Roman Fritz: Kropik - antywolność i ryzyko skoku na kasę
Roman Fritz w wystąpieniu w Sejmie skrytykował projekt Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (Kropik) jako regulację antywolnościową, wskazując jednocześnie na praktyczne korzyści i potrzeby związane z problemem bezdomności zwierząt. Poseł zwrócił uwagę na ryzyko wprowadzenia opłat dla właścicieli, problemy z ochroną danych i podejrzenia o monopolizację rynku czipowania.
Roman Fritz podkreślił, że Kropik będzie skutkować lepszą identyfikacją zwierząt, co może ograniczyć bezdomność i zmniejszyć wydatki gmin na schroniska. Jednocześnie przestrzegł, że rejestr to element przymusu i penalizacji, a gminy mogą zacząć pobierać opłatę od posiadania psa około 180 zł rocznie.
Poseł wskazał na ryzyko tworzenia monopolu i możliwości powstania etatów dla struktur powiązanych z polityką. Ocenił, że rynek usług związanych z czipowaniem może być wart ok. 750 mln zł i ostrzegł przed potencjalnym skokiem na kasę oraz problemami z rejestracją starych czipów i przeciążeniem systemu z powodu trzyletniego okresu przejściowego.
Roman Fritz zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo udostępnienia danych właścicieli zwierząt organizacjom prozwierzęcym, co - jego zdaniem - może ułatwiać bezprawne, siłowe odbieranie zwierząt i generować zyski dla takich podmiotów. Wskazał konieczność ochrony danych oraz wątpliwości związane z rejestracją w prywatnych bazach.
Poseł postulował uzupełnienie wyjątków w Kropiku o możliwość utajniania psów używanych przez ABW i Agencję Wywiadu. Zwrócił też uwagę na potrzebę poprawek dotyczących kar, centralizacji i biurokracji oraz na konieczność dopracowania mechanizmów migracji starych czipów.
W wystąpieniu pojawiły się też liczby obrazujące skalę problemu: ponad 8 mln psów i ponad 7 mln kotów w Polsce oraz ok. 6,5 mln dzieci i młodzieży do 17 roku życia. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Najważniejsze tezy
Roman Fritz podkreślił, że Kropik będzie skutkować lepszą identyfikacją zwierząt, co może ograniczyć bezdomność i zmniejszyć wydatki gmin na schroniska. Jednocześnie przestrzegł, że rejestr to element przymusu i penalizacji, a gminy mogą zacząć pobierać opłatę od posiadania psa około 180 zł rocznie.
Kwestie finansowe i rynkowe
Poseł wskazał na ryzyko tworzenia monopolu i możliwości powstania etatów dla struktur powiązanych z polityką. Ocenił, że rynek usług związanych z czipowaniem może być wart ok. 750 mln zł i ostrzegł przed potencjalnym skokiem na kasę oraz problemami z rejestracją starych czipów i przeciążeniem systemu z powodu trzyletniego okresu przejściowego.
Dane osobowe i organizacje prozwierzęce
Roman Fritz zwrócił uwagę na niebezpieczeństwo udostępnienia danych właścicieli zwierząt organizacjom prozwierzęcym, co - jego zdaniem - może ułatwiać bezprawne, siłowe odbieranie zwierząt i generować zyski dla takich podmiotów. Wskazał konieczność ochrony danych oraz wątpliwości związane z rejestracją w prywatnych bazach.
Sugestie legislacyjne i uwagi techniczne
Poseł postulował uzupełnienie wyjątków w Kropiku o możliwość utajniania psów używanych przez ABW i Agencję Wywiadu. Zwrócił też uwagę na potrzebę poprawek dotyczących kar, centralizacji i biurokracji oraz na konieczność dopracowania mechanizmów migracji starych czipów.
W wystąpieniu pojawiły się też liczby obrazujące skalę problemu: ponad 8 mln psów i ponad 7 mln kotów w Polsce oraz ok. 6,5 mln dzieci i młodzieży do 17 roku życia. Obejrzyj nagranie i dowiedz się więcej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Roman Fritz: Rodzice i państwo oddają pole walkowerem
Roman Fritz – Poparcie dla Dnia Pamięci Adama Chętnika
Roman Fritz: Czy Sikorski na Bilderbergu był jako mąż czy minister?
Roman Fritz: Zamknąć porodówkę? To zagrożenie życia
Roman Fritz pyta: Gdzie jest polskie MSZ w kryzysie?
Roman Fritz żąda odroczenia obrad i pyta o obchody 80. rocznicy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Władysław Kosiniak-Kamysz
Konferencja prasowa wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza
Konrad Berkowicz
Konrad Berkowicz oskarża Izrael o użycie fosforu
Łukasz Litewka
Łukasz Litewka: Lewica popiera Kropik - rejestr dla zwierząt
Władysław Kurowski
Władysław Kurowski o Katyniu: Pamięć i obowiązek prawdy
Anna Kwiecień
Anna Kwiecień: Łucznik bez zamówień - 140 miejsc zagrożonych
Patryk Jaki
Patryk Jaki: Bóg, naród i rodzina kontra lewica
Transkrypcja
Szanowna Pani Marszałek, Panie Ministrze, Wysoka Izbo, Kropik to oczywiście regulacja antywolnościowa polegająca na przymusie i penalizacji, abstrahując od komicznej nazwy. Wprowadzenie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów będzie skutkowało tym, że gminy będą częściej się decydować na wprowadzenie na swoich obszarach opłaty od posiadanego psa około 180 zł rocznie. Obecnie takiej opłaty większości nie wprowadzają, bo wobec braku wiedzy kto ma psa jest ona w praktyce nieegzekwowalna. Dlatego choć Kropik przyczyni się do ograniczenia bezdomności zwierząt i doprowadzi do zmniejszenia wydatków gmin na walkę z ich bezdomnością, a pośrednio ułatwi właścicielom zwierząt odebranych interwencyjnie przez odzyskiwanie przez tzw. organizacje prozwierzęce, a także chroni dane osobowe właścicieli zwierząt przed tymi organizacjami, to będzie zapewne skutkował powszechnym wprowadzeniem przez gminy opłat od posiadania psów. Osobiście uważam, że biorąc pod uwagę szarą strefę w obrocie zwierzętami i miliony wydatków samorządów na schroniska, taki projekt jest jednak potrzebny. Z ciekawych szczegółów to w Kropiku przewidziano np. w artykule 15 możliwość utajniania psów używanych przez służby państwowe i wojsko. Ten przepis należałoby jednak uzupełnić możliwość ukrywania w Kropiku psów wykorzystywanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu. Czemu ich tam nie ma? Alternatywą, jak słyszymy przed chwilą, dla tego projektu jest projekt forsowany przez reprezentantów z Krajnej Lewicy ubierających się w płaszcz tzw. miłośników zwierząt. To jest druk 836 osłowiony. I to ten projekt jest bardzo groźny dla obywateli, bo zakłada obowiązek czipowania zwierząt i ich rejestrację w prywatnych komercyjnych bazach danych, a co najważniejsze zakłada, że organizacje prozwierzęce uzyskają dostęp do danych osobowych wszystkich właścicieli psów i kotów w Polsce. Właśnie, organizacje prozwierzęce. W mojej nie tak znów długiej praktyce poselskiej już kilkakrotnie zetknąłem się z quasi kryminalnymi interwencjami tzw. organizacji prozwierzęcych, skutkujących bezprawnym, siłowym odbieraniem zwierząt pod byle pretekstem. Organizacje te prawdopodobnie czerpią z tego procederu znaczne zyski, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W omawianym dziś projekcie wątpliwości jest więcej. Mamy uzasadnione podejrzenia o skok na kasę i nepotyzm. Wskazuje się, że projekt promujący jedną państwową bazę może służyć w stworzeniu etatów PSL-u i wyeliminowaniu prywatnych podmiotów. Tworząc monopol, rynek usług związanych z czipowaniem szacowany jest na około 750 mln zł. Chaos z rejestracją starych czipów. Właściciele zwierząt zaczipowanych przed wejściem przepisów będą mieli 3 lata na rejestrację w nowym systemie, co może stworzyć zatory i trudności weryfikacji. Wysokie kary, centralizacja, biurokracja, konieczność poprawek. I na koniec, proszę państwa, kilka liczb, 3 liczby dokładnie. W Polsce mamy ponad 8 mln psów, ponad 7 mln kotów i raptem około 6,5 mln dzieci i młodzieży do 17 roku życia. Proponuję skoncentrować się na początek na tym, jak te proporcje odwrócić. Dziękuję.