Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak: nocny raport z protestu w Chrubieszowie

Michał Kołodziejczak: nocny raport z protestu w Chrubieszowie

Michał Kołodziejczak relacjonuje nocny protest rolników w Chrubieszowie i apeluje o jedność oraz godność. Krytykuje import nieopodatkowanych produktów i domaga się wprowadzenia ceł na zboże, kukurydzę, rzepak i pszenicę.

Najważniejsze ustalenia


Mówił o rosnącej liczbie protestujących przy torach i na drodze - że to sztafeta, nie sprint. Wskazał na konkretne przykłady konkurencji z importu, przywołując sześć tirów mrożonych truskawek z Ukrainy podstawionych pod Tomaszowem Lubelskim przy mroźni, która odmówiła kontraktów na truskawki dla polskich rolników. Zwrócił także uwagę na kursujące pociągi - jeden ze śrutą, drugi z kukurydzą.

Apel o jedność i godność


Podkreślał, żeby rolnicy nie szukali podziałów i szyldów, lecz działali wspólnie - niezależnie od sympatii politycznych. Zwrócił uwagę, że protestują całe rodziny - żony, matki, dzieci, ojcowie - i że chodzi o godne życie, a nie „jałmużnę dopłat”.

Krytyka władz i żądania działań


Stwierdził, że państwo nie zadbało o rolników i ich rodziny, a politycy doprowadzili do upadku sytuacji na rynku. Powiedział, że minister „dobrze wie, co trzeba zrobić”, lecz bez wspólnego nacisku zmian nie będzie. Skierował też gorzki apel do premiera, prezydenta i ministrów, by sami skonfrontowali się z importowanym towarem.

Organizacja protestu i wezwanie do wsparcia


Zapowiedział, że protest potrwa kolejne dni - raz będzie więcej ludzi, raz mniej - i że będą codzienne przekazy dla mediów. Zauważył silną obecność policji i raportowanie frekwencji co godzinę. Wspomniał o obecności Jarosława Miściura, który podkreślał, że w protest zaangażowane są całe rodziny, nie tylko pojedynczy rolnicy.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Spoczymy. Dobra. Jesteśmy ciągle w Chrubieszowie, przy torach, na drodze, stoimy i zobaczcie, jest nas więcej, coraz więcej. Są osoby po pracy, jest pogoda dobra, każdy z tego korzysta, w dzień pracujemy i tak jak było mówione, jest to sztafeta, a nie sprint, jest to długi maraton, który podejmujemy, żeby tutaj na tej drodze osiągnąć odpowiedni cel. I ja już mówiłem dużo, bardzo dużo, ale teraz chciałbym też skierować taki dokładny i konkretny przekaz do nas, do rolników, do ludzi, którzy pracują ciężko w polu, żeby nie szukać tego, co dzieli, żeby nie szukać podziałów, żeby nie szukać kolejnych szyldów, żeby nie szukać tego, co może w tym wspólnym osiągnięciu celu nam przeszkodzić. Tu trzeba razem zadziałać, być wspólnie, niezależnie od tego, kto kogo lubi, ważny jest cel. To tak samo jak i mnie, można nie lubić, ale dla mnie w tej chwili i tak jak zawsze, najważniejszy jest cel. A celem jest to, żeby tak jak stoi sześć tirów dzisiaj mrożonych truskawek pod Tomaszowem Lubelskim, pod Mroźnią, która odmówiła już kontrakty na truskawki na lato dla polskich rolników, to przywiozła dzisiaj sześć tirów mrożonych truskawek z Ukrainy i korzysta z tego, że nie ma cła. To będzie dotyczyło nas wszystkich, każdej branży. Jeżeli nie będzie wprowadzone cło na zbożu, na kukurydzy, na rzepaku, na pszenicy, to się pokazało pierwsze. I my myślimy sobie, że trzeba ministrowi wytłumaczyć, co trzeba zrobić. On dobrze wie, co trzeba zrobić. Tylko na niej wspólnej siły tutaj, w takim miejscu, wspólnego działania, innej możliwości nie mamy. W rozmowie przy stole, czy ich przekonamy? Przekonywaliśmy tyle razy. I tu jesteśmy i będziemy tutaj przez kolejne dni się spotykać. Raz będzie nas więcej, raz będzie nas mniej. Będziemy robić codziennie przekazy dla mediów, niech mówią, że mamy problem. A tutaj jeżdżą ciągle teraz pociągi, które się przepinają. I dzisiaj wjechał jeden ze śrutą, drugi z kukurydzą i koniec. I koniec. I to jest niestety bardzo duży problem. Ze mną są tutaj rolnicy, po prostu ludzie, ciężkiej pracy. Jest też Jarosław Miściur, który wrócił, przyjechał. Jarek, opowiedz, jak to wszystko wygląda? Ja bym chciał się odnieść do jednej rzeczy. Tu. Prezesie, tu powiedziałaś, że tu są rolnicy. Nie, tutaj ja uważam, to są całe rodziny. To są przedstawiciele całych rodzin, bo to nie jest tylko rolnik. To nie jest tylko rolnik, który ma problem. To są całe rodziny, to są żony, matki, dzieci, ojcowie. Dzisiaj tak naprawdę te gospodarstwa domowe stanęły pod ogromnym problemem. Bo dzisiaj tak naprawdę to nie tylko rolnik ma problem. To ma cały problem jego rodzina. To pieniądze, które on powinien uzyskiwać ze sprzedaży kłodów swoich rolnych. Za godną pracę, za pracę, którą wykonuje. Za ciężką pracę, pracę, która tak naprawdę podlega wielu czynnikom. Pogoda, rynek zewnętrzny. Ale w tej chwili nieodpowiednie traktowanie nas, rolników. Nasze państwo nie zadbało nie tylko o rolników, ale przede wszystkim o te rodziny. Rodziny. A mi się wydaje, że tu chodzi też o pewną godność. Bo nikt od tego państwa nic nie chce. Nie wiadomo jaki jałmużny dopłat. Chcemy normalnie pracować, godnie żyć. Chcemy godnego życia. Tu każdy z tych ludzi. I tu są ludzie, którzy są normalnymi, dobrze prosperującymi gospodarzami. Gdzie całe rodziny ucierpią. A my chcemy tylko godności. Nic więcej. Nic więcej. Tylko tego nie da się dostać dzisiaj, po prostu nic nie robiąc. I tylko mówiąc, że daj, daj, daj. I nas uwiążą na łańcuchu dotacji i będą rozdawać. Jak ja widzę, kiedy kolejni politycy, którzy są z całkiem innego świata, wypowiadają się w tematach, które dla nich były obce do niedawna całkiem. Z jednej strony dobrze, ale z drugiej strony znają się na wszystkim tak dobrze. To dlaczego doprowadzili do tego upadku? I dlatego jesteśmy tutaj, w Chrubieszowie, przed tymi torami, które mieliśmy zablokować. Ale widać, są interesy ważne. Jarek, mówiłeś o rodzinach i to jest bardzo ważne. Tak, właśnie. Tu są przedstawiciele, wszystko tutaj rodzin. I zobaczcie, do czego doprowadziła władza. Tak naprawdę władza doprowadziła do upodlenia tych rodzin. Bo zmusza ludzi, żeby tu stali i walczyli o swoją godność. A tak naprawdę, zobaczcie, nie ma polityka, nie ma lekarza, nie ma policjanta i innych zawodów. Nikt nie będzie funkcjonował, jeżeli nie zje. To jest podstawa to, co my produkujemy. Żywność, polska, zdrowa żywność. To jest podstawa. Żołnierze nie będą walczyli, jeżeli nie będą najedzeni. Policjanci nie będą blokowali tej granicy, jak też nie będą najedzeni. Lekarz nie będzie leczył. Taka jest prawda. To my jesteśmy tymi ludźmi. I ktoś może powiedzieć, tutaj stoją zwykli rolnicy. Nie. Tu stoją niezwykli ludzie. Tu stoją niezwykli ludzie, którzy karmią ten kraj. Bo żaden polityk, żaden premier, żaden prezydent bez nas nie może funkcjonować. Ale w takim razie, to do czego oni doprowadzili, ja życzę premierowi, życzę panu prezydentowi i wszystkim ministrom, żeby położyli sobie na talerz tą ukraińską pszenicę. Tą nieprzebadaną i ją po prostu zjedli. Ale to możemy też powiedzieć jasno. Panowie i panie, rozsądźcie się na chwilę, żebyśmy pokazali kolejny raz, ile tu jest policji. Ile tu jest policjantów. Po co to wszystko, kiedy my tutaj normalnie stoimy i to jest normalne zgromadzenie, gdzie nie dzieje się nic złego. To jednak są ludzie, którzy mają tutaj stać. Ale też tak jak powiedział przed chwilą Jarosław Miściur, nie ma policjanta i nie będzie policjanta bez polskiego rolnika, bez polskiej pracy w ziemi. A jeżeli jej nie będzie, to będzie tak jak z tą papryką, która była po prostu bardzo droga. Najpierw dostaniecie coś taniego za granicy, a później będzie tylko i wyłącznie drogie, drogie, drogie, bo będą na tym zarabiać. Tylko gdzie jest dzisiaj państwo, które powinno normalnie funkcjonować? My tutaj stoimy. I ja zapraszam z tego miejsca na jutro. Ludzi, którzy tutaj mieszkają blisko i mieszkają daleko. Żeby przyszli. Żeby dali wsparcie. Żeby pokazali. Bo ci policjanci, którzy tu stoją, co godzinę wysyłają raport. Ilu jest ludzi? Co robią? Jak się zachowują? Piją wódkę? Jedzą kiełbasę? Jakimi samochodami przyjechali? Spisują ludziom rejestrację. I ludzie się później boją przyjechać traktorem, samochodem, bo jest problem. I to jest chore. Patologia. Ale takie są fakty. Dlatego prosimy was o wsparcie. O to, żeby być. I kiedy ja widzę, gdy niektórzy mówią, mogłoby być więcej, faktycznie, byłoby łatwiej, jakby nas było więcej. Zawsze może być nas więcej. Ale dziś, ci, którzy będą wierzyli w to, że rozmowa z ministrem coś da, to nic nie da. Stoimy w Chrupieszowie na ulicy Nowej, przy tak zwanym LHS-ie, przy szerokich torach. Tutaj jeżdżą. I żebyście mieli wyobraźnię. W ciągu jednej zmiany, jednego kolejarza, tutaj, tymi torami, przyjeżdża 25 tysięcy ton zbóż. Czy to jest śruta, czy to jest rzepak, czy to jest kukurydza, czy to jest pszenica. Tyle pociągów przyjeżdża. 25 tysięcy na jedną zmianę. To sobie przeliczy, ile przyjeżdża na dobę. I to później się rozlewa po całym kraju. Więc my tu jesteśmy i się domagamy cła. Jutro o dziewiątej dajemy kolejny przekaz, na który was zapraszamy. I zapraszamy też, żeby tutaj okoliczni ludzie przyszli. Żeby w tym przekazie uczestniczyć. Żeby byli. Jak sytuacja z następnymi żniwami będzie wyglądała? Pytacie, jak będzie ze żniwami? Ja wam powiem. Według mnie... To jest beznadziejnie. A co myślicie, co będzie w żniwa? Bardzo źle. Podejrzewam, że będzie bardzo źle. Głośnie może panu mówić. Podejrzewam, że będzie bardzo źle w żniwach. Niech panu mówić. Jak jeszcze teraz dużo rolników ma zauwalone magazyny, no to na pewno żniwa będzie bardzo źle. Tego zboża z Ukrainy nie ubywa. Przybywa, ciągle jedzie. I w tej chwili udzi nas się, że tak naprawdę import jest zatrzymany, a tranzyt będzie dalej szedł. Tylko niestety w naszym nieudolnym państwie tranzyt staje się importem. Ale ja bym się chciał jeszcze do jednej bardzo ważnej rzeczy odnieść. My 1 grudnia, pamiętam, weszliśmy, byliśmy w gabinecie pana wojewody i tam rozmawialiśmy o bardzo ważnym problemie. Rozmawialiśmy o problemie zboża technicznego, które trafić może na polskie stoły, do polskich paszarni. I dzisiaj co się dzieje? Zaczyna się o tym mówić. I faktycznie wychodzą afery o tym zbożu, które trafiło do spożycia. Ale zobacz, po 6 miesiącach... Ale jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Działacze agrouni i rolnicy mieli tam postawione zarzuty. Zakłócenie miru domowego. To jest absurdalne. A ja wam odczytam jeden bardzo ważny artykuł. Kto przeszkadza działaniu mającemu na celu zapobieżenie niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Szanowni Państwo, tak naprawdę te zarzuty powinien być postawione z tego Pan Wojewoda i osoby z nimi działające. Tak naprawdę te osoby przeszkodziły rolnikom i działaczom agrounii w wyjaśnieniu sytuacji związanej z wjazdem niekontrolowanym paru tysięcy zboża ton, zboża technicznego. Zboża nieprzewadanego, zboża nie nadającego się do spożycia. Zboża, które nigdy nie powinno trafić do naszego kraju. I ten artykuł mówi, my tak naprawdę zostaliśmy jako osoby odsunięte od wyjaśnienia tej sprawy. Nie wiadomo, czy tak naprawdę nie jest to jeden większy problem, czy nie ma tutaj dużych powiązań tak naprawdę tych wszystkich osób. Bo dla mnie w państwie, do którego trafia coś, co może zagrozić bezpieczeństwu i zdrowiu obywateli, wszystkie służby powinny być postawione w tej chwili na głowie. A wiecie, co było? To był czwartek. To był czwartek. My się zwróciliśmy wtedy do wojewody. Lecha Sprawki, panie wojewodo, kiedy rozwiąże pan problem? I wiecie, co wojewoda wtedy odpowiedział? W momencie, kiedy to mogło trafiać do spożycia, że zajmie się sprawą w przyszłym tygodniu. Tak, nasze służby, służby naszego państwa, osoba, która jest przedłużeniem, premiera w województwie lubelskim zapowiedział. Wtedy premier wszystko wiedział. Kowalczyk, Morawiecki, wojewoda, bo ich poinformowaliśmy. I oni dzisiaj otwierają oczy, że nie wiedzieli o tej aferze. Wiedzieli wszystko. A tu za nami, żebyście wiedzieli, ciągle się spinają pociągi, wagony. Teraz puste pojadą na Ukrainę i jutro przyjadą pełne, napełnione. I to wszystko widzi Magda każdego dnia, która zgłosiła ten protest i tak naprawdę powiedziałam, jasno, Michał, musimy działać. Ja zapytałem Magdę, Magda, czy ludzie są chętni, gotowi? A Magda mówi tak, ja nie wiem, czy są chętni, czy są gotowi, czy przyjdą, ale nie mogę patrzeć na to, co się dzieje. I to jest mała, wielka kobieta. Wojowniczka. Wojowniczka. To jest nasza Magda Wojowniczka, która też powie, jak to wszystko wygląda, już kolejny raz. znacie i dla mnie to jest też wielkie, że są kolejne osoby, które się włączają i organizują. Są, działają, że to idzie. Tak, to idzie codziennie. Codziennie wjeżdżają pociągi, w nocy, w dzień. Idzie jeden za drugim praktycznie. Dostajemy cały czas wiadomości od pracowników, zdjęcia. Jeżeli to wjeżdża w węglarkach, to o jakich my plombach w ogóle mówimy na tych wagonach? Jaka jakość. Jaka jakość. No, to naprawdę, to co wjeżdża, to jest syf. Ja już to powtarzam kolejny raz. I, no, po prostu serce się kraja, patrząc, że to zalewa nasz kraj. Zobaczcie, to co powiedziała Magda. Zboże, które wjeżdża w węglarkach. Czy ktoś z rządzących niesie węgiel w wiaderku, a później wkłada w to chleb? Słuchaj, my możemy sobie teraz opowiadać takie rzeczy, a tu trzeba się zastanowić, wszyscy, którzy tu są. Co będzie w żniwa, jeżeli tak będzie dalej to szło? Co będzie w lipcu, w sierpniu, we wrześniu? Bo nikt o tym nie mówi. Podniecają się wszyscy tym, co dzisiaj się dzieje. To będzie dramat. I dzisiaj żaden polityk, ekspert w telewizji, dziennikarz nie będzie o tym mówił, bo on nie wie, co wtedy będzie się działo. A to będzie pogrom dla polskiej wsi. Jeżeli tak będzie, to ja się pytam, czy jesteśmy w stanie zmagazynować kukurydzę, którą będziemy kosić na jesień? Czy pszenicę będziemy mieli gdzie włożyć? Może być potężny problem. I jaką dzisiaj mieć motywację w sianiu, w uprawianiu tego wszystkiego? Czy będzie gdzie sprzedać i wziąć pieniądze? No jak się czujesz? Jak to wszystko widzisz? No. O, mikrofon. I od zera. Poczekaj, mikrofon. I końca na zerze. Jak to jest, że młody człowiek, który chce gospodarzyć, ma od razu zamykaną drogę? Którzy dają nam pieniądze? Dają nam ludzie pieniądze z Unii, dają młodego rolnika, żebyśmy się rozwijali, a dzisiaj na tym tracimy. My dzisiaj za ciągniki mamy płacić takie ceny za maszyny. Gdzie hektar pola dzisiaj kosztuje ile? A ile kosztowało dwa lata temu? A jak w Twojej sytuacji wydarzyło? No coraz gorzej. Zboże teoretycznie jest sprzedane, ale jest utopione na rzepaku, są pieniądze. Gdzie zboże było po 1500 zł, no to teraz mamy po 800 zł. I jest problem. Jak na autostradę nie może wjeżdżać ciągnik, przepraszam, na drogę szybkiego ruchu nie może wjeżdżać ciągnik. A wjeżdża ciągnik, to jak to jest? A Ty jesteś tutaj za politycz? Tak, spod werbkowic. Jak to jest? Dlaczego nas rolników prosto w oczy oszukują? Dlaczego ja tutaj stoję, a nie mogę być w domu? Dlaczego nie mogę prowadzić gospodarstwa powoli? Tylko muszę ciężko pracować, żeby mieć na chleb, bo jest problem. Bo jest poważny problem w rolnictwie. A po prostu nie. Ile straciłeś jakieś środki? No na nawozach na pewno, bo były kupione po wysokich cenach. A płody zostawiłem do tej pory. I nie wiem, teoretycznie się nie liczy, bo się nie chce liczyć tej straty. Bo to boli. A jak widzisz, co mówią politycy w telewizji o tym wszystkim? Jak mówił Kowalczyk, że będzie dobrze, że nie ma problemu? No przecież Kowalczyk powiedział, że Niemieccy rolnicy zazdroszą Polskim. A jak jest dzisiaj? A jak jest dzisiaj? Chyba na to pytanie mamy problem odpowiedzieć. Jak jest dzisiaj? Brawo! Brawo! Ja bym chciał jeszcze zaapelować do wszystkich rolników. Ale jeszcze jest. Zobaczcie, w jakiej sytuacji jesteśmy. Jak my mówiliśmy w czerwcu o dużym problemie. Wtedy pszenica była jeszcze około 1500 zł. Będzie problem. Nie słuchali wszyscy. Nastąpił moment, kiedy pszenica spadła do około 1200 zł. Mówiliśmy, że lada chwila będzie gorzej. rolnicy się jeszcze zastanawiali. W momencie, kiedy już była 1000 zł, zaczęli zwracać na uwagę. I mój apel jest. Panowie, nie może być takiej sytuacji. Panowie, panie, wszyscy rolnicy, nie może być takiej sytuacji, że my czekamy do momentu, kiedy jesteśmy na dnie. Bo dobry żołnierz wiecie, kiedy walczy, kiedy jest najedzony i jest uzbrojony. A my nie możemy czekać, aż będziemy na dnie. Bo do czego się odbijemy? Słuchajcie, jesteśmy dzisiaj w momencie, kiedy pszenica spadła w niektórych momentach na 800 zł. I co? My w tej chwili mamy walczyć o 900? Jak mogliśmy walczyć, jak było po 1200? Tylko słuchaj, dzisiaj mówimy o cenach. Ludziom spoza wsi to nic nie mówi. Ale tu chodzi też o to, że to państwo mówiło, że jest dobrze. Tak samo mówi w waszych branżach, że będzie dobrze, że będzie lepiej. A ja tu słyszę teraz od chłopaka, który się wypowiadał przed chwilą, że po drodze ekspresowej jeżdżą traktory, które rozwożą ukraińskie zboże. I normalny traktor od polskiego chłopa nie może wjechać na drogę ekspresową, a od ukraińskiego zboża może jeździć. Ludzie, to jest patologia. To jest już życie ponad prawem dla tych, którzy na tym zarabiają. Są lokalni magnaci, którzy po prostu mogą po autostradzie jeździć traktorem czy po drodze ekspresowej. Jeździć, co jest zakazane kodeksem ruchu drogowego. A tutaj się to dzieje. I ja chcę powiedzieć, bo tutaj i też i w różnych miejscach słyszę takie pytania, że Solidarność to była z ministrem, że inne organizacje to gdzieś były. Nie szukajcie tego, co dzieli. Każdy związkowiec chce załatwić sprawę. Chce zrobić, żeby było dobrze. I ode mnie nie usłyszycie złego słowa na tych, którzy gdzieś indziej protestują, czy rozmawiają z ministrem, czy robią coś innego. Tutaj też jest miejsce dla każdego. Czy dla tych, co siedzieli obok ministra, czy dla innych. Nie ma tutaj. Tu każda flaga każdej organizacji może być. I ja do tego zachęcam, żeby dziś każdy, tak jak i my, potrafili wznieść się ponad to wszystko i iść razem. i iść razem. Ja Was zapraszam, jeżeli chcecie. Jesteśmy w Chrubieszowie na ulicy Nowej. Już teraz transmisję kończymy. Dziękujemy Wam za oglądanie. Będziemy działać. Będziemy tutaj stać i domagamy się cła na ukraińskie produkty rolno-spożywcze. Jutro rano się widzimy o dziewiątej. Dziękujemy.