Klaudia Jachira broni immunitetu i krytykuje myślistwo
Klaudia Jachira mówiła w Sejmie o pozwie Instytutu Analiz Środowiskowych i broniła swojego immunitetu poselskiego. Podtrzymała krytyczne stanowisko wobec myślistwa i argumentowała, że jej wypowiedź padła w ramach debaty parlamentarnej.
Dwa lata wcześniej z mównicy sejmowej Jachira stwierdziła, że myśliwi zabijają, bo czerpią z tego chorą satysfakcję; Instytut Analiz Środowiskowych, reprezentowany przez Miłosza Kościelniaka-Marszała i Macieja Morawskiego, wystąpił przeciwko niej z roszczeniem o naruszenie dóbr osobistych. Wnioskodawcy we wniosku przyznają, że wypowiedź padła podczas posiedzenia Sejmu.
Jachira powołała się na artykuł 105 Konstytucji i podkreśliła, że poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu bez zgody Sejmu. Jej zdaniem wypowiedź z trybuny powinna być chroniona przez wolność debaty parlamentarnej i immunitet poselski.
Posłanka utrzymała stanowisko, że współczesne myślistwo ma charakter rozrywki i hobby, a nie konieczności bytowej; przytoczyła statystyki mówiące o zabitych w ciągu roku pół miliona dzików, 200 tysięcy ptaków i milionie innych zwierząt. Przywołała też medialne przykłady wypadków i zabójstw związanych z polowaniami.
Wypowiedź padła podczas debaty o dopuszczeniu dzieci na polowania; Jachira mówiła o ryzyku traumy u dzieci, przytaczając opinię psycholog Moniki Kijok, oraz pokazywała zdjęcia obrazujące cierpienie zwierząt. Posłanka relacjonowała również uszczypliwe uwagi ze strony niektórych kolegów z mównicy i odniosła się do argumentów przywołujących tradycję literacką, podkreślając potrzebę zajęcia się ochroną lasów i środowiska.
Przedmiot sporu
Dwa lata wcześniej z mównicy sejmowej Jachira stwierdziła, że myśliwi zabijają, bo czerpią z tego chorą satysfakcję; Instytut Analiz Środowiskowych, reprezentowany przez Miłosza Kościelniaka-Marszała i Macieja Morawskiego, wystąpił przeciwko niej z roszczeniem o naruszenie dóbr osobistych. Wnioskodawcy we wniosku przyznają, że wypowiedź padła podczas posiedzenia Sejmu.
Argument o immunitecie
Jachira powołała się na artykuł 105 Konstytucji i podkreśliła, że poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za działalność wchodzącą w zakres sprawowania mandatu bez zgody Sejmu. Jej zdaniem wypowiedź z trybuny powinna być chroniona przez wolność debaty parlamentarnej i immunitet poselski.
Podtrzymanie krytyki myślistwa
Posłanka utrzymała stanowisko, że współczesne myślistwo ma charakter rozrywki i hobby, a nie konieczności bytowej; przytoczyła statystyki mówiące o zabitych w ciągu roku pół miliona dzików, 200 tysięcy ptaków i milionie innych zwierząt. Przywołała też medialne przykłady wypadków i zabójstw związanych z polowaniami.
Kontekst debaty i reakcje
Wypowiedź padła podczas debaty o dopuszczeniu dzieci na polowania; Jachira mówiła o ryzyku traumy u dzieci, przytaczając opinię psycholog Moniki Kijok, oraz pokazywała zdjęcia obrazujące cierpienie zwierząt. Posłanka relacjonowała również uszczypliwe uwagi ze strony niektórych kolegów z mównicy i odniosła się do argumentów przywołujących tradycję literacką, podkreślając potrzebę zajęcia się ochroną lasów i środowiska.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Klaudia Jachira: 'Sami wkrótce skończycie z obłędem w oczach'
Klaudia Jachira: rząd kara przedsiębiorców. Dajcie pracować
Klaudia Jachira ostro o próbach budowy większości przez Morawieckiego
Klaudia Jachira: projekt prezydenta to zagrożenie dla demokracji
Klaudia Jachira o zawieszeniu egzaminów i apelu rezydentów
Klaudia Jachira: Sejm niemy, ustawy bez konsultacji
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki: Test dla opozycji ws. Trybunału Konstytucyjnego
Koalicja Obywatelska
Marta Golbik: Twierdzi, że PiS zaorał polskie rolnictwo
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki o rakiecie, TK i zerowym VAT na żywność
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun zapowiada Dzień Wolności i Suwerenności
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki w Radziejach o inwestycjach i polityce społecznej
Transkrypcja
Szeregowy pośle Kaczyński, Panie Marszałku, Wysoka Izbo, jestem w Sejmie już trzy lata i to pierwszy raz, kiedy mogę zabrać głos i mam na to aż 15 minut. Więc na spokojnie, na początku chciałabym przybliżyć pokrótce sprawę. Dwa lata temu z tej mównicy podczas debaty dotyczącej dopuszczenia dzieci na polowaniach powiedziałam, że myśliwi nie zabijają dlatego, że są głodni, dlatego, że jest im zimno. Zabijają, bo lubią, bo czerpią z tego chorą satysfakcję. Spytałam też, czy tego sadyści chcą uczyć własne dzieci. Za te słowa Instytut Analiz Środowiskowych, reprezentowany przez pana Miłosza Kościelniaka-Marszała oraz Macieja Morawskiego, chce mnie pociągnąć do odpowiedzialności cywilnej za rzekome naruszenie ich dóbr osobistych. A więc po kolei. Po pierwsze, chciałabym się skupić na zakresie immunitetu poselskiego. I tak, artykuł 105 Konstytucji stanowi, poseł nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za swoją działalność, wchodzącą w zakres sprawowania mandatu poselskiego, ani w czasie jego trwania, ani po jego wygaśnięciu. Za taką działalność poseł odpowiada wyłącznie przed Sejmem, a w przypadku naruszenia praw osób trzecich, może być pociągnięty do odpowiedzialności sądowej tylko za zgodą Sejmu. Ustalmy więc fakty. Wypowiedź wygłosiłam z tej trybuny sejmowej w trakcie posiedzenia Sejmu, o czym wnioskodawcy wiedzą i co podkreślają we wniosku. Nie jest więc kwestionowane, że ta wypowiedź padła w ramach działalności wchodzącej w zakres sprawowania mandatu. Ponadto wypowiedź powinna być uznana za mieszczącą się w granicach wolności debaty parlamentarnej i ochrony swobody słowa, które służą zabezpieczeniu interesów parlamentu jako całości. To istota parlamentaryzmu i debaty parlamentarnej. Poseł lub posłanka na Sejm ma na mównicy absolutną wolność słowa. I temu także służy immunitet, by nie bał się wygłaszać swoich poglądów, reprezentować swoich wyborców i wyborczyń. By tę wolność miał ponad wszelką wątpliwość zapewnioną. Wniosek rodzi też wątpliwości w kontekście rzekomego naruszenia dóbr osobistych wnioskodawców, czyli Instytutu Analiz Środowiskowych, pana Miłosza Kościelniaka-Marszała oraz Macieja Morawskiego, w którym stwierdzają oni, że wypowiedź, która nie była bezpośrednio adresowana do nich, przecież nikt ich w tej wypowiedzi nie uwzględnił z imienia i nazwiska, narusza ich dobra osobiste. Czy każdą wypowiedź o charakterze ogólnym poszczególne jednostki mogą uznać za naruszenie dóbr? Ta wypowiedź nie miała charakteru ad personam. Po drugie, pragnę podkreślić, że podtrzymuję swoje słowa, dlatego przedstawię argumenty za tezą wygłoszoną 15 kwietnia 2021. Faktem jest, że w dzisiejszych czasach ludzie polujący nie zabijają z przyczyn bytowych. Raczej nikt w Polsce nie zabija, dlatego że jest głodny albo z chęci wykorzystywania futra zwierzęcego nawierzchnią odzież. Dzisiejsi myśliwi to najczęściej majętni, dobrze sytuowani ludzie, którzy polowania traktują jako rozrywkę i hobby. Tylko w ciągu jednego roku myśliwi zabili pół miliona dzików, 200 tysięcy ptaków i milion innych zwierząt. Działalność myśliwych budzi uzasadnione kontrowersje społeczne, czego wyrazem są artykuły prasowe opisujące ich brutalną działalność względem zwierząt i ludzi. Oto przykłady pierwsze z brzegu. Myśliwy zastrzelił rowerzystę. Koń zabity na pastwisku przez myśliwego. Myśliwy śmiertelnie postrzelił szesnastolatka. Myśliwy zobaczył czarną plamę. Myślał, że strzela do dzika. Zginął młody chłopak. Myśliwy zastrzelił człowieka. Myślał, że to dzik. Myśliwy zabił żubra. Pomylił go z dzikiem. Śmiertelnie postrzelony 47-latek. Myśliwy oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci kolegi. Myśliwy zastrzelił 61-letniego mężczyznę. Po trzecie. Niezmiernie ważny jest też kontekst wypowiedzianych słów. Padło to podczas debaty dotyczącej dopuszczenia dzieci do polowań. Tutaj przykładowa fotografia, jak dzieci oglądają okrutną agonię zwierząt. Wiele opinii psychologów podkreśla, jak źle na psychikę dziecka wpływa oglądanie takiego okrucieństwa wobec zwierząt. Oto jedna z nich. Mówimy o dziecku z jego niedojrzałym aparatem psychicznym, bez rozwiniętych mechanizmów radzenia sobie z różnymi doświadczeniami życiowymi. Bez bagażu takich doświadczeń w postaci uwewnętrznionych przekonań i nazwanych emocji. Z powodu takiej niedojrzałości dziecka tłumaczymy mu świat poprzez dostosowane do wieku opowieści, narracje, podręczniki. Z tego samego powodu dosłowność aktu poczęcia, narodzin czy śmierci jest dzieciom przedstawiana w odpowiednich słowach przez dorosłych. Mówi pani psycholog Monika Kijok. Właśnie ze względu na tzw. ryzyko traumy, jaka może wystąpić przy takim wydarzeniu, powinno się dzieci przed takimi sytuacjami chronić. Podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej w tej sprawie nie obyło się oczywiście bezkośliwych uwag ze strony posłów PiSu dotyczących mojego wieku, płci i tego, że przecież nikt nie traktuje pani słów poważnie. Cytuję. Oraz musi się pani jeszcze wiele nauczyć. Z tego miejsca pragnę podkreślić, że mandat panów posłów nie jest w niczym gorszy, ani w niczym lepszy od mojego. I używając takich argumentów nie są w stanie mnie obrazić, ale obrażają moich wyborców i wyborczynie, a na to nie wyrażam zgody. Poseł jeden doradził mi też, bym zapoznała się z przepięknymi opisami polowania w panu Tadeuszu. Jako absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej do lektury tego dzieła nie muszę być namawianą. Fragmenty znam na pamięć, ale pamiętajmy, że Adam Mickiewicz pisał pana Tadeusza ponad 200 lat temu. Od tego czasu ludzkość już o pewnych sprawach zadecydowała. Więc po emancypacji kobiet, w zniesieniu niewolnictwa, pańszczyzny, przestrzeganiu praw człowieka, czas na zakończenie tak okrutnego i niepotrzebnego rytuału, jakim jest myślistwo. Zamiast debatować o tak złych pomysłach, jak dzieci na polowaniach, najwyższa pora zająć się ważnymi sprawami. Naprawą polskich lasów, zadbać o zwierzęta i środowisko, powstrzymać masowe wycinki drzew w lasach, zadbać o obecne i utworzyć nowe parki narodowe, chronić lokalne ekosystemy i bioróżnorodność. Najwyższy czas na zieloną Polskę, a nie na sadyzm i okrucieństwo wobec zwierząt. Wreszcie. Po piąte, korzystając z tego, że mam jeszcze trochę czasu i nie sposób się w tym wszystkim nie odnieść do atmosfery i dyskusji, która się ostatnio unosi nad kwestią immunitetów. Od kilku miesięcy rządzący grają immunitetami. Nękaliście posła Nitrasa. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu przyszła kolejna posła Borysa Budkę i posłankę Joannę Schering-Wielgus. A zaledwie wczoraj usłyszeliśmy, że pora na posłankę Monikę Falej. Żeby była jasność. Ci posłowie i posłanki nie zrobili nic złego. Wykonywali swój mandat najlepiej jak potrafią i jak od nich tego oczekują wyborcy i wyborczynie. To władza wykorzystuje kwestie immunitetu do walki politycznej, teraz nawołując do dyskusji o jego częściowym zniesieniu. Tymczasem obecnej władzy potrzebna jest zmiana mentalności, a nie zmiana prawa w tym zakresie. To autorytarna władza zwykle próbuje tak manipulować prawem, by wykorzystywać jego przepisy do ścigania opozycji. Tak działali komuniści. Na przykład opozycyjnych działaczy oskarżali o zaśmiecanie przestrzeni publicznej, gdy ci rozrzucali bibułę. A nie dalej jak kilka miesięcy temu na tej mównicy minister Ozdoba, zamiast odpowiadać na pytania dotyczące ustawy, groził, że Sejm uchyli mi immunitet, bym mogła zostać ukarana jako przestępczyni środowiskowa za konfety w Sejmie. Co za podobieństwo w działaniu. A jednak jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie widzę, by władza i upolityczniona prokuratura chciała rozliczyć afery Zjednoczonej Prawicy. Nikt nie poniósł kary za aferę respiratorową, wybory kopertowe, aferę hejterską, sejmowe reasumpcje nocne, za wyłudzenie pieniędzy od chorych dzieci, okradanie kontenerów PCK, inwigilowanie polityków opozycji za pomocą Pegazusa i szeregu innych skandali. To nie immunitety decydują o bezkarności władzy. Jeżeli się uprą, to po prostu kradną i oszukują. Jeżeli władza chce się wywyższać i odgradać od ludzi, to i tak to zrobi. Jeżdżąc limuzynami, ogradzając sejm kolejnymi rzędami barierek, obstawiając się liczną ochroną albo policją rozstawioną na całej ulicy Mickiewicza. Jeżeli boją się prawdy, to i tak będą wpuszczać na swoje spotkania tylko wyznawców i przygotowywać im odpowiednie pytania na kartkach. I immunitet nic tu nie zmieni. Zanim przyszłam do Sejmu, zastanawiałam się nad wagą immunitetu. I po trzech latach sprawowania mandatu posłanki na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej nie mam wątpliwości, że będąc posłanką opozycji, immunitet przede wszystkim chroni przed zakusami autorytarnej władzy. To dzięki immunitetowi własnym ciałem mogłam podczas protestów chronić kobiety, młodzież LGBT, przedsiębiorców. Dzięki temu mogłam uchronić choć kilka osób przez bezzasadnym i nielegalnym zatrzymaniem. Immunitetu nie wykorzystuję dla siebie. Pozwala mi on po prostu lepiej służyć swoim wyborcom i wyborczyniom. Podsumowując, komisja regulaminowa zaopiniowała powyższy wniosek negatywnie. Ponadto bardzo podobną sprawą zajmowała się też komisja etyki poselskiej i nie zostałam ukarana. Co więcej, niedawno sąd w podobnej sprawie także z powództwa Instytutu Analiz Środowiskowych uniewinnił aktywistkę antyławiecką od zarzucanych jej czynów. W związku z powyższym, w świetle przedstawionych powyżej faktów i dowodów wnoszę, by Wysoka Izba oddaliła powyższy wniosek o uchylenie mojego immunitetu. Dziękuję Pani Poseł.