Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Adrian Zandberg w Katowicach: Polityka dla milionów, nie milionerów

Adrian Zandberg w Katowicach: Polityka dla milionów, nie milionerów

Adrian Zandberg w Katowicach mówił o konieczności zorganizowania się, by zmienić politykę mieszkaniową i uczynić ją w interesie milionów, a nie milionerów. Zajął stanowisko, że ta zmiana wymaga wysiłku społecznego, odrzucenia układu wielkich partii i ograniczenia wpływów deweloperów i banków.

Najważniejsze tezy


Zandberg podziękował mieszkańcom za zaangażowanie i podkreślił, że prawdziwej zmiany nie można otrzymać z góry - trzeba ją wywalczyć i zorganizować. Zadeklarował wytrwałość w dążeniu do „Polski dla milionów, a nie milionerów”.

Propozycje w zakresie mieszkań


Przedstawił cele polityki mieszkaniowej: budowę mieszkań w dziesiątkach tysięcy, przeznaczenie 1% PKB na budownictwo społeczne oraz obniżenie cen mieszkań kosztem zysków deweloperów i banków. Zaznaczył, że bez społecznego zaangażowania te plany nie zostaną zrealizowane.

Krytyka praktyk politycznych


Krytykował wielkie partie za zależność od deweloperów i za praktyki finansowe, które uznał za nieuczciwe. Wskazywał na nadużycia takich mechanizmów jak kilometrówki oraz na przypadki obsadzania stanowisk i wyłudzeń, które - jego zdaniem - pokazują funkcjonowanie „układu” politycznego.

Apel i zobowiązanie


Zandberg wezwał do dalszego mobilizowania się, dziękował za obecność i obiecał, że nie zejdzie z obranej drogi. Podkreślił, że zmiana jest możliwa tylko przy aktywnym udziale obywateli i organizacji.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Witam Katowice, mam nadzieję, że mnie dobrze słychać. No to ekstra. Wiem, że czekacie na Adriana i za chwilę się tutaj pojawi, ale najpierw parę słów. Ja nazywam się Maciek Konieczny, jestem posłem razem tutaj z Katowic i chciałem wam przede wszystkim podziękować, że tu jesteście, podziękować za waszą obecność, za wasze zaangażowanie. Bo jeżeli jest jedna rzecz, co do której z Adrianem byliśmy przekonani, już od dłuższego czasu i którą nasze losy polityczne tylko potwierdziły, to, że prawdziwej zmiany, takiej zmiany, która sprawi, że polska polityka będzie w interesie ludzi, a nie politycznych elit, w interesie pracowników, a nie tylko milionerów, w interesie wszystkich ludzi, którzy potrzebują dachu nad głową, a nie deweloperów, to nie jest zmiana, którą ktoś nam podaruje. To jest zmiana, którą musimy sobie wywalczyć, do której musimy się zorganizować. I dzisiaj, jak widzę takie tłumy na naszych wiecach, jak widzę wasze zaangażowanie w internecie, widzę, jak przekonujecie innych do tego, żeby głosować na Adriana, żeby odważyć się, sięgnąć po więcej w polskiej polityce, to wiem, że ta zmiana jest coraz bliżej i wiem, że zwyciężymy. Bo to jest jasne, że jeżeli chcemy, żeby polityka mieszkaniowa była realizowana w interesie milionów ludzi, którzy po prostu chcą mieć dach nad głową, a nie kolekcjonować mieszkania dla zysku, w interesie większości ludzi, którzy chcą normalnie móc założyć rodzinę i wychowywać dzieci, a nie w interesie deweloperów, to jest jasne, że za taką zmianę deweloperzy nie zapłacą. A te duże partie polityczne, te kartele polityczne, które rządzą dzisiaj w Polsce, są grubo finansowane przez deweloperów. I dlatego my się do nich nie przyłączamy, dlatego zdecydowaliśmy się założyć partię razem i dlatego konsekwentnie wybieramy trudniejszą drogę. Bo wiemy, że tylko ta trudniejsza, być może odrobinę dłuższa droga, doprowadzi nas do celu. Do celu, którym będzie Polska dla milionów, a nie milionerów. Celem, którym będzie polityka mieszkaniowa z prawdziwego zdarzenia. Będzie budowanie mieszkań w dziesiątkach tysięcy. Będzie 1% PKB na budownictwo społeczne. Będzie to, że mieszkania w końcu zresztą tanieć kosztem zysków deweloperów i banków. Ale tego nie zrobimy bez was. Tego nie zrobimy bez was, bo jeżeli czegoś nas nauczyło te już parę lat w Sejmie, to to, że te wielkie partie polityczne, liderzy polityczni są zainteresowani z grubsza dwoma rzeczami. Po pierwsze politycznymi fruktami, po które sięgają dość bezczelnie, a po drugie sobą nawzajem. I to jest uderzające. Jak myśmy się dostali do Sejmu, to szybko się zorientowaliśmy, że jak jest mowa o ochronie zdrowia, to śpią. Jak jest mowa o prawach pracowniczych, to śpią. Jak jest mowa o mieszkaniach, to śpią. A jak Kaczyński powie coś o Tusku, to jest grubo, tak? I nagle wszyscy się budzą, bo o to im w życiu chodzi. A jak Tusk coś powie o Kaczyńskim, to druga strona się budzi, bo dla nich najważniejsza jest ta wojenka. Ta wojna Platformy z PiS-em, która trwa już dziesięciolecia i do nich nikąd nas nie prowadzi. Bo to jest to, czym oni tak naprawdę żyją. I my w tym uczestniczyć nie mamy zamiaru. My odmawiamy. My chcemy polityki, która jest o Was i dla Was i jest robiona przez Was. I dlatego raz jeszcze dzięki, że tu jesteście i my Wam obiecujemy, że my z tej drogi nie zejdziemy. Ale druga rzecz, która interesuje naszą kochaną klasę polityczną, to są frukta. I w tym są naprawdę nieźli. Jeżeli spojrzymy chociażby na kwestię kilometrówek, tak? To, że tak sobie zorganizowali tą pracę w Sejmie, że wszyscy posłowie tak naprawdę mogą na kartce napisać dowolną liczbę przejechanych kilometrów i dostaną za to kasę i nikt tego nie sprawdza, tak? I jak spojrzycie na ewidencję tych posłów, to się okazuje, że kompletnie wszyscy z Nowej Lewicy, z Platformy, z PiSu, z Konfederacji, od Hołowni, wszyscy równo trzepią hajs na tym, na bezstrzela wpisując maksymalne sumy. Wszyscy z wyjątkiem jednego drobnego sejmowego koła, koła partii razem, bo my nie przyszliśmy po to, żeby razem z nimi kraść. Przyszliśmy po to, żeby zmienić polską politykę. I to jest tak, że te głoszone wartości, czy to te z prawej strony mocno patriotyczne i kościelne, czy te ze strony liberalnej, wolnorynkowej, to one często są przykryte. Widzieliśmy za poprzedniej władzy chociażby kwestie Solidarnej Polski. Najwięksi patrioci, którzy no niezły gesze sobie zrobili na tym patriotyzmie, był ten typ od Red is Bad, tak? Który zrobił tą modę na patriotyczną odzież, a później się okazało, że najlepsze jest w kręceniu wałków i wyciągania pieniędzy z budżetu, które zresztą hojną ręką wypłacali mu koledzy z Solidarnej Polski i Prawa i Sprawiedliwości. I tak to jest, że jest ta mobilizacja dla ludzi, tak? Że opowiadają tym swoim wyborcom, że tu chodzi o patriotyzm, o Polskę, jak wystarczy trochę podrapać i się okazuje, że chodzi o hajs, tak? I teraz mamy Nawrockiego i widzimy, że ten typ nie przegapił okazji, żeby w najbardziej ordynalny sposób występić mieszkanie od starszego pana. I to jest uderzające, tak? Jeżeli ludzie poszli tłumnie do wyborów, a poszli tłumnie do ostatnich wyborów, to po to, żeby pogonić Prawo i Sprawiedliwość w nadziei, że będzie inaczej. W nadziei, że nowa władza nie będzie obsadzała spółek skarbu państwa niekompetentnymi ludźmi tylko po to, żeby sięgnąć po publiczny hajs. W nadziei, że nie będzie wyłudzania pieniędzy, czy to z kilometrówek, czy na inne sposoby. I niestety to się nie zmieniło. I to pokazuje, że ten cały system Platformy i PiSu to jest tak naprawdę... To jest tak naprawdę interes, który się kręci na tej zasadzie, że raz jedni i raz drudzy robią to samo. I dlatego my odmówiliśmy przystąpienia do tego interesu. To, co mnie uderzyło ostatnio a propos tego Nawrockiego, że jak wyszła ta afera, no świństwo kompletne, tak? To nagle Donald Tusk się obudził i mówi, że on teraz się zajmie seniorami. No to cholera od razu widać, że mu nie chodzi o bezpieczeństwo seniorów, tylko o Nawrockiego, bo wcześniej o tych seniorach nie pamiętał. I z nimi jest tak zawsze, że jeżeli sobie o coś przypomną, to po to, żeby dowalić tym drugim, a nie po to, żeby rozwiązać problem. Dlatego, żeby rozwiązać problemy, czy to kwestie opieki nad osobami starszymi, czy to kwestie ochrony zdrowia, czy mieszkań, to musimy raz na zawsze pogonić tą bandę, wysłać Kaczyńskiego i Tuska na emeryturę i odmienić polską politykę i po to idziemy do tych wyborów i po to organizujemy się i raz jeszcze dzięki, że uczestniczycie w tym i że jesteście tutaj i chcecie być tą zmianą. I teraz to jest najczęstszy zarzut, jaki słyszymy, to, że nie weszliśmy do rządu. I żeby było uczciwie, my chcemy rządzić. To nie jest tak, że my ciężko pracujemy, organizujemy ludzi przez długie lata i nie chcemy rządzić. My chcemy zmienić Polskę i wiemy, że żeby to zrobić, musimy na pewnym etapie rządzić. Tylko naprawdę rządzić, a nie być kwiatkiem do kożucha. I z taką intencją myśmy poszli na te rozmowy koalicyjne. Myśmy poszli na te rozmowy koalicyjne i powiedzieli, słuchajcie, szliśmy z konkretnym programem do wyborów i są dla nas rzeczy ważne. My jesteśmy gotowi na kompromis, ale są rzeczy ważne. Ważne jest, żeby ochrona zdrowia się nie załamała, ważne jest, żebyśmy w końcu mieli budownictwo mieszkaniowe, ważne jest to, żebyśmy mieli pieniądze na badania i naukę. I usłyszeliśmy na każdą z tych próśb, nie, że jedną powiedzieli ok, a drugą nie. Na każdą z tych próśb powiedzieliśmy, nie ma szans, pieniędzy nie ma i nie będzie, ale za to możecie dostać stołki. Możecie dostać ministerstwo zdrowia na przykład, ale pieniędzy na zdrowie nie. Tak to działa, tak? Możecie dostać ochotnicze chówce pracy. Nie po to, żeby one służyły, tylko, bo to jest taka okazja, żeby w każdym województwie zatrudnić swojego człowieka. I my powiedzieliśmy, nie. My nie oszukiwaliśmy ludzi w wyborach. Jeżeli szliśmy z określonym programem, to żeby go realizować. Jeżeli to nie jest możliwe, to nie da się nas kupić. Bo nas nie da się kupić za stołki, bo nie po to poszliśmy do polityki, żeby mieć wizytówkę ministra, tylko, żeby zmienić tą politykę i żeby zmienić Polskę. I stąd ostatni mój apel przed tymi wyborami, bo za chwilę apelować będą inne osoby, a w końcu jeszcze będzie Aleksandra Owca, wiceprzewodnicząca partii, a potem Adrian Zandberg. Wykorzystajcie te ostatnie dni przed wyborami, żeby przekonywać znajomych, żeby przekonywać rodzinę, żeby przekonywać kolegów z pracy, koleżanki ze studiów do zagłosowania na Adriana, bo to jest decydujący czas. I zmiana, o której wszyscy marzymy, bo my tutaj mamy odwagę marzyć, jest naprawdę blisko. I zróbmy wszystko, żeby odebrać Polską politykę tym wielkim, politycznym, cynicznym kartelom i żeby oddać ją ludziom. A teraz Aleksandra Owca. Cześć wszystkim. Ja nazywam się Aleksandra Owca, jestem współprzewodniczącą partii Razem. Słuchajcie, jesteśmy w tej kampanii już prawie pół roku. Jeżdżę z tą kampanią prawie pół roku. Już prawie pół roku pracujemy nad kampanią prezydencką Adriana Zandberga. I jest jedno wyjątkowo bezsensowne pytanie, które cały czas jest nam z różnych stron zadawane. Kogo popieracie w drugiej turze? Trzaskowskiego czy Nawrockiego? Słuchajcie, my popieramy Adriana Zandberga. Innej odpowiedzi od nas nie usłyszycie, dlatego że naszym kandydatem jest Adrian Zandberg. I są oczywiście w tych wyborach kandydaci, którzy nie startują na serio. Którzy zanim się jeszcze rozstrzygnęły wszystkie kwestie pierwszej, drugiej tury rejestracji kandydatów, zanim wszystko weszło na ten poziom, w którym jesteśmy teraz, złożyli hołd albo Tuskowi albo Kaczyńskiemu. I nikt nie ma chyba wątpliwości, że taki, nie wiem, Marek Jakubiak to jest głos na Karola Nawrockiego. Tak samo jak nikt nie ma wątpliwości, że głos na Magdalenę Biejat albo na Szymona Hołownię to jest tak naprawdę głos na Trzaskowskiego. I ci kandydaci pokazują, że można startować trochę na żartów, trochę na pokaz. Ale my startujemy na serio. My nie jesteśmy niczym wasalem, nie jesteśmy niczyją przystawką. Startujemy dlatego, że na serio wierzymy w to, że w Polsce jest możliwa inna polityka. Jest możliwa i konieczna, prawdziwa zmiana. Bo my musimy podjąć realne kroki, żeby powstrzymać spontaniczną prywatyzację ochrony zdrowia. Musimy podjąć kroki, żeby zatrzymać kryzys mieszkalnictwa. Musimy powstrzymać w końcu to dojenie publicznego majątku przez polską klasę polityczną. To są rzeczy, które mogą i muszą się wydarzyć. Ale nie jest tak, że tak jak Maciek mówił, to pozostaje w próżni. Nie jesteśmy naiwni i nie uważamy, że musimy osiągnąć 100% władzy i dopiero wtedy będziemy organizować 100% naszego programu i wszystko ustawiać pod nas, bo to byłoby po prostu głupie i nierealistyczne. Tak, ten program trzeba będzie realizować przez kompromisy, przez negocjacje, w rozmowach z wieloma różnymi politykami. Ale kompromis jest wtedy, kiedy idzie się z jakimś programem i potem realizuje się jego 60% czy 30%, a nie kiedy realizuje się minus 50%, kiedy wybiera się kompletnie przeciwną drogę niż to, co obiecało się wcześniej wyborcom. Dlatego, że ważniejsze niż publiczna ochrona zdrowia są stołki dla szejny i dla wieczorka. To nie jest kompromis, to jest hańba. My wierzymy, że mamy szansę na prawdziwą zmianę. Ale do tej zmiany potrzebujemy was, potrzebujemy waszej pomocy, waszego wsparcia, bo nas nie finansują lobbyści, nie mamy własnych mediów. Naszą siłą jesteście wy. Jest ta społeczna energia, którą widzimy w kolejnych miastach Polski, którą widzimy w internecie, którą widzimy na ulicach. Dlatego mam do was wielki apel. Kiedy dzisiaj wrócicie do domu, kiedy siądziecie przy stole rodzinnym, albo będziecie sobie rozmawiać ze znajomymi, przekażcie swoim rodzinom, przekażcie swoim znajomym, swoim kolegom z pracy, że jest kandydat, który naprawdę uczciwie wierzy w tę zmianę, o której mówi. Pokażcie im wywiady u Dudka czy Rymanowskiego, pokażcie im wczorajszą debatę w Republice, gdzie Adrian Zandberg kompletnie zaorał kłamcę Sławomira Mentzena. Pokażcie im albo opowiedzcie wreszcie to, co dzisiaj usłyszycie na żywo, bo na pewno wyjaśni to najlepiej. Zapraszam serdecznie na scenę nasz kandydat na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Adrian Zandberg! ...na widok faceta, który gasił pożar, polewając ogień benzyną. Ja myślę, że każdy na tej sali poszukałby się w głowę... Witajcie Katowice! W tym roku mija 20 lat. 20 lat, jak rządzą nami na zmianę Tusk i Kaczyński. 20 lat, jak wszystko się zmienia przy każdych wymorach, żeby nie zmieniło się nic. 20 lat, jak polskim rynkiem mieszkaniowym rządzą deweloperzy i banki. 20 lat i dosyć! 18 maja jest ten dzień... ...Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska na dawno zasłużoną emeryturę! ...i nie tylko możemy to zrobić, ale musimy to zrobić. Musimy, bo ten pusty, coraz bardziej pusty spór pomiędzy PiS-em a Platformą, on dzisiaj jest dla Polski zagrożeniem. Od dzisiaj wstrzymuje Polskę w rozwoju. On dzisiaj podcina nam wszystkim skrzydła. Bo ten ich pusty spór, ta pusta szarpanina, która maskuje to, co tak naprawdę interesuje ich najbardziej. Tempe, ordynarne geszyfciarstwo i zawłaszczanie majątku publicznego. Ona dzisiaj prowadzi do tego, że polskie państwo zaniedbuje inwestycje w przyszłość. 20 lat szarpią się pomiędzy sobą. 20 lat nastawiają przeciwko sobie pół społeczeństwa. Nauczyli setki tysięcy ludzi, miliony ludzi pustej nienawiści, z której nic nie wynika. I przez te 20 lat w kluczowych dla przyszłości polskich sprawach nie zrobili nic. 20 lat minęło. Przez 20 lat było wiadomo, że kończy się węgiel. Przez 20 lat było wiadomo, że wchodzi system ETS. Przez 20 lat było wiadomo, że polski system energetyczny jest przestarzały. Bo zbudowała go jeszcze Polska Ludowa. A ci, którzy przejęli władzę po 1989 roku, mówiąc u państwa specjalne, żeby wypłacać sobie obsceniczne wynagrodzenia za budowanie elektrowni jądrowej, której nie zbudowali. Od lat wiadomo, że Polska się starzeje. Od lat wiadomo, że będzie więcej osób, które potrzebują pomocy. Które potrzebują wsparcia, opieki. Od lat było wiadomo, że z każdym rokiem będzie potrzeba coraz więcej wizyt lekarskich, zabiegów, operacji, rehabilitacji. Co robiła polska klasa polityczna? Głodziła konsekwentnie publiczną ochronę zdrowia. Doprowadziła do tego, że dzisiaj dentystki jest tak naprawdę sprywatyzowane. Że polska ochrona zdrowia się po prostu sypie. Że ludzie, którzy ratują swoje dzieci, muszą żebrać w internecie. Organizować zbiórki, żeby uratować choćby cień nadziei na to, że będą mogli uratować ich życie i ich zdrowie. To jest miejsce, do którego doprowadziły nas zaniedbania popisu. To jest miejsce, do którego doprowadziła nas chora licytacja na zwijanie państwa i odwracanie uwagi opinii publicznej od tego, co naprawdę ważne. Od usług publicznych, od inwestycji, od nauki, od rozwoju. Zamiast tego mieliśmy życie publiczne napędzane nienawiścią. Wzajemną nienawiścią Tuska i Kaczyńskiego. Tylko nienawiścią Tuska i Kaczyńskiego można napędzić oglądalność TVN-u 24 albo oglądalność telewizji Republika. Ale tą nienawiścią nie da się napędzić polskiej gospodarki. Tą nienawiścią nie da się napędzić polskiego życia społecznego, rozwiązać problemów społecznych, które zwalają nam się dzisiaj na głowę. Mamy najdłuższe kolejki do lekarza od kilkunastu lat. Mamy postępującą prywatyzację ochrony zdrowia. Ceny mieszkań są chore i w większości miast, tak jak tu w Katowicach, ciężko pracujący ludzie nie mają zdolności kredytowej i nie mogą nawet marzyć o tym, żeby kupić normalne mieszkanie, w którym da się założyć rodzinę. Co robi z tym Platforma i PiS? Od dwudziestu lat nic z tym nie robią. Półtora roku temu, kiedy PiS-owcy pożegują, kim jest Tusk, ale liczyli, że chociaż parę obietnic zostanie dotrzymanych. Chociaż parę obietnic zostanie dotrzymanych. Mnie najbardziej w tym, co się dzieje przez ostatni rok, oburza właśnie to, że nie zrobili nawet tych rzeczy, które nie kosztowałyby ani złotówki. Dlaczego ludzie pogonili PiS-owców od władzy półtora roku temu? Po pierwsze dlatego, że im po prostu odwaliło, jeżeli chodzi o konserwatywny fanacyzm, że rzucili się jakieś XIX-wieczne chore rozwiązania na ograniczanie wolności kobiet. Ale po drugie dlatego, że ludzie mieli dosyć tego ordynarnego złodziejstwa, rozkradania majątku publicznego. Tego, że państwowe firmy, publiczne spółki były traktowane przez władzę tak, jakby należały do nich. Było po pandemii, było trudno, było ciężko. W wielu domach ludzie nerwowo liczyli złotówki, patrzyli, czy w tej drużyźnie po prostu sobie nie było publicznym. Wiedzieli ci tylko dlatego, że Andrzej był kolegą Stasia, a Staś miał odpowiednią legitymację partyjną. I była obietnica składana przez wszystkie partie polityczne, które szły do tamtych wyborów, że to się skończy. Że chociaż to się skończy. I trzeba to powiedzieć jasno i jednoznacznie. Ta obietnica została złamana. Partie, które dzisiaj rządzą w Polsce, dalej pogrążają się w ordynarnym koryciarstwie. Traktują spółki Skarbu Państwa, jakby to było koryto, przy którym można ustawić tysiące aparatczyków. Ludzi bez kompetencji, bez umiejętności, którzy dostają etaty tylko za to, że mają odpowiedni kolor legitymacji partyjnej. To jest zdrada wyborców. To było oszustwo Tuska wobec wyborców. I za to oszustwo trzeba im wystawić rachunek. Ale mnie to wkurza nie tylko dlatego, że uważam, że to jest nie w porządku. Nie tylko dlatego, że uważam, że to kłamstwo, to było po prostu coś bardzo nie fair. Mnie to wkurza dlatego, że my potrzebujemy dobrze zarządzanego majątku publicznego w Polsce. Te spółki Skarbu Państwa to jest potężna gospodarcza siła. My musimy skupić tę siłę, użyć jej, żeby zbudować nowe silniki dla polskiej gospodarki. Tu na Śląsku wiecie to bardzo dobrze, że nasz przemysł, że nasza produkcja, ona w dużym stopniu jest związana z produkcją z krajów zachodniej Europy. Z Niemcami, z Francją. To są kraje, które przez lata ciągnęły nas jak lokomotywa. A my byliśmy trochę takim wagonikiem, który rozwijał się współpracując z nimi. Ale ten czas się kończy. Bo niemiecka gospodarka jest w stagnacji. Bo w całej zachodniej Europie są problemy z inwestycjami. My musimy zbudować silniki naszego rozwoju tu w Polsce. Wykorzystać do tego tę siłę, którą dają nam spółki Skarbu Państwa. Tę siłę, którą dają nam publiczne instytuty badawcze. Tę siłę, którą daje nam skoncentrowana, skupiona gospodarcza moc Państwa. Ale żeby to było możliwe, to państwo musi być zarządzane zupełnie inaczej niż dotąd. To państwo musi w końcu być zarządzane profesjonalnie. Majątek publiczny musi być traktowany jak wspólne dobro, a nie jak postaw czerwonego sukna, które kolejne partie polityczne mogą rozszarpać pomiędzy siebie, nie patrząc na to, czy wysyłają do zarządzania tym ludzi, którzy coś umieją, czy facetów, którzy jakby dostali dwie kulki, to by jedną zgubili, a drugą zepsuli. To nie może już tak wyglądać. To trzeba zmienić. I idziemy do władzy właśnie po to, żeby to zmienić. Bo wyzwania przed Polską są olbrzymie. Mamy ostatnie 10 lat, żeby zbudować elektrownie jądrowe. Ostatnie 10 lat, bo te elektrownie węglowe, te na których stoi dzisiaj Polska, te gierkowskie, te PRL-owskie, one dożywają swoich dni. Za 10 lat ich nie będzie. Cały polski system energetyczny, na którym stoi nasza gospodarka, od bąstu padnie. Wyczerpie się technologicznie. To nie jest nawet kwestia polityki klimatycznej. To nie jest nawet kwestia rosnących kosztów węgla. Po prostu te elektrownie są już stare i ledwo dzipią. Jeżeli nie uruchomimy, i to nie uruchomimy natychmiast, psownych inwestycji w energetykę jądrową, to za 10 lat Polska będzie importerem energii. Krajem, który będzie niestabilny gospodarczo. Krajem, w którym nie będzie nowych inwestycji, nowych miejsc pracy, bo nikt nie będzie inwestować tam, gdzie nie wiadomo, czy nie zgaśnie zaraz prąd. My musimy w Polsce rozwój. Nie może być więcej tak, że zajmujemy się dokręcaniem środków. Musimy zainwestować dużo więcej niż dotąd w nasze politechniki. Musimy zainwestować dużo więcej niż dotąd w nasze instytuty badawcze. W te technologie, które w Polsce istnieją. W te nieliczne technologiczne perełki, które już mamy. I tego nie zrobi. To jest dosyć jasne. Prywatny biznes. Jak spojrzycie na to, jak wyglądają dzisiaj inwestycje w Polsce, to widać bardzo jasno, że biznes jest świetny. Prywatny biznes w tym, żeby gotowe technologie przerobić w produkt. Żeby zapakować je. Ale jeśli chodzi o technologie przełomowe. Te, od których będzie zależać. I wreszcie. Nie możemy ... talentów. Bo to, czy Polska będzie się ... będzie zależało od tego, co mamy w głowach. Będzie zależało od tego, czy najzdolniejsi, najzdolniejsze z nas będą pracować dla naszej gospodarki, dla naszej nauki, dla rozwoju naszego kraju, jak dotąd będą z Polski wyjeżdżać. To, czy będziemy szli do przodu, będzie zależało od tego, czy wszystkie talenty zostaną zagospodarowane, czy będziemy, tak jak dziś, te talenty marnotrawić. A to się dzisiaj dzieje. Ja przez te kilka miesięcy bardzo dużo jeszcze po Polsce. Nie tylko po wielkich miastach, ale też po mniejszych miastach, miasteczkach. I bardzo często słyszę w tych rozmowach ludzi, którzy zastanawiają się, czy ich stać na to, żeby pójść na studia. Czy ich stać na to, żeby podjąć studia na Politechnice. Czy ich stać na to, żeby zająć się pracą naukową. Czy będą mogli spiąć koniec końcem. Bo prawda jest taka, żeby zająć się nauką, trzeba mieć zabezpieczony dach nad głową. Trzeba mieć jakąś sieć wsparcia wokół siebie, bo dziś... Wielu ludzi po prostu nie stać na to, żeby zajmować się nauką, żeby pracować w rozwoju. To musi się zmienić. Musimy zacząć godnie płacić naukowcom, badaczom, inżynierom, którzy popychają kraj do przodu. Musimy zadbać o to, żeby poszły w końcu porządne pieniądze na uniwersytety, do instytutów badawczych, na Politechniki. Ale musimy zadbać też o to, i to jest super ważne, żeby po prostu tysiące zdolnych ludzi nie rezygnowały z nauki, żeby nie rezygnowały ze studiów, dlatego że mają poczucie, że ich na nie nie stać. Mówiłem przed chwilą o mieszkaniach. To jest pełna odpowiedzialność rządzącego na zmianę popisu, bo to oni uruchamiali programy mieszkaniowe, dopłat, które kończyły w kieszeniach i nakręcały wzrost cen mieszkań. To ma dramatyczne konsekwencje dla młodego pokolenia, dlatego że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Ale to ma też taką konsekwencję, że cena mieszkania, cena utrzymania się w dużym mieście, ona poszła bardzo mocno w górę. I dla wielu ludzi studiowanie przestało być dostępne. Zwłaszcza takie na serio, na poważnie. Możemy to zmienić, musimy to zmienić i powinniśmy to zmienić. Najwyższy czas na uruchomienie dużego programu budowy akademików i stołówek studenckich, żeby obniżyć koszty studiowania i życia podczas studiów dla młodych ludzi. Żeby nigdy już nie było tak, że młodzi Polacy, że młode Polki rezygnują z edukacji, bo mają poczucie, że ich na to nie stać. W tym maraźmie popisowych rządów przez te 20 lat, w tym maraźmie, w której klasa polityczna o kolejnych ważnych problemach mówiła, że to nie dla nas, że tym się zajmie rynek, że państwo z tym nic nie może zrobić, że państwo należy tylko zwijać. Na tym maraźmie ktoś zarabiał. Na tym maraźmie ktoś korzystał. Na tej nieudolności w zarządzaniu tym, co publiczne, tym co wspólne. Ktoś robił świetny biznes. W zdrowiu to widać najlepiej. Bo przecież kiedy rosną kolejki do szpitala, to nasi rodzice, nasi dziadkowie, nasi znajomi wyskrobią ostatni grosz z kieszeni i pójdą się leczyć prywatnie, żeby tylko uratować zdrowie. W tej niedofinansowanej publicznej ochronie zdrowia świetne biznesy robią prywatne firmy medyczne. Te same, które sponsorują Kampus Polska Rafała Trzaskowskiego. Na mieszkaniowym ubóstwie młodego pokolenia, na tym, że olbrzymia część młodych ludzi dzisiaj nie ma zdolności kredytowej, jeżeli kupić mieszkanie. Na tych chorych cenach, jeżeli chodzi o kupno mieszkania, ale też czynszach, najmu. Na tym też ktoś korzysta. Na tym korzystają firmy deweloperskie, które nakręciły tę bańkę spekulacyjną na rynku nieruchomości i które zachęcają teraz polityków kolejnych partii. Najpierw PiSu, teraz Platformy, żeby dorzucili im jeszcze więcej miliardów dopłat dla deweloperów na ten rynek, żeby nakręcili te ceny jeszcze mocniej. Chcę powiedzieć bardzo jasno i jednoznacznie. Polska potrzebuje prezydenta, który zawetuje wszystkie dopłaty dla deweloperów. Bo dość już tych chorych marsz. Dość! Dość! Dość! Dość!