Michał Kołodziejczak: 11 punktów i dwa tygodnie dla ministra
Michał Kołodziejczak podsumował 11-punktowy skład zasad wypracowany z ministrem i zapowiedział oczekiwanie na ich szybką realizację. Domaga się przywrócenia ceł na towary rolno-spożywcze z Ukrainy oraz wprowadzenia 10-miliardowej tarczy dla branży, grożąc protestami w razie opóźnień.
Michał Kołodziejczak zaprezentował kluczowe punkty porozumienia wypracowanego z ministrem podczas Okrągłego Stołu Rolniczego. Wśród żądań jest przywrócenie ceł na importowane zboże i produkty rolno-spożywcze z Ukrainy, wstrzymanie napływu zbóż oraz uruchomienie systemowej tarczy wspierającej producentów i przetwórców.
Kołodziejczak podkreślił, że sytuacja w polskim rolnictwie pozostaje dramatyczna i że wiele wielogospodarstw znajduje się na krawędzi bankructwa. Zwrócił uwagę na konsekwencje niekontrolowanego przywozu towarów dla bezpieczeństwa żywnościowego i cen dla konsumentów.
Występujący postulują uruchomienie tarczy antykryzysowej o wartości 10 miliardów złotych, co Kołodziejczak określił jako minimalne wsparcie. Wskazał, że pomoc nie powinna być ograniczona do gospodarstw do 50 ha, lecz dostępna do 300 ha, oraz postulował dopłaty rzędu 750 zł do hektara.
Kołodziejczak poinformował o trwającej kontroli poselskiej w ministerstwie i weterynarii, prowadzonej przez Magdalenę Srokę i posłankę Iwonę Michałek, i zapowiedział upublicznienie list firm przywożących zboże. Zaznaczył konieczność zdjęcia nadwyżek zbóż z rynku i wskazania podmiotów, które na tym zarobiły, jako elementu zabezpieczenia interesu krajowych rolników.
Najważniejsze ustalenia
Michał Kołodziejczak zaprezentował kluczowe punkty porozumienia wypracowanego z ministrem podczas Okrągłego Stołu Rolniczego. Wśród żądań jest przywrócenie ceł na importowane zboże i produkty rolno-spożywcze z Ukrainy, wstrzymanie napływu zbóż oraz uruchomienie systemowej tarczy wspierającej producentów i przetwórców.
Ocena stanu rolnictwa
Kołodziejczak podkreślił, że sytuacja w polskim rolnictwie pozostaje dramatyczna i że wiele wielogospodarstw znajduje się na krawędzi bankructwa. Zwrócił uwagę na konsekwencje niekontrolowanego przywozu towarów dla bezpieczeństwa żywnościowego i cen dla konsumentów.
Postulat tarczy i kryteria pomocy
Występujący postulują uruchomienie tarczy antykryzysowej o wartości 10 miliardów złotych, co Kołodziejczak określił jako minimalne wsparcie. Wskazał, że pomoc nie powinna być ograniczona do gospodarstw do 50 ha, lecz dostępna do 300 ha, oraz postulował dopłaty rzędu 750 zł do hektara.
Kontrole i ujawnienia importu zbóż
Kołodziejczak poinformował o trwającej kontroli poselskiej w ministerstwie i weterynarii, prowadzonej przez Magdalenę Srokę i posłankę Iwonę Michałek, i zapowiedział upublicznienie list firm przywożących zboże. Zaznaczył konieczność zdjęcia nadwyżek zbóż z rynku i wskazania podmiotów, które na tym zarobiły, jako elementu zabezpieczenia interesu krajowych rolników.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak wzywa ministra do przyjazdu podczas strajku
Michał Kołodziejczak: Rolnicy tracą na cenach mleka i braku paliwa
Michał Kołodziejczak: Zwolnili go i nie dali wypłaty - dramat pracownika
Michał Kołodziejczak: W Łodzi bieda stała się dziedziczna
Michał Kołodziejczak: Broni 800+ i odpowiada Hołowni
Michał Kołodziejczak o rozporządzeniu ws. pomocy dla rolników
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska: Ostrzega, że chaos w TK blokuje środki z KPO
Piotr Müller
Piotr Müller: Podsumowanie zmian podatkowych i korzyści dla rodzin
Konfederacja
Konfederacja: UE chce cenzurować internet — ostrzeżenie przed rozporządzeniem
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz: 1 mln zł na WOŚP za zmianę barw
Koalicja Obywatelska
Koalicja Obywatelska alarmuje o cyberporażce państwa
Janusz Kowalski
Janusz Kowalski oskarża 'perfidną grę' Platformy ws. afery pedofilskiej
Transkrypcja
Już możemy zaczynać? Wszyscy gotowi? Czekaliście Państwo? Dobra. Witam Państwa na konferencji prasowej, która jest poświęcona omówieniu tych 11 punktów składu zasad, które wczoraj ustaliliśmy razem z ministrem i wczoraj to jest bardzo duży sukces organizacji rolniczych i związkowych, które brały udział na wczorajszych obradach Okrągłego Stołu Rolniczego. Razem ze mną Adam Nowak, przewodniczący Związku Młodzieży Wiejskiej i opowiemy Wam gdzieś o tym, na czym te punkty polegają. Ale na samym początku, podkreślam, to jest bardzo duży sukces. Doszliśmy do pewnego porozumienia. Zresztą my, ta strona związkowa, społeczna pokazała, że nam zależy na tym porozumieniu, nam zależy na konkretnych efektach. Tak naprawdę upadł mit mówienia o tym, że rolnicy, środowisko chce tylko protestować i strajkować. To nieprawda. My chcemy załatwiać sprawy. I zaczęliśmy dzisiaj od tych spraw rolniczych. Będziemy załatwiać kolejne, ale te są dla nas najistotniejsze. Tylko, że przy tym całym sukcesie trzeba pamiętać, że sytuacja w polskim rolnictwie ciągle pozostaje tragiczna. Chylimy się ku upadkowi. I dziś cieszymy się z pewnych kroków dalej, ale nie zapominamy, że sytuacja wielogospodarstw jest na skraju. Na skraju bankructwa i jakiejkolwiek płynności finansowej. Mamy ten skład zasad, 11 punktów, gdzie najważniejszy z nich mówi, że ministerstwo będzie robiło wszystko i doprowadzi do tego, że cło na towary rolno-spożywcze z Ukrainy zostaną przywrócone. I nie mówimy tutaj tylko i wyłącznie o zbożu. Mówimy tutaj także o owocach miękkich, o warzywach, o owocach, o mięsie drobiowym, które dziś stanowi już duży problem w Polsce, o jajach. Te produkty z Ukrainy stanowią duży problem i uderzają w nasz rynek. Trzeba te problemy jak najszybciej rozwiązywać. I ja tutaj mówię z pełną powagą. Na zatrzymanie przywozu zbóż, to co jest dzisiaj najważniejsze, ja daję ministrowi dwa tygodnie. On już dziś powinien rozpocząć rozmowy z Komisją Europejską, żeby zanim będzie możliwość wprowadzenia cła wpłynąć na zatrzymanie napływu zbóż. Jeżeli to nie będzie zrobione, po świętach my pokażemy, że jesteśmy nadal zgodni do rozmów i rozwiązań, ale pokażemy też, że będziemy się tego domagać w formie strajków, protestów na ulicy. Będziemy zmuszać, bo tutaj niestety działa jeden argument na tą władzę. Jest to argument siły, o którym my nie zapominamy. Argumentem siły jest także dobra, merytoryczna rozmowa, którą my podejmujemy. Mówimy także poza cłem i wstrzymaniu przywozów, w drugim punkcie o tarczy dla branży rolno-spożywczej. To jest 10 miliardów złotych. To nie jest dużo. To jest mało. To są tak naprawdę, to jest minimalna suma, która dziś musi być przeznaczona na obronę naszej branży. To jest uwaga, tak jak wyliczyliśmy, 750 złotych do hektara. Do hektara, którego dziś nie opłaca się w Polsce uprawiać. To nie są duże pieniądze. I mówimy, że to ma być tarcza nie tylko do 50 hektarów, do gospodarstw do 50 hektarów, bo tak wymyśliło nasze ministerstwo, że będzie pomagało tylko do takich wielkości gospodarstw. To musi być pomoc do 300 hektarów. Tak jak jest zapisane w Konstytucji, to są gospodarstwa rodzinne, które utrzymują się z pracy na roli. I o tym mówimy bardzo głośno. Mówimy także o zdjęciu z polskiego rynku nadwyżki zbóż, która jest zrobiona z powodu niekontrolowanego przywozu zbóż z Ukrainy. I teraz, w tym samym czasie, kiedy my tutaj stoimy, już w ministerstwie i weterynarii trwa kontrola poselska, robiona przez Magdalenę Srokę i poseł Iwonę Michałek. Sprawdzamy, kto przywiózł ile zboża do Polski, które firmy. Ja osobiście upublicznię tą listę, nawet jeżeli nie będzie takich wskazań prawnych, bo my, Polacy, nam się należy. Polska jest dla Polaków, którzy tu ciężko pracują, a nie dla elit i oligarchii, która będzie zarabiała na garbie naszej ciężkiej pracy. I to upublicznimy. Dlatego mówimy o ściągnięciu tej nadwyżki i musimy wiedzieć, kto to zboże przywiózł, kto się dorobił na Polakach, kto dziś powoduje, że emerytów nie stać na robienie zakupów, kto odpowiada za to, że nie ma w Polsce bezpieczeństwa żywnościowego. O dalszych punktach Adam Nowak. Tak jak i wczoraj, szanowni państwo, przekazaliśmy na wieczornej konferencji po ponad dziesięciogodzinnym spotkaniu, debacie rolniczej w pierwszej części z udziałem pana ministra, wiceministrów. Później pan minister zmienił zdanie, poszedł do mediów. My ten czas dobrze wykorzystaliśmy na opracowanie punktów merytorycznych. Mówiąc tak bardzo ogólnie, propozycje przedstawione przez organizacje rolnicze, przez związki zawodowe, przetwórców, eksporterów dotyczą trzech głównych elementów. Po pierwsze, uregulowania, unormowania sytuacji na rynkach rolnych w Polsce. Po drugie, ustabilizowania i przyspieszenia procesu realizacji zadań, tych zadań w ramach wspólnej polityki rolnej. I po trzecie, przywrócenia godności i prestiżu pracy rolnika. Praca rolnika, zanim przejdzie do punktów merytorycznych, chciałbym państwu wskazać, jest nie mniej ważna, nie mniej prestiżowa niż praca żołnierza, strażaka czy lekarza. Również dbamy o bezpieczeństwo, o bezpieczeństwo żywnościowe kraju, o bezpieczeństwo konsumentów. My nie walczymy tylko o samych siebie rolników. Walczymy o to, żeby na polskim stole był polski chleb dobrej jakości, w cenie akceptowalnej dla konsumenta. Dlatego te propozycje, po pierwsze, to o czym wspomniał Michał Kołodziejczak, mają na celu unormowanie sytuacji rynkowej i cła, od których oczekujemy działań od Ministerstwa Rolnictwa, od rządu na arenie europejskiej również, mają być cła wprowadzone do poziomu unormowania sytuacji rynkowej. Do takiego poziomu równowagi, żeby zboże importowane z Ukrainy było w Polsce dostępne w tej samej cenie, co zboże produkowane przez Polski i przez europejskich rolników. Drugi element – tarcza antykryzysowa, tarcza antywojenna dla rolników i przetwórców i eksporterów. Jako rolnicy mamy świadomość, że potrzebna jest współpraca wszystkich branż, bo tylko to gwarantowało przez ostatnie dekady nadwyżkę w bilansie handlowym naszego kraju. 10 miliardów to jest kwota oszacowana, wyliczona właśnie na podstawie zwiększonych kosztów nawozów, paliw, kosztów pracy znacznie zwiększonych, dużych strat na sprzedaży produktów rolnych. To wszystko jest oszacowane. Ministerstwo Rolnictwa zobowiązało się do szczegółowej kalkulacji, chociażby z wykorzystaniem Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Element trzeci – zatrzymanie, spowolnienie importu, ale również zdjęcie nadwyżki. To jest w tej chwili kilka milionów ton nadmiarowego zboża na polskim rynku, które należy wykorzystać. W jaki sposób? Po pierwsze, poprzez wsparcie eksportu, nadanie priorytetu eksportowi żywności, tak jak słyszeliśmy to w mediach przez ostatnie miesiące, jak miał węgiel w okresie zimowym. To jest element pierwszy. Element drugi to wykorzystanie zbóż na cele energetyczne. Skoro importujemy, sprowadzane jest do Polski zboże z Ukrainy, ale na przykład przekazujemy Ukrainie paliwa, to paliwa te muszą być z domieszkami biokomponentów, czyli bioetanolu w przypadku benzyny, w przypadku diesla, z bioestrami, żeby w formie przetworzonej ta produkcja ze zbóż wracała ze zbóż i rzepaku, czyli zboża pszenica, kukurydza, rzepak, wracały na ten rynek ukraiński po przetworzeniu w Polsce. Kolejny element, bardzo ważny dla nas, dla rolników, w tym szczególnym momencie nowej wspólnej polityki rolnej, to jest zwiększenie wkładu krajowego z budżetu państwa do drugiego filara WPR. Wspólna polityka rolna, szanowni państwo, ma dwa filary. Pierwszy dopłaty bezpośrednie, z którego mogą korzystać wszyscy i tu jest problem definicji aktywnego rolnika, z którym Polska się zmaga i drugi filar na rozwój rolnictwa, rozwój obszarów wiejskich, rozwój sektora, z którego korzystają ci, którzy chcą się rozwijać. To jest 8 miliardów euro, z czego pomoc krajowa, wsparcie krajowe to tylko około 3 miliardów, czyli to jest około 40%. A Unia pozwala do 80% wkładu krajowego i tego żądamy od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Kolejny temat, który był efektem wspólnej dyskusji, choć były rozbieżności wśród niektórych organizacji, to zamiast CPK, czyli megalomanii, wielkiej inwestycji, która nie wiadomo, czy i kiedy będzie zrealizowana, Polski Narodowy Port Zbożowy. Szanowni Państwo, w czasach króla Kazimierza Wielkiego Polska była jednym z kluczowych eksporterów zbóż w Europie i na świecie, drogą morską. A dziś, w XXI wieku, nie potrafimy tego problemu rozwiązać, stąd konkretna propozycja. Spotkała się ona z bardzo szybką, pozytywną reakcją pana premiera Kowalczyka, ale czekam na efekty, efekty działań. I to jest to, co przyświeca tej naszej dyskusji. Było szereg punktów również przedstawionych przez eksporterów, przez przetwórców dotyczących poprawy tej dyplomacji ekonomicznej, szukania nowych rynków zbytu, nie tylko u klientów komercyjnych, ale również u innych państw. I to jest rola dla ambasadorów, radców handlowych, dla Polskiej Agencji inwestycji i handlu. To są te kluczowe elementy. I oczywiście ten rozwój biopaliw, o którym wspominaliśmy, został wskazany z konkretnym terminem. Do 31 maja premier Kowalczyk zobowiązał się, że będzie przyjęta nowelizacja ustawy o biopaliwach. Na czym ta zmiana polega? Na tym, że jako Polska zamiast spalać ruską ropę, ruskie paliwo, będzie mieli własne źródło energii pochodzące z polskich zbóż, ale również z tych zbóż nieco słabszej jakości, które dziś jest zasypane w elewatorach. Szanowni Państwo, zboże ukraińskie jest zbożem ukraińskim dotąd, dopóki jest za granicą. Jak jest w Polsce w elewatorach, nie jesteśmy w stanie każdego ziarka nacechować, zakolczykować, oznaczyć. Jest to nierealne. Dlatego musimy ten nadmiar właśnie w formie biopaliw, czyli bioetanol i bioestry zdjąć z rynku. I to, co myślę najważniejsze, co jako organizacje rolnicze wskazaliśmy w podsumowaniu. To są propozycje, to są punkty podpisane przez 15 liderów organizacji rolniczych i kierownictwa ministerstwa wraz ze wskazanymi terminami. Teraz drugi, jeszcze ważniejszy etap. Weryfikacji, monitoringu wdrażania w życie tych postulatów, bo sukces będzie wtedy, kiedy zostanie unormowana sytuacja na rynkach rolnych, zarówno dla rolników, jak i dla konsumentów, dla przetwórców. Dziś droga do tego daleka, ale organizacje rolnicze pokazały, że potrafimy się zjednoczyć, że w sprawach bezpieczeństwa, w sprawach ważnych, najważniejszych dla naszego kraju mówimy jednym głosem, niezależnie od poglądów politycznych, przekonań, doświadczeń. To jest wielka wartość, którą musimy wykorzystać. Przed nami wiele innych wyzwań, chociażby związanych z nowym systemem płatności bezpośrednich. Rolnicy dziś jeszcze tych wniosków nie wypełniają. Zaraz się ten temat zacznie i będziemy to jako organizacje rolnicze monitorować. Natomiast na tym etapie są postulaty. Czekamy na konkretne efekty. Czekamy na unormowanie, ustabilizowanie sytuacji na rynkach rolnych. To trzeba też jasno powiedzieć, proszę Państwa, my merytorycznie możemy to dokładnie tłumaczyć. Najgorsze jest to, że sytuacja rolnictwa i produkcji żywności w Polsce jest całkowicie zdestabilizowana. Nie ma żadnej stabilizacji. Nie ma żadnych norm. Nie ma żadnej kontroli. Nie ma żadnych przepisów, które by to regulowały, które dawałyby nam tutaj bezpieczeństwo. Dlatego ten zbiór zasad, które my wypisaliśmy wczoraj w formie 11 punktów, jest bardzo istotny i można do tego podchodzić na różne sposoby. To niech już urzędnicy sobie głowy łamią. Biorą grube i ciężkie pieniądze nas, podatników, ludzi, którzy ciężką pracą budują ten kraj za to, żeby odpowiednimi przepisami nas bronić. Ja wczoraj poszedłem jeszcze dalej, bo jeżeli mówimy o produkcji etanolu, ktoś mówi, musi wejść ustawa. Nie musi wejść ustawa. Musimy tylko chcieć. Dzisiaj Orlen mógłby już zamówić ten etanol do paliw, które będzie robił w momencie, kiedy wejdzie ustawa. Mógłby już dzisiaj ściągnąć około pół miliona ton zbóż. A jeszcze jedna rzecz, Panie Prezes. Czy wiecie Państwo, ile kosztowałaby nas ta dywersyfikacja i zapewnienie bezpieczeństwa w zakresie paliw poprzez zwiększenie udziału biokomponentów? Wiecie ile? Dwa grosze. Dwa grosze. A wiecie, ile wynosiła marża Orlenu w ostatnim roku? To są bardzo wielkie, nieporównywalne kwoty, więc widzimy, jak niewiele potrzeba bez zaangażowania środków budżetowych. Rynek w tej części jest to w stanie wyregulować. Tylko potrzebna jest odrobina dobrej woli. Ja chcę też podziękować wszystkim mediom, które wczoraj były, które to nagłaśniały i pokazywały. Bo wczoraj upadł mit, który budowali długo politycy Prawa i Sprawiedliwości. Że z agrounią, czy z innymi organizacjami rolniczymi, oni jeszcze to rozbijali, mówiąc, że z agrounią nie da się rozmawiać. Gdyby nie wczoraj moja postawa i powiedzenia, ja zostaję, nie wychodzę. Minister, wielce prawdopodobne, uczyniłby to wszystko w taki sposób, że rozegrałby wszystkich, mówiąc, idźcie do domu, poczekamy dłużej. Dziś nikt by już tym tematem nie żył. To jest sytuacja, która pokazuje, że oni mówią o rozmowach z organizacjami związkowymi, ale zachowują się jak cyniczni i to się mówi, wytrawni politycy rozgrywający wszystkich. Ja się na to nie zgadzam. Dziś pokazaliśmy, że rolnictwo to jest tylko ilustracja tego, co dzieje się w Polsce. Ta kurtyna, ta zasłona budowana przez polityków upadła. Upadła i zobaczyliśmy, co za nią jest. Za nią jest destabilizacja, za tą kurtyną jest bałagan, za tą kurtyną nie ma przepisów, nie ma pomysłu, a my mówimy, wybierzecie nasze pieniądze, macie te pomysły stworzyć. My wam dajemy czas do świąt, czekamy na pierwsze decyzje, jak nie, to już dziś jest zgłoszony w Trójmieście, nad morzem, przy porcie, protest rolników, którzy mówią, to co powiedział też mój przedmówca, żyjemy w XXI wieku, a nasze porty są niedrożne. Żeby rozładować ciężarówkę ze zbożem, trzeba czekać kilka dni. To jest, proszę Państwa, niebywałe. I ja też popieram ten postulat. Jeżeli dziś mówimy o budowie centralnego portu komunikacyjnego, a nie zapewniamy infrastruktury krytycznej dla eksportu naszych warzyw i nie warzyw, tylko zbóż... Zaraz z warzywami będzie problem. To będzie dokładnie to samo, tylko mówimy też. Dziś musi być ograniczenie włożone, stworzone na przywóz różnych towarów z Ukrainy. Już dziś przywozi się nabiał, przywozi się mięso drobiowe, przywozi się jaja. Proszę Państwa, żebyście Wy to zrozumieli, dlaczego to jest tak ważne dla całego naszego narodu, dla wszystkich Polaków. Bo wystarczy przez pół roku przywozić z zagranicy dany produkt. I ta branża, na przykład zbożowa, drobiowa, drobiarska, czy jakieś owoce miękkie, wystarczy dobić tym przywozem przez pół roku. Ci ludzie tego nie udźwigną, zrezygnują z tej produkcji, z uprawy danego produktu, danych warzyw, owoców czy zbóż. I już nigdy do tego nie wrócą. I wtedy utracimy właśnie to bezpieczeństwo. Dlatego my jesteśmy połowicznie zadowoleni z tego, co było wczoraj, ale tak naprawdę efekt będzie wtedy, kiedy te rozwiązania będą wchodziły w życie i będziemy czuć, że stabilizacja nadchodzi. Bo dziś to, czego nam brakuje najbardziej, to stabilizacja. Stabilizacja. Proszę Państwa, brak stabilizacji. Siedem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości pokazał jedną rzecz. Jedną rzecz pokazał ten siedem lat rządów PiS-u. Oni chwalą się dzisiaj, że dopłacają do zboża, dopłacają bankom do budowy mieszkań, dopłacają do wszystkiego. To dopłacanie pokazuje, że nie rozwiązali problemów. Dopłacanie pokazuje, że te problemy są i są nierozwiązane. I to nie ma się czym chwalić, drogi PiS-ie, że ciągle do czegoś dopłacacie, że ja pójdę dalej, że dopłacacie ludziom trzynastą, czternastą emeryturę, bo dopłacanie pokazuje, że coś w tym kraju nie działa. Proszę Państwa, w mojej, w naszej Polsce coś nie działa. Coś tu jest nie tak. Jeżeli państwo ma do wszystkiego dopłacać, my, ja to podkreślę na koniec, chcemy żyć z pracy, a nie z jałmużny. Każdy rolnik chce dzisiaj żyć z pracy i z towaru, który sprzedaje, a nie z zapomogi. Nie róbmy z ludzi wariatów. My nie chcemy tych pieniędzy. Nie chcemy. Ale dziś one się należą ludziom, bo to jest rekompensata za nieudolność tych rządów tutaj w tym budynku. Przyszły posłanki po interwencji poselskiej. Mamy nadzieję, że za chwilę dowiemy się, kto ile zboża z zagranicy przywiózł, kto zdestabilizował rynek, a polski rząd tylko się temu przyglądał. Ja powiem, nie chcemy tych ochłapów w postaci grosików rzuconych na ziemię, po które musimy się schylać, tracąc godność. Nasze ręce są stworzone do pracy, a nie do tego, żeby je wyciągać po jałmużne. Tu jeszcze, szanowni Państwo, też pan prezes Kołodziejczak zwrócił uwagę na jeden istotny element. Przywrócenie godności i prestiżu pracy rolnika. Naprawdę nie jest to dla nas powodem do dumy i też budowanie takich nastrojów społecznych, że rolnicy tylko oczekują wsparcia z budżetu państwa czy z budżetu instytucji unijnych. My jesteśmy gotowi konkurować na równym, wolnym rynku. Tylko potrzebujemy tej równości. To jest kluczowy element, z którym się dzisiaj zmagamy. I jeśli mówimy o tej sytuacji, o tej destabilizacji rynkowej, na wczorajszym spotkaniu nie tylko zwracaliśmy uwagę na problem na rynku zbóż, który już jest. Wychodziliśmy naprzeciw. Mówiliśmy o rynku mleka, owoców miękkich, kolejnych rynków rolnych, z którymi lada chwila będzie problem z uwagi na nierówną konkurencję. I teraz chciałbym, żeby Państwo też jedną rzecz podkreślali w swoim przekazie. Jako rolnicy, jako przetwórcy jesteśmy za pełnym poparciem dla Ukrainy, która walczy również za naszą wolność, za nasze bezpieczeństwo, ale w aspektach tej współpracy rolnej nie może to wsparcie zaburzać równej konkurencji, wolnego rynku właśnie w naszym kraju. Tym bardziej, że mieliśmy do czynienia z różnymi nadużyciami, ale nie miejsce tutaj, żeby o tym mówić. Pierwsze zadanie, do którego zobowiązał się pan premier Kowalczyk wraz z instytucjami, to jest uruchomienie tego pierwszego skupu zbóż z rynku. Do 12 kwietnia ma on zostać uruchomiony. Czekamy. Czekamy, liczymy na efekty, bo już takie zdjęcie z rynku, taki popyt właśnie wewnętrzny spowoduje pierwszą stabilizację. Czekamy na wdrażanie pozostałych elementów, kredytów, które mają zapewnić stabilność, mają zapewnić płynność gospodarstw, ale będziemy ten proces monitorowania, analizowania i sprawdzania tego, co robi ministerstwo, wykonywali teraz ze szczególną starannością, o czym będziemy państwa informowali. Ja też dodam jeszcze na koniec, żebyście wszyscy państwo mogli to dobrze zrozumieć, kiedy nie mówimy tutaj o wprowadzeniu żadnych nierówności czy podziałów z Ukrainą. Tutaj nie mówimy o tym. Jesteśmy krajem buforowym, sąsiadującym, z wielkim rynkiem prowadzonym przez potężnych oligarchów. Rynek rolny ukraiński składa się z potężnych agroholdingów, które mają nawet milion hektarów. To nie jest... My mamy błędne wyobrażenie o rolnictwie ukraińskim, bo chcemy przenieść nasze rolnictwo na obraz ukraiński. Tak to nie wygląda. Tam połowę obszaru Ukrainy uprawiają 93 firmy. To jest wielkość Polski. Zderzamy się z wielkim tytanikiem, który nie może dzisiaj rozbić się o skały, tylko musi być przekierowany na odpowiedni tor i tak, żeby nie zaszkodził nam, tylko trafił do Afryki. I kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, to Niemcy zagwarantowali sobie kilkuletni okres ochronny przed pracownikami z Polski. Więc takie regulacje były już wcześniej. I nie było wtedy mowy o destabilizacji polskiego rynku pracy, tylko o uszanowaniu naszych zasad, tego, jak to jest wszystko zrobione. I Niemcy bronili swojego rynku. I dziś mówimy o obronie naszego rynku, bo to my dostajemy najbardziej po głowie. Wczoraj minister rolnictwa Rumunii pojechał na pierwszym traktorze na protest... Bułgaryi. Bułgaryi na granicę z Ukrainą. Rozumiecie? Minister pojechał, bo zobaczył, że Unia Europejska nie robi nic złego, a jego rolnicy upadają. A co robił nasz minister? W Unii Europejskiej zapewniał, że Polska sobie poradzi sama, że ten problem rozwiążemy. I tutaj zatajanie tego wszystkiego i wrzucanie pod dywan naszych problemów spowodowało, że ten dywan po prostu wybuchł. A dzisiaj wszyscy siedzimy jak na bombie. Powtórzę to jeszcze raz. Rolnicy siedzą jak na bombie, bo nie wiadomo, kiedy przyjedzie poza zbożem. Przyjadą maliny, mleko, ser i inne produkty. Jest Magdalena Sroka. Jak sytuacja w ministerstwie? Wielko zapowiem. Przed chwilą z interwencją poselską w weterynarii. Dlaczego w weterynarii? Bo każde zboże paszowe, które wjeżdża do Polski, ma być zgłoszone w weterynarii. Czyli weterynaria wie, kto to zboże kupuje, jak jest badane i teraz będziemy mieć, mam nadzieję, szczegóły. No, chciałabym Państwu przekazać te szczegóły. Wczoraj wspólnie z posełem Iwoną Michałek chciałyśmy wejść do ministerstwa. Nie zostałyśmy wpuszczone. Dzisiaj zostałyśmy wpuszczone. Udałyśmy się do... Chciałyśmy spotkać się z panem ministrem Kowalczykiem, natomiast niestety nie miał czasu, żeby nas przyjąć. Przyjął nas za to pan wiceminister Cieciura. Szanowni Państwo, to co usłyszałyśmy naprawdę napawa wielkim szokiem. Usłyszeliśmy przede wszystkim, że to Unia Europejska jest winna tego, że dzisiaj w Polsce mamy do czynienia z tak wielką ilością zboża z Ukrainy. Te zboże miało przyjechać, zostać przeładowane i pojechać dalej. Niestety tak się nie stało. Usłyszeliśmy, że tak naprawdę to firmy holenderskie, francuskie, niemieckie produkują na rynku ukraińskim i to te firmy dzisiaj na tym zarabiają, a zboże zalewa polski rynek. Jak spytałyśmy, czy informacje o tym, jakie podmioty w Polsce sprowadzają te zboże, ministerstwo posiada, minister powiedział, oczywiście wszystko wiemy, wiemy w jakich ilościach, natomiast niestety nie mamy jak i co z tym zrobić. Dzisiaj Unia Europejska powinna nam w tym pomóc, ale nie wywiązała się. Słuchajcie Państwo, to jest naprawdę skandal. Jeżeli dzisiaj od wiceministra rolnictwa słyszymy, że oni doskonale wiedzą, kto sprowadza zboże, gdzie one zostaje, że tak naprawdę nie mają nad tym żadnej kontroli i nie potrafią poradzić sobie z tą sytuacją. Oczywiście na szczegółowe pytania nie otrzymałyśmy odpowiedzi. Czekamy w ustawowym terminie 14 dni na odpowiedź z ministerstwa, ale udałyśmy się również z Iwoną Michałek do głównego inspektora weterynarii, który z wielkim oburzeniem, jakbyśmy przyszły posiedzieć i zająć mu jego cenny czas, z wielkim oburzeniem przyjął nas i powiedział również, że na konkretne pytania odpowiedzi otrzymamy dopiero po kilkunastu dniach. Także czekamy o tych informacjach, o tych odpowiedziach, będziemy Państwa również informować. Jeszcze tu powiedział, że tak naprawdę to oni nie mają jakiejś bazy danych, nie mają bazy danych, których można by było szybko wyciągnąć informacji. Ich informacja jest bardzo rozproszona, czyli jakby nie zbierają, nie wiedzą tak dokładnie, co zostało zbadane, jak zostało, przez kogo i tak dalej, i tak dalej. Więc tak samo na nasze pytania o to, ile na przykład tych badań weterynaryjnych się robi na granicach, na granicy polsko-ukraińskiej, no to takie oburzające było pytanie. Pan pyta nas, a czy na wszystkich przejściach granicznych? No my mówimy, że tak, na wszystkich przejściach granicznych między Polską a Ukrainą. A on mówi, no jest on tylko trzy, czy mam osobno zrobić, czy mam razem zrobić? Tego typu pytania były do nas skierowane. I lekceważące, zupełnie lekceważące. I jedynie jedna z pań urzędniczych, dyrektorów jakiegoś departamentu, starała się nam wyjaśnić po kolei, natomiast ona też stwierdziła, że nie mają bazy danych i tak szybko te informacje nam nie przekażą. My powiedziałyśmy, że mają czas według przepisów prawa, czternaście dni. No tutaj było bardzo duże połątpiewanie, czy zdążą przez czternaście dni, ponieważ, jak już powiedziałam, informacji na bieżąco nie mają. Dobrze. Dziękuję. Czy są jakieś pytania z Państwa strony? Tak, ja mam pytanie, bo czy nie uważa Pan, mówi Pan, dwa tygodnie na wprowadzenie tych regulacji celnych, czyli cel, czy nie uważa Pan, że to może trochę za krótko dla rządu jest? Panie redaktorze, nie mówimy tutaj o cłach. Dzisiaj premier Kowalczyk i komisarz Wojciechowski już razem powinni być w Brukseli i z Komisją Europejską rozmawiać o tym, jak wprowadzić odpowiednią zaporę na granicy polsko-ukraińskiej do momentu rozładowania tych zbóż w Polsce. Tak jak powiedziała Magdalena Sroka, dorabiają się zagraniczne duże korporacje, na tym wszystkim my nie możemy na tym cierpieć. I dzisiaj miejsce premiera Kowalczyka jest tam, gdzie załatwia się te sprawy. Cło będzie od czerwca, ale my do czerwca musimy też sobie jakoś poradzić. Co ma powiedzieć rolnik, który ma spłatę kredytu? Co ma powiedzieć rolnik, który na koniec każdego kwartału zanosi w zębach pieniądze do banku i odsetki naliczane coraz wyższe? Nie ma co powiedzieć. A posłowie PiSu obiecywali nam, wasze problemy są naszym wyzwaniem. Powierzcie nam swoje problemy, my je rozwiążemy. A dzisiaj żyjemy w rozlazłym państwie, które nie ma kontroli nad niczym. Dzisiaj żyjemy w państwie, któremu ja rok temu zgłaszałem, by wprowadzić monitoring żywności, która jest przywożona do kraju. I wczoraj Henryk Kowalczyk powiedział, no tak, on sobie to zapisał, będzie to nad tym też pracował. Ale mówiłem o tym rok temu. Za chwilę będziemy mieć problem z przywozem młodych ziemniaków z Rumunii, które będą przypakowywane w polskie opakowania. Mamy problem z rosyjskimi ogórkami i z rosyjską cebulą przepakowanymi w polskie opakowania i sprzedawanymi jako polskie. O czym my tu mówimy? To jest państwo, proszę państwa, fikcja dzisiaj stworzona bardzo mocna. I dlatego mówimy dwa tygodnie. Komisja Europejska musi działać. To są warunki nadzwyczajne i trzeba nadzwyczajnie zadziałać. Pani prezesie, jak pan ocenia te słowa wczorajszy premiera, który powiedział, że nie zgadzamy się na to, by ukraińskie zboże trafiało do Polski, destabilizowało rynek lokalny, że destabilizuje. Jakiś list w trybie pilnym będzie do komisji wysyłał. To są słowa z wczoraj. Czyli wie, że jest problem, powinien ten problem rozwiązać, zagraniczne produkty, w tym ukraińskie zboże, destabilizuje nasz rynek, bo wjeżdża tutaj bez żadnej kontroli. Ale jak to się ma do tego, że oni mówili przez ostatnie tygodnie, że to zboże jest plombowane, że jest kontrolowane tak, że oni jedno mówią, drugie robią. I dzisiaj mówią to tylko i wyłącznie na potrzeby PR-owe, odpowiadają w taki sposób, a nie na potrzeby realne. Oni kłamali do tej pory, że nie ma problemu, oszukali nas wszystkich. Premier wczoraj powiedział, w trakcie, kiedy nam zabrano telefony tutaj w ministerstwie, to tak kontrolowano wczoraj wnoszenie telefonów, proszę państwa, że ja wniosłem swój telefon i rozmawiając z premierem Kowalczykiem, przeczytałem słowa premiera, który powiedział, że jest gotowy przywozić zboże z Ukrainy i wywozić do Afryki, do krajów Bliskiego Wschodu, a premier Kowalczyk powiedział i eksporterzy, że nie ma w ogóle fizycznych możliwości tego zrobienia. Więc niech pani zobaczy, jak dzisiaj dużym potencjałem jest to, że rozmawiają różne organizacje, różne branże. Oni dziś nie wiedzą w ogóle, o czym mówią. Czyli wicepremier de facto twierdził, że to, co mówi premier, jest niemożliwe do zrobienia? Mówili to oddzielnie. Mówili dwa całkiem inne przekazy. Nie zespinowali się, nie ustalili przekazu i ich odpowiedzi... i ich odpowiedzi...