Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak: Agrounia ostrzegała przed ukraińskim importem

Michał Kołodziejczak: Agrounia ostrzegała przed ukraińskim importem

Michał Kołodziejczak mówił o problemie przywozu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy i podkreślał, że Agrounia ostrzegała o tym od początku. Twierdził, że obecny import faworyzuje wielkie agroholdingi kosztem polskich gospodarstw.

Najważniejsze ustalenia


Mówił, że Agrounia informowała jako pierwsza o trudnej sytuacji związanej z przewozem produktów rolno-spożywczych z Ukrainy i że temat stał się jednym z topowych w Polsce i w Unii Europejskiej. Przytoczył artykuł Dziennik Gazeta Prawna „Agrooligarchowie Ukrainy”, który jego zdaniem ujawnia, kto na tym przywozie zarabia.

Charakterystyka agroholdingów


Zreferował dane z artykułu wskazujące, że trzy największe gospodarstwa na Ukrainie to olbrzymie agroholdingi – jeden oficjalnie ponad pół miliona hektarów, trzeci 370 tysięcy, razem prawie półtora miliona hektarów oficjalnie, a nieoficjalnie jeszcze więcej. Zaznaczył, że to nie są typowe ukraińskie gospodarstwa rodzinne.

Historia i mechanizm przejmowania ziemi


Przypomniał, że reforma rolna z 1991 roku sprawiła, iż byli kołchoźnicy dostali po dwa hektary, ale nie wskazano im gruntów ani nie wsparto ich w uprawie, przez co większość ziemi przejęli zarządzający kołchozami. Podkreślił, że agroholdingi rozbudowywały się od lat 90., a po 2014 roku jeszcze silniej zwiększyły wpływy.

Reakcje polityczne i debata o handlu


Wspomniał, że wiceminister rolnictwa był w Unii Europejskiej i krytykował Polskę, domagając się zmiany zasad przywozu oraz grożąc odwołaniem się do międzynarodowych instytucji handlowych. Zauważył, że Ukraina aktywnie lobbuje interesy agrooligarchów, nawet kosztem relacji z Polską.

Konsekwencje dla rynku i obalenie mitów


Zaznaczył, że przyzwolenie na przywóz nie pomaga ukraińskim drobnym rolnikom, lecz wspiera wielkich oligarchów, którzy kontrolują znaczną część ziemi i zarabiają miliardy. Podważył też mit, że celem eksportu są Afryka i Bliski Wschód – według niego chodzi o sprzedaż gdziekolwiek, byle przynieść zysk, co stwarza ryzyko dla polskich producentów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
O trudnej sytuacji z przewozem produktów rolno-spożywczych z Ukrainy Agrounia informowała pierwsza. To my mówiliśmy o tym, że ten temat będzie nas bardzo mocno dotykał. Wszystkich gospodarstw w Polsce, ludzi, którzy zajmują się produkcją żywności. I kiedy początkowo to robiliśmy, spotykaliśmy się z takimi głosami, że przesadzamy, że nie chcemy komuś pomagać, że to jest nie na miejscu, bo za granicą jest wojna. I zobaczcie, co jest dzisiaj. Dzisiaj już tak naprawdę każdy o tym mówi. A najnowsze wydanie Dziennik Gazeta Prawna, gdzie też na głównej stronie jest wojna, opisuje na czwartej stronie artykuł Agrooligarchowie Ukrainy. Ten artykuł dokładnie opisuje to, co dzieje się teraz z przywozem tych produktów z Ukrainy do Unii Europejskiej i kto na tym zarabia. I zobaczcie, bo chciałbym Wam ten artykuł trochę opowiedzieć. On pokazuje, że temat, którym my się zajmowaliśmy dzisiaj jest jednym z topowych tematów politycznych, nie tylko w Polsce, ale też w Unii Europejskiej i na Ukrainie. Wielu ludziom wydaje się, że gospodarstwa na Ukrainie to są takie jak w Polsce. Totalnie jest odwrotnie. Zobaczcie, ten artykuł opisuje, że trzy największe gospodarstwa w Ukrainie to są totalnie wielkie agroholdingi. Największy z nich ma ponad pół miliona hektarów oficjalnie, nieoficjalnie mówi prawie drugie tyle hektarów, a trzeci ma 370 tysięcy hektarów, czyli trzy agroholdingi mają prawie półtora miliona hektarów oficjalnie, nieoficjalnie mają dużo więcej. Opisana jest w artykule cała reforma rolna, która dotyczyła Ukrainy, która pokazuje, że patologie zaczęły się w 1991 roku, kiedy ludzie, tak zwani kołchoźnicy, ludzie, którzy pracowali w kołchozach, dostali po dwa hektary ziemi, tylko na Ukrainie nikt nie zatroszczył się, żeby pokazać tym ludziom, gdzie ta ziemia jest i nikt nie zatroszczył się o to, żeby ci ludzie mogli tą ziemię uprawiać. I wtedy ponad 90% tej ziemi przejęli ludzie, którzy zarządzali kołchozami. I to był początek budowania agroholdingów, które dzisiaj przywożą do Polski i do Unii Europejskiej produkty rolno-spożywcze. Więc to nie są jakieś tam gospodarstwa, tylko wielkie agroholdingi, które wzrastały na Ukrainie od lat 90. A tak naprawdę to, co tutaj jest pisane, w roku 2014 one zaczęły się bardzo mocno rozbudowywać po tym, co wtedy zaczęło się też dziać na Ukrainie politycznie. I dzisiaj mówi się też, że te agroholdingi są tak silne tam, jak inni wielcy oligarchowie, którzy mają potężny wpływ na decyzje polityczne tego kraju. I tutaj dowiadujemy się z tego artykułu, że wiceminister rolnictwa Ukrainy Kaczka był 5 czerwca w Unii Europejskiej. I wiecie co on tam mówił? On tam po prostu nadawał na Polskę. że Polska nie pozwala przywozić produktów z Ukrainy do Unii Europejskiej, że to wina właśnie głównie Polski, że trzeba to zmienić, a to wszystko tłumaczył też sprawiedliwością handlu i koniecznością reorganizacji stosunków handlowych z Unią Europejską. Czyli zobaczcie, Ukraińcy już dzisiaj bardzo mocno o to wszystko zabiegają. Zabiegają o swoje interesy, bo w przeciwieństwie do tych interesów różnych holdingów ukraińskich, gdzie też oligarchowie trzymają rękę na pulsie, czyli jakiś przemysł metalurgiczny itp., ten aż tak bardzo na wojnie nie ucierpiał. Ale jak bardzo ucierpiał z powodu wojny ten biznes agroholdingów, to pokazuje, że jeden z agroholdingów poniósł straty. Uwaga! Z 7,6 miliarda dolarów stracił 3,8 miliarda dolarów w ciągu trwania wojny. Czyli zobaczcie, jaki to był wielki majątek. Potężny majątek, który też miał bardzo duże straty. Pytanie, co to są agroholdingi? Agroholdingi to wielkie spółki, które dominują na Ukrainie i według tego artykułu nawet ciężko jest określić, czy tych agroholdingów jest tam na 30% ziemi, czy na 50% całej ziemi Ukrainy. Czyli jest to niezmierzone. Agroholdingi to potężne spółki pod nadzorem wielkich oligarchów, którzy po prostu z handlu i z produkcji żywności, którą sprzedają na cały świat. I do tej pory trwał mit, że sprzedają to do Afryki, do krajów Bliskiego Wschodu, a teraz się okazało, że im kompletnie o to nie chodzi, żeby to sprzedawać w tamte miejsca, tylko żeby gdziekolwiek sprzedawać, co jest bardzo niebezpieczne. Bardzo niebezpieczne jest to, co w tym artykule opisane jest w ostatnim akapicie. Ostatni akapic mówi nam, że biznes rolny na Ukrainie nie będzie się liczył z niczym, a dzisiaj Ukraina jest najbardziej asertywnym państwem w Europie. Asertywnym to znaczy tym, który potrafi mówić nie. Tym, który potrafi odmawiać. I dowiadujemy się też z tych informacji, które zostały bardzo dokładnie prześledzone przez autorów tego artykułu, który nie został napisany przypadkowo, bo jeżeli coś jest pisane w dzienniku Gazeta Prawna, to to już nie są jakieś ploteczki, tylko to jest poważny temat. I tutaj dowiadujemy się, że Ukraina jest w stanie tak bardzo lobbować za agrooligarchami, nawet poświęcając dobre relacje z Polską. Są w stanie to zrobić i zresztą o tym też mówił wiceminister rolnictwa Kaczka, który powiedział, że odwołają się nawet do Światowej Organizacji Handlu, żeby naciskała na Polskę, że Polska łamie przepisy, bo oni mają ciężko. W ogóle padają tutaj dwa mity. Pierwszy mit, że pada ten, który mówi o tym, że przywóz produktów rolno-spożywczych z Ukrainy to jest pomaganie jakimś ukraińskim rolnikom. Nie! Pozwalanie na ten przywóz to jest pomaganie wielkim oligarchom, którzy robią na tym miliardy dolarów. I to jest dzisiaj w swoim władaniu ponad połowę ziemi na Ukrainie, którą nabyli, bo się na niej uwłaszczyli. Bo ludzie, którzy ją dostali, będąc w kołchozach, dostali po dwa hektary, ale tak naprawdę dzisiaj zaczynają umierać już od iluś lat i nie mają komu przekazać tej ziemi i ludzie po prostu się na tej ziemi uwłaszczają, ci oligarchowie. Idziemy dalej. Upada drugi mit, który jest też tutaj wymieniony w tym artykule. To jest mit, że Ukrainie zależy na tym, żeby swoje produkty rolno-spożywcze przewozić do Afryki i krajów Bliskiego Wschodu. Oni chcą to sprzedać gdziekolwiek, byle mieć pieniądze i byle na tym zbijać interes. I tutaj jest bardzo niepokojące zdanie. Ukraiński biznes rolny oprócz tego, że korzysta z legendy zaopatrywania w produkty rolne zagrożonego głodem globalnego południa, zwiększył ostatnio wolumen eksportu do Unii Europejskiej. W ten sposób zyskał jeszcze większy udział w jednolitym rynku i stabilną perspektywę dochodów. Oni po prostu chcą tutaj sprzedawać nie patrząc na nic innego. Kijów tej zdobyczy nie odda. To jest najgorsze zdanie dla nas. Oni tego nie oddadzą. Ukraina to w tej chwili najbardziej asertywne państwo europejskie. Przyjazne stosunki z Polską nie stoją na przeszkodzie, by nadawać na nas w Brukseli i bronić interesów agrooligarchów, a nie globalnego południa. I to jest kropka. Oni będą bronić swojego. My musimy bronić swojego. Wiceminister rolnictwa Kaczka powiedział jeszcze jedną rzecz, że protesty ich rolników na granicy, a tak naprawdę oligarchów, to jest działanie symetryczne z naszym. Czyli my protestujemy, bo bronimy swojego rynku, a oni, żeby zbudować coś równorzędnego, robią to w kontrze do nas ludzie. To jest przesada. Ale jeżeli chcecie ten artykuł cały przeczytać, to ja nie robiąc reklamy w Dziennikowej Gazecie Prawnej zachęcam Was, żebyście jeszcze sobie kupili dzisiaj tą gazetę i przeczytali i zobaczyli, że to o czym my mówiliśmy już rok temu i wtedy był to trudny temat, bo nie wiadomo było jak o tym mówić. Dzisiaj to jest temat topowy w Polsce i za chwilę będzie topowy w Unii Europejskiej. Temat prawdziwy, który dotyczy każdego z nas. Temat żywotny. Walka o interesy względem sąsiada, który po prostu robi wszystko. A ja o tym wszystkim mówię do Was z Podgrójca, bo tutaj spotkanie naszych struktur, strukturach Grouni. Tutaj jeden z bardziej zapalonych naszych działaczy Kuba, który tutaj razem z nami działa i organizuje tak młody chłopak, organizuje tutaj struktury, żebyśmy byli gotowi na wybory i to jest wielkie. Prawda Kuba? Damy radę. Serdecznie, tak. Damy radę. Super. Więc do przodu. Jedziemy.