Grzegorz Braun: Nie ma darmowych obiadów dla elit
Grzegorz Braun mówił o finansowaniu wydarzeń i ostrzegał przed ukrytymi źródłami budżetów, podkreślając, że "nie ma darmowych obiadów". Wymienił konkretne osoby jako strategicznych fundatorów i wskazał na mechanizmy państwowe kreujące budżety.
- Grzegorz Braun wymienił darczyńców wydarzenia (m.in. Pan Cezary Sygoczki, Pan Piotr Wacławi, Pan Piotr Tyras, Państwo Anna i Sylwester Grabowscy, mecenas Krzysztof Łopatowski, Pan Senator Waldemar Bąkowski, Pan Władysław Bołos) i argumentował, że budżety są "wyczarowywane" telefonami z ministerstwa czy mailami z zarządu spółki Skarbu Państwa, co jego zdaniem obciąża obywateli.
- Mówca skrytykował postrzeganie państwa jako teren łowiecki i "masę upadłościową do rozgrabienia", wskazując na rozdźwięk między ideą równości wobec prawa a praktyką wykorzystywania struktur państwowych do interesów wybranych grup.
- Odwołał się do symbolu krzyża jako standardu cywilizacyjnego i prawoustrojowego oraz do obrazu małżeństwa - ważności patrzenia w jednym kierunku - jako metafory porządku społecznego i prawnego.
- Przywołał historyczne przykłady, m.in. debatę o prawie rozwodowym na sejmach Królestwa Polskiego i rewolucję 3 maja, jako mementa, by w dążeniu do odnowy państwowej zachować równowagę między odwagą a rozwagą i nie wypierać przy tym wartości podstawowych.
Wskazania dotyczące finansowania
- Grzegorz Braun wymienił darczyńców wydarzenia (m.in. Pan Cezary Sygoczki, Pan Piotr Wacławi, Pan Piotr Tyras, Państwo Anna i Sylwester Grabowscy, mecenas Krzysztof Łopatowski, Pan Senator Waldemar Bąkowski, Pan Władysław Bołos) i argumentował, że budżety są "wyczarowywane" telefonami z ministerstwa czy mailami z zarządu spółki Skarbu Państwa, co jego zdaniem obciąża obywateli.
Krytyka funkcjonowania państwa
- Mówca skrytykował postrzeganie państwa jako teren łowiecki i "masę upadłościową do rozgrabienia", wskazując na rozdźwięk między ideą równości wobec prawa a praktyką wykorzystywania struktur państwowych do interesów wybranych grup.
Odniesienia religijne i cywilizacyjne
- Odwołał się do symbolu krzyża jako standardu cywilizacyjnego i prawoustrojowego oraz do obrazu małżeństwa - ważności patrzenia w jednym kierunku - jako metafory porządku społecznego i prawnego.
Lekcje historyczne i apel o rozwagę
- Przywołał historyczne przykłady, m.in. debatę o prawie rozwodowym na sejmach Królestwa Polskiego i rewolucję 3 maja, jako mementa, by w dążeniu do odnowy państwowej zachować równowagę między odwagą a rozwagą i nie wypierać przy tym wartości podstawowych.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Grzegorz Braun pyta o nowe podatki i denominację waluty
Grzegorz Braun pyta o kwoty emisyjne i przyszłość górnictwa
Grzegorz Braun: projekt Rzecznika to 'paśnik' dla urzędników
Grzegorz Braun: Ostrzega przed 'oswajaniem' wojny z Rosją
Grzegorz Braun krytykuje Polski Ład i broni przedsiębiorców
Grzegorz Braun: Krytyka inspekcji robotniczo-chłopskich i ingerencji państwa
Artykuły
Transkrypcja
Szanowni Państwo, nasi strategiczni fundatorzy, mecenasi tego wydarzenia nie mogą pozostać anonimowi i niewywołani. Pan Cezary Sygoczki, Pan Piotr Wacławi, Pan Piotr Tyras, Państwo Anna i Sylwester Grabowscy. Co za niespodzianka, Pan mecenas Krzysztof Łopatowski, Pan Senator Waldemar Bąkowski i Pan Władysław Bołos. Szanowni Państwo, wróciliśmy do normalności. My tutaj nie kontynuujemy fikcji, dekoracji, pozorów, że jest jakieś państwo, ponieważ odbywają się różne konferencje, wydarzenia. Polska, projekt wielki czy projekt mniejszy, ale jakimś cudem się to dzieje. No jakim cudem? Takim, że urządzają samych siebie, celebrując takie wydarzenia. Ci, którzy akurat są podpięci do tego systemu pomp ssąco-tłoczących i są budżety wyczarowane telefonem z ministerstwa, czy mailem z zarządu spółki Skarbu Państwa, wyczarowane budżety. Otóż tego budżetu nikt nie wyczarował. To właśnie m.in. walnie państwo, których tutaj mieliśmy na naszej krótkiej liście, ale i wy wszyscy, którzyście tutaj przyjechali, rozumiejąc, że, przepraszam bardzo, nie ma darmowych obiadów. Chcę, żebyście państwo uświadomili sobie, że to było bardzo ważne stanowisko polityczne, które zajęliśmy tutaj dzisiaj wszyscy razem. Że można, można działać, nie sięgając do kieszeni naszych rodaków, Polaków, poprzez system wyzysku i ucisku fiskalnego. Że da się to i owo podnieść na nogi, postawić, coś zakomunikować. I za to państwu dziękuję, że przeszliśmy pomyślnie ten test, tę próbę. Nie przeciągamy, no ale nie byłbym sobą, gdyby wystąpienie, referat księdza profesora nie nasunął mi kilku refleksji historycznych, bo wspomniał ksiądz profesor szereg razy. Użył tej figury małżeństwa. Rzeczywistość zawieszona między porządkiem naturalnym, porządkiem natury, a łaską, której człowiek sam sobie nie jest w stanie udzielić. W związku z tym musi się zwrócić frontem do absolutu. No to jest ten standard, prawda, że małżonkowie wcale nie muszą za często patrzeć sobie przez całe życie głęboko w oczy. Ważne, żeby patrzyli w jednym kierunku. Żeby patrzyli w jednym kierunku, a ten kierunek wyznacza nam wszystkim krzyż chrystuszowy. Jako, uwaga, komunikat polityczny, nie tylko z pobożności, która nie każdemu przysługuje, ale z ostrożności, że tak powiem, procesowej. Warto pamiętać o tym, że krzyż to standard cywilizacyjny, prawnoustrojowy. To na przykład równość wobec prawa, która chyba każdemu odpowiada. Każdemu się w teorii podoba. Ale jak przychodzi do praktyki, no to właśnie okazuje się, że państwo, o czym wspomniał pan redaktor Karwelis, postrzegane jest bardziej jako teren łowiecki, bardziej jako masa upadłościowa do rozgrabienia, niż jako rzeczywistość, w której możemy realizować nasze talenty i nasze siły natężać, żeby działać na rzecz dobra wspólnego. Więc przypomniało mi się z historii, że nie przypadkiem prawo rozwodowe było tym prawem, które rozpaliło serca i umysły i zdominowało debatę, uwaga, parlamentarną, kiedy Polska składana była ostatecznie do grogu. Mianowicie na ostatnich sejmach Królestwa Polskiego Kongresowego. To prawo rozwodowe przez oświeconych, oczywiście masonów, nie wiem, czy tam jeden poseł się prześlizgnął, nie przez lożę. Otóż to prawo rozwodowe było największym zmartwieniem tamtego pokolenia. Żeby je przeforsować, to paradoks zaproponował ten nowoczesny wynalazek, cesarz Napoleon. No i w tym pierwszym polskim raju biurokratów i etatystów, jakim było Księstwo Warszawskie, zaprowadzono ten wynalazek. Wstyd wspomnieć, że mój pradziad Wasiutyński wyrobił sobie renomę w Palestrze Warszawskiej właśnie dlatego, że przeprowadzał rozwód pani Walewskiej na potrzeby Napoleona. Więc to ważne memento, ważne memento historyczne. Radzili o prawie rozwodowym i cesarz Moskal, car, ten straszny Mikołaj grzecznie po francusku upominał się o prawa boskie i naturalne. W istocie oni zaś na przekór hajrzena Moskala walczyli o prawo rozwodowe. No i to były ostatnie polskie sejmy, bo następne, to już dopiero w następnym stuleciu, cudem boskim. I drugie przypomnienie, no wspomniał ksiądz profesor tak, żeby po różnych smutnych rzeczach, które nam powiedział, żeby jakimś optymistycznym akcentem zakończyć, to słowami Franciszka Karpińskiego wspomniał ksiądz profesor rewolucję 3 maja. Rewolucję, która jest w oczach polskiego patrioty, takim pozytywnym wyjątkiem od reguły. Nie wiedział ksiądz profesor, żeśmy tutaj odśpiewali dzisiaj tę kolędę pióra Franciszka Karpińskiego. To była nasza modlitwa na początek tego dnia. Bóg się rodzi. Śpiewaliśmy to wszyscy razem. Pan Niewomir Rokosz-Kuczyński zaintonował i odśpiewaliśmy. Tak. Ale mnie się przypomniało, że tak, ten 3 maj, ten 3 maj, no operacja się udała, ale pacjent zmarł. Więc to jest drugie ważne memento, szanowni państwo, żebyśmy w naszym, w naszym zapale i uniesieniu odzyskiwania niepodległości i budowy Polski odnowionej, Polski podniesionej do właściwej formy dziejowej standardu cywilizacyjnego łacińskiego, no żebyśmy tutaj za dużo dzieci z kąpielą nie wylali. Prawda? Musimy, musimy być odważni, ale i rozważni. Musimy przestrzegać całego zestawu tych cnót, które są rekomendowane każdemu. Znowu, bez względu na to, czy z pobożności, czy z ostrożności procesowej. Prawda? Każdemu człowiekowi, zwłaszcza temu, który działa publicznie, bo kto nie działa publicznie, ten może zrobić samemu sobie krzywdę. Bardzo łatwo, jeśli zejdzie z tej ścieżki, od tego standardu, ale przynajmniej sobie tylko. Prawda? Natomiast jeśli ktoś działa publicznie, to jego, jej, nasze błędy będą ciążyć na życiu, no cóż, chwała Bogu, ciągle jeszcze milionów Polaków. Więc odważnie, ale i rozważnie, państwo optimum. O, jeszcze przypomnę, bo tu z repertuaru pana posła Fritz'a, prawda? Oczywiście, że nie jesteśmy żadnymi faszystami, jesteśmy pełni życzliwości, miłości, którą nam tutaj rekomenduje za świętym Pawłem ksiądz profesor i pan poseł Fritz w imieniu naszej informacji, naszego koła już szereg razy na przykład deklarował naszą naprawdę szeroką otwartość i tolerancję na przykład wobec osób RTV i AGD. Nie jesteśmy, nie jesteśmy, nie jesteśmy, nie jesteśmy też jakąś formacją, która by, no, chciała pod pretekstem zaprowadzania wolności odebrać Polakom wszystkie ich, jak to socjaliści PRL-owcy mówili, a post-PRL-owcy powtarzają. Ostatnio to grupa rekonstrukcji historycznej sanacji głośno zawyła i wrzasnęła na pana posła Fritz'a, kiedy grzecznie upomniał się o bezpieczeństwo umów i swobodę ich zachowywania, zawierania i bezpieczeństwo ich wykonywania i wtedy go napadli, że chce odebrać ludowi pracującemu miast i wsi tę wielką zdobycz, tego słowa używali, zdobycz, jaką jest płaca minimalna. Więc ja to tutaj publicznie koryguję. My nie chcemy dla naszych rodaków Polaków płacy minimalnej, my chcemy maksymalnych. Chcemy maksymalnych wynagrodzeń. Bardzo Państwu dziękujemy. To my. Na razie czterech muszkieterów, ale szanowni Państwo, mam nadzieję, że jak Pan Bóg dopuści, to Iskija wypuści. Na tej sali siedzi przecież niejeden poseł poprzednich, mam nadzieję, że i przyszłych kadencji. Tak, oczywiście media głównego ścieku starają się te nasze karty tasować i starają się grać na jakichś wewnętrznych emocjach na naszej politycznej giełdzie. No dzisiaj, dzisiaj szanowni Państwo, poświęciliśmy ten dzień pracom programowym, analitycznym, także formacyjnym jak się okazało, ideowym. I dzisiaj możemy tylko tyle, wszyscy razem skonstatować, tyle możemy sobie powiedzieć, że jest dobrze, aczkolwiek nie beznadziejnie. I cytując klasyka, alleluja i do przodu, bo jak nie alleluja, to Allah akbar. Bardzo Państwu dziękujemy, a teraz proszę naszych kolegów, Janę Ruchniewicz, Piotra Heszena, Gniewomira, Rokosz-Kuczyńskiego o to, żeby położyli kres temu gadulsku. Dziękuję.