Michał Kołodziejczak: Rząd nie bada pozostałości środków w zbożu
Michał Kołodziejczak mówił o nadmiernym przywozie zbóż z Ukrainy i twierdził, że istniejące kontrole nie obejmują badań na pozostałości środków ochrony roślin. Wyraził brak zaufania do działań rządu i ministra oraz postuluje obowiązkowe badania Sanepidu na granicy.
W wypowiedzi Kołodziejczaka padła krytyka sposobu prowadzenia kontroli fitosanitarnej na granicy - minister w odpowiedzi wskazał, że graniczna kontrola składa się z kontroli dokumentów, tożsamości i zdrowotności roślin, a nie z badań pozostałości środków ochrony roślin.
Kołodziejczak cytował odpowiedź ministra, że Sanepid został poproszony o pobranie próbek kontrolnych i że próbki fitosanitarne pobierano od początku czerwca do połowy lipca. Jednocześnie podkreślił, że kontrola fitosanitarna nie obejmuje badań na zabronione lub niedozwolone pozostałości po opryskach.
Mówił też o rekordowym przywozie zbóż w sezonie 2022-2023 - minister wskazał około 12 mln ton wobec nieco ponad 9 mln ton rok wcześniej - oraz o protestach rolników w Piaskach na Lubelszczyźnie. Kołodziejczak alarmował, że napływ zboża obniżył ceny na giełdzie pszenicy i rzepaku i zniszczył możliwość sprzedaży po lepszych cenach, co zagraża opłacalności produkcji.
W nagraniu postulował, by wszystkie partie zboża przekraczające granicę ukraińsko-polską były badane przez Sanepid oraz by minister wpłynął na zmianę przepisów unijnych, aby zabronić dopuszczania do obrotu zbóż traktowanych środkami zabronionymi w UE. Według niego takie działania są konieczne, by ochronić polskich rolników i stabilność rynku.
Zarzuty wobec systemu kontroli
W wypowiedzi Kołodziejczaka padła krytyka sposobu prowadzenia kontroli fitosanitarnej na granicy - minister w odpowiedzi wskazał, że graniczna kontrola składa się z kontroli dokumentów, tożsamości i zdrowotności roślin, a nie z badań pozostałości środków ochrony roślin.
Odpowiedzi ministerstwa i pobrane próbki
Kołodziejczak cytował odpowiedź ministra, że Sanepid został poproszony o pobranie próbek kontrolnych i że próbki fitosanitarne pobierano od początku czerwca do połowy lipca. Jednocześnie podkreślił, że kontrola fitosanitarna nie obejmuje badań na zabronione lub niedozwolone pozostałości po opryskach.
Skala importu i konsekwencje dla rolników
Mówił też o rekordowym przywozie zbóż w sezonie 2022-2023 - minister wskazał około 12 mln ton wobec nieco ponad 9 mln ton rok wcześniej - oraz o protestach rolników w Piaskach na Lubelszczyźnie. Kołodziejczak alarmował, że napływ zboża obniżył ceny na giełdzie pszenicy i rzepaku i zniszczył możliwość sprzedaży po lepszych cenach, co zagraża opłacalności produkcji.
Postulat obowiązkowych badań i zmiany przepisów
W nagraniu postulował, by wszystkie partie zboża przekraczające granicę ukraińsko-polską były badane przez Sanepid oraz by minister wpłynął na zmianę przepisów unijnych, aby zabronić dopuszczania do obrotu zbóż traktowanych środkami zabronionymi w UE. Według niego takie działania są konieczne, by ochronić polskich rolników i stabilność rynku.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak: Ruch Społeczny Agrounia TAK idzie do wyborów
Michał Kołodziejczak zapowiada audyt importów i otwarcie urzędu
Michał Kołodziejczak: Rolnictwo przestało się opłacać
Michał Kołodziejczak: Posłowie oderwani od świata rzeczywistego
Michał Kołodziejczak: Zarzuca rządowi manipulacje po spotkaniu
Michał Kołodziejczak rusza w objazd: spotkania w miastach powiatowych
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Sejm RP
Sejm RP otwiera wystawę 'Byłem Polakiem, Obywatel Ukrainy'
Witold Zembaczyński
Witold Zembaczyński: Wątpliwości wokół Fundacji Ex Bono
Jan Szopiński
Jan Szopiński popiera upamiętnienie Wincentego Kadłubka
Klaudia Jachira
Klaudia Jachira alarmuje o defraudacji w instytucie pod ministrem
Dobromir Sośnierz
Dobromir Sośnierz krytykuje państwowe programy oszczędnościowe
Konfederacja
Konfederacja: Warzywa to towar luksusowy, robaki w menu?
Transkrypcja
W ostatnich miesiącach bardzo dużo mówi się o nadmiernym przywozie zbóż z Ukrainy, które trafiają na nasz rynek. I w trakcie tej dyskusji, w trakcie tej rozmowy wszyscy mówią o konieczności kontrolowania tych zbóż, jeżeli chodzi o ich skład. I właśnie o tym będę mówił teraz w tym nagraniu. Jeżeli mnie już słyszycie, to dajcie znać, czy wszystko jest w porządku, no bo czasem są jakieś zakłócenia. I wczoraj odbył się na Lubelszczyźnie kolejny protest w miejscowości Piaski, gdzie rolnicy wyjechali na drogę sprzeciwiając się właśnie nadmiernemu przywozowi zbóż z Ukrainy, bo oni na tym tracą. Nasz minister zapewniał nas, by nie sprzedawać zbóż w trakcie żniw, bo jesienią, zimą czy wiosną będą one dużo droższe. W przekazach medialnych widzimy ministra, który zapewnia nas, że zboże przywożone z Ukrainy jest dobrze kontrolowane. Ja nie mam zaufania do ludzi, którzy dzisiaj rządzą w Polsce. Ja nie mam zaufania do tego, co oni mówią publicznie. W telewizji, w radiu, czy na konferencjach, które organizują. Dlatego napisałem dokument do ministerstwa rolnictwa z konkretnymi pytaniami, jak są badane zboża, na jakie pozostałości po środkach ochrony roślin. Zadałem tam kilka konkretnych pytań i dostałem, ja myślę, że odpowiedzi, których niestety nie spodziewałem się, że dostanę. I słuchajcie, minister odpowiedział mi już ponad dwa tygodnie temu i jeżeli chcemy zbadać zboże na pozostałości po środkach ochrony roślin, to trzeba je zbadać odpowiednią kontrolą i to jest kontrola robiona przez Sanepid. Minister w odpowiedzi do mnie pisze bardzo konkretnie, że graniczna kontrola zboża składa się głównie i tak naprawdę tylko z kontroli fitosanitarnej. Kontrola fitosanitarna, która jest tutaj dokładnie opisana, ja mam zakreślone informacje, które Wam teraz przedstawię. Kontrola fitosanitarna składa się z trzech elementów. Kontroli dokumentów, kontroli tożsamości i kontroli zdrowotności. W tym kontrola dokumentów, czyli jakie są dokumenty dołączone, czy są. Są, jedzie dalej. Kontrola tożsamości i kontrola zdrowotności. To znaczy, nie czy tam są środki jakieś zabronione, tylko czy importowane towary nie są porażone przez agrofagi objęte regulacjami prawnymi. Kontrola zdrowotności ma zatem za zadanie je wychwycenie i niedopuszczenie do zawalczenia na terytorium kraju szkodników i patogenów roślin. Czyli tu nie ma kompletnie mowy o środkach ochrony roślin. Ale ja dopytałem o kontrole sanepidowskie w jednym z pytań i słuchajcie, elementem granicznej kontroli fitosanitarnej nie jest jednak badanie zboża na obecność pozostałości środków ochrony roślin. Ja zapytałem wprost, czy jest takie badanie robione, więc oni wprost odpisali, że nie jest. Więc ja zadając też w kolejnych pytaniach, czy były takie badania, minister odpowiada, próbki zostały pobrane, próbki kontroli fitosanitarnej zostały pobrane w okresie od początku czerwca do połowy lipca, bo minister zwrócił się do sanepidu z prośbą o pobranie tych prób. Czyli rozumiecie, nikt nie bada odpowiednio tego, co jest zwożone do Polski. Dlaczego to badanie jest takie ważne? Ja już Wam tłumaczę. Bo jeżeli na Ukrainie są dopuszczone środki ochrony roślin, które są zabronione w Polsce, ale tam są urzędowo dopuszczone do tego, żeby traktować nimi rośliny, to znaczy, że my możemy przywieźć to zboże traktowane zabronionymi u nas środkami ochrony roślin i wprowadzić na rynek nawet, jeżeli one tam są, bo dopuszczają do tego unijne przepisy, które powinny być jak najszybciej zmienione. Dlatego dziś minister powinien wpłynąć na zmianę przepisów unijnych, by zabronić w ogóle jakiegokolwiek wozu zbóż traktowanych zabronionymi w Unii Europejskiej z środkami ochrony roślin. Dlaczego tego nie robi? Ano dlatego, że zgodził się na bardzo duży przywóz tych zbóż, by rzekomo pomóc wielkim agroholdingom, które dorabiają się dzisiaj w trudnej sytuacji geopolitycznej. Dorabiają się na tym, że m.in. polscy rolnicy tracą. Jaka jest skala przywozu zbóż z Ukrainy? Bo też o to zapytałem. I tak jak pisze minister, ten sezon 2022-2023 będzie, uwaga, rekordowym z tego, co pisze sam minister. I będzie on wynosił około 12 milionów ton przybliżonego zboża właśnie z Ukrainy w porównaniu do nieco ponad 9 milionów ton rok wcześniej. To jest bardzo dużo i to jest potężne zachwianie naszego rynku. Dlatego dziś, żeby walczyć w ogóle z tym importem, trzeba wprowadzić proste, jasne przepisy. Wszystkie, wszystko zboże przewożone przez granicę ukraińsko-polską powinno być badane przez Sanepid. Tam powinni być urzędnicy, pracownicy Sanepidu, by wychwycić wtedy. Bo minister dalej w tym dokumencie opisuje, że produkty wprowadzane na rynek są badane przez Sanepid. Ale wyobraźcie sobie, firma kupi mąkę, firma kupi pszenicę, z której zrobi mąkę i może nawet myśleć o tym, że tam są zabronione środki ochrony roślin. Więc da do zbadania taką partię, która nie będzie zawierała czegoś, co jest zabronione, a na granicy. Gdyby była obligatoryjna kontrola wszystkich produktów, moglibyśmy to wychwycić. Dlaczego dzisiaj to nagrywam? Bo niektórzy też myślą, że ten temat jest tak eksploatowany. Bo uważam, że te informacje w tym nagraniu są po prostu szokujące. W tym dokumencie od ministra. A dodatkowo dziś kolejny dzień potężnych spadków na giełdzie pszenicy i rzepaku. Czyli tych produktów, które napłynęły do Polski w okresie żniw i od razu po żniwach. Tak, że polscy rolnicy praktycznie nie mieli okazji sprzedaży tych produktów. W momencie, jak na światowych giełdach ceny były jeszcze wysokie. Bo w Polsce już był dramat. I dlatego będziemy mieć coraz większy problem z produkcją żywności. Bo nie da się dziś zarobić na pszenicy, która za chwilę może kosztować, uwaga, poniżej 1000 zł za tonę. Nie przy tych kosztach produkcji.