Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Szymon Hołownia: Prezydent ma być zmianą, nie zamianą

Szymon Hołownia: Prezydent ma być zmianą, nie zamianą

Szymon Hołownia w Gorzowie Wielkopolskim wyjaśniał, dlaczego kandyduje na prezydenta i dlaczego oczekuje „zmiany, nie zamiany”. Podkreślił znaczenie wyborów 18 maja oraz zwrócił uwagę na problemy demograficzne, inflację i potrzebę aktywnej prezydentury.

Główne przesłanie


Szymon Hołownia argumentował, że prezydent nie powinien być „drugoligowym graczem” zastępującym się między największymi partiami - PiS i Platformą. Zaznaczył, że obecne czasy wymagają prezydenta patrzącego ponad interes partyjny i zdolnego do realnych zmian.

Kryzysy i wyzwania, które wymuszają zmianę


Mówił o doświadczeniach ostatnich lat - pandemii COVID, wojnie w sąsiednim państwie, kryzysach klimatycznych, kryzysie migracyjnym i inflacji - i stwierdził, że te zjawiska zmieniają kryteria, według których należy oceniać wybory oraz rolę prezydenta.

Demografia i dzietność jako problem strategiczny


Zwrócił uwagę na dane demograficzne przytaczane podczas spotkania - 236 tysięcy urodzeń i ponad 400 tysięcy zgonów w ubiegłym roku - i ostrzegał przed wyludnianiem kraju. Przypomniał prognozy dotyczace spadku liczby ludności i starzenia się społeczeństwa jako wyzwanie wymagające systemowych rozwiązań.

Rola prezydenta i oczekiwania wobec urzędu


Podkreślił, że prezydent powinien pracować intensywnie - powoływać zespoły, kontrolować ich pracę i realizację zadań, a nie ograniczać się do ceremonialnych gestów czy wyjazdów. Wyjaśnił, że to motywowało go do rezygnacji z funkcji marszałka i startu w wyborach.

Spotkanie i lokalny kontekst


Wystąpienie odbyło się podczas spotkań w województwie lubuskim; Hołownia dziękował za gościnność i wymieniał odwiedzone miejscowości oraz obecnych przedstawicieli sąsiednich województw. Zwracał uwagę, że każde spotkanie służy przypominaniu o wadze zbliżających się wyborów.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dziękuję bardzo. Dziękuję, żeście Państwo przyszli. Już dzisiaj mówiłem o tym przed chwilą też w wywiadzie w radiu, że jak urlop to tylko w Lubuskim. A ponieważ to mój drugi dzień urlopu, to muszę powiedzieć, że Lubuskie absolutnie zdaje egzamin i mówię to świadom odpowiedzialności też za konsekwencje tych słów, ponieważ na sali jest i województwo zachodniopomorskie, są z nami państwa ościenne i województwo wielkopolskie. Panie wojewodo, pani wojewodo, bardzo witamy. Bardzo się cieszę też z gościnności województwa lubuskiego, że udzieliło wiz wojewodom sąsiednich województw. Prawda, kolego Rudawski? Tak. Adam Rudawski, Polska, Agata Sobczyk, Wielkopolska, znaczy to, Wielkopolska, tam zachodniopomorskie. W ogóle wszystkich przybyszów z państw ościennych serdecznie witamy. Moi drodzy, przede wszystkim wypadałoby na tym ostatnim przystanku, tu w Lubuskim, teraz, bo mam nadzieję, że nie w ogóle, podziękować za wszystkie te spotkania, za Żagań, za Sulechów, za Strzelce Krajeńskie, za Szprotawe, za Zieloną Górę. Mam nadzieję, że to też będzie dobre spotkanie. Przyjechałem tu po to, żeby powiedzieć Wam, jak ważne są wybory, których za chwilę będziemy dokonywać. Wybory 18 maja, do których zostało 59 dni. To jest z jednej strony bardzo mało, ale z drugiej strony w polityce to jest cała wieczność. W takich terminach zmienia się wszystko. Wszystko jeszcze może pójść w tę stronę, w inną stronę. Dlatego tak bardzo warto już dzisiaj zacząć myśleć o tym, czego od tych wyborów chcemy. Czy chcemy, żeby te wybory po raz kolejny były wyborami o zamianie, a nie o zmianie? Czy mają to być wybory, w których kandydata PiSu zastąpi kandydat Platformy, żeby później kandydat Platformy mógł być zastąpiony przez kandydata PiSu? I tak się to miele w Polsce od ponad 20 lat. Czy z sensem? Odpowiedzcie sobie, patrząc na to, co robi się, zwłaszcza przez ostatnich 10 lat, z urzędem prezydenta, z możliwościami, które daje. Należy skończyć w moim przekonaniu z tą praktyką, że prezydentem w Polsce ma być drugoligowy gracz z którejś z dwóch wielkich partii, czyli z PiSu i Platformy, bo jego głównym zadaniem będzie nie przeszkadzać premierowi, który akurat rządzi. To jest chore, dlatego, że czasy są inne. Nie jesteśmy dzisiaj w czasach, w których mogliśmy sobie pozwolić na tego rodzaju polaryzacyjne przetasowania. Czasy się zmieniły i mówię o tym wszędzie, żebyśmy uświadomili to sobie, w jak przełomowych czasach przyszło nam wszystkim żyć. Przeżyliśmy COVID, przeżywamy wojnę w sąsiednim państwie, przeżywamy dramatyczne załamania, bardzo często pustoszące nasze miasta. Wiecie, co dzieje się latem, wiosną w klimatu. Wiecie, co dzieje się dzisiaj, jak głęboki kryzys migracyjny dotyka Europy. Wyliście świadkami na własnych portfelach kryzysu inflacyjnego, tych wszystkich nieszczęść, które związane były z naszymi finansami. Dzisiaj musimy spojrzeć na życie i na wybory, których dokonujemy według nowych kryteriów. Dlatego zdecydowałem się kandydować na prezydenta, a nie kontynuować pracę jako marszałek, bo chcę uwolnić energię, która jest w tym urzędzie, potencjał, który w nim jest. Do tej pory, patrząc na prezydentów z bardzo nielicznymi wyjątkami, a w zasadzie wyjątkiem, stosowałem prostą zasadę, niewiele oczekując nigdy się nie zawiodłem. Ale to nie są czasy, w których moglibyśmy od prezydenta wymagać tak mało. Prezydent musi być, ja chcę być prezydentem, zmiany, nie zamiany. Co to znaczy zmiany? To znaczy, że nie jeden teraz zamieni drugiego, ale że zmieni się nasze życie. Że zmieni się na lepsze. Że będzie ktoś, kto będzie pilnował tego zakrętu, w który dzisiaj wszyscy wchodzimy. Cały świat, ale Polska i widzimy to na własnym przykładzie, nie jest wcale z tego mechanizmu wyłączona. Dzisiaj potrzebujemy prezydenta, który będzie patrzył ponad czubek horyzontu własnej partii. Nie ma w Polsce partii, my o tym mówimy, ale mamy za małą siłę. Mówię o moim ugrupowaniu, które na poważnie, systemowo zajęłoby się choćby problemem wyludniania się Polski. W latach 90. tego wieku będzie nas 18 milionów. W 50. roku tego wieku ponad połowa z nas będzie po 60. Już dziś, za chwilę będziemy mieli moment, w którym 1,7 osoby w wieku produkcyjnym będzie przypadał na jednego emeryta. Podczas kiedy w latach 80. to było 8 osób na jednego emeryta. To generuje olbrzymie wyzwania dzisiaj, które stoją przed Polską. Czy ktoś się nad tym poważnie zastanawia? Jak dotąd rekordem świata było to, że dajmy więcej pieniędzy, to się będzie rodzić więcej dzieci. Czy od tego się naprawdę będzie rodzić więcej dzieci? Tylko i wyłącznie od tego, że będzie więcej pieniędzy, które jeżeli inflacja je zje, to i tak nie wystarczą na utrzymanie tych dzieci? Czy to jest logiczne? Trzeba zacząć patrzeć na to, co zrobić, żeby nam się cały ten system za 20-30 lat nie załamał. A my już wiemy, jak będzie z dzietnością, bo często o tym mówię, jest na sali wiele osób, które rozumieją to dobrze. Ten pik pierwszy dzietności powojenny w Polsce, lata 50. wstępne 60. powtórzył się, bo wtedy urodziło się dużo ludzi. I tych dużo ludzi urodziło kolejnych dużo ludzi w latach 76-85. Ale ten pik nie powtórzył się już w czasach, w których ten szczyt, który jest echem tego szczytu, miał urodzić dzieci. W ubiegłym roku urodziło się 236 tysięcy polskich dzieci w Polsce. Zmarło ponad 400 tysięcy osób w Polsce. Kraj się wyludnia. Czy ktoś ma na to pomysł? Czy ktoś o tym poważnie rozmawia? Prezydent nie jest od pałacowania i jeżdżenia na narty. I co, co wiemy dzisiaj o prezydencie, to to, że wetuje i jeździ na narty. No to są dwie rzeczy, które tak naprawdę o nim wiemy. I że jeszcze czasem poleci gdzieś, ale najczęściej go niestety nie przyjmą tak, jak powinni. I siedzi przez 10 minut w poczekalni, zamiast mieć pełne bilateralne spotkanie. Prezydent jest od tego, żeby pracować od rana do wieczora. Powołać zespół, który nie będzie siedział i będzie powołanym zespołem. I każdy dostanie teczkę z napisem od prezydenta. Tylko zespół, który co miesiąc będzie przedstawiał swoje, to co wypracował. A po roku przedstawi rządowi i wszystkim zrąb tego, co należy zrobić, żeby Polacy znowu chcieli mieć dzieci. Bo jeżeli mamy Polskę, do której Polacy nie zapraszają kolejnych pokoleń Polaków, to znaczy, że coś jest głęboko nie tak z tą Polską. Że my jej nie uważamy za miejsce dobre do życia, skoro nie zapraszamy kolejnych pokoleń do naszego domu. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski, a prezydent może to zrobić. Bo on ma inny horyzont niż premier. U nas z zasady prezydent poza niektórymi wyjątkami ma 10 lat perspektywy, jeżeli niczego jakoś strasznie poważnie nie zmaści. To jest zupełnie inny horyzont niż premier, który ma dwie kadencje prezydenta, to jest dwa i pół rządu. To jest zupełnie inna historia, w której można zacząć rozmawiać. O tych sprawach, które są dzisiaj ważne. Kolejna rzecz, którą prezydent powinien się bezwzględnie zająć, w tym właśnie trybie, to jest nasze bezpieczeństwo. Bardzo szeroko rozumiane, bo dzisiaj wydajemy 180 miliardów mniej więcej na zbrojenia. To jest rekordowa kwota w relacji do PKB 4,7. Za chwilę będziemy mieli pewnie 5. My musimy sprawić, żeby te pieniądze pracowały przede wszystkim w Polsce. Żeby one nakręcały polską gospodarkę. Żeby był ktoś, kto będzie w stanie, znając się na zbrojeniówce, znając się na armii, wiedząc co do czego służy mniej więcej, będzie w stanie zadaniować i stymulować rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Jeżeli my się dzisiaj dowiadujemy, że do tej pory nie powstał w rządzie, choć powinien już dawno, międzyresortowy zespół do spraw rozwoju polskiego przemysłu zbrojeniowego, mimo że minęło już wiele miesięcy i on nie jest powołany, to ktoś to powinien kopnąć w tyłek, mówiąc zupełnie wprost, i sprawić, żeby się wreszcie w tym aspekcie ktoś wziął do roboty. Bo my dzisiaj potrzebujemy jak najwięcej z tych pieniędzy, których jest dużo i których sobie od ust odkładamy, które sobie od ust odkładamy z innych rzeczy, wydać je optymalnie. Żeby one tworzyły nowe miejsca pracy. Powołuję się na ten przykład często, bo w ubiegłym tygodniu byłem w Siemianowicach, gdzie produkują rosomaka. Jeden rosomak, kołowy transporty opancerzony, to jest 3,5 tysiąca ludzi, którzy pracują w 100 firmach w okolicy, i nie w okolicy, bo aż po Sokułkę w moim województwie podlaskim, żeby przygotować komponenty do tegoż właśnie rosomaka. My mamy dzisiaj naprawdę olbrzymie pieniądze, nie tylko na produkcję w obszarze zbrojeniowym, ale również na badania i rozwój. Słyszeliście, co ostatnio było ze Starlinkami, które Elon Musk chciał wyłączyć na Ukrainie. My mamy, możemy mieć za chwilę porównywalny system polski. Polski system, który potrzebuje oczywiście dofinansowania jeszcze ze strony państwa, ale technologicznie nie jest wcale bardziej zacofany. My jesteśmy w stanie stawiać najnowocześniejsze rzeczy, których potrzebujemy. Wczoraj była prezentacja w Warszawie. Po raz pierwszy minister obrony, minister cyfryzacji uczestniczyli w połączeniu kwantowym. Co prawda na razie na 10 kilometrów między Wojskową Akademią Techniczną a ministerstwem, ale zawsze połączenie kwantowe to najbardziej bezpieczny rodzaj łączności, w którym można przesyłać również klucze do szyfrowania. My dzisiaj tej łączności potrzebujemy w sposób zupełnie oczywisty, nie tylko w zbrojeniach, ale i w wielu innych miejscach. Dzisiaj jesteśmy w stanie takie technologie w Polsce rozwijać. Zamówiliśmy teraz jako kraj 96 dronów, tarantula, naziemnych pojazdów, takich do obserwacji w polskim przemyśle, w Instytucie Automatyki i Przemysłu. Bardzo chcemy, żeby rozwijała się, ja bardzo chcę, polska chmura, bo nie rozumiem tego, że najpierw rozmawiamy z Googlem i z Microsoftem, a dopiero później idziemy do polskich przedsiębiorców i pytamy ich, czy są w stanie zapewnić nam bezpieczeństwo polskich danych w polskiej chmurze, w europejskiej chmurze, u europejskich partnerów, a nie wozimy to na drugi koniec świata. To dzisiaj są rzeczy, które mi też powinien interesować się, na których powinien znać się i o które powinien dbać prezydent, być stróżem rozwoju Polski. Żebyśmy nie tylko przejechali bezpiecznie przez ten zakręt, ale żebyśmy się po drodze rozwinęli. Bo widzicie, żyjemy w innym świecie. Musieliśmy poprzekładać nasze priorytety. Europa gwałtownie próbuje teraz przekładać swoje priorytety. To jest rewolucyjna zmiana, to co słyszymy z Niemiec, że zmieniają konstytucję po to, żeby wszystko co powyżej 1% PKB na obronność nie było liczone do limitu długu. To jest bardzo ważna deklaracja. Te 800 miliardów, które Europa ma teraz zainwestować w swój własny przemysł obronny. Bardzo ważna informacja. 150 miliardów na pożyczki od Europy dla państw europejskich właśnie na rzeczy związane z sektorem obronnym. Preferencyjne pożyczki. Bardzo ważna informacja. Tych pieniędzy tutaj będzie coraz więcej i one muszą być mądrze wydawane. Polska musi wreszcie przestać być klientem, który chodzi, zachwyca się Zachodem i kupuje wszystko co amerykańskie. Niekiedy amerykańskie lepsze, bo mają naprawdę rewelacyjne technologie jak F-35, MQ-9, Black Hawki, Apache. To wszystko jest jasne. Ale jest wiele rzeczy, które my możemy już dzisiaj robić. I prezydent powinien być stróżem rozwoju. Pamiętacie Zakwaśniewskiego? Było to godło teraz Polska. Konkurs wielki. Wspierano polskie firmy, ozłacano, dawano w ramki. Mówiono proszę bardzo, Polak potrafi. Musimy wreszcie odzyskać dumę z tego, co sami potrafimy produkować, potrafimy robić. Prezydent, który będzie stróżem naszego równomiernego rozwoju. Tutaj jeszcze dodam wątek regionalny, bo on w Gorzowie już się też dzisiaj w moich rozwoju. Po rozmowach pojawił Gorzów jako miasto, te średniej wielkości, jedno z tych ponad 40 miast średniej wielkości w Polsce, które czują się niesprawiedliwie potraktowane przez to, jak dzielone są dzisiaj szanse. Absolutnie. Od tego też jest prezydent. Żeby dbać o Kalisz, Ciechanów, Ostrołękę, Słupsk, Bielsko-Białą. O równomierny rozwój. To oznacza pieniądze dla samorządów. To oznacza transport zupełnie inaczej poukładany niż jest do tej pory. Żeby z Gorzowa i do Gorzowa można było dojechać. Żeby turyści, którzy do Was przyjeżdżają, jeżeli rozwinie się tutaj, również niestety przez ocieplenie klimatyczne, przemysł winiarski jeszcze bardziej niż się rozwija, mogli mieć pakiety pozwalające poruszać się po województwie lubuskim szybko, sprawnie i dać zarobić pieniądze wielu różnym ośrodkom. Dzisiaj jednak to prezydenta zadaniem powinno być, żeby usiąść i zastanowić się z mądrymi ludźmi i za rok mieć rozwiązanie. Czy rozwiązaniem jest rzeczywiście tabliczka z napisem Urząd Wojewódzki? Bo ja mam wrażenie, że od tabliczki z napisem Urząd Wojewódzki ani w dzieci się więcej nie rodzi, ani się miasto nie wyludnia, ani nie ma więcej pracy, ani więcej pieniędzy. Chyba, że dla urzędników. Tylko chodzi o to, żeby spróbować rzeczywiście skierować tu strumień pieniędzy i możliwości. I to nie jest fizyka jądrowa, bo to robiono w wielu miejscach na świecie. My musimy tę naszą drogę teraz zaplanować. Ten system przez 35 lat funkcjonujący nie sprawdza się tak, jak powinien. I musimy z tego dziś wyciągnąć wnioski. Jeszcze jest jedna rzecz ważna, która jest w kompetencjach prezydenta. To jest, mówiąc zupełnie wprost i najprościej, to są relacje międzynarodowe. My mamy prezydenta, który nie umie w relacje międzynarodowe. To trzeba sobie powiedzieć jasno. Jeździ raz na jakiś czas z większym lub większym sukcesem i bardziej lub mniej rozstawiany przy biurku do Stanów Zjednoczonych. Uczestniczy w tej grupie Arrayolos, oni się chyba nazywają, to jest grupa tych prezydentów, czasami się na nich mówi drugiej kategorii, bo to są prezydenci, którzy nie są członkami Rady Europejskiej. Bo tam ich zastępują premierzy, tak jak premier polski jest członkiem Rady Europejskiej, a nie prezydent, tak w niektórych krajach, jak na przykład we Francji z systemem prezydenckim, to prezydent jest członkiem Rady Europejskiej, która o wszystkim decyduje, no bo jest jednocześnie szefem rządu. U nas jest to ułożone inaczej. Ale nie ma znaczenia, czy jesteś prezydentem, który jeździ na Rady Europejskie, czy nie. Jesteś w stanie, jak mądrze współpracujesz z premierem, z ministrem spraw zagranicznych, wykorzystać ten potencjał. Jeżeli ja to mogę zrobić jako Marszałek Sejmu, nie mając praktycznie żadnych możliwości, które ma minister obrony albo premier, a byłem w stanie zbudować sojusz przewodniczących parlamentów państw bałtyckich, Finlandii, Ukrainy i Polski, który spotyka się co kilka miesięcy w roboczym trybie, wymieniając się informacjami, a poza tym non-stop jesteśmy w kontakcie telefonicznym, signalowym. Znam wszystkich, nie mam kontaktów z Węgrem, to przyznaję, ale wszystkich moich odpowiedników w Europie. Ze wszystkimi jestem na ty. Do wszystkich mam numer telefonu. Jesteśmy w stanie wymienić się informacjami w czasie rzeczywistym. Nie muszę nikogo o nic prosić, żadnego protokołu uruchamiać. Dzwonię, mam odpowiedź. To usłyszeliśmy, o tym nie wiemy, nad tym się naradźmy, to zróbmy. Dzisiaj potrzebujemy prezydenta, który będzie pracował od rana do nocy. Który nie będzie wysiadał z samolotu od rana do nocy. Będzie pracował, budując sojusze dla Polski. Bo to będzie jego misją. Nie to, żeby zabezpieczyć, że Platforma wygra w 27. albo PiS wygra w 27. Tylko będzie prezydentem, który będzie dbał o to, żeby Polska się rozwinęła w 27, 28, 29. Dzisiaj bardzo potrzebny jest nam prezydent, który rozumie, jak działa państwo. Ja idąc do wyboru w 2020 roku nie wiedziałem, jak działa państwo. Domyślałem się i byłem, tak jak wy, człowiekiem z zewnątrz tej maszyny. Dziś po 15 miesiącach bycia konstytucyjnie drugą osobą w państwie, wiem jak działa ten proces. Wiem, gdzie jest która śrubka. Wiem, gdzie jest które koło zamachowe. Wiem, gdzie ten silnik daje radę, a gdzie nie daje rady. To jest bezcenna wiedza i doświadczenie, które może procentować pomiędzy tą drugą, przez przejścia z drugiej na pierwszą osobę w państwie, bo już pewne rzeczy wiesz. Nie musisz się ich domyślać. Nie musisz się tego uczyć. Mimo, że ja też, jak niektórzy, lubię uczyć się całe życie. To jest, słuchajcie, czas bardzo poważnych wyborów. Po wielu rzeczach nie zdążyłem wam tutaj powiedzieć, bo zależy mi bardziej na rozmowie z wami, niż tylko na mówieniu o tym, jak bardzo zależy mi na tym, żeby w Polsce wybrać wreszcie prezydenta, który będzie lubił swoją pracę. Nie bycie prezydentem, tylko będzie lubił używanie narzędzi, które daje prezydentura. Który będzie z nich korzystał. Codziennie. I będziecie o tym wiedzieć. Zrobię z Pałacem to samo, co zrobiłem z Sejmem. Który stał się otwartym na ludzi miejscem demokracji. W którym ludzie czują się u siebie. Dlaczego ludzie dzisiaj przychodzą setkami tysięcy do Sejmu. Wycieczki z całej Polski. Dlatego, że czują, że to jest świątynia polskiej demokracji. Że to jest nasz wspólny dom. Przychodzą z PiSu, przychodzą z Platformy. Nie ma znaczenia. To jest miejsce, w którym wszyscy czujemy się u siebie. To jest nasz dom. Pałac prezydencki. Belweder też jest od tego. Mówiłem o tym w dwudziestym roku, nie zmieniłem zdania. Przecież Belweder można wykorzystać na tysiące sposobów. Tam mogą być koncerty, spotkania NGOS-ów, premiery teatru bezdomnych, żywa biblioteka. Możesz robić tysiące rzeczy w tym gmachu, który jest gmachem założycielskim polskiej niepodległości. Żeby pokazać Polakom po trzydziestu latach, że ważniejsze jest to, żebyśmy coś razem robili, niż żebyśmy się razem zabijali. Żebyśmy się razem wykrwawiali. Obiecuję Wam, że jeżeli zostałbym prezydentem po trzech latach, nie wcześniej, jestem przytomny i wiem, że to krócej nie zajmie. Zobaczycie, że polskie rany zaczną się goić, a nie jątrzyć. I wreszcie zajmiemy się poważnymi wyzwaniami, które dzisiaj przed nami stoją. A nie tak jak dziś, że jak otworzycie internet, a ja włączę mikrofon posłom, to z góry mogę powiedzieć mniej więcej, co będą mówili. Zwłaszcza w tych momentach, kiedy telewizja jest włączona. Osiem ostatnich lat Polki i Polacy. A z drugiej strony wy koalicjo 13 grudnia i zbrodniczy rządzie reżimu Tuska. Słyszałem to przez piętnaście miesięcy setki razy. Ja rozumiem, że ktoś uważa, że dowcip opowiadany tysiąc razy nadal śmieszy. Ja nie należę do takich osób. I my dzisiaj potrzebujemy prezydenta na trudne czasy. My dzisiaj potrzebujemy nie prezydenta, który tak naprawdę nie wie jak się nazywa, bo ma ileś tych tożsamości, imion i nazwisk. Ja też mogłem Państwu przedstawić się jako profesor Rafał Wilczur, a jednak mimo wszystko, w którym wewnętrznie się czuję. A mimo to zaryzykowałem jednak stwierdzenie, że jestem Szymonem Hołownią. Dzisiaj potrzebujemy nie prezydenta, który na widok mikrofonu trudnego pytania wieje, albo mówi, że mu się pytania nie podobają. Mentzen twierdzi, że chce negocjować z Putinem, że trzeba się będzie z nim dogadać. Po pierwsze zapewniam pana, panie Mentzen, że Putin nie będzie chciał z panem rozmawiać, bo najpierw by się pan musiał nauczyć tego, że Putin rozmawia tylko z silniejszymi od siebie. Albo tylko z silnymi. A Mentzena czy kogokolwiek, kto dzisiaj mówi, że trzeba się dogadać, po prostu wyśmieje, jeżeli nie przyjdzie do niego na czele dużego międzynarodowego formatu, który rzeczywiście będzie mógł okazać mu siłę. Bo ten człowiek rozumie tylko jeden język. Natomiast już abstrahując od tego, wyobrażacie sobie gościa, który dzisiaj widziałem na internecie, mówi, że on wpada w panikę, jak słyszy pytanie otwarte, bo on nie wie, co ma odpowiedzieć, zawiesza się i ucieka. Wyobraźcie sobie, że ktoś taki siedzi przy stole z Putinem? Siedzi przy stole z Putinem, który pamiętacie, jak wyprowadzał z równowagi Angele Merkel, wiedząc, że boi się psów i zaprosił swojego labradora? I doprowadził do tego, że skamieniała się, działa przez całe spotkanie, a on nie był w stanie ukryć satysfakcji? To takiego prezydenta dzisiaj potrzebujemy? Ja rozumiem, że ludzi wkurza Tusk. Ja rozumiem, że ludzi wkurza Kaczyński. Ale naprawdę to głosowanie, które będzie 18 maja, nie może być zemstą na Tusku. Nie może być zemstą na Kaczyńskim. Ono musi być prezentem dla Polski. Ono nie może być zemstą na kimkolwiek. Bo Polsce myślmy, a nie o tym, czy lubimy Tuska, czy nienawidzimy Kaczyńskiego, czy odwrotnie. Bo to dla nich głosujemy, a nie dla nich na złość. Dzisiaj naprawdę bardzo was proszę, żebyście rozmawiając również ze swoimi bliskimi, bardzo o tym dużo rozmawiali i te decyzje przemyśleli. Dzisiaj nie ma czasu na eksperymenty. Dzisiaj nie ma czasu na memy z TikToka. Dzisiaj nie ma czasu na to, żebyśmy marnowali kolejne pięć lat z gośćmi, którzy opowiadają, że wywrócą stolik. Ludzie, nam po tym wszystkim, co przeszliśmy, wszystkie meble przejechały już z sypialni do jadalni i z powrotem. Świat się trzęsie. Jeszcze nam dzisiaj trzeba kogoś, kto nam będzie stolik wywracać. Dzisiaj trzeba nam kogoś, kto wprowadzi spokój. Kto wprowadzi spokój, kto będzie skoncentrowany na tym, w którą stronę dzisiaj powinna iść Polska. Kto będzie wiedział, jak nawigować przez to trudne pole. A za nim, moim zdaniem, i nie tylko moim, i to nie jest tylko kampania wyborcza, to jest moje głębokie przekonanie. Bo gdybym nie był dziś politykiem, a publicystą czy ekspertem, pisałbym i mówił dokładnie to samo. Przed Polską jest wspaniały czas. Wspaniały czas. Polska ma szansę zająć, jeśli chodzi o opozycję, miejsce Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej z najlepszych czasów. Naprawdę dzisiaj to jest w naszym zasięgu. Możemy oczywiście dyskutować, czy nie trzeba by było Wielkiej Brytanii przyjąć do Unii Europejskiej z powrotem. I tak jak odbył się Brexit, może powinno się odbyć Brentry. Czyli powrót Wielkiej Brytanii, która i tak nadal jest z nami w bardzo wielu miejscach wciąż skojarzona do wspólnoty europejskiej, bo my jej siły potrzebujemy. Dzisiaj musimy być razem w świecie, który odwraca się od nas z każdej strony. Mamy siebie i dlatego jeszcze, to już moja ostatnia myśl, jeżeli którykolwiek z kandydatów dzisiaj na prezydenta, bo taka rozrywka się toczy, będzie opowiadał wam o izolacjonizmie Polski, o tym, że Polska się musi sama zbroić, że tak naprawdę musimy się odwrócić od tych wszystkich innych, sami dbać o swoje. To jest zdrada stanu, to jest zamach na polską niepodległość. Wiecie dlaczego? Dlatego, że to jest coś, co służy Putinowi. Bo Putin tylko czeka na to, żeby nas zjeść osobno. Żeby nas jeden po drugim wyłuskiwać i rozgrywać i zjadać jednego po drugim. Dzisiaj Polska ma być silnym krajem, ale silnym w sojuszach. Silnym w paktach, które zostaną dotrzymane. Myśmy już tyle razy byli wykiwani przez wszystkich możliwych. My dzisiaj nie będziemy mieli innego położenia geopolitycznego niż mieliśmy zawsze między Niemcami a Rosją. Z tego trzeba wyciągać wnioski. Nie może być tak, że dzisiaj będziemy głosowali na faceta, który koleguje się zaraz tutaj za granicą z gośćmi z AFD, którzy twierdzą, że tutaj w Gorzowie są Niemcy Wschodnie. Bo przecież to twierdzi Alice Widel i jej koledzy, że tu są Niemcy Wschodnie. I oni z nimi zawiązują sojusze. Ja rozumiem, że można nie lubić Tuska i chcieć zagłosować mu na złość. Albo Kaczyńskiego i zagłosować mu na złość. To już naprawdę, przepraszam, wybierzcie mnie, który nie jest ani Tuskiem, ani Kaczyńskim i startuje przeciwko ich kandydatom, bo ja przynajmniej wiem, co to jest polska racja stanu. Co to jest polska racja stanu. Nigdy, nigdzie z ludźmi, którzy chcą kwestionować naszą zachodnią granicę. Nigdy, nigdzie z ludźmi, którzy chcą się nad naszą głową dogadywać z Niemcami, w Niemczech dogadywać z Rosją. Bo myśmy już jeden pakt, który i bentro połotow przerabiali i nie potrzebujemy kolejnych. Miejsce Polski jako silnego kraju jest na zachodzie, a nie na wschodzie. To jest chyba oczywista prawda. I musimy dzisiaj dać jej wyraz również 18 maja. Drodzy Państwo, zapraszam do rozmowy. Bardzo dziękujemy. Wielkie brawa Szymon Hołownia. Oczywiście nie żegnamy się. To zaproszenie do rozmowy polega na tym, że jest ten moment, kiedy dzielimy spotkanie na dwie części. Ta druga część, ja prosiłem Państwa, żeby Państwo przygotowali pytania. Ta druga część jest... A wyznaczyłeś już ochotników? Tak, właśnie wyznaczyłem i przyjechał Pan z Zielonej Góry, bo wczoraj był na spotkaniu. I ja niestety nie poprosiłem go, a rękę podnosił długo. Jest Pan, ma Pan pierwszeństwo. Proszę bardzo, proszę zadać pytanie. Ja nawet wiem, o czym będzie mówił. Naprawdę? To on jeździ po całej Polsce. To jest... Ja jestem jasnowidzem, a kolega ma projekt ustawy, o którym chcę opowiedzieć. Jadek Mietkowicz, Szczecin. Szczecin. Tak jest, Szczecin, Szczecin. Proszę Państwa, zwróciłem uwagę na to, że kandydat na prezydenta w swoim programie wyborczym przewidział właściwie dwa punkty. Pierwszy to jest, to ludzie są najważniejsi, chwała za to. A drugi 12 najważniejszych problemów do rozwiązania, z czego 9 zostało już określonych, nazwanych. Uznałem, że te problemy to są te, które trzeba wziąć na barki i z którymi trzeba się zmierzyć, jak zostanie Pan prezydentem. Ale trzy Pan pozostawił nierozstrzygnięte i powiedział, że to są te trzy, czeka Pan na te pomysły, które będą, przyjdą, że tak powiem, od ludzi. Tak? I ja chciałem taki jeden pomysł właśnie Panu zaprezentować w tym duchu. A mianowicie program opieka oraz ustawa o pomoc osobom niesamodzielnym i ich rodzinom. To jest osoba niesamodzielna, tak? Osoba niesamodzielna to osoba w stosunku do której wydano orzeczenie o stopni niepełnosprawności wraz z orzeczeniem o niezdolności do samoegzystencji. Lub zamiennie kartę w skali Bartel z wynikiem do 40 punktów. Lub zamiennie zaświadczenie o niesamodzielności wydane przez lekarza profesjonalnego w przypadku chorób psychicznych. Jakby Pan mógł streścić, bo ja bym chciał jak najwięcej pytań odpowiedzieć. Tak, ale chciałbym na jak najwięcej pytań odpowiedzieć. Jesteśmy umówieni. Ja tę ustawę wziąłem ze sobą. Wrzucę ją na wszystkie instytucjonalne bębny, jakie mam dostępne. Bo nie jestem specjalistą w tym obszarze, o którym Pan mówi na tyle, żeby dzisiaj podjąć dyskusję na temat tej punktacji na skali czy innych rozwiązań. Jestem, Jarek, jestem pragmatykiem i wiem co mogę, wiem czego nie mogę. Mogę spróbować zainteresować tym kogo trzeba. Natomiast nie mam takiej władzy sprawczej, żeby zdecydować coś wbrew większości, która musi się z tym zapoznać. To jest bardzo ważny temat i wiem jak Ci bardzo na nim zależy. Daj mi wykonać kolejny krok instytucjonalny z tą ustawą. Nie rozumiem, bo chodzi o to, żeby nie w tej chwili to wprowadzać, tylko żebyś to wziął pod uwagę jeszcze w kampanii. To co chce Panu dać to jest milion osób tym zainteresowanych. Milion rodzin, co daje trzy miliony osób w sumie, a to trzy miliony głosów. Dziękuję. Ja na pewno się tym... Dziękuję bardzo. Na pewno to wezmę i na pewno nadam temu dalszy bieg. Bądź tego zupełnie pewien i też podziwiam taką Twoją dobrą, merytoryczną determinację w tym, że tak walczysz o ten projekt, bo walczysz o niego rzeczywiście spektakularną determinacją. Dobrze, bardzo dziękujemy. I u góry obsługuje nas Mieczysław i jest pytanie. Proszę bardzo. Witam, nazywam się Marcel Bęben i jako student dyplomacji chciałem zapytać, czy widzi Pan przyszłość dla formatu trójkąta weimarskiego? Wszystko zależy od tego, jak poukłada się sytuacja w Niemczech przede wszystkim po tych wyborach. Myśmy pokładali zawsze duże nadzieje w trójkącie weimarskim jako jednej z tych osi, które stabilizują system europejski. To dla nas też była duża gra, bo wtedy jak zaczynała się nasza obecność w tym trójkącie, no to byliśmy z najważniejszymi państwami Unii Europejskiej, my, jako jedno z tych nowych przy wspólnym stole. To był bardzo elitarny klub i bardzo mocny w takim znaczeniu realnej mocy politycznej. Natomiast po tym, co się wydarzyło przede wszystkim w Niemczech, kiedy osłabło tam radykalnie przywództwo, co się zaczęło dziać we Francji, bo tamto przywództwo Makrona też nie jest do końca stabilne, tam było mnóstwo powodów. Nawiążę do tego, co mówiłem o rozwoju. Jak się nie zrobi rozwoju po polsku, to będzie się robił rozwój na przykład po francusku, a jak oni zrobili rozwój po francusku, to się skończyło ruchem żółtych kamizelek. I...