Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Szymon Hołownia: Polskie dane muszą zostać w polskiej chmurze

Szymon Hołownia: Polskie dane muszą zostać w polskiej chmurze

Szymon Hołownia mówił o potrzebie budowy cyfrowej suwerenności Polski i zapowiedział, że w Sejmie zainicjuje prace nad strategią zapewniającą przechowywanie i przetwarzanie polskich danych na krajowych serwerach. Wyraził sprzeciw wobec uzależnienia od zagranicznych dostawców chmurowych i wezwał do wsparcia rodzimych firm technologicznych.

Spotkanie z Polską Chmurą i priorytety


- Po spotkaniu z przedstawicielami Polskiej Chmury, naukowcami i przedsiębiorcami Hołownia podkreślił, że polskie firmy dysponują zasobami do obsługi potrzeb państwa i że nie ma potrzeby wyprowadzania danych za granicę. Zauważył też, że państwo dziś wydaje więcej na licencje Google'a niż na inwestycje w polskie zdolności chmurowe.

Konieczność strategii i zmiany w zamówieniach publicznych


- Wskazał brak spójnej strategii jako główny problem: państwo przeskakuje między ofertami Google'a, Microsoftu i innych, a ustawa o zamówieniach publicznych traktuje usługi chmurowe jak zwykłe usługi. Zapowiedział zwołanie poważnej i szybkiej narady w Sejmie w sprawie suwerenności cyfrowej.

Bezpieczeństwo danych w praktyce


- Zwrócił uwagę na ryzyko, że wrażliwe dane – medyczne, podatkowe, obronne – są dziś przechowywane poza Polską, co utrudnia szybki dostęp służb. Przytoczył doniesienia o możliwym porozumieniu PFR z Google'em w kontekście cyfryzacji ochrony zdrowia i podkreślił konieczność trzymania danych na krajowych serwerach.

Polskie modele językowe i dostępność numeru 112


- Jako praktyczne rozwiązanie wymienił polski model językowy Bielik, który mógłby pomóc w komunikacji osób głuchoniemych z numerem 112, oraz postulował opracowanie mechanizmu wysyłania SMS-ów na 112. Apelował o zaufanie do polskich rozwiązań technologicznych i ochronę suwerenności cyfrowej.

Podsumowanie i dalsze kroki


- Hołownia podkreślił, że oczekuje szybkiego wyjaśnienia wątpliwości i zapowiedział, że podejmie działania w Sejmie w celu zebrania ekspertów i przygotowania strategii suwerenności cyfrowej.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Każdy ma swój mikrofon. Pan Marszałek Sejmu, Szymon Hołownia. Jesteśmy, proszę Państwa, dzisiaj po ważnym spotkaniu w sprawie technologii polskiej suwerenności, także cyfrowej. Więcej na ten temat już Pan Marszałek i ewentualnie jeszcze potem okazja do zadania przez Państwa trzech, czterech pytań, bo tyle mamy czasu. Panie Marszałku, bardzo proszę. Drodzy Państwo, tak jak powiedziała Pani Dyrektor, przed chwilą spotkanie z przedstawicielami Polskiej Chmury Stowarzyszenia Polskich Pracodawców Przemysłu Chmurowego, naukowców, pracodawców, przedsiębiorców. Za chwilę spotkanie z Prezydentem Łotwy o bezpieczeństwie w regionie, też w kontekście wczorajszej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a jutro, tak jak już wczoraj zapowiadałem, jadę na Słowację, na Węgry, żeby rozmawiać tam w ramach kampanii również, ale też i odpowiedzialności za Państwo o tych zagrożeniach, które dzisiaj widzimy i w Niemczech, i w Austrii, i na Słowacji, i w innych miejscach. Dla mnie to się wciąż nie chce zmieścić w głowie, że mamy w Polsce ruchy polityczne, które chcą oddać nas tym Niemcom, którzy chcą nas sprzedać Rosji. Ale wracając do tego, o czym rozmawialiśmy przed chwilą z Polską Chmurą. Cyfrowa suwerenność to jeden z najważniejszych dzisiaj aspektów polskiej suwerenności i niepodległości. Bardzo się cieszę, że mamy, a usłyszałem tutaj bardzo jasną deklarację, że mamy dzisiaj w polskich firmach, w polskiej myśli, w polskich zasobach możliwości w zasadzie obsługiwania wszystkich potrzeb polskiego państwa, jeśli chodzi o magazynowanie, przetwarzanie danych. Nie mamy potrzeby wyprowadzać naszych danych, polskich danych na zewnątrz. To zapewnienie padło w bardzo jasny i konkretny sposób. Nie mam podstaw, by mu nie wierzyć. Dlatego postaram się zrobić wszystko, żeby tak uruchomić proces troski o suwerenność cyfrową w Polsce, tak zacząć o niej rozmawiać, żeby polskie dane były na polskich serwerach, dostępne dla polskich służb i niewrażliwe na różnego rodzaju zawirowania geopolityczne, które mogą przecież po drodze się pojawić. I wtedy się okazuje, że nasze wrażliwe dane, dane dotyczące naszego zdrowia, naszych podatków, naszego potencjału obronnego znajdują się w Ameryce, znajdują się w Azji, znajdują się w innych miejscach i one oczywiście wszystkie są zaszyfrowane, ale gdyby coś, ale gdybyśmy potrzebowali dostępu do nich szybko od polskich służb, będziemy pisali o pomoc prawną, będziemy przechodzili wszystkie te drogi, polskie dane muszą być w polskiej chmurze na polskim niebie. Dzisiaj polskie państwo, jak usłyszałem od przedstawicieli polskiej chmury, wydaje więcej na licencje dla Google'a niż na inwestycje w polskie zdolności chmurowe i w polskie możliwości technologiczne w tym zakresie. To jest postawienie sprawy na głowie. Dzisiaj media donoszą, czytałem w dzienniku Gazecie Prawnej, że jest tu mowa, podobno jakaś, o której nie wiedzieliśmy, pomiędzy PFR-em a Google'em, która ma dotyczyć cyfryzacji polskiej ochrony zdrowia, a więc możemy domniemywać tego, że dane polskich pacjentów będą znajdowały się właśnie, nie wiem gdzie, na serwerach gdzieś poza Polską. To nie powinno tak wyglądać. Tym bardziej, że my mamy możliwości zrobić tak, żeby mieć to rzeczywiście dzisiaj u siebie. Rozmawialiśmy o tym, co dzisiaj temu polskiemu przemysłowi chmurowemu jest najbardziej potrzebne. Oni mówią, to wcale nie jest tak, że w pierwszym rzędzie sprzęt. To wcale nie jest tak, że w pierwszym rzędzie mamy problem z tym, że ludzie nam uciekają na drugi koniec świata, bo jesteśmy w stanie często ich zatrzymać. Dzisiaj podstawowym problemem, o którym oni mówią, jest brak strategii. O tym, że państwo gania od sasa do lasa, próbując raz pójść z Google'em, raz z Microsoft'em, raz z tymi, raz z innymi. Przecież już dane podatkowe też nasze są w innych miejscach. Słyszę, że jednolity plik kontrolny i dane, które się w nim zawierają, ma Microsoft i inni mają jeszcze inne dane. Dlaczego my tego nie możemy mieć u siebie? To jest nasze bezpieczeństwo. Wiecie dobrze, że dane to jest bezpieczeństwo. Dlatego, skoro to strategia jest dzisiaj najbardziej potrzebna, skoro trzeba pogadać o tym, dlaczego ustawa zamówień publicznych dzisiaj usługi chmurowe pozwala kupować tak jak każde inne usługi, mimo że są strategicznie ważne, musimy się tym zająć i spróbuję zrobić wszystko, co się da tutaj w Sejmie, żebyśmy odbyli bardzo poważną i szybką naradę o suwerenności cyfrowej Polski, bo zdaje się, że my idziemy starym, utartym szlakiem. To znaczy zagraniczne, lepsze, szybko się umówmy, a tymczasem my mamy w Polsce wszystko, czego trzeba. Dzisiaj rozmawiałem z wiceministrem gramatyką. To jest kolejna sprawa, która musi zostać, myślę też przez nasz rząd, zostanie zrobiona. Polskie modele językowe, takie jak Bielik. Pamiętam tutaj w Sejmie, miałem spotkanie z osobami głuchoniemymi, które mówiły, nie jesteśmy w stanie zaalarmować 112 w sytuacji, w której ktoś bliski cierpi, umiera, jest wypadek, bo dzwonimy i nikt nie słyszy tego, co mówimy, ponieważ nie jesteśmy w stanie mówić. Dlaczego nie możemy opracować mechanizmu wysyłania SMS-ów na 112? I dzisiaj wszyscy mówią, no dobrze, ale to jest dużo bardziej skomplikowane, pracujmy nad innymi rozwiązaniami, ale Bielik, polski system, może dzisiaj pomóc nam ten problem rozwiązać. My naprawdę dzisiaj mamy z czego być dumni, my naprawdę mamy dzisiaj wszystkie zasoby, których potrzebujemy i musimy tylko uwierzyć w siebie, w nasz potencjał, a nie szukać cały czas zagranicznych sprzedawców i sprzedawać naszą niepodległość i najważniejsze rzeczy za paciorki. Nie możemy się dawać kolonizować. Mamy swoją dumę, mamy swoją odpowiedzialność i mamy prawo troszczyć się o swoje dane i o swoją suwerenność cyfrową. To było dobre spotkanie, bardzo się z niego cieszę i mam nadzieję, że wszystkie te wątpliwości, o których przed chwilą Państwu powiedziałem, zostaną wyjaśnione i ja będę oczekiwał, że zostaną wyjaśnione i też jak najszybciej, jak powiedziałem, podejmę tutaj pracę nad zebraniem ludzi, nad tą strategią suwerenności cyfrowej, bo wydaje mi się to szalenie ważne. Za chwilę, jak powiedziałem, też moja rozmowa z prezydentem Łotwy, z którym spotkaliśmy się na Łotwie kilkanaście tygodni temu. Widzicie Państwo, jak gorący jest dzisiaj świat, jak wiele dzieje się znowu i wiele pytań jest wokół Ukrainy. Mam nadzieję, że porozmawiamy o artykule 5 i o tych wszystkich wspólnych wysiłkach, które dzisiaj na rzecz obronności w Europie musimy podjąć. Z tej strony Polski musi być tu pełna, pełna deklaracja i gotowość tego, że musimy być w stanie pomnożyć nasz potencjał obronny w Europie, a w Polsce, o czym mówiłem wczoraj na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, w ciągu roku zwiększyć dwukrotnie możliwości produkcyjne polskiego przemysłu zbrojeniowego. Okazuje się, że możemy uruchomić na ten cel również środki z KPO. Ponad 20 miliardów złotych w preferencyjnych pożyczkach może być na ten cel lokowane. Nie ma na co czekać. Każda fabryka amunicji, każda linia produkcyjna związana z obronnością jest dzisiaj w Polsce na wagę złota. Ostatnia już uwaga, bo ona dotyczy suwerenności cyfrowej i militarnej. Myśmy przez lata niedbania o to wypracowali mentalność wzorowego klienta. A my dzisiaj musimy zrozumieć, że czasy wymagają tego, żebyśmy to, co najważniejsze mieli u siebie, byli producentem swojego własnego bezpieczeństwa. Troszczyli się o swoje własne sprawy. A nie tylko biegali z wypchanym portfelem po świecie i kupowali od wszystkich innych, budując ich rynki, budując ich potencjał, wspierając u nich zatrudnienie. Czas na taką dobrą narodową dumę, na taki patriotyzm, który wreszcie musi się w naszym myśleniu strategicznym pojawić. To tyle z mojej strony. Zakładam, że cztery pytania, tak? Cztery pytania. Bo zaraz mam spotkanie przed spotkaniem z panem prezydentem. Agata Adamek, TVN24. Panie marszałku, nawiązywał pan przed chwilą do wagi posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Z pewnym zakłopotaniem muszę pana zapytać, czy pan się niepokoi o jednego z posłów, mianowicie szefa Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, bo jego ogląd Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest taki, będę cytowała, choć film warto zobaczyć też. Mówi tak, że powiedział to do premiera. Panie Tusk, pan jest nagi, a jego stronnicy, premiera stronnicy NATO, nie, on jest odziany w perły, grono staje i klejnoty. Ach tak. Pan poseł Błaszczak siedział, siedziała obok pani marszałek Kidawa, jako następny siedział pan poseł Błaszczak. Pan premier siedział vis-a-vis. Nie wiem, co ma w głowie pan poseł Błaszczak, ale zapewniam państwa, że ze wszystkich danych wzrokowych, które przyjąłem, nie wynikało, że pan premier jest nagi. To był w grodostajach. Też nie zauważyłem. Piliśmy tę samą wodę. Rozumiem, że jedzenie też było bezpieczne. No oczywiście to wszystko jest zabawne, bo Mariusz Błaszczak kręcący filmiki o tym, że Tusk jest nagi, to jest nawet jak na standardy sprawowanej, robionej w tym budynku polityki, duża rzecz i odważne wyznanie. Natomiast mówiąc zupełnie poważnie, to było jedyne wystąpienie, naprawdę jedyne, które odbiegało od tematu posiedzenia, które było zupełnie niemerytoryczne. Ja myślałem, że on się tak rozkręci i że jak już powie tam, że oczywiście muszą oni zawsze te formuły wyrecytować, że rząd 13 grudnia i koalicja i Tuski, to wzbiera w człowieku, rozumiem, musi to uwolnić. To jest w pewnym sensie fizjologia polityczna. Natomiast myśleliśmy, że to jest wstęp do czegoś, ale tam był tylko wstęp i nic więcej nie nadeszło. No trudno. Rozumiem, że pan prezes, przewodniczący, poseł Błaszczak doszedł do wniosku, że zmarnuje te pięć czy siedem minut cennego czasu. No i zmarnował. Udało mu się. Bezpieczeństwo Polski na pewno tego nie wzrosło i chyba inne oczekiwania mieliśmy wobec byłego, co prawda, ministra obrony narodowej. Jedna rzecz, czy jeszcze krótko. Czy pan już ma na swoim biurku, czy pan widział już wniosek o uchylenie imunitetu panu posłowi Mateckiemu i kiedy ewentualnie pan myśli, że Sejm może się tym zająć? Wniosek wpłynął. Rozmawiałem o tym rano z panem ministrem Bodnarem. Zapowiedział mi wpłynięcie takiego wniosku. Wniosek jest. Wniosek dotyczy z tego, co mówił mi pan minister Bodnar i lasów państwowych i w Funduszu Sprawiedliwości w kontekście też fundacji pana Mateckiego. To są bardzo poważne zarzuty. Zarzuty, które łączą się też z tymi dzisiejszymi zatrzymaniami, których dokonało CBA, jeżeli chodzi o byłe kierownictwo lasów państwowych. Będziemy ten wniosek oczywiście procedować w normalnym trybie, a więc on dzisiaj trafi do oceny w prawnej służb Sejmu. Przypuszczam, że do końca tygodnia ta ocena powinna być gotowa. Dalej przekażę to Komisji Regulaminowej Spraw Poselskich. Jeżeli przewodniczący Urbaniak w swoim harmonogramie uwzględni ten wniosek na posiedzeniu przed następnym posiedzeniem, przyszłotygodniowym posiedzeniem, to nie widzę przeciwwskazań, żebyśmy głosowali nad tym, na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Z mojej strony, jak mówię, prawdopodobnie w piątek, może w sobotę ja te dokumenty powinienem być w stanie wysłać do przewodniczącego Urbaniaka. Postaram się też tak zadaniować kancelarię Sejmu, żeby tu zwłoki nie było. Jeżeli to będzie w poniedziałek, to też teoretycznie oni mogą to zrobić we wtorek lub w środę, bo możemy nad tym głosować w czwartek. Także ten Sejm albo następny. A ile pan da czasu panu posłowi na decyzję o zrzeczeniu się albo nie? Zobaczymy. Ostatnio dawałem trzy dni. Myślę, że to jest wystarczające, zwłaszcza kiedy jest posiedzenie Sejmu i wszyscy jesteśmy tutaj w Warszawie, więc wydaje mi się, że to będzie taki termin. Ale mówiąc szczerze, nie widziałem jeszcze nawet od rana formalnie tego wniosku. Natomiast wiem, że jest. Moje służby mi pokazały stronę tytułową. Rozmawiamy o tym z ministrem Bodnarem, więc wniosek już jest w Sejmie. Jeszcze dwa pytania. Bardzo proszę, pani radna. Magdalena Pernet, Telewizja Polska. Panie marszałku, pytanie jeszcze o RBN wczorajszy, bo już usłyszeliśmy trochę, co się wydarzyło. Ale czy po tym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego możecie państwo uspokoić Polaków, że Polacy są bezpieczni? I jeżeli chodzi o taki, no patrząc w przyszłość, co się udało ustalić? Czy na przykład te pana postulaty dotyczące podwojenia produkcji amunicji gdzieś tam można rozważać, że będą wzięte pod uwagę? Oczywiście wiemy wszyscy, że to wszystko w klauzuli było, więc nie za wiele można powiedzieć, ale czy Polacy mogą się czuć bezpieczni? Tak, Polacy mogą się czuć bezpieczni, dlatego że Polska jest dzisiaj liderem bezpieczeństwa w naszej części Europy i robi absolutnie wszystko i więcej, żeby czuła się bezpiecznie i Polska, i cała Europa, i nasza część NATO. To jest, Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie jest rządem, tam się nie podejmuje, nie wychodzi z zadaniami rozpisanymi, jeszcze, może kiedyś tak będzie, z konkluzjami, a teraz tak, a nie inaczej dzielimy się pracą. To jest miejsce, w którym wymieniamy się informacjami, to jest konstytucyjnie ciało doradcze prezydenta, więc to prezydent tak naprawdę nadaje mu kierunek. Ja bym wolał pewnie taką formułę, w której wychodzilibyśmy i mówilibyśmy, dobra, pogadaliśmy, a teraz cztery punkty i każdy realizuje coś innego, dzielimy się pracą, próbujemy wypracać jakiś wspólny przekaz. Ze względu na liczebność Rady to też jest trudne, dlatego, że jak każdy chce powiedzieć coś od siebie, a prezydent chce odnieść się do każdego z tych wystąpień, ewentualnie jeszcze minister, który jest na sali, no to wchodzimy w trzy godziny, a czasami więcej, to nie da się po prostu dojść do jakiejś szybkiej konkluzji w tej sprawie. Natomiast rzeczywiście wczoraj uzyskaliśmy dużo informacji od prezydenta Dudy, po jego kontaktach z prezydentem Trumpem, wyraziliśmy wielu z nas swoją własną opinię i swoich środowisk politycznych i swoich wyborców, co myślimy o niektórych zdaniach, o niektórych twierdzeniach, o tym, jak dzisiaj powinna też przebiegać narracja wokół naszego bezpieczeństwa. Rozmawialiśmy też o właśnie takich konkretach, jak choćby to, co dalej z pomysłem uczestnictwa polskich wojsk w jakiejś misji na Ukrainie. Premier przedstawił, sam o tym mówił, mogę powiedzieć, taką koncepcję, żeby wszystkie tego typu kluczowe decyzje, jak na przykład wysłanie lub nie wojsk, objęte były konsensusem politycznym prezydenta, rządu i parlamentu w tej sprawie, jasno i publicznie wyrażonym. Ja położyłem na stole te właśnie propozycje, o której mówiłem, uruchommy środki z KPO i postawmy sobie za ambitny cel zwiększenie dwukrotnie polskiej produkcji obronnej z tym założeniem, o którym ja mówię i premier Kosiniak-Kamysz. 50% zostaje w Polsce, bo żeby była jasność, myśmy o tym mówili w kampanii w 2023 roku. To jest jedna z gwarancji trzeciej drogi, z którą uszliśmy do wyborów. To jest dobry postulat, to powinno się stać. Jeżeli nie będziemy robić roboty i nie będzie zdolności obronnych Polski, nie będzie jej realnej siły, to możemy być rozgrywani. A naszym zadaniem jest dzisiaj siedzieć przy stole, a nie być w karcie dań. Siła, prawda, mówiłem o tym wczoraj, i odwaga. Siła się bierze i daje siłę do mówienia prawdy i do odwagi, wtedy jak jest. Te siłę trzeba stworzyć. My jesteśmy, i to też wczoraj było podkreślane, na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w innym miejscu niż byliśmy 5 czy 10 lat temu. Dużo bardziej zdolni do obrony samych siebie, swojego terytorium, swoich wartości. Natomiast ja jeszcze raz powtórzę. Trzeba dzisiaj mówić rzeczy oczywiste. Prezydent Trump głęboko się myli, mówiąc o tym, że Zełański jest dyktatorem. Prezydent Trump absolutnie nie ma racji, mówiąc o tym, że to Ukraina sprowokowała Rosję. To Rosja napadła Ukrainę, to Putin jest zbrodniarzem wojennym, i każdy, kto był w Bucze albo w Irpieniu wie, o czym w tej chwili mówię. I tu powinniśmy mieć, niezależnie od tego, co mówi prezydent Stanów Zjednoczonych, papież, władca świata, ten czy inny polityk, stanowisko Polski powinno być absolutnie jednoznaczne. Dlatego, że Polska zawsze stała na fundamencie wartości i zawsze jak stała na fundamencie wartości, na tym wygrywała. Nas na to stać, bo jesteśmy odważnym narodem z taką historią, jaką mamy. I mamy prawo mówić otwarcie. To nieprawda, co mówi prezydent Trump. To prawda, co mówi Władimir Zeleński. To prawda, że dzisiaj potrzebujemy bezpiecznej Ukrainy. To prawda, że dzisiaj tej bezpiecznej Ukrainy musimy szukać razem ze Stanami Zjednoczonymi, z Europą i z NATO. A siłę budujemy tutaj. Budujemy ją przez, o czym przed chwilą wspomniałem, mam nadzieję, szybko, suwerenność cyfrową, przez nakręcenie potencjału naszego przemysłu obronnego. No bo ja rozumiem, że jak wojna w Ukrainie wybuchła, to Błaszczak i wszyscy inni wyjechali z portfelem po całym świecie kupować to, co jest. I czasami nie było, ale kontrakty zostały podpisane. Natomiast dzisiaj musimy poważnie się nad tym zastanowić, co zrobić, żebyśmy, jak mówię, zmienili się z mentalności klienta na mentalność producenta. I niektórzy w Europie to zrozumieli. I już za chwilę będą mieli gotowe fabryki amunicji, z których dobrze, żebyśmy znowu nie musieli teraz podpisywać jakichś kontraktów i kupować. Tylko żebyśmy to my te amunicje, 155 milimetrów, ale też i inne mogli po prostu sprzedawać. Długa droga przed nami. Ale dzisiaj jesteśmy bezpieczni tak, jak nie byliśmy nigdy dotąd. I to też trzeba bardzo jasno, wyraźnie powiedzieć. Natomiast jeżeli ktoś dzisiaj chce brać bezpieczeństwo Polski za zakładnika jakichś swoich partyjnych wojenek, to historia go rozliczy. A wcześniej, mam nadzieję, wyborcy. Bo dzisiaj naprawdę możesz gadać na rząd, na marszałka, na tych czy innych, co sobie tylko chcesz. Ale jeżeli przychodzimy do bezpieczeństwa państwa, to powinny być jakieś świętości, powinny być jakieś miejsca wygrodzone z tej politycznej nawalanki. Bo zapewniam państwa, że kiedy się jedzie w Polskę i rozmawia z ludźmi, to naprawdę dla ludzi nie ma znaczenia, kiedy przychodzi temat bezpieczeństwa, czy głosują na lewego, czy na prawego, czy na środkowego. To jest nieistotne. Bezpieczeństwo jest naszą wspólną sprawą. Ostatnie pytanie, bardzo proszę. Dzień dobry, panie marszałku. Dominik Zakwakty TVN. Ja chciałem zapytać, jaki ma pan plan na przegonienie 18 maja Sławomira Mentzena, który ostatnio umacnia swoją trzecią pozycję w sondażach. No i jak pan chce przekonać tych wyborców jeszcze niezdecydowanych? Jakbym panu powiedział, to by się Mentzen dowiedział. A to nie jest słuszne i z taktycznego, i strategicznego punktu widzenia. Z Konfederacją i jej kandydatami jest zwykle tak, że oni mają bardzo dobrze, tylko za wcześnie. I ta przypadłość powtarza im się z wyborów na wybory. Dokładnie tak samo było trzy miesiące przed wyborami w 2023 roku. Korki od szampana, w konfeti świętujemy, zwyciężamy. Tak, Mentzen rzeczywiście jedzie do góry i osłabia Nawrockiego. Okazało się, że jest na tej prawicowej części sceny ktoś, kto jest bardziej pociągający dla wyborcy, który oczekuje zmiany. Dzisiaj moim zadaniem będzie pokazanie wyborcom, tym niezdecydowanym, tym, którzy jeszcze nie podjęli decyzji, tym, którzy się wahają, a ich jest zdecydowana większość. Spodziewamy się też dużej frekwencji w tych wyborach. 1% głosów liczymy, że to będzie ze 200 tysięcy głosów w tej chwili, że to będzie więcej niż w wyborach w 2020 roku. Dlatego chcę pokazać, że zmiana może być bezpieczna. Że tak, ja rozumiem tę potrzebę zmiany, sam ją sobie mam. Też chciałbym zmiany w Polsce, ale ta zmiana musi być bezpieczna. To zmiana, którą oferuje pan Mentzen, to jest zmiana robiona rękę w rękę z AFD. I oni się tego nie wypierają. Czyli z gośćmi, którzy chcą nas wepnąć w ręce ruskich. Którzy kwestionują zachodnią granicę w Polsce. I o tym pan Mentzen na swoich wiecach oczywiście nie powie, bo się tego boi. Natomiast jasno i wyraźnie trzeba powiedzieć, to nie jest dobra zmiana. To jest niebezpieczeństwo dla naszego kraju. A my dzisiaj w tak wrażliwych, tak trudnych czasach na tego rodzaju zagrożenia nie możemy sobie pozwolić. Nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek handle, na jakiekolwiek poddawanie w wątpliwość naszej niepodległości i suwerenności. A tym się skończy ewentualna, nie daj Panie Boże, prezydentura Sławomira Mentzena. Już pomijam z litości te wszystkie elementy ich programu gospodarczego, które się skończą i latynizacją i papryzacją kraju. Skończą się zamknięciem tak naprawdę znacznej części sektora usług publicznych. Ale na to przyjdzie czas w debatach, żeby o tym porozmawiać. Dzisiaj trzeba jasno pokazać, że Mentzen nie jest jedyną alternatywą, jedyną zmianą, której mogą chcieć ci, którzy są już zmęczeni duopolem. Prezydentem z PiSu albo Prezydentem z Platformy, tak jak było od 20 lat i tak jak przez następne 20 lat w marzeniach niektórych musiałoby być. Nie. Są czasy zupełnie nowe. Tego świata, w którym prezydenci z PiSu i Platformy się zmieniali już nie ma. Już go dawno nie ma. Teraz trzeba zupełnie nowego rozdania, ale Pan wybaczy, nie będę tutaj odsłaniał się za bardzo. Tak jak rozumiem, Pan Mentzen też się za bardzo ze swoimi strategiami i taktykami odsłaniał nie będzie. Ale mówi wprost, że nie zgadza się na emerytury. Powinny być bez podatków. Ukraińcy zapychają kolejki do lekarzy, a ziemia nie płonie i politykę klimatyczną trzeba wyrzucić do kosza. A mimo tych kontrowersyjnych wypowiedzi cały czas w sondażach rośnie. Pani redaktor, to już jest kolejne pytanie. Pani o tym dobrze, że te wypowiedzi to są błyskotki, to są papierki, w które zawija się cukierki. Jeżeli ktoś mówi politykę klimatyczną trzeba wyrzucić do kosza, rozumiem, że Zielony Ład to przegrany projekt, że został wprowadzony w zły sposób, ale chętnie bym usłyszał od niego, jak zamierza realnie zmienić polski miks energetyczny, jak zamierza sprawić, że rachunki za prąd będą niższe, jaki ma stosunek do tych pieniędzy, które dzisiaj wydajemy z europejskich środków na to, żeby jak najszybciej prąd w Polsce był tańszy. Bo rzucać tego typu hasła może każdy. Natomiast ja chciałbym, żeby pokolenie moich dzieci nie ugotowało się w coraz gorętszym klimacie i nie płaciło horrendalnych rachunków za prąd, na co przy sytuacji, w której 62% prądu w Polsce robione jest z węgla, niestety się zanosi. Musimy to radykalnie i szybko zmienić. Rozmawiajmy o konkretach z panem Męcenem, a nie o wspaniałych i wzniosłych hasłach, wspaniałych oczywiście w cudzysłowie. Oczywiście ja wiem, że on się wiele razy tego wypierał, ale to w takim razie może zapytajmy o jego konsekwencje, jako polityka, jako kogoś, kto ma być zwierzchnikiem sił zbrojnych. Ja pamiętam z to ustaw Męcena. Dużo z nimi dyskutowałem. Pamiętam piątkę Męcena. Te Polskę bez ubezpieczeń, te Polskę bez podatków. Wiecie, czym to się skończy? Tym, że ja będę musiał za pana Męcena płacić, jak znajdzie się, nie daj Boże, po jakimś wypadku na ojomie krocie, bo on realizował swoją wolność przez to, że nie zapłacił ubezpieczenia albo nie zapłacił podatku. To jest Polska darwinistyczna. To jest Polska, w której silniejsi zjadają słabszych, w której bogaci zjadają biednych. To nie jest Polska moich marzeń, ani to nie jest Polska, którą zostawię swoim dzieciom. Dlatego z Męcenem będę walczył do ostatniej kropli politycznej krwi, bo to jest szkodnik, to jest pasożyt na tym, co dzisiaj chcemy w Polsce budować. To jest człowiek, który w fałszywy sposób przedstawia nam naszą przyszłość. I jeszcze na dodatek robi to w sojuszu z tymi, którzy chcą nas sprzedać Rosji. Mówię to zupełnie otwarcie. Czytałem program AFD, słyszałem wypowiedzi liderów AFD. I ten pożar, który dzisiaj widzę w Konfederacji, po tym, kiedy twardo im to wytknąłem wczoraj, pokazuje, że dotknęliśmy tam, gdzie boli. Tak, AFD jest partią, która marzy o tym, żeby znowu powstał w Europie Pakt Ribbentrop-Mołotow. Żeby nad naszymi głowami ktoś umawiał się na przyszłość Polski. Na to żaden polski polityk nie może się zgodzić i obowiązkiem każdego polskiego polityka, jest identyfikować to zagrożenie i jego sojuszników na polskim terenie i adekwatnie na to odpowiadać. Bardzo dziękujemy. Dziękuję bardzo. Dziękuję.