Senat: Polonistyka i jej strategiczne znaczenie dla państwa polskiego
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Senat RP przyjął ustawę budżetową 2017 bez poprawek
Barbara Zdrojewska: Ostrzeżenie przed wykupem niezależnych mediów
Senat RP omawia przystąpienie Polski do Prokuratury Europejskiej
Senat: Tabletka "dzień po"
Senat: Spotkanie z przedstawicielami telewizji lokalnych
Senat RP broni Konstytucji i wzywa do merytorycznej debaty
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
PiS
Bogdan Święczkowski odpiera zarzuty o manipulacje służbami
Karol Nawrocki
[PRP]: K. Nawrocki - Poznański Kongres Gospodarczy
Grzegorz Braun
[KKP]: G. Braun, M. Woch - PAKT SENACKI - konferencja prasowa
Jacek Ozdoba
[PiS]: MOWA NIENAWŚCI - Bardzo groźny projekt ustawy
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Kurs na 500 mln pasażerów i więcej połączeń
PiS
J. Kaczyński: Pierwszy krok ku wielkiemu programowi wielkiej zmiany
Artykuły
Artykuł
Październik 2008: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Lipiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2021: pielęgniarki, wynagrodzenia i nierozwiązany problem personelu
Artykuł
Grudzień 2000: pielęgniarki, płace i jeden z pierwszych wielkich alarmów zdrowotnych
Artykuł
Listopad 2020: szpitale, lekarze i pytanie, czy system wytrzyma drugą falę
Transkrypcja
Dzień dobry. Witam wszystkich Państwa bardzo serdecznie. Temat dzisiejszej konferencji polonistyka i jej strategiczne znaczenie dla państwa polskiego. Serdeczne podziękowania dla pana wicemarszałka Senatu RP, pana Rafała Grupińskiego, za przejęcie inicjatywy w organizacji tego wydarzenia. Równie serdeczne podziękowania i słowa uznania dla pana profesora, doktora habilitowanego Tomasza Miderkiewicza, przewodniczącego konferencji polonistyk uniwersyteckich, który jednocześnie reprezentuje Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Proszę mi pozwolić powitać bardzo serdecznie wszystkich Państwa, którzy będziecie mieli wystąpienia w trakcie dzisiejszej konferencji, według kolejności Państwa wystąpień. Pan doktor habilitowany Krzysztof Skipski, profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i pani profesor, doktor habilitowana Elżbieta Winietka, reprezentująca ten sam uniwersytet. Pan profesor, doktor habilitowany Dariusz Skurczewski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Jan Pawła II. Pani doktor habilitowana Małgorzata Sokalska, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Pan profesor, doktor habilitowany Marek Bernacki, Uniwersytet Bielsko-Bialski. W części drugiej dzisiejszej konferencji pan profesor, doktor habilitowany Tomasz Mizerkiewicz, już przywitany. Profesor Andrea Czekerelli, Uniwersytet Boloński, witamy bardzo serdecznie. Pani doktor Sofia Budko, Charkowski Uniwersytet Narodowy im. Wasyla Karazina. I pan doktor Mariusz Czech, Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej. Serdecznie witam młodzież, a właściwie już starszą młodzież, studentów polonistyki z Uniwersytetu Warszawskiego. I na rozpoczęcie otwarcie konferencji oddaję głos panu marszałkowi Rafałowi Grupińskiemu. Szanowni państwo dostojni goście, witamy bardzo serdecznie w murach Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. Witam państwa w imieniu pani marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej oraz Wysokiego Senatu. Cieszę się bardzo, że możemy dzisiaj spotkać się w tak ważnej sprawie. Ważnej ze względu na to, że język polski jest tym, co nas kształtuje, co nas ogarnia, co nas uosabia w postaci potem książek, efektów prac naukowych. Język polski jest tym, w czym żyje cała polska nauka tak naprawdę. Język polski jest naszą macierzą, jest tym, w czym zbudowała się polska tradycja, polska kultura. Wydaje się, że mamy w tej sprawie takiej pieczy nad językiem polskim bardzo wiele jeszcze do zrobienia. O tym dzisiaj na pewno będziemy dyskutować. Przypomniałem sobie, myśląc o tym, żeby nie przemawiać politycznie, tylko jakoś odwołać się do historii, kultury, przypomniałem sobie jeden z wstępów Aleksandra Bryknera do dziejów literatury polskiej. To był ten kolejny, trzeci czy czwarty wstęp już bez cenzury, z chyba 21 czy 22 roku. On pisał, nie cenił Brykner pierwszego okresu literatury polskiej i osiągnięć sprzed zaborów, natomiast wysoko cenił wiek XIX i mówił o tym, że teraz wreszcie w niepodległej Polsce piastowanie języka, piastowanie literatury będzie mogło przybrać normalny rozmiar. I że ma nadzieję, że ci, którzy będą tworzyć współcześnie, dorównają przynajmniej, jeśli nie przekroczą osiągnięcia poprzedniego stulecia. I otóż my w jakimś sensie jesteśmy w podobnej sytuacji w Polsce ludowej, gdzie cenzor trzymał na łokieć niejednego pisarza i od 35 lat w istocie tworzymy, współtworzymy świat kultury języka polskiego w tym normalnym wydawało się rozmiarze. A my piastujemy, mam nadzieję, państwo piastujecie na pewno, język polski. I w taki sposób był on prawdziwym narzędziem niesienia polskiej kultury w świat. I tu akurat okazuje się, że mamy bardzo, bardzo wiele rzeczy, które nie sprzyjają akurat zyskaniu tego normalnego rozmiaru. Zarówno jeśli chodzi o sposób oceny i wyceny nauk humanistycznych, w tym polonistyk, w obecnym układzie finansowania uczelni, jak i też w wymiarze wsparcia dla polonistyk poza granicami kraju, gdzie, mówiąc szczerze, jak ja słyszę o tym, że Polska się znalazła na 20. miejscu wśród najbardziej rozwiniętych państw świata, to mam takie zastrzeżenie, no dobrze, ale co z językiem polskim, co z jego propagowaniem, co z propagowaniem polskiej kultury? Czy ona jest wystarczająco finansowana jak na 20. państwo rozwinięte w świata? Otóż wydaje mi się, że jednak nie. Dlatego mamy wiele do zrobienia. W Senacie znajdą państwo na pewno sprzymierzeńca we wszelkich działaniach, które potrzebne są, by tę sytuację zmienić. Życzę dobrych obrad, a że będę mądry, nie mam żadnej wątpliwości. Dziękuję. Bardzo dziękuję, panie marszałku. Poproszę pana profesora Tomasza Mizerkiewicza, aby dokonał wprowadzenia do tematyki dzisiejszej konferencji. Szanowny panie marszałku, szanowni państwo reprezentujący polski rząd, panie senatorki, panowie senatorowie, wszyscy drodzy państwo przedstawiciele polonistycznych w całym kraju, drogie studentki, drodzy studenci, to jest nasza ogromna radość, że jesteście też z nami i wszyscy państwo, którzy śledzicie nasze dzisiejsze obrady za pośrednictwem transmisji online. Wiemy, że do wielu miejsc całego świata ta konferencja dociera. Chcemy z wami, być z wami, także o tym wszystkim rozmawiać. Rzeczy, które wypowiedział pan marszałek w swojej przeperambule, choć się nie umawialiśmy, panie marszałku, to właściwie my po to przyjechaliśmy, w tej samej sprawie, żeby zapytywać, czy dobrze wygląda to piastowanie języka polskiego, czy jak na kraju z G20 nie powinniśmy przeprogramować naszej polityki, jak to przeprogramowanie powinno wyglądać. Drodzy państwo, mamy ogromny zaszczyt, zaszczyt, bo to jest pierwszy raz w historii polskiego parlamentaryzmu, kiedy tak liczne środowiska polonistyczne gości w murach Polskiego Parlamentu. Stało się to dzięki życzliwości i zaproszeniu pana marszałka Rafała Grupińskiego. Mogę też z takiej kuchni zdradzić, że kiedy o tym rozmawialiśmy, to tak dosłownie pomysł, żeby taką konferencję zrobił, podsuwał pan Robert Tyszkiewicz. I potem właściwie poszło, że to jest taka dobra formuła na to, żeby przetrawić swoje postulaty. Panu Tyszkiewiczowi też chciałem w tym momencie bardzo za to podziękować, a skoro już o tym mówię, to nie jestem w stanie wypowiedzieć, ile wsparcia otrzymaliśmy od Biura Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, cierpliwości, kiedy się zgłaszaliśmy przy kolejnym razie, nawet do ostatniej chwili, i zrozumienia dla racji, z którymi tutaj mamy się zjawić, za to też naprawdę ogromnie dziękujemy. Sposób przygotowania konferencji, wszystko budzi nasz najwyższe uznanie i szacunek. Drodzy Państwo, nie powinniśmy być tym zdziwieni, dlatego że Senat Rzeczypospolitej Polskiej jest tym miejscem, gdzie akurat zrozumienie dla spraw języka polskiego, a do części, przynajmniej spraw, którymi się zajmujemy, było zawsze. To jak gdyby z urzędu właśnie Senat wspiera Polonię i pozostaje w nią w żywym kontakcie. Wspierał nauczanie języka polskiego jako obcego poprzez różne programy. Teraz, jak się szczęśliwie złożyło, że wróciły takie duże środki wspierania tej działalności Polonii i nauczania języka polskiego za granicą od ubiegłego roku, bo w poprzedniej kadencji tak złośliwie wyjęto duże środki z gestii Senatu. Teraz to wróciło i dzięki temu już bardzo wielu z nas mogło w tych programach, w tym programie ubiegłorocznym wziąć udział. Najlepiej mówić o swoich doświadczeniach. Zaprosiliśmy bardzo dużą grupę młodzieży z Ukrainy, która u nas uczyła się języka polskiego. Do dzisiaj otrzymujemy, Panie Marszałku, pełne wzruszenia, listy z podziękowaniem od rodziców tych dzieci. Dzięki temu programowi, który zdaje się teraz w grudniu tego roku, ponownie wystartuje. Drodzy Państwo, o historii polonistyk nie będę mówił, proszę się nie obawiać, choć jak powiedziałem, jest to historyczna chwila, że polonistyka gości w murach parlamentu po raz pierwszy. Tak jak powiedział Pan Marszałek, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości fakt, że język polski stał się językiem nauki, że załatwiało bardzo ważną część życia publicznego, z której wcześniej był wygnany, było manifestacją po prostu naszej niepodległości, naszej polskości. Tak było na każdym uniwersytecie, gdzie wtedy instalowano polonistykę. Dla takiej tożsamości, dla etosu naszego środowiska, myślę, że szczególnie ważne, wciąż pamiętane i żywe, są doświadczenia naszego środowiska z czasów zaangażowania w opozycję demokratyczną, walkę o Polskę niepodległą i demokratyczną. Są wciąż wśród nas takie osoby, które z tego powodu przeżyły bardzo dotkliwe represje, ale to dla naszego środowiska jakby i tak było takie wyzwanie, z którego się nigdy nie wycofaliśmy. Tworzyliśmy niezależną kulturę. Jest mi to tym bardziej miło powiedzieć, że jedno z najważniejszych pis niezależnej kultury tamtego czasu powołał do życia i redagował właśnie Rafał Grupiński. Drodzy Państwo, byliśmy zawsze takim środowiskiem, wiadomo, propaństwowców, całe życie swoje poświęcamy, poświęciliśmy na to, co związane jest z językiem polskim, literaturą polską, kulturą polską, bo ta polonistyka często się tak rozszerzała. I muszę powiedzieć, że w roku 1989 to raczej mieliśmy takie kanały komunikacji z władzami bardzo różnych opcji politycznych, otwarte bardzo dobrze. To znaczy jeszcze pamiętam taki moment, kiedy pani minister Barbara Kudryska miała taki pomysł na przepis, że publikować należy tylko w językach kongresowych. Wówczas pamiętam, że to właśnie nasza organizacja bardzo szybciutko interweniowała w tej sprawie i zapis w projekcie został zmieniony. Na ten pamiętny zapis w języku właściwym dla danej dyscypliny. W ten sposób ubezpieczyliśmy dobrostan nie tylko swój, ale też innych filologii. Także jak gdyby to zrozumienie funkcjonowało do tego momentu przynajmniej jeszcze. Dlaczego zatem to środowisko przychodzi do polskiego parlamentu i dlaczego jest w takiej sytuacji, że musi prosić o zrozumienie, o wsparcie, żeby połączyć się z tym potencjałem, o którym powiedział pan marszałek. Z tym, że właśnie tu w Senacie znajdziemy zawsze sprzymierzeńców. Pierwsza rzecz, o której chcielibyśmy powiedzieć. Ja to sprowadzę do trzech takich naszych postulatów, wokół których i tak będziemy do upadłego, jak środowisko, będziemy je powtarzać do ich realizacji. Pierwsza rzecz jest taka, że może jest to trochę rzecz nawet aż wstydliwa, ale musimy niestety się z tym borykać. A mamy takie poczucie, że być może polskie parlamentarzyści, polscy parlamentarzyści nawet o tym nie wiedzą. Język polski przestał być językiem nauki w Polsce. Wszyscy, jakie jesteśmy w tej sali, my polonijskie, polonijskie wiemy, że tak się stało. Język polski przestał być językiem nauki w Polsce. Jest to bardzo dziwna i bolesna sprawa. I wiemy po prostu, w jaki sposób to się wydarzyło. Czyli chodzi o działalność dwóch ministrów, dwóch administracji, administracji ministra Jarosława Gowina i ministra Przemysława Czanka. Zbudowano system zarządzania polską nauką, który bym powiedział tak, o stronę anegdotycznej to wygląda tak. Do agend polskiego rządu składamy wnioski o dofinansowanie naszych badań w języku angielskim. Jeżeli złożymy wniosek w języku polskim, jest oddalony ze względów formalnych. No nie wiem, czy pan marszałek się wyobraża, że do niego senatorowie piszą jakieś wnioski o rozliczenia finansowe po angielsku. A my musimy przejść te wnioski w języku angielskim. To jest strona anegdotyczna. Strona nieanegdotyczna wygląda, już zupełnie serdziowo wygląda to w ten sposób, że mianowicie w obecnym systemie organizacji pracy naukowej w Polsce co do zasady najwyższą punktację można uzyskać tylko publikując w piśmie anglojęzycznym. Czyli ten 200%, gdyby można było wyświetlić taki jeden wykaz czasopis punktowanych, to tylko my wszyscy znamy, to mówię o literatoznawcach, nie o językoznawcach. To jest właśnie ten wykaz. 200 punktów można uzyskać pod warunkiem, że się opublikuję artykuł po angielsku, na pewno nie po polsku. Ewentualnie jest kilka odstęp, są 140 punktowe czasopisma w języku niemieckim. Jest też chyba coś po francusku. Drodzy Państwo, w tym systemie dla kogoś, kto jest, tak jak ja, literaturoznawcą polskim, w tym systemie mówi się tak, najważniejsze pisma twojej dyscypliny. Takie jak na przykład pamięci literacki, powstały jeszcze w czasie zaborów. Albo teksty drugie. Pismo, które najpierw jako teksty powstało, potem było zawieszone w czasie stanu wojennego, potem wróciły jako teksty drugie. Pismo, które jest powodem do chwały całego polskiego literaturoznawstwa, które oddziały na całą kulturę literaturoznawczą Europy Środkowej i Wschodniej. Te pisma mogą mieć maksymalnie z artykułu 100 punktów. Tak zbudowany jest ten system, że nam polniskom, polniskom mówi się, wy możecie drukować po polsku, ale wtedy publikacja jest o połowę mniej punktowana i o połowę mniej finansowana. W efekcie, drodzy państwo, kiedy tam przypadkiem rozmawiałem u nas z kimś z naszego Wydziału Historii, oni też mówili, że jedziesz do Senatu, to powiedz, że my historycy też nie chcemy po angielsku publikować. My chcemy o historii Poznania, Gdańska, Lublina pisać po polsku, bo głównie odbiorcy to są Polki, Polacy, którzy chcą to czytać. W związku z czym, jak gdyby doszliśmy do takiej sytuacji, w której wydarzyła się na naszych osach zmiana, która w taki sposób właśnie wygląda. Język polski przestał być językiem nauki w Polsce. Drodzy państwo, będzie to na pewno przewijało się w naszej dyskusji. Ja powiem krótko, bo pan marszałek wspomniał o tym G20. Żaden kraj z G20 nie zrobił sobie czegoś takiego, dlatego że w tym obszarze to już toczy gra o prestiż. To znaczy, to nie jest do wyobrażenia, żeby jakiś liczący się kraj usunął swój język jako język nauki. Od pana profesora Czekralego wiem, że tam prace polonistyczne w Włoszech też muszą być pisane po włosku, w Brazylii po brazylijsku. I tak każdy robi. Każdy, który chce zbudować prestiż swojego kraju, też dba o prestiż swojego języka jako języka nauki. Znamy jeden przypadek, gdzie ktoś spróbował coś innego zrobić. To znaczy, w Holandii na jakąś chwilę zadecydowano, że przechodzimy w języku, znaczy w nauce na język angielski. I w tym momencie oni właśnie się wycofali z tego przerażenie z powodu skutku tego ruchu. Tych wielkich strat, które to dla Holandii jako kraju, dla jej prestiżu, dla wielu obszarach się to nagle okazało. Jak ten kraj zaczął tracić, kiedy się wycofował ze swojego języka. W taki sposób, proszę Państwa, nie buduje się w żadnym momencie prestiżu. Po drugie, nie będę tego rozwijał, bo to jest sprawa bardzo duża, ale to też pewnie wróci w naszych rozmowach. To jest po prostu kwestia tożsamościowa. To znaczy, czy my naprawdę jesteśmy gotowi pozbyć się języka polskiego z jednej z przestrzeni publicznych. My też wiemy, o czym mówimy. W dydaktyce język polski na akademiach jeszcze jest. Natomiast w publikacji on się błyskawicznie, jak wiecie Państwo, znika z kolejnych dyscyplin. Więc tutaj mamy jakąś rzecz do przedstawienia i przedyskutowania. Natomiast chcemy powiedzieć jeszcze coś takiego. Jako poloniści polonistki, na szczęście pan marszałek jest też pisarzem i to doskonale lepiej rozumie jako praktyk. My naprawdę mamy przekonanie, że akurat jeśli chodzi o polscyznę, to nie powinniśmy się naprawdę niczego wstydzić. Ten język z jego całym doświadczeniem, bogactwem historycznym, z zgodnością wypowiadania, pewnych niuansów, takich delikatności, bycia precyzyjnym, to jest język, który się do takich właśnie zadań różnych, koncepcyjnych świetnie nadaje. Po drugie, my jesteśmy filologami. My to po prostu zawsze wiemy, że granice mojego języka są granicami mojego myślenia. Dlaczego zatem pozbyć się tego języka, który jest też naszym bogactwem, naszego myślenia? Dlaczego mamy myśleć wyłącznie w obcym języku? Tych argumentów oczywiście, które tutaj bym mógł przywołać jest więcej, proszę Państwa. Ale wydaje mi się, że można to sprowadzić do takiego oto postulatu. Uważamy, że decyzja ministrów Gowina i Trzantka po prostu jest szkodliwa i błędna. Szkodliwa i błędna. I po prostu wnosimy, żeby tę decyzję ponownie rozważyć i w naszym przekonaniu powinniśmy wrócić do sytuacji, która jest naturalna, sprzyja rozwojowi, która była wcześniej. Czyli jeszcze za Pani Ministerstwo Kudryckiej nauka w Polsce była dwujęzyczna, a w praktyce wielojęzyczna. Istniał polski język, istniał angielski język. One były równie waloryzowane w ocenie ministerialnej. To jest nasz pierwszy postulat, tak? Przywróćmy to dobro polskiej nauki, którym była ta dwujęzyczna, wielojęzyczność, gdzie język polski w ocenie ministerialnej jest równie wartościowy i równie ważny jak język angielski bądź te inne kongresowe. Czyli za artykułów w Pamięciku Literacji mamy mieć prawo 200 punktów otrzymać. Czyli za monografię polonistyczną, nawet nie połowa tego po angielsku, tylko też ten najwyższy pułap, te najlepsze wydawnictwa, najlepsze serie wydawnicze polityczne, 300 punktów. To jest stan normalny i tego byśmy chcieli. Jesteśmy polonistami, panie marszałku. I naprawdę ta sprawa nas boli okropnie, że się ten język polski usuwa z języka polskiej nauki. Jesteśmy polonistami, polonistkami i naprawdę jesteśmy skrzywieni na całe życie. Czytaliśmy syzyfowe prace. W syzyfowych pracach jest taki fragment, kiedy młodzież, no wiadomo, że kleryków to młodzież kielecka, zapragnała w którymś momencie swojej edukacji poczytać rzeczy ambitniejsze intelektualnie. Nauczyciele bardzo chętnie wręczali im, podsuwali im książki teoriami naukowymi. Tylko, że wszystkie te książki były wyłącznie po rosyjsku dostarczone. Wtedy narrator nie wytrzymał, bo z reguły narrator uważa, żeby tak nie komentować i powiedział tak, to była szczególnie zjadliwa forma obrusienia polskiej młodzieży. Pamiętajmy te słowa. Dedykuję te słowa, że rząskiego, wszystkim tym, którzy chcą podnosić rękę na język nauki w Polsce jako pełnoprawny język tejże nauki. Nie wnioskujemy o jakąś nacjonalistyczną repolonizację. My tu nie chcemy, żeby bierał z gaśnicą taki jeden plan. My wnioskujemy o przywrócenie tej dwujęzyczności, która jest bardzo przydatna. Nam się dobrze pracuje w różnych przestrzeniach językowych. My współpracujemy w zespołach międzynarodowych. Natomiast nie możemy się, nigdy się nie zgodzimy na to, żeby język polski był tak zdeprecjonowany i de facto systemowo usunięty z nauki w Polsce. Drugi nasz postulat. Chodzi o kosztochłonność polonistyki. Wiecie Państwo, że ja to jak z tą kateginą, ja zawsze do tego wracam. Drodzy Państwo, system finansowania nauki w Polsce opiera się o to, że takie decyzje ministerialne dotyczące kosztochłonności każdej dyscypliny. To są rzeczy w wielu kwestiach zrozumiałe, że nauki eksperymentalne trochę wyższa kosztochłonność, bo są koszty prowadzenia badań, dydaktyki w niektórych niższe. W momencie, kiedy przyszły te decyzje o kosztochłonności, za czasów ministra Gowina podtrzymane przez ministra Czarnka, no my po prostu znaleźliśmy się z naszymi publikacjami, jednak wciąż się trochę po polsku, bo na samym dnie, po prostu na samym dnie, na początku było tak, że nie pozwolono nam w ogóle być polonistami. Mieliśmy się zapisać albo literatoznawstwo, albo językoznawstwo, nauki o kulturze, religii. Pamiętacie Państwo, jak musieliśmy wybrać. Po kilku latach, nawet trochę to nie wiadomo jak było, pojawiła się ta możliwość, że możemy się zapisać do polonistyki. Tyle, że mimo naszych naprawdę usinnych zabiegów, już nie będę mówił naprawdę, jak pogardliwymi sposobami traktowania, ze strony ówczesnego ministra się spotkaliśmy i administracji, bardzo gorliwie przypilnowano, żeby polonistyka miała najniższą możliwą kosztochłonność. Najniższą możliwą, czyli 1.0. Było to już po decyzji Rady Doskonałości Naukowej, która zdefiniowała naszą dyscyplinę jako interdyscyplinarną. Czyli po tej decyzji, kiedy powiedziano, że oprócz tej dominanty językoznawczej i literatoznawczej waga polonistyki dla, strategiczna waga polonistyki dla państwa polskiego wymaga, żeby była otwarta na projekty interdyscyplinarne, żeby do dyscypliny polonistyka mogli wchodzić de facto w razie potrzeby przedstawiciele wszystkich nauk humanistycznych. I tutaj, proszę Państwa, pułap wyznacza tak naprawdę o dziwo ta mała archeologia, dlatego ona ma najwyższą kosztochłonność. Tam w przypadku działalności dydaktycznej nie całe dwa, w przypadku działalności naukowej troszkę ponad dwa. Nikt z archeologów nie przyjdzie do nas nigdy do żadnego projektu naukowego, jeżeli my sami nie będziemy mieli tej samej kosztochłonności. W związku z tym, jak się łatwo domyśleć, nasz postulat, który będziemy naprawdę do skutku powtarzać, jest taki. Polonistyka musi mieć kosztochłonność na poziomie 2.0. Zarówno za działalność dydaktyczną, jak i za działalność naukową. W obydwu tych obszarach podałem taki pierwszy powód, dlaczego tak wnioskujemy. No to logika tych przepisów, czy tego projektu Rady Doskonałości Naukowej. Po drugie, i naprawdę to jest ważniejsze, jako środowisko w wyniku tych właśnie różnych zmian nie tylko zostaliśmy zdezintegrowani, porozkładani, porozchodziliśmy się w różne światy, ale też zostaliśmy naprawdę nieprawdopodobnie spauperyzowani, jako polonistyki w całym kraju. Do tego stopnia, że pierwsze polonistyki, tak w cudzysłowie małe, te nieduże, no mają już projekty likwidacji, Panie Marszałku, dogadywane z rektorami niektórych szkół. Polonistyki w tej chwili w naszym kraju, w obecnym systemie finansowania, są po prostu kamienie u szyi każdej władz, każdej uczelni, po prostu zawsze przynosimy straty. W związku z czym, normalnie byśmy powiedzieć tak, był kiedyś taki program naprawczy, to znaczy takich kierunków zamawianych, pamiętacie Państwo, takich chronionych. Nie wiem, czy jest to możliwe, czy jest to realne, ale uruchomienie tych kosztowych chłonności 2.0 dałoby naszym koleżankom, kolegom w tych paru ośrodkach, gdzie ta likwidacja już rusza za rok, będzie wdrożona. No ostatni jeszcze argument obrony, tak? Bo wiecie Państwo, że to się przekłada na finansowanie i etatów, i na finansowanie badań, i na finansowanie każdego jednego studenta, który przyjdzie tam, tam na studiach. Naprawdę warto te polonistyki ocalać. Pamiętam argumenty Państwa w naszej konferencji czerwcowej, że to kto wykształcił tych nauczycieli w tych różnych regionach Polski, nauczycieli języka polskiego. My już dzisiaj, Panie Marszałku, jesteśmy zasypywani telefonami, od dyrektorów szkół, którzy nie mają tych polonistów do nauczania. I teraz to pogasimy w tych kolejnych miejscach w Polsce, te mniejsze polonistyki. Kto je tworzy? Tak? Kto wytworzy te kadry? Kto będzie to wszystko, kto będzie to wszystko budował? Kosztochłonność polonistyki na poziomie 2.0 byłby tym pierwszym ruchem, tym momentem, żeby jeszcze zdążyć, żeby jeszcze zdążyć z tą ochroną. Jest jeszcze jedna przyczyna, dlaczego ta kosztokłonu już musi być tak wysoka, ale ja o tym powiem, jak będzie ten panel o polonistyce za granicą. I proszę Państwa, nasz ostatni postulat jest związany właśnie z tą sytuacją, takiej pewnej naszej dezintegracji. To było tak. Najpierw nam powiedziano, nie ma polonistyki, zapisujcie się do różnych innych dyscyplin. Potem, nagle nam powiedziano, po par latach, możecie się zapisać, jeśli chcecie. Tyle, że na niektórych uczelniach wyjście polonistek, polonistów doprowadziło do upadku dyscyplin, w których do tej pory byliście. Wiecie, bo taka była prawda. Na niektórych uczelniach z kolei mówiono, zaraz to wyjaśnię, my po prostu nie możemy ze względów finansowych, tak, dlatego, że stworzenie polonistyki wiązało się z olbrzymimi kosztami. Z olbrzymimi kosztami. I doszło do tego, że dyscyplina polonistyka, go to dyscyplina bardziej ukonstytuowała się tylko w pięciu ośrodkach. Tylko w Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. Większość z nas, którzy jesteśmy na sali, nie ma na swojej uczelni dyscypliny naukowej polonistyka. Dlaczego tak się stało? Główna przyczyna leży w tym, jak pamiętacie Państwo, sobie mówiliśmy trzy lata temu, minister Czarnek zdjął nam kajdany razem z butami. To jest wiadomo, do czego aluzja historyczna. Można się zapisać do dyscypliny polonistyka, ale wówczas ten, który przechodzi do dyscypliny, traci swoją kategorię, którą wypracował w ostatniej ocenie parametryczni. W moim przypadku oznaczało to, zdobyliśmy kategorię A+, że ja po prostu straciłem tą kategorię i miałem zero. Co to oznacza? Że ministerstwo nie musiało na mnie wypłacać jednej, trzeciej subwencji. Teraz przeliczcie sobie Państwo na pracowników, którzy wchodzą w skład dyscypliny polonistyka w poszczególnych uczelniach, o ile mniej te uczelnie dostały środków. My wiedzieliśmy, że to tak jest. Pamiętacie, to było dla nas jasne, bo ministerstwo nie chciało tutaj w tej sprawie nic zrobić. I to jest ten główny hamulcowy, który powoduje, że my nie możemy się po prostu konstytuować jako rady polonistyczne, dlatego, że nie tylko, że będzie to samo, czyli też jeden zero, tak? Póki co, ale jeszcze przyniesiemy naszym uczelniom wielkie straty. Z wielkim szacunkiem myślimy o władzach tych kilku uczelników, które się na to zdecydowały. Ale z pełnym zrozumieniem myślimy o władzach tych uczelni i o tych środowiskach polonistycznych, które nie mogły się na to zdecydować. Tak jest w Wittku, prawda, w Warszawie, tak jest w Łodzi, tak jest w Lublinie, w Częstochowie, Artur tutaj ma... Wiemy, że takie coś stało się naszym losem. Natomiast wiemy, panie marszałku, że Senat ma inicjatywę ustawodawczą. I to jest nasz trzeci postulat. To jest nasz trzeci postulat i to już skierowane bezpośrednio do władz Senatu o rozważenie takiej możliwości, że to właśnie Senat Rzeczypospolitej Polskiej zajęciował tą poprawkę ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce.