Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Michał Kołodziejczak nazywa 'Półkę Lokalną' kłamstwem PiS

Michał Kołodziejczak nazywa 'Półkę Lokalną' kłamstwem PiS

Michał Kołodziejczak skrytykował pomysł "Półki Lokalnej" i oskarżył PiS o stosowanie propagandy oraz fałszywych obietnic wobec rolników. Wzywał rząd i ministra do debaty o polskim rolnictwie i zarzucał brak realizacji postulatów Agrounii.

Najważniejsze zarzuty


Kołodziejczak zarzuca, że propozycja "Półki Lokalnej" to ostatnia deska ratunku i propaganda mająca omamić wyborców. Twierdzi, że przez lata kolejne rządy i ministrowie ignorowali postulaty Agrounii o obowiązku obecności polskich produktów na półkach.

Postulat dotyczący polskich produktów


Przez pięć lat Agrounia, według Kołodziejczaka, domagała się ustawowego zobowiązania sklepów do kupowania przynajmniej połowy strategicznych produktów od polskich rolników. W wypowiedzi zaproponował też program obowiązkowej kontraktacji, który miałby stopniowo wprowadzać zakup polskiej żywności przez sieci handlowe.

Skutki dla małych sklepów i gospodarstw


Kołodziejczak podkreśla, że w wyniku ekspansji dużych sieci i braku polityki ochronnej upadły tysiące małych sklepów – w 2022 roku wspomniał o 4 tysiącach zamkniętych oraz prawie 10 tysiącach zawieszających działalność. W jego ocenie rządy doprowadziły do likwidacji około 200 tysięcy gospodarstw trzodziarskich; dziś pozostało około 50 tysięcy hodujących świnie.

Wezwanie do debaty i żądania konkretów


Mówca wzywa ministra do publicznej debaty o rolnictwie i domaga się ujawnienia listy osób, które zdaniem niego zarobiły na imporcie zboża z Ukrainy. Przypomina też brak wdrożenia postulatów z programów sprzed lat, na przykład utworzenia inspekcji kontroli żywności, oraz krytykuje niespełnione obietnice dotyczące wyrównania dopłat i ekoschematów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry, możemy zaczynać? Witam Państwa na konferencji prasowej, na której odniesiemy się do pomysłu agrouni, o którym mówiliśmy przez 5 lat, chodząc tutaj na spotkania w Ministerstwie Rolnictwa. Przez 5 lat agrounia mówiła jasno kolejnym ministrom PiSu, którzy kapitulowali. Najpierw Jurgielowi, który został zdymisjonowany, później był Ardanowski, też został zdymisjonowany, później był Puda, wyrzucony, Kowalczyk, też nieskuteczny, też wyrzucony. I wszystkim tym ministrom, łącznie z ministrem Telus, mówiliśmy im, żeby wprowadzić ustawę, która zobowiąży sklepy do tego, by przynajmniej połowa produktów strategicznych pochodziła od Polaków, od polskich rolników. I co słyszeliśmy? Słyszeliśmy od kolejnych ministrów PiSu, że się nie da, że ustawodawstwo jest nie takie, że sklepy są zagraniczne, że nie można ingerować, że to jest wolny rynek, że to są przepisy unijne. I dzisiaj robi PiS z ludzi idiotów. Proszę Państwa, dzisiaj mamy takie zestawienie, jasne i proste. Tutaj mamy naiwnych z PiSu, którzy myślą, że Polacy znowu w to uwierzą, a ja mówię jasno. My jesteśmy normalnymi, poważnymi ludźmi i weźcie, przestańcie nas okłamywać i oszukiwać. To, że oni dziś mówią, że wprowadzą dwie trzecie produktów polskich na półkach sklepowych, na półce lokalnej? Nie. To jest ostatnia deska ratunku PiSu. Omamić i oszukać ludzi i wyprowadzić ich w pole. To nie półka. To pusta deska, ostatnia deska ratunku, która nazywa się kłamstwo i propaganda. I dziś używają właśnie tej propagandy do mówienia, że to wprowadzą. Jeżeli to uważacie, że to wprowadzicie, to trzeba było to zrobić wcześniej, kiedy tutaj na tych rozmowach z ministrem Ardanowskim, dzisiaj został wywołany ten szeregowy żołnierz na polecenia Jarosława Kaczyńskiego, którego można jasno zadania określić w taki sposób. Krzyknij, biegnij, wyjdź, kłam, omam, oszukaj. I do tego używany jest byłym minister Ardanowski, z którym właśnie o tym postulacie rozmawiałem dokładnie cztery lata temu, tutaj, w tym budynku przed wyborami, na spotkaniu z wszystkimi przedstawicielami największych sieci handlowych. Co się okazało? Okazało się, że Ardanowski ze spotkania z przedstawicielami sieci handlowych wyszedł po dziesięciu minutach. Przedstawiciele największych sklepów tak krzyczeli na pracowników ministerstwa, że ja bym się wstydził i wstyd mi było siedzieć na tym spotkaniu. I to pokazało poddańczą pozycję Prawa i Sprawiedliwości względem wielkich sklepów, którym oni mogą poopowiadać, a i tak później skończy się tylko i wyłącznie na obiecywankach. Jak dzisiaj, ministrze Telus, mam do ciebie pytanie, jak dzisiaj zapewnisz dwie trzecie schabu na półkach sklepowych, skoro dziś Polacy nawet nie produkują połowy mięsa schabowego, które jest jedzone w Polsce? Ministrze Telus, jak doprowadzisz do tego wszystkiego, kiedy obiecałeś nam, że w ciągu kilku dni ujawnisz listę rabusiów, którzy dorobili się na przywozie zboża z Ukrainy. Mamy tobie wierzyć? Gdzie jest to, co obiecywaliście? Zobaczcie. Prawo i Sprawiedliwość w 2014 roku szło z postulatem wprowadzenia Polskiej Inspekcji Bezpieczeństwa i Kontroli Żywności. To jest postulat z programu PiSu z 2014 roku. Gdzie to jest? Gdzie to jest zrealizowane? Gdzie to zrobiliście? Można takie coś sobie rzucać. To są obietnice PiSu, które były od 2014 roku. Nie było. Upadki, dziesiątki tysięcy sklepów ogólnospożywczych upadły, które sprzedawały polską żywność. Tylko, tylko w 2022 roku zostało zamkniętych 4 tysiące sklepów głównie ogólnospożywczych, małych, drobnych, a prawie 10 tysięcy zawiesiło swoją działalność w 2022 roku. A z jakim postulatem szedł PiS do wyborów w 2000? To jest program z 2014 roku, na realizacji którego mieli tyle lat. Przeciwdziałanie praktykom monopolistycznym wielkich sieci handlowych. A Biedronek mamy już 3,5 tysiąca w Polsce. W ostatnim roku otwartych zostało około 150. W tym roku tyle samo i w miejsce ich upadają małe sklepy. Przejmowanie rynku przez wielkie monopoly, które później dyktują to, co będzie się działo. Więc dziś te opowieści można sobie włożyć między palcem. Ja tutaj wzywam ministra Tylusa na debatę. Na debatę o polskim rolnictwie. Wykorzystujecie dzisiaj wszystkie swoje media, swoją propagandę, swoje puste obietnice. Ja pana wzywam. Pan chce rozmawiać o konkretach, jestem gotowy. Z polskiej wsi za chwilę zostanie klepisko. Stańmy na tym klepisku i rozmawiajmy. Nie na ustawionych przez was dożynkach, z których zrobiliście polityczne wiedza. Nie w taki sposób, gdzie przez 5 lat nie chcieliście z nami rozmawiać. A dziś robicie z nas po prostu idiotów. Zobaczcie. PiS szedł do wyborów z postulatem ograniczenia przywozu zbóż z krajów trzecich. Oni nawet nie potrafią kontrolować tego, co do kraju wjeżdża. Jak mamy dzisiaj wierzyć w te kolejne obietnice? Kolejne. 2015 rok. Niezbędne działania na rynku mięsa wieprzowego. Chwila. To już jest niepoważne. W ciągu rządów PiSu upadło około 200 tysięcy gospodarstw, które hodowały trzodę chlewną. Dzisiaj już nie hodują. Nie ma ich. Te gospodarstwa nie hodują zwierząt. Zostało około 50 tysięcy gospodarstw, które hodują świnie. Kto ma to robić? Wielkie monopoly poddały, oddaliście wielkim sklepom, wielkim monopolom to, co w Polsce było produkowane. I zniszczyliście to. Dziś polska wieś nie może być tylko przez was używana jako miejsce, gdzie siejecie swoją propagandę. Tych obietnic PiSu było bardzo dużo. Wyrównanie dopłat. My możemy o tym mówić. Do dzisiaj wyrównane dopłaty nie są. Bo żeby dostać poziom unijny, to musimy spełnić jakieś chore warunki, których nie muszą spełniać inni, by takie pieniądze dostać. Które wymyślił PiS? Które wymyślił PiS. Ekoschematy tak zwane, które trzeba spełniać. Dlatego kiedy ja dziś słyszę o tym, to mówię jasno. My mamy, Agrounia razem z Koalicją Obywatelską. Program wprowadzenia odpowiedniej ilości polskich produktów na zasadzie obowiązkowej kontraktacji, która będzie wprowadzana w sklepach z biegiem czasu. Gdzie zobowiążemy sklepy do tego, by kupowały od polskich rolników. By ta żywność tam była. By usystematyzować produkcję. Żeby polski rolnik wiedział, co ma i ile ma tego produkować, hodować, uprawiać na przyszły rok. Dzisiaj zrobienie półki. Kto to zrealizuje? Kto dostarczy z pustej chlewni? Dostarczycie te świnie? Te schabowe? Ja zapraszam wszystkich na spacer. Dnia po tym filmie pokażemy wam jak wygląda półka sklepowa chociażby w Kauflandzie. Gdzie trudno szukać odpowiedniej ilości polskiego schabu. Bo go po prostu nie ma. I tutaj jeszcze pytamy raz o tą listę rabuszów, która dorobiła się na przywozie zboża z Ukrainy. Upadło w Polsce, upadły gospodarstwa, a wy zmusiliście do tego, by sprzedawali swoje zboże poniżej kosztów produkcji. Ja nie wierzę. Oddaję teraz głos Dorota Niedziela. Szanowni Państwo, Pan Kołodziejciak już powiedział o tym. Zajmujemy się tym w Sejmie już 8 lat przez rządy PiSu. I pokazywaliśmy jakie konsekwencje będą w związku z hodowlą, z ASF-em i z hodowlą świn. Nieopłacalności, złej pomocy, braku pomocy przy biosekuracji. Proszę Państwa, w Polsce stoi pustych 200 tysięcy chlewów. Tam nie ma trzody chlewnej. Sześć milionów świn przyjeżdża co roku z Danii. To są wszystko świnie hodowane w systemie kontraktowym, z którego w zasadzie polski rolnik ma tylko usługę, a my jemy absolutnie nie polskie kotlety. Jak Pantelus chce zapewnić kotleta polskiego, 2 trzecie polskiego kotleta w sklepach? To są dziś, proszę Państwa, informacje. Zobaczcie, jabłka, luzem, producent RPA. Pietruszka, która w Polsce jest uprawiana. Skąd pochodzi? Pochodzi z Hiszpanii. Jak, kto sprowadza najwięcej gruszek i kto sprzedaje gruszki w Polsce? Proszę Państwa, Hiszpania. I takich przykładów można mnożyć. Każdy z nas do sklepów widzi tą sytuację. Proszę Państwa, jak trzeba kłamać, jakiej obłudy używać, żeby ratować swój wizerunek na wsi? Pan Michał podał przykład programu z 2014 roku. Tych programów rolnych było 6, proszę Państwa. Żaden nie został zrealizowany. W każdym powtarzano te bzdury i te opowieści. Musi być bardzo trudna sytuacja na wsi i słupki muszą lecieć, skoro wychodzą w tej chwili z konkretem, czyli z półkami. Może to są półki dla spółek Skarbu Państwa. Może to są półki dla kolegów zatrudnianych w PiS-ie. Ale na pewno nie będą to półki dostępne dla rolników. Gdzie są sklepy, małe sklepy na obszarach wiejskich, które zniknęły z tych obszarów, które rzeczywiście handlowały miejscowymi towarami? Ich po prostu nie ma. To wszystko są opowieści. Proszę Państwa, Polska ma najniższy poziom trzody chlewnej od II wojny światowej. Opłacalność spada. Przez ostatnie 8 lat wzywaliśmy kolejnych ministrów do odbudowy polskiej trzody chlewnej. Do pokazania strategii odbudowy polskiej trzody chlewnej. Nikt z nich się tym nie zajął. Nie ma fachowców. To są tylko i wyłącznie nominaci partyjni. Ostatnim fachowcem w rządzie PiS-u była w 2015 roku lekarz weterynarii pani minister Lech, która jak powiedziała, że z polskiej wsi zniknie 15% hodowli trzody chlewnej, to ją po prostu zwolniono. A zniknęło 70%. To jest prawda o PiSie. To jest prawda o tym, jak PiS oszukuje polską wieś. Okłamują, oszukują, a teraz pokazują jakieś bzdury o półkach w supermarketach, do których doprowadzili, że właściwie zmonopolizowały polski rynek. W każdej wsi jest w tej chwili Biedronka albo inna sieć, która absolutnie nie ma takiej możliwości, żeby zabezpieczyła nam 2-3 polskich produktów. Szanowni Państwo, przez ostatnie 8 lat z polskiego rynku zniknęło ponad 200 tysięcy małych, rodzinnych sklepów. Przez ostatnie 8 lat z Polski w Polsce zamknęło się ponad 120 tysięcy gospodarstw rolnych. W województwie lubelskim, z którego pochodzę, rolnicy, głównie plantatorzy owoców miękkich, ale też jabłek, czyli pestkowych, nie wiedzą, czy sprzedadzą swoje plony i za ile. A jak sprzedadzą, to są ograbiani. W województwie lubelskim w ubiegłym roku za sok jabłkowy potężne koncerny zapłaciły im 50% wartości rynkowej, czyli 32 grosze średnio za litr, podczas gdy cena na rynku była ponad 70 groszy. Zarobili na samym skupie, już nie mówię o przetwórstwie. A dlaczego? Dlatego, że zostały rozbite grupy producenckie. Regularnie, regularnie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa robiła wszystko, aby grupy producenckie, które skupiały producentów rolników i które były siłą do tego, aby negocjować ceny, ale także stanowiły potencjał dla nas, dla kupujących, dla konsumentów, praktycznie przestały istnieć. Tak wygląda dzisiaj polityka partii rządzącej. Przed chwilą rozmawiałam z rolnikami z województwa lubelskiego, którzy mówią, konieczne są kontrakty, ceny kontraktowe, tak, aby zwrócone zostały koszty produkcji i koszty pracy, ciężkiej pracy rolników, ogrodników, sadowników, plantatorów. Niestety ta władza dzisiaj przypomina sobie po 8 latach o rolnikach i mówi o jakiejś półce. Ta półka może się okazać pisowską spółką kolejną, która będzie łupiła i grabiła rolników, ogrodników i sadowników. Na to nie ma zgody. Ale do puenty, proszę Państwa. Praca na roli zarządów PiSu przestała się opłacać. Kierowane kolejne dziesiątki miliardów na polską wieś pokazują, że nie opłaca się praca na polskiej wsi i to jest skandal. Dzisiaj, jak ja słyszę, że mamy zwrócić koszty produkcji i dać trochę na życie rolnikom, to ja sobie myślę, co za dziadoscy ludzie nami rządzą. Jasno to mówimy. Co za dziadostwo zaczyna się dziać, że mówimy, by polskiemu rolnikowi dopłacano do produkcji, bo inaczej nie przeżyje. Ile możemy to akceptować? Jakie są zarobki największych supermarketów na handlu żywnością? To nie są dziesiątki, to są setki miliardów złotych każdego roku. I oni na to pozwalają. Wy tracicie wszyscy w mieście ludzie, których kieszenie są drenowane. A polski rolnik oddaje za pół darmo. Za darmo. Dopłaca. Dokłada. A później trzeba mu dopłacać, żeby przeżył. I dzisiaj mowa o półce polskiej? Dziś mówmy jasno. Mają być polskie produkty w sklepach. Ma być ich jak najwięcej. Mają być dobrze oznaczone. Mają być zidentyfikowane. To Agrounia wydeptała tutaj, w tym ministerstwie, przepisy o znakowaniu ziemniaków. I dzisiaj mówimy wspólnie. Agrounia z całą koalicją obywatelską. Wszystkie produkty żywnościowe, te świeże, te które są pod ręką, mają być znakowane flagą kraju pochodzenia. Ma być wprowadzony system monitoringu żywności, żeby cwaniacy, którzy pod rządami nieudolnych ludzi, nie przepakowywali produktów w polskie opakowania, które przyjeżdżają z zagranicy. Trzeba zrobić porządek. Boją się. Boją się, bo ten porządek zrobimy. I ludzie, którzy dziś wspierają i zarabiają, na rządach PiSu, pójdą siedzieć. Nie będzie oszukiwania polskiego społeczeństwa. Każde oszustwo przyczynia się później do okradania polskich rolników. I mówmy o tym głośno. Ja apeluję do telewizji publicznej. Weźcie w końcu, zacznijcie mówić prawdę. Jeżeli słyszymy i prawdą jest to, że dzisiaj dziennikarze agrobiznesu dostali informację, by nie mówić dużo o problemach, a tylko o tym, co się dzieje dobre na polskiej wsi, no to jest skandal. Czy wy jesteście jeszcze ludźmi, patriotami, Polakami? Media są od tego, żeby nagłaśniać problemy, żeby ktoś się tym zajął. A półki w sklepach są od tego, żeby tam było jak najwięcej polskich produktów. To jest oczywistość. I wracamy do tego, że mówimy o czymś, co kiedyś było normą. Normą. Bo normą musi być to, że na półkach sklepowych jest polska żywność. A dziś trzeba do tego wracać. Bo ta żywność jest niszczona, wyrzucana często. I się nie opłaca. Proszę Państwa, jeżeli są jakieś pytania, to odpowiemy. Proszę Pana, proszę zadawać pytania na temat, na temat rolnictwa, na temat tego, że ludzie się wieszają na polskiej wsi, że są samobójstwa. Człowieku, Ty masz trochę w sobie jakieś odpowiedzialności za to, co robisz? Nie, jest Pan... Nie. Pan nie jest dziennikarzem. Proszę Pana, Pan nie jest dziennikarzem. Proszę Pana, Pan... Proszę Pana. Zaraz Pani Niedziela odpowie. A Pan pokazuje jasno. Pan nie jest dziennikarzem. Pan jest pracownikiem jakiejś publicznej, wypłacanej z budżetu państwa, agencji, PR-owo reklamowej, największej partii, która dzisiaj rządzi w Polsce. I ja Panu powiem tak. Niech Pan zadaje pytania na temat, dlaczego w Polsce upadło 200 tysięcy gospodarstw. Bo ja to, ja pytam, ja Panu przekażę to pytanie. Proszę zadać pytanie na konferencji prasowej ministra Tylusa. Dlaczego w Polsce zarządów PiSu 200 tysięcy gospodarstw zrezygnowało z hodowania świni? Dlaczego? Zna Pan odpowiedź na to pytanie? Proszę Pana, dzisiaj Rosja, kraj, który zaatakował wolną Ukrainę normalnych ludzi, zasługuje na największe słowa potępienia. I to jest oczywiste. Czego wy szukacie? Jakiejś sensacji, żeby zbrodniarzy nazywać ludźmi, z którymi mamy dzisiaj rozmawiać? To Jarosław Kaczyński mówił, bracia Rosjanie. Pani Michale, ale ja, wie Pan, jest Pan pod Ministerstwem Rolnictwa. Mówimy dzisiaj o rolnictwie. Jeżeli Pan nie szanuje tych tysięcy, mamy w Polsce milion dwieście gospodarstw. Ci ludzie chcą, żeby mówić o ich problemach. A Pan zmienia temat. My mówimy o ich problemach. Wie Pan, że 200 tysięcy, będziemy to powtarzać naprawdę cały czas, 200 tysięcy chlewni stoi pustych przez politykę rządu Prawa i Sprawiedliwości. Jesteśmy pod Ministerstwem Rolnictwa. I w imieniu rolników, chcemy zadać pytania. I bardzo proszę, żeby Pan zadawał pytania, na które mogą rolnicy odpowiedzieć, albo mogą znać jakiś temat. Proszę nie zmieniać tematu. Ja wiem, że niewygodne dla Pana jest to, że rolnictwo jest w katastrofalnym stanie. Niewygodny jest dla Pana temat. Ministerstwo Rolnictwa Rolnictwa Rolnictwa Rolnictwa Rolnictwa jest wielkim resetem, z takimi rzeczami. Proszę zapytać rolników, dlaczego tracą? Dlaczego mają największy od drugiej wojny światowej problem z dochodowością? Dlaczego Ministerstwo Rolnictwa nie działa w imieniu rolników, tylko działa politycznie. I mówi o jakiejś półce. A niech Pan pojedzie na wieś i zapyta, co w tej chwili rolników najbardziej niepokoi. Proszę zapytać, po ile sprzedają zboże. Proszę zapytać, dlaczego nie hodują świn. Proszę zapytać o te rzeczy, a nie pytać o reset, to ja powiem o resecie. Wiele gospodarstw przeżyło wielki reset, kiedy zarządów partii, którą Pan tymi pytaniami wspiera, nie przeznaczyło rekompensat i pomocy dla polskich rolników, którzy sprzedawali za wschodnią granicę, wie Pan? I wtedy te gospodarstwa przeżyły totalny reset. A politycy PiSu mówili, weźcie się przebranżowcie, róbcie coś innego, a państwo nie jest od tego, żeby wam wtedy pomagać. Była jakaś pomoc skierowana tylko i wyłącznie do producentów jabłek. Takie gospodarstwo, jakich w regionie Sieradza jest bardzo dużo, tysiące, nie dostały ani złotówki. Tylko słyszeliśmy, że mamy się zresetować. I to wy zrobiliście reset. Ja chcę tylko powiedzieć, że dzisiaj tak głośnie mówiący o tym programie minister Ardanowski, przypomnę, tylko nie wiem, czy Pan Panie Michale pamiętał, namawiał, żebyśmy hodowali gęsi. Więc proszę zapytać, jak z tym programem hodowli gęsi? Ja bym, przepraszam, ja bym chciała, Pan pojechał do rolników na Lubelszczyznę, którzy nie mają za co opłacić składek, którzy nie mają za co kupić paliwa, którzy nie mogą kupić paliwa, bo tego paliwa nie ma. I chciałabym, żeby Pan zapytał ich, co ich naprawdę boli i co jest dzisiaj dla nich niezwykle istotne. To jest rację, nie mówicie o problemach, nie mówicie o drożyźnie, nie mówicie o aferach, tylko uprawiacie propagandę. Na Lubelszczyźnie, na stacjach Orlenu nie ma, rolnicy nie mogą kupić hurtowo paliwa. Pan nie wie, co się dzieje w Polsce, bo Pan żyje zupełnie w innej rzeczywistości. Ja tylko dodam, bo bardzo dużo mówi się o bezpieczeństwie i tutaj Pańskie pytanie jest o bezpieczeństwie. Jak ma dzisiaj się czuć bezpiecznie rolnik, który nie wie za ile sprzeda swoje zboże? Jak ma się bezpiecznie czuć rolnik, który nie wie za ile sprzeda za chwilę swoje świnie, czy ktoś kupi, czy nie kupi? Jak ma się czuć rolnik, który nie wie, czy dzisiaj dostanie od hurtowni paliwa 500 litrów paliwa, czy 1000, bo jest reglamentowane w kraju. I to są poważne sprawy. Jak ma dzisiaj czuć się bezpiecznie rolnik, który nie wie za ile za chwilę kupi nawóz, jeżeli dzisiaj nie ma pieniędzy, a nawóz z dnia na dzień drożeje, przy braku wzrostów surowców, z których one są robione. Co to za bezpieczeństwo? Mówmy dzisiaj o konkretach, bo bezpieczeństwo to jest konkret. I bezpieczeństwo każdej rodziny, każdego gospodarstwa, to jest konkret i ma być oparte na konkrecie. Czego oczekujecie Państwo od rządu w sprawie 15 września, kiedy mija termin, przynajmniej na ten moment terminem warga, jeśli chodzi o napój zboża do Polski? Rząd obiecywał, że zboże w sposób kontrolowany będzie przepływać. Czy to jest w ogóle jeszcze możliwe? Panie redaktor, dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość tak układa relacje gospodarcze z Ukrainą, żeby Polacy idąc do wyborów 15 października, czuli bardzo dużą nienawiść do Ukraińców. Czuli, że przez nich tracą. I to jest wyrafinowana gra rządów PiSu, która jest prowadzona od roku. Ja się najbardziej tego obawiam. Będziemy negatywnie nastawieni do wszystkich, którzy żyją wokół Polski, a przyczyną tego jest brak odpowiedniej pracy przez wiele miesięcy ostatnich, by wypracować długofalowe rozwiązania. By na przykład, to już nie będziemy się kłócić, czy cło, czy kaucja zostaną ustanowione. Jeżeli ktoś przywozi do Unii Europejskiej, nie tylko do Polski zboże, powinna być wpłacona kaucja bądź cło. Wierze ten produkt, to jest zwracane do tego, który tym handluje, czyli de facto skupia się to na tym, że Ukraińcy nie tracą na tym, bo reeksportowane produkty są w normalnych cenach. Ale to mówicie od roku. To jest trochę tak, jak z mówieniem właśnie o ilości produktów polskich na półkach sklepowych. Mówiliśmy o tym 5 lat, tak samo jak od roku mówimy o tych rozwiązaniach, bo widocznie ludziom, którzy rządzą, nie zależy, wprowadzić takie rozwiązania. I dziś można byłoby je wprowadzić, ale gdzie są poważne rozmowy na forum unijnym? Dlaczego dzisiaj nie zwróciliśmy się do ONZ-u, do Stanów Zjednoczonych, do innych, do Unii Europejskiej o to, żeby na przykład zboże z Ukrainy skupić i wywieźć do Afryki i tam normalnie to robić, żeby zrobiły to duże organizacje. Dlaczego nie zwróciliśmy się do tej pory do Unii Europejskiej o środki na rozbudowanie portów zbożowych, na budowę magazynów na zboże, na budowę infrastruktury? Dlaczego? Dlatego, żeby ciągle gonić Króliczka, żeby było mówione, jeszcze trochę problem rozwiążemy i tutaj chodzi o to, żeby ten problem trwał. W maju 2022 roku pan premier Morawiecki podpisał, właśnie podpisał się pod możliwością tranzytu zboża ukraińskiego. Miały być przygotowane terminale zbożowe, miały być przygotowany transport, mogły być użyte pieniądze unijne i potem przez 10-12 miesięcy nie zrobiono kompletnie nic. Mniej więcej pani redaktor, otworzono szeroko drzwi na napływ niebadanego zboża do Polski. Z jakichś przyczyn do dziś nie wiemy, mimo tego, że staraliśmy się wszyscy i my jako posłowie i pan Michał, żebyśmy się dowiedzieli kto i gdzie sprzedał zboże techniczne, czyli niebadane. Czy zjadły go nasze zwierzęta, czy zjedliśmy go my. Do dziś tego nie wiemy. Jest to w interesie PiSu, żeby tego nie pokazać, zrzucając to na innych ministrów. I rząd polski był odpowiedzialny za zorganizowanie korytarzy transportowych. Nie zwrócił się do Unii Europejskiej, nie przekonał Unii Europejskiej, że potrzebuje pomocy, tylko biernie patrzył, jak polskie magazyny i polskie silosy zostały zasypane zbożem najczęściej przewiezionym jako zboże techniczne. 100 tysięcy ton. Co więcej, mając komisarza rolnictwa jako swojego członka, właściwie człowieka Prawa i Sprawiedliwości, zdaje się być pewne, że Unia powinna mówić głosem Polski w tej sprawie. Bo przecież kto ma większy wpływ na informacje dotyczące problemów polskich niż komisarz rolnictwa w Unii Europejskiej, w Komisji Europejskiej. Okazuje się, że nie tylko, że nie znają naszego zdania, to nie umiemy stworzyć sojuszy i wytłumaczyć, dlaczego potrzebujemy pomocy w tej sytuacji, żeby pomóc Ukrainie i żeby nasi rolnicy na tym nie stracili. Gdzie jest Pan Wojciechowski? Gdzie jest rząd polski? Siedzi i pod, jak Pan Michał mówi, podjudza przeciwko Ukrainie. I to jest główny cel. Jako puenta, chciałam Państwu zadać pytanie. Dlaczego PiS do dzisiaj nie ujawnił listy firm, które sprowadziły zboże? Wszyscy o to zabiegaliśmy. Dlatego, że być może są tam osoby związane z PiS-em. Dlatego, że boją się prawdy. Dlatego, że boją się spojrzeć rolnikom w oczy, bo mają tyle na sopnieniu, tyle za paznokciami, że uciekają od prawdy. Proszę Państwa, zwróćmy uwagę na to, że za chwilę będzie kolejny problem z jabłkami, z kolejnymi owocami. Ja rozumiem, że mówimy o zbożu. Ja jestem tu od tego, żeby dbać o interes wszystkich rolników. Jestem tu od tego, żeby tematy polskiej wsi były nagłaśniane. Jestem tu od tego, żeby ludzie w końcu zrozumieli, że to oni sami sobie wypracowali to, co dzisiaj mają. A nie jest zasługą żadnego rządu, że ktoś im coś dał. A dziś chodzi o to, pytanie, dlaczego ten problem nie jest rozwiązywany? Żeby była bieda, żeby było tanio i żeby ludzie wiedzieli, że będą żyli, jak im PiS coś da. To jest odpowiedź. Żeby PiS była przeciwko miastu, a miasto przeciwko wsi. Dziękujemy. Dziękujemy. Dobra. Pa.