Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Krzysztof Kwiatkowski - 25 tys. rozwodów bez sądu? Co z ojcostwem

Krzysztof Kwiatkowski - 25 tys. rozwodów bez sądu? Co z ojcostwem

Senator Krzysztof Kwiatkowski w trakcie posiedzenia pyta ministra o skutki wprowadzenia administracyjnego trybu rozwodowego oraz o domniemanie ojcostwa w okresie 300 dni po rozwodzie. Rozmowa dotyczy szacunkowo 25 tys. spraw rocznie, wpływu na czas oczekiwania w sądach i możliwych konsekwencji demograficznych.

Najważniejsze fakty: Senator Kwiatkowski pyta o przepis, który przewiduje domniemanie ojcostwa byłego męża przez 300 dni po rozwiązaniu małżeństwa oraz o możliwość skorzystania z administracyjnego trybu rozwodowego w sprawach bez małoletnich dzieci. Wskazuje, że ok. 25 tys. spraw rozwodowych rocznie potencjalnie kwalifikuje się do takiego trybu.

Konsekwencje dla wymiaru sprawiedliwości: W dyskusji poruszono problem przeciążenia sądów i długiego czasu oczekiwania na pierwszy termin rozprawy, sięgającego w niektórych okolicach półtora roku. Usunięcie z sądów spraw prostych i niebudzących sporów może przynieść istotne odciążenie wydziałów rodzinnych i cywilnych.

Aspekty praktyczne i demograficzne: Senator zwraca uwagę na ryzyka i korzyści, w tym możliwość zaprzeczenia ojcostwa w przypadku nowego związku oraz potencjalny wpływ uproszczeń na stabilizację życia byłych małżonków i ewentualne zwiększenie dzietności w nowych związkach. Dyskusja dotyczy też, czy długi czas oczekiwania rzeczywiście sprzyja pojednaniu par, czy raczej pogłębia frustrację.

Krzysztof Kwiatkowski — ujęcie z wypowiedzi: Krzysztof Kwiatkowski - 25 tys. rozwodów bez sądu? Co z ojcostwem (08.04.2026)
Zachęta: Obejrzyj pełne wystąpienie senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego, by poznać szczegóły pytań o przepisy dotyczące domniemania ojcostwa, skalę spraw kwalifikujących się do trybu administracyjnego i konsekwencje dla sądów oraz rodzin.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Panie Ministrze, mam pytanie. Czy w związku z przepisem, który jest w polskim systemie prawnym, a który mówi o tym, że jeżeli dojdzie do urodzenia dziecka po rozwodzie, ale mamy domniemanie do 300 dni, dobrze pamiętam, ojcostwa byłego współmałżonka. Czy ten przepis, który oczywistą rzeczą jest, że tak, wprowadza takie rozwiązanie, które usprawnia rozwód tam, gdzie nie ma dzieci. On także ma szansę być przepisem, który jeżeli partnerzy są w nowych związkach, może doprowadzić paradoksalnie do zwiększenia dzietności. Bo dzisiaj taka sytuacja, gdzie ci partnerzy byli już, mają w tyle głowy, że nawet po rozwodzie, 300 dni od tego rozwodu, jeżeli będziemy mieli do czynienia z urodzeniem dziecka, to wywołuje to określone sytuacje tam, gdzie nie ma nowego związku małżeńskiego. On nie musi być. To jest pierwsze pytanie, później będę miał kolejność. Bardzo proszę, panie ministrze. Bardzo dziękuję. Panie senatorze, skutki rozwodu pozasądowego w zakresie domniemania ojcostwa byłego męża matki są identyczne jak przy rozwodzie sądowym. Czyli jeżeli w ciągu 300 dni od rozwiązania małżeństwa w trybie wyroku pozasądowego urodzi się dziecko, to będzie za nim przemawiało domniemanie ojcostwa byłego męża matki. Oczywiście może dojść do zaprzeczenia tego ojcostwa, jeżeli dziecko pochodzi z nowego związku. Kiedyś były to najtrudniejsze sprawy sądowe. Teraz w związku z postępem medycyny, w szczególności badań genetycznych, to są najprostsze i stosunkowo szybkie sprawy. Także tutaj nie ma ryzyka, że dziecko zostanie powiedzmy w cudzysłowiu bez ojca w aktach stanu cywilnego. Dziękuję bardzo, panie ministrze. Bardzo proszę, panie senatorze. Teraz jeszcze mam jedno pytanie. Pan przedstawiał to na komisji. Nie wiem, czy to nie padło w momencie, zanim zdążyłem dojść na salę posiedzeń. Mam ok. 25 tys. spraw rozwodowych, takich, które kwalifikują się, żeby ewentualnie małżonkowie skorzystali z rozwiązania przewidzianego w przepisach tej ustawy, czyli gdzie nie ma małoletnich dzieci. Chciałem zapytać, jaki dzisiaj, szczególnie w dużych miastach, mamy średni czas trwania postępowań sądowych i co to może oznaczać nie z punktu widzenia nawet tych, którzy by skorzystali z przepisów tej ustawy, ale z punktu widzenia tych, którzy nie skorzystają, bo np. mamy sytuację, gdzie są małoletnie dzieci, ale w kontekście skrócenia czasu postępowań sądowych mówimy już o małżonkach, którzy podjęli tę decyzję rozwodową. Mówiąc kolokwialnie, o ile ewentualnie to odciąży wymiar sprawiedliwości i czy państwo takie analizy robiliście w kontekście skrócenia czasu postępowań sądowych w sprawach rozwodowych? Panie Marszałku, Panie Senatorze, Szanowni Państwo, rzeczywiście około 25 tys. rocznie spraw będzie kwalifikowało się na przejście do tego trybu, nazwijmy go, administracyjnego. No i w oczywisty sposób, na ten moment nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile rzeczywiście tych rozwodów pójdzie tym trybem, mówiąc w cudzysłowie, ponieważ to od małżonków zależy, czy ten tryb wybiorą. Jeżeli on będzie rzeczywiście atrakcyjny czasowo, a tak przypuszczamy, że tak będzie, to liczymy na to, że więcej osób wybierze ten tryb, tym bardziej, że on nie będzie droższy, a będzie szybszy, tak zakładamy. 25 tys. mniej spraw w podziale na 50 sądów okręgowych, no to łatwo sobie wyobrazić, że to może być spora ulga dla wydziałów cywilnych, rodzinnych, tam gdzie one są, bo nie we wszystkich sądach okręgowych są i dla wydziałów cywilnych, tam gdzie nie ma tych wydziałów łączonych cywilno-rodzinnych. I teraz, jeżeli zdejmiemy z sądów te sprawy, które można załatwić bez sądu, bo nie ma tam sporu ani żadnych innych względów, które by przemawiały za udziałem sądu, to w oczywisty sposób osiągniemy przyspieszenie w innych sprawach. Natomiast byłbym nieodpowiedzialny, gdybym odpowiedział panu senatorowi, że to będzie dwa, trzy czy cztery miesiące krócej w innych sprawach, ale nie wątpię, że będzie szybciej, ponieważ zdejmie to te proste, ale ilościowo znaczące sprawy z sądów. Bo 25 tysięcy to może nie przemawiać do wyobraźni. Warto więc podkreślić, że to są 42% wszystkich spraw rozwodowych potencjalnie. A jeżeli więc, z tego co słyszę od sądów warszawskich, że w sądach warszawskich na pierwszy termin rozprawy bywa, że czeka się w sprawie rozwodowej, bywa, że czeka się do półtorej roku, no to oczywiste jest, że warto skorzystać z tych metod przyspieszenia załatwiania tych spraw. Tam, gdzie, jeszcze raz powiem, tam nie ma elementu wymiaru sprawiedliwości, bo wymiar sprawiedliwości pojawia się tam, gdzie jest spór i tę sprawiedliwość trzeba wymierzyć. A tam, gdzie nie ma sporu, a do tego nie dochodzi potrzeba ochrony, dobra dziecka, bo dziecka nie ma, dobrze byłoby skorzystać z tych uproszczonych metod rozstania się. Dziękuję bardzo panie ministrze. Jeszcze jedno pytanie ma pan senator Kwiatkowski. Bardzo proszę. Chciałem właśnie zadać pytanie, bo chciałem jeszcze o jedną rzecz zapytać. Jak pan minister mówi, że nawet do półtora roku wyznaczenie pierwszego terminu. Czy państwo macie takie analizy, że paradoksalnie ten długi okres oczekiwania może doprowadził do sanacji, odbudowy relacji małżeńskich? Czy przez ten okres wycofywane są na przykład wnioski, czy widzicie takie zjawisko, czy wręcz przeciwnie, to tylko pogłębia frustrację tych stron, które czekają na ustanie związku małżeńskiego? Panie marszałku, panie senatorze, ja myślę, że zdarzają się sprawy, że pozew jest cofany. Może się tak zdarzyć, natomiast jest to zjawisko statystycznie nieistotne, niezauważalne, ponieważ w życiu różne rzeczy się zdarzają. Ja powiem tak, w ciągu półtora roku to strona może umrzeć. W ciągu półtora roku każdy z małżonków może mieć już małoletnie dzieci w innych związkach. Więc to też w ten sposób chcemy na to spojrzeć, że pozwolimy bezdzietnym małżonkom rozejść się, być może ustabilizować sobie życie na nowo. I być może właśnie w tych nowych związkach budować dzietność i demografię naszego kraju. Na pewno nie w tym związku, który jest bez dzieci i od co najmniej roku.