Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Prezydent: Współpraca z MSZ konieczna przy wyzwaniach bezpieczeństwa

Prezydent: Współpraca z MSZ konieczna przy wyzwaniach bezpieczeństwa

Prezydent poinformował o spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Pałacu Prezydenckim i podkreślił potrzebę koordynacji oraz jasnych zasad obiegu dokumentów. Zaznaczył też, że brak obsady wielu polskich placówek dyplomatycznych jest poważnym problemem i za tę sytuację odpowiedzialność ponoszą premier i minister.

Najważniejsze ustalenia


Prezydent ocenił spotkanie jako potrzebne w dobie międzynarodowych wydarzeń i wyzwań bezpieczeństwa. Zadeklarował wolę współdziałania między Pałacem Prezydenckim a Ministerstwem Spraw Zagranicznych i przywrócenia praktyk koordynacji.

Obieg dokumentów i kompetencje konstytucyjne


Ustalono zasady obiegu materiałów i stanowisk MSZ do kancelarii prezydenta przy zachowaniu kompetencji konstytucyjnych. Prezydent powołał się na podział kompetencji wynikający z Konstytucji oraz wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku jako podstawę współpracy.

Kwestia obsady placówek i konwent


Prezydent skrytykował brak ambasadorów w znaczącej części polskich placówek, wskazując na decyzję strony rządowej jako przyczynę paraliżu. Omówił też rolę konwentu oraz ustawę o służbie zagranicznej z 2021 roku jako mechanizmy uzgadniania kandydatur, które jego zdaniem zostały porzucone po dojściu do władzy koalicji.

Oczekiwania wobec MSZ i dialog personalny


Prezydent zadeklarował otwartość na dialog personalny, oczekując powrotu do dobrej praktyki uzgadniania kandydatur zgodnie z przepisami ustawy i zasadami konstytucyjnymi. Zaznaczył, że obecność przedstawiciela MSZ w delegacjach pozostanie decyzją prezydenta, zależną od interesu państwa.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szanowni Państwo, rzeczywiście przed chwilką zakończyło się spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych tutaj w Pałacu Prezydenckim. Spotkałem się z ministrem Bosackim i z szefem służby zagranicznej, dyrektorem generalnym, panem ministrem Wiśniewskim. Ustaliliśmy wiele kwestii. To było, uważam, że potrzebne spotkanie i dobrze, że do niego doszło w dobie tych wszystkich wydarzeń międzynarodowych, w dobie wyzwań także i natury bezpieczeństwa, ta koordynacja i współpraca pomiędzy Ministerstwem Spraw Zagranicznych a Pałacem Prezydenckim jest wskazana i potrzebna. Jak Państwo wiecie, Konstytucja dzieli tutaj kompetencje pomiędzy prezydenta a rząd i pomiędzy rząd a prezydenta. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku zobowiązał zarówno prezydenta do współpracy z rządem, jak i rząd do współpracy z prezydentem. Potrzebne jest tutaj po prostu współdziałanie i to współdziałanie mam. Takie przekonanie będzie naszym udziałem w najbliższych tygodniach i miesiącach. Ustaliliśmy także obieg odpowiednich dokumentów, ale przy zachowaniu zasad konstytucyjnych, w tym sensie dokumenty i stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych, odpowiedni materiał tezowo-informacyjny będzie trafiał do kancelarii prezydenta. Także jeśli rząd uzna to za stosowne stanowisko Rady Ministrów, natomiast w żaden sposób nie można tego traktować, tak jak to pojawiało się z ust przedstawicieli rządu, jako jakakolwiek instrukcja. Po prostu stanowisko, które może być wzięte pod uwagę. Pan prezydent ma tutaj swój osobisty mandat i kompetencję konstytucyjną, ustawową do tego, aby realizować tę politykę, która, powiedzmy sobie to wprost, w wielu aspektach przecież jest zbieżna i oczywista, chociażby w sprawach natury polityki bezpieczeństwa, ale w tych sprawach, które pan prezydent uznaje za ważne i mający mandat do tego odnowiony, znaczy ważny mandat, najsilniejszy mandat po ostatnich wyborach w sposób oczywisty będzie realizował. Umówiliśmy się także co do obecności przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Tak jak to było dotychczas, dobrą tradycją było to, że prezydent decyduje o tym, kto uczestniczy w jego delegacji. Będą takie sytuacje, tak jak w ostatnich wizytach, że w delegacji pana prezydenta bierze udział przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ale mogą się zdarzyć oczywiście także i takie wizyty, w których udział przedstawiciela MSZ-u nie będzie konieczny z perspektywy interesu państwa polskiego, z perspektywy potrzeby pana prezydenta. Tak było chociażby w przypadku wizyty w Waszyngtonie, co do której chyba wszyscy mamy pełne przekonanie, że to była dobra wizyta, wizyta, która się zakończyła sukcesem i obecność przedstawiciela Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie była tam ani konieczna, ani w naszym przekonaniu wskazana. Co do kwestii personalnych, co do kwestii obsady placówek, to też był ważny temat naszej dzisiejszej rozmowy. Jak państwo wiecie, pan prezydent Karol Nawrocki rozpoczął swoje urzędowanie w sierpniu tego roku. Sześć tygodni temu trzeba sobie najpierw zdefiniować, jaką sytuację zastał. Zastał sytuację paraliżu polskiej służby zagranicznej, która jest wynikiem decyzji strony rządowej. Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego w ponad 55% polskich placówek nie mamy dzisiaj ambasadora. Nie ma ambasadora w kluczowych placówkach z perspektywy naszego interesu. To jest wynik decyzji premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych, za którą tę decyzję ani prezydent Karol Nawrocki, ani jego zaplecze w postaci kancelarii prezydenta w żaden sposób nie ponosi odpowiedzialności. Byliśmy świadkami czasami gorszących dyskusji przez ostatnie półtora roku, gdzie próbowano albo szantażować, albo wymuszać na prezydencie Andrzeju Dudzie pewne decyzje. Jak widać one się nie udały. Natomiast jeszcze raz podkreślę, za brak obsady tych placówek odpowiedzialność ponosi i Donald Tusk i Radosław Sikorski, to oni podjęli decyzję o siłowym zawróceniu 54 ambasadorów bez jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego. Opinia publiczna nie poznała uzasadnienia merytorycznego, dla którego w 54 placówkach nie było ambasadora. Następnie zarzucono dobrą tradycję uzgadniania procedury odwołania i powołania ambasadorów. Przez 30 lat Wolnej Polski uzgadniano te stanowiska pomiędzy ministrem spraw zagranicznych, premierem, a prezydentem Rzeczypospolitej. Ustawa o służbie zagranicznej z 2021 roku, podtrzymana w ostatniej nowelizacji ustawy o służbie zagranicznej, powołała instytucję konwentu. Konwent miał być takim miejscem, w którym za zamkniętymi drzwiami, przy klauzuli niejawności dyskutuje się o poszczególnych osobach, kandydaturach na poszczególne stanowisko. Jasnym jest, że aby ten konwent mógł wydać pozytywną opinię, potrzebna jest zgoda wszystkich trzech instytucji, ministra, premiera i prezydenta, bo finalnie te trzy podpisy są potrzebne, aby dany kandydat mógł zostać ambasadorem. Tę dobrą praktykę zarzucono po dojściu do władzy koalicji liberalno-lewicowej, koalicji premiera Donalda Tuska. Tym samym doprowadzono do sytuacji, w której na większości polskich placówek nie mamy ambasadora, bowiem nie doszło do zgody po jednej lub po drugiej stronie barykady politycznej. I staramy się, szanowni państwo, wyjść naprzeciw tym wymaganiom czasu. I pan prezydent jest tutaj otwarty na dialog personalny w tym zakresie, ale oczekujemy, że po pierwsze będą przestrzegane zasady konstytucyjne, po drugie przepisy ustawy, po trzecie dobra tradycja, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wycofa się z tej złej tradycji w tym zakresie próby dominacji i szantażu, a powróci do konstruktywnego dialogu. Natomiast nie można się zgodzić na to, aby procedowano kandydatury bez wstępnej zgody i wstępnego sygnału ze strony prezydenta Rzeczypospolitej co do zgody danej kandydatury. A tak się działo w ostatnim czasie, przy czym angażowano nawet instytucje innych państw poprzez wydawanie wniosków o tak zwane agremont, czyli zgodę innego państwa na przyjęcie danego ambasadora, mając pewność, że nie ma zgody prezydenta na dane nazwisko. To jest próba zaangażowania innych państw w nasz polityczny spór po to, aby wywrzeć presję na urząd prezydenta i na to zgody być nie może. Nie może być także zgody, szanowni państwo, na to, że kandydatura jest procedowana mimo braku wstępnej zgody ze strony prezydenta w polskim Sejmie, bo również jest ona elementem presji na prezydenta w sytuacji, w której brak było wstępnej zgody. Dlatego zaapelowaliśmy do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o powrót do poprzedniej tradycji. Najpierw uzgodnienie stanowiska w ramach trzech instytucji, a następnie wniosek o agremont do państwa goszczącego. To finalnie akceptacja przez Komisję Spraw Zagranicznych, opinia tak naprawdę, bo to jest opinia Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu i wtedy podpis listów uwierzytelniających dany kandydat może wyjechać za granicę jako ambasador Rzeczypospolitej. Natomiast do tego momentu uważamy, do momentu pełnej zgody uważamy, że wszystkie te kandydatury, które były dyskutowane, procedowane za czasów poprzedniego pana prezydenta w oczywisty sposób muszą zostać powtórzone z uwagi na fakt zasiadania w fotelu prezydenta Rzeczypospolitej innej osoby. To pan prezydent Karol Nawrocki finalnie będzie podpisywał w razie potrzeby listy uwierzytelniające, więc odpowiednie dokumenty w postaci wniosku o zgodę, wstępną zgodę muszą być zaadresowane na prawidłowy adres, czyli na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego. O to zaapelowaliśmy do strony rządowej, aby tę procedurę w odpowiedni sposób, zgodny z prawem przeprowadzić. I jednocześnie to jest ważny komunikat dla wszystkich tych, którzy są sądowani przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy stronę rządową co do możliwego kandydowania. Szanowni Państwo, pan prezydent Karol Nawrocki mówi wprost. Każda osoba, która wbrew jego wstępnej zgodzie, wbrew pozytywnemu sygnałowi, jaki powinien paść w pierwszej kolejności z Pałacu Prezydenckiego, weźmie udział w tej nie do końca legalnej, omijającej przepisy procedurze angażującej wniosek o agremont do państwa goszczącego, angażującej Komisję Spraw Zagranicznych. Jeżeli dana osoba weźmie udział w tej procedurze z pominięciem wstępnej zgody, nie będzie mogła już w trakcie kadencji prezydenta Karolena Wrockiego uzyskać akceptacji na jego wniosku o bycie ambasadorem. Po prostu taka osoba, która pomija dotychczasową praktykę, pomija dotychczasową tradycję i tak naprawdę działa z nagięciem przepisów prawa tylko po to, aby wywrzeć presję, nie będzie mogła uzyskać finalnej zgody na swoje kandydowanie na ambasadora. W związku z tym apeluję do wszystkich polskich dyplomatów, do wszystkich tych, którzy mieliby ambicję pełnienia tej funkcji w przyszłości, aby nie ulegali tej pokusie i w pierwszej kolejności uzyskali wszystkie trzy zgody, jakie są potrzebne do tego, aby zostać ambasadorem Rzeczypospolitej, a nie starać się omijać przepisy prawa w Polsce. To tyle w ramach podsumowania. Oczywiście, jeśli są pytania, jestem gotów odpowiedzieć. Bardzo dziękuję, panie ministrze. Szanowni państwo, jeżeli macie jakieś państwo pytania, to bardzo proszę, to jest ten moment. Proszę o przedstawienie się i podanie nazwy redakcji. Bardzo proszę, panie ministrze. Dzień dobry, Łukasz Jankowski, Radio Wnet. To trochę się nazbierało, bośmy czekali, więc wiele pytań pewnie wymyśliliśmy w tym czasie. To ja tylko trzy pozwa... Najmocniej przepraszam, że to tyle czasu trwało, ale spotkanie się nieco przedłużyło, więc bardzo państwu dziękuję za cierpliwość. Dzień dobry, panie ministrze. To ja tylko trzy pozwolę sobie zadać. Po pierwsze, w kontekście tego, co powiedział pan minister, czy ja dobrze rozumiem, że nie będzie żadnych nominacji, dopóki MSZ się nie cofnie do stanowiska, które było wypracowane przez 30 lat III Rzeczypospolitej? Każde nazwisko, aby mogło być procedowane, musi być najpierw uzgodnione pomiędzy trzema instytucjami państwa polskiego, ministrem spraw zagranicznych, premierem Rzeczypospolitej i prezydentem. Jeśli nie będzie tego wstępnego uzgodnienia, trudno uznawać, że którakolwiek z tych instytucji podpisze się pod danym wnioskiem. W związku z tym apelujemy o dialog i konstruktywną postawę. Kwestia umowy Unii Europejskiej, kraje Mercosur. Wczoraj pan premier Sikorski mówił, że nie każdą bitwę można wygrać. Czy dzisiaj też był ten komunikat, że polski rząd przyznaje, że przegrał bój dyplomatyczny o mniejszość blokującą? Któż bardziej niż minister Sikorski może mówić, że nie każdą bitwę można wygrać. Rzeczywiście pan minister w swojej karierze przegrał tych bitew już bardzo, bardzo dużo. W przypadku Mercosuru również to rząd przegrał tę bitwę, bo jak wszyscy wiemy, mniejszość blokująca umowę z Mercosur istniała. Istniała, istniała do grudnia 2023 roku, a tuż po objęciu urzędu przez premiera Tuska ta mniejszość się rozpadła. Dzisiaj to jest bardzo trudne, aby ją odbudować. Oczywiście prezydent Karol Nawrocki podejmuje wszelkie działania. Rozmawiał zarówno w Paryżu, jak i w Rzymie, w Helsinkach, w Wilnie celem próby odbudowy tej mniejszości blokującej. Jest to oczywiście proces bardzo, bardzo trudny. Oczywiście nie niemożliwy, natomiast trzeba dołożyć wszelkich starań, aby postarać się do tego doprowadzić, ale może się tak okazać. Pan redaktor może mieć tutaj rację, że na tym etapie przy tak dużych zaległościach już po stronie rządowej nie będzie możliwości takich działań, ale jesteśmy cały czas przekonani, że trzeba starać się i walczyć o to, co zaniedbał rząd Donalda Tuska. To już na koniec pytanie, skoro rozmówcą był pan minister Bosacki, czy padła kwestia jego wystąpienia w Nowym Jorku w ONZ-cie, także kwestia przepływu informacji wewnątrz rządu Donalda Tuska, żeby tak było, żeby polska dyplomacja nie generowała pożywki dla rosyjskiej propagandy. Panie redaktorze, tak rozmawialiśmy o tym. Ja decyzją pana prezydenta wyraziłem oczekiwanie wyjaśnienia tej sytuacji, bo jak pan wie, do urzędu prezydenta nie trafiły pełne informacje w tym zakresie. Tutaj oczekiwanie wobec Ministerstwa Obrony Narodowej i Sztabu Generalnego było oczywiste, aby informować zwierzchnika sił zbrojnych. Odniosłem także wrażenie, że wewnątrz rządu pomiędzy ministerstwami ten przepływ informacji nie był odpowiedni. Mam takie przekonanie, znając też ministra Bosackiego, że gdybym miał pełną wiedzę na temat tego, co tam się wydarzyło, trudno, aby takie słowa wypowiadał na Radzie Bezpieczeństwa. A finalnie oceniam tę wypowiedź bardzo negatywnie. Uważam, że niestety ona może być i będzie pewnie wykorzystywana przez rosyjskie źródła dezinformacyjne. Ale co do kwestii jeszcze rozmowy, jeśli chodzi o pana ministra Bosackiego, myślę, że warto też powiedzieć, że padła pewna propozycja ze strony pana prezydenta podczas rozmowy z premierem Tuskiem co do rozwiązania kwestii ambasadorskiej. Byłem dzisiaj gotowy do dyskusji o tej propozycji. Nie chcę o niej mówić wprost, bo ona na razie się odbywa tylko pomiędzy prezydentem a premierem. Ale Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie otrzymało informacji od premiera co do tej propozycji. Nie ma plenipotencji, nie ma upoważnienia do tego, aby dyskutować. Więc to już kolejny przykład, w którym widać, że w rządzie pomiędzy ministrami albo premierem, a jego wicepremierem nie dochodzi do przepływu informacji. Nie wiem, czy wynika to z jakiejś wewnętrznej nerwowości, czy po prostu z zainteresowania innymi sprawami, ale widać, że ten przepływ informacji w ramach rządu jest dalekie od perfekcji. Bardzo dziękuję panie redaktorze. Proszę pani redaktor. Dzień dobry, Katarzyna Rosicka, Polsat News. Chciałabym jednak wrócić do tego przepływu informacji pomiędzy rządem, a tutaj Kancelarią Prezydenta i BBN-em. Dzisiaj minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w bardzo mocnych słowach o tym. Tutaj pozwolę sobie zacytować. Naprawdę życzę wszystkim, żeby być tak informowany przez każdego ministra, jak MON informuje Prezydenta i Biuro Bezpieczeństwa. Naprawdę. To już trzeba bardzo dużo złej woli, żeby tego nie zauważyć. Koniec cytatu. Rozumiem, że trzeba by było też zapytać ministra Bosackiego o to, czy otrzymał odpowiednie informacje od ministra obrony narodowej. Bo jak słyszeliśmy jego wypowiedź na Radzie Bezpieczeństwa, no nie sposób z niej wywnioskować, że posiadał informacje rzetelne z Ministerstwa Obrony Narodowej. Więc skoro wewnątrz rządu te informacje z MON-u nie trafiły do MSZ-u, to należy przypuszczać, że nie trafiły także do innych źródeł i także i do Kancelarii Prezydenta. Zalecałbym tutaj daleko idącą uwagę panu wicepremierowi, aby rzeczywiście zweryfikować przepływ informacji, bo jak pan prezydent Karol Nawrocki także i twierdził, publicznie nie miał pełni informacji co do tego, co się stało w miejscowości Wierki. Więc zalecam tutaj wewnętrzną kontrolę, czy te informacje zostały w odpowiedni sposób przesłane. A sam fakt, że dyskutujemy o tym dopiero po publikacji przez Rzeczpospolitą, pokazuje też, że ta informacja wewnętrznie nie była w sposób odpowiedni przekazywana. Tutaj jeszcze tylko dopytam, bo także pan minister to przyznał, że minister Bosacki mówił, że na ten moment, na moment tego przemówienia przed forum ONZ, tak wyglądał jego stan wiedzy. Domyślam się też też, że w takim razie Kancelarii Prezydenta także. Zdaniem Kancelarii w takim razie nie powinno się w ogóle wypowiadać, zajmować tego głosu na ten temat, czy... Jeżeli się nie ma w 100% sprawdzonych informacji, to oczywiście lepiej w dyplomacji przemilczeć pewne kwestie. Jest stare pożekadło, że dobry dyplomata dwa razy się zastanowi, zanim nic nie powie. Więc lepiej może było nie mówić nic, jeśli się nie miało 100% pewności. Bo w przeciwnym razie niesprawdzona informacja może być wykorzystywana przez narzędzia dezinformacyjne do podważania całości wiarygodności tego wystąpienia, które co do zasady było dobrym pomysłem. Trzeba było pojechać na Radę Bezpieczeństwa i w odpowiedni sposób przekazać to, co się wydarzyło. Natomiast fakt przekazania pewnych niesprawdzonych informacji może służyć do podważania wiarygodności całego tego wystąpienia, co jest bardzo niekorzystne dla Polski. W tym sensie Ministerstwo Spraw Zagranicznych popełniło błąd. Po prostu. A jak mówił Talleyrand, błąd w polityce zagranicznej to jest gorzej niż zbrodnia. Bardzo dziękuję. Proszę panie redaktorze. Dzień dobry. Kacper Wróblewski, RMF FM. Podejrzewam, że moje pytanie może mieć poniekąd związek z tymi ustaleniami, o których pan minister mówił pomiędzy prezydentem a premierem. Do czego zmierzam? Chciałem zapytać o placówkę w Waszyngtonie. Czy dziś w czasie rozmów padła propozycja, aby abansadorem był przedstawiciel, ktoś z otoczenia prezydenta w Waszyngtonie, zamiast Bogdana Klicha? Bo wiemy, że Karol Nawrocki powiedział, że nominacji Bogdana Klicha nie podpiszeć. Nie rozmawialiśmy o personaliach. Nie tego dotyczyła ta rozmowa, żeby mówić o konkretnych nazwiskach w konkretnych miejscach. Nasze stanowisko co do pana kierownika Bogdana Klicha, kierownika placówki, taka to jest formuła, jest negatywna. Uważamy, że to jest nieodpowiednia kandydatura, nieodpowiednio sprawująca swój urząd. Im szybciej rząd się wycofa z tej kandydatury, tym lepiej dla Polski. Natomiast po wycofaniu się możemy oczywiście dyskutować. Jesteśmy otwarci na to, aby wskazać odpowiedniego, dobrego kandydata, który finalnie musi uzyskać akceptację wszystkich trzech instytucji, czyli prezydenta, premiera i ministra spraw zagranicznych. Dziękuję. Dziękuję bardzo. Bardzo proszę, pani redaktor. Dzień dobry, Maja Wójcikowska, TVN24. Panie ministrze, pan powiedział, że o personaliach nie było. A wcześniej zapowiadając to spotkanie, pan mówił, że o personaliach będzie, więc ja jeszcze o Berlin zapytam. Jan Tombiński, czy to nazwisko było dyskutowane. Ryszard Sznepf, czyli Rzym, placówka w Rzymie, szarże d'affaires. I czy to też jest, tak jak mówił prezydent Nawrocki, ta kandydatura, na którą zgodzić się nie może. I teraz pytając o to, co państwo zaprezentowaliście przed chwilą, ten system zgody trzech instytucji. W sensie ja, tak? Tak, pan, jak rozumiem, państwo to ustaliliście, to mam pytanie o to, czy to jest takie wyraźne nie dla tych kandydatur i czy w ogóle, jak na to zareagował minister Bosacki i czy spotkają się w ogóle minister Sikorski z prezydentem, bo takie spotkanie i konieczność wyjaśnienia spraw sygnalizował. Jeszcze chciałam zapytać, czy list Donalda Trumpa, czy ten temat był poruszany? Dziękuję, pani redaktor. To może od końca. Tak, był poruszany kwestia nie treści, a sposobu przesyłania listów przez ambasadę w Waszyngtonie. I zgodziliśmy się wszyscy w tym gronie, łącznie z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Zagranicznych, że sposób procedowania tej sprawy przez ambasadę w Waszyngtonie był daleki od perfekcji, mówiąc najdelikatniej. Myślę, że możemy tutaj zamknąć już ten temat. Po prostu tak to nie powinno wyglądać, że o fakcie i treści listu adresowanego do prezydenta Karola Nawrockiego w pierwszej kolejności dowiadują się zaprzyjaźnieni z panem kierownikiem Klichem dziennikarza. Dopiero po interwencji list trafia do adresata. Po prostu tak nie wygląda. Mówiło, że to było we właściwym trybie, dlatego pytam, czy ta sprawa została wyjaśniona, czy na przykład został pan przekonany? List trafił do pana prezydenta wczoraj w godzinach południowych, natomiast od samego rana już media miały informacje co do faktu jego istnienia, co do jego treści, jak rozumiem także i później, więc wydaje się po prostu bardziej profesjonalne, że najpierw list trafia do adresata, a później można komentować fakt jego istnienia. Pan kierownik Klich zdecydował, że będzie odwrotnie, że najpierw media będą dyskutowały, a później prezydent się dowie. To po prostu nie jest profesjonalne i myślę, że wszyscy co do tego mają podobną opinię. Co do personaliów, mówiłem, nie było rozmowy o personaliach ani o panu Tombińskim, ani o panu Sznepfie, choć opinia co do osoby pana Ryszarda Sznepfa przez prezydenta Karła Nawrockiego została publicznie wyrażona w tym zakresie. Nic się nie zmienia. Jeszcze trzecie pytanie było? Spotkanie na prezydent wicepramier Cikorski. Tak, oczywiście. Do takiego spotkania dojdzie. Jeżeli w tych podstawowych sprawach, w których dzisiaj dyskutowaliśmy z przedstawicielami MSZ-u, będzie jakiś progres, będzie też odpowiedź, reakcja na te wnioski i oczekiwania pana prezydenta, to jasnym jest, że w przyszłości może dojść do takiego spotkania. Pan prezydent zresztą mówił także i publicznie, że jest otwarty na to, żeby finalnie do takiego spotkania doszło. Ale to spotkanie musi służyć czemuś. To nie może być tylko spotkanie towarzyskie czy kurtuazyjne, tylko będzie tutaj oczekiwanie konstruktywnej postawy po stronie ministra spraw zagranicznych, której to konstruktywnej postawy na razie jeszcze nie widać. Ale dajemy szansę panu ministrowi na to, aby przeanalizować swoje stanowisko, bo sytuacja się nieco zmieniła. Ja pamiętam ministra Cikorskiego na Komisji Spraw Zagranicznych pół roku temu na pytanie, jaki jest jego plan na rozwiązanie tego paraliżu, do którego doprowadził służby zagranicznej, odpowiedział, że jego plan to Rafał Trzaskowski. Więc uprzejmie informuję pana ministra, że jego plan nie wypalił. Należy zastanowić się nad innym planem, bo tamten plan już nie będzie realizowany. Jeszcze słowem pojętym, jaka była atmosfera tego spotkania? Konstruktywna. Relacje wasze? Konstruktywna. Skali 1 do 5. Skali 1 to dobra, 5 to zła? Opublikujemy zdjęcia pani redaktor, wnioski będzie można wysnuć. Konstruktywna, zarówno ja, jak i przedstawiciele MSZ-u byliśmy maksymalnie profesjonalni, jak się tylko mogło dać. Bardziej niż w mediach społecznościowych i bardziej niż... Pani redaktor, komunikacja w mediach społecznościowych oczywiście ma swój także i charakter. Jeśli chodzi o nasze spotkanie dotyczące poszczególnych decyzji, starałem się ja przynajmniej być maksymalnie merytoryczny. Jeśli pani pyta, czy ktoś podnosił głos, albo czy ktoś przewracał oczami, to nie. To była naprawdę konstruktywna rozmowa. Bardzo dziękuję, pani redaktor. Bardzo proszę. Panie ministrze, dwie sprawy. Czy Pact Prezydencki prowadził rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie dodatkowego wsparcia w kontekście NATO-owskiej, Eastern Century i czy w ogóle oczekujemy jakiegoś wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych? Oraz drugie pytanie, jakie tematy Pan Prezydent zamierza poruszyć podczas spotkań w ONZ-cie w przyszłym tygodniu? Jasne. Jeśli chodzi o Eastern Century, jak pani wie, ta dyskusja toczyła się w ramach NATO, w ramach Rady Północnoatlantyckiej. To jest troszkę wynikiem wniosku naszego, polskiego, uruchomienie artykułu 4. Były poszczególne oczekiwania wyrażone wprost, czego Polska potrzebuje. Reakcja w postaci decyzji sekretarza generalnego i Sakiura o uruchomieniu programu Wschodniej Straży to jest właśnie reakcja na to oczekiwanie. I z poszczególnymi sojusznikami dyskutuje się o tym, jaki ma być wkład, nie chcę używać słowa kontrybucja, albo kontrybucja, może tak trzeba było, jaki ma być wkład poszczególnych państw. Także i europejskich sojuszników. Była oczywiście rozmowa także i za Stanami Zjednoczonymi. Prezydent Trump w rozmowie z prezydentem Nawrockim przekierował w oczywisty sposób tę dyskusję na dyskusję sojuszniczą w zależności od po pierwsze potrzeb, po drugie możliwości realizacji, ale też wskazał pan prezydent Trump, że Stany Zjednoczone jako jedyny sojusznik mają tak liczny kontyngent. Ponad 10 tysięcy żołnierzy tutaj w Polsce. Więc w pierwszej kolejności jasnym jest, że potrzebna jest tutaj reakcja sojuszników europejskich. Jeśli będzie potrzeba na kolejne reakcje, na pewno będziemy o tym dyskutować. Jeśli chodzi o ANZ, tak rzeczywiście pan prezydent udaje się na Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych. W niedzielę rozpocznie jak zawsze spotkaniem z Polakami. Tutaj pan prezydent ma duże przywiązanie do Polaków mieszkających za granicą. Tak jak pierwszym spotkaniem było spotkanie z Polakami na Litwie, tak drugim będzie spotkanie w Pensylwanii z Polakami. To jest jeden element, ale zasadniczym celem jest wystąpienie na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ o sprawach natury bezpieczeństwa, o tym jak Polska widzi przyszłość relacji międzynarodowych i ład globalny. To jest jasne, bo o tym jest dyskusja w ONZ, ale będzie też mówił o wyzwaniach regionalnych, będzie też mówił o podstawowych zasadach, które są ważne z perspektywy pana prezydenta. Na marginesie tej wizyty oczywiście będzie dochodziło do szeregu spotkań, spotkań dwustronnych, spotkań wielostronnych, w różnych formatach. ONZ będzie też świętowało swoją 80. rocznicę powstania. Jak wszyscy państwo pamiętacie, Polska jest państwem założycielskim ONZ. 45 plus 1, czyli plus 1 to jest właśnie Polska, choć wtedy Polska, co do której suwerenności możemy mieć pewne znaki zapytania. Więc to będą też elementy. No i oczywiście dojdzie do bezpośrednich kontaktów także z najważniejszymi politykami świata dyplomatycznego. W tym jestem przekonany, że dojdzie także i do kontaktu bezpośredniego z panem prezydentem Donaldem Trumpem. A z prezydentem Ukrainy? Pan prezydent Ukrainy, z tego co wiem, będzie też w ONZ-cie. Musicie państwo wiedzieć, że w ONZ-cie w tej małej, choć w telewizji może się wydawać ona duża, sali są wszyscy, więc w zasadzie te kontakty są oczywiste, będą ze sobą rozmawiać w różnych formułach, więc na pewno też przynajmniej do krótkiej wymiany opinii zdań z prezydentem Ukrainy może tam dojść. Bardzo dziękuję, panie redaktor. Proszę bardzo. Dzień dobry, Rafał Skórski, TVP Info. Pytanie od redakcji Panoramy. 11 września prokuratura w Lublinie informowała o tym, że obiekt, który uderzył w dom w Rykach, nie był dronem. Czy pan minister dysponuje takimi informacjami? Czy BBN wiedział o tym komunikacie prokuratury? A jeżeli tak, to co w tej sprawie zrobi? Wszystko w tej sprawie, panie redaktorze, co miałem do powiedzenia. Powiedziałem już w odpowiedzi na poprzednie pytanie. Dokładnie pan może wsłuchać się w tę odpowiedź. Dokładnie odnosiłem się do stanu wiedzy w tym zakresie pana prezydenta i BBN. Dziękuję bardzo. Dziękuję, bardzo proszę. Jeszcze pozwolę sobie dopytać, bo minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński podczas konferencji prasowej poinformował, że tej nocy strażnicy graniczni obserwowali wzmożoną aktywność dronów na granicy polsko-białoruskiej. Tutaj nie ma uwzględnienia, na której części granicy to miało miejsce. Czy BBN, czy prezydent dostał jakiś meldunek o tym? Pani redaktor, rozmawiam pani z szefem Biura Polityki Międzynarodowej. Do mnie taki meldunek nie trafił, co do informacji BBN-u. Myślę, że trzeba pytać BBN. A to jeszcze pozwolę sobie spytać o samo zamknięcie granicy polsko-białoruskiej. Jaki prezydent ma podejście do tego? Bo z jednej strony tak bezpieczeństwo, z drugiej strony zapadł 25 już się skończyło. A gospodarczo tracimy na zamknięciu tej granicy. Pani redaktor, strona białoruska prowadziła szereg hybrydowych operacji wobec Polski, narażając także i bezpieczeństwo polskich obywateli w tym zakresie. Sygnał, jakim jest zamknięcie przejścia chociażby w Małaszewiczach, myślę, że powinien zostać odpowiednio zinterpretowany przez Miński. To jest cała moja odpowiedź. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję. Ostatnie dwa pytania, jeżeli Państwo jeszcze macie. Tak, ktoś jeszcze jest? Proszę bardzo. Julia Borkowska, Telewizja Trwamy. Chciałabym troszeczkę odbyć od tematu i zapytać o sprawę ważną dla naszej redakcji, czyli o cenę próby postawienia przed Trybunałem w stanie sędzi Małgorzaty Manowskiej, jeżeli można. Pani redaktor, to sprawa ma oczywiście charakter czysto polityczny, jak rozumiem większość rządząca dzisiaj, a także mająca wpływ na obsadę Trybunału Stanu. Widzieliśmy te gorszące sceny, kiedy bardzo utytułowanego i wielką postać historyczną, jaką jest ten sędzia Andrzejewski, traktowano w sposób wyjątkowo obcesowy przez większość z tych tak zwanych sędziów Trybunału Stanu, więc działanie zarówno Trybunału Stanu, jak i odpowiednich komisji i samej większości parlamentarnej woła tutaj w moim przekonaniu o pomstę do nieba i próba pociągnięcia do odpowiedzialności I Prezes Sądu Najwyższego jest pewnym daleko idącym sygnałem o tym, że w Polsce z praworządnością za czasów rządu Donalda Tuska.