Michał Kołodziejczak: Polska żywność musi być jasno znakowana
Michał Kołodziejczak przemawiał na największej giełdzie towarowej w Broniszach w Dniu Polskiej Żywności i wezwał do jasnego znakowania polskich produktów oraz wzmocnienia bezpieczeństwa żywnościowego. Zajął stanowisko, że wszystkie świeże produkty pochodzenia polskiego powinny być wyraźnie oznaczone flagą kraju pochodzenia, aby można je było łatwo odróżnić od żywności importowanej.
Michał Kołodziejczak podkreślił, że polska żywność musi się wyróżniać w sklepach nie tylko jakością, ale też czytelnym oznakowaniem. Zwrócił uwagę na problem fałszowania produktów i sprzedawania żywności importowanej jako polskiej oraz wskazał, że sam napis "produkt Polski" jest niewystarczający – konieczna ma być widoczna flaga i skuteczna weryfikacja przez odpowiednie organy. Przykładem są ziemniaki oznakowane dzięki działaniom Agrounii, jednak zdaniem mówcy wymagana jest lepsza kontrola i egzekwowanie przepisów.
Kołodziejczak alarmował o zagrożeniu bezpieczeństwa żywnościowego wynikającym z upadających gospodarstw i rezygnacji z produkcji rolnej. Wskazał, że utrzymanie krajowej produkcji i jej rozpoznawalności w sklepach jest kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i dostępności polskich produktów w polskich domach.
Mówca zaproponował wprowadzenie europejskiego monitoringu przepływu żywności, który miałby śledzić, skąd produkty są załadowane, dokąd jadą i w jakich ilościach. Celem ma być monitorowanie, a nie ograniczanie handlu, aby zmniejszyć możliwość fałszowania pochodzenia i poprawić przejrzystość łańcuchów dostaw.
Na konferencji zabrała też głos Karina Kozłowska, która jako lekarz zwróciła uwagę na wpływ żywności na zdrowie – opowiedziała o związku skażonej żywności z poważnymi chorobami i apelowała o wybór bezpiecznych, mniej przetworzonych produktów o znanym pochodzeniu. Kołodziejczak i Agrounia postulują, by 51% żywności trafiało na stoły z polskiej produkcji oraz by priorytetem była jakość i polskość produktów.
Znakowanie i zwalczanie fałszerstw
Michał Kołodziejczak podkreślił, że polska żywność musi się wyróżniać w sklepach nie tylko jakością, ale też czytelnym oznakowaniem. Zwrócił uwagę na problem fałszowania produktów i sprzedawania żywności importowanej jako polskiej oraz wskazał, że sam napis "produkt Polski" jest niewystarczający – konieczna ma być widoczna flaga i skuteczna weryfikacja przez odpowiednie organy. Przykładem są ziemniaki oznakowane dzięki działaniom Agrounii, jednak zdaniem mówcy wymagana jest lepsza kontrola i egzekwowanie przepisów.
Bezpieczeństwo żywnościowe i sytuacja gospodarstw
Kołodziejczak alarmował o zagrożeniu bezpieczeństwa żywnościowego wynikającym z upadających gospodarstw i rezygnacji z produkcji rolnej. Wskazał, że utrzymanie krajowej produkcji i jej rozpoznawalności w sklepach jest kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i dostępności polskich produktów w polskich domach.
Monitoring przepływu żywności w Europie
Mówca zaproponował wprowadzenie europejskiego monitoringu przepływu żywności, który miałby śledzić, skąd produkty są załadowane, dokąd jadą i w jakich ilościach. Celem ma być monitorowanie, a nie ograniczanie handlu, aby zmniejszyć możliwość fałszowania pochodzenia i poprawić przejrzystość łańcuchów dostaw.
Zdrowie publiczne i głos Kariny Kozłowskiej
Na konferencji zabrała też głos Karina Kozłowska, która jako lekarz zwróciła uwagę na wpływ żywności na zdrowie – opowiedziała o związku skażonej żywności z poważnymi chorobami i apelowała o wybór bezpiecznych, mniej przetworzonych produktów o znanym pochodzeniu. Kołodziejczak i Agrounia postulują, by 51% żywności trafiało na stoły z polskiej produkcji oraz by priorytetem była jakość i polskość produktów.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Michał Kołodziejczak: Ostro o rządzie za problemy rolników
Michał Kołodziejczak podsumowuje intensywne dni i mobilizuje
Michał Kołodziejczak prosi o wsparcie: Działajcie razem z nami
Michał Kołodziejczak: Zarzuty prywatyzacji kół gospodyń wiejskich
Michał Kołodziejczak: Kurniki zniszczą tradycyjne gospodarstwa
Michał Kołodziejczak: Czereśnie 5 zł u producenta, w sklepie 17 zł
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Lewica
Lewica: Ostrzeżenie przed Lex Czarnek 3.0 i apel do senatorów
Konfederacja
Jacek Wilk: Właściciele pomp ciepła w finansowej pułapce
Mirosław Suchoń
Mirosław Suchoń: Gotowość państwa to racja stanu
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro o incydencie śmigłowcowym i wycieku danych
Lewica
Lewica domaga się dymisji ministra po incydencie śmigłowca
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Wojsko powinno być odpartyjnione i silne
Transkrypcja
Dzień dobry, witam Państwa na największej giełdzie towarowej w Polsce w Dniu Polskiej Żywności. I to właśnie tutaj w Broniszach będziemy mówić o polskiej żywności, o tym jak ona jest potrzebna, o bezpieczeństwie żywnościowym i o tym jak agrounia widzi polską żywność w Polsce, w polskich domach w następnych latach, jak to wszystko ma wyglądać. Więc dzisiaj też zacznę od tego, co jest dla nas najważniejsze i najistotniejsze. Polska żywność musi się wyróżniać w sklepach, nie tylko tym, że jest najlepsza. Musi być ona dobrze znakowana. Widzimy, co dzieje się w ostatnim czasie, w ostatnich latach. Bardzo dużo fałszowania polskiej żywności, przywozu jej z zagranicy, sprzedawania zagranicznej żywności jako polskiej. Trzeba tego uniknąć i trzeba wprowadzić odpowiednie przepisy, które będą wpływały na to, żeby polska żywność będzie łatwa do odróżnienia, będzie też w odpowiednich miejscach tak, żeby każdy konsument mógł ją kupić. Żeby tutaj ci wszyscy, którzy sprzedają na rynku, na giełdzie towarowej w Broniszach, byli spokojni o to, że ich żywność będzie w sklepach jasno oznaczona i będzie ona odróżniona. Odróżniała się od tej, która jest z zagranicy. Widzimy też, jak ważne jest bezpieczeństwo żywnościowe w naszym kraju, które w ostatnim czasie jest zagrożone. Codziennie upadają kolejne gospodarstwa. Ludzie rezygnują z produkcji żywności. To jest bardzo duże zagrożenie dla wszystkich, którzy mieszkają w Polsce. I my mówimy jasno. Wszystka świeża polska żywność, warzywa, owoce i wstępnie przetworzone produkty powinny być znakowane flagą kraju pochodzenia. Powinno być to jasne oznaczenie na opakowaniu, by każdy widział, że dany produkt jest z Polski bądź jest z zagranicy. I to by jasno pokazało nam wszystkim, jak odróżnić nasze produkty od innych. Ktoś chce kupić zagraniczny, niech kupuje. Agrounia już 4 lata temu prowadziła, to dzięki nam, wszystkie ziemniaki są znakowane flagą kraju pochodzenia. Tylko teraz weryfikacja, czy są urzędy, które to sprawdzają i weryfikują. Każda paczka ziemniaków musi mieć w Polsce flagę na swoim opakowaniu. Tak naprawdę ta paczka jest dzisiaj w sklepach, jest w Biedronce. I mamy taki rząd, który nie weryfikuje tego, czy jest ona dobrze oznaczona. Bo prawda jest taka, że sam taki napis produkt Polski to jest za mało. Ma być w widocznym miejscu flaga Polski. Po fladze tutaj powinna być jasno zrobiona flaga. I takie oznaczenie musi być na każdej paczce warzyw, owoców, świeżych produktów, czy wstępnie przetworzonych, tak żeby każdy mógł to odróżnić, bo tylko wtedy będziemy mogli budować to bezpieczeństwo żywnościowe. Polska żywność to też najwyższa jakość naszej żywności, naszego jedzenia, które później trafia na nasz stół. Dlatego my też mówimy jasno, polska żywność w polskich domach. W Polsce są bardzo wysokie normy jakościowe, jeżeli chodzi o produkcję żywności. I chociażby to odróżnia nas od żywności z Ukrainy, która jest poza wszelkim standardem i tutaj musi być nasza żywność. Mówię o tym, bo drugim naszym punktem, który my będziemy chcieli zrealizować, dlaczego my musimy też być w Sejmie, nadzorować tego i będziemy chcieli wprowadzić z poziomu sejmowego, my będziemy mówić nawet dalej, europejski monitoring przepływu żywności. Dzisiaj my wszyscy musimy wiedzieć, jaka żywność gdzie przejeżdża, tak, żeby nie była ona fałszowana. A będzie to się skupiało na tym, by była dokładna i jasna informacja. Jeżeli załadujemy np. we Francji ziemniaki, gdzie one pojadą, jak są zapakowane, gdzie jest to miejsce docelowe, ile tych produktów jest i to wszystko musi być przekazane służbom europejskim, które będą mogły monitorować, gdzie jaka żywność w Europie przejeżdża. Nie ograniczać, a po prostu monitorować, żebyśmy jasno wiedzieli, co, gdzie jest. Razem ze mną na konferencji prasowej jest też Karina Kozłowska, która powie też, jaki wpływ lekarz ma żywność na nasze zdrowie i jak to jest ważne. Nazywam się Karina Kozłowska, jestem dentystą i przez 20 lat widziałam, co się dzieje z organizmami moich pacjentów. Dużo pacjentów niestety straciło życie z powodu nowotworów, bo te nowotwory, szanowni Państwo, nie spadają z nieba. Prawdziwym patriotyzmem w dzisiejszych czasach to jest jedzenie polskiej marchewki, bezpiecznej marchewki, bezpiecznej żywności. I jest szansa, żeby w przyszłości, dzięki prezesowi Michałowi Kołodziejczakowi, dzięki Agrouni, mieć wybór, co trafia na nasz stół. Chcę tutaj podkreślić, że jako lekarz i jako matka życzyłabym sobie, żebyśmy nie jedli przetworzonej żywności, żywności, której nie znamy kraju pochodzenia i składu, a niestety tak się odbywa w różnych sklepach i koncernach, znakowanie flagą skład żywności, mały ślad węglowy, czyli walka przeciw zmianom klimatycznym. Nazwałabym to to, co jest najbliżej nas i co hoduje rolnik u siebie w ogrodzie, w polu, powinno trafiać na nasze stoły. I głównym postulatem Agrouni jest, żeby 51% polskiej żywności trafiało na nasze stoły. I podkreślę jeszcze jedną rzecz, że bardzo mądry człowiek, Paracelsus, powiedział, że dawka czyni truciznę i wszystko jest trucizną. W krajach europejskich mamy normy, których każdy producent przestrzega. Natomiast żywność, która trafia do naszego kraju, spoza Europy, nie ma żadnych norm. Używane są środki ochrony roślin, które powodują, że młode osoby, dzieci też, chorują na nowotwory kości, na nowotwory układu pokarmowego. Słyszeliście Państwo o nowotworach, niestety najcięższych nowotworach mózgu. I te nowotwory są powodowane przez skażone, niebezpieczne jedzenie, przez skażone powietrze i niestety zatrutą wodę. I pora, Szanowni Państwo, to zmienić. Dzięki polityce Agrouni, dzięki Panu Prezesowi Michałowi Kołodziejczakowi, dzięki grupom osób, ekspertów, którzy wiedzą, co jest najważniejsze w pożywieniu, czyli jakość i polskość, dzięki temu możemy to po prostu zmienić. Polska będzie silna w momencie, kiedy Polak będzie zdrowy. Polska będzie silna i wtedy będziemy mogli pomagać innym narodom, bo wiemy, co się dzieje za wschodnią granicą. Także, Szanowni Państwo, dziękuję bardzo. Karina Kozłowska. Proszę Państwa, to tutaj zaczyna się patriotyzm. To tutaj zaczyna się też walka o wolność, walka o podmiotowość ludzi, walka o bezpieczeństwo naszego kraju, nie tylko bezpieczeństwo żywnościowe. Bo kupowanie polskiej żywności to także bezpieczeństwo polskich rodzin, bezpieczeństwo polskich rolników, bezpieczeństwo polskich sklepów i bezpieczeństwo polskich pośredników. To tutaj rozpoczynamy mówienie o patriotyzmie, mówienie o przywiązaniu do tego, co polskie i będziemy o tym mówić bardzo głośno. Będziemy też mówić o rolnikach, bo to rolnicy są dzisiaj gwarantem polskiej żywności. Mamy tutaj rolnik gwarantem polskiej żywności. Nie możemy mówić, że bezpieczeństwo żywnościowe jest budowane, kiedy ludzi nie stać na to, by kupili sobie sałatę, marchew, buraki czy inną żywność, która jest tak naprawdę na samym dole piramidy żywnościowej. Dlatego agrounia mówi jasno. Będziemy znakować żywność w sklepach flagą kraju pochodzenia. Wprowadzimy monitoring żywności, tak żebyśmy wiedzieli, co gdzie przepływa. A docelowo musimy jasno mówić, że większość żywności w sklepach to musi być żywność polska, ta, która jest dostępna. I agrounia będzie mówiła o tym bardzo głośno. Między innymi to są jedne z naszych ważniejszych postulatów, z którymi idziemy też dalej do wyborów. Dziękuję. Dziękuję. Jeszcze raz niech Pani zada pytanie, czy z czego się cieszę? Z tego, że Koalicja Obywatelska szczyci się i chwali tym, że za ich rząd, za OSL, bezrobocie w Polsce wynieszyło ponad 14%. Pani redaktor, czy pamięta Pani, jakie było bezrobocie za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości? Czy pamięta to Pani? Ale ja pytam teraz Pana o to, jak rzuciła Koalicja Obywatelska z PSL i czy Pan też pobiera ich teraz po prostu reakcję na to, że wygrali proces w SON-ie z Prawa i Sprawiedliwością, że szczytą się tym, że za ich rządów bezrobocie będą się oponęć 14%. Przegrali, bo ludzie, których Pani reprezentuje w tej rozmowie, powiedzieli, że to jest inna liczba. A ja pamiętam, co było za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Czy może Pani mi przypomnieć, jakie bezrobocie było, kiedy Prawo i Sprawiedliwość rządziło pierwszy raz? A ja Pana pytam, jak Pan się odniesie do tego, kiedy rządziła Koalicja Obywatelska z PSL i bezrobocie wynosiło ponad 14%. Czy może Pani mi przypomnieć, jakie było bezrobocie za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości? Czy Pani może odpowiedzieć na moje pytanie? Jak Pani odpowie na moje, to ja odpowiem na Pani pytanie. Ja proszę, żeby Pan odpowiedział na moje pytanie. Czy jest Pani w stanie mi odpowiedzieć, jakie było bezrobocie za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości? Czy jest Pani w stanie mi odpowiedzieć, jakie bezrobocie dzisiaj jest w województwie warmińsko-mazurskim, w warmińsko-mazurskim, w którym wczoraj byłem? Czy jest Pani mi w stanie odpowiedzieć, czy ciągle mamy tkwić w tym, co jest i mamy dawać się nastawiać, szczuć jedni na drugich? To, co robi Wasza telewizja, Wasza szczujnia i będziemy to nazywać jasno. Czy jest Pani w stanie mi odpowiedzieć, jakie bezrobocie było za pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości? Widzę, że Pan mi nie może odpowiedzieć na moje pytanie, więc zadam drugie pytanie. Odreśli Pana wywiadu u Mariany Schreiber, gdzie powiedział Pan, że jeżeli dojdzie, czy doszedł Pan do władzy, to pierwsze, to pozwól, że Pan Pana Balcerowicza za to, co zrobił polskim rolnikom i polskiej wsi. Czy dalej podeszłuje Pan też słowa? Czy dojdzie? Pani redaktor, czy Pani myśli o tym, ja tak odpowiem bardziej rozbudowanie, że współpraca Michała Kołodziejczaka z jakimikolwiek politykami spowoduje, że Michał Kołodziejczak się zmieni, bo nie zmieni zdanie. Kiedy były wprowadzone reformy Balcerowicza, my dobrze wiemy, co działo się na polskiej wsi, my dobrze wiemy, jaką cenę Polska wieś za to zapłaciła i dzisiaj ja i ludzie agro-unii są gwarantem tego, by drugi raz takie rzeczy się nie działy. Więc proszę tutaj się nie cofać, bo ja pamiętam, że bardziej takim społecznym, można nawet powiedzieć politykiem bardziej socjalnym, był Lech Kaczyński. Jarosław Kaczyński był zawsze politykiem, któremu dużo bardziej było do liberałów. Tylko dzisiaj sprawdził sobie, co wychodzi w badaniach i jakim politykiem on chce być. Bo Jarosław Kaczyński, z tego co ja pamiętam, jeszcze kilkanaście lat temu, był politykiem dużo bardziej liberalnym, niż dzisiaj ci, którzy często uważają się za liberałów. Więc to bardziej spuścizna Lecha Kaczyńskiego, który był politykiem społecznym, który wskazywał na to. A dziś mówiąc też o tym, wie pani, ja pani odpowiem taką prostą, prostym powiedzeniem. A może nawet, a może nawet, a może nawet nie. Widzimy, co działo się kiedyś i możemy oczywiście tkwić, dawać się nastawiać jedni na drugi. Ja powiem więcej. Składałem propozycję pomocy w rozwiązaniu tych problemów waszemu ministrowi Robertowi Telusowi. Nie chciał rozmawiać, nie rozmawiał, nie chciał nas wpuścić przez wiele miesięcy na rozmowę do ministerstwa. Czy uważa pani, że wtedy naszym zadaniem jest tak, niech pani mi teraz odpowie, mamy stać na ulicy pod ministerstwem, czy dać się po prostu zaszczuć przez telewizję publiczną. Co by pani wybrała? Bo ja wybrałem czwartą odpowiedź. Rozmawianie z politykami, z którymi pewnie nas różni wiele tematów. Ale dla nas najważniejsze jest dzisiaj rozwiązanie tych tematów. I dzisiaj, powiem pani tutaj, wolność i bezpieczeństwo ludzi to jest konkret. To jest konkret, o którym musimy mówić. Jak ma się dzisiaj czuć bezpieczny i wolny człowiek, który nie wie, co będzie po 15 września z pszenicą? Jak ma się czuć producent pomidorów, ogórków czy marchewki, który nie wie, czy sprzeda te warzywa normalnie za jakiś czas? I wie pani, możemy oczywiście mówić, że nie rozmawiajmy o tym z tymi, którzy są od nas inni. A ja jednak widzę ludzi, moich sąsiadów, którzy żyją, dla których sprawy te do załatwienia są normalne, i fundamentalne, normalna egzystencja ludzi. Dla mnie wolność i bezpieczeństwo to jest konkret. Ma to być osadzone w konkrecie. A będzie to konkretne wtedy, kiedy społeczeństwo będzie dostatnie, kiedy będzie miało pieniądze, kiedy nie będzie się bało. I czy to ja załatwię z Tuskiem, czy załatwię to z kim innym, to dla mnie dzisiaj ważne jest to, że są politycy, którzy byli odważni i powiedzieli, idziemy to załatwiać, idziemy załatwiać te sprawy i pokazujemy, że to jest istotne. Oczywiście może pani mówić, że Boże, myśmy zdradzili wszystkie nasze, nie wiadomo co. Ja i ludzie agrouni są zakorzenieni w wartościach. Są i będą. I dla nas to jest sprawa istotna. I ja tutaj rozmawiam z ludźmi, dzisiaj byłem. Tutaj z tymi. Tutaj z tymi, którzy stoją. I dla nas jest to istotne. Oczywiście wy możecie robić swoje. I kiedyś, kiedyś wspomnimy ten trudny czas, waszą nagonkę na moją osobę, moją rodzinę, ludzi agrouni. Wspomnimy to i powiemy, że zobaczcie, jednak mogło być inaczej. A to my, pierwsi pokazaliśmy przywóz zboża technicznego z Ukrainy, gdzie dostaliśmy zarzuty karne, zarzuty karne, za to, że poszliśmy do Urzędu Wojewódzkiego i powiedzieliśmy, żeby to rozwiązać. To my blokowaliśmy, to agrounia blokowała zabijanie zdrowych świn, których rząd Prawo i Sprawiedliwość zabił w Polsce bardzo dużo, bo to była ta walka za SF-em ogromna. To my wskazywaliśmy i wskazujemy na dominację sklepów i korporacji, które głównie zarabiają na polskiej żywności. To my pokazujemy te patologie, które dopuszcza się rząd z Prawa i Sprawiedliwości i je nagłaśniamy. I szkoda, że ten rząd tych problemów nie chciał rozwiązać, bo poprzez dosypywanie pieniędzy, a najpierw kopanie tych dziur, można pomagać. I to jest norma, że jak ktoś potrzebuje, to trzeba mu pomóc. Ale nie jest normą tworzenie problemów, a później tylko i wyłącznie poprzez dosypywanie pieniędzy, mówienie, że w ten sposób się rozwiązuje. Tak się tego nie robi. Są potrzebne rozwiązania systemowe, o których mówimy. Każda żywność w sklepach ma być oznaczona. Ma być wprowadzony europejski monitoring żywności, tak, żebyśmy wiedzieli, co gdzie przepływa. Mamy dążyć do tego, żeby polskiej żywności było w sklepach ponad połowę. Tak, żeby ci, którzy ją produkują, byli bezpieczni. I tutaj się zaszywa mówienie o bezpieczeństwie. Bezpieczeństwie ludzi, jednostek. Już Panu mówię. Proszę Pana, chcemy wprowadzić zmianę, żeby sklepy i supermarkety kupowały od polskich rolników. Żeby nie było tak, jak miesiąc temu było ze śliwkami. Kiedy przed rozpoczęciem... Jak to zrobić? Jak to zrobić? Proszę Pana, jeżeli ja widzę dzisiaj firmę na Lubelszczyźnie, która kupuje poniżej kosztów produkcji, która... Minister Telus mówi jasno, że oni kupują poniżej kosztów produkcji. Naprawdę można tak robić i ja w pierwszym miejscu bym pojechał do takiej firmy jako człowiek, który może kiedyś będzie miał możliwość. Ale proszę Pana, najpierw to ja chcę zadać tym ludziom jedno proste pytanie. Dlaczego pozwalacie okradać naszych rolników? Dzisiaj nikt nie zadaje tego pytania dużym firmom. Nie zadają pytania. Chcemy wprowadzić pokazywanie cen, które są opłacalne i tego, by poniżej cen opłacalnych nie można było kupować. Ja już Panu odpowiadam. Mówimy o rozwiązaniach systemowych. Dwa miesiące temu we Francji rząd, ten niedobry rząd, który tam jest, francuski, powiedzieli tak. Jeżeli żywność i produkty u rolników i u producentów tanieją, to muszą o tyle samo być tańsze w sklepach, bo inaczej nałożą im podatek od nadmiarowych zysków. Zebrali wszystkich supermarketów, pośredników i Macron im powiedział, jak nie opuścicie cen, macie podatek, więc macie wybór. Albo opuszczacie ceny, albo i tak to, co zarobicie, Wam odbieramy. I da się wprowadzić te zmiany. Mówili, że nie da się wprowadzić flagi na opakowaniach. Mówił ten rząd, to zrobiła Agrounia, lobbowała i żeby to zostało wprowadzone, musieliśmy zatrzymać autostradę i wtedy, kiedy ministrem był Ardanowski, po zatrzymaniu autostrady, uruchomił procedurę w Unii Europejskiej, która miała na celu właśnie znakowanie tego. To my, kiedy rządzi Prawo i Sprawiedliwość, zatrzymaliśmy autostradę, bo do Polski przyjeżdżało mięso ze stref ASF z Litwy i pod pozwoleniem na przywóz tego mięsa z Litwy był podpis głównego lekarza weterynarii, który pozwolił przywozić mięso ze stref ASF z Litwy na innych zasadach, niż to jest w Polsce dozwolone. Specjalne zasady. Więc wie Pan co konkretnego? Dzisiaj trzeba po prostu chcieć i dać odpór wielkim firmom, korporacjom i powiedzieć, że tacy ludzie jak Pan czy mój ojciec, który dzisiaj wycina kapustę i ja żyję tylko z tego, mogli normalnie patrzeć w przyszłość, by czuć się bezpiecznie. I to będziemy wprowadzać. Mamy program dla rolnictwa, ale pierwsze, co bym zrobił, to bym spytał firm na Lubelszczyźnie, dlaczego okradacie naszych rolników i kupujecie poniżej kosztów produkcji. Dlaczego? Jeżeli zarabiają na tym, to ja bym się nie bał chociażby przechodzić do innych, bardziej drastycznych procedur, bo dla nas żywność Polska jest priorytetem w tym, co my robimy. Jest priorytetem. truskawka na przemysłowa oskuwana była po 350, tak? Tak. No i teraz odbierajmy to, wyprodukujmy to i komuś do opłania. Ale kupują polscy, przyczynią radnych, polskich, sprzedają do większy te mrożonki i idą za jakąś konkretną jedność. Proszę Państwa, kto ma z tego życie? Przede wszystkim to mamy w Polsce rząd, który ma dbać o to, żeby nie było tak jak powiedział ten pan, że ktoś kupuje tanio truskawkę oskubaną, czyli bez ogonków, zarabia na tym krocie, sprzedaje dużej firmie i ona na tym zarabia, a polski rolnik jest podlony. Nie może tak to wyglądać. Ja to bym wprowadził jasno. Pokazać na półkach sklepowych cenę, po ile dany produkt jest kupowany od rolnika, po ile jest sprzedawany w sklepie. Niech ludzie przejrzą na oczy, że ktoś na tym zarabia. Niech ludzie przejrzą na oczy, że są firmy, które się tu po prostu nie boją skubać naszych rolników. Została wprowadzona i jest wprowadzona od dawna ustawa, która mówi, że nie można zatrudniać człowieka poniżej danej stawki za godzinę. Dlaczego nie pokażemy, że wyprodukowanie truskawki, maliny, ziemniaków, kapusty to jest też określony koszt i nie można kupować tego wszystkiego poniżej kosztów produkcji. Dlaczego? Bo ktoś na tym zarabia, bo jak coś w tym kraju nie działa, to znaczy, że ktoś na tym zarabia i sobie załatwia. Największym wrogiem wprowadzenia tych przepisów w flagi na ziemniakach było stowarzyszenie, które składało się z importerów ziemniaków do Polski. Polskich firm lobbowali, by nie trzeba było znakować tutaj flagą kraju pochodzenia. Nam się to udało zrobić i dzisiaj kapitał jaki jest, czy to jest jakaś polska firma czy zagraniczna, my musimy widzieć pojedynczych ludzi, którzy na tym zarabiają bądź tracą i normalne jednostki i będziemy o tym głośno mówić pomimo wszelkich przeciwności, które są nam robione. Ja jestem rolnikiem, ja prowadzę z moim bratem, ojcem, z moją rodziną gospodarstwą, z którego żyje 11 osób, zajmujemy się tylko tym. Dzisiaj wycinamy kapustę, kopiemy ziemniaki, jesteśmy po żniwach i też rozkładamy ręce i nie wiemy co będzie dalej. I ja, moje działanie tutaj na rynku, na giełdzie w Broniszach jest jasne. Ja chcę załatwić te sprawy i wrócić do siebie na wieś, robić to co kocham najbardziej. Uprawiać kapustę, sadzić, kopać ziemniaki, pielęgnować rośliny. Tylko tego nie zrobimy, jeżeli rząd nie będzie mówił o naszych problemach, jeżeli nie załatwi tych problemów. Dla mnie to też nie jest prosta misja, bo dzisiaj zderzamy się z wielkim oporem z różnych stron i z pytaniami o to, jakie było bezrobocie, jak rządzili ci czy inni. Pani redaktor, ja mam dzisiaj konkretne sprawy do załatwienia. Żeby ludzie w Polsce czuli się bezpiecznie i żeby nigdy więcej nie było tego, co działo się na polskich wioskach w latach 90-tych. Bo była bieda potężna, ja pamiętam, kiedy ludzie z PGR-ów popadali w nałogi, było potężne bezrobocie i żyli w beznadziejni. Panie Kołżyjczyk, jak można było? Po to do Sejmu. Po to do Sejmu. Po prostu nie zrobi Pan dlatego, że pan stracą na tym, że pan idzie do Sejmu, bo pan odpada się odwrócą. I był taki człowiek, który tych rolników do czegoś mobilizował i jakaś walka była. W Sejmie w Sejmie to jest tylko w tym weźmie. I teraz Pan wchodzi w te układy. Tak samo zeszmacił się z Pałęsa. Proszę Pana, ja Panu powiem tak. Proszę uwierzyć i zaufać. Bo ja pamiętam, co mówiono też w pewnym momencie Andrzeju Leperze. Jak rolnicy też mówili o nim, że się zeszmacił, że się sprzedał, że się oddał. I ja mogę powiedzieć tak. Jak nie lepiej było, gdyby Pan w tej agrouni robił to Pan robił do tej pory? Proszę Pana, dzisiaj mamy normalny ustrój demokratyczny i sprawy załatwia się w Sejmie. Ja mogę stać na ulicy i pod ministerstwem nie wiadomo jak długo. Niech Pan to wytłumaczy mojej żonie, moim dzieciom, mojej rodzinie, że Kołodziejczak ma stać, a minister powie, że go nie wpuści na rozmowę. Wie Pan, to jest upadlanie ludzi. Tych ludzi, którzy tworzą agrounię. Też. Bo my mamy stać i mamy nic nie robić, tylko krzyczeć. Nie. Jest normalny ustrój, według którego będziemy sprawy załatwiać. I wielu było takich, którzy mówili, że jak pójdziemy na rozmowę, to zostawimy rolników. I przez pięć lat nie było ani jednej takiej sytuacji. I ja Pana i innych przekonam działaniem, że Pana obawy są. To jest normalne. Ale ja zrobię wszystko, żeby one nie były słuszne. A dzisiaj, jeżeli ktoś się obawia, ja proszę tylko o jedno. Uwierzcie i zaufajcie. I ja rozumiem Pańskie obawy. Ja powiem więcej. Ja sam widzę, co dzieje się w Sejmie. Tam jest bardzo dużo nierówności. Tam są sprawy, których my nie rozumiemy. Tam są sprawy, które tylko i wyłącznie nas dzielą. A my mamy załatwić to, co jest dla nas podstawą i powiedzieć, że jesteśmy obok całego syfu, bałaganu, wszystkich złych rzeczy. I idziemy po konkretne sprawy. Ja Pańskie obawy rozumiem. Czy są jakieś przyzadania od dziennikarzy? Od dziecka. Tak. Przerwała miła, ja to nie mam. Przerwałem, to dziecka w Równiu. Od 13 roku by się zaprowadzałem. Tak. Nie będę mówić takim tydzień. Później, oczywiście, wystarczyłem się. Tak. Przechuły załocnie. Tak. Ja byłam zawodowo 30 lat.