Szymon Hołownia: Senat jako naczynie wolności i powagi
Szymon Hołownia przypomniał 35-lecie odrodzonego Senatu i podkreślił jego rolę jako symbolu wolności. W swoich wspomnieniach sięgnął do wyborów 4 czerwca 1989 i zaapelował o powagę debat oraz budowanie Polski, "w której uśmiech przyjazny zacierać będzie smutek i łzy".
Myślał o osobistych doświadczeniach z tamtego czasu - rozdawaniu ulotek Komitetu Obywatelskiego, wyklejaniu plakatów i emocjach związanych z pierwszymi wolnymi wyborami. Wspominał kandydatów i lokalne środowisko Białegostoku oraz postaci takie jak profesor Stelmachowski i profesor Kaliciński.
Podkreślił, że Senat przechowywał i przechowuje wolność - nawet jeśli ordynacja do Sejmu była niesprawiedliwa, wolne wybory do Senatu nie dały się zatrzymać. Zwrócił uwagę na historyczne znaczenie instytucji i siłę obywatelskiego zaangażowania.
Zaznaczył, że esencją Senatu jest powaga, która nie jest nudą ani smutkiem, lecz merytorycznym podejściem do spraw. Mówił, że mniej emocji w tej izbie sprzyja skupieniu na człowieku i poprawianiu ustaw, które w Sejmie mogły zostać przeoczone.
Przywołał słowa profesora Stelmachowskiego i dodał własny apel o tworzenie społeczeństwa, w którym uprzejmość i troska będą zacierać smutek i łzy. Przypomniał, że wolność wymaga codziennego potwierdzania i praktycznych form wyrażania, które budują naród.
Przypomnienie wyborów 4 czerwca 1989
Myślał o osobistych doświadczeniach z tamtego czasu - rozdawaniu ulotek Komitetu Obywatelskiego, wyklejaniu plakatów i emocjach związanych z pierwszymi wolnymi wyborami. Wspominał kandydatów i lokalne środowisko Białegostoku oraz postaci takie jak profesor Stelmachowski i profesor Kaliciński.
Senat jako symbol wolności
Podkreślił, że Senat przechowywał i przechowuje wolność - nawet jeśli ordynacja do Sejmu była niesprawiedliwa, wolne wybory do Senatu nie dały się zatrzymać. Zwrócił uwagę na historyczne znaczenie instytucji i siłę obywatelskiego zaangażowania.
Powaga obrad jako wartość
Zaznaczył, że esencją Senatu jest powaga, która nie jest nudą ani smutkiem, lecz merytorycznym podejściem do spraw. Mówił, że mniej emocji w tej izbie sprzyja skupieniu na człowieku i poprawianiu ustaw, które w Sejmie mogły zostać przeoczone.
Apel o budowanie życzliwej Polski
Przywołał słowa profesora Stelmachowskiego i dodał własny apel o tworzenie społeczeństwa, w którym uprzejmość i troska będą zacierać smutek i łzy. Przypomniał, że wolność wymaga codziennego potwierdzania i praktycznych form wyrażania, które budują naród.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Szymon Hołownia: PiS nie może wygrać wyborów, apeluje o jedność
Szymon Hołownia: Wojsko potrzebuje odbudowy i szacunku
Szymon Hołownia wzywa do europejskiego przywództwa i wsparcia Ukrainy
Szymon Hołownia apeluje o miliard zł na psychiatrię dziecięcą
Szymon Hołownia: Prezydent ma rozwiązać wykluczenie transportowe
Szymon Hołownia: Martwi się o Polskę, nie o Putina
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
PiS
Andrzej Śliwka: Ujawnia cięcia w MON i dziękuje gen. Kukułę
Lewica
Lewica: Państwo musi chronić polskie media
PiS
PiS: Alarm o 57 mld cięć w budżecie obronnym
Maciej Wróbel
Maciej Wróbel: Zarzuca KRRiT bierność wobec hejtu w mediach publicznych
Konfederacja
Witold Tłanowicz wnioskuje o pilne posiedzenie Komisji Obrony
Andrzej Duda
Andrzej Duda o 35-leciu odrodzonego Senatu
Artykuły
Artykuł
Listopad 2023: NFZ i szpitale w centrum sporu o ochronę zdrowia
Artykuł
Marzec 2021: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Październik 2024: NFZ, kolejki i szpitale pod presją finansowania
Artykuł
Wrzesień 2023: kampanijny spór o kolejki, szpitale i ochronę zdrowia
Artykuł
Listopad 2024: szpitale, NFZ i polityczny spór o rachunek za leczenie
Artykuł
Wrzesień 2021: protest medyków i spór o podwyżki w ochronie zdrowia
Transkrypcja
Wielce szanowna pani marszałek, panie prezydencie, państwo, panie i panowie senatorowie, panowie marszałkowie Senatu poprzednich kadencji, wicemarszałkowie, drodzy państwo. Pan prezydent wspominał ten klimat wyborów 4 czerwca 1989 roku, ja też go pamiętam, mimo że młodszy od pana prezydenta, dobrze pamiętam to wzmożenie, które w mojej rodzinie działaczy też tego podziemia solidarnościowego wtedy miało miejsce. Myśmy jako dzieci, można powiedzieć, chodzili z ulotkami Komitetu Obywatelskiego. Pamiętam z jaką pasją wyklejaliśmy plakaty na klatkach schodowych i w różnych innych miejscach, gdzie dziś pewnie nie bylibyśmy w stanie już otorbieni pewnymi konwenansami robić tego w tak otwarty sposób. Myśmy też wtedy mieli swoją walkę, bo wtedy wszyscy walczyliśmy. Wszyscy. O coś, czego może do końca jeszcze nie byliśmy w stanie zrozumieć. Tak długo byliśmy w niewoli. Ale co instynktownie czuliśmy i co zostało przechowane w naszym DNA. Chcę mówić dzisiaj, będąc tutaj w Senacie o wolności, bo Senat jest symbolem wolności. Senat przez te wybory, które dokonały się jako pierwsze wolne w Polsce po bardzo wielu latach jest, można powiedzieć, naczyniem, w którym tę wolność przechowywaliśmy, przechowujemy. Zobaczcie Państwo i dobrze o tym wiecie, jak układały się polskie losy przez wiele, wiele lat. Jeżeli weźmiemy czas dwudziestolecia międzywojennego, za wolność, choć tu można oczywiście dyskutować bardzo intensywnie, uznalibyśmy nawet czas rządów komunistycznych w Polsce. Gdy dodamy do tego te nasze 35 lat wolności, które teraz szczęśliwie przeżywamy, to wciąż jest krócej niż cały czas zaborów. Zniewolenia, które dotknęło nasz kraj. Wolność jest czymś, czego wciąż musimy się uczyć, co wciąż musimy w sobie odnawiać. Bo mamy to w genach, mamy to we krwi. Natomiast cały czas musimy szukać form wyrażania tej wolności. Takich, które będą nas budować jako naród, a niektóre będą nas niszczyć. Te wybory do Senatu 4 czerwca pokazały jedną rzecz z całą pewnością wszystkim, którzy mogliby mieć co do tego jakiekolwiek wątpliwości. Że wolności nic nie jest w stanie zatrzymać. Że można napisać ordynację do Sejmu, która będzie niesprawiedliwa, taka jaka była możliwa, ale jak się zrobi wolną do Senatu, to nic wolności nie jest w stanie zatrzymać. Przecież ci z nas, którzy nawet tego nie pamiętają, to pamiętają dobrze z książek, które o tym traktowały, z jakim zaskoczeniem było dla komunistów to, że te wybory do Senatu tak, można powiedzieć, dramatycznie, może nie dla nas, przegrali. Pamiętam te emocje, pamiętam kandydatów z Białegostoku, profesora Stelmachowskiego, marszałka Senatu I kadencji, profesora Kalicińskiego, wybitnego lekarza, kardiologa. To z ich ulotkami wtedy biegaliśmy po mieście i czekaliśmy z nadzieją na wynik. Pan prezydent zacytował to słynne wystąpienie pana marszałka Stelmachowskiego. Nie będę go już tu powtarzał, bo wybrzmiało, mam wrażenie, bardzo mocno w naszych uszach. Ja dodam tylko jedno zdanie, które nastąpiło, tu się wspaniale z panem prezydentem, jak rozumiem, uzupełniamy, dokładnie w tym momencie, gdzie pan prezydent skończył, to ja teraz piłeczkę podejmę. I to ostatnie zdanie też chcę, żeby tutaj w tej sali, w tym momencie wybrzmiało bardzo jasno. Tak bardzo bym pragnął, byśmy mogli przyczynić się do budowy Polski. Tutaj wymienione są te wszystkie cechy, o których już pan prezydent wspomniał. I na koniec mówi pan profesor Stelmachowski, Polski, w której uśmiech przyjazny zacierać będzie smutek i łzy. Ja myślę, że to jest rzecz, której dzisiaj też nam, poza tymi wszystkimi ustrojowymi rzeczami, które robimy i w Izbie Sejmowej, i w Izbie Senackiej, tak bardzo potrzeba. Żebyśmy pamiętali, że jednym z filarów wolności, tej odzyskanej wolności, jest budowanie takiej Polski, w której uśmiech przyjazny zacierać będzie smutek i łzy. Wolność to jest oczywiście zadanie, to truizm. To nie jest coś, co jest raz dane, a później nie domaga się od nas potwierdzania w codziennym życiu, w działaniach, które podejmujemy. Mówiliście tu państwo już wiele, i pani marszałek, i pan prezydent, o historii Senatu, o tych wielu set latach tradycji, z której Senat w Polsce się wywodzi. Ja chcę, kończąc, zwrócić uwagę na trzy rzeczy, które dla mnie, jako dla obywatela, jako dla kogoś, kto w tych pierwszych wyborach do Senatu przecierał się z pierwszymi myślami o demokracji, nosząc te ulotki, później w kolejnych wyborach samorządowych, tych pierwszych wolnych. Mój ojciec brał udział jako jeden z tego pierwszego pokolenia samorządowców w rodzinnym moim Białymstoku. To było wielkie, wielkie rzeczy się wtedy działy, mimo że może nie do końca jeszcze jako dzieci je rozumieliśmy. Natomiast chcę powiedzieć o tym, co dla mnie, jako też dla posła po raz pierwszy, jako dla marszałka Sejmu, jako dla obywatela, jak powiedziałem, w Senacie jest najważniejsza, jest jego esencją. Po pierwsze ta powaga, którą ma ta Izba i która nie kojarzy się ani ze smutkiem, ani z nudą, tylko powaga. Powaga spraw, powaga podejścia do spraw, która charakteryzuje wasze obrady, która charakteryzuje waszą pracę. Senat z tym się kojarzy, z tym, że tutaj jest mniej tych emocji, które czasami na tej sąsiedniej arenie biorą górę. Czy to źle? Nie to dobrze, bo to nie znaczy, że jest mniej merytoryki. Jak jest mniej tych emocji, które bardzo łatwo mogą stać się czym wydarzeniem, ta praca, ona bardziej zwraca się ku człowiekowi. Ja przecież to obserwuję na co dzień i część z Państwa też była w Izbie niższej, czasami jak człowiek wpada, zwłaszcza w polityce w ciąg emocjonalny, to w pewnym momencie zaczyna myśleć bardziej o sobie niż o tych, którym powinien służyć. Ta powaga Senatu jest pewnym bezpiecznikiem, który pozwala nam zakładać i twierdzić, że nawet jeżeli coś w Sejmie zostanie przeoczone, zobaczone w niewłaściwym świetle, to ta powaga Senatu pomoże nam to prawo ustanowić rzeczywiście dobrym. Macie te symbole w Waszych klapach, których my posłowie nie mamy, bo nosimy to, co chcemy. Wy macie z dumą, nosicie te tarcze, ten znak, że jesteście senatorkami, senatorami. To jest bardzo ważna rzecz. To jest bardzo ważna rzecz, bo jesteście symbolem demokracji, będąc wybieranymi tak mocnym, tak silnym w okręgach jednomandatowych. To są wybory nie na partie, to są wybory na nazwisko, to są wybory na cechy, to są wybory na prawość, na uczciwość. Ja nie mówię, że tak nie jest w przypadku posłów, broń Boże. Natomiast w przypadku Waszej ordynacji, tej jednomandatowej, Wy po prostu musicie pokazać, że jesteście ludźmi, którym można zaufać, na których można się oprzeć, również charakterologicznie. Również musicie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Wasi wyborcy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ten człowiek będzie w stanie rzeczywiście budować Polskę, w której uśmiech przyjazny zacierać będzie smutek i łzy. Druga rzecz szalenie ważna, to to, co senat robił i robi, i mam nadzieję, że robił, będzie dla Polonii zagranicznej. To są miliony naszych rodaków, którzy tak bardzo potrzebują tego, żeby ktoś przypomniał im o tym i zbudował ten most, tę więź z ojczyzną, którą czasami z własnej woli, a czasami nie, musieli zostawić. Senat ma do tego wielki mandat, wielki tytuł, ogromne kompetencje i odpowiednią powagę, żeby ten proces uczciwie, sensownie prowadzić. Wierzę, że tak właśnie znowu będzie, że to senat będzie tym liderem, który będzie tym mostem pomiędzy tymi z nas, którzy na obczyźnie i tymi, którzy w kraju. I wreszcie, ostatnia rzecz, o której chcę wspomnieć i niech to będą też moje życzenia dla Państwa, żebyście budując tę Polskę, w której uśmiech przyjazny zacierać będzie smutek i łzy, których każdy z nas ma tyle w swoim życiu. Widzimy narody, które obok nas cierpią, mając go mnóstwo na poziomie funkcjonowania społeczności, państw. Żebyśmy zawsze mieli w głowie i żebyście wy byli liderami, nawet jeżeli nam w Sejmie czasami w tej zawierusze siły i zapału nie starcza, żebyście byli liderami pewnego bardzo niemodnego już słowa, które przez ostatnich, pewnie ponad 20 lat polskiej wolności, ale myślę, że i więcej, jakoś z naszego słownika wyparowało. Tym słowem jest pojednanie. Ono jest bardzo zapomniane, wyświechtane. W Sejmie tych pierwszych kadencji nie wiem tego z bezpośredniego doświadczenia. Wiem o tym z książek, wiem o tym z relacji ludzi, którzy tym się zajmowali. Znaczna część legislacji przyjmowana była znaczną większością. Proces prac w komisjach, proces ucierania stanowisk w momencie tej dużej zmiany ustrojowej prowadził do tego, że czasami niemożliwe stawało się niemożliwe. I na mównicy sejmowej, ale na mównicy parlamentarnej w ogóle, na każdym szczeblu była jeszcze argumentacja. Dzisiaj często parlamenty służą autoprezentacji. Nie ma nawet cienia, chęci przekonania kogokolwiek do swojego stanowiska. Jest wyłącznie prezentacja tego, co ja sądzę, co ja myślę, co ja uważam. Parlamenty są po to, i Sejm, i Senat, żebyśmy się nawzajem przekonywali. Żebyśmy pokazywali, że można się różnić, a nadal pozostać pojednanym. Bo nie o jednolitość tu chodzi, a o pojednaną różnorodność. I to jest olbrzymie zadanie, które dzisiaj i przed naszą poselską izbą, i przed waszą senacką stoi. Nawet jak czasami nas gdzieś poniesie, to bardzo was proszę, żebyście byli tam, gdzie wszyscy powinniśmy być. Pamiętając o tym, że Rzeczpospolita jest jedna. I że wszyscy, jak tu jesteśmy w tym budynku, zostaliśmy wybrani do tego, żeby ponosić za nią odpowiedzialność. I z tej odpowiedzialności zostaniemy rozliczeni. Pani Marszałek, gratulując tego wspaniałego jubileuszu, jeszcze raz dziękuję za możliwość spotkania w tej izbie. I przekazuję najserdeczniejsze wyrazy sąsiedzkiego pozdrowienia od Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej, mając nadzieję, że nasza współpraca, tak jak układa się wzorowo, tak nadal będzie się wzorowo dla Polski układać. Dziękuję państwu bardzo. Dziękuję bardzo, panie marszałku.