Senat: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo RP
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Senat: Powołanie Młodzieżowej Rady Polonijnej
Senat RP: Otwarcie komisji ws. ustawy o ochronie zwierząt
Senat: II Światowe Zgromadzenie Prezesów i Liderów Organizacji Polonijnych
Bronisław Geremek — demokracja jako fundament obrony Europy
Senat: Oświadczenia senatorów
[Senat]: Parlamentarny Zespół ds. Badań Naukowych i Innowacji w Ochronie Zdrowia.
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
PiS
PiS krytykuje opozycję i broni programów społecznych
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska oskarża Janusza Cieszyńskiego o kompromitację
Koalicja Obywatelska
Iwona Kozłowska: Nowa ustawa rządowa zagraża logopedom
Lewica
Lewica: Bezpieczna Rodzina - program i krytyka w Krakowie
Konfederacja
Konfederacja: Minister kłamie ws. Fit for 55 i żąda dymisji
Piotr Müller
Piotr Müller krytykuje 'przepis' Tuska - stopy, cięcia, podatki
Artykuły
Artykuł
Październik 2008: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Lipiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2021: pielęgniarki, wynagrodzenia i nierozwiązany problem personelu
Artykuł
Grudzień 2000: pielęgniarki, płace i jeden z pierwszych wielkich alarmów zdrowotnych
Artykuł
Listopad 2020: szpitale, lekarze i pytanie, czy system wytrzyma drugą falę
Transkrypcja
Szanowni Państwo, otwieram posiedzenie Komisji Ustawotawczej. W porządku posiedzenia mamy jeden punkt, ale za to jaki? Rozpatrzenie ustawy o Państwowej Komisji do Spraw Badania Wpływów Rosyjskich na Bezpieczeństwo Wewnętrzne RP w latach 2007-2022, zawartej w dółku senackim nr 955. Szanowni Państwo, przypominam, że ustawa dotyczy utworzenia Państwowej Komisji do Spraw Badania Wpływów Rosyjskich na Bezpieczeństwo Wewnętrzne RP, tak jak powiedziałem w latach 2007-2022, celem konieczności ochrony interesu Rzeczypospolitej Polskiej, m.in. przez badanie i opisanie wpływów rosyjskich na działalność funkcjonariuszy publicznych. Szanowni Państwo, jest to projekt, projekt, którego posłem przedstawicielem jest wnioskodawców Pan Poseł Kazimierz Smoliński. Wywołuje Pana Posła Kazimierza Smolińskiego, celem przedstawienia jako przedstawiciel wnioskodawców projektu. Duże zaskoczenie, Pan Poseł się nie pojawił. W związku z tym wywołujemy Posła Sprawozdawcę, Pana Posła Pawła Chreniaka, żeby może on przedstawił projekt. Ponownie bardzo duże zaskoczenie, Pan Poseł też nie chciał dać swojej twarzy do tego projektu. W związku z tym informuję Państwa, jak zapraszaliśmy przedstawicieli rządu. W tym wypadku resortem właściwym jest Minister Spraw Zagranicznych. Jak otrzymaliśmy informację dzisiaj, otrzymaliśmy, zaproszenie było wysłane dużo wcześniej. Dzisiaj o godzinie 11.35 z MSZ-tu otrzymaliśmy pismo maila w następującej treści. W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji przesyłam upoważnienie podpisane przez Sekretarza Stanu, Pana Ministra Piotra Wawrzyka, do reprezentowania Ministerstwa Spraw Zagranicznych podczas posiedzenia komisji przez Annę Kostrzewę-Miszczal oraz dyrektora Tomasza Łękarskiego. Ale żebyście Państwo nie nadmiernych nadziei sobie i oczekiwań nie tworzyli. Dzisiaj dwie godziny później, bo o godzinie 13.15 otrzymaliśmy ponownie z MSZ-tu maila. Tym razem w brzmieniu. W nawiązaniu do poprzedniego maila uprzejmie informuję, że ze względu na bardzo pilne zobowiązania służbowe na posiedzeniu komisji nie będzie żadnego przedstawiciela MSZ-tu. Szanowni Państwo, sposób traktowania tego projektu, brak powagi ze strony przedstawicieli Sejmu, a również ze strony rządu jest najlepszym poświadczeniem tego, z jakim bublem mamy do czynienia. Dzisiaj już nie ma nikogo chętnego, który w imieniu tych, którzy ten projekt przygotowywali, a później w Sejmie procedowali, żeby dać swoją twarz i tego projektu bronić. Lista podmiotów zaproszonych, do których w związku z charakterem tego projektu wysłaliśmy zaproszenie objęła prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, ministra finansów Magdalenę Rzeczkowską, ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego, ministra Spraw Zagranicznych, pana Zbigniewa Rau, wiceprezesa Rady Ministrów, pana Jacka Sasina, szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w osobie pana pułkownika Krzysztofa Wacławka, szefa Służby Wywiadu Wojskowego, generała Marka Łapińskiego, szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, pana pułkownika Szpanowskiego, pierwszego zastępcę prokuratora generalnego, prokuratora krajowego, pana Dariusza Barskiego. Szanowni Państwo, stwierdzam, że słownie nikt spośród kilkunastu osób zaproszonych z ramienia Rady Ministrów przez celem przedstawienia projektów na posiedzeniu Komisji Ustawodawczej się nie stawił. Nie stawił się również poseł, przedstawiciel wnioskodawców i poseł sprawozdawca. Panowie reprezentują Klub Sejmowy Zjednoczonej Prawicy, jeżeli chyba tam jest nomenklatura w klubie parlamentarnym. Oczywiście nie uniemożliwi nam to pewno, może wobec intencji tych, którzy tak licznie nie stawili. Nie uniemożliwi nam to procedowanie tego projektu. Pozwoliliśmy sobie do tego projektu zamówić opinię konstytucjonalistów i jako pierwszego poproszę o przedstawienie opinii pana profesora Marcina Matczaka. Bardzo proszę. Panie profesorze, sugestie. Zapraszam za umownicę. Szczególnie, że posiedzenie Komisji na co liczymy, żeby Polki i Polacy mogli zobaczyć. Szczegóły tego projektu jest relacjonowane. Szanowny panie przewodniczący, szanowna komisja, bardzo dziękuję za zapowierzenie mi zadania przygotowania opinii, które nie było łatwe ze względu na to, że mimo istotnego spadku jakości legislacyjnej, który obserwujemy jako prawnicy od ośmiu lat, wydaje się, że jakość legislacyjna i konstytucyjna tej konkretnej ustawy jest szczególnie niska, żeby powiedzieć najdelikatniej, jak się da. Ponieważ ta opinia jest dostępna w całości, to pozwolą państwo, że ja przedstawię tylko jej najważniejsze tezy, natomiast oczywiście, jeżeli pojawiają się jakieś pytania, to pozostaję do dyspozycji Wysokiej Komisji. W mojej ocenie ta ustawa narusza co najmniej 10 norm konstytucyjnych i to norm najpoważniejszych, w tym artykuł 2 Konstytucji, artykuł 7, artykuł 10, artykuł 31 ust. 3, artykuł 32, 42 ust. 1, 42 ust. 3, 45 ust. 1 i artykuł 175 ust. 1, a także wyrażoną w preambule konstytucji zasady rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych. Chcę podkreślić, że to nie są tylko puste numery porządkowe, ale najpoważniejsze zasady, na których oparte jest funkcjonowanie naszego państwa i naszego społeczeństwa, zasady takie jak zasada demokratycznego państwa prawnego, jak zasada legalizmu, jak zasada proporcjonalności, zasada równości, zasada podziału władz, więc to naruszenie jest naruszeniem niezwykłym, ale kwalifikowanym. Wielość naruszeń wynika zarówno ze złej jakości legislacyjnej tej ustawy, jak i, jak się zdaje, zamiaru, który za nią stoi, do którego zaraz przejdę. Zgodnie z uzasadnieniem ta ustawa, która ma badać wpływy rosyjskie, do których definicji także zaraz się odnoszę, ma trzy cele. To jest wprost stwierdzone w tym uzasadnieniu. Pierwszym celem jest cel analityczny, przez który można rozumieć zbadanie i opisanie tych tzw. wpływów rosyjskich. Drugim jest cel administracyjny, czyli wzruszenie decyzji administracyjnych, które pod tym wpływem miałyby być wydane. I trzecim jest cel prewencyjny, jak nazywa to ustawa, chociaż w rzeczywistości jest on celem represyjnym, czyli nałożenie na osoby, które brały udział w wydawaniu tych decyzji, które były wydane na podstawie wpływów pewnych środków zaradczych, jak mówi ustawa, które w rzeczywistości są środkami represyjnymi, środkami karnymi. Ja specjalnie podkreślam te trzy cele, bo można do tego typu ustawy, która już na samym początku wydaje się tak wadliwa podejść ze złą wolą. Chciałbym podejść z jakąś szansą, którą można dać temu aktowi prawnemu i dlatego wyróżniam za uzasadnieniem te trzy cele, żeby podkreślić, że każdy z nich jest poddawany jakby innemu standardowi konstytucyjnemu. To znaczy cel analityczny polegający na tym, że mamy organ administracji, nawet nowotworzony, który ma zbierać dane i informacje, jest oceniany według najniższego celu standardu konstytucyjnego, bo zbieranie informacji najczęściej nie jest szkodliwe dla praw i wolności obywatelskich, choć może być. Na drugim poziomie jest ten cel administracyjny, czyli wzruszanie decyzji administracyjnych. Tutaj standard jest trochę wyższy, bo jednak decyzje administracyjne przyznają prawa, natomiast w normalnym, demokratycznym państwie można wzruszać decyzje administracyjne. I na przykład Rzecznik Praw Obywatelskich w swojej opinii wskazuje, że tutaj nie można z góry powiedzieć, że organ państwowy nie może podchodzić na nowo do decyzji. Znamy różnego rodzaju tryby wzruszenia, natomiast także oczywiście nie wolno tego robić dowolnie. Jest wreszcie ten cel prewencyjny, który moglibyśmy nazwać represyjnym, który ma ten najwyższy standard oceny konstytucyjnej, ponieważ jeżeli państwo stosuje represję, no to uderza najbardziej w prawa i wolności obywatelskie, więc także ta poprzeczka, którą ustawa musi przejść, ażeby była uznana za konstytucyjną, jest zawieszona najwyżej. I teraz mamy w związku z tym cel analityczny, cel administracyjny i cel prewencyjny czy represyjny. I trzeba powiedzieć, że niestety już na tym najniższym poziomie mamy naruszenie konstytucji. A im wyżej, tym gorzej. To znaczy im wyższy standard, tym gorzej oczywiście ta ustawa sobie z tym standardem radzi. Dlaczego mamy już problem na poziomie celu analitycznego, który wydawałby się taki niewinny? Mianowicie na poziomie tego celu chce komisja nowo powoływana przez ustawę zbierać dane, które mogą być związane czy mogą pokazać społeczeństwu oraz władzom państwowym te tak zwane wpływy rosyjskie. Otóż, kiedy spojrzymy na polski system prawa całościowo, mamy w Polsce prawdopodobnie co najmniej pięć instytucji, które już to robią. To są między innymi takie instytucje jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeżeli spojrzymy do ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadów do artykułu 5, tam mamy takie sformułowanie, że do jej zadań należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo wewnętrzne państwa. To pokrywa się dokładnie z zakresem działania komisji, która ma przecież badać zakres wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej. Więc ekspresis verbis, co do słowa, zakres działania tej komisji pokrywa się z działaniem konkretnej służby. Tych służb mamy więcej, także Agencja Wywiadu ta akurat bada, czy dba o nasze bezpieczeństwo zewnętrzne, ale może działać też wewnątrz, jeżeli to jest konieczne. Centralne Biuro Antykorupcyjne bada między innymi to, kto i w jaki sposób wpływa na wydawanie ważnych decyzji administracyjnych. Także służby kontrwywiadu wojskowego i służby wywiadu wojskowego to są organy, które to wszystko robią. Więc powstaje pytanie, po co? Po co powoływać komisję, która ma dublować pracę instytucji, które państwo kosztują sporo i powinny sporo kosztować, bo to są kluczowe instytucje dla naszego bezpieczeństwa? Niestety odpowiedzi na to pytanie w uzasadnieniu nie ma. To znaczy nie wiadomo dlaczego miałoby być tak, że trzeba zdublować te wszystkie aktywności i w jaki sposób to miałoby pomóc? To jest pierwszy element, który niestety stawia pod znakiem zapytania cel działania tej, rzeczywiście stwierdzony cel działania tej instytucji. Tych powodów jest więcej. Już w uzasadnieniu na samym początku właściwie sprawa tego, czy wpływy rosyjskie miały miejsce w polskiej rzeczywistości i na kogo one oddziaływały jest przesądzona. To znaczy uzasadnienie wprost mówi, że oczywiście były, no więc właściwie można powiedzieć, trzeba byłoby poinformować o tym służby albo może pociągnąć do odpowiedzialności za to, że skoro były, to dlaczego nie zostały przez te służby stwierdzone. Co więcej, właściwie z imienia i nazwiska wskazani są politycy, którzy z jednej strony oparli się tym wpływom, tam pojawiają się nazwiska Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego oraz nazwiska osób, które podlegają tym wpływom, jak można wnioskować z materiału, jakim jest uzasadnienie tej ustawy, czyli nazwiska Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka. Więc właściwie można zastanawiać się, po co powoływać komisję, która dubluje się z sześcioma innymi instytucjami, a jednocześnie już w uzasadnieniu, zanim zaczęła w ogóle działać, stwierdza, że przedmiot jej działalności, jakim jest zbadanie, no właściwie nie jest potrzebny, bo wiadomo, że wpływy są oraz właściwie mniej więcej wiadomo, która strona polityczna za te wpływy odpowiada. Ja chcę podkreślić, że to nie jest argument polityczny czy publicystyczny, to jest argument prawny. Podstawą jakiegokolwiek postępowania opartego o reguły prawne jest to, że nie wolno zakładać na samym początku tego, do czego ma się dojść, ani w aspekcie przedmiotowym, bo to by było tak, jak gdyby sędzia czy organ administracyjny, zanim rozpocznie postępowanie, już wiedział, jaki jest jego koniec, oraz oczywiście w aspekcie podmiotowym. Nie można prowadzić normalnego, zgodnego z zasadami demokratycznego państwa prawnego postępowania, jeżeli wiadomo od samego początku, kto jest winny, a przynajmniej, która strona polityczna jest winna. Więc te dwie sytuacje, dublowanie oraz wskazanie podmiotów, które już w uzasadnieniu są obarczone winą za to, co ma ustanowić komisja, stawia pod znakiem zapytania to, po co ona została powołana. A standard konstytucyjny, jaki tutaj jest, to standard wyrażony w preambule, czyli zasada rzetelności i sprawności działania instytucji publicznych jest jasne z każdego punktu widzenia, że jeżeli kompetencje, właściwość różnych instytucji się pokrywa i się krzyżuje, to zmniejsza to ich efektywność. Więc już w tym przypadku mamy problem. Mamy także problem dotyczący tego, że już w tym zakresie celu analitycznego, czyli co można badać, kogo można pytać o wpływy rosyjskie. Ustawa przewiduje niezwykle szeroki zakres podmiotów, które mogą być przed komisję wzywane i które mogą być przesłuchiwane, także w pewnym sensie nękane, bo proszę pamiętać, że tutaj mamy absolutnie niespotykany drakoński wymiar grzywien za niestawienie się przed komisję w wysokości 20, a później 50 tysięcy złotych na osobę. O jakim zakresie mówię? W pewnym sensie można by było zrozumieć, że jeżeli chce się realizować, analizować to, w jaki sposób pewne obce siły wpływają na państwo, bada się urzędników państwowych. Ale ta ustawa może badać osoby, które nic wspólnego z działaniem państwa nie mają. Może badać działania dziennikarzy, którzy według na przykład komisji rozprzestrzeniają fałszywe informacje. Może działać, może analizować działania organizacji pozarządowych, takich jak stowarzyszenia czy fundacje. Ja nieco żartobliwie, ale może nie do końca żartobliwie w tej opinii napisałem, że po jej zakończeniu zdałem sobie sprawę, że ja sam jako autor tej opinii mogę być wyzwany przed tę komisję, no bo ona może badać także działania legalne, które w jakiś sposób wpływają na bezpieczeństwo państwa. Jeżeli ktoś będzie chciał stwierdzić, że ja krytykując tę komisję, czy krytykując ustawę, rozpowszechniam nieprawdziwe informacje, bo przed chwilą powiedziałem, że ona jest niezgodna z konstytucją, a ktoś powie, a Trybunał Konstytucyjny jeszcze tego nie stwierdził, a następnie powie, że torpedowanie prac komisji jest szkodliwe dla interesu Polski, to będzie wystarczyło znaleźć jakiś związek z wpływami rosyjskimi, ażeby wezwać mnie i przesłuchać przed tą komisją. Ja się tego oczywiście nie obawiam, natomiast zwracam uwagę, że właściwie każdy, kto poda informacje w mediach społecznościowych, która w opinii tej komisji będzie osłabiała bezpieczeństwo państwa, może być przez tę komisję wezwany. Każdy, kto będzie chciał pomóc ludziom na granicy, bo ta kategoria w tej ustawie także jest ważna, czyli bezpieczeństwo granic, będzie mógł być wezwany przed tę komisję. To są rzeczy, które są niezwykle niebezpieczne i one także pokazują, że już na tym pierwszym etapie ta ustawa narusza między innymi zasadę proporcjonalności, ponieważ nie ma żadnego uzasadnienia, ażeby ona tak dalece sięgała. To jest ten punkt, w którym ta ustawa zbliża się do słynnej komisji McCarthy'ego w Stanach Zjednoczonych funkcjonującej, która szukała także wpływów komunistycznych i która zasiała absolutne spustoszenie w społeczeństwie amerykańskim, niszcząc ludziom życie nie przez to, że ich skazywała czy ich karała, tylko po prostu przez to, że ich wzywała i ich przysłuchiwała. To wystarczy. To już jest pewna dolegliwość, która jest bardzo poważna. Teraz, jeżeli chodzi o ten cel administracyjny, drugi cel tej ustawy, czyli omówiliśmy sobie cel analityczny, zbieranie danych, przesłuchiwanie ludzi, zbieranie informacji. Ewidentnie tutaj mamy sytuację po pierwsze dublowania się z innymi organizacjami, więc naruszenie zasady sprawności i rzetelności działania instytucji publicznych oraz mamy przekroczenie proporcjonalności, ponieważ ten tak szeroki zakres jest nieuzasadniony. Teraz przechodzimy do tego drugiego celu administracyjnego. Ta komisja jest po to... Proszę jednego z uczestników zdalnych o wyłączenie mikrofonu, ponieważ ma go włączonego. Jeżeli potrzeba, publicznie powiem, kto ma włączony mikrofon, ale proponuję wyłączyć samemu. Więc przechodzimy teraz do tego celu administracyjnego. Tym celem jest wzruszanie decyzji. I teraz tutaj, jak powiedziałem, ten standard oceny konstytucyjnej jest już wyższy, bo wzruszanie decyzji prawomocnej i to jest sytuacja, w której destabilizuje się porządek prawny. Ktoś mógł oprzeć na niej pewne działania. Jest oczywiste, że takie wzruszanie, jeżeli istnieją ku temu potrzeby, może się dokonywać. Samo wzruszenie decyzji administracyjnej, nawet ostatecznej, nie jest naruszeniem konstytucji. Natomiast tutaj mamy problem na wielu poziomach, ponieważ po pierwsze, ta ustawa wyłącza pewne przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, które normalnie są stosowane. Między innymi wyłącza artykuł 8, paragraf 2, kodeksu postępowania administracyjnego, który mówi mniej więcej tyle, że organ administracji nie odstępuje od pewnej linii orzeczniczej, od tego, jak wcześniej się orzekało, bez uzasadnionej przyczyny. Po co jest ten przepis? On broni trochę naszej równości. Jeżeli wcześniej organ administracji jakieś sprawy rozstrzygał tak, to powinien nadal je rozstrzygać, chyba, że jest jakaś szczególna, uzasadniona przyczyna, dla której powinien orzekać inaczej. Ten przepis jest wyłączony. Co to znaczy? To znaczy, że nie tylko komisja nie musi znaleźć przyczyny uzasadnionej, bo go wyłącza, ale z każdego powodu może odstąpić od tego, jak sprawy wcześniej były rozstrzygane. Czyli może to zrobić zupełnie arbitralnie, dlatego że wyłącza przepis zobowiązujący ją przynajmniej do uzasadnienia, dlaczego zmienia. To znaczy, że tak naprawdę może zacząć tę decyzję wzruszać i rozstrzygać inaczej z dowolnego powodu. Bo wyłącza przepis, który zobowiązuje ją, żeby to nie był dowolny powód, tylko uzasadniony. Dodatkowo mamy tutaj sytuację następującą, w której na tym poziomie administracyjnym wzruszania decyzji podstawowym elementem, który decyduje oczywiście o wzruszeniu, jest wpływ rosyjski, czy wpływy rosyjskie określone liczbą mnogo. Prawo polskie podlega między innymi takiemu standardowi konstytucyjnemu, który nazywa się zasadą jednoznaczności. Przepisy, które mogą wpływać na pozbawianie nas praw, muszą być precyzyjne, ponieważ jeżeli nie są precyzyjne, można je interpretować dowolnie, a w związku z tym nasze prawa można interpretować jak się chce. I teraz definicja wpływów rosyjskich zawiera podstawowy błąd logiczny, którego uczymy studentów na pierwszym roku prawa, czyli definiowanie idem per idem. To znaczy definiowanie tego samego przez to samo. Dlatego, że ta definicja mówi, że wpływem rosyjskim jest działanie zmierzające do wywołania wpływu. Czyli to trochę tak jakby powiedzieć, ktoś chciał zdefiniować głupotę rosyjską, powiedziałby, że głupotą rosyjską jest działanie, które jest głupie. To jest sytuacja, z której oczywiście moglibyśmy się śmiać, ale proszę pamiętać, że ta definicja jest podstawą absolutną, jest sercem tej ustawy, na której będzie się opierała komisja, która będzie na tej podstawie podejrzewała i w związku z tym wzywała kogoś, a następnie na tej podstawie będzie wzruszała decyzję. Więc jeżeli na samym początku jest tego rozmiaru błąd, to i mamy do czynienia z tak ogólnymi sformułowaniami, działania zmierzające do wywarcia wpływu. Proszę zwrócić uwagę, to właściwie usiłowanie. Nawet nie trzeba było wywrzeć tego wpływu, ale tylko podjąć działania. I już wystarczy, ażeby tego się chwycić. Jeżeli w związku z tym cała procedura uchylania decyzji administracyjnej, wzruszania decyzji administracyjnej jest oparta o tego typu ogólne sformułowania, to musimy sobie powiedzieć, że jesteśmy w sytuacji niezwykle złej. Mimo, że może państwo wzruszać decyzję, to nie może tego robić dowolnie. A uchylenie artykułu, wyłączenie artykułu 8, paragraf 2, kodeksu postępowania administracyjnego, który zabrania dowolności w zmienianiu linii orzeczniczej oraz tak ogólna definicja, powoduje, że tutaj może dziać się absolutnie wszystko. I z tego powodu, także w tym zakresie, tym administracyjnym, działanie komisji narusza m.in. artykuł 2, artykuł 31 ust. 3, także artykuł 32, czyli równość, bo ta komisja może zacząć zupełnie inaczej, nierówno, niedyskryminacyjnie traktować tych, którzy przed nią staną w stosunku do tego, jak normalnie funkcjonują organy administracji i nic się jej nie stanie, dlatego, że przepis jej na to pozwala, a konkretny przepis ustawy jeszcze ustala absolutny właściwie immunitet dla osób, które są w tej komisji. Także to sytuacja, w której ci ludzie mogą na podstawie bardzo nieprecyzyjnych przepisów zrobić z osobą, która stanie przed komisją absolutnie wszystko w sensie prawnym, nie będą za to odpowiadać, ponieważ artykuł 13 ustawy daje im taki immunitet. To jest sprzeczne z zasadą legalizmu. Organy państwa muszą działać na podstawie i w granicach prawa, a tutaj mamy kolejny przepis, który daje dowolność, który daje dowolność, bo ci ludzie, którzy tam będą zasiadać w tej komisji, którzy mogą ją traktować jako trampolinę na przykład do kariery politycznej i tak bardzo często bywało w naszej historii w przypadku komisji śledczych, będą mieli dodatkową zachętę, ażeby wykazywać się gorliwością, ponieważ nic im się w związku z tym, że będą się wykazywać tą gorliwością nie może stać. Krótko mówiąc, także na poziomie tego celu administracyjnego mamy bardzo szeroko już zarysowaną niekonstytucyjność, a największa tragedia tej ustawy dzieje się na tym ostatnim celu, na poziomie tego ostatniego celu, czyli na poziomie celu prewencyjnego, który możemy nazwać celem represyjnym. Dlaczego? Dlatego, że ustawa pozwala komisji nałożyć tak zwane środki zaradcze, które są, które oznaczają na przykład pozbawienie możliwości zajmowania stanowiska związanego z wydatkowaniem środków publicznych, które są absolutnie tożsame ze środkami karnymi, które mamy zawarte w kodeksie kar. Więc mamy tutaj triki językowe czysto, to znaczy środki, które normalnie nakłada sąd, będą nakładane przez organ administracji, który, jak Państwo widzieli, ma właściwie pełną dowolność w tym, jak ma je nakładać. Te środki są drastyczne, dlatego, że mogą właściwie wyeliminować osobę, która stanie przed tą komisją z pełnienia funkcji publicznych na długi czas. I oczywiście ktoś może powiedzieć, ale można, to będzie decyzja administracyjna, będzie można się odwołać do sądu, ale proszę pamiętać, że ta sytuacja także w aspekcie wizerunkowym, w aspekcie wizerunkowym jest niezwykle problematyczna, co akurat oczywiście w roku wyborczym jest jeszcze bardziej problematyczne. Jeszcze raz wracam do przykładu Komisji McCarty'ego w Stanach Zjednoczonych. Samo wzywanie ludzi przed tę komisję powodowało, że byli zwalniani z pracy, bo pracodawcy bali się tego, że mają do czynienia z kimś, kto pozostaje pod wpływami komunistycznymi wtedy. W związku z tym, jeżeli będziemy mieli tutaj do czynienia z sytuacją jeszcze transmisji telewizyjnych dotyczących tego typu, bo to jest możliwe, tego typu posiedzeń, to nawet jeżeli środek nie zostanie nałożony, to to już jest bardzo poważne uderzenie w renomę, w dobra osobiste osoby, która będzie stawała, a jeżeli zostanie naruszony, to już w ogóle można przedstawić taką osobę jako ukaraną. I teraz w tym zakresie, w związku z tym, artykuł, ten cel prewencyjny, nazywany przeze mnie represyjnym, realizowany przez ustawę, narusza artykuł 2 Konstytucji, ponieważ też ta represja będzie oparta na tej definicji wpływów rosyjskich, która jest absolutnie niejednoznaczna, czyli narusza zasady jednoznaczności języka prawnego. Narusza artykuł 10 Konstytucji, ponieważ mamy organ administracji, komisja jest organem administracji, który w rzeczywistości wykonuje funkcje zarezerwowane dla władzy sądowniczej, bo nakładanie środków karnych to jest coś, co jest objęte wyłącznością, jeżeli chodzi o działanie władzy sądowniczej. Mamy naruszenie artykułu 42 ustępu 1 Konstytucji, ponieważ język ustawy mniej więcej brzmi tak, ci ludzie coś złego zrobili prawdopodobnie w przeszłości, więc żeby nie robili tego w przeszłości, my musimy ich pozbawić tej możliwości, nakładając środek karny. Więc artykuł 42 wymaga, ażeby karać za coś, co zostało popełnione w przeszłości. Tutaj mamy historię z filmu Science Fiction, z raportu mniejszości, w którym każe się za coś, co może wystąpić w przeszłości, a więc narusza się artykuł 42, który mówi o tym, że odpowiedzialności karnej podlega ten, kto dokonał czynu, dokonał w czas przeszły, w czasie obowiązywania ustawy. Więc nawet gdyby przyjąć to bardzo nieprzekonujące tłumaczenie, które przedstawia ustawa, że to nie są środki karne, tylko zaradcze, to właściwie jest jeszcze gorzej, bo one karają za coś, co ma dopiero nastąpić i nie za coś, co nastąpiło. Może słowo na temat tego triku językowego, bo to jest dosyć interesujące. W uzasadnieniu bardzo dużo mówi się na tym, że to nie są środki karne, że to są środki zaradcze. Jak powiedzieliśmy, one dokładnie wygulądają jak środki karne z artykułu 39 kodeksu karnego. I chcę to bardzo mocno podkreślić, że prawo to nie językoznawstwo. To znaczy to nie jest tak, że jeżeli inaczej nazwie się coś, coś, co ma dokładnie taki sam skutek, to wszystko jest w porządku. Bo gdyby tak było, to ta komisja mogłaby właściwie stosować na przykład środek zaradczy w postaci odosobnienia albo internowania i mówiłaby, że to nie jest kara, że to nie jest pozbawienie wolności, bo się inaczej nazywa. Prawo bada rzeczywiste skutki działania norm na życie ludzi, więc jeżeli mamy do czynienia ze środkiem, który ma dokładnie taki sam efekt jak środek karny, mimo, że nazywa się inaczej, to jest to środek karny. To jest to represja i językowy trik tutaj niczego nie zmienia. To rozwiązanie, ta możliwość nakładania tych środków na osoby, co do których stwierdzi się podleganie tym dziwnie zdefiniowanym wpływom rosyjskim narusza także artykuł 42 ust. 3 Konstytucji, ponieważ stwierdza w istocie winę takiej osoby i nakłada karę, czy środek karny, mimo, że nie wypowiedział się w tej sprawie żaden sąd. To jest rzecz bardzo istotna. Artykuł 42 ust. 3 gwarantuje nam to, że jesteśmy winni i zostajemy ukarani w tych najważniejszych obszarach naszego życia, wolności między innymi, ale także możliwości wykonywania pewnych funkcji przez niezależny sąd, w którym zasiada niezawisły sędzia. Oczywiście ten organ administracji nie będzie ani niezależny, ani nie będzie niezawisły. W związku z tym ten przepis jest także naruszony. Naruszony jest artykuł 45, czyli prawo do sądu, bo jeżeli ktoś zostanie wezwany i ukarany przez organ administracji takimi karami, jak gdyby, jakimi może go ukarać sąd, to jest jasne, że jego prawo do sądu zostało naruszone. Oraz artykuł 175, to jest pochodna naruszenia artykułu 10. Tylko sąd może takie rzeczy w naszym kraju rozstrzygać, tak mówi nasza konstytucja, a tutaj będzie to rozstrzygał organ administracji, który jest przedstawicielem władzy wykonawczej, a nie władzy sądowniczej, będzie wykonywał tak zwany wymiar sprawiedliwości, który jest zarezerwowany dla sądów. To wszystko powoduje, że jak powiedziałem na początku, istnieje uzasadnione podejrzenie, że tak naprawdę ta ustawa jest próbą obejścia obowiązujących w Polsce przepisów w celu realizacji celu politycznego, polegającego na tym, że po prostu wyeliminuje się z działalności publicznej określone osoby. Pewna sugestia, jak powiedziałem już w uzasadnieniu wprost ekspresji z verbis jest wskazana, poprzez to, że zastosuje się wobec nich środki represyjne, które nazywa się środkami zaradczymi. Jakie są argumenty na rzecz tej tezy? Po pierwsze, ta komisja jest niepotrzebna do ochrony naszego bezpieczeństwa. Mamy pięć służb, które chronią nasze bezpieczeństwo, więc jeżeli jej powołanie jest racjonalne, to musi być powołaniem z jakiegoś innego powodu niż ochrona naszego bezpieczeństwa. No chyba, że te służby nic nie robią i nie chronią naszego bezpieczeństwa, a tego chyba nie sposób przyjąć. Krótko mówiąc, jeżeli powołuje się kogoś, jakiś organ do czegoś, co inni robią i jak rozumiemy, robią dobrze, to znaczy, że on będzie robił coś innego. Tak i prawdopodobnie tym innym celem, tym celem ukrytym jest tak naprawdę cel polityczny. Poza tym drugim argumentem jest to wyraźne wskazanie sił politycznych, czyli właściwie konkretnych rządów, konkretnych osób, jak powiedziałem, Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka w uzasadnieniu do ustawy oraz trzecim dowodem czy trzecim powodem, dla którego można tak wnioskować, jest to, że ta komisja uzurpuje sobie to, co normalnie robią sądy, co jest oczywiście kolejnym, można powiedzieć, etapem atakowania pozycji sądów w Polsce. Przedmiotem tej mojej ekspertyzy miało być też wskazanie ewentualnych poprawek, które można by było wnieść do tej ustawy, ażeby ona była lepsza.