Razem: Taśmy Giertycha rozczarowują, brak dowodów na fałszerstwa
Razem skomentował publikację rzekomych "taśm" z udziałem Romana Giertycha i uznał nagrania za rozczarowujące oraz częściowo pozyskane z publicznych źródeł. Wypowiedź krytykowała sposób prezentacji materiału przez Telewizję Republika i podkreślała brak twardych dowodów na masowe fałszerstwa wyborcze.
- Razem wskazał, że część opublikowanych nagrań została pozyskana z YouTube i poddana obróbce (między innymi dodano szum), a inne materiały nie wnoszą niczego istotnego. W ocenie mówcy treść nagrań nie jest sensacyjna i nie dostarcza nowych faktów.
- Mówca podkreślił, że nie przedstawiono żadnych twardych dowodów na masowe fałszerstwa wyborcze - nie ma nagrań z komisji, zeznań świadków ani konkretów, które uzasadniałyby podważanie wyników. Przypomniał, że demokracja wymaga akceptacji wyników wyborów przy braku dowodów na oszustwa.
- Razem krytycznie odniósł się do sposobu, w jaki opozycja formułuje wyliczenia i scenariusze "gdyby", nazywając je żenującymi i mało konstruktywnymi. Zwrócił też uwagę na spory między ugrupowaniami (wskazał m.in. starcia między PSL i Polską 2050 oraz napięcia w Platformie i SLD), które blokują decyzje.
- Mówca ocenił, że rząd jest liczny, nieefektywny i wiele spraw stoi w miejscu z powodu braku porozumienia między ministrami. Rekonstrukcja rządu została przedstawiona jako operacja kadrowa, która nie musi przekładać się na poprawę dla obywateli.
- Razem przywołał incydent z europoseł Brownem w Sejmie i ocenił decyzję o zakazie wstępu jako słuszną. Zwrócił również uwagę na problemy finansowe ochrony zdrowia - m.in. że 80% środków budżetowych przewidzianych na zdrowie zostało już wydane, co pogłębia niedofinansowanie i zadłużenie szpitali powiatowych.
Ocena taśm
- Razem wskazał, że część opublikowanych nagrań została pozyskana z YouTube i poddana obróbce (między innymi dodano szum), a inne materiały nie wnoszą niczego istotnego. W ocenie mówcy treść nagrań nie jest sensacyjna i nie dostarcza nowych faktów.
Brak dowodów na fałszerstwa wyborcze
- Mówca podkreślił, że nie przedstawiono żadnych twardych dowodów na masowe fałszerstwa wyborcze - nie ma nagrań z komisji, zeznań świadków ani konkretów, które uzasadniałyby podważanie wyników. Przypomniał, że demokracja wymaga akceptacji wyników wyborów przy braku dowodów na oszustwa.
Krytyka strategii opozycji i wewnętrzne spory
- Razem krytycznie odniósł się do sposobu, w jaki opozycja formułuje wyliczenia i scenariusze "gdyby", nazywając je żenującymi i mało konstruktywnymi. Zwrócił też uwagę na spory między ugrupowaniami (wskazał m.in. starcia między PSL i Polską 2050 oraz napięcia w Platformie i SLD), które blokują decyzje.
Zastoje w rządzie i zapowiadana rekonstrukcja
- Mówca ocenił, że rząd jest liczny, nieefektywny i wiele spraw stoi w miejscu z powodu braku porozumienia między ministrami. Rekonstrukcja rządu została przedstawiona jako operacja kadrowa, która nie musi przekładać się na poprawę dla obywateli.
Sprawy w Sejmie i finansowanie ochrony zdrowia
- Razem przywołał incydent z europoseł Brownem w Sejmie i ocenił decyzję o zakazie wstępu jako słuszną. Zwrócił również uwagę na problemy finansowe ochrony zdrowia - m.in. że 80% środków budżetowych przewidzianych na zdrowie zostało już wydane, co pogłębia niedofinansowanie i zadłużenie szpitali powiatowych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
A. Zandberg: Komu służy Nawrocki? 800 plus, rynek pracy
A. Zandberg krytykuje 'głodzenie nauki' po ratunku radioteleskopu
Razem: 1,25 mln podpisów za sankcjami wobec Izraela
A. Zandberg o osiedlu Maltańskim: samorząd staje plecami do mieszkańców
Razem uderza w koryciarstwo w spółkach samorządowych
Razem: Krytyka umów-zleceń w asystencji osobistej
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Artykuł
Marzec 2025: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Sierpień 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Listopad 2025: finansowanie NFZ i pytanie, kto zapłaci za leczenie
Artykuł
Maj 2021: pielęgniarki, szpitale i powrót sporu o wynagrodzenia
Transkrypcja
Jest afera i ktoś to naprawdę powinien wyjaśnić. Telewizja Republika ociepliła wizerunek Romana Giertycha. To miała być afera, jakiej Polska nie widziała od lat. Tydzień temu Telewizja Republika zapowiedziała, że ma taśmę. Jakie taśmy? Kto jest na tych taśmach? Jak bardzo wstrząsnął polityką to wszystko. Była wielka niewiadoma. Dzień po dniu napięcie rosło. Coraz bardziej. Na koniec Telewizja Republika, zgodnie z obietnicą, puściła tę taśmę. Na antenie. Wszystkimi z pewnością wstrząsnęło nagranie, na którym Roman Giertych mówi to, co zawsze mówi Roman Giertych. Czyli przynudza coś o rozliczaniu PiSu, które nastąpi już wkrótce. Jestem przekonany, że w tysiącach polskich domów zaczęła się dyskusja, skąd mają te nagrania. Czy to był Pegasus? Czy to może tajne służby? A jeśli to, które służby? Nie wiem, żeby jacy szatani byli tutaj czynni. Ale okazało się, że Telewizja Republika użyła wyjątkowej technologii, żeby pozyskać te nagrania. Włączyli YouTube'a i nagrali audio. A później, żeby było bardziej dramatycznie, dołożyli trochę szumu. Ale to nie koniec, bo oprócz nagrania YouTube'a wyemitowano także inne nagrania. Pozyskamy ewidentnie w inny sposób, bo nikt jeszcze nie znalazł filmików na YouTubie, które zawierałyby dokładnie tę samą treść. Niestety w tych nagraniach nie ma absolutnie niczego ciekawego. Coś bym Wam nawet zacytował, ale szczerze mówiąc nie ma czego. Ponieważ na nagraniu politycy Platformy są politykami Platformy. Jak bardzo zaskakujące jest na przykład to, że politycy Platformy niespecjalnie szanują mieszkańców mniejszych miejscowości. Co? No właśnie. I to w sumie tyle. Tymczasem po tuskowej stronie sceny politycznej trwa wielkie liczenie. Na cud. Kolejni posłowie, kolejni ministrowie odkrywają sobie matematyczną żyłkę, jakby mieli wystąpić w konkursie kangur i przedstawiają swoje błyskotliwe wyliczenia. Zazwyczaj rozpoczynają się one od słowa gdyby. Gdyby tych głosów było więcej, a tamtych mniej, gdyby podzielić, a tutaj pomnożyć, tutaj dodać, tutaj odjąć, to wynik z pewnością byłby zupełnie inny. I żeby była jasność, przy każdych wyborach są jakieś nieprawidłowości. Od tego, żeby je sprawdzić, jest państwa komisja wyborcza, jest sąd najwyższy. Ale jeżeli polityk nie ma twardych dowodów na masowe fałszerstwa wyborcze, to naprawdę jest takaś elementarna odpowiedzialność za demokrację. Demokracja polega na tym, że akceptujemy wyniki wyborów także wtedy, kiedy je przegramy. No chyba, że obóz rządzący ma jakieś twarde dowody na to, że wybory zostały sfałszowane. Nie wiem, nagrania z komisji wyborczych, zeznania jakichś facetów, którzy dorzucali głosy do urny, jakiś konkret. Ale na razie nic takiego nie zostało przedstawione. Zamiast tego oglądamy coraz bardziej żenujące wyliczenia, z których mówiąc szczerze niewiele wynika. Ekipa Tuska ciągle ma większość w Sejmie. Ekipa Tuska ciągle rządzi Polską. Ale jak teraz, przez najbliższe miesiące, zamiast rozwiązywać realne problemy Polaków, będą tworzyć kolejne teorie spiskowe, albo kompromitować się, pokazując, że nie do końca rozumieją, jak działa matematyka na poziomie szkoły podstawowej, to jedyne, co w ten sposób zagwarantują, to oddanie władzy PiSowi i Konfederacji. Zabrakło pieniędzy na prowadzenie programów budownictwa społecznego przez samorządy. Nie, nie jakichś ambitnych, dużych, nowych programów budownictwa społecznego, tylko tych skromniutkich, tych, które zostały jeszcze po czasach PiS-owskich. Brakuje pieniędzy, bo ktoś nie chce się podpisać pod odpowiednim dokumentem. Ktoś z PSL-u pożarł się z kimś z Polski 2050. Ktoś z Platformy postanowił poniżyć kogoś z SLD. I tak to się kręci. Nie tylko w mieszkalnictwie. W dziesiątkach spraw jest tak, że rzeczy, które mogłyby pchać Polskę, chociaż trochę do przodu, stoją w miejscu. Bo rząd nie potrafi się sam ze sobą dogadać. Mamy najliczniejszy chyba rząd w III RP. I zarazem w bardzo, bardzo wielu dziedzinach jest to rząd, który od lat robi najmniej. I ludzie to widzą. Bo nie trzeba być jakimś wybitnym obserwatorem, żeby dostrzec to, że ten rząd po prostu stoi w miejscu. Że jedyne, co ich pasjonuje, to to, że zaraz będzie rekonstrukcja. Więc ktoś straci stołek, ktoś stołek dostanie, będą nowi wiceministrowie, będą nowi ministrowie. Niektóre ministerstwa zostaną połączone, inne rozdzielone. Tylko dla ludzi niespecjalnie coś z tego wynika. No i ludzie poza tym pamiętają, co ta ekipa mówiła dwa lata temu, jak szła po władzę. Pamiętają, jak Kinga Gajewska spacerowała wśród 114 krzeseł i opowiadała o tym, że pisowski rząd jest zbyt liczny i za dużo nas kosztuje. Największy rząd w historii Polski. Największy i najdroższy. Zobaczcie te nazwiska. 114 ministrów i wiceministrów. Kosztują nas krocie. No to mamy teraz jeszcze większy rząd. Tyle, że z takim twistem, że w niektórych ministerstwach państwo są ze sobą tak pokłóceni, że nawet bieżąca administracja funduszami ich przyrasta. A na tle tej rządowej bryndzy jedna dobra informacja z Sejmu. Pamiętacie, jak w zeszłym tygodniu budynek Sejmu nawiedził pan europoseł Brown i zrobił to, co zwykle, czyli trzodę? Pan Brown chodził po korytarzach, rozwalał wystawę i był się bardzo zadowolony, a Straż Marszałkowska tylko stała i na to bezczynnie patrzyła. Takie obrazki są kompromitujące dla polskiego państwa. To, że ktoś jest europosłem, to nie znaczy, że ma licencję na łamanie prawa, na atakowanie ludzi gaśnicą, na dewastowanie czyjejś własności. Dobra informacja jest taka, że Marszałek Sejmu w końcu wydał zakaz wstępu dla pana Brauna na teren polskiego parlamentu. I to jest bardzo słuszna decyzja. Polityk to nie jest święta krowa. To, że wygrał wybory, to nie znaczy, że wolno mu wszystko, a pan Brown naprawdę przekroczył granice, których przekazać nie wolno. 80% środków budżetowych, które miały być przeznaczone na zdrowie, zostało już wydanych. A mamy czerwiec. Dlaczego to jest problem? Mamy skrajnie niedofinansowany system ochrony zdrowia. Mamy źle wycenione procedury, co prowadzi do tego, że szpitale powiatowe po prostu zadłużają się na potęgę. I zaczynają zamykać różne niedochodowe oddziały. Dzieje się to chaotycznie, powodując, że mamy białe plamy i problem dla mieszkańców mniejszych miejscowości. Bo to oni tak naprawdę najbardziej cierpią na tym, że ten system jest zostawiony sam sobie. Pamiętacie, jak pani ministra Leszczyna mówiła, że system wytrzyma obniżkę składki zdrowotnej i zagłosowała za tym obniżeniem? No więc system nie wytrzymuje. I widzą to mieszkańcy mniejszych miejscowości. Szpital w Lesku właśnie likwiduje porodówkę i to jest ostatnia porodówka w tym regionie. Doprowadzi to do sytuacji, gdzie rodzące naprawdę musiały dojechać kawał drogi, żeby urodzić w najbliższym szpitalu. Sytuacja, w której ministerstwo w ogóle nie ma kontroli nad tym, co się dzieje, to nie jest przypadek. To jest tak naprawdę kontynuacja tego, co robiło Prawo i Sprawiedliwość. Głodzenie szpitali powiatowych, głodzenie szpitali w mniejszych miejscowościach ma na celu po prostu ich zwinięcie. I to nie jest przypadek, to nie jest pomyłka, to jest konkretne systemowe działanie. Dlaczego? Ponieważ oni nie chcą, żeby system ochrony zdrowia był wszędzie, był dostępny dla Was, niezależnie od tego, czy mieszkacie w dużej metropolii, czy w małej miejscowości. Małe szpitale mają się zwinąć, żeby im się w Excelu zgadzało. A czy Wy będziecie mieli dostęp do ochrony zdrowia, to już przecież nie jest ich problem. Ale to nie tylko porodówki. Zamykają się chirurgie ogólne, zamykają się chirurgie dziecięce, oddziały pediatryczne, czy nawet ojomy. Zobaczcie fantastyczny filmik naszej ekipy podwarszawskiej, która broni ojomu i broni szpitala w Otwocku. Apel do mieszkańców powiatu otwockiego. Nie chorujcie i nie ulegajcie żadnym wypadkom. Gdy życie Wasze... ... lub Waszych bliskich będzie wisiało na włosku, oddział intensywnej terapii w powiatowym centrum zdrowia nie będzie mógł Was przyjąć. Ponieważ właśnie został zamknięty. O problemach szpitala w Otwocku mówiło się od lat. Dziś patologie publicznego systemu ochrony zdrowia widać tu szczególnie wyraźnie. Brak odpowiedniego finansowania, brak wyposażenia, braki kadrowe, zaległości w wypłacaniu pensji, umowy śmieciowe, układy i kole siostro. A to tylko dopiero początek długiej listy bolączek placówki. Przed paroma dniami podjęto decyzję o zamknięciu oddziału intensywnej terapii, bez którego nie będzie można pomóc osobom w stanie zagrożenia życia. Co zatem zrobić z pacjentami, którzy będą potrzebowali pomocy po ciężkim wypadku? Co z pacjentami z bloku operacyjnego, których stan nagle się pogorszy? Oddział intensywnej terapii jest kluczowy dla dobrego funkcjonowania placówki i dla bezpieczeństwa mieszkańców powiatu. Jak donosi personel, decyzja dla rządów wynika z odejścia grupy anestezjologów, którzy długo skarżyli się na złe warunki pracy. Drugi powód dotyczy trudnej sytuacji finansowej szpitala. Pacjent w ciężkim stanie to dla szpitala koszt. A danie wypisu kosztuje mniej niż za trudne niekompetentnych lekarzy i spełnienie opieki. Jak mówią pracownicy, w szpitalu dochodziło już do sytuacji, w których wypisywano osoby potrzebujące dalszego leczenia. Czas powiedzieć dość. Szpitale nie powinny być zmuszone do tego, by kierować się tylko bilansem zysków i strat. Banie o życie i zdrowie to nie biznes, a w tabelkach w Excelu nie widać dramatów ludzi, których ten chory system skazał na cierpienie. Partia Razem domaga się podniesienia nakładów na ochronę zdrowia do 8% PKB. To absolutny minimum potrzebne do ocalenia tego systemu przed zapaścią. Wesprzyj nas i powiedz stop patologiom w polskich szpitalach. Rząd Donalda Tuska przyjął budżet, w którym brakuje 20 miliardów na zdrowie i mówiliśmy o tym, że konsekwencje ponosić będą zwykli ludzie. Bo to Wy będziecie mieli problem z tym, żeby dostać się do lekarza. To Wy i Wasi bliscy nie będą mogli się zapisać na oddział, ponieważ został zlikwidowany. To Wy, Wasze żony, partnerki będą miały tak naprawdę zagwozdkę, czy będą rodzić w szpitalu, który jest blisko Was, czy zostanie on po prostu zlikwidowany. Ponieważ porodówka nie opłaca się i nie zgadza się w Excelu. Tak nie powinien wyglądać system ochrony zdrowia. Co gorsza, wiemy, że 80% środków, które miały być przekazane z budżetu do NFZ-u zostały już po prostu wykorzystane. A mamy czerwiec. Więc czekamy, aż rząd przygotuje nowelizację budżetu, bo zgodnie z Konstytucją tylko rząd może taką nowelizację przygotować. Ale rząd zajmuje się absolutnie wszystkim, tylko nie zarządzaniem państwem. W Ministerstwie Finansów chyba zajmują się pisaniem protestów wyborczych, bo do tej pory nie zobaczyliśmy nowelizacji budżetu, a tak naprawdę potrzebujemy jej na wczoraj, a nie na dzisiaj. Co więcej, dyrektorzy szpitali powiatowych zapowiadają protesty, ponieważ oni doskonale widzą, że naprawdę będzie bardzo źle. Że nie starczy im pieniędzy na to, żeby jednocześnie płacić pensję i realizować kontrakty z NFZ-u. Sytuacja, w której będą musieli decydować, czy leczyć ludzi, czy płacić im wynagrodzenia, to jest coś, do czego żaden rząd nie powinien doprowadzić, a rząd Donalda Tuska galopuje w tę stronę i naprawdę zamiast znaleźć sensowne rozwiązania, to w zasadzie zajmuje się sobą. Słyszymy już różne informacje o tym, że będą próby jakiegoś ograniczenia ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. I powiem Wam jedną rzecz. Przez lata pracownicy ochrony zdrowia, pielęgniarki, diagności, fizjoterapeuci, farmaceuci kredytowali system ochrony zdrowia. Dlaczego? Bo zarabiali naprawdę żenująco mało i nic dziwnego, że duża część wyjechała czy to do Wielkiej Brytanii, czy to do Niemiec, ponieważ w Polsce nie dało się przeżyć za pensję, którą po prostu dostawała pielęgniarka. Teraz pielęgniarki zarabiają trochę lepiej, ale nie zmienia to faktu, że przez lata, przez lata zarabiały naprawdę żenująco źle. I co mówi rząd Donalda Tuska? Już wystarczy. No kto to widział, żeby pielęgniarka zarabiała godnie? A potem znowu będą się dziwić, że pielęgniarki, które kształcą się w Polsce, tak naprawdę znajdują pracę za granicą. Rząd się zmienia, a standardy dokładnie te same. O co chodzi? O spółki Skarbu Państwa. I nie. Tym razem nie chodzi o koryciarstwo. Chociaż trochę może tak. Pamiętacie tego hejtera, pana Kopanie, który wcześniej był hejterem internetowym, obrażał Marszałka Hołownie, Marszałek Biejat i stracił w związku z tym zatrudnienie w warszawskiej spółce i wypłynął, ponieważ wiadomo, w naturze nic nie ginie, w polskim holdingu nieruchomości. Zadałam pytanie w filmie Dalmor. Ile pan Kopania zarabia? Jakie umowy z nim podpisano? I ile tych umów było? I pamiętam te piękne czasy, kiedy pan minister Kierbiński, będąc jeszcze posłem, biegał po poczcie polskiej z interwencjami poselskimi. Pamiętam te czasy, kiedy pan Lasek biegał i kontrolował CPK. I pamiętam te czasy, kiedy pani posłanka Pomaska strasznie płakała i załamywała ręce, że od czasu, kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę, nie można już przeprowadzać kontroli poselskich, ponieważ nie pozwalają na to. A oni mają do tego pełne prawo. No więc rząd się zmienił, a ja dostałam odpowiedź odmowną. Spółka Skarbu Państwa odmówiła mi informacji, ile umów, na jaką kwotę podpisano z panem Kopanią. To to by było na tyle, jeśli chodzi o tą nową, lepszą władzę. W gnieżniejskich zakładach Jeremias nadal trwa strajk pracowników. Wspiera ich tam, poseł Maciej Konieczny. Wracamy właśnie z Gniezna, ze strajku w Jeremiasie. Załoga strajkuje już trzeci tydzień, domaga się 800 zł podwyżki i przywrócenia do pracy bezprawnie zwolnionych związkowców. Trzy tygodnie strajku w prywatnym zakładzie w Polsce to nie jest coś, co zdarza się często. Trzemeszno, Solaris, Jeremias, jakby wszyscy walczyli, tak jak wy w Wielkopolsce, to bylibyśmy w dużo lepszym miejscu. To może bezstrzelni szefowie, przekręciarze, nie śmialiby się pracownikom w twarz. To może nie łamaliby bezstrzelnie polskiego prawa. Bo dzisiaj mamy taką sytuację, że niemiecka firma, wspierana przez amerykańską kancelarię, wyspecjalizowaną w łamaniu związków zawodowych, śmieje się polskiemu państwu w twarz. Bezstrzelnie łamie prawo i nie ponosi za to konsekwencji. Ten strajk jest legalny. Wy macie prawo strajkować. Oni nie mają prawa utrudniać działalności związkowej. Wy macie prawo do waszych przedstawicieli, którzy mają ochronę przed zwolnieniem. Oni nie mają prawa wyrzucać ich na bruk. Zresztą w poprzedniej kadencji Sejmu udało nam się przepchnąć taką zmianę, że jeżeli nielegalnie zwalnia się działacza związkowego czy inną osobę chronioną, to na czas sprawy sądowej sąd przywraca ją do pracy. Bo wcześniej nieuczciwi pracodawcy, przekręciarze kombinowali tak, że oni wywalą, wiedzą, że to jest nielegalne, ale sprawa trwa pięć lat, to się rozejdzie po kościach. I teraz wynaje leźli nową kancelarię prawną i mają nową ekspertyzę. Co prawda sąd każe przewracać, ale amerykańska kancelaria prawna dobrze im radzi nie przywracać ich... To jest łamanie prawa w biały dzień. Życzę sobie tego, żeby osoby odpowiedzialne poszły do paki. Żeby zapłaciły za to, że bezczelnie łamią polskie prawo, że łamią prawo do strajku, że zwalniają osoby, które powinny być przez polskie prawo chronione i zwalniają dokładnie dlatego, że pełnią swoją rolę. Bo tutaj o to chodzi, że społeczny inspektor pracy wypełniał rzetelnie swoje obowiązki i za to został zwolniony. Nawet jeżeli te wyroki zapadną za pół roku, trzy lata, pięć lat, to już będzie za późno. I to jest porażająca bezradność polskiego państwa. Mamy niemiecką firmę, która korzysta z subsydiów polskiego państwa, która korzysta z pracy więźniów, która nie płaci w Polsce podatków, bo tutaj też są przekręciarzami i wyprowadzają te zyski za granicę. I która pomimo to bezczelnie łamie prawa pracownicze. Która pomimo to bezczelnie dąży do nielegalnego złamania strajku. I to nie może tak być. I naprawdę, jeżeli tutaj wiemy, że w tym budynku są przestępcy, przestępcy, którzy chcą złamać ten strajk, którzy nielegalnie wyrzucają ludzi z pracy, to ci policjanci i te policjanki, które stoją za wami, powinni teraz dokonać interwencji i wyprowadzić w kajdanach tych bandytów prosto do paki. I wtedy, wtedy w końcu w Polsce prawo były przestrzegane. Zachęcamy do wspierania strajkujących za pomocą zrzutki. Znajdziecie ją bez problemu. Zrzutka Jeremias. To jest ważne, żeby okazać swoją solidarność. Pracownicy Jeremiasa walczą nie tylko o siebie, o swojej rodziny, ale o pracowników w całej Polsce. Bądźmy z nimi. Smutna ewolucja PiSu trwa. Jak byście się zastanawiali, dokąd ciągnie młode pokolenie w tej partii, gdzie zmierza kierownictwo PiSu, to wszelkie wątpliwości postanowiły rozwiać nie kto inny, tylko Mateusz Morawiecki. Pan Morawiecki poinformował, że będą współpracować już nie tylko ze społecznymi darwinistami z Konfederacji, już nie tylko z miłośnikami państwa minimum od pana Mentzena, ale że takim ważnym sojusznikiem dla PiSu będzie teraz pan Braun. Tak, ten pan Braun. Ten pan Braun, który powtarza opowieści wysmażone na Kremlu. Ten pan Braun, który ośmiesza polskie państwo, robiąc awantury w polskim Sejmie. Ten pan Braun, o którym parę lat temu politycy Prawa i Sprawiedliwości mieli bardzo jednoznaczną opinię. No ale najwyraźniej ją zmienili, bo teraz linię polityczną Prawa i Sprawiedliwości będzie wyznaczać Przemysław Czarnek. Ja jeszcze pamiętam, jak pisowcy mówili, że nie będą podawać ręki Braunowi, bo to jest rosyjski agent. Ja jeszcze pamiętam, jak pisowcy mówili, że jest zasadnicza różnica pomiędzy konserwatywną prawicą a antypaństwową szurią. Ale najwyraźniej w PiS-ie już tego nikt nie pamięta, bo teraz linię polityczną wyznacza pan Przemysław Czarnek. Pan Przemysław Czarnek, który od dawna mówi, że będą rządzić wspólnie ze skrajnymi liberałami z Konfederacji. Pan Przemysław Czarnek, któremu to, co wyprawia Grzegorz Braun nie przeszkadza. I jedyne pytanie, które zostaje otwarte, to czy pan Czarnek będzie patronem takiej koalicji z fotela szefa Kancelarii Prezydenta, czy też nadal planuje zostać premierem rządu. Rządu, w którym za finanse i gospodarkę będzie odpowiadać pan Męcen, a za edukację, kulturę i politykę zagraniczną pan Braun i jego koledzy. Kiedy agresorowi nikt nie mówi stop, nikt nie mówi dość, to ten agresor się rozuchwala. I to właśnie dzieje się dzisiaj na Bliskim Wschodzie. Skrajnie prawicowy, ekstremistyczny rząd Netanyahu od wielu miesięcy prowadzi zbrodniczą operację w gazie. Ofiarami polityki izraelskiej skrajnej prawicy padły tysiące niewinnych cywilów. Świat powinien na to zareagować stałą mocą, jednoznacznie, ale to się nie dzieje. Zamiast twardych sankcji, zamiast przerwania współpracy wojskowej z Izraelem jest głaskanie Netanyahu i jego ekstremistów po głowie. Chociaż widać już, że nikt, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi nie ma nad tym, co wyprawia rząd Izraela, kontroli. Gaza, Liban, Jemen, Syria, teraz eskalacja z Iranem. To jest jasne, to jest czytelne, że w interesie izraelskiej skrajnej prawicy jest doprowadzenie do jak największego chaosu. Jest niekończąca się wojna, bo tylko w ten sposób Netanyahu i jego ludzie mogą utrzymać władzę. Tylko w ten sposób Netanyahu i jego ludzie mogą uniknąć odpowiedzialności za przestępstwa, których się dopuścili. To nie jest tylko odpowiedzialność Trumpa, to nie jest tylko odpowiedzialność Stanów Zjednoczonych. Także Europa, a może przede wszystkim Europa powinna twardo zareagować, kiedy izraelska armia zaczęła dopuszczać się zbrodni na cywilach. To także Europa, a może przede wszystkim Europa powinna wymówić kontrakty zbrojeniowe i zaprzestać współpracy wojskowej z obecnym rządem Izraela. Rządem, który odpowiada za ludobójcze zbrodnie. Rządem, który powinien stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Czas skończyć z przyzwoleniem na to, co wyprawia dzisiaj izraelska skrajna prawica, bo to jest realne zagrożenie dla pokoju już nie tylko w regionie, ale na całym świecie. I między innymi o tym rozmawialiśmy w Porto. Spotkaliśmy się tam z partiami lewicowymi z innych krajów w Europie i rozmawialiśmy o tym, jak w tym trudnym czasie skutecznie stać na straży praw człowieka, na straży prawa międzynarodowego, bo ludzie tacy jak Putin czy Netanyahu to nie są przyjaciele. To są zbrodniarze odpowiedzialni za zbrodnie przeciwko cywilom i ich miejsce jest przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. We can make Putin, Netanyahu i innych ruchu wskazują na Karnym Karnym Rozmawialiśmy też o polityce gospodarczej, o tym, jak skończyć w Europie z polityką zaciskania pasa, o dużych, nowych, wspólnych inwestycjach w energetykę, w nowoczesny przemysł, w naukę, w rozwój. Wymienialiśmy się też doświadczeniami z kampanii, co w nich działa, co nie działa, w jaki sposób walczyć o nowych wyborców, jak nie dopuścić do tego, żeby jedyną alternatywą dla skompromitowanego establishmentu stawały się partie brunatnej skrajnej prawicy. Partie establishmentowe nie tylko u nas są puste, wyjałowione, nie mają wizji przyszłości i nie tylko u nas na alternatywę wobec nich wyrasta skrajna prawica. Ale nie jesteśmy skazani na taki wybór, na wybór pomiędzy marnym establishmentem a skrajną prawicą, która uprawia społeczny darwinizm, która gra nienawiścią. Możemy wybrać lepszą przyszłość, prospołeczną, wolnościową, ale żeby to się udało, Europa musi się zmienić. I muszą się też zmieniać Europejskie Partie Lewicowe. Razem rośnie. I to bardzo niepokoi obie strony Duopolu. Bo oni żyją tylko i wyłącznie tą jedną opowieścią, że albo oni, albo tamci. Więc jak coś komplikuje ten obrazek, to czują się bardzo niepewnie. I to widać. To widać w wypowiedziach ministrów rządu Tuska. To widać w tym, co wypisuje o nas teraz prasa prawicowa. Jedni i drudzy nie potrafią pogodzić się z tym, że jest klocek, który nie pasuje do ich układanki. Bo my nie jesteśmy tutaj po to, żeby się do nich dostosować. My jesteśmy po to, żeby przynieść zmianę. Do mediów poszedł pan minister Kirwiński i opowiedział światu, jak on ten świat widzi. No i trzeba przyznać panu ministrowi Kirwińskiemu, że ma dosyć prosty ogląd świata. Jest dobro, jest zło. Dobro to Platforma. Zło to PiS. Jak ktoś jest wasalem Platformy, to jest dobry. Jak ktoś jest wasalem PiSu, to jest zły. Wszystko w tym obrazku jest do opanowania dla przeciętnego czterolatka. Tylko jest jeden mały kłopot. Czyli jak się napotyka na kogoś, kto nie jest ani wasalem Platformy, ani wasalem PiSu. I nie ma zamiaru być ani wasalem Platformy, ani wasalem PiSu. Bo wtedy po prostu system się panu ministrowi Kirwińskiemu zawiesza. I tak też się wydarzyło. Ale wie pan, że nawet politycy partii razem, niezwiązani z PiS-em mówią, że Platforma ma problem z klasizmem. Że te taśmy pokazują, jak Platforma podchodzi do wyborców z mniejszych miejscowości. To nieprawda? Mam inne zdanie na temat tego, czy partia razem jest związana z PiS, czy nie jest związana z PiS-em. Ja słucham jego wystąpień i myślę, że w tym świecie, który jest jakoś tam jednak konfliktem dobra ze złem, dobra to znaczy siln demokratycznych, zła, czyli PiSu, pan Zandberg w ostatnich tygodniach zostaje chyba bliżej PiSu. Czyli po stronie zła? Ja PiS-o określam jednoznacznie. Ale po drugiej stronie sceny politycznej też zrobiło się nerwowo. Prawicowy tygodnik do rzeczy poświęcił razem kilka stron, z których wynika, że jesteśmy przerażający i absolutnie najgorsi. Tekst tekstem, ale mistrzowski jest przede wszystkim na główek. Adrian Zandberg zgrywa antyestablishmentowego polityka, który unika wojen kulturowych i oferuje realną alternatywę dla Popis. W rzeczywistości jest to najgroźniejszy przedstawiciel lewicy w polskim parlamencie. Najgroźniejszy, gdyż ideowy. Absolutnie przerażający. Kampania się nie skończyła. Kampania, ta parlamentarna, ona dopiero się zaczyna. W zeszłym tygodniu widzieliśmy się w Lublinie, rozmawialiśmy z działaczami i działaczkami razem z całej Lubelszczyzny. W przyszłym tygodniu ściana zachodnia, ale działamy też i to jest bardzo ważne w internecie. Udostępnienia, suby, komentarze, to wszystko się liczy. Każda osoba przekonana w internecie to jest jeden głos więcej za prospołeczną, za wolnościową Polską. Wkrótce będą nowe materiały, w tym kolejny numer Razemowej Gazety, z którą wychodzimy na ulicę, bo musimy dotrzeć do tysięcy nowych osób, które jeszcze nie słyszały o Razem, przekonać ich do naszego prospołecznego, wolnościowego programu. Jeżeli możesz pomóc, wejdź na wesprzyj.partniarazem.pl