Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak: To jest podłość wobec uczniów

Michał Kołodziejczak: To jest podłość wobec uczniów

Michał Kołodziejczak ostro skrytykował wypowiedzi władz sugerujące, że "do edukacji się dopłaca", nazywając takie podejście podłością i źródłem demotywacji młodzieży. Wskazał na konieczność wsparcia internatów, transportu i promocji szkół, ostrzegając przed likwidacją placówek zawodowych.

Główne zarzuty


Michał Kołodziejczak zarzucił władzom, że mówienie o "dopłacaniu do edukacji" kreuje w młodym człowieku poczucie, iż od państwa, miasta czy gminy nic mu się nie należy. Krytykował też twierdzenia, że miasto "traci" na edukacji, co jego zdaniem jest krzywdzące dla uczniów i nauczycieli.

Sytuacja uczniów z prowincji


Autor wypowiedzi opisał konkretne problemy uczniów dojeżdżających z wielkich odległości – brak internatów, ograniczoną komunikację i wykluczenie edukacyjne. Przytoczył przykłady długiego oczekiwania na autobus, pieszych dystansów do szkoły w Chełmie i poczucia wykluczenia młodzieży ze wsi.

Osobiste doświadczenie


Michał Kołodziejczak odwołał się do własnych przeżyć z liceum w Sieradzu, by zobrazować emocjonalny wpływ braku internatu i niedostatecznej komunikacji na ucznia. Podkreślił, że takie warunki piętnują młodych ludzi i utrudniają im pełne uczestnictwo w życiu szkolnym.

Konsekwencje dla szkolnictwa zawodowego


Zwrócił uwagę, że obniżanie prestiżu szkół i likwidacja internatów może prowadzić do spadku liczby uczniów w technikach i braków fachowców. Ostrzegał, że w efekcie państwo i rynek będą zmuszone płacić więcej za prywatne szkolenia i pozyskiwanie pracowników.

Oczekiwania wobec władz


Michał Kołodziejczak pytał o liczbę wniosków składanych do prezydenta Banaszka i premiera w sprawie dofinansowania edukacji oraz o działania promujące szkoły i tworzenie internatów. Krytykował także polityczne obsadzanie stanowisk dyrektorskich i jej wpływ na lokalne placówki szkolne.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Szczególnie Pani Prezydent, przecież trzeba skończyć mówić z tym, że do edukacji się dopłaca. Przecież idąc tym tokiem myślenia, to my dopłacamy do Pani, do każdego urzędnika, do każdego radnego, dopłacamy do leczenia, dopłacamy do wszystkiego, co robi gmina, miasto, państwo. Jak można powiedzieć, prawie setce uczniów, którzy tutaj przyszli, że do ich edukacji się dopłaca i miasto traci. Urząd traci. To już jest tworzenie w młodym człowieku poczucia, że od tego kraju, od tego państwa, czy od tego miasta nic mu się nie należy. Należy się dobra edukacja, dofinansowana edukacja. Jeżeli miasta nie stać, ile napisaliście wniosków do znajomego kolegi, bliskiego kolegi, pana prezydenta Banaszka, pana Morawieckiego? Ile wniosków napisaliście, żeby wam dołożyli do edukacji? Bo nie starcza na internet, bo wasi ludzie mają problem, bo ludzie ze wsi będą czuli wykluczenie niekomunikacyjne, wykluczenie z życia, wykluczenie edukacyjne. Ile takich wniosków pani, jako wiceprezydent, napisała? Ile mieliście pozytywnych od waszych dobrych znajomych z Warszawy, którzy dbają o edukację na polskiej wsi? Bo to dotyczy właśnie głównie mieszkańców polskiej wsi. Dzieci rolników, dzieci ludzi, którzy prowadzą tam jeszcze biznesy, młodzieży, która jest wykluczona komunikacyjnie, która nie mieści się do busa, który jedzie i przywozi tutaj ludzi do miasta. Jak ma się czuć taki człowiek? I ja mówię to emocjonalnie, wiecie dlaczego? Bo ja byłem takim uczniem, który poszedł do liceum, do miasta powiatowego Sieradz, gdzie nie było internatu, gdzie nie było miejsca, żeby zamieszkać. Autobus był jeden rano i jeden po południu. I albo na ten autobus musiałeś się zwalniać z lekcji, pół godziny, piętnaście minut i być takim w klasie wytykanym, że ty się musisz zwalniać. Albo jak się lekcje źle kończyły, to dwie godziny, trzy godziny czekać na autobus. Niech pani pomyśli, jak się czuje taki człowiek. Albo tutaj przyjedzie sześćdziesiąt kilometrów do Chełma i on będzie musiał iść dwa czy dwa i pół kilometra jeszcze do szkoły. To jest prestiż dla miasta. Mieć dobry internat przy dobrej szkole. To sama pani powiedziała, to jest tak naprawdę jedna jednostka, która spowodowała, że macie tu ludzi. A pani dyrektor, która tutaj gdyby mogła, to pewnie kwiaty, sorry, ale kwiaty by pani dała, żeby przypadkiem pani w krzywo na nią nie spojrzała. Może tutaj komuś nie wypada tego powiedzieć, ale przyjeżdżam z daleka i to widzę, jak pani nie wstyd. Mogła pani jeszcze jakieś laudacje tutaj zaśpiewać dla pani prezydent, bo może wtedy pani nie zwolnią. To występuje pani przeciwko. Trzeba to mówić, polityka niestety jest bezwzględna i pani bezwzględnie używa polityki do niszczenia takich ludzi. Bo on nie postawi się pani, bo pani ją zwolni. To jest oczywiste, bo jest to jedyny dyrektor w szkole, który nie brał udziału w konkursie, tylko jest z nadania. Czyli pani z panem prezydentem Banaszkiem macie czelność mówić dzisiaj o dopłaceniu do edukacji. To w listopadzie w 2011 roku, dlaczego prezydent Banaszek dostał podwyżkę z 10 tysięcy na 19 i dzisiaj bierze kupę pieniędzy? Mógł powiedzieć, że nie chce, że odda połowę na edukację. Byłoby tylko o kwestiach oświatowych, poprosić panią. A ja mówię tutaj o kwestiach szerokiego widzenia, jak młody człowiek widzi, że pan prezydent Banaszek zarabia 19 tysięcy i dostał podwyżkę. A tutaj mówi się o tym, że do ucznia się dopłaca. Nie jesteście, nie powinniście w ogóle takich rzeczy mówić. Pani prezydent, pani powiedziała, zadała takie pytanie retoryczne, że ciekawe, czy ci uczniowie są już po zajęciach tutaj strajkując. Gdyby miała pani odwagę, to wyszłaby pani do nich, by pani z nimi porozmawiała. Dlaczego tu przyszli, a nie poszli na zajęcia do szkoły? Tylko łatwiej to wszystko jeszcze wyręczyć się jakimś dyrektorem. Może wkopać radnych, że to ich decyzja, bo najlepiej byłoby to tak przedstawić. Na szczęście ludzie zdroworozsądkowi i patrzą na to odpowiednio. Dlatego ta młodzież już poszła do domu. Wie pani dlaczego? Bo policjanci zaczęli tak samo pytać jak pani. Czy dlaczego są po 12, bo zgłoszenie było tutaj zgromadzenia do 12, dlaczego jeszcze nie poszli, bo też się bali. I to jest właśnie taki wpływ pani stanowiska na to, co się dzieje. I ja tylko powiem tutaj pani dyrektor. Wie pani, kiedy przyjechałem do Chełma jeden z pierwszych razy, do waszego starosty tutaj, bo chciał zamknąć szkołę w Dubięce. I miał taki argument, że nie ma uczniów w pierwszej klasie. A najpierw dyrektor dostał zakaz przyjmowania podań od uczniów, więc ich nie było. A niech pani sobie zada pytanie teraz. Co pani, z panią wiceprezydent, która odpowiada za edukację, zrobiłyście? Wy, co zrobiłyście? Żeby zachęcić uczniów, którzy mieszkają 30, 40, 50 kilometrów od Chełma, żeby tu przyszli. Jaka jest promocja szkoły? Jak zachęcacie? Czym zachęcacie? Dlaczego uczeń ma wybrać waszą szkołę? Bo nie ma uczniów? No tak. Najlepiej dziś obniżyć prestiż tej szkoły, mówiąc już, że nie będzie internatu. Więc za rok będziecie mieć 10 uczniów już mniej. I za 3 lata tutaj będzie taka sama dyskusja o zamknięciu tej szkoły. To jest początek likwidacji takiej szkoły, techników. A w Polsce za chwilę będzie brakowało fachowców, majstrów, hydraulików. Skąd będziemy ich brać? Budowlańców? No tak, będziemy płacić kupę szmalu tym, którzy będą dawać na jakieś prywatne kursy, tynkarzy, muraży i innych rzeczy. I będą właścicielami pracownika, którego nam dadzą. Bo to państwo nam pracownika nie wykształci. Takie jest zadanie państwa. I ja wypraszam sobie, żeby tutaj mówić do kogoś z prowincji, że do jego edukacji się dopłaca i miasto ma stratę. Bo pani to powiedziała. Jeżeli nie wprost, to dała pani bardzo mocno do zrozumienia każdemu. Jak ci nauczyciele mają się czuć, skoro oni usłyszą, że do uczniów, których oni uczą, to ktoś dopłaca. To ciekawe, ile ja, jako podatnik, człowiek tu pracujący dopłacam do pani, która zwija edukację, zwija edukację w mieście Chełm. Bo można gdzieś wszystko wyjaśnić odpowiednią kalkulacją. Pierwszym punktem, który pani pokazała na tych slajdach, na prędce przygotowywanych, było to, że te dwa internaty są do zamknięcia, bo są najmniejsze. Za chwilę inny będzie najmniejszy, też będzie do zamknięcia. Za chwilę szkoła będzie najmniejsza, też będzie do zamknięcia. I wszystko, co najmniejsze, a najlepiej ludzi, to w internat 500 osób zamknąć i szkoła 2000 ludzi razem. Niech tam wszyscy jeden na drugim siedzą. I to niestety jest duży problem w takim podejściem. Bo dziś w Dubięce, jak nie ja obroniłem, bo byłem tam parę razy, ale uczniowie obronili, którzy dostali dużo odwagi. Ja tutaj byłem i jestem dumny z tego, że pomogłem. Bo dziś w Dubięce dyrektor mówi, że w przyszłym roku dwa oddziały pierwszej klasy trzeba otworzyć, bo ruszyli z promocją, bo szkoła jest dobrze rozreklamowana, bo są uczniowie i chcą tam chodzić do szkoły. I może tutaj trzeba zrobić to samo. I jestem tutaj, bo dokładnie cztery osoby, między innymi Hubert, który tutaj siedzi, czy napisali, czy zadzwonili i poprosili. Panie Michale, może Pan przyjedzie dać nam wsparcie? Bo my robimy pikietę, szybko organizujemy. Niech Pan przyjedzie, pomóc nam, bo chcemy. I dziś ci uczniowie mają nie tylko moje wsparcie. Mają wsparcie radnych, nauczycieli, dyrektorów, Związku Nauczycielstwa Polskiego, poseł, która mówi, że nie mój teren, ale przyjadę. I nikt sobie tutaj nie robi tym jakiej wielkiej reklamy. Więc moje, główne, to na co ja chcę zwrócić uwagę, to na tworzenie wyrzutów sumienia w młodym człowieku. Do Ciebie to ja dopłacam. Ty nas kosztujesz. Nas nie stać na Twoją edukację. Wie Pani, ja powiem Pani dyrektor i Pani prezydent, ja byłem tym młodym człowiekiem. Wie Pani, jak wchodzi taki młody człowiek w życie później? Się czuje jak zbity pies i nie ma pewności. Się czuje jak człowiek, któremu się nie należy. Który idzie na autobus i myśli, że po lekcjach to będę dwie i pół godziny siedział na przystanku. Pójdę na pizzę? Nie, bo mnie nie stać. Ja byłem tym uczniem, który dziś zrobi wszystko, żeby ci ludzie z Chełma nie mieli takiego czegoś. Nie wstydzę się o tym mówić, choć mam ciarki i naprawdę to był najtrudniejszy okres w moim życiu. Osobiście wewnętrzny, najtrudniejszy. A trzy miesiące w szkole, pierwsze, to był moment, kiedy chciałem zrobić wszystko, żeby zrezygnować z tej nauki. To było dla mnie tak trudne, bo autobus wyjeżdżał ode mnie w miejscowości 7.00-5.00, trzeba było wstać o 6.00, a powrót do mojej miejscowości to był 15.00-5.00 albo do miejscowości 2.00 czy 3.00 obok o godzinie 18.00. Wie pani jak ja się czułem, kiedy widziałem, że inni mają do domu 5-10 minut i mogą sobie iść w piłkę pograć? Mogą iść normalnie z ojcem, obejrzeć teleekspres albo panoramę? Tak się czułem, jak pani teraz myśli, podle. I sobie myślałem, dlaczego mi się nie należy? I wie pani, co wtedy pomyślałem? Co moi rodzice źle zrobili? Co moi rodzice zrobili źle? Że budują kraj, który nie dba o najmłodszych. Dlatego zastanówcie się. Bo tu daje dużo do myślenia. Remont. I nie chcę tu się rozgadywać, ale ja też byłem radnym przez jedną kadencję. Nie startowałem później, bo jak zauważyłem, jak to wszystko wygląda w Radzie Gminy u mnie, to pomyślałem, że trzeba zmieniać jeszcze dalej. I w trakcie mojej kadencji miało być zamkniętych pięć szkół. Udało im się zamknąć trzy. Burmistrzowi, który szedł z ramienia tej samej partii, z której jest pan Banaszek i miał na ustach wypisane, że nie będzie zamykał szkół. Ale jak doszło co do czego, to było mówione, że nas nie stać na edukację. To trzeba zrobić, żeby te pieniądze się znalazły, bo to wy jesteście od tego, żeby dobrze zorganizować tą edukację. Ja jestem przekonany, że po tej sesji, po tej komisji ten pomysł odejdzie. I nie będzie miała pani odwagi więcej do tego pomysłu wracać. Bo pani, niech panią też się pan Banaszek nie wysługuje. Tylko niech tu przyjdzie i sam powie. Ja chcę zamknąć szkołę, a nie pani. Ja mikrofonu nie dotykam. Ale jak zepsuję, to proszę przysłać mi rachunek. Kiedyś, jak się coś zepsuło, to się to naprawiało. I pani te czasy pamięta. Ale widać, że tak się zachciało nowoczesności, że dziś, jak się coś zepsuje, to się to wyrzuca. Niech pani nie idzie w tą stronę. Dziękuję. Dziękuję bardzo.