Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Karol Nawrocki: Apel o atom, miejsca pracy i ambicje Polski

Karol Nawrocki: Apel o atom, miejsca pracy i ambicje Polski

Karol Nawrocki w Koninie podkreślił konieczność energii atomowej, domagał się alternatywnych inwestycji dla Konina po utracie planowanej elektrowni i skrytykował działania rządu. Wezwał do mobilizacji przed najbliższymi wyborami prezydenckimi oraz apelował o ambicje i miejsca pracy dla młodych.

Główne tezy wystąpienia


Karol Nawrocki mówił o potrzebie „Polski normalnej, Polski bezpiecznej, Polski dobrobytu” i wyraźnie przeciwstawił się wizji zarządzania państwem przez premiera i jego zastępcę. Podkreślał, że stawką wyborów są narodowe aspiracje i przyszłość kraju.

Energia i inwestycje dla Konina


Przypomniał, że Konin miał otrzymać elektrownię atomową dającą 10 tysięcy miejsc pracy, oraz skrytykował zmiany w formule Centralnego Portu Komunikacyjnego, który - według niego - „umiera” i traci spójność. Zaapelował, by Konin otrzymał alternatywę i wsparcie od odpowiedzialnego rządu po decyzjach o przeniesieniu kluczowych inwestycji.

Polityka energetyczna i odnawialne źródła


Nawrocki stwierdził, że atom jest przyszłością Polski i zadeklarował harmonogram budowy pierwszych elektrowni (pierwsza 2035, kolejne 2040 i 2045). Postuluje równoległe korzystanie z węgla do czasu uruchomienia atomu, federowanie polskiego węgla oraz rozwój odnawialnych źródeł tam, gdzie są społecznie akceptowalne.

Demografia i mieszkania


Zwrócił uwagę na problem depopulacji - wskazał, że z Konina każdego roku ubywa około tysiąca mieszkańców i przypomniał ryzyko długoterminowego spadku liczby ludności. W ramach „planu 21” zapowiedział uwolnienie ziemi państwowej pod inwestycje spółdzielni i samorządów, aby przyspieszyć budowę tanich mieszkań i zatrzymać młodych.

Ocena polityczna i apel wyborczy


Wystąpienie miało wyraźny wymiar polityczny - nawoływał do pracy przed wyborami prezydenckimi, krytykował decyzje rządu i ostrzegał przed ograniczeniem ambicji kraju. Apelował, by nie pozbawiać regionów marzeń i perspektyw rozwoju oraz by stawiać na wielkie projekty i ambicje narodowe.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Powód na to, że idziemy wspólnie z Konina, z całej Wielkopolski, z całej Polski, idziemy do Polski normalnej, Polski bezpiecznej, Polski dobrobytu i do Polski, która musi zostać Polską. Wasza obecność tutaj jest z tego dowodem. Wszyscy musimy się jednak mocno napracować, żeby wygrać najbliższe wybory prezydenckie. Żeby nie dać domknąć się systemowi Donalda Tuska, szanowni państwo, bo w istocie o tym są te wybory. Rafał Trzaskowski jako zastępca Donalda Tuska ma być prezydentem państwa polskiego, zarządzanym joystickiem albo panelem przez premiera Donalda Tuska. A my tego dzisiaj nie chcemy, bo widzimy jak wygląda współczesna Polska, jak wyglądają nasze finanse publiczne i jak morduje się nasze narodowe aspiracje i marzenia. I o tym chcę w Koninie państwu powiedzieć. Drodzy państwo, jesteśmy takim narodem, który musi ciągle patrzeć wysoko. Musi przyglądać się swoim celom, które są wysoko. Musi być narodem pełnym aspiracji, ambicji. Musimy wspólnie, jako narodowa wspólnota, realizować plany, które mają pozwolić nam wygrać konkurencję międzynarodową, konkurencję geopolityczną. Nie ma dla nas innej drogi. O tym nie mówi tylko polska historia, ale mówi też zwykła logika. Nasze położenie topograficzne jest takie, że musimy być ambitni, ambitni, ambitni i jeszcze raz ambitni. Wielkie plany i wielkie marzenia umierają jednak dzisiaj w Polsce Donalda Tuska. Mamy być przeciętni i mamy wracać mentalnie do myślenia, że stajemy się kondominium wypadkową interesu Brukseli, wypadkową interesu Berlina. A my nie jesteśmy już państwem ani kolonialnym, ani postkolonialnym. Jesteśmy niezależnym i niepodległym narodem z wielkimi aspiracjami i do takiej Polski. Chce z państwem iść do Polski pełnej marzeń i wielkich projektów. Niestety projekt tak ważny i symboliczny dla nas wszystkich, jak Centralny Port Komunikacyjny, już zmienił swoją formułę. Nie jest już, drodzy państwo, kołem ze wszystkimi szprychami, z koleją szybką w całej Polsce, ale stał się kołem z dwoma szprychami. Umiera. To tylko symbol. Ale tu w Koninie, i państwo o tym wiecie dobrze, miała powstać elektrownia atomowa, która miała dać 10 tysięcy miejscemu regionowi, która miała być centralnym portem komunikacyjnym dla Konina. Miała być marzeniem, miała być wielką aspiracją, ale też szansą dla waszego regionu do tego, aby rozwijać się gospodarczo, aby wchodzić do XXI wieku z dumą, z nadzieją i ze świadomością, że kolejne pokolenia Polaków, wasze dzieci, wasi wnukowie będą mieli i pracę, i zatrudnienie, i dobrobyt. Ale tak się, szanowni państwo, nie stało, bo Polska dzisiaj traci swoje ambicje i swoje aspiracje, i te centralne, i te lokalne. Nie możemy na to pozwolić, bo jeśli nawet ze względów obiektywnych, takie nazwijmy, ktoś zdecydował, że elektrownia atomowa będzie w innym mieście, bądź w innym województwie, to Konin powinien dostać alternatywę, bo tak się zachowuje odpowiedzialny rząd polski, a was pozbawiono nadziei i marzeń na to, że tu będzie 10 tysięcy miejsc pracy. Nie zgadzam się na to. A atom jest naszą przyszłością. Nie będzie Polski rozwijającej się bez energii atomowej. Tak, powinniśmy mieć naszą pierwszą elektrownię atomową w roku 2035, kolejną w roku 2040 i w 2045. Polska nie będzie się rozwijać bez energii atomowej. A do momentu, gdy nie będziemy mieć atomu, musimy porzucić to myślenie, które każe nam wygaszać kolejne bloki węglowe, drodzy państwo. Regularnie to powtarzam. Polacy nie mogą płacić takich rachunków za energię elektryczną, mając takie know-how, taką wiedzę, takie akademie, które wiedzą doskonale, jak obniża się misyjność polskich kopalni. Tak, sprawiać, że są coraz bardziej akceptowalne dla środowiska. Polski węgiel powinniśmy, regularnie też to powtarzam, federować, wydobywać i rozwijać Rzeczpospolitą w oczekiwaniu na atom, szanowni państwo. Chcemy się rozwijać i potrzebujemy tego. Odnawialne źródła energii? Tak. Jeśli są społecznie akceptowalne. Nie możemy stawiać ich przecież gospodarzom w ich gospodarstwach, gdzie się chcą rozwijać i gdzie chcą wprowadzić swoje hodowle. Nie możemy ich stawiać, tych wiatraków, w miejscach pamięci i w miejscach, które nie są akceptowalne społecznie. Ale możemy inwestować w odnawialne źródła energii. Tylko to nie doprowadzi nas do stabilności energetycznej. Naszą stabilnością energetyczną jest droga do atomu, marzeń i aspiracji. Panie premierze, Konin krzyczy dzisiaj. Panie premierze Donaldzie Tusku, nie zabierzecie nam marzeń, aspiracji. Ani w Polsce, ani w Koninie. Kul jest Polska! Kul jest Polska! Kul jest Polska! Kul jest Polska! Kul jest Polska! Kul jest Polska! Kul jest Polska! W Polsce, jak Państwo wiecie, dochodzi do regularnej depopulacji. Mamy ogromny problem demograficzny. Zacząłem od naszych marzeń i aspiracji, a one są też potrzebne do tego, aby młodzi ludzie z takich miast jak Konin po prostu nie uciekali, żeby tu żyli, żeby pracowali, żeby mogli się realizować. Po to potrzebne są inwestycje, aby były miejsca pracy, a młodym ludziom żyło się lepiej. Po to w moim planie 21 i obiecuję to Państwu, szczególnie młodzieży. Po to w moim planie na XXI wiek dla Polski jest zwolnienie w końcu centralnej ziemi. Ziemi państwowej pod inwestycje spółdzielni i samorządów. Tak, doprowadzę do tego, że będziemy budować więcej i taniej w całej Polsce, bo młodzi czekają dziś na mieszkania. Każdego roku z Konina ubywa tysiąc mieszkańców. Nie wiem, czy Państwo znacie te statystyki. Was w Koninie jest tysiąc mniej każdego roku. W Polsce też dochodzi we wszystkich regionach do regularnej depopulacji. Być może w roku 2100 będzie nas mniej niż 30 milionów. Nas, Polaków. I o tym też musi myśleć prezydent państwa polskiego. I nie może się dać nabrać. Tak jak dały się nabrać zachodnie elity. I jak daje się nabierać obecny rząd. I mój główny kontrkandydat, że problem depopulacji da się, drodzy Państwo, załatwić nielegalnymi migrantami z naszej zachodniej granicy. Nie, my tak nie będziemy załatwiać tego problemu. Nie można jednocześnie walczyć z krzyżem, z wartościami chrześcijańskimi. A przez zachodnią granicę wpuszczać ludzi obcych kulturowo z Afryki i Bliskiego Wschodu. Za 20 lat, przy takich procesach, to już nie będzie Polska. To nie będzie Polska, jako uznamy. Przy polskiej granicy powinno być już wojsko. I nie pozwolić na to, co się dzisiaj, szanowni Państwo, dzieje. Ja z kryzysem depopulacji chcę walczyć poprzez program Powrót do Domu Polska. Polaków poza granicami państwa polskiego jest blisko 20 milionów. Prezydent państwa polskiego musi zrobić wszystko, aby umożliwić im powrót do domu z Azji Centralnej, z Ameryki Południowej, z różnych przestrzeni życia i z różnych szerokości geograficznych. My tu chcemy naszych wspaniałych Polaków, a nie chcemy nielegalnych migrantów z nielegalnymi migrantami. Obiecuję Wam, kochani moi rodacy, że gdy zostanę prezydentem państwa polskiego, będę mówił jedno, po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Tak, to interes państwa polskiego będzie definiował mój każdy ruch, każdą moją inicjatywę ustawodawczą, każde moje veto, każdy mój wyjazd na salony dyplomatyczne będzie zdefiniowany tym jednym hasłem. Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Do niczego innego nie będę przywiązany. Takiego potrzebujemy prezydenta, a nie potrzebujemy prezydenta, który realizuje agendę obcych państw i to nie bezpośrednio, bo jeszcze za sprawą swojego szefa. Wytwory laboratorium politycznego oderwani od społecznej rzeczywistości. Ludzie, którzy nie byli w gminie, w powiecie, a pozamykani są w swoich ratuszach i pałacach. Mówię o swoim głównym kontrkandydacie. Chcą, drodzy Państwo, rysować nam scenariusz na kolejne lata i dekady państwa polskiego. Nie dostrzegają tego, że wielu Polaków dziś nie byłoby stać na to, żeby nawet przy tej tak bardzo niedoskonałej służbie zdrowia płacić za swoje leczenie, płacić za swoje operacje, płacić w kryzysowych momentach za to, co wydarzy im się, Szanowni Państwo, w życiu. Dzisiaj możemy mówić już jasno i klarownie, że stan polskiej służby zdrowia i strategia obecnego rządu, niewypłacanie szpitalom powiatowym za nadwykonania, kolejki, największe w historii III Rzeczpospolitej, kolejki do polskich szpitali. Zajeżdżanie polskiej służby zdrowia, o czym mówią mi pielęgniarki na spotkaniach i o czym informuje już, Szanowni Państwo, Naczelna Izba Lekarska. Ten rząd sprawił, że polskiej służbie zdrowia zabraknie w najbliższym czasie 6 miliardów złotych. 6 miliardów złotych, więc możemy się spodziewać, że będzie tylko coraz gorzej. Ten kierunek jest jasny. Musimy mieć wszyscy tego świadomość. To kierunek na prywatyzację polskiej służby zdrowia i odebranie nam możliwości bezpłatnego leczenia się. Po to chcę zostać. Po to właśnie chcę zostać prezydentem państwa polskiego, żeby tą dziką liberalizację polskiego sektora zdrowia czy polskich uczelni wyższych po prostu zatrzymać. Nie możemy sobie na to pozwolić, bo znamy transformację ustrojową z lat 90. To nawet ja ją pamiętam, chociaż jestem urodzony w roku 1983, drodzy Państwo. Tak upadało wiele polskich zakładów pracy, jak ci ze znieczulicą społeczną zaczęli brać się za polską gospodarkę. Dziś w polskiej służbie zdrowia decydować mają cyferki, Excel, wyliczenia, a zupełnie nieważny w tym wszystkim jest pacjent. A ja chcę być prezydentem pacjenta, a nie korporacji i biznesmenów. Polskie rodziny nie mogą decydować o tym, czy za sprawą grubości ich portfela będzie leczony tata czy mama, jedno dziecko czy drugie dziecko. To społeczny dramat, na który przygotowuje nas, drodzy Państwo, obecny rząd. I wiadomo, że Donald Tusk potrzebuje dziś Rafała Trzaskowskiego właśnie do tego, aby sprywatyzować polską służbę zdrowia, żeby podpisywał wszystko. Patrzę na młodych z Konina, którzy do mnie machają i się bardzo uśmiechają. Do Was też mam kilka słów. Cieszę się, że jesteście. Drodzy Państwo, ja bym nie stał przed Wami jako kandydat na urząd prezydenta państwa polskiego i doktor nauk humanistycznych, jeśli moim rodzicom kazano by płacić za moje studia wyższe. Dziennie studiowałem na Uniwersytecie Gdańskim tylko dlatego, że studia wyższe były w Polsce bezpłatne. Po prostu nie byłoby stać moich rodziców na to, abym mógł skończyć studia wyższe i zrobić doktorat. A dzisiaj widzimy postulaty różnych kandydatów na urząd prezydenta państwa polskiego, którzy mówią, trzeba sprywatyzować szkolnictwo wyższe. Studia wyższe powinny być w Polsce płatne. A to znaczy, że tacy jak ja przed laty, a oni dzisiaj w różnych miejscowościach, w gminach, powiatach, ale też w dużych miastach, bo ja przecież żyłem w dużym mieście, nie będą mieli szansy na to, aby skończyć studia wyższe. Tak jak nie dam sprywatyzować polskiej służby zdrowia, tak nie dam sprywatyzować uczelni wyższych. Musimy być razem w tej batalii o Polskę i o to Was, drodzy Państwo, proszę. Bardzo się cieszę, że są z nami posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Ta partia mnie, drodzy Państwo, wspiera. Prawo i Sprawiedliwość mnie wspiera jako kandydata bezpartyjnego, kandydata obywatelskiego. I to też jest dowód na to, że jeśli zostanę prezydentem Polski z tak dużym zapleczem, które mnie wspiera w polskim parlamencie, to powstrzymamy tą degradację naszych aspiracji, której dzisiaj się przyglądamy. Tak, dzięki współpracy przyszłego prezydenta, który będzie mówił po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy, tego prezydenta, który będzie miał wsparcie tak licznej grupy parlamentarnej, czyli największej partii w polskim parlamencie, uda nam się przywrócić państwo polskie na drogę normalności i bezpieczeństwa. Dziękuję. Dziękuję. Na sam koniec muszę się zwrócić, drodzy Państwo, jeszcze raz do mojego głównego kontrkandydata. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, który podobno, bo to nie jest do końca ustalone, wczoraj bądź dzisiaj wziął udział w szkoleniu wojskowym, kilkunastogodzinnym. Rzadko się to zdarza, w Koninie się zdarzy. Szanowni Państwo, chcę pochwalić mojego kontrkandydata Rafała Trzaskowskiego za to, że wziął udział w szkoleniu wojskowym. To dobrze brać udział w szkoleniach wojskowych. Zawsze, zawsze, panie zastępco Donalda Tuska, zawsze jest dobry moment, żeby stać się mężczyzną. Nawet po pięćdziesiątce. Z punktu, z punktu, z punktu, z punktu, z punktu! Nie miejcie, drodzy Państwo, wątpliwości. Idziemy do zwycięstwa. Polska wygra 18 maja. Udowodnimy, że warto być Polakiem. Niech żyje Konin, niech żyje Polska.