Michał Kołodziejczak o 64 kurnikach: 'Armageddon dla gmin'
Michał Kołodziejczak relacjonował interwencję w Międzyrzecu Podlaskim i skrytykował plany budowy wielkich ferm drobiu przez firmę Viparz. Twierdzi, że koncentracja 64 kurników (z możliwością rozbudowy do 150–250) zagraża lokalnym społecznościom, tradycyjnemu rolnictwu i bezpieczeństwu epidemiologicznemu.
Michał Kołodziejczak opisał wizytę w Międzyrzecu Podlaskim i wskazał, że firma Viparz planuje w czterech gminach zlokalizować co najmniej 64 wielkie kurniki, a docelowo nawet 150–250 obiektów, co jego zdaniem zmieni oblicze tych miejscowości i strukturę produkcji żywności.
Zwrócił uwagę na logistykę takich ferm - jeden cykl hodowli to 33 dni, co wiąże się z około 700 ciężarówkami miesięcznie do jednego kompleksu, czyli ponad 20 transportami dziennie. Według niego spowoduje to dewastację dróg i realne koszty dla mieszkańców.
Mówił o zagrożeniach związanych z dużą koncentracją zwierząt, szczególnie w kontekście grypy ptaków, gdzie przy ognisku choroby konieczne jest uśpienie i utylizacja stad, co pociąga znaczące straty społeczne i finansowe.
Krytykował wydawanie pozwoleń bez konsultacji społecznych i postulował plany zagospodarowania przestrzennego, które dałyby gminom większy wpływ. Podniósł też problem zależności od importowanych pasz, mówiąc o przywozie zbóż z Ukrainy i ryzyku korporyzacji produkcji rolnej.
Lokalna interwencja i opis inwestycji
Michał Kołodziejczak opisał wizytę w Międzyrzecu Podlaskim i wskazał, że firma Viparz planuje w czterech gminach zlokalizować co najmniej 64 wielkie kurniki, a docelowo nawet 150–250 obiektów, co jego zdaniem zmieni oblicze tych miejscowości i strukturę produkcji żywności.
Skala transportu i wpływ na infrastrukturę
Zwrócił uwagę na logistykę takich ferm - jeden cykl hodowli to 33 dni, co wiąże się z około 700 ciężarówkami miesięcznie do jednego kompleksu, czyli ponad 20 transportami dziennie. Według niego spowoduje to dewastację dróg i realne koszty dla mieszkańców.
Ryzyko epidemiologiczne i społeczne
Mówił o zagrożeniach związanych z dużą koncentracją zwierząt, szczególnie w kontekście grypy ptaków, gdzie przy ognisku choroby konieczne jest uśpienie i utylizacja stad, co pociąga znaczące straty społeczne i finansowe.
Prawo, pasze i obawy o korporyzację
Krytykował wydawanie pozwoleń bez konsultacji społecznych i postulował plany zagospodarowania przestrzennego, które dałyby gminom większy wpływ. Podniósł też problem zależności od importowanych pasz, mówiąc o przywozie zbóż z Ukrainy i ryzyku korporyzacji produkcji rolnej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak zapowiada start Agrounii i zbiórkę podpisów
Michał Kołodziejczak: Broni 800+ i odpowiada Hołowni
Michał Kołodziejczak: Totalny skandal z cłem na żywność z Ukrainy
Michał Kołodziejczak - ślubowanie z 13.11.2023
Michał Kołodziejczak jedzie do Przysuchy i zadaje pięć pytań
Michał Kołodziejczak: Konin ma na nowo zabłysnąć
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Lewica alarmuje: 18,4% inflacja zjada pensje przed świętami
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Alarm inflacyjny i program Uczciwa Polska
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Kredyt 0% i ulgi dla przedsiębiorców
Lewica
Lewica broni Justyny Wydrzyńskiej po skazaniu
Piotr Müller
Piotr Müller o rocznicy wizyty w Kijowie i planach wsparcia Ukrainy
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska krytykuje porażki programu Mieszkanie Plus
Transkrypcja
Dobry wieczór. Chcę Wam opowiedzieć, co dzisiaj robiłem, gdzie byłem, co widziałem i w jakiej sprawie zainterweniowałem. Byłem w Międzyrzecu Podlaskim. To takie małe miasto, które wręcz nie powinno się niczym wyróżniać, a jednak w tym mieście jest zakład, który zajmuje się przetwórstwem drobiu, ale taki zakład, który też wokół swoich, gdzie zabijają kurczaki, gdzie drobę po prostu mięso, gromadzą też wokół tego siedliska kurniki. I zobaczcie, wyobraźcie sobie, to właśnie tam, niedaleko Międzyrzeca Podlaskiego znajdują się cztery gminy, w których już teraz właśnie firma Viparz chce zlokalizować co najmniej 64 kurniki, w których będzie hodowała w ciągu roku 36 milionów kurczaków. To dla czterech gmin prawdziwy Armageddon, ale nie tylko dla nich. Dlaczego też dla nas wszystkich jest to bardzo niebezpieczne, o tym za chwilę Wam powiem. Ale wyobraźcie sobie, w czterech gminach mają być zlokalizowane 64 kurniki, po kilkanaście w jednej lokalizacji i wcale jakoś niedaleko od siebie oddalone. To będzie powodowało, że w tak zwanym jednym rzucie, w takim podwórku, będzie hodowanych nawet ponad milion kur naraz. To jest bardzo niebezpieczne dla nas, jako dla społeczeństwa, ale to już jest też budowanie takiego przemysłu żywnościowego, korporyzowanie produkcji żywności na całego i dobijanie też normalnego, tradycyjnego rolnictwa, do którego my byliśmy i jesteśmy nadal przyzwyczajeni. I spójrzcie, ludzie zaczęli się burzyć i denerwować, bo ktoś bez ich zgody podjął decyzję i wydał pozwolenia na to, że w ich sąsiedztwie będą znajdowały się dziesiątki tych fermowych kurników. To nawet nie można powiedzieć kurników. Wielkie budynki, gdzie będzie odbywała się na full przemysłowa hodowla drobiu. Dlaczego mówię przemysłowa? Bo niektórzy mówią, że takie pojęcie w Polsce nie istnieje, hodowla przemysłowa. Niby tak, ale tutaj jest już to ewidentnie przemysłowo ustawione pod jeden wielki zakład, który tą decyzją o budowie tych kurników zmieni wygląd i tych gmin, i życie tych ludzi i będzie miał potężny wpływ nie tylko na nich, ale także na produkcję żywności w całym naszym kraju. Spójrzcie, dziś mówimy teraz o 64 kurnikach. A ludzie, którzy tam byli mówią, że docelowo ma być ich co najmniej 150, a nawet 250 właśnie w okolicy tych czterech gmin. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w jakiejś gminie, gdzie nagle ma powstać taka farma kurników, do której w ciągu jednego miesiąca, bo to jest jeden cykl hodowli kur, 33 dni, musi dojechać około 700 ciężarówek, 700 tirów, które coś tam zawiozą albo stamtąd zabiorą. To wychodzi, że na dzień jest to ponad 20 transportów, które jadą w jedną czy w drugą stronę do takiej wielkiej fermy, która składa się z kilkunastu kurników. Ludzie mówią wprost, drogi porozwalane, nikt ich nie naprawia, tylko i wyłącznie doraźne naprawy, które nie rekompensują strat i niebezpieczeństwa. Tam oczywiście gminy w zgodzie z prawem, które w Polsce obowiązuje, dały pozytywną opinię na budowę tych kurników, bo czy wójtowie, czy burmistrzowie nie mają takiej siły, bo takie jest prawo, żeby odmówić. Albo nie mają, bądź tylko tak mówią, bo powinni zainterweniować u wojewody, u ministrów, u posłów, u innych polityków, żeby tak dostosować prawo, by oni mogli mieć wpływ na to, jakich gmina wygląda. I to jest właśnie taki moment, w którym Agrounia mówi, że gminy muszą mieć zrobione plany zagospodarowania przestrzennego, które wskazują takim inwestorom, gdzie można te kurniki budować po uprzednich konsultacjach z ludźmi. A zobaczcie, co tutaj było. Decyzje wydane bez jakichkolwiek konsultacji z ludźmi, z mieszkańcami. Liczby, które też jeszcze bardziej szokują, to takie, że w tym pierwszym rozdaniu, kiedy tych kurników ma być 64 wielkich fermowych kurników, na jednego mieszkańca gminy będzie, uwaga, przypadało 2,5 tysiąca kur. A docelowo może być to i 5, i 6 tysięcy kurczaków na jednego mieszkańca. Tylko, że tutaj pojawia się kolejne niebezpieczeństwo. Tak duża koncentracja hodowli zwierząt w czasach, kiedy te choroby epidemiologiczne, czyli grypa ptaków, zebrała w Polsce dwa lata temu potężne żniwo, to jest ewidentny brak odpowiedzialności władz. Bo chociażby powinny być jasne przepisy, że skupisko tych kurników nie może być tak duże. Bo w momencie wystąpienia grypy ptaków jest zrobione tak, że wszystkie te kury w obrębie danej odległości będą musiały być uśpione, zutylizowane, zabite, zagazowane. I my jako całe społeczeństwo poniesiemy tego największe i społeczne, i finansowe straty. Kto za to weźmie odpowiedzialność? Czy wydawanie takich decyzji to jest jakakolwiek odpowiedzialność i branie odpowiedzialności za to, co dzieje się w Polsce? Ja uważam, że nie. Uważam, że tak nie powinno być. I chyba nikt nie sprzeciwiałby się takim inwestycjom, gdyby one były odpowiednio rozrzucone, gdyby miały chociażby coś wspólnego z tym, że będą nawiązywały do tradycyjnego, normalnego rolnictwa. Ale tych zagrożeń jest jeszcze więcej niż teraz nam się wydaje. Spójrzcie, taka firma, która jest odpowiedzialna za budowę i kontraktację tych kurników, jest też odpowiedzialna później za dowożenie do tych kurników pasz. I kto ma dziś wpływ na to, z czego robione są pasze? Bo na moim spotkaniu z ministrem rolnictwa dowiedziałem się, że większość zbóż, które przywożone jest z Ukrainy do Polski, i dokręcana jest śruba polskim hodowcom, skąd jest przywożona do tych firm. Do tego typu firm te zboża przywożone są z Ukrainy. Czyli tutaj jest po prostu jasne nastawienie na zysk. Koncentracja na pieniądz, ma się to zgadzać i już. Niektórzy powiedzą w tym przypadku, że chodzi o to, że duża koncentracja produkcji tej zwierzęcej, bo to chyba trzeba nazwać już typową produkcją, będzie wiązała się z obniżeniem kosztów produkcji i z niższą ceną tych mięsa w sklepach. Ale ja Wam powiem, że nic bardziej błędnego i mylnego. To może być takie chwilowe działanie, by tylko i wyłącznie przejąć rynek i pokazać, że nasza cena jest lepsza. Tylko w ten sposób powstają monopole, które zaczynają przejmować rynek. I najpierw oczywiście mogą dać jakąś lepszą cenę. Tylko kiedy już cała konkurencja padnie i te drobne gospodarstwa, które są gwarantem dobrej, niskiej, uczciwej ceny dla producentów i dla konsumentów, to wtedy tacy monopoliści będą dyktować ceny, bo powiedzą, jest koncentracja w okręgu jednej, dwóch czy trzech firm, które mogą się umówić i sprzedawać to po swoich cenach. Jeżeli wy myślicie, że cena na półce sklepowej jest uzależniona od kosztów produkcji, czy one są wysokie czy niskie, to jesteście w głębokim błędzie. Kompletnie to nie ma znaczenia. Jeżeli produkt nawet jest produkowany po niskich kosztach, ale nie ma tego produktu wystarczającej dużej ilości na rynku, to wtedy cenę po prostu pnie się do góry. I czy to robi producent, czy ten, który ma dostęp do rynku, czyli sprzedawca końcowy, to już nieważne. Ważne jest to, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego i to jest wyjątkowo niebezpieczne. A ten powiat, w którym dziś byłem, bo to mówimy o powiecie, w tym bialskim powiecie było jeszcze niedawno 5 tysięcy, ponad 5 tysięcy stad świni, czyli ponad 5 tysięcy gospodarstw hodowało świnie. I ludzie mówili, że była tam zbyt duża koncentracja i zbyt duże rozdrobnienie, bo jak weszła epidemia ASF-u, to po tej epidemii ASF-u zostało tych stad świn tylko około 130. Zobaczcie, jaka to jest różnica. To jest przecież 40, dobrze mówię, 40 razy mniej niż było. Zostało jedno gospodarstwo na 40, bo epidemia tam weszła. I czy tutaj, przy takiej koncentracji, to będzie dawało bezpieczeństwo? Czy to będzie dawało ludziom poczucie tego, że ich gmina wygląda normalnie? Są tam takie zasady równe dla wszystkich? Nie. Nie będzie to wyglądało normalnie. I ja Wam powiem wprost, od czego w tym przypadku jest państwo. Państwo w tym przypadku jest od tego, żeby dbać o nasze bezpieczeństwo, bo takie inwestycje tego bezpieczeństwa nie dają. I powinni jasno powiedzieć, można budować kurniki, ale muszą być one w odpowiednim rozdrobnieniu, rozrzuceniu, bo istnieje coś takiego jak epidemia, jak te zmiany środowiskowe, czy chociażby społeczne, które za tym idą i żadna koncentracja nie jest dobra. I teraz na koniec spójrzcie. Idziemy jeszcze dalej. Mówimy o bardzo dużym zagrożeniu militarnym, które też jest, funkcjonuje, ciągle może być. I wyobraźcie sobie taką sytuację, kiedy na przykład jest jakaś wojna, jakiś samolot zabłądzi i zrzuci jakąś bombę, rakietę, czy cokolwiek. I w takiej sytuacji, kiedy ktoś wie, że w danym miejscu jest bardzo duża koncentracja chociażby hodowli zwierząt, które przeznaczone są na mięso, dla społeczeństwa i tak dalej, i tak dalej, przecież to jest chociażby niebezpieczne z tego powodu, co teraz dzieje się za naszą wschodnią granicą. To już każdy wie, że trzeba wszystko planować z głową. I może ja idę zbyt daleko. Ale to może jest zbyt daleko dla zwykłego, szarego człowieka. Tylko dla kogoś, kto rządzi w państwie, które jest obok wojny, która się rozgrywa za naszą granicą, to już wcale tak daleko nie jest. I państwo musi być, musi być na to wszystko przygotowane. I takie państwo oczywiście chcemy budować i ja też chcę budować. Mało tego. Dziś pojawił się też jeden argument na naszym spotkaniu, na naszym spotkaniu z jakimiś tam dyrektorami z tej firmy, która hoduje kurczaki, że 80% tego drobiu przeznaczone jest na eksport. A im koncentracja jest potrzebna dlatego, by też zbijać koszty, by mieć wszystko blisko. I zobaczcie, czy my naprawdę musimy u nas w Polsce, żeby mieć zyski z eksportu, to wszystko koncentrować tak blisko, kiedy i tak jakością, ceną i innymi elementami konkurujemy z zagranicznymi firmami. Więc ustalajmy u siebie takie zasady, żeby przynosiło to zyski, ale też przede wszystkim, żeby to było bezpieczne dla nas. Ktoś myśli, że mówimy tutaj tylko i wyłącznie o produkcji żywności. Mówimy tutaj o szerokiej koncentracji różnych elementów życia. A ja skupiam się tak faktycznie na żywności, bo dla mnie ten temat jest tematem priorytetowym. I dziś my wszyscy w sklepach płacimy coraz wyższe ceny za jedzenie, bo nikt wcześniej nie myślał o produkcji żywności na 5, 10 czy 20 lat do przodu. I była w Polsce wolna amerykanka. Jeżeli nadal na to będziemy pozwalać i będziemy mówili, że nasze gminy, wioski mogą być kolonizowane przez firmy, które nastawione są tylko i wyłącznie na zysk własny dla siebie, to będziemy za to konsekwentnie płacić coraz wyższą cenę, bo ten rynek żywności będzie przejmowany przez potężny kapitał, który nie będzie się liczył kompletnie z niczym. I żebyście wiedzieli, o czym tutaj mówimy. Mówimy tutaj o hodowli kurczaków skoncentrowanej w czterech gminach, gdzie już dziś wydane są pozwolenia na 64 wielkie kurniki, budowane w skupiskach po kilkanaście, gdzie w jednym tzw. podwórku będzie hodowanych w jednym rzucie ponad milion kur. Na jednego mieszkańca gminy będzie przypadało 2,5 tysiąca kurczaków na rok. To jest 36 milionów kur w ciągu roku hodowane w tych czterech gminach, a docelowo ma być ich, uwaga, nawet 78 milionów, albo jeszcze więcej, o czym mówią też mieszkańcy. Bo jedni mówili, że docelowo chodzi o 150 kurników, a inni, że plany, które usłyszeli, mówią o 250 kurnikach w bliskim sąsiedztwie właśnie tego zakładu ubojowego. To jest Polska, jakiej nie chcemy. Chcemy Polskę, która będzie zaplanowana, uporządkowana, która będzie miała normalny ład, skład i każdy będzie się czuł bezpiecznie. I ja nie zgadzam się na to, by bez konsultowania i ustalenia z ludźmi można było wprowadzać aż tak duże zmiany. Dlaczego o tym mówię? Bo w mojej okolicy kiedyś też radni gminni razem z włodarzem zgodzili się na to, by w niedużej odległości od mojego domu i domów moich sąsiadów zbudować wiatraki, które były zbudowane zbyt blisko i później miały potężne oddziaływanie chociażby tym, że nie można budować w bliskiej odległości domów i przewróciły życie niejedynego z nas, bo nie mógł się rozwijać, ale nikt nie wziął za to wcześniej odpowiedzialności. I tutaj mówimy już o kurnikach, ale też o innych inwestycjach, które mogą czy będą budowane w bliskiej odległości domów, miejsc, gdzie ludzie mieszkają, żyją. To trzeba ustalać z tymi, którzy są gospodarzami terenu. A gospodarzem terenu jest ten, który tam mieszka, żyje od pokoleń.