Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz w Tarnowie o miłości do Polski

Władysław Kosiniak-Kamysz w Tarnowie o miłości do Polski

Władysław Kosiniak-Kamysz w Tarnowie mówił o polityce regionalnej i podkreślił, że prezydent musi mieć bezgraniczną, autentyczną miłość do Polski. Wezwał do wsparcia dla Tarnowa, ochrony lokalnej gospodarki, zakładów azotowych oraz społeczności szkolnych i rzemieślników.

Główne przesłanie


Mówił, że miłość do Polski to codzienna praca i szacunek dla wszystkich obywateli. Zaznaczył, że miłość i szacunek muszą iść w parze i że prezydent powinien rozumieć oraz czuć tę wartość.

Wsparcie dla Tarnowa i lokalnej gospodarki


Przypomniał, że Tarnów był jednym z pierwszych miast niepodległych i wskazał na potrzebę opieki dla zakładów azotowych powstałych z inicjatywy profesora Mościckiego. Wskazał na wyzwania stutysięcznych i mniejszych miast oraz na potrzeby małych firm, postulaty niższych podatków, rzemieślników, nauczycieli i szkół, które wymagają wsparcia państwa.

Tradycja, historia i pamięć


Podkreślił znaczenie lokalnej tradycji i pamięci historycznej – od wydarzeń z października 1918 roku, przez rozwój przemysłu chemicznego, po martyrologię związaną z transportami do Oświęcimia, do Auschwitz, do Birkena. Zwrócił uwagę na ciągłość państwa, kultywowanie obyczajów chrześcijańskich oraz rolę edukacji i rodzin w podtrzymywaniu tożsamości.

Kryteria wyboru prezydenta


Zaznaczył, że wybór prezydenta za tydzień to decyzja o bezpieczeństwie, porządku prawnym i szacunku dla konstytucji, a także o tym, kto ma autentyczną miłość do ojczyzny. Odwołał się do kandydatury Szymona Hołowni, przypominając trzy wartości, które powinien mieć prezydent, z bezgraniczną miłością do Polski na czele, oraz podkreślił szacunek dla różnorodności politycznej (PSL, Polski 2050).

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dlatego teraz chciałbym zaprosić bardzo gorąco na tą scenę pana premiera, ministra obrony narodowej, pana premiera Władysława Kosiniaka Kamysza. Panie premierze, zapraszamy do nas. Zapraszamy, panie premierze. Brawo! Brawo! Władysław Kosiniak Kamysz, brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Brawo! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Władek! Głośniej, patrzcie jak marszałek dopinguje, panie premierze. Taki funk lub panie premierze, oddajemy mikrofon. Dzięki wielkie, witajcie, witajcie w Tarnowie, serce roście, naprawdę pięknie i dziękuję za to, że jesteście. Jesteśmy w Tarnowie, w pierwszym niepodległym mieście Rzeczpospolitej. Bo nie wiem, czy wszyscy wiecie, ale Tarnów swoją niepodległość zaczął przeżywać już z nocy na trzydziestego, z trzydziestego na trzydziestego pierwszego października 1918 roku. To coś mówi o tym mieście. Mówi o odważnych ludziach, którzy tu mieszkają, o gospodarności, o determinacji, o wierze, wierze w to, że wszystko co dobre przed nami. To miasto też, które w latach dwudziestych, trzydziestych, w dwudziestoleciu międzywojennym pokazało, że tradycja łączy się z nowoczesnością, że innowacje łączą się z szacunkiem do naszej kultury, naszego dziedzictwa. To tutaj powstały z inicjatywy profesora Mościckiego, późniejszego prezydenta Rzeczpospolitej, wielkie zakłady chemiczne. Dzisiaj zakłady azotowe, które wymagają wielkiego wsparcia naszego. To też będziemy dzisiaj o tym mówić. To miasto, które ma wielkie ambicje, tak jak Polacy mają wielkie ambicje. To jest miasto, które wyrasta z naszej determinacji, z naszej siły, z naszych marzeń. Ale potrzebuje też tego wsparcia, otoczenia opieką, takiej roli, którą może odegrać właśnie prezydent Rzeczpospolitej. Czemu potrzebuje wsparcia dzisiaj? Bo od kilkunastu, kilkudziesięciu lat nie jest już miastem wojewódzkim, a jest stutysięcznym miastem. Takich miast w Polsce jest wiele. Tarnów jest jego reprezentantem. Tych stutysięczników, osiemdziesięciotysięcznych, pięćdziesięciotysięcznych miast wojewódzkich. Ciechanów, Skierniewice. Moglibyśmy wymieniać różnego rodzaju historie ludzkie, które tam się toczą. Małej firmy, która potrzebuje niższych podatków. Rzemieślnika, który chce wiedzieć, że państwo dba o niego. Ludzie, którzy chodzą codziennie do pracy. Nauczycieli, którzy tworzą niezwykłą społeczność. Tak jak wspaniałego liceum, które jest obok nas. Czy szkoły podstawowe i Mikołaja Kopernika za naszymi plecami. To są historie, które pisze się każdego dnia w naszych miejscowościach. W małym sołectwie i w największej metropolii. Ale tu skupia się w Tarnowie, w Małopolsce można powiedzieć, te potrzeby, z którymi dzisiaj przychodzimy. Za tydzień będziemy decydować o tym, kto będzie prezydentem Rzeczpospolitej. I to jest decyzja bardzo poważna. Nie tylko ze względu na uprawnienia, na rolę jaką prezydent odgrywa w kwestii bezpieczeństwa, polityki międzynarodowej. Też porządku prawnego, szacunku dla konstytucji, dla naszych wartości. Ale czegoś, czego się nie da w prawach zapisać. To jest kwestia fundamentalnego szacunku i miłości do Polski. Szacunek i miłość muszą iść w parze. Ja pamiętam kampanię sprzed pięciu lat. Wtedy i z sercem i rozumem wiele osób wybrało Szymona Hołownię. To jest coś, co sprawiło, że otworzył do polityki drzwi ludziom, czy może więcej, postawom prezentowanym przez ludzi, których wcześniej nie było. I jako jeden z niewielu wytrwał w tej drodze. Gdy zgłaszaliśmy kandydaturę Szymona Hołownię, ja mówiłem o trzech wartościach. Dzisiaj też jeszcze raz je powtórzę. Które moim zdaniem powinien mieć prezydent Rzeczpospolitej. A które na pewno ma Szymon Hołownię. To są trzy sprawy. Po pierwsze bezgraniczna, autentyczna miłość do Polski. I Szymon tą miłość ma. Nie da się być prezydentem nie kochając naszego kraju i nie kochając ludzi, którzy w naszej ukochanej ojczyźnie mieszkają. Co to znaczy? To nie jest tylko hasło i slogan. To nie jest powiedzenie, miłość do ojczyzny nie jest sprawą prostą. Ona od każdego z nas wymaga uwagi, pracy. To nie jest tylko wywieszenie biało-czerwonej w święto narodowe, choć to piękne. Ale to jest codzienna praca dla niej. To jest budowanie swojej rodziny, najbliższego otoczenia, dobrych relacji z sąsiadami. W tych ze swojej ulicy, ze swojej klatki schodowej w bloku. I szerzej budowanie normalności w Polsce. Miłość do ojczyzny to jest szacunek dla każdej z naszych posta. Tak jak różna jest historia najstarszej partii w Polsce PSL-u i najmłodszego ruchu, czyli Polski 2050. Tak jak różne są nasze historie wejścia do polityki, tak samo jest wielki szacunek dla wszystkich tych, którzy codziennie, płacąc podatki, ucząc się, pracując, opiekując się osobami starszymi, pokazują, że można zrobić coś pięknego i dobrego. Miłość do Polski to jest szanowanie naszej tradycji. To jest szanowanie kultury chrześcijańskiej, z tej, z której wyrastamy. To w Tarnowie, Małopolsce nasze obyczaje, tradycje mają szczególne znaczenie. To jest szacunek dla historii minionych pokole. Mówiłem o pierwszym niepodległym, ale też o mieście, z którego jechały pierwsze transporty do niemieckiego obozu w Oświęcimiu, do Auschwitz, do Birkena. O tradycji, o spuściźnie, o martyrologii i o wielkich zwycięstwach. Bo stąd, spod Tarnowskich Wierzchosławic, Wincenty Witos wzywał do obrony Warszawy i do wielkiego zwycięstwa przed śmiercią, przed ideologią śmierci, którą nieśli bolszewicy. Obroną naszej ojczyzny, Europy i świata. To jest wartość, którą prezydent musi czuć i mieć w sobie. Świadomość naszej historii, trudów i doświadczeń, blasków, ale również cieni. Przyjęcie całej spuścizny tysiąclecia od momentu koronacji i 1050 lat od momentu powstania polskiego państwa. Ciągłości jego niewzruszalności. Nawet gdy Polski na mapach nie było, to w chałupach na Powiślu Dąbrowskim pacierz mówili po polsku. I książki, które dostarczane były, nauczane na tajnych kompletach. I edukacja, i opieka, i rodzina, to wszystko wyrosło w domu. W tych małych miejscowościach, najmniejszej wsi nawet. Dlatego ta świadomość historii i tradycji musi być. Ale to nie znaczy, że Polska ma być za ściankiem żyjącym w jakimś skansenie. Miejscem skansenu, miejscem budynków, skansenie różnych rodzajów działalności jest miejscem kultury. Ale Polska ma być nowoczesna, innowacyjna. To nie znaczy, że odrzuca przeszłość. Nie oznacza to odrzucenie tradycji, tylko czerpanie tego, co z niego najlepsze. Ale też budowanie nowoczesnej, silnej, bezpiecznej Polski. Do tego jest potrzebny prezydent, który to rozumie. Prezydent, który kocha Polskę. Szymon Hołownia. Całym swoim sercem i swoją wielką pracą. Przez lata determinacją. Pomocją dzieci w Afryce. Zatrzymaniem się przy najbardziej potrzebującym. Budowaniem swojego doświadczenia życiowego w różnych miejscach. Założeniem rodziny, wychowaniem dzieci i byciem dzisiaj w polityce. Pokazuje, że kocha Polskę całą sobą i całym swoim sercem. To jest punkt numer jeden. Bezgraniczna miłość do ojczyzny. Świadomość różnic między nami. I tych w światopoglądach. Bo myślę, że preambuła Konstytucji, którą często możemy przywoływać. Piękny tekst pokazujący, że prawda, dobro, sprawiedliwość, piękno to są wartości, które dla nas są wszystkich. I niezależnie z jakich źródeł, czy z wiary w Boga, czy z innych bardzo wzniosłych postaw, podejmujemy te wartości. To jest szacunek właśnie dla każdego. Dla mieszkańca małej miejscowości, dla rolnika spodwojnicza i dla mieszkańca wielkiej krakowskiej metropolii. Dla każdego musi być taki szacunek. Nie dla swoich, tylko i wyłącznie wyborców. Bo to byłoby za mało. Tylko dla wszystkich. O tym mogę zaświadczyć. Bo tego na szlaku kampanijnym z Szymonem widziałem bardzo dużo. Jak potrafił się zatrzymać nad osobą, która miała skrajnie odmienne poglądy. Każdy inny by mu powiedział, warto wsiąść na elektryczną chulernogę, odjechać szybko, żeby się nie skonfrontować, nie zmierzyć. A inny by przekrzyczał, wziął może megafon i próbował zakrzyczeć, kto coś innego potrafi powiedzieć. A on stawał 10, 15, 20 minut. Wszyscy już mówiliśmy, trzeba jechać dalej. A on mówił stop. Tu trzeba przekonać. I powiem szczerze, że ku mojemu czasem zdumieniu dłużej jestem w polityce. I to mnie zaskoczyło, że jego siła, spokój, determinacja i też argumenty pokazywały, że może nie każdego udało się przekonać. Ale każdy po tej rozmowie odchodził zadowolony. Że mógł wymienić poglądy, że mógł się zderzyć i zmierzyć z kimś, kto jest czasem bardzo niedostępny. Tak jak Sejm Polski jest dzisiaj otwarty. My mamy swoje doświadczenia parlamentarne. Maciej Rataj budował i tworzył konstytucję w dwudziestoleciu międzywojennym. Oddał za to życie później zamordowany w Palmirach. Później mieliśmy swoich wspaniałych marszałków. Ostatnim był Józef Zych. To było 30 lat temu. I z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Szymon Kołownia jest najlepszym od trzydziestu lat marszałkiem Sejmu Rzeczpospolitej. Wtedy udało się wprowadzić Polskę do NATO, przyjąć konstytucję, zbudować podwaliny pod Unię Europejską. Dzisiaj stanęliśmy przed wyzwaniem w tym Sejmie zbudowania koalicji, która da Polsce bezpieczeństwo. To jest absolutny priorytet. Widzicie co się dzieje każdego dnia. Bardzo dobrze, że wczoraj z liderami Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii był nasz premier. Bo to pokazuje, że Polska wróciła do gry. A może pierwszy raz osiągnęła naprawdę w swojej historii taką pozycję, że pośród największych mocarstw, również mocarstw atomowych, to głos Polski jest tym głosem, który jest słyszany. To byłoby niemożliwe, żebyśmy byli wczoraj w Kijowie, nasz premier, żebyśmy mogli uczestniczyć w różnego rodzaju formatach najważniejszych przywódców w Europie. Decydować o losach, odblokować środki z KPO. Gdyby nie trzecia droga. Bo gdyby nie trzecia droga i Szymon Hołownia, to dzisiaj dalej rządziłby tutaj PiS. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. To jest część naszego udziału. Każdy ma swoje zadania w tym. I wiemy, jak cenne dla naszych wyborców jest zachowanie jedności w koalicji. Jak bardzo ważne jest to. I to często nam podkreśla. I część pytała, czy start Szymona Hołowni nie jest jakimś wyłomem w tej koalicji. Nie jest on pokazaniem, że mamy różne wrażliwości, ale potrafimy się dogadać. Właśnie jest esencją prawdziwego dialogu. Jest pokazaniem, że nam na Polsce zależy, bo potrafimy odstąpić czasem od niektórych ważnych dla siebie elementów po to, żeby najważniejsze przeprowadzić. Jednych z takich najważniejszych spraw, o których się umówiliśmy z Polakami i który zrealizowaliśmy. Tutaj też to głosiliśmy razem w Tarnowie, w Małopolsce, w Polsce. Mówiliśmy o tym w każdej kampanii. To są niższe składki i podatki. I tylko dzięki determinacji Trzeciej Drogi i determinacji Szymona Hołowni udało się przyjąć ustawę obniżającą obciążenia dla małych i średnich przedsiębiorstw, dla polskich rzemieślników. Niestety prezydent zawetował tą ustawę. Nas to nie zwalnia ani z obowiązku, żeby walczyć dalej o tą sprawę, ani nie powoduje, że tracimy energię o niższe podatki. My się ze swojego programu wywiązujemy. Pokazujemy, co realizujemy. Tak jak Szymon Hołownia powiedział, pamiętam pierwszy dzień w Sejmie, kiedy zaczynaliśmy. Kiedy wielu wątpiło, mówiąc, przecież to jest jego pierwszy dzień w parlamencie. On nie poradzi sobie. Nie wierzyło. Później mieliśmy Sejmflix. Oglądanie Sejmu w salach kinowych. Wielką rewolucję, do której się chyba przyzwyczailiśmy. Bo urządziliśmy się już w dużo lepszych warunkach. Bo Sejm jest otwarty. Bo w Sejmie można dyskutować. To, co nawet czasem może nas wkurzać, powiem szczerze. Jako posłów, którzy już jesteśmy tam dłużej. Przez 8 lat odbierano nam głos w sekundę, kiedy wybijał gong. Szczególnie marszałek Terlecki był bardzo skrupulatny, bo on nawet miał chyba zegar szybciej idący. I wyłączał dużo wcześniej. To już było w dobrej sytuacji, jak nas dopuszczono do głosu. A to było bardzo rzadkie. I pewnie taki rewanżyzm mógłby się pojawić. Jakaś chęć odwetu. Oni nam to robili. To nie wpójdźmy żadnych ustaw. Pamiętam, mój klub parlamentarny PSL-u wnosił kilkadziesiąt ustaw w poprzednich kadencji. Prawie żadna nie była przeczytana na Sejmie. Prawie żadna nie była przeprowadzona. Prawie żadna nie była poddana nawet pod głosowanie. Dzisiaj nie ma ustawy, która jest w zamrażarce. Wszystkie ustawy idą do pracy albo na sali plenarnej, albo w komisji. Są też trudne, które wymagają odwagi później, żeby głosować. Idą projekty obywatelskie. Idą wszystkie te sprawy, które są niezwykle ważne. Jest dialog, są konsultacje. Jest też wzmocnienie dyscypliny w Sejmie. Inaczej to wygląda pod względem skrupulatności, regulaminu, staranności. Może gdzieś to nam umknęło. Może to nie jest takie bardzo spektakularne, ale to jest bardzo potrzebne. Bo tam się stanowi prawo. Tam później wychodzą regulacje, które dotyczą każdego z nas. I to się udało zmienić. Najlepszy dowód na najlepszego marszałka Sejmu, Szymona Hołowni. Do tego trzeba było mieć odwagę. Do tego dokładnie. Szymon ma odwagę. Krzyczycie Szymon, ale nie po to, żeby mu dodać otuchy, tylko, żeby za nim podążać. Bo on zawsze idzie na naszym czele. On zawsze mówi, jestem z wami, idziemy razem, wspólnie, do przodu. Idziemy po to, żeby zmieniać Polskę. Czy wszystko nam się udało, to też chcę powiedzieć, że nie. Nie zrealizowaliśmy jednego wielkiego naszego marzenia, dla którego tak naprawdę ja jestem w polityce. Myślę, że wielu z nas też działa. Szymon dlatego moim zdaniem przystąpił do tego życia politycznego, porzucając bardzo intratne posady, dobre pieniądze, bycie ulubieńcem wszystkich. Bo jak było się gwiazdą, medialną postacią, to raczej jest więcej tych, którzy afirmują, patrzą, uwielbiają, niż tych, którzy zadają trudne pytania. Teraz jest na odwrót. Teraz tych, których zadają trudne pytania, jest dużo więcej. Tych, którzy też chcieliby szybciej i mocniej, żeby te zmiany się dokonywały, jest dużo więcej. Przez te półtora roku nie wszystko nam się udało jeszcze. Bo też nie mogliśmy zrobić jednej rzeczy, która moim zdaniem jest kluczowa. Połączyć Polaków. To było w ogóle coś, od czego się zaczęła nasza koalicja. Dwa różne światy, można by się wydawać, zostały połączone. Wszyscy mówili na tydzień przed wyborami, wy nie wyjdziecie do Sejmu. Dla was nie ma tam miejsca. Pamiętam taki telefon od bardzo przychylnej nam osoby, od jednego z takich doświadczonych już działaczy PSL-u. W dniu de facto, czy na dzień przed rejestracją lizy, on mówi, wiesz co, może nie ta koalicja na 8%. Może spróbujmy własny komitet, to będzie bezpieczniej. Ja dobrze życzę temu ruchowi waszemu, co robicie, ale ja się boję. To się nie bójcie, moi drodzy. Nie ma się czego bać. Nie wolno się bać. I gdyby Szymon Hołownia wtedy powiedział, sorry, wolę łatwiejszą drogą, wolę na skróty, wolę prosto, to też dzisiaj by nie było zmiany w Polsce. Zdaję sobie sprawę, że efekty tej zmiany jeszcze nie wszystkie dotarły. Bo żeby spełnić tą naczelną zasadę, o której się umówiliśmy, przywrócić jedność Polakom, przywrócić braterstwo, przywrócić porozumienie, przywrócić normalność, potrzebny jest prezydent Rzeczpospolity, który nie będzie dbał o żadne środowisko polityczne, tylko będzie dbał o wszystkich Polaków, który nie będzie patrzył przez pryzmat interesu, nawet najlepszej na świecie partii politycznej, jaką jest PSL, ale będzie patrzył przez pryzmat interesu każdej najmniejszej nawet miejscowości. Ja takiego chcę prezydenta. Ja chcę prezydenta, który ma odwagę, kocha Polskę, ma już doświadczenie i w życiu, i w trudach, i w ratowaniu życia ludzkiego bezpośrednio, i w pomocy drugiemu człowiekowi, i w budowaniu Polski. Ma wspaniałą rodzinę, to też jest ważne, jest dzisiaj z nami Urszula Hołownia. Bardzo się cieszy Mula, że jesteś. Jesteś dla wielu przykładem, jesteś dla wielu inspiracją. Jesteś wspaniałym pilotem, jesteś wspaniałym żołnierzem Wojska Polskiego. I mówię to nie tylko jako minister obrony dzisiaj, ale przede wszystkim mówię jako obywatel Rzeczpospolitej. Mamy wspaniałych żołnierzy, mamy wspaniałe wojsko, mamy wspaniałych ludzi w wojsku, takich jak Urszula Hołownia. Jestem z was bardzo dumny. Jestem z was bardzo dumny. Duma! Duma! Duma! Duma! Duma! Duma! Duma! Dem ma marginesie. Wczoraj pierwszy polscy piloci w Stanach Zjednoczonych ukończyli kurs na EFY 35, na polskie EFY 35, które już mają szachownice, na sobie, które już latają pod Polską, pod polskimi znakami, i za chwilę ci najlepsi piloci przylecą na nich do Polski. Moi drodzy, te trzy wartości. Miłość do Polski, odwaga, żeby Polskę zmieniać na lepsze i pamiętać o tym, co dobre. Doświadczenie, które powoduje, że nikt ci nie zniknie z oczu. Bo wszyscy mówią, słuchajcie nas. Ludzie wołają, słuchajcie nas, politycy. Trzeba słuchać, ale też trzeba słyszeć. I Szymon Hołownia ma bardzo wyczulony słuch na zmiany, na to, co ludzie mówią, na to, co trzeba zrobić. Dla mnie, ja myślę, że dla wielu, nawet tych, którzy dzisiaj jeszcze nie są przekonani, dla Polski to będzie najlepszy prezydent Rzeczpospolitej w historii. Ma siłę i determinację. Ma program, ma ludzi. Bo każdy z nas może powiedzieć o tym. Jestem z Szymonem Hołownią. Nieważne, z jakiej jesteś partii, on powie. Ważne, że idziemy razem, wspólnie. Że idziemy w jednym kierunku. Jesteśmy z ciebie bardzo dumni, też chciałbym ci to powiedzieć. Bo wiem, że kampania kosztuje. Kampania rządzi się też brutalnymi prawami. Że czasem przenosisz góry, wstajesz na głowie, jesteś od Bałtyku po Tatry w ciągu 24 godzin. Ale nie zawsze jest to wszystko docenione od razu. To chciałbym powiedzieć, że my bardzo to doceniamy. Tysiące, setki, tysięcy, miliony Polaków to też bardzo doceniamy. Jesteśmy z ciebie bardzo dumni. Jesteśmy bardzo dumni z tego, jak pracujesz. Jesteśmy dumni z tego, jaki jesteś. Wierzymy głęboko w ciebie. I wierzymy w mądrość Polski. I wierzymy w mądrość naszych rodaków. I prosimy o was. Prosimy was o głos. Pokażcie, że można w tym całym zamieszaniu, w tej nerwowości, w tym chamstwie, które też się wylewa w świecie polityki czy kampanii, można postawić na osobę, która jest w stanie wylać oliwę na wzburzone fale. A potrzebujemy nie złudnego spokoju, ale porozumienia w sprawach najważniejszych. Nie ślepego zjednoczenia we wszystkim, ale wspólnoty w sprawach najważniejszych. Potrzebujemy prezydenta, który zagwarantuje pokój w ojczyźnie naszej, pomiędzy ludźmi, pomiędzy sąsiadami z jednej ulicy, z jednej miejscowości. I zapewni pokój na zewnątrz, który nie ma awersji do kogokolwiek z naszych rodaków. Który nie przychodzi w pierwszym momencie po to, żeby zapytać, skąd jesteś i dlaczego nie zrobiłeś tego czy tamtego. Tylko szuka odpowiedzi na to, co wspólnie możemy zrobić. Potrzebujemy prezydenta pokoju. Potrzebujemy prezydenta odważnego. Potrzebujemy prezydenta, który kocha Polskę, który połączy Polaków. Ja widzę jeden wybór. Najlepszy wybór. Żółto-zielony, a tak naprawdę biało-czerwony. Szymon Hołownia, marszałek, dziś, a jutro prezydent Rzeczpospolitej. Pozwól, że ja cię zaproszę na scenę. Bo wiem, że chyba teraz ten moment, czy jeszcze nie? Jeszcze chwileczkę. Jeszcze chwilę. Ale to znaczy, że mam mówić dłużej, czy już nie? Moi drodzy, dziękuję bardzo. Szymon Hołownia, pamiętamy. 18 maja. Nasz najlepszy kandydat. Odważny, doświadczony, kochający Polskę. Prawdziwy, dobry prezydent. Słuchajcie, ale ja bym chciał, żebyśmy podziękowali panu premierowi za te piękne słowa. Bo jedna rzecz, ja pana premiera znam i wiem, że one pochodziły po prostu z serca. I za te słowa z serca o naszym kandydacie, wspólnym kandydacie, panie premierze, bardzo serdecznie dziękuję.