Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Adrian Zandberg: Polscy żołnierze nie powinni jechać na Bliski Wschód

Adrian Zandberg: Polscy żołnierze nie powinni jechać na Bliski Wschód

Adrian Zandberg w cotygodniowym podsumowaniu komentuje eskalację wokół Iranu i ingerencję w wybory na Węgrzech oraz alarmuje o narastającym kryzysie w publicznej ochronie zdrowia. Wzywa do politycznych działań: wotum nieufności wobec rządu i zbiórki podpisów pod europejską inicjatywą w sprawie handlu z Izraelem.

Główne zagrożenia:


Adrian Zandberg ocenia ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa jako zapowiedź działań, które mogłyby doprowadzić do katastrofy humanitarnej w Iranie. Ostrzega przed ryzykiem użycia broni oraz przed konsekwencjami blokady cieśniny Ormus dla bezpieczeństwa energetycznego i łańcuchów dostaw.

Wybory na Węgrzech i wpływy międzynarodowe:


Zandberg zwraca uwagę na ingerencję zewnętrzną w wybory na Węgrzech oraz na powiązania Wiktora Orbána z Rosją. Przestrzega, że dalsze utrzymywanie Orbána u władzy osłabia współpracę obronną i energetyczną w regionie.

Kryzys w publicznej ochronie zdrowia:


Poseł wskazuje na pogłębiające się problemy w szpitalach: zamykanie oddziałów, brak porodówek i deficyt finansowy bliski 23 mld zł. Ostrzega przed praktyczną prywatyzacją opieki zdrowotnej i brakiem rządu gotowego zaproponować realne rozwiązania.

Adrian Zandberg — migawka z wystąpienia: Adrian Zandberg: Polscy żołnierze nie powinni jechać na Bliski Wschód (09.04.2026)

Działania i konsekwencje polityczne:


Adrian Zandberg zapowiada zbiórkę podpisów pod europejską inicjatywą dotyczącą handlu z Izraelem oraz wniosek o wotum nieufności wobec rządu w sprawie ochrony zdrowia. Podkreśla, że sytuacja międzynarodowa i wewnętrzne zaniedbania mają realne konsekwencje dla bezpieczeństwa i dostępu do leków w Polsce.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Wojna w Iranie, wybory na Węgrzech, sypiące się polskie szpitale. Zapraszam na podsumowanie tygodnia. To był rollercoaster. Najpierw Donald Trump opublikował tweeta, w którym zapowiadał ni mniej, ni więcej, tylko, że popełni zbrodnię przeciwko ludzkości. Tak, bo wymazanie całej cywilizacji z powierzchni ziemi, zagwarantowanie, że nigdy się nie odrodzi, uderzenie w zwykłych ludzi, w cywilów, to jest zbrodnia wojenna. Cały świat wstrzymał oddech. Ci bardziej w gorzącej wodzie kompanii zaczęli spekulować, że amerykański prezydent użyje broni jądrowej. Inni mówili, że nie, broni jądrowej nie użyje, ale atak na Iran, na cywilną infrastrukturę, na tę infrastrukturę, która podtrzymuje życie i pozwala na normalne funkcjonowanie dziesiątkom milionów ludzi w tym kraju, będzie tak straszny, że po prostu cofnie Iran do epoki kamienia łupanego i spowoduje, że dziesiątki milionów ludzi znajdą się w samym epicentrum katastrofy humanitarnej. To wszystko miało się wydarzyć w nocy. O drugiej nad ranem czasu polskiego, z wtorku na środę. No i się nie wydarzyło. Natomiast tego prezydent Stanów Zjednoczonych w kolejnym twicie ogłosił, że będzie deal. No więc zdaje się, że ten deal wygląda tak. Amerykanie wydali olbrzymie pieniądze na operację w Zatoce Perskiej. Iran będzie pobierać myto od wszystkiego, co przepływa przez cieśninę Ormus. I to zdaje się, że będzie to myto w chińskich Iwanach, a polityczni sojusznicy Waszyngtonu w regionie albo się wykruszyli, albo zostali przez te działania Stanów Zjednoczonych bardzo mocno osłabieni. No a przy okazji w Europie już chyba wszyscy zrozumieli, że nasze bezpieczeństwo tu w regionie musimy zadbać sami. Że opieranie naszego bezpieczeństwa o deklaracje Stanów Zjednoczonych, które nie dość, że słabną, to zachowują się w sposób mocno nieprzewidywalny, jest super ryzykowne. Lewica, prawica w Europie praktycznie wszyscy zorientowali się, co się dzieje. Nawet partie, które są politycznie bliskie Trumpowi, Partia Europejskiej Skrajnej Prawicy, w tej sprawie jedna po drugiej zmieniają front. Widzą to naprawdę wszyscy. Wszyscy? No może nie do końca wszyscy, bo została jedna, ostatnia wioska Galów. Tak się panowie, sprawa jest sprawiedliwości. Gdyby nasz Donald Trump poprosił Stanów Zjednoczonych, to powinniśmy spełnić tę prośbę. Jeżeli mielibyśmy dwa lotniskowce, no to jeden z tych lotniskowców moglibyśmy wysłać. No nie, polscy żołnierze nie powinni jechać na Bliski Wschód, polscy żołnierze nie powinni ginąć w wojnie Benjamina Netaniahu, bo to jest tak naprawdę wojna Benjamina Netaniahu rozpętana po to, żeby przykryć wewnętrzne polityczne problemy skrajnej prawicy w Izraelu. To nie jest nasza wojna. W tym tygodniu na Węgrzech będą wybory, w tych wyborach rozstrzygnie się, czy Orban utrzyma władzę, czy tę władzę straci. No i na ostatniej prostej, zupełnie bez jakiejkolwiek subtelności, Trump i jego ludzie postanowili zaingerować w wybory na Węgrzech, pomóc Wiktorowi Orbanowi, pomóc oligarchom, którzy stoją za Wiktorem Orbanem i wpłynąć na wynik wyborów. Przyjechał wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, wykonał teatralny telefon do Trumpa, Trump opowiadał jak to bardzo kocha Orbana, węgierska prawica mu klaskała, prawica w innych krajach europejskich też się ucieszyła. No i tylko jedno mnie zastanawia, gdzie się w tym wszystkim podziela suwerenność, podmiotowość, to, że sami mamy decydować o tym, kto nami rządzi, bo wiele lat słyszałem i słusznie, że nie powinni nam inni wskazywać palcem, kto nami ma rządzić. No ale jak rozumiem, ta zasada nie dotyczy suwerena z Waszyngtonu i jak suwerena z Waszyngtonu pokaże palcem, kto ma rządzić, to Wasa ma się podporządkować. I to już jest okej. Inna sprawa, że to jest dosyć śmieszne, jak prezydent Stanów Zjednoczonych zajmuje się tym, kto będzie rządzić na Węgrzech, kraju, które ma gospodarkę wielkości Mazowsza. No ale ich wybór. W każdym razie nie wątpię, prawicowa międzynarodówka trzyma się bardzo blisko. Ale jak słyszę tych polskich prawicowców, którzy opowiadają, że to jest super dobre dla Polski, żeby Orbán dalej rządził. Czy zwycięstwo Orbána na Węgrzech jest w interesie Polski, tak czy nie? Jest w interesie Polski. Tu się zastanawiam, czy oni sobie żartują, czy naprawdę tak bardzo się zakochali w Stanach Zjednoczonych, że każde słowo, które do nich spłynie z Waszyngtonu traktują jak świętość. Orbán to jest polityk, który chce polityki pod dyktando Kremla. Jego minister spraw zagranicznych reprezentował interesy Wławrowa w Unii Europejskiej i donosił Wławrowowi, co się działo na szczytach Unii Europejskiej. Orbán oznacza współpracę z Rosjanami. Orbán oznacza, że żadnej ambitniejszej wspólnej polityki, czy to energetycznej, czy obronnej w naszym regionie nie będzie. Polityka Orbána jest wprost sprzeczna z interesami państwa polskiego. I naprawdę chyba jedyny powód, dla którego rzęś pisuje spatrzona w Orbána jak wybrazek, to jest ten nazwisł dla Romanowskiego i Ziobry. No bo serio, innych powodów nie widzę. Inna sprawa, że jak słyszę te optymistyczne zapowiedzi polityków rządu, że jak tylko Orbán padnie, to teraz Romanowski z Ziobrą staną w Polsce przed sądem, to myślę sobie, że są bardzo optymistyczni. No moim zdaniem scenariusz bardziej prawdopodobnie jest taki, że jak Orbán przegra wybory, no to panowie się spakują i pojadą gdzieś dalej do jakiegoś kolejnego kraju rządzonego przez prawicową międzynarodówkę. Gdzieś do Ameryki Południowej albo może i do Północnej. No i tam będą sobie siedzieć i wrzucać filmiki na YouTube'a. Jaki będzie wynik wyborów na Węgrzech? Nie wiem. Węgrem nie ja będę w tych wyborach wybierać. Ale myślę, że warto na to patrzeć z uwagą, bo to będzie miało swoje konsekwencje dla współpracy obronnej w regionie, dla współpracy energetycznej, dla tym jak radzić sobie z narastającym kryzysem paliwowym, kryzysem energetycznym, kryzysem, który jest konsekwencją awanturniczej polityki na Bliskim Wschodzie. Kryzysem, który jest konsekwencją wojny Netanyahu i Trumpa. Jest dokładnie tak, jak ostrzegaliśmy. W publicznej ochronie zdrowia narasta kryzys. Kolejne szpitale, kolejne oddziały są zagrożone tym, że będą musiały przestać udzielać świadczeń. Porodówki znikają. Do tego dochodzą nowe kłopoty. W związku z wojną Netanyahu i Trumpa, z zablokowaniem cieśniny ORMU, pod znakiem zapytania jest to, czy do Polski będą trafiały na czas substancje czynne, z których produkujemy leki. Jesteśmy uzależnieni od importu, który przychodzi do nas z Azji. Na ten import w dużym stopniu to są substancje czynne, które powstają z przetwarzania ropy naftowej i jej pochodnych. Rząd to wie, bo żeśmy się do nich w tej sprawie zwrócili, ale ciągle nie usłyszeliśmy strategii, jak sobie z tym mamy poradzić. Jak zapewnić bezpieczny dostęp do leków w polskich aptekach, jak przyspieszyć budowę fabryk substancji czynnych w naszym kraju, tak żeśmy w końcu stanęli pod tym względem na własnych nogach. Jak chcecie o tej sprawie dowiedzieć się więcej, zobaczcie film Marceliny Zawiszy na kanale Zero. A co robi rząd? Niewiele. Patrzy na kolejne narastające kryzysy no i czeka. A co czeka? Chyba na prywatyzację publicznej ochrony zdrowia, bo do tego to wszystko prowadzi. Żadnych reform, żadnych propozycji zmian, żadnych propozycji ograniczenia patologii, które narosły w publicznej ochronie zdrowia. A z drugiej strony zaciskanie pasa, ograniczanie wydatków i to w najgłupszych możliwych miejscach, no bo jak ograniczymy wydatki na diagnostykę, to ludzie będą przychodzili do lekarza wtedy, kiedy będzie już za późno. Albo w najlepszym razie wtedy, kiedy koszty leczenia będą dużo, dużo większe niż na początku choroby. Więc te cięciania ślepo, czy to na porodówkach, czy na diagnostyce, no one po prostu pokazują, że ten rząd nie ma planu, że minister zdrowia nie ma planu. I ewidentnie nie ma też odwagi. Nie ma odwagi zwrócić się do ministra finansów o to, żeby zmienić budżet państwa. Bo dzieje się to, przed czym przestrzegaliśmy. Brakuje 23 miliardów złotych na normalne funkcjonowanie szpitali. To oznacza, że pod koniec roku ludzie nie będą leczeni. Żyjmy w absurdzie. W absurdzie, w którym trzeba zachorować wtedy, kiedy są pieniądze na to, żeby leczyć choroby. Bo jak się zachoruje później, no to można już nie zdążyć. Ten budżet trzeba pilnie znowelizować, ale też widać jak na dłoni, że minister zdrowia albo nie ma pomysłu, albo nie ma chęci, albo nie ma politycznej siły, żeby cokolwiek przeprowadzić w interesie pacjentów. I dlatego ogłosiliśmy, że zbieramy podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności. Mam nadzieję, że inne siły polityczne to poprą, bo jest naprawdę potrzebny jasny, czytelny sygnał do tego rządu, że dalsze nieróbstwo, dalszy marazm, dalsze bezczynne patrzenie na to, jak system suwa się w prywatyzację, to jest coś, na co nie może być naszej zgody. Ja naprawdę nie chcę, żebyśmy obudzili się w Polsce, w której jedyną metodą na to, żeby zabieg odbył się na czas, jest to, żeby mieć znajomego polityka partii rządzącej. Słyszeliście zresztą tę historię o panu Lentzu. Pan Lentz jest znany z tego, że kiedyś podobno miało go nie być na listach Platformy i że Donald Tusk miał za to ręczyć własnym słowem i własną reputacją. Skoro poseł Tomasz Lentz tego nie akceptuje albo nie rozumie, w przyszłej kadencji nie będzie reprezentował Platformy w Sejmie. No i faktycznie pan Lentz posłem nie jest. Jest senatorem. Potężna kara. Wirtualna Polska opisała, co się działo w Aleksandrowie Kujawskim. Opisała operację bez kolejki, bez dokumentacji, bez oficjalnej zgody na zabieg, za to z politykiem w tle. Nie ma się co czarować. Jak będą rosły kolejki do lekarza, takich sytuacji będzie coraz więcej. Do tego między innymi prowadzi głodzenie publiczne i ochrony zdrowia. Do tego między innymi prowadzi budżet rządu Tuska, który przewiduje gigantyczny deficyt w ochronie zdrowia. Ja się na to nie zgadzam. Chcę, żebyśmy w Polsce poważnie traktowali naszą Konstytucję, a w tej Konstytucji jest równy dostęp do publicznej ochrony zdrowia. Nie tylko dla mieszkańców kilku największych miast w Polsce. Równy dostęp do publicznej ochrony zdrowia niezależnie od tego, czy znasz, czy nie znasz kogoś wpływowego. I wreszcie równy dostęp do publicznej ochrony zdrowia niezależnie od tego, czy masz pieniądze, czy nie masz pieniędzy. Bo na razie zsuwamy się coraz bardziej w praktyczną prywatyzację systemu. Możemy zatrzymać prywatyzację ochrony zdrowia, ale potrzebna jest do tego silniejsza Partia Razem w kolejnym parlamencie. W kolejnym parlamencie większość rządząca musi zależeć od nas. Potrzebujemy do tego Was, Waszego wsparcia, Waszego działania, dlatego dołączajcie do Razem. Dołącz.partiarazem.pl Nie dla prywatyzacji ochrony zdrowia. Pamiętacie, jak mówiłem Wam o wspólnej, europejskiej inicjatywie, żeby skończyć z gospodarczym uprzywilejowaniem Izraela? W sytuacji, kiedy realnie prawicowy, izraelski rząd dopuszcza się ludobójczych zbrodni na cywilach, nie możemy zachowywać się, jak gdyby nic się nie działo i handlować z Izraelem, tak jakby nic się nie działo. Nie. Europejskie pieniądze, nasze, polskie pieniądze nie mogą służyć do tego, żeby mordować cywilów. No więc zbieramy milion podpisów pod europejską inicjatywą, żeby Komisja Europejska musiała się tym zająć. Zbieramy je, choć wielu jest to nie w smak. To jest wojna z Hamasem. Izrael z Hamasem, ale nie wypełnia mojego zrozumienia słowa ludobójstw. Razem odpowiada za tę zbiórkę w Polsce i dobra informacja, w Polsce wymagany próg podpisów właśnie przekroczyliśmy. Tych podpisów w skali Europy jest 700 tysięcy, teraz przed nami ostatnie 300 tysięcy, a potem inicjatywa idzie do Komisji Europejskiej. Jeśli tego jeszcze nie zrobiliście, nadal można się podpisać. Link znajdziecie poniżej. A co w tym tygodniu razem opowie wam Mateusz Smerta? Jezu, co się dzieje? Sandberg dzwoni! Halo, Adrian, co tam się dzieje? Halo, Mateusz? Podsumowanie tygodnia? No tak, słuchajcie, tak się składa, że jestem jeszcze w pięknej podbeskidzkiej wsi Kozy, w swoich rodzinnych stronach. Mam nadzieję, że wy też wypoczęliście sobie przez święta. Ale podsumowanie tygodnia jest co tydzień. Tak jak segment Co Słychać Wrazem, na który was, jak co tydzień, serdecznie zapraszam. No i mimo świątecznego okresu wrazem działo się sporo. W Rybniku Maciek Konieczny i Śląskie Razem interweniowali w sprawie bobrów. W sprawie tego, że rybnickie władze osuszyły wielki staw, sprawiły, że bobry w Rybniku straciły swoje naturalne siedlisko. W sprawie ochrony tego unikatowego przyrodniczego dziedzictwa interweniujemy u lokalnych władz. W Cieszynie m.in. dzięki działaniu naszej radnej Katarzyny Rybiec udało się wprowadzić nocną ciszę alkoholową. Już niedługo skończą się nocne rozruby i burdy przy sklepach alkoholowych. Sporo dzieje się też w Wielkopolsce. W Kaliszu przed świętami mieszkańców przywitały tajemnicze bilbordy. Bilbordy Partii Razem. Widzicie je tutaj na zdjęciu. Chodzi o sieć powiązań polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy, jak w wielu innych miejscach Polski, urządzili sobie z publicznych instytucji i spółek paśnik dla swoich ludzi. W podobnej sprawie w środę odbyła się konferencja z udziałem Marceliny Zawiszej, naszych radnych, Doroty Spyrki i Ingi Domańskiej. Znowu chodzi o urząd wojewódzki Marszałka Struzika z PSL. Jak donosi TVN, urząd marszałkowski przelał 100 tysięcy złotych na fundację dyrektora stołecznego Pogotowia, który bezpośrednio podlega marszałkowi Struzikowi. To było wydarzenie o ratownictwie medycznym, a dyrektor 100 tysięcy zainkasował za ekspozycję logotypu urzędu. Brzmi podejrzanie? Dlatego działamy w tej sprawie. Nie kończą się także perypetie z naszym ukochanym prezydentem Poznania, Jaskiem Jaśkowiakiem. Na pewno pamiętacie tę dresiarską awanturę sprzed paru tygodni. Naprawdę pan wychodzi? Panie prezydencie, proszę stworzyć mi twarz. Oczywiście, że wychodzę. Proszę ustalić termin spotkania. Proszę stworzyć twarz. Dlaczego pan złamie mieszkańców w telewizji? Pan złamie, żeby mieszkańcy wieszować. No więc tym razem Marcelina znalazła moment, który odpowiada panu prezydentowi na krótkie spotkanie w sprawie mieszkańców osiedla maltańskiego. Tego osiedla, gdzie kuria za ponad 400 milionów złotych sprzedała teren razem z ludźmi. Prezydent spotkał się z Marceliną, ale ani nie poświęcił jej wiele czasu, ani nie dał jej wiele powiedzieć, ani nie wpuścił na spotkanie mieszkańców osiedla. Czy prezydentowi koalicji obywatelskiej brakuje odwagi, żeby spotkać się z obywatelami? Nie wiem, ale się domyślam. No i Turbopolska. To już w najbliższy weekend. Legnica, Kalisz, Częstochowa. Wejdźcie na stronę turbopolska2027.pl Zobaczcie, gdzie i kiedy odbywa się spotkanie w waszym mieście. A jeżeli rozmowy przy świątecznym stole skłoniły was do większego zaangażowania w sprawy publiczne, to adres znacie. Dołącz.partierazem.pl Pomóż nam walczyć o publiczne inwestycje. W obronie przedszkoli, w obronie oddziałów szpitalnych. Organizować takie spotkania, jak spotkania turbopolski, które odbywają się w waszych miastach. Potrzebujemy waszej pomocy. Link klasycznie znajdziecie też w opisie. Ode mnie i od Meli to już wszystko. Smacznej kawusi.