Michał Kołodziejczak: Nowe zasady dopłat rolniczych to absurd
Michał Kołodziejczak ostro krytykował nowe zasady dopłat rolniczych, nazywając je absurdalnymi i szkodliwymi dla polskich rolników. Twierdził, że dopłaty w Polsce będą jednymi z najniższych w UE, a nowe warunki są niejasne i trudne do spełnienia.
Polski rolnik otrzyma podstawę dopłat na poziomie 115 euro/ha, podczas gdy w innych krajach wsparcie wynosi znacznie więcej – przykładowo 243 euro w Danii, ponad 200 euro w Austrii, ponad 190 euro w Holandii, ponad 150 euro w Niemczech i 160 euro w Irlandii. Zdaniem mówcy takie rozbieżności pokazują, że nie dba się o utrzymanie produkcji żywności w Polsce.
Nowe reguły wymagają pozostawienia 80% gruntów pod okrywą i zaorania jedynie 20%, co mówca określił jako rewolucję i zaprzeczenie dotychczasowej technice upraw. Twierdził, że zakaz orki na zimę spowoduje konieczność ponownej pracy wiosną i zwiększone przesuszenie ziemi.
W Polsce małe gospodarstwa rozliczane są do 30 ha, podczas gdy w innych krajach dodatkowe dopłaty sięgają do 60 ha. Młodzi rolnicy według mówcy mają otrzymać znacząco niższe dopłaty niż ich rówieśnicy za granicą, co stawia polskie gospodarstwa na niekorzystnej pozycji.
Mówca wskazał, że lista biopreparatów na stronie Ministerstwa Rolnictwa nie zawiera polskich produktów, a ekoschematy premiują preparaty zagranicznych koncernów. Dodał, że dopłata 400 zł/ha może zmuszać rolników do zakupu drogich środków, zamiast tańszych polskich preparatów.
Wskazano też ryzyko decyzji administracyjnych nakazujących przywrócenie trwałych użytków zielonych oraz skomplikowane zasady zmianowania, które mogą uniemożliwić planowanie produkcji kiszonki z kukurydzy. Mówca zwrócił uwagę na premiowanie przyorania słomy i pytał o konsekwencje takich rozwiązań dla hodowców zwierząt.
Mówca zapowiedział, że więcej szczegółów o praktycznych skutkach nowych zasad przedstawi Ewa Szydłowska, działaczka agrounii i aktywna rolniczka, oraz że wielu rolników i urzędników ma wątpliwości co do wykładni nowych przepisów.
Główne zarzuty wobec wysokości dopłat
Polski rolnik otrzyma podstawę dopłat na poziomie 115 euro/ha, podczas gdy w innych krajach wsparcie wynosi znacznie więcej – przykładowo 243 euro w Danii, ponad 200 euro w Austrii, ponad 190 euro w Holandii, ponad 150 euro w Niemczech i 160 euro w Irlandii. Zdaniem mówcy takie rozbieżności pokazują, że nie dba się o utrzymanie produkcji żywności w Polsce.
Wpływ nowych wymogów na technikę upraw
Nowe reguły wymagają pozostawienia 80% gruntów pod okrywą i zaorania jedynie 20%, co mówca określił jako rewolucję i zaprzeczenie dotychczasowej technice upraw. Twierdził, że zakaz orki na zimę spowoduje konieczność ponownej pracy wiosną i zwiększone przesuszenie ziemi.
Skutki dla małych i młodych gospodarstw
W Polsce małe gospodarstwa rozliczane są do 30 ha, podczas gdy w innych krajach dodatkowe dopłaty sięgają do 60 ha. Młodzi rolnicy według mówcy mają otrzymać znacząco niższe dopłaty niż ich rówieśnicy za granicą, co stawia polskie gospodarstwa na niekorzystnej pozycji.
Ekoschematy i biopreparaty – problemy z listą produktów
Mówca wskazał, że lista biopreparatów na stronie Ministerstwa Rolnictwa nie zawiera polskich produktów, a ekoschematy premiują preparaty zagranicznych koncernów. Dodał, że dopłata 400 zł/ha może zmuszać rolników do zakupu drogich środków, zamiast tańszych polskich preparatów.
Konsekwencje administracyjne i praktyczne dla gospodarstw
Wskazano też ryzyko decyzji administracyjnych nakazujących przywrócenie trwałych użytków zielonych oraz skomplikowane zasady zmianowania, które mogą uniemożliwić planowanie produkcji kiszonki z kukurydzy. Mówca zwrócił uwagę na premiowanie przyorania słomy i pytał o konsekwencje takich rozwiązań dla hodowców zwierząt.
Dalsze wyjaśnienia i szczegóły
Mówca zapowiedział, że więcej szczegółów o praktycznych skutkach nowych zasad przedstawi Ewa Szydłowska, działaczka agrounii i aktywna rolniczka, oraz że wielu rolników i urzędników ma wątpliwości co do wykładni nowych przepisów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak: Zarzuca rządowi manipulacje po spotkaniu
Michał Kołodziejczak krytykuje ministra i RMF FM
Michał Kołodziejczak nazywa 'Półkę Lokalną' kłamstwem PiS
Michał Kołodziejczak: Odradza udział w politycznie wykorzystanym proteście
Michał Kołodziejczak: Agrounia ostrzegała przed ukraińskim importem
Michał Kołodziejczak: Ze zdrajcami nie rozmawiamy
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Ofiary Mieszkania Plus mówią o oszustwie
Piotr Müller
Piotr Müller o rocznicy wizyty w Kijowie i planach wsparcia Ukrainy
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiada repolonizację BUMAR-u
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: Alarm inflacyjny i program Uczciwa Polska
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska pyta, czy minister stoi ponad prawem
Lewica
Lewica broni Justyny Wydrzyńskiej po skazaniu
Transkrypcja
dostaniemy jako jedne z najniższych w całej Unii Europejskiej. Jak to wygląda? Chociażby tak, że polski rolnik dostanie podstawę dopłat na poziomie 115 euro do hektara. Rolnik w Danii dostanie 243 euro do hektara, rolnik austriacki ponad 200 euro do hektara, w Holandii ponad 190 euro, w Niemczech ponad 150 euro, w Irlandii 160 euro. To pokazuje, że nikt w Polsce nie dba o to, żeby produkcja żywności została utrzymana na relatywnie wysokim poziomie. Tylko teraz, żeby polscy rolnicy produkowali żywność i dostali wysokie dopłaty, muszą skupić się na spełnieniu chorych, beznadziejnych zasad. O tym, jakie te zasady są i będą, opowiem Ewa Szydłowska, działacz agrounii i rolnik, aktywny rolnik, człowiek, który żyje też tylko i wyłącznie z rolnictwa. A jeszcze ja na wstępie powiem jedną prostą rzecz. W Polsce młodzi rolnicy dostaną, uwaga, połowę dopłat tych, które dostaną rolnicy w Czechach. W Polsce dostaniemy ponad połowę mniej dopłat jako młodzi rolnicy niż rolnik niemiecki. To są zasady, które od razu stawiają nas na samym dole. Tutaj mam prosty wykres, który obrazuje wysokość dopłat wraz z dopłatami dla małych gospodarstw. W Polsce te małe gospodarstwa są ustalone na poziomie do 30 hektarów. Niemcy ustalili, że dodatkowe dopłaty będą do gospodarstw do wielkości, uwaga, 60 hektarów i w innych krajach podobnie. Polacy jak zwykle ustanowili dla siebie najdziwniejsze i najbardziej niezrozumiałe zasady, ale żeby dostać te dopłaty, o których mówi komisarz Wojciechowski, o których mówi pan minister Kowalczyk, polscy rolnicy będą musieli spełnić zasady, o których więcej powie też Ewa Szydłowska. Szydłowska. 15 marca, czyli dzisiaj, to jest dzień, kiedy możemy składać już wnioski o pomoc, o płatność do obszaru w nowej perspektywie finansowej i na nowych zasadach. Proszę Państwa, to jest skandalem. Od paru dni próbuję ustalić, jaka jest podstawa prawna. Plan strategiczny był zmieniany kilka razy. To właśnie na podstawie tego planu udało mi się znaleźć w rozmowie z innymi rolnikami kilka absurdów. To jest niewyobrażalne, że dzisiaj, kiedy jest ta możliwość złożenia, rolnicy nie wiedzą, ale trudno winić rolników, skoro urzędnicy, proszę Państwa, nie mają również wiedzy, nie potrafią jej przełożyć nam. Tak to jest trudne i skomplikowane. Takie to są między innymi absurdy. Wyobrażacie sobie Państwo, że rolnik musi zaorać tylko 20%. 80% gruntów rolnych będą musiały być pod okrywą. Dla rolników na wsi to jest po prostu rewolucja, bo zawsze pole było zaorane na zimę. A jeszcze? To jest też zaprzeczenie wszelkiej normalnej technice rolnej. Rolnik na zimę nie będzie mógł zaorać ziemi, a jeżeli ją zaorze, to na wiosnę będzie musiał zrobić to jeszcze raz. To jest wbrew technice uprawy ziemi i to spowoduje większe przesuszenie ziemi, to spowoduje wręcz zaprzeczenie wszelkim zasadom dotychczasowym. Jeszcze chcą, żeby była okrywa i totalnie nie wiadomo jaka to ma być okrywa. Jest tyle wątpliwości, tyle trzeba uszczegółowić, ale niestety tak traktują właśnie rolników. Kolejny absurd to zmianowanie. To jest praktyka, którą rolnicy stosowali do tej pory, ale teraz zostało to uszczegółowione. Jakie będą tego konsekwencje? Dzisiaj wiemy, że kiszonka z kukurydzy jest podstawą żywienia krów. Są gospodarstwa, które w swoim posiadaniu mają albo łąki, albo sieją kukurydzę. To są takie mniejsze gospodarstwa. I wyobrażacie sobie Państwo, jak oni mają teraz planować te zmiany? To jest rok do roku układany rebus. To jest układanka. To jest niewykonalne dla rolnika, który ma się zajmować przecież produkcją żywności. Kolejny absurd to lista biopryparatów na stronie Ministerstwa Rolnictwa. Proszę Państwa, na tej liście nie ma polskich produktów. Jak to możliwe, że są tylko zagraniczne? To ja tutaj dodam, bo to jest bardzo ważny aspekt, który pokazuje połączenie przedsiębiorstw, rozwoju biotechnologii, która w Polsce bardzo mocno rozwija się od kilku lat. I dziś mamy zapisanych w środkach ochrony roślin prawie 50 oprysków, które są dopuszczone do stosowania w tak zwanych ekoschematach. I za spełnienie tego ekoschematu polski rolnik dostanie dopłatę 400 zł do hektara. Jednak nie ma tam ani jednej pozycji polskiego oprysku. Polskie preparaty biologiczne, które mogły być dopuszczone do stosowania w tak zwanych ekoschematach, są wyrzucone poza margines, a są, uwaga, trzy razy tańsze, niż są stosowane przez polskich rolników. Czyli dostaniemy z Unii Europejskiej 400 zł do hektara, które będziemy musieli wydać na biopreparaty, które są w posiadaniu wielkich koncernów międzynarodowych. To jest absurd i na to zgodziło się, ja nie wiem, mam nadzieję, że umyślnie Polskie Ministerstwo Rolnictwa, bo nie możemy dziś, jak to się przekłada, Nie możemy kupić polskiego preparatu, który kosztuje 120 zł, tylko musimy kupić francuski, niemiecki bądź amerykański, taki sam bądź gorszy i płacąc za niego 400 zł za litr. To jest niesamowite. Nie dbamy o nasz interes. Kolejny absurd. Uprawa kukurydzy. Z doświadczenia rolniczego wiemy, że kukurydza może być uprawiana w monokulturze. Dlaczego nie wprowadzono kukurydzy jako odrębnej uprawy albo rośliny objętej wyjątkiem w ramach właśnie normy 7, która umożliwia nam złożenie tego wniosku? Kolejny absurd. Nagle rolnik może otrzymać decyzję administracyjną, która nakaże mu przywrócenie trwałych użytków zielonych. Nie patrzą, jaka będzie sytuacja finansowa i gospodarcza w gospodarstwie, bo może się okazać, że nie będziemy mieli już zwierząt, więc łąki nam nie będą potrzebne. Ale tutaj taki rolnik poniesie konsekwencje w porównaniu do sytuacji w całym kraju, bo wskaźnik zmienności 5%, który zakłada, że nie może spaść mniej niż ten wskaźnik użytki zielone. Czyli to urzędnik będzie decydował, czy rolnik może zlikwidować łąkę, czy nie może? Kolejny absurd. Przyoranie słomy. To też jest praktyka, która jest stosowana, ale jakie to przyniesie konsekwencje, bo to jest premiowane, czyli za to są pieniądze. Za co dokładnie? Za przyoranie słomy, wymieszanie z ziemią. Jakie to konsekwencje przyniesie dla hodowców zwierząt oraz dla producentów pieczarek? W podłożu do produkcji pieczarek używa się około 80% słomy i tego nie można zastąpić. Natomiast jeżeli chodzi o hodowców zwierząt w ściółce, zresztą z dobrostanu wynika, że są właśnie za to dopłaty. Więc to się wyklucza nawzajem, to jest pełno niejasności i nie wiadomo jak taki rolnik ma się w tym odnaleźć. Tych absurdów jest w ogóle, proszę Państwa, mnóstwo. Tu można godzinę o tym mówić. Ja tylko wybrałam te, co się powtarzają najczęściej. Na koniec warto powiedzieć to, co jest największym smakiem całych ekoschematów w Polsce i nowych zasad. Wyobrażacie sobie Państwo, że rolnik, który rozrzuca obornik na polu, ma go w ciągu 12 godzin zmieszać z ziemią, a w międzyczasie zrobić zdjęcie i wysłać do urzędu, że on wykonuje tą pracę i od początku tego zabiegu w polu do końca nie minęło więcej niż 12 godzin. Ludzie, to są absurdy, to tak jakby dziś każdy ze swojej pracy w firmie, w korporacji czy w urzędzie miał się rozliczać tym, że rozpoczynając ją robi sobie zdjęcie za biurkiem i na koniec pracy też wysyła do szefa, że jest jeszcze w pracy i siedzi. Polski rolnik obarczony będzie takimi rzeczami. Wyobraźcie sobie, że ktoś na przykład robi to w nocy. Wyobrażacie sobie zrobić zdjęcie pola 5, 10 czy 15 hektarowego w nocy i pokazać, że jest zaorane i obornik jest przyorany. To jest niesamowite, ale najgorsze jest to, że tych zasad my nie musieliśmy sobie ustanawiać. Mogliśmy ustanowić na przykład dopłatę 250 euro do hektara, która jest dawana gospodarstwom rolnym, która daje podstawę, która powoduje, że rolnik skupia się na uprawie ziemi, dostaje pieniądze i te pieniądze tak naprawdę nie są dla rolnika. Bo trzeba sobie tutaj zadać pytanie, po co są dopłaty do produkcji żywności. I kiedy one były ustanawiane ponad 50 lat temu w Unii Europejskiej, w Europie, to były robione po to, żeby konsumenci mieli dostęp do tanich produktów żywnościowych, żeby nie było znów w Europie głodu. Te dopłaty są dla konsumentów, a nie dla rolników. Są dla tych, którzy idą do sklepu i kupują żywność. A u nas wszystko postawiliśmy na głowie i ustanowiliśmy trudne zasady do spełnienia, by te pieniądze trafiły do producentów żywności, ale tak naprawdę nie będą miały, tutaj one nie będą spełniały swojej roli. I dostaniemy jedne z najniższych dopłat w Unii Europejskiej. Tutaj mówimy to dlatego, że dziś Prawo i Sprawiedliwość mówi, że te dopłaty będą wyższe niż średnia europejska. To jest kłamstwo. Kłamstwem jest mówienie, że w Polsce będą dopłaty wyższe niż średnia europejska, bo żeby spełnić te zasady to jest niemożliwe, żeby dostać tak wysokie dopłaty. Do dziś, kiedy ruszył czas składania wniosków, nie ma podstawy prawnej, na podstawie której te wnioski mamy wypełniać. Jeżeli się pytacie, skąd bierze się w Polsce inflacja ponad 18%, to właśnie stąd, że w Polsce nie skupiamy się na produkcji żywności naszej, polskiej, która będzie gwarantem niskich, uczciwych cen żywności dla konsumentów, tylko skupiamy się na utrudnianiu Polakom uprawiania pól, produkowania żywności. I niestety to skończy się dla nas tragicznie. Skończy się tym, że produkcja żywności w Polsce będzie malała. Rolnicy nie będą skupiali się na uprawianiu pól, tylko na spełnianiu absurdalnych zasad. Zapłacimy za to my wszyscy, płacąc coraz wyższe paragony za kupowanie żywności w sklepach. Proszę Państwa, jeszcze powiem tak, ja wypełniam wnioski o dopłatę od 2004 roku. Robię to sama, bez jakiegoś doradcy i teraz z całego swojego doświadczenia wiem, że takie decyzje dotyczące planów zasiewu powinny być podejmowane w gospodarstwie. A tu się okazuje, że one będą podejmowane z perspektywy urzędniczej, czyli jak będziemy funkcjonować, jeżeli urzędnicy mają trudność z wytłumaczeniem nam na chwilę obecną, jak to będzie wyglądać. Jeżeli chodzi o moje gospodarstwo, to obliczyłam, że po prostu nie spełnię tych ekoschematów, czyli dostanę około 25-30% mniej dopłat. Więc o czym tutaj mówić, że to jest więcej? To będzie się równało tym, że te dopłaty są za czynności, jakie wykonujemy, a nie stricte za produkcję żywności. Po to, żeby jej było więcej, żeby była świeża, żeby była polska. A to się przełoży na ceny. Takie są konsekwencje. Absurdem jest to, że dziś urzędnicy nie wiedzą, jak wypełnić wnioski o dopłaty, kiedy ruszył nabór, a co dopiero rolnik, który sam nie jest w stanie tych dokumentów wypełnić. Średnio obliczyliśmy, że rolnicy, którzy razem z nami współpracują, dostaną dopłaty mniejsze od 20 do nawet 35% niż dostawali dotychczas. Mówimy to w momencie, kiedy grupa azoty podniosła kolejny raz cenę nawozów. Mówimy to w dniu, kiedy jest inflacja 18,4%. My nie dbamy o to, żeby ta inflacja była mniejsza, tylko utrudniamy sobie zasady. Ja jeszcze raz powiem. Dostaliśmy z Unii Europejskiej worek pieniędzy. Ponad 17 miliardów euro. I my sami mamy sobie ustalić zasady, w jaki sposób podzielimy je między rolników. Ustaliliśmy najgłupsze zasady w całej Unii Europejskiej. Ustaliliśmy najtrudniejsze progi do spełnienia dla polskich rolników, by te pieniądze otrzymali. Wiecie, czym to się skończy? Skończy się to tym, że pieniądze, które będą przeznaczone na dopłaty dla rolników, wrócą do kasy unijnej, bo my tych pieniędzy nie wykorzystamy. Czyli nie wykorzystamy ich na zbicie cen żywności. To jest dramat i to jest temat dziś dla nas najważniejszy. To jest temat, który przyczynia się do tego, że jest w Polsce tak wysoka inflacja. Dziękujemy. Dziękujemy bardzo. Dziękujemy. Proszę psikerać, on sobie nie to.