Szymon Hołownia w Olsztynie: krytyka rywali i wezwanie do debaty
Szymon Hołownia w Olsztynie rozmawiał z mieszkańcami i podkreślał, że bezpośredni kontakt z ludźmi jest dla niego najważniejszy. Krytykował programy politycznych rywali, zapowiadając walkę z rozwiązaniami, które jego zdaniem zagrażają słabszym i młodym ludziom.
Szymon Hołownia mówił o znaczeniu rozmowy twarzą w twarz, o spotkaniach w Szczytnie i Olsztynie, gdzie mieszkańcy spontanicznie zadawali pytania. Podkreślał, że to esencja kampanii i że polityka nie powinna być tylko sezonowym uwodzeniem wyborców.
Oskarżał niektórych kandydatów o programy, które jego zdaniem oznaczają „koszmar” dla młodych i słabszych - wymieniał płatne studia, propozycje likwidacji 800+, a także pomysły likwidacji PIT, CIT i składki zdrowotnej. Ostrzegał przed rozwiązaniami, które mogłyby pogłębić nierówności.
Wypowiadał się mocno przeciwko ideom, które jego zdaniem naruszają prawa kobiet, przywołując przypadki przymusu ciąży po gwałcie jako przykład skrajnych konsekwencji niektórych postulatów. Mówił też o potrzebie solidarności społecznej i ochrony osób w trudnej sytuacji, w tym chorych i rodzin chcących kształcić dzieci.
Hołownia poinformował, że publicznie wezwał przeciwnika do debaty w telewizji i oskarżył go o unikanie konfrontacji. Tłumaczył, że startuje, bo wierzy w pilnowanie reguł demokracji, konstytucji i równego traktowania, a także dlatego, że czasu na zmiany jest coraz mniej.
Spotkania z mieszkańcami
Szymon Hołownia mówił o znaczeniu rozmowy twarzą w twarz, o spotkaniach w Szczytnie i Olsztynie, gdzie mieszkańcy spontanicznie zadawali pytania. Podkreślał, że to esencja kampanii i że polityka nie powinna być tylko sezonowym uwodzeniem wyborców.
Krytyka konkretnych propozycji
Oskarżał niektórych kandydatów o programy, które jego zdaniem oznaczają „koszmar” dla młodych i słabszych - wymieniał płatne studia, propozycje likwidacji 800+, a także pomysły likwidacji PIT, CIT i składki zdrowotnej. Ostrzegał przed rozwiązaniami, które mogłyby pogłębić nierówności.
Ochrona praw i wartości społecznych
Wypowiadał się mocno przeciwko ideom, które jego zdaniem naruszają prawa kobiet, przywołując przypadki przymusu ciąży po gwałcie jako przykład skrajnych konsekwencji niektórych postulatów. Mówił też o potrzebie solidarności społecznej i ochrony osób w trudnej sytuacji, w tym chorych i rodzin chcących kształcić dzieci.
Wezwanie do debaty i motywacja startu
Hołownia poinformował, że publicznie wezwał przeciwnika do debaty w telewizji i oskarżył go o unikanie konfrontacji. Tłumaczył, że startuje, bo wierzy w pilnowanie reguł demokracji, konstytucji i równego traktowania, a także dlatego, że czasu na zmiany jest coraz mniej.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia krytykuje orzeczenie TK i broni Adama Bodnara
Szymon Hołownia: Bezpieczeństwo parlamentów i współpraca regionalna
Szymon Hołownia: Apel o przyspieszenie szczepień
Szymon Hołownia wzywa: Rafał, zburz ten mur
Szymon Hołownia otwiera 30. sesję Sejmu Dzieci i Młodzieży
Szymon Hołownia: TO jest dzisiaj pole bitwy! | Wypowiedź dla mediów w Sejmie
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Lesznie: Bezpieczeństwo i Europa
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Wolsztynie: kampania zdrowego rozsądku
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Szamotułach: bezpieczeństwo i jeden za dwa
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki w Dębicy: referendum o sądach i obniżka VAT
VideoParlament
VideoParlament informuje o tragedii w Prusicach i działaniach służb
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński: Reparacje, marsz tysiąclecia i imigracja
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
Dzień dobry. Witamy na Warmii w Mazurach. Dziękuję bardzo. Teraz siadamy. Słuchajcie, jak słyszycie, jak się nie ucieka przed ludźmi, tylko z nimi rozmawia, to się to kończy właśnie tak. Bo ludzie... Bo ludzie chcą rozmawiać. Bardzo chcą rozmawiać. Dzisiaj doświadczyłem też tego w Szczytnie, gdzie gdyby tylko czas pozwalał, mógłbym spędzić jeszcze godzinę, a może półtorej na pytaniach, na odpowiedziach, na rozmowach. Ludzie chcą rozmawiać. Czasami dostaje się łomot za to, że ma się odwagę wyjść jako jeden z niewielu z tego rządu, z tej ekipy i skonfrontować się twarzą w twarz z ludźmi, którzy nie są wybierani, żeby przyjść na spotkanie i sprawdzani z wyznaczonymi pytaniami. Tylko po prostu przychodzą z ulicy, zatrzymali się na chwilę, chcą zadać pytanie. Dla mnie to najważniejsza część tej kampanii. Spotkać się z ludźmi, podać rękę, spojrzeć w oczy, spróbować jeszcze raz sobie przypomnieć, że to jest opowieść o nas wszystkich, a nie jedna opowieść o polityce, a druga o tych, którzy raz na cztery lata, albo pięć lat, mają być przez polityków uwodzeni. Nasza stara polska kadencjoza. Raz na cztery lata on cię kocha, wyznaje miłość, opowiada, że jesteś jedyny, jedyna, nosi zdjęcie w portfelu, później spełnienie w noc wyborczą i znika, ale wróci za trzy lata, jak znowu zacznie się kampania, znowu ruszy jego profil na Facebooku, znowu będzie interesował się, co u ciebie słychać. Tak to u nas wygląda, ale dłużej tak wyglądać nie może. Nie może już dłużej wyglądać to tak, że za każdym razem, przy każdych wyborach, będziemy sobie zadawać pytanie, czy ta wielka partia, czy inna wielka partia. Że nawet do Pałacu Prezydenckiego na dziesięć lat będziemy znowu wysyłali funkcjonariusza jednej z dwóch wielkich postsolidarnościowych sił, które się kłócą od nas od dwudziestu lat. I tak, mam koalicję z jedną z nich, żebyście wiedzieli. Mam koalicję, ale to nie bywa zawsze łatwa koalicja, bo spieramy się o to, czy zostać tu, gdzie jesteśmy, z nepotyzmem w spółkach Skarbu Państwa, z tysiącem różnych, ale i nie wiemy sytuacji, kiedy chodzi o ochronę praw przedsiębiorców, czy iść do przodu, czy iść do przodu w tym wszystkim, czego dzisiaj Polska wymaga. Ja to powtarzam na każdym spotkaniu. Dlatego zdecydowałem się kandydować przeciwko kandydatowi Donalda Tuska i przeciwko kandydatowi Jarosława Kaczyńskiego i przeciwko temu prowokatorowi, który jeździ po kraju i opowiada dyrdy mały, gotując piekło młodym ludziom. Słyszeliście, co powiedział? Płatne studia są rzeczą ze świata jego marzeń. Dobrze, że to głośno powiedział, bo przynajmniej ci młodzi ludzie, którzy szli za nim w części, jak w dym, usłyszą, że świat jego marzeń to ich koszmar. To ich koszmar. Bo koszmarem jest świat, w którym ktoś chce pod karą więzienia zmuszać kobietę do rodzenia dziecka po gwałcie. I jeszcze on ma czelność powiedzieć, że skoro spotkała kobietę taka nieprzyjemność, jak gwałt. Czy to mówi człowiek, który ma choć odrobinę serca? Który wyobrażacie sobie, co zrobi, jeżeli będzie miał do dyspozycji prezydencką władzę? Gość, który mówił, że trzeba zlikwidować, a mówił to w 23, zasiłek pogrzebowy, że trzeba zlikwidować 800+. W 16 miał odwagę powiedzieć głośniej, bo wtedy, mówił szczerze, nie miał żadnej kampanii, że trzeba zlikwidować PIT, CIT i składkę zdrowotną. Co to oznacza? To oznacza koszmar, w którym milionerzy trochę nieudolni, popatrzcie na wyniki jego spółek, tacy jak on, zjadają tych biednych. A ci biedni, ci słabsi, ci, którzy nagle dostali z dnia na dzień diagnozę onkologiczną, ci, których nie stać na to, żeby wykształcić swoje dzieci, co mają zrobić? W świecie marzeń Męcena. To jest zło. Ja z tym złem będę walczył. Dlatego wyzwałem go na pojedynek. Wyzwałem go wczoraj publicznie, w Polsacie na debatę. I ten tchórz nie jest w stanie się ze mną skonfrontować. Bo to jest kozak w necie, piszmak w świecie. Bo to jest wielki gieroj i specjalnie używam tutaj rosyjskiej frazy w kampanii, a tchórz w pałacu. I trzeba sobie jasno mówić, to nie są dzisiaj czasy na tchórza w pałacu. To nie są czasy na kogoś, kto będzie ludziom gotował piekło. Bo jeszcze nie wyzdrowiał z korwinki, na którą w moich czasach, jak byłem młody, chorowała większość młodych, nieco bardziej prawicowych niż lewicowych chłopców. Wszystko znieść, wszystko zaorać, wszystko wielkie łubudu. Młodzi ludzie siedzieli wow, tak? Na korwinkę chorowaliśmy prawie wszyscy. I z korwinki się wychodzi. Męcen nie wyszedł. Męcen jest reliktem korwinki. Męcen gotuje nam piekło. I pomyślcie teraz, po co Rosja ma instalować tutaj w Polsce jakiegoś kandydata, który się będzie nazywał Iwan Iwanowicz Iwanow. Jak wystarczy poprzeć tego kandydata, który już jest i który tak naprawdę tym, co mówi, wszystkim, co mówi, dąży do tego, żeby rozpieprzyć Polskę na drobne kawałki. Żeby zburzyć wszystko to, co budowaliśmy pracowicie przez lata. Solidarność społeczna, szansę dla młodych ludzi z trudem wielkim, ale jednak jakiś obszar odpowiedzialności jedni za drugich. Wiecie, dlaczego mówię o tym z taką emocją i z takim przekonaniem? Bo ja nie musiałem kandydować na prezydenta. Mam dobrą pracę. Mam dobrą pracę i uważam, że wykonuję ją dobrze. Że w tym obszarze, w którym odpowiadam za bezpieczeństwo państwa, czyli demokracja i parlamentaryzm, czyli zadbanie o to, żeby reguły były równe dla wszystkich. Żeby parlament działał tak, żeby ludzie nie zabijali się na ulicach. Żeby każdy, kogo ludzie wskazali, grał, mógł grać zgodnie z zasadami fair play. Ja lubię te prace. Ja lubię pilnować zasad. Pilnuję ich wobec posłów. Lubię pilnować ich, żeby tak, żeby kraj działał. Pilnować konstytucji. Pilnować prawa. Lubię to. Lubię pilnować zasad. Po co idę wandować na prezydenta? Bo wiem, że zastępca premiera nie będzie samodzielnym prezydentem. Nie będzie odważnym prezydentem. Bo wiem, że nominat Kaczyńskiego będzie wyłącznie kimś, kto będzie próbował doprowadzić do tego, żeby PiS wygrał w 27. i żeby udało im się wsadzić nas. To jest ten horyzont. A czasu mamy mało. Czasu mamy mało. I tego czasu nikt nam nie wróci. Kto jest trzeci? Trzeci jest ten człowiek, o którym powiedziałem, który zafunduje nam tu piekło. I wiecie, wracam do tego, dlaczego o tym mówię. Bo dzisiejsza trasa mną wstrząsnęła. Jeżdżę, jak wiecie, od dwóch tygodni po Polsce bardzo intensywnie. Każdego dnia trzy, cztery miasta. Tak będę jeździł do samych świąt. Mam sto, spotkań w 60 miastach. Później jeszcze druga kolejka. Żeby jak najwięcej ludzi spotkać, jak najwięcej tej nadziei im dać, jak najwięcej wysłuchać, jak najwięcej przyjąć, jak najwięcej polepić, poskładać. I dzisiaj w trzech miejscach trzy razy i to nie było umówione. Niezależnie od siebie. Podchodzi do mnie dziecko i pyta, co zrobię, żeby czuło się bezpiecznie w szkole. Opowiada mi wstrząsającą historię. Jedna dziewczynka akurat były to dziewczynki po drugiej. Hejtu, który spotykał ją, dlatego, że miała rude włosy ze strony swoich rówieśników. I nauczyciele nie byli w stanie ją przed tym obronić, bo mówili, że to się dzieje po szkole i to nie ich sprawa. A ona miała takie myśli, jakich możecie się domyślać, jakie miała i ledwo przez to przeszła. Druga dziewczynka, którą spotykam, która płacze i mówi, że boi się chodzić do szkoły, że tam ją gnębią, że tam się czuje źle, że jest przerażona, że się boi, płacze. Na szczęście jest ze mną wiceminister edukacji i za ziędka natychmiast przekazałem tę sprawę izie. Mówię, weź to natychmiast. Trzeba zobaczyć, co się dzieje z tym dzieckiem. Dlaczego jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy? Trzecia historia, której aż nie chcę przytaczać. I to jednego dnia. Jednego dnia, jak znak, że już nie możemy dłużej czekać. Nie możemy dłużej czekać i nie możemy sobie teraz pozwolić na eksperymenty. Kaczor Donald, Donald kaczor, kaczor Donald albo ten gość, który chce zlikwidować wszystko, bo ma taki humor, żeby wszystko zlikwidować. Dzisiaj potrzeba prezydenta, który zobowiąże się przed wami. Jak chcecie, odpytajcie mnie z bezpieczeństwa. Jestem absolutnie przekonany, że jestem najlepiej przygotowanym merytorycznie kandydatem, jeśli o to chodzi. Przepytajcie mnie z programów operacyjnych, przepytajcie mnie z jednostek wojskowych, przepytajcie mnie z hierarchii dokumentów strategicznych dotyczących obronności, z kontraktów zbrojeniowych, z czegokolwiek chcecie. Przepytajcie mnie, zachęcam do tego. Przepytajcie mnie z programu dotyczącego przedsiębiorczości. Przepytajcie mnie z rozwoju Polski, z tego, co zrobić, żeby nie był tak niesprawiedliwy, jak jest dzisiaj. Kiedy jedni mają wszystko, a drudzy mają troszkę. I nie wiedzą, czy zostaną w tym kraju, czy nie. Przepytajcie mnie z wielu rzeczy, ale jedną rzecz, o jednej rzeczy chcę Wam dzisiaj powiedzieć. Musicie mieć prezydenta i musimy mieć prezydenta, który się zobowiąże, że w ciągu tych pięciu lat nie będzie puszczał bąki w stołek. I świecił tylko wtedy, kiedy trzeba będzie zawetować i pójść do telewizji, pogrozić prezydencką pięścią. Komu się nie będzie wydawało, że jest królem, bo przecież królowie mogli kiedyś łaskawiać nawet kogoś bez wyroku. Tylko zajmie się naszymi dziećmi. Tylko zajmie się tym, żeby nasze dzieci w naszym kraju czuły się bezpieczni. Jest czym się zajmować. Gdybyśmy w naszym kraju mieli odrobinę bardziej odpowiedzialnych polityków, którzy nie lataliby na ścianę wschodnią, do mojego podlaskiego, do waszego województwa i strzelali sobie selfiaki, pokazując w mundurkach, jak to bronią granicy i jak to teraz muszą zamienić nasze województwa w poligon. Gdybyśmy nie straszyli się nawzajem, tylko dawali sobie nadzieję na to, że może być bezpiecznie. Gdybyśmy wreszcie zaczęli w Polsce dyskutować nie o tym, co sprawić, jak sprawić, żeby tu było mniej cudzoziemców, ale o tym, żeby tu było więcej Polaków, to bylibyśmy w innym miejscu. Ale my tej dyskusji w ogóle nie prowadzimy, bo ona nie generuje emocji, które mogą przełożyć się na lajki pod rolką na Instagramie. Dzisiejsza polityka to w połowie Instagram, a w jednej trzeciej TikTok. Emocje. A my mamy życie. W Polsce nie rodzą się dzieci. W Polsce urodziło się w ubiegłym roku 236 tysięcy dzieci. Polki urodziły. Jeszcze trochę Ukrainki. Najmniej od drugiej wojny światowej. W 1955 roku urodziło się nas 800 tysięcy. Rekordowy rok. Później spadało 236 tysięcy. Ponad 400 tysięcy zgonów. W 80-tych latach 8 osób w wieku produkcyjnym na jednego emeryta. Za chwilę 1,7. Polska licząca 18 milionów obywateli w ostatniej dekadzie tego wieku. W 1950 roku połowa społeczeństwa po 60-tce. Wyobrażacie sobie, co się wtedy stanie z gospodarką? Kiedy połowa społeczeństwa będzie emerytami z nabywczą siłą i zdolnością emerytów? Nie. Dzieci to wstydliwy temat. Do czego doszło? Jak wybieraliśmy klasę polityczną? Wszyscy. Ja też. Bo to jest najbardziej dojmująca recenzja. Najbardziej dojmująca recenzja 35 ostatnich lat. Kłócenia się w telewizji. Kłócenia się, żarcia się o to, kto z kim pił wódkę w Magdalence i czy ten jest ładniejszy od tamtego i czy ten ładniej mówi bonjour czy tamten o puciach. Gdzie doszliśmy? Doszliśmy do Polski, w której Polacy nie chcą zaprosić na świat kolejnego pokolenia Polaków. I to jest najbardziej brutalna recenzja pracy nas wszystkich. I albo wreszcie wybierzemy i zdecydujemy się na ludzi, którzy będą wiedzieli, że trzeba to zmienić albo tego nie zmienimy. I wtedy będzie trudniej. Dużo trudniej nam opowiedzieć się przed naszymi dziećmi, przed naszymi wnukami, które dzisiaj stają przed największymi wyzwaniami. Największymi wyzwaniami. Dużo większymi niż myśmy stawali. W świecie bez internetu. W świecie bez internetowego hejtu. Wiecie dobrze, o czym mówię. Te trzy dziewczynki, z którymi dzisiaj rozmawiałem, rozdarły mi serce. Jako politykowi, ale przede wszystkim jako ojcu dwóch dziewczynek. Zrobię wszystko i pokonam każdego i będę grysł trawę, żeby doprowadzić do tego, żeby one i ich koleżanki nigdy czegoś podobnego i żadne dziecko w Polsce nie musiało doświadczać. Od tego też jest prezydent. Prezydent nie jest od tego, żeby w momencie, w którym trzeba będzie powiedzieć trudne słowa, najpierw dzwonić do swojej najbliższej współpracowniczki, minister edukacji i zapytać ją, czy może. Tylko powinien wyjść i powiedzieć wprost. Powinien być w Polsce zakaz smartfonu w podstawówkach. I to trzeba po prostu zrobić. Trzeba i państwo ma takie możliwości. Rozmawiałem o tym z wiceministrem cyfryzacji. Państwo ma możliwości takiego skonfigurowania internetu w telefonach dzieci, żeby dostawały tylko i wyłącznie certyfikowany przez państwo bezpieczny internet, bezpieczne treści. To nie jest fizyka jądrowa. Dostajesz QR kod, klikasz, czy zrobisz zdjęcie QR kodu, później system prowadzi cię krok po kroku. Dziecko może odebrać w swoim smartfonie, w swoim telefonie tylko treści, które są standaryzowane. To dzisiaj jest ogólnopolska sieć edukacyjna, na tym to wisi, ale to można wyprowadzić spokojnie do narzędzia, które będzie służyło nam wszystkim. Podaż psychiatrii dziecięcej, oczywiście. Zakazanie dzieciom, a raczej dystrybutorom. Możliwości oferowania pornografii naszym dzieciom. Dzisiaj wiecie, jaka jest średnia wieku pierwszego kontaktu z pornografią w Polsce? 11 lat. 11 lat. Zdecydowana większość dzieci, które są pytane po kontakcie z tymi treściami, nie wie, czy to było naprawdę, czy to jest odgrywane. Nie umie sobie tego poukładać, zintegrować. Wiecie, ile frustracji to rodzi w takim młodym mózgu, jeszcze zasilanym hormonami, jeszcze z nieupłakadaną korą czołową, z tymi wszystkimi procesami. Przecież ten młody człowiek dojrzewa, on się tworzy, on dopiero składa te wszystkie rzeczy. Dobrze, że przez rząd idzie ustawa, która, i to też nasz wiceminister cyfryzacji pilotuje, która ma wprowadzić najlepsze wzorce. Wzorowana na australijskich rozwiązaniach, angielskich rozwiązaniach, czy oczekuje, że za dwa miesiące ta ustawa będzie w Sejmie. Bo ja się, proszę Państwa, nie będę certolił w rzeczach, które są absolutnie kluczowe. Jeżeli rząd nie położy ustawy o zakazie smartfonów w szkołach i nie będzie tego rozporządzenia, to ja jako prezydent położę taką ustawę. I spróbujcie wtedy zaprotestować. Budujcie koalicję przeciwko mnie. Jeżeli nie zostanie załatwiona składka zdrowotna, bo Lewica dalej będzie miała humory i będzie zażynała swoimi decyzjami mnóstwo ludzi, z którymi dzisiaj rozmawiałem, którzy mają tu na Mazurach i na Warmii trzy pokoje i cztery rowery do wynajęcia albo z Jurandem ze Spychowa, który dzisiaj wręczał mi miecz i też ma jednoosobową działalność gospodarczą i nie wie jak przeżyje, nie wie jak dożyje, ale państwo z Lewicy akurat mają kampanię wyborczą i nie bardzo im idzie, więc muszą podgrzać pewne rzeczy, tylko robią to kosztem tych ludzi. Robią to kosztem tych ludzi. Rząd tego nie załatwi położymy ustawę. Jak nie będzie można, to zrobimy referendum. Nie jest tak, że jesteśmy zakładnikami, że jesteśmy bezbronni. Musimy dzisiaj, to wiecie, toczy się przez świat dzisiaj dyskusja o serialu Dojrzewanie. Tak? Ile ja takich dyskusji widziałem? Cały świat oburzony, wzruszony, podniecony tym, że został zrobiony dobry serial, przejmujący serial. Żeby coś z tego zostało. Żeby to potrwało choć trochę. Żeby ktoś to przełożył na konkretne narzędzie. Na konkretne narzędzie. Prezydent ma bardzo głośny mikrofon. Tylko jeżeli chciałby zajmować się rzeczywiście takimi rzeczami, a nie tylko polityczną przepychanką z rządem, czy z innymi. Jest w stanie, w mojej ocenie, zapewnić naszym dzieciakom, naszym młodym ludziom, dużo bardziej, nie tylko szanse życiowe, nie tylko Polskę, która będzie sprawiedliwiej poukładana, ale przede wszystkim ochronę przed znaczną częścią zagrożeń, które na nich czyhają. Bo przecież to my za to odpowiadamy. To nie oni sobie zrobili ten świat. Tylko myśmy go im zrobili. I odpowiedzialność jest nasza. I odpowiedź, reakcja powinna być nasza. I to jest dużo ważniejsze i dużo istotniejsze dla mnie jako dla ojca, niż jako kandydata na prezydenta. I dlatego zamierzam to dowieść. I dlatego zamierzam doprowadzić do tego, żeby stanąć na rzęsach, żeby nie torpedowano i nie wyrzucano programów psychiatrycznych, bo akurat trzeba zmienić specjalistów i tamte były złe, choć były dobre. Bo jak już się przyjęło i szło dalej, to trzeba było z tym iść dalej. A nie wymieniać teraz wszystkich, bo jeden profesor poczuł się dotknięty i powiedział coś drugiemu. My dzisiaj ludzi potrzebujemy ratować. My mamy ponad 2 tysiące prób samobójczych dzieci w ciągu roku. Na szczęście liczba sama samobójstw zmniejszyła się o tych kilkanaście czy kilkadziesiąt, ale więcej jest prób samobójczych, bo jest sygnał, który dzieciaki wysyłają. Nie zgadzamy się, nie jesteśmy w stanie już żyć w tym świecie, który urządziliście nam, kochani rodzice. Nie jesteśmy w stanie, nie mieścimy się w nim, nie czujemy go. To za bardzo boli. Serce wam nie pęka, jak słuchacie tego, jako rodzice, jako dziadkowie, że przecież myśmy się tak starali. Przecież myśmy wszystko robili dobrze, przecież życieliśmy jak najlepiej. Ale to myśmy razem stworzyli taki świat, w którym oni mówią, że za bardzo boli. Chciałbym, żeby z tego pałacu ktoś to widział. Żeby z tego pałacu ktoś się o to naprawdę martwił. Żeby coś z tym robił. Jak nie z lewej, to z prawej. Jak nie dołem, to górą. Jak nie drzwiami, to oknem. Ale nie odpuszczał tego. Nie odpuszczał, bo sam ma dzieci w tym wieku. Potrzebujemy dzisiaj prezydenta, który wie, co to jest mundur. Tak. Potrzebujemy prezydenta, który wie, co to jest mundur. I może nawet takiego, u którego mundur w domu wisi w szafie. Bo nie on się przebiera w niego, jak trzeba zrobić sobie sesję zdjęciową. Tylko za każdym razem, kiedy ktoś jemu najbliższy wyjeżdża do pracy i wkłada ten mundur, zdaję sobie sprawę z tego, co czuje dzisiaj matka, ojciec, brat, siostra, mąż i żona każdego polskiego żołnierza i każdego polskiego funkcjonariusza. A jeszcze jak są dzieci. Jak zaczynałem spotykać się z moją żoną, to oczywiście pilotka, myśliwca, wspaniale, koledzy bardzo też poruszeni, bo sami by chcieli, a ona to robi. Wiecie, co przychodzi później? Jak wychodzi na dyżur. A jesteśmy już po paru historiach. Po paru pogrzebach, po paru katapultowaniach, po różnych sytuacjach. To boisz się. Mimo, że naprawdę modlisz się i wiesz, że wszystko będzie dobrze, to jednak boisz się, że może ten dzwonek do drzwi zadzwonić. I że tam będzie stało dwóch generałów. I tego się nigdy nie wyzbędziesz. Nigdy się nie wyzbędziesz, dopóki ktoś, kto ci bliski jest w czynnej służbie. Ty musisz znać na pamięć zamówienia polskiej armii, żeby wiedzieć, jak dyskutować z prezydentem Stanów Zjednoczonych, czy Korei, on akurat ma problemy, czy innymi, żeby przesuwali nas w kolejce, tak jak tego potrzebujemy. Bo myśmy pokupowali i pozamawiali świetne rzeczy, tylko jesteśmy 12 krajem w kolejce. Albo jeszcze dalej. I my to musimy szybko rozkręcić tutaj w Polsce. Prezydent musi to wiedzieć, ale prezydent musi czuć to coś na widok polskiego munduru. Na widok orła na polskim mundurze, na furażerce, na czapce. Musi to czuć całym sobą. Uwierzcie mi, że jestem głęboko przekonany i inaczej nie zawracałbym Wam głowy, że prezydent nie może być dzisiaj z Warszawy. My nie potrzebujemy prezydenta Warszawy. My potrzebujemy prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. My potrzebujemy kogoś, kto będzie wiedział, że Polska oparta tylko o kilka wielkich miast, a w środku hulający wiatr, to nie jest bezpieczna Polska. Ale potrzebujemy dzisiaj, mam wrażenie, będę się starał kimś takim być, jeśli dacie mi te szanse, prezydenta, który ma czas schylić się do kogoś, przytulić, usiąść na ulicy, jak będzie trzeba, posiedzieć, bo wiele razy to w życiu robiłem. Bo wiele razy to w życiu robiłem. Nie po to, żeby poczuć, tylko żeby zrozumieć, żeby wysłuchać. Wiecie, jaka to jest inna perspektywa, kiedy siadasz na ulicy z bezdomnym człowiekiem i widzisz kolana ludzi, a nie ich twarze. Wiesz, jak w pewnym momencie przestają do Ciebie mówić per pan. Jak zaczynają traktować Cię jak kogoś, kogo można kopnąć, na kogo można splunąć, bo przecież siedzi, pewnie napity, pewnie jakiś... Znam tę perspektywę. Nie robiłem tego dla ćwiczeń. Robiłem to po to, żeby zrozumieć, wysłuchać, spróbować znaleźć pomoc. Dzisiaj ten urząd prezydenta można zamienić w maszynę, która będzie robiła mnóstwo dobra. Nie w fundację dobroczynną, ale maszynę, która instytucjonalnie będzie robiła mnóstwo dobra. Mnóstwo dobra, bo będzie widziała człowieka, będzie szukała rozwiązań, będzie podnosiła to, co inni wyrzucili, bo jaki to prezydent, który nie martwi się o najsłabsze ogniwo, o najsłabszych spośród nas. Łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Nie jak najsilniejsze. Opowieść o byciu prezydentem, głową państwa, to nie jest opowieść o tym, kto ma większe polityczne bicki. To jest opowieść o tym, kto ma większe serce, kto ma bardziej wrażliwy wzrok, kto jest w stanie, kto jest w stanie zobaczyć człowieka, a nie tylko sondaż. Jeżeli uznacie, że to ja wypełniam tę charakterystykę, to proszę zaufajcie mi, że nie zepsuję tego czasu, że zobaczycie, że to działa, że może być inny prezydent. Jeżeli to, co powiedziałem, w waszych uszach odpowiada charakterystyce innego kandydata, głosujcie na niego. Postąpcie zgodnie ze swoim sercem, ze swoją wiedzą, porównajcie ich ze sobą. Postawcie nas obok siebie, nasze życiorysy. Nasze oczy. Albo takie, które potrafią płakać, kiedy trzeba płakać, albo takie, które głupawym uśmieszkiem pokrywają wszystko, cały świat i wszystkie jego problemy. Postawcie doświadczenie, postawcie wrażliwość, postawcie. Staję przed wami w pokorze. Jeśli uznacie, że to nie ja, to wybierzcie innego. Ale dziś chcę was tylko prosić, żebyście idąc do tych wyborów 18 maja, nie poszli utartą ścieżką. Żebyście poszli na nie, tą drogą, którą jeszcze nie chodziliście. Żebyście spróbowali wybrać kogoś, kto was zaskoczy. I kto zaskoczy Polskę. A nie tylko będzie echem sporów, które w tej Polsce toczą się od 20 czy 30 lat. Polska jest na to gotowa. Polska jest na to gotowa. Dlatego bardzo was o to proszę. Żebyśmy tego 18 maja nie zrobili plebiscytu. Jeżeli nienawidzicie Donalda, Hołowni, Jarosława, albo ich kochacie, to powiedzcie nam o tym w 1927 roku. Wtedy będzie czas. Wtedy będzie czas. A dzisiaj wybieramy prezydenta Rzeczypospolitej. Spróbujmy wymyśleć go sobie. Męcen ma Polskę swoich marzeń, która jest piekłem dla moich dzieci. A ja mam w głowie Polskę moich marzeń i chciałbym, żeby była dla moich dzieci gościnnym, ciepłym domem. Wy też macie w swoich głowach wizję Polski, jakiej chcecie. Pójdźcie za marzeniami. Za swoimi, nie moimi. Za swoimi marzeniami. Odważcie się na nie. I pamiętajcie, że w pierwszej turze nie ma zmarnowanych głosów. W pierwszej turze głosujesz na tego, kogo lubisz, komu wierzysz, kto podziela twoje wartości, twoje marzenia. Z kim nie zgadzasz się we wszystkim. Nie daj, Panie Boże. Ale z kim łączy cię statystycznie najwięcej. Druga tura to będzie polityczna strategia. Pierwsza jest całkowicie wasza. Całkowicie wasza. W opór. Do końca. Zdecydujmy dobrze. Bardzo wam dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Zapraszamy teraz na pytania do naszego kandydata na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Czemu, gdy pan chce debaty z Męcenem, to on musi się na nią zgodzić? A gdy Męcen zapraszał pana na debatę w grudniu, pan odmówił. Czemu pan odmowa jest w porządku, a Męcena już nie? Jeszcze raz. Okej. Ale z własnymi słowami. Po co z telefonu? Nie, bo ja nie pamiętam pytania. Aha. Okej. A sam pisałeś czy ktoś? Znaczy ja pisałem. Sam pisałeś. Okej. Ja pisałem, ale nie... Okej, okej. Rozumiem. Wszystko jasne. Wiesz, w momencie, w którym Męcenowi wydawało się, że jest kampania wyborcza, nie było kampanii wyborczej. I nie było miejsca na debaty o kandydatach, kandydatów. Ja uważam, że kampanię trzeba prowadzić legalnie. I Męcen też powinien to wiedzieć. Wiesz, kiedy rozpisałem wybory prezydenckie? W styczniu. W styczniu. Przed styczniem nie było kampanii prezydenckiej. A jeżeli ktoś ją prowadził, będzie musiał odpowiedzieć przed prokuratorem, przed sądem, przed Państwową Komisją Wyborczą. I powiedzieć, dlaczego nie gra fair play, nie gra zgodnie z zasadami. Dziś jest kampania wyborcza. I odpowiedz mi, dlaczego Męcen tchórzy? Boi się? Boi się wyjść i odpowiedzieć na pytania? Przecież on w to wierzy. Ma spotkania z wyborcami. Ale rozumiem, że te spotkania z wyborcami, na których recytuję cały czas ten sam tekst, nie są warte tego, żeby wyjść do kilku milionów ludzi. A nasza debata zapewniłaby taką oglądalność. I odpowiedzieć na moje proste pytania. Naprawdę jest za dziesięcioma latami więzienia dla kobiety, która zaszła w ciąży w wyniku gwałtu? Chciałbym to wiedzieć. Myślę, że wyborcy... Nie ma się co obrażać na wyborców. Trzeba mu dać ludziom wybrać. Ja bym chciał to usłyszeć. Żeby ludzie mogli zdecydować. Może ja się zdecyduję? Tak? Dlaczego nie wyjdzie i nie odpowie na pytanie? Może się boi. Czy naprawdę chce likwidować zasiłek pogrzebowy? A 800 plus? On jest, wiesz, odważny w momencie, jak mu jest wygodnie być odważnym. A jak trzeba było zaprotestować stanowczo i radykalnie. Przed tym, jak Braun latał z gaśnicą po Sejmie i gasił Chanukę, to odwagi Męcena nie było. Na szczęście poszedł do tego Stanowskiego. Myślał, że będą sobie spijać z dzióbków, ale na szczęście powiedział prawdę. I o kobietach, i o młodych ludziach. Wiesz, jak młodzi ludzie zareagowali, widziałaś sentymenty w sieci na opowieść o tym, że studia będą płatne w jego wymarzonym świecie? Zastanawiam się, czy będzie miał minus 3 w najbliższym sondażu? Tak za dwa tygodnie, bo to się musi jeszcze ułożyć, czy jeszcze bardziej? Im więcej będzie...