Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Adrian Zandberg: Nawrocki prezydentem, rząd traci wiarygodność

Adrian Zandberg: Nawrocki prezydentem, rząd traci wiarygodność

Adrian Zandberg ocenił, że Karol Nawrocki został prezydentem, a rząd ma poważny problem z wiarygodnością i zaniechaniem prac legislacyjnych. Zandberg wezwał do zwołania posiedzenia Sejmu w celu przyjęcia ustawy mieszkaniowej oraz zmian w NFZ i przypomniał o potrzebie ustawy o asystencji dla osób z niepełnosprawnościami.

Główne zarzuty wobec rządu


Zandberg zarzucił rządowi brak wiarygodności i niedotrzymanie obietnic złożonych milionom obywateli. Podkreślił, że w kluczowych obszarach - ochronie zdrowia, mieszkalnictwie i wsparciu dla osób z niepełnosprawnościami - od półtora roku „nic się nie wydarzyło”, a brak działania ma konsekwencje polityczne.

Propozycja posiedzenia Sejmu i postulaty legislacyjne


Zandberg przypomniał, że proponował zwołanie posiedzenia Sejmu, by przyjąć choćby ustawę mieszkaniową i zmiany w NFZ mające zasypać rosnącą dziurę w Funduszu Zdrowia. Wezwał także do wprowadzenia ustawy o asystencji dla osób z niepełnosprawnościami i żałował, że propozycja spotkała się z ciszą.

Przebieg kampanii i kontrowersje wyborcze


Mówca krytykował kampanijne praktyki przeciwników: obecność dawnych polityków w mediach, unikanie debat przez kandydatów i wysyłanie „tajnych broni” na wydarzenia lokalne. Opisał też medialne epizody, jak wizyta posłanki z workiem ziemniaków w hospicjum, oraz scenę fałszywego wieczoru wyborczego, gdy przez dwie godziny trwała rzekoma prezydentura Rafała Trzaskowskiego (50,3% vs 49,7%) zanim wyniki się odwróciły.

Wariograf i oskarżenia w kampanii


Zandberg zaproponował publiczny test na wariografie — urządzenie Lafayette LX5000 — jako sposób rozróżnienia prawdy od kłamstwa i przedstawił zestaw prowokacyjnych pytań mających ujawnić fakty z kampanii. Jednocześnie obarczył odpowiedzialnością premiera i rząd za polityczną porażkę i jej przyczyny, wskazując na brak efektu działań wykonawczych.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Zastanawiacie się jak się tutaj znaleźliśmy? Przeżyjmy to jeszcze raz. To gdzie żeśmy urwali? A. Koalicja rządząca ma problem, bo są kompletnie niewiarygodni. Nikt nie wierzy im w puste słowa, w puste deklaracje, w puste zapewnienia. Zaproponowałem zwołanie posiedzenia Sejmu tak, żeby przyjąć choćby ustawę mieszkaniową, żeby przyjąć choćby zmiany w NFZ-cie, które zasypią rosnącą dziurę w Funduszu Zdrowia. Odpowiedziała mi cisza. No więc posiedzenia Sejmu nie było, bo kto by się tam zajmował sprawami milionów ludzi przed wyborami? Są ważniejsze rzeczy do zrobienia. Za to Platforma Obywatelska i jej sojusznicy wyciągnęli na ostatniej prostej prawdziwe armaty. Do mediów ruszyli ludzie, którzy wiedzą naprawdę wszystko o tym jak zwyciężać w wyborach prezydenckich. Na przykład Bronisław Komorowski. Z jakiej upalowanej zdobyczy jako myśliwy pan jest najbardziej w swoim życiu dumny? Z dubleta do kaczorów. Bach i spadają dwa kaczory. Ja nie rozumiem co trzeba mieć w głowie. Facet został prezydentem w wyniku katastrofy spoleńskiej. Jedyne co mu przychodzi do głowy przed wyborami prezydenckimi to to. Trzaskowski tradycyjnie nie pojechał na debatę do Końskich, ale tym razem wysłał tam swoją tajną broń. Posła Zębaczyńskiego. Jest tylko jeden obiektywny sposób, aby odróżnić prawdę od kłamstwa. Poddanie się badaniu wariografem. Urządzenie Lafayette LX5000 jest gotowe. Gotowe do pracy. Jest to urządzenie Lafayette LX5000. Profesjonalny wykrywacz kłamstw. Test prawdy pozostaje dla pana, panie Karolu otwarty. Jesteśmy do pana dyspozycji. Proszę wziąć udział w tym teście, zasiąść na tym krześle, podłączyć sensory. My się tym zajmiemy. Profesjonalne badanie redukuje skalę kłamstwa praktycznie do zera. Wyborcy zasługują naprawdę o panu. W związku z powyższym przygotowaliśmy następujące pytania. Czy był pan sutenerem? Czy czerpał pan korzyści majątkowe z cudzego nierządu? Kolejne pytanie. Czy kiedykolwiek pośredniczył pan w sprowadzeniu prostytutek? Czy z kim się należą o te odpowiedzi naprawdę? Panowie mi waży i panie na kogo? Ale pan zauważył. Na weź świni! Na świązanie! Na weź świni! Na weź świni! A na koniec posłanka Gajewska w ramach kampanii wyborczej wybrała się z workiem ziemniaków do hospicjum. Czy musiało do tego dojść? Śwelijca Widoczniem musiało skóry. Caneline Dojrzy Czy musiało do tego dojść? Widocznie musiało, skoro doszło. No i nadszedł wieczór wyborczy. Przez dwie godziny prezydentem był Rafał Trzaskowski. 50,3% głosów dla Rafała Trzaskowskiego, dla Karola Nawrockiego 49,7%. Różnica jest tak niewielka, że trudno wskazywać w związce. Wygrywa Rafał Trzaskowski, 50,3%. Potem jest Karol Nawrocki, 49,7%. Zwyciężyliśmy. Dziękuję Wam bardzo. Ja proponuję teraz na część pierwszej damy. Gościa, gościa! To jest naprawdę szczególny moment w historii Polski. Będę Waszym prezydentem wygrała cała Polska! Chciałem zapytać, jak Was komentuje, no bo nic nie wiemy tak naprawdę. Wiemy, wiemy. To jest wielkie zwycięstwo. 600%? To jest wielkie zwycięstwo. To jest naprawdę historyczny moment. Wygrała cała Polska. Kiedy się policzy duże miasta i kiedy dojdziemy do Lejpolu, to nasza przewaga będzie rosła. Także spodziewam się, że ostatecznie nasz wynik będzie jeszcze pewniejszy. Patrzyłem na te obrazki i trochę nie dowierzałem w to, co widzę. I się zastanawiałem, czy to oni wiedzą coś, czego ja nie wiem, czy po prostu w sztabie Trzaskowskiego nie ma nikogo, kto by umiał liczyć. Kadencja Rafała Trzaskowskiego zakończyła się po dwóch godzinach. Wtedy, kiedy do systemu zaczęły wjeżdżać wyniki z kolejnych komisji wyborczych. I z każdą godziną było coraz bardziej jasne, czym to się skończy. Najnowsze wyniki w ten sposób się prezentują. Już nie po tej stronie Rafał Trzaskowski, a Karol Nawrowski. I już w nocy zaczęło się to, co wszyscy znamy i kochamy. Czyli wina raza. Bo Adrian Zandberg, bo nie mógł poprzeć Rafała Trzaskowskiego. Więc wyjaśnijmy to sobie jasno i jednoznacznie. Całą odpowiedzialność za klęskę Trzaskowskiego ponosi Donald Tusk. Bo to Donald Tusk stoi na czele rządu, który oszukał miliony ludzi, który zawiódł nadzieję milionów ludzi, który nie zrobił tego, co obiecywał ludziom przed wyborami. Klęska Trzaskowskiego to był rachunek za te kłamstwa. Mam pytanie, czy wy naprawdę niczego nie zrozumieliście? 1 czerwca, niestety, opadła zasłona. Klęska Trzaskowskiego to nie był wypadek przy pracy, tylko rezultat. Tak się kończy niedotrzymanie obietnicy złożonej milionom ludzi. I to jest niestety pańskie dzieło, panie premierze. Gdzie jest ustawa o asystencji dla osób z niepełnosprawnościami? Gdzie jest ustawa mieszkaniowa? Dlaczego nic nie robicie z rosnącą dziurą w okronie zdrowia? Mogliśmy to przegłosować półtora tygodnia temu. Zaproponowałem wam zwołanie posiedzenia Sejmu, ale nie chciało wam się nawet pracować. Nie chciało wam się nawet tego posiedzenia Sejmu zwołać. Jak ten Sejm nie zacznie rozwiązywać spraw zwykłych ludzi, to za dwa lata premierem Polski będzie Męcem w koalicji z KIS-em. I to będzie wyłącznie wasza polityczna odpowiedzialność. Ale nawet ten wynik ich nie otrzeźwił. Co zrobił Tusk po tym, kiedy okazało się, że Trzaskowski przegrał wybory? Ależ oczywiście postanowił zająć się dyscyplinowaniem przystawek. Tak jakby największym problemem, który ma ten rząd było to, że przystawki są za mało grzeczne. Panie premierze, pana przystawki są bardzo grzeczne. Tylko nic z tego nie wynika. Bo nic nie robicie. W kluczowych sprawach, w ochronie zdrowia, wsparciu dla osób z niepełnosprawnościami, w mieszkalnictwie, od półtora roku nic się nie wydarzyło. Kaczyński oczywiście wskoczył radośnie na tę samą karuzelę i dla odmiany zaproponował powołanie rządu technicznego. Jak w dniu świstaka. Bo to wszystko już było. Dokładnie 12 lat temu Kaczyński wyszedł na mównicę i przedstawił Polsce swojego kandydata na premiera rządu technicznego, pana Glińskiego. A przedstawił go wtedy z tableta. Szanowni Państwo, Polska jest w kryzysie. Sprawna zmórba zdrowia i sprawne instytucje pomocy polskiej rodzinie. Po drugie, może załagodzić kryzys zaufania do władzy. Możemy zmienić nasz kraj. Nawet teksty są te same. Więc nie wysilili się, żeby wymyślić cokolwiek nowego. Z jednej strony dyscyplinowanie przystawek, z drugiej strony jakieś księżycowe scenariusze, dla których w oczywisty sposób nie ma większości w tym Sejmie. I tak to ma się dalej kręcić, jedni i drudzy zadowoleni. Tylko Polski szkoda. A skoro już o rocznicach mowa, mamy 14. rocznicę. 14. rocznicę obiecania przez Tuska związków partnerskich. Pamiętacie? Miały być zaraz po wyborach. Ale Donald Tusk to jest mądry człowiek, więc nigdy nie powiedział po których wyborach. Te związki partnerskie zawsze mają być po kolejnych wyborach. Niezrealizowane obietnice będą jak nowe. Na kolejną kampanię wyborczą. Ale polityka nie zaczyna się i nie kończy na wyborach prezydenckich. W cieniu tej kampanii wyborczej dzieje się coś bardzo ważnego na Uniwersytecie Warszawskim. Studenci zrzeszeni w inicjatywie pracowniczej zajęli budynek samorządu i prowadzą strajk okupacyjny. Walczą o to, żeby powstały nowe miejsca w akademikach. Walczą o to, żeby Uniwersytet otworzył stołówki na wszystkich kampusach. Walczą o prawdziwą równość szans. Bo dziś tej równości szans nie ma. Tak, 20 lat temu udało nam się obronić bezpłatne studia wyższe. Udało nam się zatrzymać ówczesny prawicowy rząd, który chciał wprowadzić czesne na Uniwersytetach. Ale dalej jest tak, że koszty życia, koszty mieszkania w dużych miastach, w miastach akademickich blokują tysiącom ludzi szansę na rozwój, na dalszą edukację. Bo żeby przetrwać na studiach w Warszawie, w Krakowie, w Poznaniu, trzeba mieć gdzie mieszkać. Trzeba móc się wyżywić. To nie jest łatwe, bo ceny nieruchomości oszalały. I to dotyczy nie tylko zakupu nieruchomości, ale też wynajmu choćby najskromniejszego konta. Niestety państwo i uniwersytety odwracają się do studentów plecami. Mówią, załatwcie to sobie sami. Miejsc w akademikach jest za mało, a coś, co jest absolutnym standardem na Uniwersytetach w Europie Zachodniej, w Europie Północnej. Czyli stołówka studencka, na której da się tanio wyżywić. U nas tym standardem nie jest. To nie kosztowałoby dużo. Nie są potrzebne duże pieniądze. Studenci z Uniwersytetu Warszawskiego wzywają ministerstwo i słusznie do tego, że stworzyło taki fundusz. Fundusz, który pozwoli uniwersytetom na otwieranie stołówek, realnie dofinansuje budowę nowych akademików. Powinniśmy to zrobić już dawno temu, ale mnie, szczerze mówiąc, osłabiła reakcja władz Uniwersytetu Warszawskiego na ten protest. I rzucone od niechcenia zdanie pana rektora, który stwierdził, że studenci nie są dla niego partnerem do rozmowy. Panie rektorze, ja rozumiem, że ta informacja może pana zszokować, ale nie każdy zarabia kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a studenci też muszą jeść. To jest pana odpowiedzialność, żeby zapewnić im spokojne warunki do nauki. W Paryżu w 1968 roku studenci wypisywali na ścianach hasło jedz bogatych. A pana miejscu, panie rektorze, naprawdę wybudowałbym im te stołówki. A skoro jest już po wyborach, to chyba najwyższy czas porozmawiać o telewizji publicznej. Bo po raz kolejny w trakcie wyborów telewizja publiczna nie była bezstronna. I to nie jest tylko moja opinia, to jest też wniosek delegacji OBWE. OBWE, czyli tej organizacji, która kontroluje przebieg demokratycznych wyborów na całym świecie. To naprawdę nie powinno tak wyglądać. Telewizja publiczna jest telewizja publiczna, a nie rządowa. To nie jest tak, że rząd ma prawo do tuby propagandowej, a zamiast dziennikarzy mają tam występować oficerowie polityczni. Wszyscy żeśmy to krytykowali z zarządu PiSu, ale władza się zmieniła i nowa ekipa radośnie weszła w te same bucy. Może to jest oczywiste, ale chyba trzeba to powiedzieć. W mediach publicznych informacja powinna być jasno oddzielona od komentarza. Naprawdę nie potrzebujemy tych obrażających inteligencję, wieszornych wydań wiadomości w tej czy w innej stacji, w której dziennikarz na koniec jakże dowcipnie, jakże inteligentnie mówi widzom, co mają myśleć o tej informacji, którą właśnie podał. Naprawdę nie potrzebujemy tych wieszornych programów informacyjnych, które nie są informacyjne, tylko propagandowe. Nie wiem, zresztą po co z takim uporem to robią, bo przecież to także politycznie nie działa. Mało kto przed pięćdziesiątką w ogóle ogląda te propagandowe programy, a jak ktoś je już ogląda, to z reguły ci, którzy i tak już zagłosują na tego rządowego kandydata. Dokładnie tak samo jak było z TVP przed zmianą władzy. Wtedy te wieczorne wiadomości oglądali z przejęciem i zaangażowaniem ci, którzy i tak głosowali na PiS. Robienie z telewizji publicznej, telewizji rządowej to jest ślepa uliczka. Potrzebujemy prawdziwych mediów publicznych, a nie mediów PiS-owskich albo platformerskich. Ale to nie wszystko. Jest jeszcze kwestia pieniędzy, które poszły na kampanię w internecie. Na straży tego, żeby tu nie było żadnych nieprawidłowości, powinien stać NASK. Ale na razie wiele wskazuje na to, że NASK przegapił to, że kampania frekwencyjna na rzecz Rafała Trzaskowskiego była realizowana za grube pieniądze i w sumie nie wiadomo przez kogo i czy nie brała w tym udziału firma z zagranicy. Raport w tej sprawie nie został ujawniony, a szkoda, bo sprawa jest bardzo poważna. Jeżeli przy pomocy pieniędzy, które płyną z dziwnych źródeł, można na dużą skalę wpływać na zachowania wyborców, to oznacza, że jesteśmy wyłożeni jak na talerzu. Że inne kraje, inne mocarstwa mogą łatwo ingerować w nasz proces wyborczy i manipulować wynikiem wyborów. Ja chciałbym, żeby ta sprawa została wyjaśniona do spodu także dlatego, że jeżeli musimy zmienić coś w polskim prawie, żeby uniemożliwić taką manipulację, taką ingerencję z zewnątrz, to trzeba to jak najszybciej zrobić. Tak, żeby ten problem nie powtórzył się przed kolejnymi wyborami. I to naprawdę nie ma znaczenia, czy to będą pieniądze, które popłyną na kandydata Platformy, czy na kandydata PiSu, czy na kandydata Korony, czy kogokolwiek innego. Trzeba wyeliminować to ryzyko, bo ono jest zabójcze dla naszej demokracji. Ten nieudolny, głuchy na potrzeby społeczny rząd rozwija czerwony dywan przed prawicą. Oni pracują na to, żeby za dwa lata premierem był męcem albo czarnek. Oni tego nie zatrzymają, ale my możemy to zatrzymać. Tu nie ma co panikować, nie ma co się denerwować, trzeba się organizować i to robimy. Już ponad 10 tysięcy osób zgłosiło się dorazem. W dziesiątkach miejsc w Polsce trwają teraz spotkania dla osób, które dołączają do partii. Budujemy organizacje w powiatach, w których dotąd w ogóle nas nie było. To jest nasze najważniejsze zadanie na najbliższe miesiące. Silne razem. Silne razem, które może zmienić bieg historii. Silne razem i ćwicie.