Michał Kołodziejczak: Krytyka dymisji ministra i list do prezydenta
Michał Kołodziejczak skomentował dymisję ministra rolnictwa i poinformował o liście do prezydenta Ukrainy Wołodymira Załęskiego. Zajął stanowisko krytyczne wobec dymisji bez wyznaczenia natychmiastowego następcy oraz zapowiedział kontynuację mobilizacji rolników.
Kołodziejczak nazwał brak osoby kierującej resortem „bezkrólewiem” w obliczu poważnych problemów i stwierdził, że sama dymisja ministra rolnictwa to za mało - powinno odejść całe kierownictwo ministerstwa.
Podkreślił, że zmiana personalna bez zmiany polityki będzie tylko kontynuacją bierności i że nowy minister rolnictwa musi być fachowcem, a nie aparatczykiem partii. Zwrócił uwagę, że nie można zrzucać rozwiązań wyłącznie na protesty rolników lub winę Unii Europejskiej.
Kołodziejczak wskazał, że Agrounia i inne organizacje rolnicze miały rację alarmując o przywozie zbóż z Ukrainy i zapowiedział brak taryfy ulgowej dla potencjalnego nowego ministra. Zadeklarował, że w przypadku braku realizacji porozumień rolnicy przygotują się do szerszych akcji, także ulicznych.
Jako drugi temat konferencji wymienił wysłanie listu do prezydenta Ukrainy Wołodymira Załęskiego. W transkrypcji nie przedstawił szczegółów treści listu, ale ponownie zaznaczył pilną potrzebę rozwiązania problemu przywozu zbóż i produktów rolno-spożywczych z Ukrainy.
Stanowisko wobec dymisji
Kołodziejczak nazwał brak osoby kierującej resortem „bezkrólewiem” w obliczu poważnych problemów i stwierdził, że sama dymisja ministra rolnictwa to za mało - powinno odejść całe kierownictwo ministerstwa.
Krytyka polityki resortu
Podkreślił, że zmiana personalna bez zmiany polityki będzie tylko kontynuacją bierności i że nowy minister rolnictwa musi być fachowcem, a nie aparatczykiem partii. Zwrócił uwagę, że nie można zrzucać rozwiązań wyłącznie na protesty rolników lub winę Unii Europejskiej.
Zapowiedź działań rolników
Kołodziejczak wskazał, że Agrounia i inne organizacje rolnicze miały rację alarmując o przywozie zbóż z Ukrainy i zapowiedział brak taryfy ulgowej dla potencjalnego nowego ministra. Zadeklarował, że w przypadku braku realizacji porozumień rolnicy przygotują się do szerszych akcji, także ulicznych.
List do prezydenta Ukrainy
Jako drugi temat konferencji wymienił wysłanie listu do prezydenta Ukrainy Wołodymira Załęskiego. W transkrypcji nie przedstawił szczegółów treści listu, ale ponownie zaznaczył pilną potrzebę rozwiązania problemu przywozu zbóż i produktów rolno-spożywczych z Ukrainy.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak: Apel na proteście malin w Opolu Lubelskim
Michał Kołodziejczak: Spotkanie z ministrem i siedmiodniowy strajk
Michał Kołodziejczak: Ostra krytyka ministra po spotkaniu
Michał Kołodziejczak powołuje społeczny komitet w każdym okręgu
Michał Kołodziejczak: Nowe komitety, film i wiara w sukces
Michał Kołodziejczak: Konin ma na nowo zabłysnąć
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Transkrypcja
Dzień dobry. Witam Państwa na konferencji prasowej, która będzie poświęcona dwóm tematom. Najpierw odniosę się do dymisji Henryka Kowalczyka, a później opowiem o liście, który napisałem do prezydenta Ukrainy Wołodymira Załęskiego. Od dwóch godzin nie mamy w Polsce ministra rolnictwa. Jest totalne bezkrólewie w momencie, kiedy są ogromne problemy. To jest skandal. Mówiło się o zmianie ministra już od kilku tygodni. Ten podał się do dymisji i nie ma następcy. Nikt nie potwierdza informacji, że będzie ministrem. W momencie, kiedy są tak duże problemy, nie ma dzisiaj człowieka w resorcie, który za to odpowiada. Mało tego. Dziś poza informacją o tym, że jest zdymisjonowany minister Kowalczyk, słyszymy, że on zostanie w rządzie bez teki. Czyli człowiek, który przez ponad rok nie zrobił nic dobrego w resorcie, którym rządził, będzie nadal w rządzie. To jest absurd. Dziś powinno być zdymisjonowane całe kierownictwo ministerstwa rolnictwa. Powinni razem z ministrem rolnictwa podać się do dymisji ludzie, którzy wturowali mu i mówili przez półtora roku, że on dobrze robi. Dlaczego nie ma dymisji Kowalskiego? Kowalski powinien razem z Kowalczykiem dziś podać się do dymisji. Kołakowski, Gębicka, Cieciura i reszta tej całej świty. Mało tego. Nowy minister rolnictwa nie będzie miał żadnej taryfy ulgowej od rolników. Ja nie mówię tego tylko w swoim imieniu, ale rozmawiam też z innymi związkowcami i my mówimy jednym głosem. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Ten, który podejmuje to stanowisko musi wiedzieć w co wchodzi, więc od razu niech mierzy się z problemami i niech nie mówi, że jedynym rozwiązaniem na to są tylko protesty rolnicze. To po co nam minister, po co nam rząd, kiedy ciągle słyszymy o tym, że my mamy protestować i to rozwiąże problem, bo problemy nie są w Polsce, tylko w Unii Europejskiej. To ja pytam, kim Polska jest w Unii Europejskiej, że nikt nas nie słucha. Mówi się bardzo dużo o tym, że ministrem rolnictwa będzie Robert Telus. Ja słysząc to dzisiaj po godzinie 10 zadzwoniłem do Roberta Telusa i zapytałem wprost, czy będzie ministrem, czy mamy już nowego. Więc Telus sam powiedział, że nie ma dzisiaj żadnej jeszcze oficjalnej informacji. Są tylko i wyłącznie jakieś nieoficjalne rozmowy i to jest proszę Państwa skandal. I są takie problemy, a rząd PiSu po prostu robi nam w resorcie pustkę. Nie ma nikogo, do kogo moglibyśmy napisać dokument. Podpisaliśmy porozumienie z Henrykiem Kowalczykiem, z ministrem rolnictwa. Co z tym? Jak to będzie wyglądało? Czy PiS zrobi zaprzysiężenie nowego ministra po świętach, żebyśmy my przez święta byli w kropce? To ja mówię, że nie. Nie będziemy się przyglądać, będziemy się organizować i przygotowywać do działań. Też w całym kraju to już nie będą tylko punktowe działania. I jeżeli ja słyszę, że ministrem będzie Telus, to ja mówię, to nie będzie zmiana polityki w resorcie rolnictwa. To będzie marna kontynuacja tej bierności, którą zapoczątkował Henryk Kowalczyk. I to też będzie mówienie, że to nie jest nasza wina, że to nie jest wina polskiego rządu, ta trudna sytuacja z przywozem zbóż i innych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy. To nie jest rozwiązanie. I teraz dymisja Henryka Kowalczyka pokazuje, że PiS przyznał się do winy. Dymisja Kowalczyka pokazuje, że Agrounia miała rację już 29 czerwca, robiąc pierwszą konferencję na temat przywozu zbóż z Ukrainy. Mieliśmy rację w grudniu, mieliśmy rację w styczniu, mieli rację rolnicy, którzy od stycznia protestują pod różnymi logami, pod różnymi herbami w różnych organizacjach. I to jest też sukces, można powiedzieć sukces, wszystkich organizacji, które podejmowały te działania. Agrounia od samego początku mówiła, że jeżeli problem przywozu zbóż z Ukrainy nie będzie podjęty szybko, to nie będzie on do opanowania. I dzisiaj dokładnie to słyszymy, tylko ciągle, ja będę też powtarzał, potrzebujemy w Ministerstwie Rolnictwa fachowca, a nie polityka. A Robert Telus głosował za piątką dla zwierząt. To nie jest człowiek, który potrafił postawić się swoim mocodawcom. To nie jest człowiek, który potrafił się postawić w swojej partii w imię dobra polskich rolników. Robert Telus zagłosował za piątką dla zwierząt. I ten człowiek, wtedy sprzeciwiając się rolnikom, dzisiaj ma być Ministrem Rolnictwa. To ja tym bardziej mówię, nie będzie taryfy ulgowej. Nie będzie czekania i dawania czasu, tygodni czy nawet dni. Musimy działać szybko i takie działania też będą. Czy dymisja Ministra Rolnictwa oznacza, że z nowym ministrem będziecie chcieli znów usiąść do stołu i podpisać być może nowe porozumienie? My chcemy przede wszystkim, pani redaktor, rozwiązania spraw. Człowiek, który dzisiaj będzie wchodził, wie w co wchodzi. Czy on wie wszystko, czego my chcemy. Niech wchodzi i niech rozwiązuje. My, jak trzeba będzie, wyjdziemy na ulicę i na ulicy będziemy rozwiązywać te sprawy. Też z innymi rolnikami, a Kowalczyk przekonał się o tym, że my chcemy rozmawiać, że my potrafimy rozmawiać, że jesteśmy w stanie usiąść nawet z człowiekiem, którego totalnie nie popieramy, do rozmowy. I tutaj też możemy siadać, ale niech wiedzą, że te rozmowy muszą być od razu realizowane. I trzeba przechodzić do działań. Ja nie wierzę dzisiaj w to, że jakiś człowiek z PiSu, który jest aparatczykiem tej partii, będzie rozwiązywał nasze problemy. My chcemy fachowca. Chcemy człowieka, który powie, że jak rolnicy za nim staną, to rozwali ten rząd. Takiego ministra chcemy. A nie chcemy człowieka, który ma wyjść i ugasić nasze żale. Nie. Bo te rozmowy, pani redaktor, prowadziły do tej pory tylko do tego, żeby rozmydlać problem. A my dzisiaj chcemy w resorcie rolnictwa człowieka, który będzie jednym z nas. Chcemy ministra rolnictwa, który będzie jednym z protestujących rolników. Który będzie fachowcem. Robert Telus, czy żaden poseł PiSu, takim człowiekiem nie jest. Czyli te porozumienia pozostają w mocy, tak? No właśnie, bo ministrowi Kowalczykowi dawaliście czas do poświętach, żeby wiązać się z realizacji tych postulatów jedenastu. Czy teraz mówi pan przy zmianie ministra, że będą protesty jeszcze przed świętami, czy jednak te porozumienia pozostają w mocy i czy jednak do poświętach, nawet nowemu ministrowi, którego jeszcze nie znamy, dają państwo kredytą? To porozumienie trzeba jak najszybciej realizować. Ono jest obowiązujące. Ale czy oni będą je realizować, to ja dzisiaj już w to nie wierzę. Ale będzie pan protestował przed świętami, czy nie? Protesty po świętach, ustalenia z innymi organizacjami i to muszą być wspólne działania różnych organizacji. Tutaj już nie ma samowolki, czy pojedynczego działania. Będzie musiał, ja przewiduję, że te protesty, jeżeli będą się odbywały, muszą dać w kość tak, żeby i cała Europa zobaczyła, i cała Polska je odczuła. Część organizacji już zaczęła protestować, bo w Szczecinie mamy protest. Dzisiaj wczoraj mieliśmy pod grupie Szowem dość duży protest. Agrounia, rozumiem, dopiero po świętach. Pani redaktor, Agrounia protestowała w grudniu, w styczniu, w lutym. Protestowaliśmy w czerwcu, protestowaliśmy na jesień. Robiliśmy to wszystko i dziś widzimy, co się dzieje. Podpisaliśmy to porozumienie, powiedzieliśmy dwa tygodnie. I naszym obowiązkiem jest dotrzymać tego terminu. Prowadzimy ciągle rozmowy, tak, by wszystkie organizacje mogły wspólnie wyjść na drogę i mówić jednym głosem. To jest nasz cel. Dziś razem z innymi protestować, a nie ścigać się na protesty i dawać tylko i wyłącznie pożywkę i trochę mediom, i trochę politykom. Może chwilę poczytajmy. Najważniejsze jest rozwiązanie sytuacji. Ja nie muszę rozmawiać, ja mogę stać na drodze. Jeżeli problemy będą rozwiązywane, możemy stać w ministerstwie i rozmawiać. Minister Towarzyk mówił się, że jednego z posulatów się nie da już spełnić. Mowa o cłach Unii Europejskiej. Jak pan się do tego odniesie, że te cła jednak nie zostaną przywrócone? Pani redaktor, sprawa cła mogłaby być rozwiązana, gdyby premier Morawiecki razem z premierem Kowalczykiem i z Januszem Wojciechowskim, z komisarzem do spraw rolnictwa pojechali do Unii Europejskiej i na najwyższym szczeblu prowadzili rozmowy. Nasza dyplomacja cała zaspała. Nikt nie postawił w Unii Europejskiej warunków, że trzeba zrobić dokładnie to, co zrobili Niemcy, kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej. Oni wprowadzili wtedy siedmioletni okres ochronny na pracowników z Polski. Dlaczego my nie zrobiliśmy okresu ochronnego na napływ towarów z Ukrainy? Dlaczego my nie zabezpieczyliśmy naszego kraju, który jest pierwszym buforowym krajem na granicy z Ukrainą? Dlaczego dzisiaj Morawiecki pozwala w ten sposób niszczyć stosunki polsko-ukraińskie? Bo to będzie do tego prowadziło. Może on opowiadać różne rzeczy. Ale nigdy nikt nie zgodzi się na to, żeby pomoc była budowana na krzywdzie kogoś. Ale co, a nie będą krzywdzi. Jeżeli nasza dyplomacja, jeżeli nasz rząd nic nie zrobił w tym temacie, tylko jakiś kulawy list napisali do Komisji Europejskiej, to musi być postawione na samym szczycie rozmów w Unii. To trzeba jechać do najważniejszych polityków unijnych, przekonać ich, że nie warto dzisiaj finansować międzynarodowe korporacje, które na Ukrainie zainwestowały duże pieniądze, tylko bronić naszej gospodarki, gdzie, uwaga, podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rolne, rodzinne, które ma do 300 hektarów. A my mówimy, że pomagamy gospodarstwom na Ukrainie, które mają, uwaga, 300 tysięcy hektarów. To jest totalny odlot. Co powinien być ministrem rolnictwa? Ministrem rolnictwa powinien być fachowiec, powinien być jeden z tych, którzy stoją dzisiaj z rolnikami, ktoś z nas, ktoś z ludu, który powie albo rolnictwo, albo śmierć, a nie człowiek, dla którego nie ma ani śmierci politycznej, ani za rolnictwo nie umierał, tylko wykonywał swoje kulawe obowiązki. Drugi temat. Proszę Państwa, dzisiaj w Polsce jest Wołodymyr Załęski. Jeżeli zależy mu też na tym, żeby te stosunki ciągle były dobre, polsko-ukraińskie, to na czym zależy Polakom? To powinien odnieść się do tego listu i zastosować do tego, o co ja w imieniu setek tysięcy polskich rolników i milionów Polaków proszę. A napisałem list, w którym proszę o to, żeby Wołodymyr Załęski stanął też na czele tego, by stosunki gospodarcze Polski z Ukrainą zostały uregulowane. On musi wiedzieć, że jeżeli te stosunki nie zostaną odpowiednio uregulowane, to będzie to prowadziło do mocnego pogorszenia stosunków między Polakami a Ukraińcami. Bo tak jak powiedziałem i tak jak napisałem, sytuacja z napływem ukraińskiego zboża do Polski jest poważna. Ta sytuacja jest bardzo poważna i trzeba ją rozwiązać. Za chwilę będziemy mieli problem z napływem jaj, mięsa drobiowego, warzyw, owoców, orzechów, miodu, cukru. Więc pisze w liście do prezydenta Załęskiego potrzebujemy pilnie uregulować napływ zboża z Ukrainy do Polski. Praca pokoleń Polaków jest niszczona przez niekontrolowany przywóz towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. I piszemy to w bardzo dobrej wierze. To jest tak naprawdę jeden z ostatnich momentów, kiedy najważniejsi politycy mogą stanąć na czele tego wszystkiego, co się dzieje i powiedzieć tak, zależy nam, żeby środkowo-wschodnia Europa miała normalne stosunki, żebyśmy razem stanowili o sile w Europie. My, tutaj, środkowo-wschodnie państwa Europy. I my musimy to zrobić, bo dziś wielu ludziom będzie zależało na tym, żeby te stosunki popsuć. I to nie będą tylko ci, którzy nam się wydaję robią na tym biznes. To będą też ludzie z zachodu Europy, którzy nie chcą, żeby w środku był silny ośrodek współpracy między dwoma dużymi państwami, jakim jest Polska i Ukraina. I my musimy przede wszystkim bronić też naszej gospodarki, bo nigdy słaby nie będzie mógł dać pomocy. I w liście też piszę do Załęskiego, że ja sam osobiście z rolnikami staliśmy kilkanaście dni na granicy. Dawaliśmy jedzenie. Zrobiliśmy jajecznicę z 20 tysięcy jaj z naszymi działaczami, z działaczami agrouni. Kilkaset kilogramów kiełbasy, którą rozdawaliśmy. Robiliśmy to wszystko na granicy, żeby przyjmować matki z dziećmi w Polsce, by nie czuły się same. Ale dziś najważniejszą sprawą jest uregulowanie tych spraw gospodarczych. I to w imię dobra tych relacji. Dzisiaj Załęski powinien stanąć na czele tego wszystkiego i powiedzieć pomóżmy Polsce obronić się przed napływem tych zbóż, które mają trafić do Afryki i do krajów Bliskiego Wschodu. To on powinien razem z Morawieckim poprosić Unię Europejską o uregulowanie tych spraw. I to nie jest wcale wyjście za daleko. Bo jeżeli tego nie zrobimy, to możemy jedynie marzyć o tym, żeby te stosunki między Polakami a Ukraińcami nadal były dobre. Bo dzisiaj takich rozwiązań, które będą te stosunki pogarszały, są tylko ci, którzy życzą nam źle. A tych jest bardzo dużo i blisko Putina, i blisko innych polityków, którzy nie chcą dobrych stosunków Polski z innymi państwami. Jeśli ktoś martwi się o siebie, trudniej jest pomagać. I my nie możemy doprowadzić do takiej sytuacji, że będziemy martwili się o swój własny byt, by pomagać też innym. Trzeba na tą sytuację spojrzeć naprawdę pragmatycznie. Podejść, zobaczyć, że jest problem i go po prostu rozwiązać. Rozwiązać problem niekontrolowanego napływu towarów z Ukrainy do Polski. Bo jak pisze, pan, panie prezydencie Załęski, musi o tym wiedzieć. Tragiczna sytuacja ekonomiczna polskich rolników, spowodowana niekontrolowanym napływem towarów rolno-spożywczych z Ukrainy, będzie budzić nastroje antyukraińskie. Dziś chcą jedynie tego ci, którzy nam źle życzą. Dziękuję. Jeżeli są pytania, odpowiemy. Jak nie ma, dziękujemy. Tak, możemy.