Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Te wybory będą o prawdzie

Władysław Kosiniak-Kamysz: Te wybory będą o prawdzie

Władysław Kosiniak-Kamysz w wystąpieniu na konwencji w Ropczycach przypomniał o strajkach chłopskich z lat 30. i zapowiedział, że 25 maja 2023 Sąd Najwyższy rozpozna kasację wyroku procesu brzeskiego złożoną przez niego i prezesa honorowego PSL. Podkreślił, że nie odpuszczą walki o prawdę historyczną i że nadchodzące wybory będą – jego zdaniem – o prawdzie.

Powiązanie tradycji i pamięci


W swoim wystąpieniu nawiązał do Zielonych Świątek jako części tradycji ludowej i narodowej oraz przypomniał dramatyczne wydarzenia z lat 30., w tym strajk z 1933 roku i stłumienia protestów pod rządami sanacyjnymi. Wymienił dziedzictwo Wincentego Witosa, Macieja Rataja i Stanisława Mikołajczyka jako kluczowe dla tożsamości ruchu ludowego.

Proces brzeski i kasacja


Zwrócił uwagę na proces Brzeski i skazanie Wincentego Witosa, opisując ten wyrok jako sfabrykowany i haniebny. Poinformował, że wniosek o kasację, złożony wcześniej przez Rzecznika Praw Obywatelskich oraz zaangażowanych działaczy, zostanie rozpoznany przez Sąd Najwyższy 25 maja 2023, i że sprawy tej nie zamierzają porzucić.

Priorytety polityczne i program


Przedstawił podstawowe cele polityczne ruchu ludowego - dostępna polska żywność, czyste powietrze i tani prąd, krótsze kolejki do lekarza, opłacalność prowadzenia własnej działalności oraz finansowa samowystarczalność samorządów. Podkreślił, że celem jest przekazanie ojczyzny kolejnym pokoleniom w lepszym stanie.

Krytyka podziałów i apel o jedność


Skrytykował autorytarne tłumienie protestów w przeszłości i ostrzegł przed podziałami, które mogą osłabiać wspólnotę. Wskazał też na bieżące problemy gospodarcze na polskiej wsi - przykładowo niekontrolowane sprowadzanie zboża z Ukrainy - i wezwał do budowania Polski jako wspólnego domu, gdzie ludzie są gospodarzami, a nie „niewolnikami”.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie, za to, że jesteście pierwszymi, którzy organizują w tym roku święto ludowe. Zielone świątki, czas zesłania Ducha Świętego, to co się wynika z naszej tradycji chrześcijańskiej, przenika do tradycji ludowej i staje się tradycją narodową, patriotyczną. To jest niezwykły czas w PSL-u, w ruchu ludowym, to jest niezwykły czas też w przyrodzie, wiosna w pełnym rozkwicie, wszystko idzie w rytm natury i w rytm czasu. Moi drodzy, chcę z wami porozmawiać, chcę się z wami podzielić kilkoma refleksjami dotyczącymi tej przyszłości i tego, co wynika z przeszłości, bo jedno z drugiego się bierze. Kiedy przed chwilą słuchaliśmy wykładu dotyczącego strajku z 1933 roku, który dał pierwszy taki sygnał buntu, odwagi do tego buntu, kiedy głód zaglądał w oczy szczególnie chłopskim, wiejskim rodzinom. Czyli zaglądał w większości społecznej, w większości społeczeństwa w oczy. Głód, nędza, bieda, wszystko co się z tym wiąże. Wtedy w desperacji dochodzi zawsze do buntu, strajku, protestu. I władza demokratyczna szanuje protesty i szanuje możliwość wyrażania swoich opinii. Władza autorytarna je tłumi. Niestety tak się działo podczas rządów Polski sanacyjnej, że dochodziło do stłumienia krwawego tych protestów. Krwawego i tutaj w Robczycach 90 lat temu i później w 1937 roku stłumienia wielkiego strajku chłopskiego, który wspominamy też tu na Podkarpaciu, w Muninie, w Majdanie Sieniawskim, czy w Kasińce, w mojej rodzinnej Małopolsce. To wszystko pokazuje jak długo jesteśmy i jak my wiele pamiętamy. I pamiętają ci, którzy dzisiaj też są spadkobiercami tradycji Wincentego Witosa, Macieja Rataja, czy Stanisława Mikołajczyka. Zaczynam od tej historii, bo bez niej nie można pójść ani kroku do przodu. Jak widzieliście na tych slajdach, które pokazywał nasz wspaniały prelegent, był też jeden napis – proces Brzeski. Bo o istocie rok 1933, kiedy wydarzenia mają miejsce tu w Robczycach, w Warszawie trwa ostatnia faza procesu Brzeskiego. Przed sądem najwyższym trwają ostatnie rozprawy, ostatnie apelacje, kasacje, wnioski. Niestety nie pomyśli dla tych, którzy w niesłuszny sposób zostali osądzeni na czele z Wincentem Witosa. W sfabrykowanym, politycznym, nieuczciwym, haniebnym procesie Brzeskim nasz bohater, premier naszej wolności zostaje skazany na więzienie. Przez to musi udawać się na emigrację. Przez to Polska traci na kilka lat wielkiego męża stanu, który nie może budować jej, bo władza autorytarna, sanacyjna, paskudna w tym względzie nie pozwala mu na to i go niszczy. I moi drodzy, mam dobrą wiadomość. W związku z tym trudnym faktem mam dobrą wiadomość. Po latach starań, po latach wniosków, po latach walki o sprawiedliwość, w tym tygodniu, 25 maja przed Sądem Najwyższym w Warszawie, nasz wniosek, mój wniosek i prezesa Honorowego Polskiego Stronnictwa Ludowego Józefa Zycha, złożony przez Rzecznika Praw Obywatelskich kilka lat temu do Sądu Najwyższego, o kasację wyroku procesu brzeskiego, o kasację haniebnego wyroku procesu brzeskiego, wreszcie zostanie rozpaczony. Sąd Najwyższy przyjął nasze uzasadnienie i ta sprawa będzie miała swoje miejsce 25 maja 2023 roku. 90 lat po tym, jak został niesłóżnie wskazany. 90 lat walczymy o sprawiedliwość. 90 lat walczymy o prawdę. 90 lat walczymy o poszanowanie tego, skąd jesteśmy. I prawdy, nie tylko historycznej, ale prawdy, która musi na przyszłość pójść, pójść do przodu. To jest dla mnie osobiście niezwykłe wydarzenie, bo ja każdego roku, będąc w Wierzchosławicach, w naszym wspólnym imieniu przyrzekam, że tej sprawy nie odpuścimy. Nie wiem, jakie będzie ostateczne rozstrzygnięcie tego wyroku, jaki będzie wyrok tego Sądu Najwyższego, który się zbiera w tej sprawie. Ale wiem jedno, że my tej sprawy i tak nie odpuścimy. Nie, bo to jest nasze zobowiązanie, bo do prawdy trzeba w końcu doprowadzić. I ten rok, który już dobrze się rozkręcił, a wchodzi w najważniejszą fazę polityczną, o czym mówił pan burmistrz Bujak, będzie rokiem decydującym dla Polski, bo o prawdzie będą te wybory. Prawdy szukać, prawdy dochodzić, prawdę głosić, prawdą się posługiwać. To są wskazania Wincentego Witosa. Te wybory będą o prawdzie. O tym, czy chcemy budować wspólną Polskę, czy ktoś dalej nas będzie dzielił. Czy chcemy być traktowani jako gospodarze, czy ktoś będzie miał nas za niewolników. Czy chcemy naprawdę zarządzać, stanowić o tym, co się dzieje w Polsce, czy będziemy słuchać czyichś nakazów i ukazów. O tym będą te wybory. Po co jest PSL, po co jest ruch ludowy, po co w ogóle jesteśmy na scenie politycznej? To jest podstawowe pytanie, na które zawsze trzeba zdawać sobie odpowiedź. Po pierwsze po to, żeby była dobra, zdrowa, najlepsza i dostępna polska żywność. Niezmiennie od lat. Po to, żeby było czyste powietrze i tani prąd. Po to, żeby ludzie nie umielali w kolejkach do lekarza. Po to, żeby się opłacało prowadzić własną firmę. A wspólnoty lokalne i samorządowe były bezpieczne pod względem finansowym. Były samowystarczalne finansowo. To są najprostsze, można powiedzieć, sformułowania, ale tak naprawdę w istocie najważniejsze. Bo one nas w polityce definiują. Jedni są w polityce dlatego, że nie poradzili sobie w swoim życiu zawodowym. To jest droga na skrót. Inni są dlatego, że tutaj widzą jakiś wielki interes dla siebie osobisty. A my ludowcy niezmiennie jesteśmy dlatego, żeby Polskę zmieniać. Żeby dawać taki impuls i chęć przekazania ojczyzny kolejnym pokoleniom. Naszym dzieciom, naszym córkom, synom, wnukom. Tym wszystkim, którzy przyjdą po nas w lepszym stanie niż ją zastaliśmy. Lepszą, bezpieczniejszą, bardziej dostatną ojczyznę. To jest nasze zadanie. Ja w to głęboko wierzę. Że lepsza Polska jest możliwa. Że Polska dzisiaj potrzebuje lepszej zmiany, bo dobra nie dała rady. Że potrzebuje prawdziwego gospodarza, bo w wielu miejscach tego gospodarza brakuje. Choćby w obszarze rolnym, w obszarze polskiej wsi. Widzieliście, co się działo w ostatnich tygodniach i miesiącach ze zbożem w niekontrolowanym sposób sprowadzonym z Ukrainy. Widzicie, jakie ciągłe przepisy są wprowadzane. Z jednej strony każą robić zdjęcie obornika rozrzuconego na polu. A z drugiej strony przegapili tysiące tirów, które wjechały z tak zwanym zbożem technicznym. Pojęcia, które tak naprawdę w żadnej nauce rolnej nie istnieje. Wszyscy ci, którzy mieli się mienić zbawcą polskiej wsi, okażali się fałszywymi prorokami. Często faryzeuszami, którzy przyszli, oszukali, okłamali, odrzucili. Nie pomogli, nie załatwili spraw. Ja, wchodząc na tą salę, jeden z dużych rolników, przedsiębiorców, przetwórców, przyszedł i powiedział, mieli nam tutaj zlikwidować. Obiecywali, że zlikwidują Czerwoną Strefę. Zmienili tylko tablice dla większe o jej obecności. Podczas ich rządów upadło ponad już 150 tysięcy gospodarstw, głównie hodujących czody chleb. Cena zboża z 1500 zjeżdża na 700 zł. I dzisiaj, żeby tylko odzyskać utracone pole, próbują się ratować dopłatą, wsparciem finansowym. Tylko, że to jest znowu po szkodzie, a nie mądrość przed szkodą. Znowu to jest po wydarzeniu, a nie zapobieganie negatywnym skutkom różnych zdarzeń. My od lipca ubiegłego roku mówiliśmy wprost. Wprowadźmy kaucję, uruchommy porty, szlaki transportowe. Przerzuźmy to zboże, przewieźmy to zboże do Afryki Północnej, gdzie jest bardzo potrzebne. Nie chcieli, nie słuchali, nie uwierzyli, bo się kompletnie na tym nie znają. Skoro za czasów premiera Kowalczyka w resorcie było siedmiu wiceministrów wraz z ministrem i żaden nie był rolnikiem i żaden nie miał wykształcenia rolniczego. To jak oni się mogą na czymkolwiek znać i czymkolwiek zarządzać? Za naszych rządów było czterech, ale za to wszyscy mieli wykształcenie rolne i mieli doświadczenie w pracy na polskiej wsi. To jest ta zasadnicza różnica, że może nie jesteśmy tacy wystrzałowi, takich fajerwerków pięknych nie potrafimy, ale te fajerwerki dają dużo hałasu, chwile tylko błyszczą i zawsze spadają na ziemię. A często mogą wyrządzić wielką szkodę, jak są w nieumiejętny sposób wystrzelone do góry. A tak to ma miejsce dzisiaj. Gdy chcemy mówić o wspólnocie lokalnej i podmiotowości, to trzeba powiedzieć, że dzisiaj wspólnota lokalna została upokorzona. Że dzisiaj wójt, burmistrz, prezydent został sprowadzony do roli czapkującego. I musi się kłaniać przed panem posłem z PiSu, żeby cokolwiek dostać. W najlepszym razie pocałować go w rękę, bo dużo częściej co innego go trzeba całować. Żeby dostać chociaż małą tabliczkę z pleksi, czasem bez pokrycia, czasem zupełnie fałszywą, tak jak w przypadku wozów strażackich. Bo ostatnie tabliczki to wozy strażackie. Za milion złotych na przykład. I przyjeżdża taki poseł z PiSu i mówi, milion złotych wam daję. Ja? Dobrodzie z partii panów. I wręcza tą tabliczkę, odwracasz ją z tyłu i widzisz, że to twoja wspólnota lokalna, twoja gmina daje 60% tej ceny, czyli 600 tysięcy. Teraz zaproszę was na potańcówkę. Teraz zaproszę was na potańcówkę. Ale tańczyć nie możecie w maju ani w czerwcu. No, w lipcu też jeszcze nie. Tańczyć będziecie mogli dopiero w sierpniu, we wrześniu i na początku października. Jakoś te terminy się schodzą z datą elekcji. Nie dadzą pieniędzy na trwałe, na orkiestrę dętą strażacką czy gminną. Nie dadzą na zespół ludowy czy szkołę muzyczną. Teraz się będą mienić fanami Kujawiaka, Oberka, Krakowiaka. Będą klaskać i śpiewać. A dzień po wyborach powiedzą, no to się już natańczyliście. A teraz tylko proszę ciemno wierzyć w to, co my powiemy. Czy damy się na to kolejny raz złapać? Czy szczególnie Polska wieś da się na tą potańcówkę kolejny raz zaprosić? Czy da się kolejny raz uwieść pięknym obietnicą? Ja nie jestem tym krytykiem, który powie, że wszystko zostało przez ostatnie 8 lat zrobione źle. Potrafiliśmy głosować za częścią projektów, takim jak 500+, jako jedyny klub parlamentarny. Potrafiliśmy popierać zmiany, które są w naszym pojęciu dobre. Ale nie możemy przejść obojętnie obok tego, co nie wyszło i się nie udało. Nie możemy przejść obojętnie obok podziału, który jest niszczący dla wspólnoty lokalnej i narodowej. Który ogranicza i zagraża bezpieczeństwu Polski. O szczuciu jednych na drugi. O odbieraniu prawa do flagi, Mazurka, Dąbrowskiego i patriotyzmu. O podziale społecznym, który jest wyniszczający. Nie możemy przejść obojętnie obok tego, co się dzieje w sprawie wymiaru sprawiedliwości. Kontaktów z Unią Europejską. Czy spraw już bardzo bezpośrednio nasz dotyczących, takich jak bezpieczeństwo finansowe, wspólnot samorządowych, program mieszkaniowy, czy rozwój infrastruktury. Ale nie tej uznaniowej, tylko tej, która jest najbardziej potrzebna. To wszystko zostało przeinaczone lub wypatrzone. To wszystko zostało upolitycznione. Tak jak szkoła, w wielu miejscach kościół, spotkania sąsiedzkie, a nawet święta w gronie rodziny. Polityka weszła z buciorami do każdego z naszych domów. Polityka pisana fałszywie. Polityka koślawa, polityka niewdzięczna, polityka zawiści i wrogości. Ja chcę wyprowadzić Polskę razem z wami, razem z drużyną, z naszą drużyną i naszymi koalicjantami, z trzecią drogą, którą proponujemy razem z Szymonem Hołownią. Z tego rynsztoka obłudy i nienawiści. Ale wychodząc z rynsztoka nienawiści nie należy iść z polityką do piaskownicy. Bo jedno i drugie miejsce nie przystoi. Polityka to jest roztropne drbanie o dobro wspólne, jeżeli chcemy ją poważnie traktować. Jeżeli chcemy ją traktować jako użyteczność dla samego siebie, to dzisiaj niech się ktoś inny tym zajmuje. Bo ja się w taką politykę nie chcę bawić i nigdy nie będę takiej polityki uprawiał, bo ona jest zła z natury. Ona musi służyć drugiemu człowiekowi. I takiej polityki, takich polityków dzisiaj potrzebujemy. I to nie należy być od razu herosem, ale w tych swoich sprawach działać najlepiej jak się potrafi. Dlatego łączymy siły. Bo wiem, że to też jest pytanie, jak iść do tych wyborów, wciąż powtarzane i zadawane. My uważamy, że zawsze na naturalny sposób to jest budowanie własnej podmiotowości. Ale w obliczu tych zagrożeń, które wymieniłem, nieuczciwej metody Dąta, zawłaszczenia mediów publicznych, zaangażowania instytucji publicznych tylko po jednej stronie. Trzeba szukać współpracy, koalicji i porozumienia. My to zrobiliśmy z czterech głównych ugrupowań. Z czterech głównych list, które mogły powstać już będą na pewno nie więcej niż trzy. Jeżeli by to jeszcze inni zrobili się, doszli do porozumienia, byłoby jeszcze lepiej. Wierzę, że tak się stanie. Bo my nie widzimy wrogów po stronie demokratycznej opozycji. Widzimy tam przyjaciół, ale widzimy, że w tej przyjaźni też się różnimy w wielu miejscach. I te akcenty muszą być inaczej postawione. My jako PSL jesteśmy formacją ludową, narodową, patriotyczną i europejską. Ważne są dla nas tradycja i wartości chrześcijańskie. I chcemy z postępem naprzód iść. Po życie sięgać nowe. Ale nie burzyć przeszłości ołtarzy. To wszystko można połączyć, bo to wszystko jest tak jak w rodzinie. Jak jest dobrze poukładane, to wszystko gra. Czemu my to dobrze znamy? Bo wszyscy wywodzimy się z samorządu. Tutaj nie ma miejsca na politykierstwo. Jest miejsce na spór polityczny. Bo on jest twórczy. A politykierstwo sprowadza to wszystko, co robimy do takiego miałkiego przekazu. Dlatego połączyliśmy te siły. Dlatego przygotowujemy się do wyboru. Dlatego będziemy bronić małych ojczyzn, żeby budować Wielką Rzecz Pospolitą. Bo tylko tak wierzymy, że można zbudować lepszy świat, lepszą Polskę i lepszą przyszłość dla naszych rodzin. Też mamy swoje propozycje programowe. Mówiłem o rolnictwie. To też chcę powiedzieć, co my chcemy zrobić w rolnictwie. Za naszych rządów nie trzeba będzie rejestrować ani kur, ani perliczek, ani gęsi, ani żadnego innego drobiu, ani jednej czy dwóch świnek, krówek w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jajek też, które zostaną zniesione przez te kury, też nie trzeba będzie rejestrować. I nie trzeba będzie robić tych głupich zdjęć. I nie będziemy ograniczać produkcji rolnej. I dopłaty nie spadną ze 190 do 118. I będziemy inaczej wykorzystywać środki europejskie, a nie na nie się obrażać. W sprawie szkoły chcemy, żeby ona była stabilnie finansowana, a 100% wynagrodzeń było pokrywanych z budżetu państwa, żeby subwencja wystarczała na 100% wynagrodzeń w każdej polskiej gminie. W sprawie oświaty chcemy, żeby był ciepły, darmowy posiłek dla każdego ucznia, bo on musi mieć regenerację. On musi mieć też naukę kultury stołu, bo to naprawdę jest czasem niezwykle istotne, żeby tego wszystkiego w szkole też w procesie wychowawczym uczyć. Chcemy programu mieszkaniowego własny kont, pracy, która się opłaca, czyli drugiej pracy nieopodatkowanej, czy emerytury bez podatku, ale również dziedziczonej przez współmałżonkę. Mamy plan, mamy pomysł, mamy swoją strategię. Mamy też pomysły nawet do tych, którzy dzisiaj zgłaszają swoje jakieś rozwiązania programowe, jak 800+, czyli waloryzacja 500+. My mówimy bardzo jasno, jako ludzie pracy, opowiadający się po stronie ludzi pracy, jako stronnictwo pracy. Tak, waloryzacja jak najbardziej, ale dla tych, którzy pracują, dla tych, którzy są aktywni, dla tych, którzy płacą podatki i w rodzinie przynajmniej jedna osoba, żeby dostać tą waloryzację, to musi pracować. Nie może być tak, że jest dwójka rodziców, jedno dziecko i nikt nie idzie do pracy z tej rodziny. To nie państwo, państwo gwarantuje bezpieczeństwo przez 500+, ale nie może tego promować. Musi promować aktywność zawodową i od tego jesteśmy, żeby dać szansę ludziom pracy i przedsiębiorcom. Bo dzisiaj się firmy w Polsce nie opłaca prowadzić, bo składka zdrowotna podrażała tak horrendalnie, że to jest kompletnie nie do przyjęcia. I małe firmy, rodziny się zamykają, a korporacje wielkie mają się w jak najlepszym formie. Najlepiej to widać w sieciach handlowych. Małych sklepów coraz mniej, wielkich dyskontów coraz więcej. A miało być na odwrót. Państwo miało swą siłą bronić słabych, a państwo okazało się bardzo słabe wobec gigantów, wobec tych silnych, wobec często zagranicznych korporacji. Nasza definicja jest inna. Małe gospodarstwo ma swoje miejsce i duży gospodarz ma swoje miejsce. Firma rodzinna jest solą naszej ziemi. Jest naszym oczkiem w głowie. Dla dzisiaj rządzących to są drobni cwaniaczkowie. Dla nas to są bohaterowie. Bo oni budują wzrost gospodarczy, oni dają miejsca pracy, oni płacą podatki, oni dają szansę na wszystkie programy społeczne. Bez nich nie ma dzisiaj bezpieczeństwa Polski. Bez nich tak naprawdę nie ma dzisiaj Polski. Bo niezależność państwa w XXI wieku to nie jest tylko bezpieczeństwo militarne, ale to jest niezależność ekonomiczna. I możliwość budowania swoich wartości, swoich produktów. I promocja tych produktów na świecie. Tego nam też bardzo brakło. Na koniec o dwóch sprawach jeszcze. O zdrowiu. Bo mówiłem, czemu PSL jest. I też zajmuje się zdrowiem. Głos na nas, na nasz komitet wyborczy, na trzecią drogę, na wspólną drogę, na PSL Polskę 2050. To jest głos za tym, żeby ludzie nie umierali w kolejkach. Bo umierają dzisiaj. Czekając do specjalisty po 2-3 lata. Czekając 15 godzin na SOR-ze. Prosząc o przyjazd karetki, która do nich nie dojeżdża. Bo wszystko jest źle zorganizowane. Nie dofinansowane, ale źle jest finansowane. Bo nawet jak są pieniądze, to ze zdrowia kupuje się węgiel na zimę. Nie tak to powinno wyglądać. Wszystko powinno być poukładane. A NFZ nie może być monopolistą i powinien mieć konkurencję. Jeżeli NFZ nie daje rady, to powinni finansować rządzący przez to, że zebrali tyle składek zdrowotnych. Państwo przez to powinno finansować wizytę prywatną u lekarzy. Jeżeli nie jesteś w stanie się umówić do specjalisty, to masz prawo wydać 2 tysiące w ciągu roku na to, żeby pójść do lekarza prywatnie i mieć swoją szansę na lepszy byt. Na to, żeby być zdrowym. Na to, żeby się zdiagnozować. To jest pomysł płynący z Podkarpacia. Rozmawiałem o tym pomyśle właśnie z kolegą prezesem Adamem Dziedzicę. Myślę, że to jest inspirujące dla nas wszystkich. Że to jest dobry pomysł, to jest dobry kierunek pokazujący, że jeżeli płacimy za coś składki, a państwo w nieumiejętny sposób jest zarządzane w tym obszarze, to musi za to zapłacić. Bo i tak już zebrało od nas bardzo dużo pieniędzy. Moi drodzy, jedna sprawa na koniec, taka bardzo lokalna. Myślę, że do poruszenia razem z nami, z kolegą posłem Mieczysławem Kasprzakiem, też na posiedzeniu Sejmu najbliższy. Sprawa dotycząca podmiotowości lokalnej, wspólnot lokalnych. Podmiotowości tego, gdzie mieszkamy i dostępu do informacji. Mateusz Maciejczyk mówił mi o takiej sytuacji, w której supernowości upadają. To jest ostatnia niezależna duża gazeta na Podkarpaciu. Mająca swoją trzydziestoletnią tradycję, historię. Mająca wspaniałych dziennikarzy, dobre doświadczenia. Pisząca bardzo obiektywnie, bo dająca równo po głowie. Również często nam. Więc nie występuje w jakiejś sprawie, w której nie byłbym obiektywny, bo tam po głowie dostali wszyscy w tej historii trwania supernowości. I dzisiaj słyszymy, że ta marka może upaść, może zostać zlikwidowana. Bo dzisiaj jak się nie należy do elity rządzącej, nie jest się w szeroko pojednym koncernie medialnym partii rządzącej, to trudno przeżyć. I media nie mogą być uzależnione od żadnego rządu, ale również nie mogą być uzależnione jakiegokolwiek samorządu. Media muszą być obiektywne, niezależne i dostęp do nich musi być powszechny. I muszą być media i publiczne, i szansa na rozwój mediów prywatnych. Jak sfera publiczna wkracza zbyt daleko przez zakup wielkich sieci medialnych, wielkich koncernów medialnych, to przestaje się mieć do czynienia z uczciwą konkurencją. I tego dzisiaj tutaj nie. Myślę, że dobry byłby Fundusz Rozwoju Mediów Lokalnych, który mógłby wspierać media lokalne w całej Polsce. Ale nie być kontrolowany w żaden sposób przez rządzących. Ja do tego nie aspiruję. Aspiruję do tego, żebyśmy wygrali wybory, żebyśmy rządzili, żebyśmy byli najlepszy w gospodarze. Ale nie aspiruję do tego, że jak za naszych rządów jakieś fundusze będą trafiać, to będę chciał od razu nimi zarządzać, bo trzeba będzie kupić kolejny koncert medialny. Tak nie będzie. Fundusz Niezależnych Mediów. Fundusz, z którego można by było docierać z informacją do najmniejszej nawet miejscowości, bo to jest potrzebne. Lokalne gazety, lokalne portale, lokalne telewizje i lokalne radia muszą się rozwijać. Muszą teraz przetrwać, a od października będą się rozwijać. Jak zwyciężymy, jak będziemy mieć na to wpływ. Nie wiem, czy wiecie, ale rotę, którą śpiewaliśmy na początku, ona ma nie tylko trzy zwrotki, tych, których nas pewnie uczono w szkole, te, które dobrze pamiętamy, ale jest czwarta zwrotka. Ona nie została odśpiewana ani opublikowana w 1910 roku podczas pierwszej prezentacji utworu na Placu Matejki w Krakowie przy odsłonięciu pomnika Grunwaldzkiego. Wtedy wykonano trzy zwrotki. Czwarta nie ukazała się ani w prasie. Maria Konopnicka ją napisała oczywiście, ale nie została opublikowana. Ale ja ją wam przytoczę na końcu i myślę, że warto ją w tym roku wyborczym powtarzać. Nie damy miana Polski znieść, nie pójdziem żywo w trumny. Na imię Polski, na jej cześć podnosim czoła dumne. Odzyska ziemię dziadów wnuk. Tak nam dopomóż Bóg. Tak nam dopomóż Bóg. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy.