Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak: Alarm o zalewie ukraińskiego zboża

Michał Kołodziejczak: Alarm o zalewie ukraińskiego zboża

Michał Kołodziejczak mówił podczas trzeciego dnia protestu o masowym napływie ukraińskiego zboża i braku działań rządu w sprawie magazynowania. Domagał się przywrócenia ceł na towary rolno-spożywcze i realizacji obietnic dotyczących silosów i rozbudowy portu.

Skala napływu zboża


Co dwie godziny przyjeżdża pociąg z od pięćdziesięciu do osiemdziesięciu wagonów, każdy skład to około pięciu tysięcy ton zboża. Michał Kołodziejczak wykonał proste obliczenia pokazujące, że w krótkim czasie przez tory może przejeżdżać dziesiątki tysięcy ton zboża, co – jego zdaniem – zalewa rynek.

Brak obiecanych inwestycji


Kołodziejczak krytykował brak budowy silosów i rozbudowy portu, które miały zabezpieczać krajowe zbiory i umożliwiać eksport. Podkreślił, że mimo zapowiedzi rządowych i międzynarodowych obietnic inwestycje nie są realizowane, a premier podczas wizyty za granicą nie przypilnował tego tematu.

Problemy z jakością i kontrolą


Mówca przytoczył relacje sołtysa Wiesła Sokołowskiego o nieselekcjonowanych stosach zepsutej kukurydzy przywożonej w odkrytych wagonach, które miały być sortowane w LHS. Zwrócił uwagę na brak kontroli i obawy dotyczące GMO oraz ryzyka zdrowotnego i gospodarczego wynikającego z nieuregulowanego obrotu tym towarem.

Żądania i deklaracja protestu


Protestujący domagają się przywrócenia ceł na towary rolno-spożywcze z Ukrainy oraz szybkich i konkretnych rozwiązań ze strony rządu. Kołodziejczak zadeklarował, że rolnicy będą stać dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, a także przytoczył wypowiedź Rafała Kargola o determinacji protestujących.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzisiaj trzeci dzień protestu w Chlubieszowie. Tutaj stoimy przy torach, którymi ciągle przyjeżdża ukraińskie zboże do Polski. Proszę Państwa, to jest niesamowite. Przez całą noc, średnio co dwie godziny, przyjeżdżał jeden... Pan ma mikrofon. Wyłączcie. Co dwie godziny przyjeżdża pociąg, który ma od pięćdziesięciu do osiemdziesięciu wagonów zbóż. To jest około pięciu tysięcy ton na każdym składzie. Co dwie godziny przez dziesięć godzin łatwo sobie tutaj można policzyć, że jest to dwadzieścia pięć tysięcy ton. To jest bardzo dużo. I dziś widzimy zalew polskiego rynku tym zbożem. I pytamy. Bo wczoraj mówiliśmy o tym, że nadchodzą żniwa. Za trzy miesiące już będziemy na polach zbierać plony. Gdzie są magazyny, które miało budować nasze państwo? Gdzie są silosy, o których mówili nasi rządzący? Gdzie są silosy, o których mówił prezydent Ameryki Joe Biden, które miały być budowane w Polsce? Dwa dni temu w Stanach Zjednoczonych był Mateusz Morawiecki, nasz premier. I nasz premier nie przypilnował tematu, który jest najważniejszy, o którym mówiło się w Polsce w czerwcu poprzedniego roku. Że nie musimy się bać przywozu zbóż z Ukrainy, bo w Polsce będą silosy. I tych silosów powinno powstać co najmniej na kilka milionów ton w całym kraju. Tak, żeby zboża, które będą zbierane, nie musiały leżeć na pryzmach, w workach, pod wiatami, żeby miały gdzie leżeć, żebyśmy mogli je magazynować. To nie jest robione. I to pokazuje, że nasze państwo, pomimo tylko i wyłącznie robieniu PR-u i zapowiedzi, nie robi kompletnie nic w tym temacie. To jest skandal. Powinniśmy się szykować do tego wszystkiego odpowiednimi inwestycjami. Była mowa o tym, że będzie rozbudowany port. Port w Polsce, dzięki któremu będzie wyjeżdżało więcej zbóż z Polski. Co się robi? Tego niestety się nie buduje. Czyli wszystkie inwestycje, o których była mowa jeszcze kilka miesięcy temu, nie są realizowane. Myśmy ulegli wszyscy tym obietnicom. Tak samo jak dzisiaj ulegamy temu, że dziś miało być podpisane porozumienie. Tutaj, na granicy polsko-ukraińskiej, między polskim rządem a ukraińskim, miało być podpisane przez ministra rolnictwa polskiego i ukraińskiego. I co dzisiaj słyszymy? Podpisanie porozumienia jest przełożone na następne dni, na następny tydzień. Czyli możemy sobie policzyć jeden pociąg tymi torami, co dwie godziny, to jest pięć tysięcy ton na dobę. Dwanaście razy pięć tysięcy ton to jest, uwaga, sześćdziesiąt tysięcy ton na dobę. Tutaj będzie wjeżdżało zbóż. Sześćset tysięcy. Tak? I to niestety nas wszystkich zniszczy. A co się dzieje tutaj w okolicy? Bo mówimy o tym, że to zboże jest przywożone. Jest ze mną tutaj okoliczny sołtys, który mówi, że co dzieje się ze zbożem, które jest przywożone. Zapraszam tutaj. Witam Państwa, serdecznie Wiesła Sokołowski, sołtys w Śmircze. Proszę Państwa, jadąc tutaj na protest, spotkałem innego sołtysa tutaj zaprzejaźnionego z gminy Chrubieszów, z miejscowości Kosmów. I mówi do mnie tak. Wiesiu, coś ci pokażę. Jedziemy razem po drodze niedaleko tutaj dwa kilometry. Jest piękna pryzma około dwudziestu ton zepsutej kukurydzy wymieszanej ze słomą. Pytam się Frania, skąd ta kukurydza się tu wzięła. Frania mówi, słuchaj, przyjeżdża pociąg z Ukrainy, gdzie są odkryte wagony, niezabezpieczone żadną plandeką, stoją na granicy przez około może miesiąc, może dwa. Deszczyk pada sobie na tą kukurydzę, bo to jest kukurydza. Robi się taki kożuch i to przyjeżdża tutaj właśnie do LHS-u. W tym LHS-ie jest sortowane, ten kożuszek ściągany i ten kożuszek sobie rolnik składuje na swoim polu. W tej chwili jest około dwudziestu ton, a tam było może dwieście ton, bo po rozmiarze tego miejsca to widać, że to było bardzo duży stos tej kukurydzy, zgniłej kukurydzy. Proszę Państwa, rząd truje Polaków. Nie dość, że ta kukurydza jest GMO. Oczywiście GMO wiemy, wystarczy tutaj wujka gogle wygooglować sobie i mamy, co powoduje kukurydza u szczurów. U szczurów powoduje raka. U szczurów powoduje to, że przestają się rozmnażać. A wiadomo, jakim wyznacznikiem są szczury dla ludzi. To samo jest, tak samo tyczy się ludzi. Bo tutaj chodzi też o to, że nikt tego nie kontroluje. To jest najgorsze. I żebyśmy to jasno wytłumaczyli. Na Ukrainie można uprawiać te wszystkie zboża, kukurydze, rzepaki, GMO. W Polsce można tym obracać. Dziś przy tej otwartej granicy i braku kontroli można to przywozić. Nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami. Nad tym, żeby to, co tutaj Pan Sołtys mówi. Żeby to wykluczyć z obrotu. Nikt tego nie robi. To wszystko jest wolna Amerykanka, która będzie niszczyła nasz rynek. I tutaj stoimy i widzimy, jak to wszystko ciągle wjeżdża. Będziemy stali przez kolejne dni i będziemy pytać rządzących, gdzie są silosy, które miały być zbudowane na kilka milionów ton. Tutaj na wschodzie Polski przede wszystkim. Gdzie jest rozbudowa portu, który miał mieć zwiększoną przepustowość, żeby można było eksportować zboża z Polski. To nie jest robione. I rząd nie wywiązuje się z żadnych umów. Dziś mamiąc nas i oszukując, że coś będzie zrobione. Dlatego nie mamy zamiaru stąd schodzić. Są rolnicy w polu, są też i tutaj i będziemy stać do czasu, aż to wszystko będzie wyjaśnione. I obronimy nasz rynek przed tym napływem. Jest ze mną też Rafał Kargol. Rafał, jak to wszystko też wygląda? Powiedz. Dzień dobry Państwu. No tak jak tutaj kolega wspomniał, jesteśmy już trzecią dobę. Dzisiaj się rozpoczęła trzecia doła strajku. Jesteśmy zmęczeni, ale jesteśmy zdeterminowani. Nie poddamy się, będziemy tutaj stali do skutku, aż przyjdą jakieś konkretne rozwiązania. Nasi koledzy są w polu teraz trochę. Wmieniamy się, robimy co możemy. Jutro jest sobota, będzie nas więcej, niedziela tak samo. Czujemy potrzebę, czujemy obowiązek taki, żeby tutaj po prostu być do skutku. Dziękuję Państwu. I też jasno podkreślamy, ciągle tutaj stojąc, mówimy, dziś domagamy się przywrócenia cła na towary rolno-spożywcze z Ukrainy. Dziś jadąc tutaj do Was, odebrałem telefon od człowieka, który ma skup owoców miękkich latem i mówi, Panie Michale, nikt z nami nie chce kontraktować owoców, bo wszystkie mroźnie duże, zapraszamy tutaj, bo wszystkie duże mroźnie kupują w tej chwili owoce mrożone z Ukrainy. Ale mówimy tutaj o budowie silosów, to co jest też najważniejsze. Dziś problem ma bardzo dużo małych, rodzinnych skupów zbóż w Polsce. Nie ma żadnej pomocy dla rodzinnych firm, które kupiły w trakcie żniw od polskich rolników zboże, pszenicę, kukurydzę. Produktów z Ukrainy. Te firmy nie mogą gdzieś zapłacić należności rolnikom. To są potężne straty. Dziś już też zaczynamy organizować właścicieli i udziałowców tych wszystkich firm rodzinnych. To są straty rzędu od 10 milionów do 70 milionów w jednej takiej firmie. I mówimy o tym, te firmy sobie nie poradzą, nie przetrwają i one upadną, nie zapłacą należności rolnikom i będzie też powstanie duża luka na rynku, która będzie zastąpiona przez wielkie firmy, które rozdają karty. I dlatego tutaj też domagamy się nie tylko cła, nie tylko tego, by obronić ten rynek przed napływem, ale też wyrównać krzywdy tym, którzy je ponieśli. To są i rolnicy i właściciele firm. Tutaj widzimy, że państwo PiS się sypie, że te obietnice o silnym, sprawnym państwie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Nie ma instytucji, które by się dziś tym wszystkim zajmowały i będziemy tutaj stać. Będziemy tutaj nagłaśniać ten problem i będziemy prosić media, żeby o nim mówić, żeby to nie zostało zamilczane, tak jak widzimy przez rządzących, którzy mówili wczoraj w mediach, że wszystko jest dobrze. Nie jest dobrze. Jest źle i jest tragicznie. Jest Marta Przybyś, która za chwilę też wypowie się na kolejne tematy, a teraz, aha, bo to po konferencji, więc proszę państwa, dziękujemy. My dalej tutaj jesteśmy i będziemy stać. Tak, proszę bardzo. Szanowni Państwo, my jesteśmy tutaj w tym miejscu, przy torach, przy przejściu. 500 metrów stąd jest terminal przeładunkowy. W tym momencie, jak my tutaj rozmawiamy, wjechały przed chwilą wagony. Przejdziemy tam za chwilę. Będzie widać, jak z tych wagonów to zboże jest rozładowywane i ono przejeżdża samochodami, traktorami do lokalnego przedsiębiorcy tutaj. I gdzie teraz te zapewnienia rządu o plombowaniu, o tranzycie do portu i tak dalej? To jest wszystko bzdura i fikcja, Szanowni Państwo. To jeszcze mamy pytania oczywiście. A propos wczorajszego spotkania ministra rolnictwa z rolnikami w Szczecinie. Dzisiaj minister rolnictwa powiedział, że jest optymistą, że Polska pozbędzi się nadmiaru zbóż. No i też pytania o te ostatnie działania ministra rolnictwa. A mianowicie, to już Pan wspominał, że porozumienie z Ukrainą ma zostać dopiero podpisane w poniedziałek, nie dzisiaj. Wczoraj też minister powiedział, że produkty spożywcze będą na granicy wnikliwie kontrolowane. No i też od dzisiaj ruszają, można składać wnioski o pomoc dla rolników w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Więc jak Pan ten całokształt ostatnich 24 godzin przez ministracenia? My redaktorze, to jest fikcja. To jest wszystko opowiadanie tylko i wyłącznie na te potrzeby, żebyśmy myśleli, że ktoś coś robi. Jakie kontrole na granicy? One dzisiaj nie funkcjonują. Wczoraj wjechało zboże, które było określone jako czyściwo techniczne do Polski. Coś się z nim stanie tutaj w kraju. Ktoś znowu podmieni dokumenty i tak będzie. Tutaj nie mówimy o tym, że to wszystko trzeba kontrolować. Dziś trzeba nałożyć cła, żeby nawet te produkty, które mają taki sam standard jak nasze, nie wpływały i nie niszczyły naszego rynku. Bo one spowodują, że nasze przedsiębiorstwa, nasze firmy będą się zamykały. Utracimy suwerenność żywnościową. Więc opowiadanie bajek o tym, że będzie kontrola i będzie lepiej. Nie. My chcemy mieć nasze produkty. To jest nasz postulat. Mówi pan o tych dotacjach. My nie chcemy żyć z dotacji. My nie chcemy żyć z rekompensat. My chcemy żyć z pracy. My nie chcemy tej jałmużny, którą oni nam dają, a później ludzie w innych środowiskach, w innych zawodach mówią, rolnicy i tak będą mieli dobrze, bo dostaną rekompensaty. Wypracowaliśmy bardzo dużo. Chcemy za to dostać godną zapłatę. Bo ja nie widzę, żeby ceny w sklepach spadły. Czyli ceny w sklepach będą utrzymane na wysokim poziomie. Nasze produkty będą tanieć, a wszystko będzie zarabiał sklep. To jest niestety bardzo duży błąd tego rządu. I to jest upadek tej całej narracji, że PiS obroni naszą produkcję, że będzie praca, że będzie rozwiązanie problemów w realny sposób. A powiedział pan jeszcze na początku też o tym, że minister jest optymistą. No to są jego słowa akurat. No on jest optymistą. Ja nie jestem. My jesteśmy realistami. Jak mamy być optymistami, jak tutaj ludzie nie mają komu sprzedać swoich plonów? I dopłacą nam 200-300 zł do hektara i co to da? To naprawdę można się załamać. To jest granie na czas. Tak, żeby wielu rolników, nawet tutaj okolicznych, już mówiło, że nie ma sensu protestować. To już wszystko trzeba sprzedać, oddać komuś i iść gdzieś indziej do roboty. Czy on sobie zdaje w ogóle sprawę z tego, co mówi? On jest optymistą, bo ma większą pensję, bo jest teraz ministrem, jest optymistą, może się rozwijać. Wczoraj widzieliśmy, jak minister rolnictwa Telus dostawał instrukcję od Kowalczyka, co ma robić na posiedzeniu Sejmu. Kiedy nasłuchiwał, co Kowalczyk ma do powiedzenia. Nie ma żadnej zmiany po zmianie ministra. Nie ma zmiany narracji. Jest kontynuacja tej bierności, która była do tej pory. No i to jest bardzo duży błąd. Po spotkaniu z rolnikami jest optymistami. Jakim może być optymistą, kiedy rolnicy mówią, jak on odjeżdża, że zostają na drodze? Jakby załatwił sprawę, to by zeszli. Przecież nikt tutaj nie stoi, bo mu się tak chce. Stoimy tutaj, bo jest problem. No i jeszcze jeden problem chciałbym zapytać o producentów drobiu. Czy polskim producentom drobiu grozi bankructwo? No i czy Polacy kupujący mięso drobiowe mogą czuć się bezpieczni, że jest dobrej jakości i trzeba dana? Po informacjach, które ukazały się po sprowadzaniu pszenicy technicznej, zbóż technicznych i wprowadzaniu ich na rynek, nikt nie może czuć się bezpieczny w Polsce. Instytucje nie działają tak, jak powinny. Instytucje kontrolne nie działają tak, jak powinny. Dzisiaj znalezione próbki na Słowacji, które wykazały zwiększoną ilość chloropiryfosów pszenicy, który jest zabroniony w Unii Europejskiej. Przecież do Polski napływa to samo, a zboże nie jest badane przez sanepid, które tu wpływa. Drób, który jest karmiony mączką mięsno-kostną i na antybiotykach, które są zabronione w Polsce. Trzeba się bać. Ale ja powiem wprost, nawet jeżeli to mięso będzie spełniało nasze standardy. Dzisiaj Polska jest dostawcą co czwartej sztuki drobiu na rynku Unii Europejskiej. Co czwarty drób pochodzi z Polski. Co czwarta sztuka drobiu. To mamy dziś z tego wszystkiego zrezygnować i powiedzieć, niech Ukraińcy zaopatrują gdzieś rynki europejskie. No dzisiaj powinniśmy bronić tutaj nas. Nie można na to pozwolić. I to będą, według mnie, jeżeli tutaj nie będzie cła, no to będzie się to wiązało z upadkami firm, z upadkami przedsiębiorstw, gospodarstw, które się tym zajmują. A to jest branża, która też zatrudnia bardzo dużo osób. Ja tylko dodam. W Polsce połowa zboża paszowego jest zjadana przez drób. Jest przerabiana na pasze dla drobiu. Jeżeli ten sektor upadnie, to co zrobimy z resztą zboża? Będziemy sprzedawali komu? Nie będziemy sprzedawali na Ukrainę, bo oni mają. Na zachód Europy też nie, bo oni będą mieli z Ukrainy, bo to pojedzie tranzytem. Tylko i wyłącznie przywrócenie cła obroni nasz rynek. I proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Minister Telus od kilku dni nie powiedział słowa, nie powiedział frazy, przywrócimy cło. Wycofał się z tego. Mówi o rekompensatach, o pieniądzach, o tranzycie, a nie mówi o cle, którego my wymagaliśmy i o którym nas zapewniał. Nie ma żadnego dokumentu w Unii Europejskiej, który mówi, że Polska chce przebrócenia cła. Jesteśmy oszukiwani, okłamani. Tutaj wychodziliśmy i mówili nam, nie wychodźcie na drogę, bo cło będzie przebrócone. I dzisiaj mam ją rolników, obiecując im spotkanie i rozmowę. I rolnicy niektórzy mówią, nie przyjdziemy tutaj na protest, bo będziemy mieć rozmowę z ministrem. Minister wie, co trzeba zrobić. Niech to robi. I tylko tutaj ulica może wymóc na nim odpowiednie decyzje. Dziękuję bardzo. Dziękuję.