prezydenta. Nic bardziej mylnego. To jest oczywiście opowieść, która nie polega na prawdzie. Obywatele są lepiej chronieni wtedy, gdy firmy działają w Polsce i podlegają polskiemu nadzorowi, dobrej polskiej ustawie, którą dawno mogliśmy przyjąć, przyjmując poprawki zgłaszane na etapie prac Sejmu i Senatu po rozpoznaniu pierwszym weta prezydenta. Tego weta państwo wtedy nie odrzuciliście. Jeżeli przedsiębiorcy świadczący usługi związane z kryptoaktywami działają na terytorium Polski, podlegają polskiemu nadzorowi, konsumenci korzystają z silniejszej i bardziej bezpośredniej ochrony instytucjonalnej. Do tego zmierzajmy, szanowni państwo. Do tego, żeby wypracować tę ochronę instytucjonalną tu w Polsce, a nie poprzez wypychanie tych firm. W przypadku przeniesienia działalności zagranicę, polscy obywatele byliby chronieni co najwyżej pośrednio. Dochodzenie praw wobec podmiotów zagranicznych jest co do zasady trudniejsze, bardziej kosztowne i mniej efektywne niż wobec firm działających w Polsce. To chyba oczywistość. Z tego względu regulacja, która w praktyce wypycha rynek poza polskie, nie prowadzi do zwiększenia poziomu ochrony klientów, lecz może ją, i to bardzo ważne, obniżyć. Gdybyśmy razem usiedli i rozpoznali te wszystkie poprawki, dzisiaj ta ustawa mogła już obowiązywać. Nawet nie od czerwca można by było te zmiany wprowadzić w zdecydowanie krótszym wakacjolegis. Ale państwo nie chcieliście tego zrobić. Wadliwie skonstruowana ustawa nie zwiększa bezpieczeństwa obywateli, lecz może zmniejszać obciążenia organów nadzoru kosztem rynku kapitałowego. Państwo jesteście przynajmniej w części liberałami, przypominam. Ustawa w pierwotnym kształcie mogła prowadzić do sytuacji, w której działalność byłaby lokowana poza polską jurysdykcją. Taki rezultat oznaczałby wprowadzenie mniejszego obciążenia dla polskich organów nadzoru, lecz nie dlatego, że rynek stałby się bezpieczniejszy, ale dlatego, że podmioty unikałyby działania po prostu w Polsce. Nie można utożsamiać ograniczenia liczby podmiotów objętych nadzorem w Polsce ze wzrostem bezpieczeństwa obywateli. Być może jest taka polityka, być może jest taka myśl w obozie rządowym, że skoro u nas tego nie ma, to nie jest to nasz problem. Ale my nie możemy tak postrzegać. Jeżeli to jest problem, który dotyczy polskich obywatelów lokujących czy inwestujących w kryptoaktywa poprzez firmy działające poza granicą, to to powinno być zainteresowaniem państwa polskiego. Państwo tego nie dostrzegacie. Jeżeli celem ma być stworzenie polskim konsumentom bezpiecznego środowiska, a za tym jest pan prezydent, korzystania z instrumentów w rynku kryptoaktywów, konieczne jest stworzenie warunków umożliwiających funkcjonowanie polskich firm w Polsce i pod polskim nadzorem, i z polskim bezpieczeństwem, przy polskich służbach działających sprawnie, a nie wypychanie tego problemu poza granicę, udawanie, że tego problemu nie ma. Realna ochrona konsumenta wymaga równowagi między nadzorem, a możliwością legalnego działania przedsiębiorców w Polsce. Skuteczny model regulacyjny powinien łączyć ochronę klienta z możliwością prowadzenia działalności przez rzetelne podmioty krajowe. Regulacja, która koncentruje się tylko i wyłącznie na restrykcjach i kosztach, może prowadzić do skutku odwrotnego od zamierzonego. Bezpieczne środowisko dla obywateli nie powstaje wyłącznie przez formalne zaostrzenie przepisów, lecz przez stworzenie odpowiedzialnego rynku, na którym legalnie działają firmy, podkreślam, legalnie działają firmy, które chcą funkcjonować w Polsce i poddać się chcą polskiemu nadzorowi. A przez to polski klient i polscy obywatele, którzy mają przecież prawo inwestować w rynek kryptoaktywów, po prostu byliby bezpieczni pod rozsądnym parasolem nadzoru ochrony polskiego państwa. Łączenie ustawy z przeciwdziałaniem w finansowaniu wojny przez Rosję ma charakter oczywiście nie tylko i wyłącznie polityczny, a nie normatywnie przekonujący. Twierdzenie, że ta ustawa miałaby powstrzymać finansowanie wojny przez Federację Rosyjską za pomocą kryptoaktywów, jest zresztą skrajnie uproszczoną i intelektualnie nieuczciwą. Tego rodzaju argumentacja świadczy albo o zupełnym niezrozumieniu mechanizmów działania rynku kryptoaktywów, albo, do czego bym się skłaniał, o świadomym wprowadzeniu obywateli w błąd. Nie jest to argument merytoryczny, lecz czysto polityczna narracja, mająca przykryć rzeczywiste wady projektowanych rozwiązań. Rynek kryptoaktywów może być wykorzystywany przez przedsiębiorców niezależnie od losów krajowej ustawy. Część instrumentów opartych na technologii kryptoaktywów funkcjonuje poza zakrętami.