Senat: Bezpieczeństwo energetyczne w Europie Środkowo-Wschodniej
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Senat: Informacja o działalności RPO
[Senat]: Ustawa o świadczeniu honorowym z tytułu ukończenia 100 lat życia
[Senat]: Debata pt. „Koniec szkoły jaką znamy? ZmieńMY Edukację 2.0”
Senat RP wzywa do uchwały w sprawie zagrożenia na Ukrainie
Wardemar Pawlak: Rozwój energetyki odnawialnej w Senacie
Senat: IV Kongres Praw Zwierząt cz. 3.
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Lewica: Adam Bielan powinien zeznawać w prokuraturze
Michał Kołodziejczak
Michał Kołodziejczak: Maliny z Ukrainy niszczą polskich producentów
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Po drugiej stronie zbierają się potężne moce
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro dziękuje kuratorom i zapowiada zmiany
PiS
Patryk Jaki: Suwerenność czy uległość - wybór dla Polski
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki o Grupie Wyszehradzkiej, Ukrainie i energii
Artykuły
Artykuł
Próg zdecyduje o Rozwoju Plus Morawieckiego. Po wejściu model daje R+ 24 mandaty
Artykuł
Rozłam w PiS w danych PKW. Sześć nazwisk dominowało swoje listy
Artykuł
Październik 2008: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Lipiec 2006: personel medyczny, podwyżki i napięcia płacowe
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Czerwiec 2021: pielęgniarki, wynagrodzenia i nierozwiązany problem personelu
Transkrypcja
Dzień dobry. Chciałem państwa bardzo serdecznie przywitać na naszej kolejnej konferencji, którą organizujemy w Senacie i która jest próbą, aby w czasach, w których nasza sytuacja geopolityczna z jednej strony i bezpieczeństwo energetyczne z drugiej strony, wydają się być znowu jednymi z najważniejszych punktów wyznaczających polski interes narodowy. Wydaje się być ważne, by zwłaszcza w roku, w którym z naturalnych powodów toczy się w Polsce kampania wyborcza i siłą rzeczy partie polityczne mają tendencje w czym w jakimś sensie w demokratycznym kraju nie ma niczego złego, ale partie polityczne mają tendencję do podporządkowywania dyskusji politycznej, czy debaty o sprawach państwa bieżącym wymogom związanym z kampanią wyborczą. Warto jest zawsze, aby istniała taka płaszczyzna debaty i wymiany poglądów, które będą w stanie abstrahować od bieżącego konfliktu politycznego w Polsce, bo umówmy się, pozostawiając inne sprawy na boku, że zawsze jakiś konflikt jest immanentną cechą demokracji, ale sprawy, o których dzisiaj będą państwo rozmawiać, są sprawami, które powinny, jak sądzę, zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie, być przedmiotem debaty wykraczającej ponad bieżące partyjne czy polityczne podziały. Jest jasnym, że agresja rosyjska na Ukrainę stanowi i to jest oczywiście wielkie pytanie, być może stanowiąc ostatnią wojnę imperium rosyjskiego i wszyscy mamy taką nadzieję. Ona oznacza również, jeśli tak jest. Na co ja mam nadzieję, ale pokora wobec historii mojego kraju uczy mnie, że zbyt często w moim kraju i w historii mojego kraju nadzieję były brane za rzeczywistość i zbyt często na nadziejach budowano scenariusze polityczne i również zbyt często nie brano pod uwagę czarnych scenariuszy, uważając, że one są tak czarne, że się nie mogą spełnić, ale wracając, mając nadzieję co do tego, że Imperium Rosyjskie toczy właśnie teraz swoją ostatnią wojnę jako Imperium Rosyjskie. z jednej strony, z drugiej strony, no podstawowa logika historii wykazuje, że, że, że geopolityka nie znosi próżni. Zniknięcie tego aspektu, jakim jest Rosja, także z jej polityką energetyczną, która jest immanentną cechą polityki rosyjskiej dzisiaj, jej narzędziem, ponieważ geopolityka nie znosi próżni, powstaje potrzeba i ta potrzeba jest moim zdaniem potrzebą nie tylko krajów bezpośrednio nią zainteresowanych, ale potrzebą całego zachodu, by pod każdym względem politycznym, gospodarczym, surowcowym, ten obszar, który destrukcja Imperium Rosyjskiego uwalnia, został zorganizowany na nowo i z całą pewnością dla Polski jest to ogromne wyzwanie, ponieważ dla losów Rzeczpospolitej, dla całego naszego myślenia o świecie, o naszym miejscu w świecie, o naszym bezpieczeństwie, dokładnie przez ostatnie 300 lat, punktem zasadniczym było istnienie agresywnej i mogącej zawsze zabrać nam, jak tylko będzie chciała niepodległość państwa rosyjskiego, Imperium Rosyjskiego i to w oczywisty sposób wyznaczało wszystkie polskie dyskusje, wszystkie polskie konflikty, wszystkie polskie nawet wyzwania geopolityczne. Dzisiaj to znika i w związku z tym powstaje przed nami pytanie, co zrobić z tą pustką czy z tą próżnią, która po destrukcji Rosji powstaje. Powtórzę, że dzisiaj rozmowa o rynku energetycznym, bezpieczeństwie energetycznym nie może przecież abstrahować od tego faktu i nie może abstrahować od faktu, że Polska i Ukraina, z przyczyn, których w tym gronie przecież nie muszę nikomu mówić, będą odgrywały zasadniczą rolę w tym, czy zachodowi, zachodowi uda się tę przestrzeń zorganizować w sposób, który temu zachodowi, nie tylko nam, zapewni prosperity i bezpieczność. Miałem mówić krótko, ale niestety oczekiwanie ode mnie mówienia krótko jest równie skuteczne, co oczekiwanie, że Rosjanie w takim kształcie, jakich dzisiaj znamy, nie będą nacjonalistycznie i ekspansywnie nastawieni. I ja musiałbym się bardzo głęboko zmienić, żeby przestać być gadatliwy i mam wrażenie, że naród rosyjski też musiałby się bardzo głęboko zmienić, żeby przestać być agresywny. Ja się postaram zmienić, natomiast nie wiem, czy ten wysiłek podejmą Rosjanie, bo różnie z tym bywało. Bardzo Państwu dziękuję, przepraszam za gadatliwość i mam nadzieję, że ta dyskusja, w której wezmą udział absolutnie czołowi fachowcy, będzie dyskusją owocną i dyskusją, która będzie nadzieją również na to, że jesteśmy w stanie o ważnych sprawach dyskutować, wyjmując takiego bezpośredniego konfliktu, w którym mamy obowiązek opowiedzenia się po zawsze jakiejś ze strony, wpisania każdy pomysł każdego i mamy taką chęć wpisania każdego pomysłu i każdego problemu, o którym rozmawiamy w jakiś bieżący kontekst, żeby komuś dowalić albo kogoś obronić. Polska jest, to jest hasło, które zostało już nieco ograne, ale w istocie Rzeczpospolita, tak to nazwijmy, jest najważniejsza i warto właśnie dlatego o jej bezpieczeństwie rozmawiać. Jeszcze raz bardzo państwu dziękuję i zapraszam na kolejną konferencję, która będzie miała miejsce 6 lipca. Tym razem poświęcona będzie biogospodarce. Dziękuję bardzo i przekazuję prowadzenie tego spotkania panu Michałowi Kacewiczowi. Ja myślę, że nie trzeba prowadzącego dzisiejsze spotkanie przedstawiać jako eksperta od spraw, które ja tutaj na początku nieudolnie usiłowałem zarysować, ale te sprawy w publicystyce pana Michała w jego działalności się właśnie splatają. Bezpieczeństwo geopolityczne, nasze miejsce pomiędzy wschodem i zachodem w każdym tego słowa znaczeniu. Jestem zaszczycony, że państwo wszyscy odpowiedzieli na zaproszenie i zachęcam do gorącej i interesującej debaty i dziękuję panu ambasadorowi Przeździeckiemu za, jak zwykle, kluczową rolę w organizacji tego spotkania. Bardzo dziękuję. Dziękuję panie marszałku i dziękuję państwu za obecność. Mam nadzieję na ciekawej dyskusji. Dziękuję też szanownym panelistom, uczestnikom dyskusji. W pierwszej części będziemy rozmawiali na trzy konkretne takie tematy, które przygotowali nasi paneliści. W kolejności wystąpienia Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, Ernest Wyciszkiewicz, dyrektor Centrum Dialogu imienia Juliusza Mieroszewskiego oraz Robert Kuraszkiewicz, nowa konfederacja publicysta zajmujący się sprawami między innymi bezpieczeństwa i spraw energetycznych. To prawda, to co powiedział pan marszałek. Znajdujemy się w tej chwili w szczególnym momencie i ten szczególny moment niestety każdego dnia jest coraz bardziej szczególny i coraz bardziej emocjonujący, co mieliśmy na to dowód i mamy na to dowód właśnie teraz. Ostatnie dwie, trzy doby to były doby czas pełnego na pełen napięcia i emocji. Patrzyliśmy na to co się dzieje w Rosji, ale to co się działo w Rosji po raz kolejny potwierdziło, utwierdziło nas w tym, że mamy obok siebie obszar kompletnej niestabilności i jeżeli patrzeć na taki region, który ma zapewniać bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych dla dużej części Europy, a w szczególności Europy Środkowo-Wschodniej, no to od dawna już chyba powstaje pytanie, czy to jest właściwa droga. Ja pamiętam taki czas, kiedy w 2011 roku w listopadzie byłem w Greifswaldzie na otwarciu pierwszej nitki Nord Streamu. Pamiętam te rozmowy wówczas z niemieckimi, francuskimi, holenderskimi, ale też rosyjskimi menedżerami związanymi z branżą gazową i pamiętam te słowa o tym, że no tak Rosja może jest jaka jest, ale to co robimy zapewni pewną stabilizację i uspokoi, zapewni zmiany w dobrą stronę. Takie były rzeczywiste nadzieje w dużej części europejskiego biznesu, a co za tym idzie klasy politycznej, co za tym idzie także w zachodnioeuropejskich społeczeństwach. My w Polsce chyba dobrze wiedzieliśmy, nie tylko w Polsce, wiedzieliśmy, że to się dobrze może nie skończyć, ale mimo to nawet po roku 14 po agresji pierwszej agresji rosyjskiej na Ukrainę nadal kontynuowane były prace oparte o założenie, że długoterminowe kontakty energetyczne z Federacją Rosyjską i jednak niosą w sobie jakiś ładunek stabilizacji i w przyszłości będą opłacalne, ale także w jakimś sensie bezpieczne. No już chyba wtedy było jasne, że tak nie do końca będzie, dlatego że Federacja Rosyjska i to wiadomo od bardzo dawna stosuje szeroko pojętą energetykę i linię dostaw surowców energetycznych jako broń. Mimo to nadal tego typu myślenie było obecne, chociaż zaczęło się kruszyć powoli w Europie, ale obecnie, kiedy trwa wojna już pełno, pełnoskolowa wojna Rosji przeciwko Ukrainie, no to chyba nikt nie ma wątpliwości, że to były mylne założenia. Zwłaszcza, kiedy widzimy to, co się działo w ciągu ostatnich dwóch, trzech dup w Rosji. Teraz już nie tylko element jakby agresywnej polityki Rosji i stosowania energetyki jako broni, ale też element po prostu niestabilności samego źródła dostaw wchodzi w grę. I teraz będziemy rozmawiali o tym, w jaki sposób Europa, w jaki sposób nasza część Europy, w jaki sposób Polska i w jaki sposób Ukraina, to co nas najbardziej interesuje, zabezpieczają się, zabezpieczyły się do tej pory przed tym obszarem niestabilności, przed tym ryzykiem związanym z, no jednak nadal dużą rolę Rosji z uwagi na posiadane zasoby w energetyce europejskiej, a także zastanowimy się nad tym, w jaki sposób temu przeciwdziałać i jak będziemy temu przeciwdziałać, jak będziemy się po prostu, krótko mówiąc, odcinać i czy też już się odcięliśmy od tego niebezpieczeństwa związanego z Rosją. I jakie są perspektywy na przyszłość stabilności naszej energetyki, kiedy wiemy, że to jest sektor, który w przemożnym sensie będzie miał wpływ na całą gospodarkę, na życie każdego z nas, o czym się już niejednokrotnie przekonaliśmy, a teraz w związku ze zmianami idącymi w stronę, powiedzmy bardziej czystej energetyki i zwiększonego popytu chociażby na energię elektryczną, będziemy musieli coraz bardziej myśleć o tym, w jaki sposób nie tylko zabezpieczać się, jeśli chodzi o dostępność surowców energetycznych w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej, ale także będziemy musieli myśleć nad powiedziałbym skokowym zwiększeniem podaży tychże surowców, co jest wyzwaniem wielkim, wziąwszy pod uwagę, że do tej pory takim najprostszym i najbardziej, najbliższym źródłem tych dostaw była właśnie Rosja. Chciałbym poprosić na początek o głos Wojciecha Konończuka i zastanowimy się, czy też naszej Wojciech Konończuk opowie o tym w swoim wystąpieniu, w jaki sposób sankcje i polityka wobec Rosji w ciągu ostatnich lat wpłynęła na obecną sytuację i jakie są perspektywy tychże sankcji, ich skuteczności i tego, co one mogą zmienić. Poproszę. Dzień dobry Państwu, bardzo dziękuję za zaproszenie. Ja się postaram w ciągu tych najbliższych, około 20 minut pokazać Państwu, co się dzieje na rynkach energetycznych w szeroko pojętym regionie. Skupię się w szczególności na rynku naftowym. Szeroko pojętym regionie mam tutaj na myśli Niemcy, rynek Polski, Państwa, grupy Wyszehradzkiej, Czechy, Słowacja i Węgry, ale też pewne odwołania do sytuacji na rynku energetycznym ukraińskim zrobię. Bezpieczeństwo energetyczne jest oczywistym wymiarem bezpieczeństwa każdego państwa. W związku z rosyjską agresją na Ukrainę, pewien ekosystem dostaw tradycyjny, który wykształci się w ciągu ostatnich kilkudziesięcioleci, dostaw rosyjskiej ropy i gazu do regionu, on został nie tyle zachwiany, co się załamał. Gdzieś w latach 60., od lat 60. zaczęła się budowa ropociągów i gazociągów wtedy jeszcze ze Związku Sowieckiego, głównie z Syberii Zachodniej, które miały dostarczać ropę i gaz do państw dawnego bloku wschodniego. Od Polski po wschodnie Niemcy, po Czechosłowację wówczas i Węgry. Ten system działał właściwie w niezachwiany sposób do ubiegłego roku. Agresja rosyjska, ona nie tylko wywróciła porządek międzynarodowy w Europie, ale ona też spowodowała bardzo daleko idące zmiany właśnie w tym systemie tradycyjnym, ukształtowanym przez dziesięciolecia w systemie dostaw rosyjskiej ropy i gazu. Zacznę bardzo krótko od pewnego kontekstu, mianowicie od Ukrainy. Ukraina była państwem, które w dosyć lekko myślny sposób nie tylko utrzymała system zależności od rosyjskiego gazu i ropy, ale też mimo tego, że od aneksji Krymu do pełnoskalowej wojny minęło przecież 8 lat, to nie była w stanie od tego systemu zależności od Rosji i Białorusi odejść. Dość powiedzieć, że zanim zaczęła się wojna, 80% dostaw ropy na Ukrainę pochodziło z Rosji i Białorusi. Ropy głównie przetworzonej ropy w formie surowców naftowych, dlatego że Ukraiński jest sektor rafineryjny, który niegdyś potężny, jeśli chodzi o moc, dwukrotnie większy niż Polski, generalnie był nieistniejący. To znaczy większość ukraińskich rafinerii naftowych zaprzestała działalność kilka lat temu. Na pół gwizdka działała jedna niewielka rafineria w Krzemieńczuku. Ogromna większość paliw, które potrzebowała gospodarka ukraińska, sprowadzono z Rosji i z Białorusi. Mimo tego, że było jasne od dłuższego czasu, że Rosja nie jest pewnym dostawcą. Kiedy wybuchła wojna w oczywisty sposób, te dostawy się załamały, zarówno z Rosji, jak i z Białorusi. A trzeba pamiętać, że ukraińska technika wojskowa, nie tylko sektor cywilny, napędzana jest paliwami, głównie olejem napędowym. Więc przed Ukrainą stanęło wielkie wyzwanie, żeby zaimportować potrzebne gospodarce i armii ukraińskiej z zasoby paliw. Takim tradycyjnym poza Rosją, Białorusią kierunkiem eksportu na Ukrainę były porty, głównie Odessa i okolice Odessy. Ale jak wiadomo, od lutego trwa blokada rosyjska, więc ten kierunek dywersyfikacji dostaw na Ukrainę również odpadł. Więc Ukraińcom pozostała granica lądowa i tutaj Polska od samego początku tej wojny odgrywa absolutnie kluczową rolę. Nieco dalej jest Rumunia jako państwo, które nie tylko dostarcza paliwa armii ukraińskiej i społeczeństwu ukraińskiemu, ale także jako państwo tranzytowe. Więc to w ramach pewnego pokazania państwu tego rynku, gdzie jest sytuacja pod względem dostaw paliw najgorsza. Ale jak powiedziałem, trochę na własne życzenie. My żeśmy w Ośrodku Studiów Wschodnich od dwóch lat obserwowali, pisali, też trochę alarmowali, że system zależności ukraińskiego rynku od ropy rosyjskiej jest niebezpieczny. I to się niestety w pełni potwierdziło. Jeśli chodzi o system dostaw rosyjskiej ropy do państw Europy Wschodniej, tutaj z środkowej, tutaj sytuacja jest bardziej złożona. Mianowicie Rosja była tradycyjnym dostawcą, natomiast te pięć państw, o których teraz chcę powiedzieć, czy Polska, Niemcy, Czechy, Słowacja i Węgry były w różny sposób zależne od dostaw rosyjskiej ropy. Były państwa, których sytuacja była, jest i była najlepsza. I tutaj w pierwszym rzędzie jest to Polska. Dlatego, że jeszcze w latach 70. Polska była w stanie zbudować naftoport w Gdańsku, który nam, mimo tego, że my żeśmy do ostatniego momentu korzystali niemal w całości, powiedzmy sobie do 80% w ostatnich latach z dostaw ropy rosyjskiej, którą przetwarzaliśmy w dwóch naszych rafineriach w Gdańsku i w Płocku, to naftoport dawał i daje nam możliwości, żeby zaimportować właściwie z dowolnego kierunku na świecie alternatywne dla Rosji dostawy ropy. Więc naftoport jest, był i będzie podstawą bezpieczeństwa naftowego Polski. I całe szczęście, że istnieje, bo bez tego sytuacja polskiego sektora naftowego, a też sytuacja polskiej gospodarki w sytuacji odcięcia dostaw rosyjskiej ropy byłaby znacznie trudniejsza. Oczywiście jest kwestia pewnego, trzeba pamiętać, że gatunki ropy, one się różnią między sobą. Inny jest skład rosyjskiego Uralsa, ciężkiej, zasiarczonej ropy z Syberii Zachodniej. Inaczej wygląda gatunek ropy azerbejdżańskiej, Azerilad. Jeszcze inaczej wygląda ropa amerykańska. Tam też mamy kilka gatunków. To wszystko mówię dlatego, że instalacje rafineryjne w poszczególnych zakładach produkcyjnych, one też wymagają pewnego przestawienia się na ropę innych gatunków. To jest najczęściej proces, który trochę czasu zajmuje i jest kapitałochłonny, natomiast jest to możliwe. Polskie rafinerie na szczęście zaczęły tego typu przestawianie się na inne gatunki ropy niż tradycyjnie rosyjska już wiele lat temu, więc to odcięcie dostaw ropy w styczniu tego roku całkowite od stycznia tego roku Polska w ogóle nie importuje ropy z Rosji. To jest rzeczywiście rewolucja. Było łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Znacznie trudniejsza jest sytuacja takiego państwa jak Słowacja, które w stu procentach do niedawna było uzależnione od ropy rosyjskiej. Państwo jak Czechy bez dostępu do morza, jak Czechy i też Węgry, więc import z innych kierunków niż Rosja był znacznie utrudniony. Tutaj jeszcze muszę powiedzieć, że tym głównym kierunkiem dostaw ropy do regionu jest oczywiście, czy był, ropociąg drużba, zwany też przyjaźnią. Zbudowany jeszcze, jeśli chodzi o pierwszą nitkę ponad pół wieku temu przez Białoruś. Tam na Białorusi niestety nie było możliwości pokazania Państwu map, które przygotowałem, więc muszę opisowo to potraktować. On się na Białorusi rozdzielał na część południową, która trafiała przez Ukrainę, na Słowację, na Węgry i do Czech i na część północną, która przecinała Białoruś w okolicach południowego Podlasia wchodziła do Polski i dostarczała ropę do polskich rafinerii, ale też przez Polskę potem do dwóch rafinerii wschodnioniemieckich w Lojnie pod Lipskiem i w Szwed pod Berlinem. To były dwie kluczowe rafinerie, które właściwie w całości rynek wschodnioniemiecki, w tym kluczowy Berlin i okolice zasilały. Jak powiedziałem, najtrudniejsza jest sytuacja, była i pozostaje sytuacja Słowacji, dlatego że Słowacja w 100% jest zależna od ropy rosyjskiej. Unia Europejska nałożyła jeszcze kilka miesięcy temu sankcje na rosyjską ropę. To trochę czasu zajęło. Znaczy sankcje zostały przyjęte w połowie ubiegłego roku, natomiast ich efekt został odroczony w czasie. One weszły w życie 12 grudnia ubiegłego roku z pewnymi wyłączeniami. Znaczy Unia Europejska zakazała importu ropy z Rosji, ale zrobiła wyłączenia dla tych państw, które nie mają dostępu do morza albo które były uzależnione od ropy rosyjskiej w sposób największy. I te wyłączenia to są właśnie państwa, które importowały ropę przez drużbę, czyli Słowacja, Czechy i Węgry. I te trzy państwa cały czas rosyjską ropę importują. I to są jedyne trzy państwa w Unii Europejskiej dzisiaj, które cały czas rosyjską ropę sprowadzają i za tą rosyjską ropę płacą. Jaki był sens w sankcjach zachodnich? Oczywiście chodziło o odcięcie rosyjskiemu budżetowi jednego z najważniejszych źródeł dochodów. Zarówno Niemcy, te dwie rafinerie wschodnioniemieckie, jak i Polska zrezygnowały w styczniu z importu rosyjskiej ropy. I tutaj też jeśli chodzi o rynek niemiecki jest pewna specyfika, a mianowicie ta duża rafineria w Szwed pod Berlinem, jej głównym akcjonariuszem jest rosyjski Rosniewd, który zresztą przed wybuchem wojny zmierzał do przyjęcia pakietu już kontrolnego nad tą rafinerią. Kilka miesięcy temu rząd niemiecki odebrał akcję Rosniewd i przekazał je w zarząd powierniczy w specjalnie stworzonej spółce. I od tego czasu Rosniewd ma właściwie żaden wpływ na zarządzanie tą rafinerią. Te dwie rafinerie, one wprawdzie są podłączone do potencjalnie alternatywnych źródeł dostaw ropy. Mianowicie mają łącznie obie rafinerie wschodnioniemieckie, to jest około 24 milionów ton przerobu ropy rocznie. To jest trochę mniej niż Orlen, Lotos, teraz już PKN Orlen, Płocki, Gdańsk. Trochę mniej niż Płocki, Gdańsk razem. Natomiast 7 milionów z tych 24 mogą sobie te rafinerie sprowadzić z terminalu w Roztoku. To jest ten niemiecki naftoport nad Morzem Bałtyckim. Ale przepustowość tego naftoportu niemieckiego, ona jest znacznie mniejsza niż potrzeby. Więc dzisiaj Niemcy są w znacznie trudniejszej sytuacji niż, nieporównywalnie trudniejszej sytuacji niż Polska. Dlatego, że mają część ropy, której potrzebują właśnie z Roztoku. Ale również się okazuje, że polski naftoport może też częściowo dostarczać ropę przez Bałtyk do Gdańska i potem ropociągiem pomorskim, który się w okolicach Płocka łączy z ropociągiem Drużba. Więc z południa i potem na zachód część ropy do tych dwóch zakładów wschodnioniemieckich trafia przez Polskę. Ale to jest cały czas mniej niż potrzebują Niemcy. Więc Niemcy po pierwsze rozbudowują przepustowość terminalu w Roztoku i tego ropociągu, który łączy Roztok z rafineriami w Szwed i w Lojnie. Ale to oczywiście trochę czasu potrwa. No i Niemcy szukają dzisiaj alternatywy. Trochę jak sytuacja z dostawami gazu rosyjskiego, kiedy Niemcy w bardzo lekko myślny sposób uzależniły się w ciągu ostatnich dwóch dekad od dostaw rosyjskiego gazu i rosyjskiej ropy. Chociaż ta zależność w sektorze gazowym była oczywiście znacznie większa. Bo przed wybuchem wojny około 55% importu gazowego Niemiec pochodziło z Rosji. Nie mam czasu, żeby mówić szczegółowo o sytuacji z dywersyfikacją dostaw gazu. Powiem tylko, że Niemcy pewne wnioski wyciągnęły późno, ale też za to płacą kosztem gigantycznych inwestycji osiągających dziesiątków miliardów euro. Niemcy bardzo szybko, ale też z ominięciem całej procedury, jeśli chodzi o zgody środowiskowe, konsultacje społeczne i tak dalej. To zostało kompletnie zignorowane. Specustawa niemiecka przyjęta w ubiegłym roku. Niemcy w szybkim tempie sprowadziły sobie trzy terminale LNG pływające. Pozostałe trzy powinny zostać uruchomione w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Więc to wszystko sprawia, że Niemcy w sposób dosyć efektywny, ale znowu za cenę gigantycznych nakładów inwestycyjnych, są w stanie sobie te dostawy z Rosji gazowe tradycyjne zbackupować. Sytuacja z ropą jest trudniejsza, dlatego że głównie rafineria w Szwed pod Berlinem, ona z racji braku surowca jest zmuszona działać na pół gwizd, jakich 60% swoich mocy produkcyjnych, dlatego że brakuje surowca. Niemcy od pewnego czasu rozmawiają z Kazachstanem. Niedawno prezydent Steinmeier odwiedził Astanę i tam w czasie jego pobytu w ubiegłym tygodniu została podpisana umowa z kazachskim koncernem państwowym na dostawę około 100 tys. ton kazachskiej ropy do rafinerii wschodioniemieckich. Natomiast tutaj mamy też do czynienia z pewną dwuznacznością także etyczną, bo z Kazachstanu do Niemiec mamy około 5 tys. km, zanim ta ropa kazachska trafi do Niemiec, to przepłynie sobie przez Rosję. Rosja pobierze za to opłaty tranzytowe, ale też kazachska ropa, która znowu jest specyficznym gatunkiem, zmiesza się z ropą rosyjską. To co dojdzie do Adamowa na granicy polsko-białoruskiej po polskiej stronie, no to jest ropa, która w znacznym stopniu będzie rosyjskim muralsem. Wszystko na to wskazuje. Więc te dostawy się zaczynają, natomiast także samych Niemczych są dyskusje na temat tego. Z jednej strony ten zakład potrzebuje dostaw alternatywnych, dostaw wobec rosyjskich, które od stycznia nie są realizowane, ale z drugiej strony jednak to, czego chcieliśmy jako Unia Europejska uniknąć, czyli opłat, dawania możliwości zarabiania Rosji, to cały czas pozostaje aktualne. Jeśli chodzi o Czechy, Słowację i Węgry, tutaj najlepszą sytuację są dwie rafinerie czeskie, które należą do PKN Orlen już od wielu lat. Dlatego, że one przed wybuchem wojny około połowy ropy, którą zużywały, sprowadzały sobie z innych niż rosyjskich kierunków. I tutaj takim kołem ratunkowym, który te dwie rafinerie ratuje, jest ropociąg IKL Tal, który prowadzi z włoskiego portu w Tlieście, dalej na północ przez przecina Austrię, przecina południowe Niemcy i trafia, ropa może tą drogą trafiać do tych dwóch rafinerii położonej w środkowej części Czech. Natomiast przepustowość tego ropociągu, ona jest cały czas mniejsza niż potrzeby tych dwóch zakładów czeskich, więc do 25 roku ten ropociąg zostanie rozbudowany. Natomiast to wszystko sprawia, że Czechy cały czas mniejsze niż zwykle, ale jednak pewne ilości ropy z Rosji właśnie ropociągiem drużba sprowadzają. Jeszcze inna jest sytuacja rafinerii pod Budapesztem i pod Batysławą. Tutaj sytuacja jest tyle podobna, że one mają jednego właściciela, jakim jest węgierska firma MOL. Mianowicie Słowacy, którzy są na końcu rury, mają dzisiaj niewielkie, ograniczone możliwości, żeby sprowadzać sobie ropę z innych kierunków. Znacznie lepszej sytuacji jest rafineria pod Budapesztem, która ma połączenie z chorwackim terminalem w Omiszalu, którego przepustowości są wystarczające do tego, żeby sobie inne gatunki ropy niż rosyjska na Węgry sprowadzić. Ale tutaj mamy z kolei do czynienia z pewną specyfiką relacji węgiersko-rosyjskich, które myślę, że wszyscy od ponad roku, od kiedy zaczęła się pełna skalowa wojna, obserwujemy. To znaczy Węgry jako jedno z bardzo nielicznych państw. Nie jedyne, dlatego że możemy tu jeszcze powiedzieć Austrii, która również prowadzi pewną duuznaczną moralnie politykę wobec Rosji. Także na przykład cały czas korzystając z gazu rosyjskiego. Więc Węgry zdają sobie sprawę z tego, że przestawienie się na inne kierunki, na inne gatunki ropy niż rosyjska, to jest kwestia wzrostu kosztów sprowadzenia tej ropy. I Węgry utrzymując swoje generalnie poprawne relacje z Moskwą niekoniecznie są do tego skłonne. I jak tylko mogą, próbują uniknąć przestawienia się na inne gatunki nierosyjskiej ropy. Mimo tego, że jak mówiłem dzisiaj już mają pełne możliwości, jeśli chodzi o przepustowość tego ropociągu przez Chorwację, żeby sobie wystarczające ilości ropy do swojego zakładu pod Budapesztem.