Karol Nawrocki: Rzecznik i strażnik polskiego rolnictwa
Karol Nawrocki podczas konsultacji programowych o rolnictwie apelował o systemowe rozwiązania i zapowiedział inicjatywy ustawodawcze. Stanął jednoznacznie w opozycji do Zielonego Ładu i umowy Mercosur, podkreślając potrzebę wsparcia państwa dla rolników.
Karol Nawrocki otworzył dyskusję, dziękując za liczne przybycie i podkreślając, że celem jest uzyskanie prawdziwych konkretów, które zostaną przekute w ustawy. Poprzednie konsultacje dotyczyły bezpieczeństwa i przedsiębiorczości, a teraz priorytetem jest rolnictwo jako filar bezpieczeństwa państwa.
W swoim wystąpieniu Nawrocki wskazał na zagrożenia płynące z polityk unijnych i nieuczciwej konkurencji z Ukrainy oraz wymienił obawy związane z pryszczycą. Zadeklarował sprzeciw wobec Zielonego Ładu i umowy Mercosur oraz deklarację walki z tzw. ekoterroryzmem.
Zapowiedział, że wśród jego pierwszych inicjatyw ustawodawczych znajdą się propozycje dotyczące Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz odrębna ustawa o systemowych rozwiązaniach dla rolnictwa. Poprosił ekspertów i rolników o pomoc w sformułowaniu programu, który po jego zwycięstwie miałby stać się fundamentem działań ustawodawczych.
Nawrocki zwrócił uwagę na strategiczne znaczenie rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego i historyczną rolę rolników w obronie kraju. Zadeklarował, że chce być rzecznikiem i strażnikiem gospodarstw rolnych oraz prowadzić politykę "pokoju i rozwagi" wobec wyzwań współczesności.
Cel konsultacji
Karol Nawrocki otworzył dyskusję, dziękując za liczne przybycie i podkreślając, że celem jest uzyskanie prawdziwych konkretów, które zostaną przekute w ustawy. Poprzednie konsultacje dotyczyły bezpieczeństwa i przedsiębiorczości, a teraz priorytetem jest rolnictwo jako filar bezpieczeństwa państwa.
Zagrożenia dla rolnictwa
W swoim wystąpieniu Nawrocki wskazał na zagrożenia płynące z polityk unijnych i nieuczciwej konkurencji z Ukrainy oraz wymienił obawy związane z pryszczycą. Zadeklarował sprzeciw wobec Zielonego Ładu i umowy Mercosur oraz deklarację walki z tzw. ekoterroryzmem.
Inicjatywy ustawodawcze
Zapowiedział, że wśród jego pierwszych inicjatyw ustawodawczych znajdą się propozycje dotyczące Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz odrębna ustawa o systemowych rozwiązaniach dla rolnictwa. Poprosił ekspertów i rolników o pomoc w sformułowaniu programu, który po jego zwycięstwie miałby stać się fundamentem działań ustawodawczych.
Bezpieczeństwo żywnościowe i rola rolników
Nawrocki zwrócił uwagę na strategiczne znaczenie rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego i historyczną rolę rolników w obronie kraju. Zadeklarował, że chce być rzecznikiem i strażnikiem gospodarstw rolnych oraz prowadzić politykę "pokoju i rozwagi" wobec wyzwań współczesności.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Karol Nawrocki wzywa do wielkich inwestycji i krytykuje mikromanię
Karol Nawrocki o rekordzie siłowym i tożsamości
Karol Nawrocki w Dębicy: referendum o sądach i obniżka VAT
Karol Nawrocki: Gwarancje bezpieczeństwa i zaproszenie na G20
Karol Nawrocki: Zawsze stanie murem za mundurem Straży Granicznej
Karol Nawrocki: 800 plus tylko dla pracujących Ukraińców
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Zbigniew Ziobro
Zbigniew Ziobro: Przyjdzie czas, że będziecie rozliczani
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Starogardzie: przedsiębiorcy, tradycje i bezpieczeństwo
Szymon Hołownia
Szymon Hołownia: Europa potrzebuje odwagi i jasnej wizji rozwoju
Adrian Zandberg
Adrian Zandberg krytykuje 'propagandę sukcesu' i brak planu
PiS
PiS: Nazywa komisję śledczą 'wstyd i kompromitacja'
PiS
Jarosław Krajewski: Domaga się przywrócenia krzyży na Kopiec
Artykuły
Artykuł
Weto prezydenta do SAFE: ministrowie i związki o „rozbrajaniu” służb
Artykuł
Kierwiński: Nawrocki zabrał pieniądze służbom. To zdrada
Artykuł
Bosak: Jesteśmy przeciwni obu projektom - krytyka SAFE i Polskiego Safe 0%
Artykuł
Weto Nawrockiego wobec SAFE wywołuje polityczną burzę w Woronicza 17
Artykuł
Weto prezydenta wobec SAFE i spór o Trybunał - gorąca debata w Radiu ZET
Artykuł
Tusk: w wojnie o SAFE opadły wszystkie maski
Transkrypcja
Dziękuję. Dziękuję. Szanowni Państwo, witam serdecznie wszystkich zaproszonych gości. Chciałam Państwu podziękować za tak liczne przybycie, które można powiedzieć przerosło nasze oczekiwania. Liczymy dzisiaj na taką bardzo merytoryczną dyskusję o problemach w rolnictwie, wyzwaniach, o tym co można zrobić. Zależy nam na tym, żeby pojawiły się tutaj konkrety, ale takie prawdziwe konkrety. Nie żadne sto konkretów, które pozostaną niespełnionymi obietnicami, tylko takie konkrety, które później zostaną przekute w konkretne ustawy. Tak jak Państwo wiecie, prezydent także dysponuje inicjatywą ustawodawczą, więc te propozycje, które dzisiaj tutaj Państwo będziecie przekazywać, znajdą się właśnie w tych propozycjach programowych. Pan Karol Nawrocki jako kandydat obywatelski też swój program tworzy właśnie w sposób obywatelski, czyli podczas rozmów, tak jak tutaj, z rolnikami, z ekspertami branży rolnej. Więc jeszcze raz Państwu serdecznie dziękuję za przybycie. To są już trzecie nasze takie konsultacje eksperckie. Wcześniej rozmawialiśmy z ekspertami do spraw bezpieczeństwa, z przedsiębiorcami. Dzisiaj czas na rolnictwo, bo rolnictwo to jeden z filarów bezpieczeństwa naszego państwa. Także ja nie będę przedłużać. Oddaję głos doktorowi Karolowi Nawrockiemu. Bardzo dziękuję Pani Minister za ten wstęp i dziękuję przede wszystkim Państwu, że jesteście gotowi spotkać się z obywatelskim kandydatem na Urząd Prezydenta Rzeczpospolitej. Wśród Państwa są znajomem twarze, bo jak Państwo wiecie, byłem na proteście rolniczym w styczniu, który był wyraźnym głosem pięć razy nie i dla Zielonego Ładu, i dla umowy Unii Europejskiej z Merkosur i dla niszczenia polskiej gospodarki, drodzy Państwo. Był to też protest w obronie polskiego leśnictwa i myślistwa. Wobec tego ja łączyłem się w styczniu z Państwem, dlatego brałem udział w tym proteście. Ale chcę powiedzieć, drodzy Państwo, jeszcze raz dziękując za to spotkanie, szczerze, że w ciągu osiemdziesięciu spotkań z Polkami, z Polakami w całej Polsce, gdy zwiedziłem osiemdziesiąt powiatów, to słyszałem wiele głosów rolniczych. I mam takie głębokie wrażenie, szczególnie po powrocie z Lubelszczyzny wczoraj, drodzy Państwo, że z jednej strony mamy na Lubelszczyźnie i w ogóle w Polsce wspaniałych rolników, którzy chcą żywić Polskę, także te duże miasta. Mamy doskonałe możliwości, położenie topograficzne. Mamy wspaniałe ziemie, szczególnie na Lubelszczyźnie. To jest dość aktualne dla mnie, bo z Lubelszczyzny wczoraj, drodzy Państwo, wróciłem. A jesteśmy właściwie w sytuacji, w której polski rolnik dzisiaj w 2025 roku, w XXI wieku, musi ciągle walczyć z materią, która przychodzi za sprawą z jednej strony Komisji Europejskiej, i z drugiej strony nieuczciwej konkurencji ze strony Ukrainy. A rolnicy, to jest głos, który słyszałem w wielu powiatach, po prostu mają to, co nazywa się know-how, wiedza, możliwości, tradycje, swoje ziemie, swoje gospodarstwa. I często, tak mówią te głosy, po prostu chcą, aby państwo polskie nie przeszkadzało, a wspierało w momentach, w których tego wsparcia trzeba, drodzy Państwo. Ja oczywiście jestem jednoznacznym zwolennikiem powiedzenia nie dla Zielonego Ładu. To mówię publicznie i to myślę, że Państwo wiecie. Nie dla umowy Unii Europejskiej z państwami Ameryki Południowej z Merkosur. Natomiast dzisiejsze spotkanie programowe, jak powiedziała Pani Minister, ma, drodzy Państwo, za zadanie, i dlatego tak bardzo chcę wysłuchać Waszego głosu, ma za zadanie przejść na kolejny etap. W pewnym sensie mamy zdiagnozowaną sytuację. Wiemy, co zagraża Polsce, polskiemu rolnikowi, którego chce być rzecznikiem, jako przyszły prezydent Rzeczpospolitej. Chociaż pewnie Państwo podzielicie się jeszcze dodatkowymi opiniami, informacjami. Wiemy, że jest tak blisko polskiej granicy, kilkadziesiąt kilometrów. Stąd to zjawisko pryszczycy, które pewnie dla części z Państwa także jest niepokojące i na które powinniśmy zareagować. Ale zakładając, że w pewnym sensie, w pewnych fundamentach mamy zdiagnozowaną sytuację, to ja bym chciał dzisiaj skorzystać z możliwości, jak Państwo bylibyście gotowi do tego, aby rozmawiać rzeczywiście nad systemowymi, programowymi rozwiązaniami dla polskiego rolnictwa. Ja już zapowiedziałem, że moją pierwszą inicjatywą ustawodawczą będzie inicjatywa odnosząca się do przyszłości, do Centralnego Portu Komunikacyjnego i do rozwoju Polski. Natomiast w tym pakiecie trzech najważniejszych ustaw, albo pięciu najważniejszych inicjatyw ustawodawczych dla mnie, jako dla przyszłego prezydenta bardzo ważna jest ustawa i inicjatywa ustawodawcza odnosząca się do systemowych rozwiązań polskiego rolnictwa. Niezależnie od tego, że oczywiście będę, drodzy Państwo, walczył z ekoterrorem, z zielonym ładem i z umową Mercosur. Natomiast chciałbym z Państwem zastanowić się nad tym, jak moglibyśmy po moim zwycięstwie w wyborach prezydenckich systemowo rozwiązać problem polskiego rolnictwa i o to Państwa proszę, bo nie ma większych ekspertów niż Państwo zgromadzeni tutaj, abyście pomogli mi Państwo dojść do takiego programowego zamknięcia Państwa potrzeb i zamknięcia też tych moich wizyt w kolejnych powiatach w Polsce. Otwieram się na dyskusję. Bardzo Państwu dziękuję za to, że tutaj jesteście. Chciałbym, żebyście Państwo we mnie widzieli rzecznika i strażnika polskich gospodarstw rolnych. Ja wiem, że rolnicy żywią przede wszystkim. Ja chcę prowadzić Polskę w kierunku pokoju i rozwagi, bo jesteśmy w czasie rozwagi, ale jako historyk muszę dodać, iż mam świadomość, że polski rolnik w polskiej historii, drodzy Państwo, nie tylko żywił, ale też bronił. Więc patrzę na polskie rolnictwo, jako i na nasze bezpieczeństwo żywnościowe, jako na strategiczną rzecz dla polskiego prezydenta, którym zamierzam zostać. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Szanowni Państwo i poproszę teraz o zabranie głosu Pana Tomasza Obszańskiego. Dzień dobry Państwu. Bardzo się cieszę, proszę Państwa, z tego dzisiejszego spotkania, że jako społeczność rolnicza, jako my rolniczy, jako organizacje rolnicze, które się często spotykamy i tak trzeba powiedzieć, że tych spotkań ostatnio było dużo. Cieszę się z tego spotkania z Panem Karolem Nawrockim, z obywatelskim kandydatem na prezydenta. I wierzymy w to, że ta dzisiejsza dyskusja i te dzisiejsze rozmowy wprowadzą takiego ducha tych przemian, o które my jako rolnicy cały czas nawołujemy i na którym nam zależy, bo tak naprawdę zależy nam na polskim rolnictwie, zależy nam na Polsce, zależy nam na tym, że Polska była krajem bogatym, żebyśmy odzyskali swój handel, bo de facto tego nie mamy tak naprawdę. I te wszystkie rzeczy, które się ostatnio dzieją, że reklamowanie jednej z sieci nie może być w jednym z telewizji, także tego. Także to nie może do tego dochodzić. Musimy odzyskać handel, musimy odzyskać przetwórstwo, musimy wzmocnić przetwórstwo lokalne, musimy zmienić też te fundusze promocji, które dzisiaj nie spełniają do końca tej roli, która powinna być. Tych spotkań, tak jak wspomniałem, było bardzo dużo. Spotkaliśmy się też i w Częstochowie, gdzie ta Częstochowa była takim miejscem przemiany, że jako rolnicy, jako organizację zaczęliśmy mówić jednym głosem. Ten protest, który miał miejsce 3 stycznia, mówił o zagrożeniach z krajami Merkosuru, o tym nieszczęstym zielonym ładzie i cieszę się, że tego zielonego ładu ma nie być. Tego wszystkiego, co z tym jest związane, bo to jest tak naprawdę bardzo duże zagrożenie dla naszego rolnictwa, ale też i rolnictwa europejskiego. I te wszystkie rzeczy, o których rozmawiamy, gdzie i solidarności, i organizacjom zależy nam na odzyskaniu hodowli, bo tej hodowli nie ma, na tej energii, która powinna być normalną energią, nie tą zieloną energią, która de facto nie ma z czego się brać. Jesteśmy krajem bogatym w złoża naturalnej, z tych złóż musimy korzystać i powinniśmy z tego korzystać, co matka natura nam dała. I musimy, panie Karolu, kandydacie na prezydenta, zrobić wszystko, aby to rolnictwo postawić z głowy na nogi, bo często było tak, że rolnika skubano. Dzisiaj rolnik jest obdzierany ze skóry, tak to można w skrócie powiedzieć. Także podstawą gospodarstwa rolnego, gospodarstwa polskiego są gospodarstwa rodzinne, to gospodarstwa mniejsze, które powinny normalnie móc funkcjonować, powinny korzystać z tego dobrodziejstwa, żeby po prostu ten duch taki narodowy, ten duch tej polskości był. I to musimy odzyskać, bo to gdzieś się też po drodze zagubiło. Także myślę, że dzisiaj jako rolnicy, jako przedstawiciele polskiej wsi z różnych terenów naszego kraju będziemy mówić o ziemi, bo o tą ziemię walczyliśmy. 2015 rok, Zielone Miasteczko, gdzie rolnicy zachodniopomorskiego podnieśli też taki apel, dosyć mocny był przekaz, żeby o tą ziemię zawalczyć, bo ta ziemia została wyprzedana. Także tutaj, gdzie nie przyłożymy ręki, tam jest problem. Dlatego musimy tutaj wspólnie wypracować szereg dobrych takich inicjatyw, dobrych ustaw, które pomogą nam zawalczyć o to rolnictwo, bo to jest jedna z tych takich fundamentalnych nóg Polski, która powinna być mocna. Jak będziemy, rolnicy, jak będą mieli to wszystko, to będą zadowoleni, będą chcieli produkować, będą się czuli jak u siebie, bo dzisiaj tak naprawdę tego nie ma. I to, o czym dzisiaj rozmawiamy, zresztą rozmawiamy często o tych sprawach, no ten głos musi być słyszalny. No nie można rozmawiać o rolnictwie bez rolników. I tutaj, panie prezesie, panie Karolu, musimy ten dialog taki wprowadzić na takie właściwe tory, które tego, o których będziemy mówić do ustawy, które będą, powinny służyć państwu polskiemu narodowi. Te wartości, o których rozmawiamy, one mają być przerzucone. Nie możemy się wstydzić tego. Tak jak oglądaliśmy wybór pana Trumpa na prezydenta, ile tam było mowy o religii, o Bogu, o wartościach. Oni się tego nie wstydzą. Tak samo i my tego nie możemy się wstydzić. I to, ten przekaz ma iść, bo nasi ojcowie, nasi dziadowie walczyli o naszą Polskę, o nas. I to jest tą wartością najwyższą. Także myślę, że ja bym miał chyba tyle do powiedzenia. I ta dyskusja niech się tutaj toczy. I wypracujmy, proszę państwa, najlepsze rzeczy dla nas, dla rolnictwa, dla Polski. Bardzo dziękujemy. Poproszę teraz o zabranie głosu pana Jana Kaźmierczaka. Drodzy państwo, również dziękuję za to spotkanie, bo nareszcie głos rolników jest słyszalny i jest brany pod uwagę. A rzeczywiście my jako przedsiębiorcy rolni mamy duże doświadczenie i wiemy dokładnie, gdzie są te bolączki. Dzisiaj możemy się skupić m.in. na problemach związanych ze zborem. Ja m.in. zajmuję się rękami zbożowymi. I przyznam, że ceny są nieadekwatne do kosztów produkcji. Problem ten polega nie być może tylko na strukturze organizacyjnej w Polsce, ale przede wszystkim na tym, że rynek jest globalny. Kształtują go te prawidła podaży i popytu. I rzeczywiście dzisiaj powinniśmy szukać swojej konkurencyjności, być może w jakości. Starczy porównać Rosja, będąca w tej chwili potentatem eksportowym, stosująca ceny dumpingowe, skutecznie zaburza dzisiejszy nasz rynek. Rosja eksportuje około 50 milionów ton, pszenicę produkuje około 100. Polska dla porównania 12 milionów ton. Także u nas jedną z gałęzi, która powinna być zdecydowanie rozwijana i powinniśmy dbać o to, jest chociażby trzota chlewna. Są zwierzęta, jest drób, bydło, dlatego że to jest naturalne miejsce zbytu dla polskiego rolnika, polskiego zboża. Ale także w tym kontekście, przecież drodzy Państwo, odmieniamy od wielu lat przez wszystkie przypadki, należy wreszcie zreformować temat związany z infrastrukturą. Potrzeba pieniądza na rozbudowę portów. Dlaczego to Polska nie odcina kuponów i nie zarabia na tym, że być może możemy zahandlować zbożem również ze wschodu. Niestety dalej nic się w tym aspekcie nie dzieje. Co więcej, jeszcze dochodzi do wydzierżawienia portu strategicznej i gałęzi strategicznej możliwości zarobku dla Polski firmom zagranicznym, korporacjom światowym. I to jeszcze słyszymy, że chociażby na 30 lat podpisywane są umowy. To nie wszystko. Wiemy, co się dzieje z Mercosur-em. Tam koszty produkcji są nieporównywalne. My nie mamy szans konkurować, wycofując u nas w Europie około 100 substancji czynnych, jednocześnie będąc beneficjentem taniego produktu. To po prostu chodzi o opłacalność. Konkurencyjni nie będziemy. Mówi się, że mamy małe Mercosur również za granicą. Tutaj jest rzeczywiście potężny chociażby potentat drobiarski na wschodzie. Firma MHP, która jak się media rozpisują, jest już jedną z największych firm na świecie zajmującą się produkcją drobiu. I tutaj także trzeba bardzo pilnować naszego rynku, drodzy Państwo, bo my nie możemy stosować tych samych antybiotyków. My mamy dobrostan zwierząt. My dbamy o to, żeby ta kura była w jak najlepszym aspekcie chowana, a dostajemy mięso bez wystarczających obostrzeń. Również bez, czasami można sobie zadać pytanie kontroli tych fitosanitarnych, te, które są istotne. Aspektów jest cała masa i problemów, które można byłoby poruszyć, ale bardzo na bieżąco, bo wczoraj odbyło się, drodzy Państwo, wysłuchanie ustawy dotyczącej, ustawy łań duchowej. Tutaj jest mowa o wzmocnieniu stanowczo kompetencji organizacji pozarządowych w zakresie odbierania chociażby zwierząt. Co prawda wczoraj to nie dotyczyło zwierząt gospodarskich w sensu stricto, ale jednak, drodzy Państwo, do jakiego kuriozum dochodzimy, że organizacje pozarządowe składające się nie z ekspertów, tylko z grupy osób czasami przypadkowych ma prawo odebrać i ma tą kompetencję, żeby odebrać rolnikowi zwierzę. Pytamy, gdzie jest inspekcja weterynaryjna i to być może jest nasz kolejny postulat. Przecież to organy państwa są do tego upoważnione. Tam zasiadają ludzie, którzy mogą to robić zgodnie ze swoją odpowiedzialnością i wiedzą. Inspektorzy, weterynarze, lekarze, którzy rozumieją, na czym polega aspekt produkcji rolnej. Kilkanaście lat temu, ja tym wczoraj również wspomniałem, była afera niedaleko Torunia. Otóż chciano odebrać rolnikowi bydło. Dlaczego? Dlatego, że on je hodował, jak uważali ekolodzy, w skrajnie niskiej temperaturze. Rolnik miał mnóstwo z tym problemów. Media się rozpisywały i okazuje się, że dopiero oświadczenie z naszego Uniwersytetu, profesorów świadczące o tym, że jest to rasa przystosowana do życia w niskiej temperaturze, sprawiło, że odstąpili od zebrania tego bydła. Patologii jest naprawdę dużo. Dziękuję za chcielenie głosu. Mam nadzieję, że będziemy mogli rozwijać tą dyskusję na różnych polach, bo mamy tutaj ekspertów z różnych branż. Dziękuję. Bardzo dziękuję i poproszę teraz o zabranie głosu pana Macieja Pyrzyna. Dziękuję bardzo. Maciej Pyrzyna, jestem związany z kilkoma organizacjami, czy może tworami zajmującymi się wsparciem produkcji rolnej, czy gospodarki łowieckiej, czy gospodarki leśnej. Zawodowo jestem też związany, pracuję w Katedrze Chorób Dużych Zwierząt z kliniką, Wydział Weterynarii, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. I bardzo się cieszę, że zostałem tu zaproszony. Dziękuję za to z dwóch powodów. Jeden taki, może dalekowzroczny, że faktycznie głowa państwa, jeżeli zaangażuje się, czy angażuje się w rozwiązywanie niektórych problemów, ufam, że te problemy mogą być rozwiązywane efektywniej, albo faktycznie rozwiązywane. Druga sprawa, bardziej może przyziemna, bardziej na tu i teraz. Teraz cieszę się, że mamy tutaj media i jest być może okazja, żeby zainteresować państwa, ponieważ nigdzie nie rozwiązuje się tyle problemów, jak w czasie kampanii wyborczej, więc zwłaszcza do państwa dziennikarzy zachęcam was, żebyście zwrócili uwagę na temat, który chcę teraz poruszyć. A temat dotyczy ochrony zdrowia zwierząt i zagrożenia ze strony chorób zakaźnych, chorób wirusowych. Coś, co trenowaliśmy niedawno w przestrzeni ludzkiej, ale bardzo podobnie wygląda to w przestrzeni weterynaryjnej. Otóż wiele chorób w tej chwili traktowanych jest jako narzędzie walki gospodarczej, nie tylko zagrożenie stricte medyczne. W tej chwili pojawiło się zagrożenie chorobą, która akurat jest niebezpieczna. W niedalekiej odległości od polskiej granicy, po naszej stronie Berlina, w gospodarstwie pokazowym pojawiła się pryszczyca. I rozumiem, że dla większości obywateli tego kraju jest to słowo nie niosące ze sobą, nie niosące znaczenia. Dlatego chciałbym w kilku słowach powiedzieć, co to jest pryszczyca. Pryszczyca jest to choroba silnie zaraźliwa, naprawdę silnie zaraźliwa, nijak nie umywająca się do ASF-u. To jest choroba, która przenosić się potrafi z wiatrem i to przenosić na duże odległości. Nad morzem opisywane są odległości rzędu 300 kilometrów. W Wielkiej Brytanii w 2001 roku odległości przeskoki z wiatrem w wilgotnym powietrzu chłodnej pory roku, 30 kilometrowe, miały miejsce. To się po prostu dzieje. Ona przenosi się w produktach pochodzenia zwierzęcego, przenosi się na powierzchni zwierząt, przenosi się w chorych zwierzętach. Co więcej, przy pryszczycy występuje zjawisko długotrwałego nosicielstwa. To znaczy zwierzę, które przeżyje, zaraża od kilku miesięcy do pół roku, ubydła czasami do trzech lat. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że relatywna śmiertelność przy pryszczycy nie jest wielka, bo to jest 10-12%, to możliwość rozszerzenia, czy szerzenia się przy pryszczycy jest ogromna. Jest to choroba na tyle uciążliwa gospodarczo, że jest objęta zakazem szczepień w Unii Europejskiej. To znaczy nie można szczepić przeciwko pryszczycy, ponieważ nie można później wyróżnicować zwierząt, które były chore od tych, które są zaszczepione, a te, które mają przeciwciała, mogą zarażać, jeżeli są ozdrowieńcami. Dlatego jeżeli Niemcy rozważają, mówią w ogóle o szczepieniach, to trzeba pamiętać, że szczepienia wiążą się z zabiciem tych zwierząt na koniec. Taka choroba, groźna choroba, bardzo groźna gospodarczo, choroba, która doprowadziła do wybicia 6 milionów zwierząt w 2001 roku w Wielkiej Brytanii, czyli więcej niż mamy bydła mlecznego. Taka choroba pojawiła się w Niemczech, proszę Państwa, z niewiadomego zupełnie źródła, po 37 latach od ostatniego ogniska w Niemczech, nieobecna w Unii Europejskiej od 2018 roku. Zupełnym przypadkiem pojawiła się w okresie kryzysu w negocjacjach umowy handlowej z krajami Mercosur. Oczywiście prawdopodobnie przypadkiem. Ale faktem jest, że się pojawiła. I Niemcy, nie znając źródła pochodzenia tej choroby, przelobowali w Komisji Europejskiej regionalizację jej, która została w błyskawicznym tempie przegłosowana po dwóch dniach już. I wytyczono strefy, strefa objętą chorobą i objętą ograniczeniami, łącznie o promieniu 10 kilometrów. Przy chorobie, która roznosi się z wiatrem i nie wiemy, jakie jest źródło, i nie wiemy, czy dzikie zwierzęta nie są zarażone. 10 kilometrów strefy, podczas gdy w Polsce przy ASF-ie wytycza się 30 kilometrów, a przy, jak deklaruje główny lekarz weterynarii, praktycznie nieszkodliwym blutągu, czyli chorobie niebieskiego języka, 150 kilometrów. Więc mamy sytuację, kiedy mamy ogromnie niebezpieczną weterynaryjnie i gospodarczo i politycznie chorobę za naszą zachodnią granicą. Niemcy wykonali jakieś działania pozorowane, a rząd naszego kraju razem z administracyjnym organem odpowiedzialnym za ochronę zdrowia zwierząt i zwalczaniem chorób zakaźnych mówi, wszystko jest okej, wszystko mamy pod kontrolą, zrobimy odkażanie samochodów na granicy. W tej chwili na granicy odbywa się odkażanie samochodów, proszę Państwa, z zewnątrz. A w tych samochodach jadą zwierzęta, jedzie mięso niewiadomego pochodzenia, ponieważ w warunkach Unii Europejskiej, Państwo sobie z tego nie zdają być może sprawy, ustalenie miejsca pochodzenia mięsa wcale nie jest oczywiste. Nikt tego nie robi. Ze zwierzętami żywymi jest trochę lepiej. Nadal jednak okres inkubacji takiej choroby to jest 12 dni, więc jeżeli zwierzę jest zarażone, to ono przez 12 dni od zarażenia nie pokazuje objawów. Po kilkudziesięciu godzinach w mleku krów pojawia się wirus. Wirus, który jest w stanie przetrwać pasteryzację i przez lata utrzymywać zakaźność w mleku w proszku. A objawy u krowy pojawiają się dopiero po 12 dniach albo po 14 dniach, jak mówi OIE, czyli Międzynarodowa Organizacja Zdrowia Zwierząt. I nadal nie ma problemu. Odkazujmy samochody z zewnątrz. Polska jest bezpieczna. Proszę Państwa, to są procedury na miarę zakazu wstępu do lasu podczas epidemii COVID-a. I można by się śmiać, bo jest to trochę zbawne, tylko w momencie, kiedy polski sektor wieprzowiny został zdziesiątkowany, literalnie zdziesiątkowany sytuacją z ASF-em i idzie do nas choroba, która nie atakuje tylko trzody chlewnej. Ona atakuje wszystkie zwierzęta parzystokopytne, owce, kozy, bydło mleczne i bydło mięsne. Idzie choroba taka do nas, a organy państwa, które powinny zabezpieczać bezpieczeństwo państwa, dbać o obywateli Polski, o polskich producentów, troszczą się o to, czy nie będzie przykro producentom niemieckim, jeżeli państwo polskie powstrzyma przywóz produktów pochodzenia zwierzęcego i zwierząt do momentu wykazania, że ten wirus faktycznie nie występuje w otwartym środowisku przyrodniczym. Bardzo ważne. Żeby nie przedłużać, zasygnalizuję jeszcze dwie rzeczy. To, że ta choroba, tak jak inne choroby, są narzędziem walki rynkowej. I to jest coś, z czym należy po prostu się zgodzić i pracować na tym zagadnieniu. To jest jak z kapitałem. Kapitał ma narodowość, choroby są wykorzystywane do innych celów. W tym momencie, kiedy kraje zewnętrzne, kraje trzecie, jak Wielka Brytania, czy Korea Południowa zamknęła się na produkty pochodzenia zwierzęcego z Niemiec, te produkty gdzieś będą wciśnięte. Tak, one będą wciśnięte do najbliższego sąsiada na wschód od Niemiec, czyli do Polski. Co zamknie kolejne kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw rodzinnych. Co powinno jako żywo być tematem dyskutowanym przez obecne władze. Ale bardzo bym się też cieszył. I tutaj znowu prośba do państwa dziennikarzy. Żeby ten temat był dyskutowany też przez kandydatów na prezydenta. Bardzo bym państwa zachęcał, żeby zadawać to pytanie podczas spotkań. To jest jedna sprawa. I już kończąc, takie zdarzenie jak choroba zakaźna u zwierząt jest dobrym powodem, żeby podjąć dyskusję na temat funkcjonowania Polskiej Administracji Weterynaryjnej, czy Inspekcji Weterynaryjnej, czyli organu odpowiedzialnego za zabezpieczenie zdrowia i bezpieczeństwa produktów pochodzenia zwierzęcego. Czyli tego co jemy. Jogurtu, masła, mleka, szynki, kabanosa i bezpieczeństwa produkcji zwierzęcej. To jak pan Kazimierczak był uprzejmy zasygnalizować przed chwilą. My mieliśmy najlepszą inspekcję weterynaryjną w Europie. My mieliśmy zwalczone choroby zakaźne, które nadal występują w innych krajach. Gruźlice ubydła, brucelozę, białaczkę. W tej chwili o tym się oczywiście nie mówi, bo to jest fakt niewygodny. Ale my mieliśmy kilkanaście, w ubiegłym roku kilka albo kilkanaście ognisk gruźlicy ubydła. To się dzieje, z czegoś to wynika. Inspekcja weterynaryjna, rząd po rządzie, główny lekarz po głównym lekarzu degeneruje punkt po punkcie i mamy coraz większy z tym problem. I w momencie, kiedy nie mamy żadnej kontroli nad chorobami zakaźnymi, mamy wściekliznę szalejącą na Lubelszczyźnie, na której pan Nawrocki wczoraj był, mamy chorobę niebieskiego języka, która strefami obejmuje 3 czwarte Polski. Mamy ASF, który Szwecja zwalczyła w przeciągu roku, a my będziemy mieli w przyszłym miesiącu, czyli w sumie za tydzień, będziemy mieli 11. rocznicę pobytu ASF-u w Polsce. To jest bardzo ważne, żeby zająć się inspekcją weterynaryjną, zreformować ją, bo bez troski czy faktycznych działań w tym obszarze produkcja zwierzęca w tym kraju jest niemożliwe. I powiązane jest z tym zarówno zarządzanie populacjami zwierząt dzikich, czyli gospodarka łowiecka i generalnie uznanie kulturowej, społecznej, gospodarczej roli produkcji rolnej. Tak? Ze szczególnym uwzględnieniem rodzinnych gospodarstw rolnych. Dziękuję. Bardzo dziękuję. Szanowni Państwo, teraz przechodzimy do tej części zamkniętej. Dziękuję bardzo za udział mediów. Teraz poprosimy o wyjście, też o zabranie kamer, a my będziemy przychodzić do dalszej dyskusji.