Michał Kołodziejczak: Sukces, ale rozwiązanie połowiczne
Michał Kołodziejczak ocenił, że zapowiedziane ograniczenia przywozu ukraińskiego zboża to sukces, lecz tylko połowiczne rozwiązanie. Zaznaczył, że czeka na oficjalny dokument i obawia się, że problem nie obejmuje innych produktów (mięso drobiowe, jaja, miód, orzechy, owoce miękkie, warzywa).
Mówił, że słyszane zapewnienia o tranzycie zboża powtarzały się wielokrotnie, dziś jednak pojawiła się decyzja, którą uznał za częściowy sukces. Podkreślił, że protesty, strajki i rozmowy przy okrągłym stole oraz presja na PiS zmusiły rząd do podjęcia działań, ale sam fakt decyzji nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Zwrócił uwagę, że proponowane rozwiązanie dotyczy głównie zboża i że nie wierzy w jego trwałość bez fizycznego dokumentu. Wymienił inne zagrożone towary: mięso drobiowe, jaja, miód, orzechy, owoce miękkie, warzywa oraz koncentrat jabłkowy i jabłka, pytając jak te przypadki będą uregulowane.
Zaznaczył brak wcześniejszych inwestycji w infrastrukturę przeładunkową i ograniczoną przepustowość portów, co może zagrozić polskiemu zbożu i utrudnić eksport. Przypomniał obrazowo, że "mleko się rozlało" i postawił pytanie, kto pokryje straty powstałe przez opóźnione działania władz.
Zaproponował zastąpienie kilku wiceministrów jednym dobrym dyplomatą, który miałby koordynować działania na forum unijnym i współpracę z europosłami. Ostro skrytykował polityczny spektakl przy granicy, wezwał do nieufności wobec samych obietnic i zaapelował o konkretne dokumenty i mechanizmy rozliczania.
Podziękował uczestnikom protestów i tym, którzy pozostali przy okrągłym stole, wskazując, że wspólny nacisk doprowadził do decyzji. Złożył życzenia wielkanocne i wyraził nadzieję, że po świętach pojawią się realne i szersze rozwiązania.
Najważniejsze ustalenia
Mówił, że słyszane zapewnienia o tranzycie zboża powtarzały się wielokrotnie, dziś jednak pojawiła się decyzja, którą uznał za częściowy sukces. Podkreślił, że protesty, strajki i rozmowy przy okrągłym stole oraz presja na PiS zmusiły rząd do podjęcia działań, ale sam fakt decyzji nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Wątpliwości co do zakresu rozwiązania
Zwrócił uwagę, że proponowane rozwiązanie dotyczy głównie zboża i że nie wierzy w jego trwałość bez fizycznego dokumentu. Wymienił inne zagrożone towary: mięso drobiowe, jaja, miód, orzechy, owoce miękkie, warzywa oraz koncentrat jabłkowy i jabłka, pytając jak te przypadki będą uregulowane.
Problemy infrastrukturalne i konsekwencje rynkowe
Zaznaczył brak wcześniejszych inwestycji w infrastrukturę przeładunkową i ograniczoną przepustowość portów, co może zagrozić polskiemu zbożu i utrudnić eksport. Przypomniał obrazowo, że "mleko się rozlało" i postawił pytanie, kto pokryje straty powstałe przez opóźnione działania władz.
Propozycje organizacyjne i krytyka działań władz
Zaproponował zastąpienie kilku wiceministrów jednym dobrym dyplomatą, który miałby koordynować działania na forum unijnym i współpracę z europosłami. Ostro skrytykował polityczny spektakl przy granicy, wezwał do nieufności wobec samych obietnic i zaapelował o konkretne dokumenty i mechanizmy rozliczania.
Podziękowania i życzenia świąteczne
Podziękował uczestnikom protestów i tym, którzy pozostali przy okrągłym stole, wskazując, że wspólny nacisk doprowadził do decyzji. Złożył życzenia wielkanocne i wyraził nadzieję, że po świętach pojawią się realne i szersze rozwiązania.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak o rozporządzeniu ws. pomocy dla rolników
Michał Kołodziejczak: Agrounia ostrzegała przed ukraińskim importem
Michał Kołodziejczak żąda ujawnienia listy firm importujących zboże
Michał Kołodziejczak: Targ Wkurzonych przed ministerstwem o cenach malin
Michał Kołodziejczak: Powstał Pomorski Komitet Społeczny
Michał Kołodziejczak: Polacy kupują 5% mniej żywności
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Transkrypcja
Dzień dobry. Usłyszeliśmy dziś, że problem przywozu zbóż z Ukrainy będzie w Polsce rozwiązany. Usłyszeliśmy, że te zboża nie będą trafiały do Polski, tylko będą przez Polskę przejeżdżały i będzie to tranzyt. Te zapewnienia słyszeliśmy już wiele razy. Dzisiejsze wydają się jakimś sukcesem. Udało się do czegoś doprowadzić, do decyzji. Ale ja mówię, sukces, jeżeli jakiś jest, no to jest. Ale rozwiązanie jest połowiczne. Zobaczcie, ciągle słyszeliśmy zapewnienia, że nie da się nic zrobić, bo to jest Unia Europejska, bo to jest nie nasza decyzja, bo to ktoś inny za nas decyduje. A jednak, ci wszyscy, którzy wyszli na drogę, protestowali, strajkowali, dobrze prowadzone rozmowy przy okrągłym stole. Dociśnięcie PiSu do ściany spowodowało tym, że zostali oni zmuszeni do podjęcia kolejnych działań. I dziś pytacie się mnie, co ja myślę o tych rozwiązaniach, więc odpowiadam w krótkim nagraniu. Dla mnie to jest tylko i wyłącznie połowiczne rozwiązanie, w które ja do końca nie wierzę. Czekam na dokument i czekam na rozwiązania. Już wiele razy słyszałem, że przez Polskę przewóz zbóż to będzie tylko tranzyt i nie będzie to zboże trafiało do polskich magazynów. Aż dziś ciężko w to wszystko uwierzyć. Ale pytam dalej i pytam nowego ministra rolnictwa. Co z mięsem drobiowym? Co z jajami? Co z miodem? Co z orzechami? Co z owocami miękkimi? Co z warzywami, które już też zaczynają trafiać na nasz rynek? I pytanie główne. Dlaczego tak późno rozpoczęliście w ogóle cokolwiek robić? U ministra rolnictwa Roberta Telusa byli nasi działacze w październiku i we wrześniu zapytać u niego w biurze. Panie wtedy pośle, co będzie z przywozem zbóż, bo już wtedy był problem. To odpowiedział, że będzie obserwował. Trzeba było już wtedy działać i naciskać. I to, co trzeba też powiedzieć jasno i głośno. Mleko się rozlało. Rynek nasz jest zawalony. Dziś słyszymy, że to będzie tylko tranzyt. A ja się pytam, dlaczego w ciągu roku, prawie roku, nie było inwestycji w Polsce w infrastrukturę, która może pozwolić szybciej na przykład to zboże załadować na statki? Dlaczego nie mamy większej przepustowości portów, przez które to zboże będzie wyjeżdżało? Bo jeśli dziś będzie jechało to zboże tylko i wyłącznie przez porty i nie będzie rozładowywane w kraju, to sobie pomyślcie o tym, co z polskim zbożem. Przecież mamy ograniczone możliwości załadunkowe. To jest tylko i wyłącznie pewien procent, który my możemy załadować przez porty tego wszystkiego, co wjedzie z Ukrainy. Ale co dalej? Tak jak piszecie w komentarzach, ja pytam, co z koncentratem jabłkowym, co z owocami, co z jabłkami, w jaki sposób będzie to rozwiązane. Dziś mamy się cieszyć i nie wypowiadać na ten temat, bo już są święta. PiS rozegrał to super, zrobili to perfekcyjnie dla siebie, bo z jednej strony my mamy sygnał, że problem jest rozwiązany i mamy nie organizować się na dalsze działania, bo powiedzmy to morale strajkowe jest już opuszczone, ale ja apeluję do wszystkich, nie dajcie się zwieść tylko i wyłącznie obietnicom. Już wiele razy my zostaliśmy w podobny sposób oszukani. Ja czekam na dokument, czekam na papier, dzięki któremu będziemy mogli rozliczać i dziś to jest sukces. To jest sukces. Doprowadziliśmy do tego razem, wspólnie, wiele osób, ale to jest tylko i wyłącznie rozwiązanie połowiczne, bo mamy mowę o zbożu. Nie ma mowy o innych produktach, o obronie naszego rynku szerzej, a trzeba tutaj już patrzeć dużo szerzej. I dziś, kto pokryje te straty, których mogło nie być przez długi czas? Sama zmiana ministra nie powoduje, że my nie pamiętamy tego, co on nam wtedy mówił. To jest grupa ludzi, która kompletnie nic nie zrobiła. I ja wnioskuję, zamiast tych sześciu wiceministrów, którzy okazują się ludźmi nie mającymi w ogóle pomysłu na to działanie, to zatrudnijmy tam jednego dobrego dyplomatę. Niech on działa. Dyplomata, który będzie miał dawać wytyczne europosłom, wszystkim europosłom z Polski, jak załatwiać sprawy rolne na forum unijnym, w innych krajach, jak będzie miał działać. Bo dziś widzimy piękne obrazki z granicy, niczym z amerykańskiej kampanii przedwyborczej, gdzie prezydent i jego świta jeździ po całej Ameryce i robi sobie piękne zdjęcia z uściśniętymi dłońmi przyszłych wyborców. I dzisiaj mamy dokładnie to samo w Polsce. Mamy rozwiązanie, które nie wiadomo jeszcze jak będzie wprowadzone. I ja życzę Wam wesołych świąt na sam koniec. Życzę Wam tego, żebyście chwilę chociaż nie myśleli o tym, żeby ten okres po świętach Wielkiej Nocy był okresem, kiedy faktycznie odrodzi się nie tylko wiara, nie tylko nadzieja, ale też realne możliwości, które będą dużo większe. Te święta pokazują nam, że niemożliwe nie istnieje. Więc też kierujmy się tym. Kierujmy się tym, że to, co wydaje się niemożliwe, można zrobić. Można zrobić, tylko często musi być nasz bardzo duży nacisk i wspólna gra. Ja z tego miejsca też, ze swojego podwórka, ze swojego gospodarstwa, w którym pracuję, w którym uwielbiam przebywać, Dziękuję wszystkim, którzy wierzyli, że można doprowadzić tą sprawę do jakiegoś końca. I my to pokazaliśmy. I kiedy nam wmawiali, że nie da się wprowadzić ograniczeń, to dzisiaj się okazuje, że my mieliśmy rację. Tylko jest jeszcze jedno bardzo duże pytanie. Dlaczego to znów jest taka forma, że to strona zagraniczna, w tym przypadku strona ukraińska, nam coś proponuje? Czy my nie możemy proponować, wychodzić z inicjatywą, mieć swoich rozwiązań, tylko jesteśmy zdani na to, co ktoś nam zaproponuje i powie? To znaczy, że w Polsce politycy nie mieli na rozwiązanie tego problemu żadnego pomysłu. Nie było tego. O co ja mam do nich żal i duże pretensje, bo można było zadziałać dużo wcześniej. I ja z tego miejsca, ze swojego podwórka, gdzie uwielbiam pracować, uwielbiam przebywać, dziękuję jeszcze raz tym, którzy wierzyli, że da się to rozwiązać. Dziękuję tym, którzy nie wyszli z obrad okrągłego stołu, bo to był moment przełomowy. Na rozmowach było nas 50, zostało nas 15. Nie wyszliśmy. Pokazaliśmy, że musimy mieć podpisany dokument i tak prowadzi się rozmowy do końca. Tak, żeby wyjść z konkretem. Z konkretem, z którego mamy później rozliczać. Ja uważam, że to porozumienie ciągle jest wiążące. Ani zmiana ministra, ani ta dzisiejsza decyzja nie powoduje, że to porozumienie straciłoby swoją moc. Straciłoby na realizacji. Nie. Ono ma być nadal realizowane. I czekamy na konkrety. Czekamy na dokumenty.