Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Szymon Hołownia apeluje o zatrzymanie kotów w sezonie piskląt

Szymon Hołownia apeluje o zatrzymanie kotów w sezonie piskląt

Szymon Hołownia opowiadał o codziennych trudnościach rodzinnych, problemach z pisklętami przy domu i wezwał właścicieli kotów, by na czas lęgów trzymali je w domu. Poinformował też o terminach wyborów: wybory parlamentarne zaplanowane są na 15 października, wybory do Parlamentu Europejskiego na 9 czerwca, a wybory samorządowe w kwietniu.

Rodzinne wyzwania


W nagraniu opisał trudne chwile z nastoletnią córką przeżywającą nocne koszmary oraz codzienną opiekę nad dwójką dzieci. Mówił o zmęczeniu i konieczności wzajemnego wsparcia w rodzinie.

Pisklaki i gniazda wokół domu


Opisał obserwacje piskląt i podlotów w gniazdach gołębi i sów oraz wieczorne „lekcje latania”. Podkreślił radość z dobrobytu przyrodniczego wokół domu, ale też związane z tym zagrożenia.

Apel o odpowiedzialność właścicieli kotów


Zdecydowanie wezwał właścicieli kotów wychodzących do czasowego przytrzymania zwierząt w domu, aby chronić wykluwające się ptaki i zmniejszyć szkody w ekosystemie. Przypomniał, że koty wychodzące często ranią ptaki, wpadają pod samochody i powodują lokalne konflikty sąsiedzkie.

Problemy weterynaryjne i sąsiedzkie działania


Opisał konkretne zdarzenia: interwencję przy podlocie, ratowanie zwierzęcia przed kotem oraz przypadek kota z uszkodzonym kręgosłupem, który czeka na operację i ma porażone tylne łapy. Mówił o rozmowach z sąsiadami i wspólnych próbach zabezpieczenia piskląt.

Terminy wyborcze i podziękowania


W części politycznej podziękował za zaufanie i wsparcie oraz potwierdził najważniejsze terminy wyborcze: wybory parlamentarne 15 października, wybory do Parlamentu Europejskiego 9 czerwca w przyszłym roku oraz wybory samorządowe w kwietniu. Wyraził wdzięczność wobec sympatyków i współpracowników, w tym Władka Kosiniaka.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dawnośmy się nie widzieli w tym formacie, ale mam nadzieję, że chociaż niektórzy z Was pamiętają, że w czwartki o 9.30 albo w okolicach 9.30 mieliśmy piękny zwyczaj i piękną tradycję spotykania się i rozprawiania o rzeczach ważnych, a czasami też może trochę mniej ważnych od strony politycznej, ale ważnych życiowo. To jak już przy nich jesteśmy, to muszę Wam powiedzieć, że w naszym życiu rodzinnym to nie są łatwe momenty i bardzo chętnie zbiję teraz piątkę wszystkim tym, którzy zmagają się z podobnymi doświadczeniami. Jedna z naszych córek weszła w wiek dobrze znany chyba wielu rodzicom różnego rodzaju koszmarów sennych. Dzieci mają taki moment rozwojowy, w którym strasznie dużo bodźców agregują w ciągu dnia historii, opowieści, zdarzeń, jakichś historii z filmików, które oglądają na dobranoc, rozmów z koleżankami. I później to z nich w nocy wychodzi w postaci jakichś wstrząsających snów, bo to się kończy płaczem, szlochem, koniecznością wstawania jeszcze dodatkowo, bo przecież jest jeszcze drugie dziecko, które co chwila się budzi. Więc wstawania, przytulania, tłumaczenia, całowania, uspokajania, trzymania za rękę, no nie są to łatwe momenty, kiedy się jeszcze dodatkowo skumulują. A my jeszcze wczoraj z Ulą wieczorem toczyliśmy bohaterską walkę, to też Wam muszę się pochwalić, o pisklaki, w zasadzie podloty, które u nas wokół domu postanowiły w tym roku dość obficie, z czego się bardzo cieszymy, bo to znaczy, że mamy gościnne miejsce się zagnieździć, czy raczej przyjść na świat. Mamy gniazdo gołębi, mamy też gniazdo w sujek i teraz od kilku dni wieczorami odbywają się nauki latania. Rodzice latają wokół i straszą wszystko, co chodzi, lata od wiewiórek przez wrony w pokoty, żeby się odsunęły, a maluchy, dwie małe sójki i dwa małe gołębie próbują swoich sił, to wskakując, to zeskakując, to próbując podlecieć na drzewo, na krzak. Wspaniale się to ogląda, ale też wiąże się to z bardzo konkretnym zagrożeniem, właśnie choćby ze strony kotów naszych też osiedlowych. Wczoraj spacyfikowałem osobiście cztery, wywołałem małą awanturę sąsiedzką, bo trochę się byłem uprzejmy na to wszystko zdenerwować, więc dzisiaj od rana z sąsiadami radzimy, co zrobić, żeby przynajmniej ten okres przedszkolny, kiedy te maluchy nauczą się latać i będą w stanie się bronić, został przeżyty w miarę spokojnie. Wczoraj jednego z kotów zdejmowaliśmy po prostu fizycznie z tego podlota, bo już go zaatakował. On uciekł później u nas pod drzwi, żeby się obronić i się strasznie darł, krzyczał. Wydaje się, że skutecznie spacyfikowaliśmy sytuację, bo dzisiaj od rana lekcje trwały znowu, no ale tak to jest. To znaczy ja zawsze miałem ten apel do miłośników kotów wychodzących tak zwanych. Jest taka kategoria kotów wychodzących, czyli takich, które siedzą w domu tylko przez chwilę, a tak to sobie chodzą na wolności. Ja sam, jak i wielu też zwierzolubów ma świadomość tego, jak zjawisko kotów wychodzących. Ja rozumiem, że to jest zwierzę, które czasami się nie chce zmieścić w domu, że czujemy potrzeby dania mu wolności. Natomiast te koty tak zwane wychodzące robią straszne szkody w ekosystemie. Znaczy zabijają ptaki, czasami zwykle nie dla jedzenia, tylko dla zabawy z powodu instynktu. Wpadają pod samochody i sobie robią krzywdę. Mnóstwo jest przecież takich zdjęć rozjechanych, potrąconych właśnie kotów wychodzących, czy załatwionych w inny sposób na grupach zwierzęcych. Więc mam do Was prośbę, żebyście chociaż teraz, w tym czasie, kiedy te małe ptaszki wykluwają się, zaczynają życie, kiedy to następne pokolenie innych gatunków zwierząt próbuje się jakoś w tym świecie odnaleźć, zatrzymajcie na moment swoje koty w domu, choćby na tych kilka dni, czy na te krótkie tygodnie, przytrzymajcie je jakoś, żebyśmy mogli się wszyscy w tej sytuacji zmieścić. Żebyście mieli jasność, rozwiązaniem akurat w naszej sytuacji nie jest wypuszczenie psów, ponieważ żelka dostała taki łom od kiedyś od jednego z naszych osiedlowych kotów, który teraz omija je szerokim łukiem, a grafit jest, no właśnie, ofiarą, można powiedzieć, podobnej sytuacji, która spotyka czasem koty wychodzące, mianowicie wpadł pod samochód u nas w osiedlowej uliczce. Na szczęście jest to uliczka, którą się jeździ w miarę wolno, no ale pogruchotany ma kręgosłup, czeka go operacja. Jakbyśmy mieli mało zabawy z tym wszystkim, to jeszcze to. Ma porażone nerwy odpowiadające za parę fizjologicznych czynności, co kończy się bardzo skomplikowaną sytuacją, również czystościową w domu. Ma porażone te tylne nogi, tylne łapy. Mówię, to wiecie, czasami człowiek ma ochotę po prostu usiąść i zapytać o patrzność i niebiosa, co jeszcze, co jeszcze się wydarzy, co jeszcze, co jeszcze nas czeka, tak? Wiesz, po prostu czasami siadasz i albo raczej wstajesz i masz ochotę biec przed siebie, no, z tym wszystkim. No, ale mam nadzieję, że to się wszystko poodkręca i po... wykręca, że tak powiem, w dobrą stronę. A póki co trzymajcie proszę kciuki za te wszystkie stworzenia i braci i siostry mniejsze, które nas otaczają. I za nasze dzieciaczki, bo też muszą się z trudnymi czasami mierzyć i w ogóle za nas. Ja wiem, że trzymacie i że jesteście nam i życzliwi, więc tym bardziej się cieszę. Z rzeczy politycznych i z rzeczy bieżących wiecie doskonale, bo oglądacie, bo śledzicie, bo jesteście zainteresowani, skoro też tutaj przychodzicie. To jest dla nas naprawdę zaszczyt, radość, mówię chyba i w swoim imieniu i Władka Kosiniaka, że dajecie nam taki kredyt zaufania i że chcecie, żebyśmy pracowali i że tej nadziei jest coraz więcej. Wiemy już praktycznie z pewnością, że wybory parlamentarne będą, tak jak myśleliśmy, 15 października, więc za 19 tygodni, to bardzo mało. Wiemy od tego tygodnia, kiedy będą wybory do Parlamentu Europejskiego, że będą w przyszłym roku, 9 czerwca. Do nich też będziemy musieli dobrze się przygotować. Taki termin podała już Unia Europejska. No i czekają nas jeszcze po drodze wybory samorządowe, o czym wiecie. One będą w kwietniu, w którąś z pierwszych niedziel kwietnia, bo tam chyba wypada albo siódmy, albo czternasty. I do nich też oczywiście będziemy musieli się dobrze przygotować. A więc październik 15, prawdopodobnie siódmy, czy tam 14 kwietnia i 9 czerwca. No a później czerwiec 25 roku i wybory prezydenckie. Roboty z tym będzie mnóstwo, ale też i nadziei jest mnóstwo na to, że uda się ten system pozmieniać na dobre w wielu miejscach. I bardzo ciężko będziemy nad tym pracować. Już dziś ze systemem staramy się do tego jak najlepiej przygotować. Ja po tym tygodniu, który powoli już mija, jeszcze Sejm jest cały czas w toku. Za chwilę, z tego co widzę, będzie przemawiał przewodniczący szef Rady Najwyższej, Wierchownej Rady Ukrainy. Nasi posłowie już są na sali, wrócają zdjęcia z flagami ukraińskimi i polskimi. Ale wiecie, po tym tygodniu mam taką refleksję, takie przemyślenie, że oczywiście, że my będziemy musieli zrobić strasznie dużo rzeczy w strasznie wielu obszarach. Ale jednym z obszarów, którym trzeba się będzie zająć bezwzględnie, bez wątpliwości, jest postawienie z powrotem Sejmu na nogi. Tym też ktoś się będzie musiał zająć. My często koncentrujemy się na rządzie, na tych wszystkich rzeczach, które wydają się być najbliżej nas. Ale słuchajcie, w Sejmie stanowi się prawo, zasady, które dotyczą nas wszystkich. To, co myśmy zobaczyli przy tym jednym z ostatnich, to prawda. Pod koniec to wszystko źle wygląda w każdym procesie. To rzadko w jakimś procesie coś wygląda pięknie i wspaniale i w pełni pod koniec. Ten Sejm gnije po prostu dzięki PiS-owi Zjednoczonej Prawicy w sposób, jakiego nie oglądaliśmy przez bardzo wiele lat w Polsce. To, jak zostały potraktowane osoby z niepełnosprawnościami, ich opiekunowie. W czasie procedowania tej ustawy. Mówiłem o tym wczoraj, zresztą w wywiadzie u Bartka Węglarczyka. Wiecie, no najpierw wywalili system w powietrze. Kompletnie. Proponując zupełnie nowy system przyznawania de facto świadczeń, czy wyceniania świadczeń, które mają otrzymać osoby z niepełnosprawnościami. Powstały protesty. Sam byłem na dwóch. Poproszono o wysłuchanie społeczne. I ten wniosek został odrzucony. Myśmy im zorganizowali wysłuchanie społeczne z Władkiem Kosiniakiem w PSL z Polską 2050, Polska 2050 z PSL. Ci ludzie powiedzieli, co myślą. Mieli możliwość. A wiecie, co się później stało na komisji? Nie wpuścili ich na komisję. Oni, osoby z niepełnosprawnościami w polskim Sejmie, siedziały na korytarzu, pod drzwiami. Bo jaśnie, łaskawi, oświeceni, otoczeni nimbem poselskości, państwo-posłowie ze Zjednoczonej Prawicy, nie będą się przecież kalać kontaktami z jakąś tam osobą niepełnosprawną. Przecież to nie po to oni zostali posłami. Przecież to są bogowie, którym powinniśmy się kłaniać, których ślady stóp powinniśmy ze czcią całować, w których obecności powinniśmy, kłaniając się, wchodząc, wychodzić również tyłem i czapkować, bo to pan poseł ze swoją całą wielką aureolą i nimbem, czy pani posłanka przychodzi. Jak można traktować tak ludzi? Jak można odzierać ich tak z godności? Jak można ich im tak brutalnie pokazywać? I to jeszcze ludziom, którzy są tak doświadczeni, że nic dla ciebie nie znaczą. Że traktujesz ich po prostu jak śmieć, jak szmatę, jak coś, co można wyrzucić za drzwi. To jest przerażające i to się dzieje w polskim Sejmie. Wyobraźcie to sobie. A później przychodzi minister Wdłowik, odpowiadający w rządzie za właśnie sprawy z osób z niepełnosprawnościami. Sam osoba przecież z niepełnosprawnością. I przynosi 40 poprawek do tej ustawy. Czyli tak naprawdę wywala ją rząd. Rząd popiera tę poprawkę, nie ma o czym rozmawiać. Myśmy oczywiście złożyli wniosek, żeby to po pierwsze wróciło na komisję, bo strona społeczna nie została wysłuchana. Po drugie zgłosiliśmy oczywiście poprawki obniżające progi, jeżeli chodzi o te świadczenia. Ale to wiecie, to nie tylko o to chodzi. Zobaczcie co się teraz dzieje z tą ustawą, która w haniebną, zupełnie absurdalną, sprzeczną sprawę, niegodną, która jest wymyślona po to, żeby dręczyć Tuska, żeby dręczyć, ale też innych przecież polityków, polityczki, działaczy, działaczki przed wyborami. Skandaliczna, haniebna ustawa. I oni też zamierzają, tam przegrali głosowanie na komisję, ale to teraz pójdzie na plenarkę. I tam niestety różnie może być, bo Kukiz chyba ma chrapkę na przewodniczącego tej komisji. Nie wiem, zobaczymy. Natomiast, no wiecie, no to przecież to jest urąga wszelkim standardom. Tam nie będzie żadnego procesu odwoławczego. To jest po prostu sąd kapturowy, który zorganizowano po to, żeby odsunąć niewygodnych ludzi przed wyborami od możliwości bycia wybieranymi. To tak naprawdę jest zamach na demokrację. Oczywiście jest nadzieja, że Duda tego nie podpisze. Duda, który wczoraj pozytywnie zaskoczył, bo po tym, jak podzieliłem się rano wątpliwościami w onecie dotyczącymi tego, czy uszanuje werdykt wyborców, była odpowiedź prezydenta. Bardzo dobrze, że było. Bardzo się cieszę, że udało się do niej sprowokować, w której Duda wyraźnie powiedział, że desygnuje Donalda Tuska na premiera, jeżeli Platforma będzie najsilniejsza, że desygnuje przedstawicieli opozycji na premiera, jeżeli przedstawiciela opozycji jakiegoś innego, jeżeli będzie taka konfiguracja, potrzeba, jeżeli będzie większość po tej stronie, a nie będzie cisnął PiS, tak zrozumiałem tę wypowiedź, niezależnie od tego, bo to była ta obawa, że niezależnie od tego, kto wygra wybory, to że Duda i tak da nominację premierowską komuś z PiSu, bo tak jest polskie system ułożone, że najpierw prezydent desygnuje premiera, a dopiero w drugim kroku, po 28 dniach, jeżeli ten premier nie uzyskuje wotum zaufania, to jest Sejm, który decyduje o tym, kto będzie premierem, więc wczoraj Duda bardzo jasno powiedział, że uszanuje ten werdykt, nawet jeżeli to opozycja wygra, jeżeli Platforma będzie pierwsza, jeżeli, nie wiem, zobaczymy, jak się to wszystko poukłada, ale jeżeli będzie większość po stronie opozycyjnej, to że nie będzie hamowania tych procesów. Oczywiście każdy by chciał być pierwszy, trzecia droga, lewica to jasne, będziemy walczyć, ale my musimy mieć świadomość, też o tym wczoraj mówiłem, że to już będzie totalnie praca zespołowa, bo nikt z nas najprawdopodobniej, to dzisiaj widać, nie uzyska samodzielnie większości możliwej do stworzenia rządu, a więc będziemy musieli wspólnie wyznaczyć kandydata, czy kandydatkę i dobry sygnał ze strony prezydenta wczoraj padł. Ja się z tego naprawdę super cieszę. Natomiast chciałbym wierzyć, że on też tej ustawy nie podpisze, tej ustawy o komisji, bo to jest strzał w stopę, w głowę demokracji, większy od wszystkiego chyba, albo prawie wszystkiego, co do tej pory widzieliśmy. Ale dlaczego o tym wszystkim mówiłem? Bo to się wszystko wiąże z Sejmem znowu. Zobaczcie, jeszcze ostatnia rzecz. Ostatnio było głosowanie na komisji w sprawie tego ustawy. To jest po prostu idiotyzm, który w głowie się nie mieści. Żeby pogonić przeciwników przyłębskich w Trybunale Konstytucyjnym, zmieniają ustawę o tym kworum sędziów, które jest potrzebne do podejmowania decyzji w Trybunale Konstytucyjnym, żeby zrobić bypasa tym buntownika. I teraz wyobraźcie, że oni ustawę po to robią. I oni się nawet nie jakoś oszczędzają. Wychodzi Cymański i mówi wprost. Ale przecież to chodzi o to, żeby te sprawy załatwić. To jest zmiana Konstytucji. Jeżeli zmiana Konstytucji, to nawet w komisji musi być 2 trzecie. A oni głosują zwykłą większością i dopiero Sejm będzie robić 2 trzecie. Wiecie, ten Sejm upadł już tak nisko, że już niżej nie może. I dlatego o tym wszystkim mówię, że jednym z podstawowych zadań tej następnej kadencji będzie przywrócenie powagi Sejmowi. będzie przywrócenie Sejmowi takiego miejsca, które powinien mieć w polskiej demokracji, czyli miejsca, gdzie się rozmawia. Gdzie się czasami spiera, oczywiście. Nawet w większości się spiera. Na tym to polega. Ale że ten spór prowadzi ku czemuś. Że się rządzi pewnymi zasadami. Że jest sporem, który buduje, a nie niszczy. Że jest ucieraniem się stanowisk, tak żeby szukać możliwie najlepszego. Nigdy się nie znajdzie idealnego. Ale możliwie najlepszego. W danej sytuacji. W danym kontekście. Że przede wszystkim obniży się tam ta temperatura. Że on przestanie być upokarzającą ludzi maszynką do mielenia. Mięsa, ustaw, ludzi, wszystkiego. Wiem, że my się koncentrujemy, jak mówię, na rządzie, ale musimy też o tym pomyśleć. Bo jak nie będzie zdrowego Sejmu, jak nie będzie zdrowego z powrotem parlamentaryzmu w Polsce, to będzie słabo. To będzie cały czas ta przepychanka i ona będzie oddalała nas od problemów ludzi. Zobaczcie, ile jest tych wszystkich dzisiaj latających różnych pomysłów na to, czy na tamto. Popatrzcie, proszę, jak się powinno w mojej ocenie. Może się ze mną zgodzicie, może nie. O tym myśleć, bo mamy na przykład te dyskusje, często powołuję się na ten przykład, ale on jest jakoś emblematyczny, więc warto mówić, 800 plus, prawda? Zaraz będziemy mieli licytację. Czy ten powiedział 800, to my powiemy 800 teraz, a później on powie 900, ale od stycznia. Wtedy my wyjdziemy, powiemy 1000, a on wyjdzie i powie 1200, a my wyjdziemy, powie 1300. No dobrze. Abstrahując od prostego pytania, a skąd wziąć na to pieniądze? Czas zadać inne pytanie. Czemu miało służyć 500 plus? Rozwiązaniu jakiego problemu? Skoro teraz dodajemy kolejne tabletki do tej recepty, którą przepisaliśmy na chorobę. Kluczem, podstawą był problem dzietności, tak, że mamy w Polsce za mało dzieci, żeby nam się to zbilansowało, żeby system nawet ubezpieczeń społecznych się zamknął, żebyśmy, ale żebyśmy po prostu nie wymarli. 500 plus nie spełniło tej nadziei. Wyciągnęło wielu ludzi z biedy, dlatego powinno zostać absolutnie. Poza tym ludzie już jakby mają to w systemie. Ale nadal mamy ten problem, który chcemy rozwiązać, problem dzietności, który nie został rozwiązany. No to nie rozwiązujemy go w ten sposób. Znaczy, wiecie, nie piszemy nowe recepty z większą liczbą leków, tylko zastanawiamy się, czy te leki, które dostaliśmy, pomogły. A nie pomogły. Więc może trzeba przepisać in daleki. Stąd nasza propozycja, propozycja trzeciej drogi, o której już wiele razy mówiłem, tego PIT-u francuskiego, który chcemy wprowadzić. On jest w naszej liście wspólnych spraw z PSL-em. Czyli takiego systemu rozliczania podatku, w którym PIT, twój, zależy od tego, ilu masz członków rodziny, ile osób masz w gospodarstwie domowym. Jeżeli masz więcej dzieci, to zmienia się kwota wolna, to zmienia się progresja, to ten podatek jest mniejszy, bo ty ponosisz koszty związane z tym, że wychowujesz, opłacasz rozwój kolejnych obywateli. To jest sprawiedliwe. To jest uczciwe. To jest z szacunkiem dla tych, którzy chcą być też potraktowani poważnie. I jaki jest skutek taki, że we Francji dziedność jest w tej chwili najwyższa w Unii Europejskiej. W Polsce jest czwarta od końca. My właśnie tak chcemy w trzeciej drodze myśleć. Dwie pierwsze drogi będą się licytować na wysokości, na to czytanej recepcie, dopisać jeszcze jedno pudełko, jeszcze jedno pudełko, jeszcze jedno pudełko, a my powiemy sprawdzam, czy ten lek działa. Bo ludzie potrzebują dziś konkretnych rozwiązań. W tym obszarze, w innych obszarach, tak jak spotykamy się z przedsiębiorcami, nie obiecujemy nie wiadomo jakich złotych gór, tylko mówimy, słuchajcie, proste sprawy trzeba najpierw załatwić. VAT tylko od zapłaconej faktury będziecie płacić. Zwolnienia, chorobowe, przejmuje na siebie państwo, przecież po to płacimy składki. Trzeba wam natychmiast odwolnić tę składkę zdrowotną, którą płacicie przez Polski. A najpierw załatwmy podstawowe rzeczy, zróbmy pogotowie ratunkowe, a później, i to też mamy w swoich dziesięciu punktach dla przedsiębiorców, PSL też ma tutaj olbrzymie zasoby, wiedzy i kompetencji, a później kolejne rzeczy, później szpital, żeby wyprowadzić na prosto, żeby polskie firmy mogły stanąć na nogach, bo polskim przedsiębiorcom, w ogóle Polakom, po prostu wystarczy nie przeszkadzać, a oni są tak przedsiębiorczym narodem, że mnóstwo rzeczy będą w stanie zrobić. To jest to myślenie, które chcemy zaszczepić. Chcemy inaczej. Chcemy właśnie zgodnie z trzecią drogą. Chcemy Sejmu, w którym się rozmawia, a nie stosuje przemoc. Wpuszcza się ludzi, żeby powiedzieli, co myślą, a nie wyprasza ich za drzwi i traktuje je jak śmieci, wyrzucone gdzieś za drzwi, za okna. Chcemy państwa, które rozwiązuje problemy, ludzi, a nie polityków, z kampanią wyborczą. Jeżeli jest problem z tym, że ludzie boją się mieć dzieci, nie chcą mieć dzieci, tworzymy takie warunki, żeby te dzieci mogli, odważyli się i chcieli mieć, czuli się bezpieczni z tym. To przecież jest nie tylko system podatkowy, to są mieszkania, transport, żłobki, te wszystkie rzeczy. Więc nie dodajemy na przykład kolejnych świadczeń, nie wiem, ja jestem krytykiem babciowego, ale to też dotyczy innych ruchów, które czasami są planowane. Trzeba te wszystkie pieniądze włożyć w tworzenie miejsc w żłobkach. No bo to jest coś, co realnie rozwiąże ten problem, o którym dzisiaj rozmawiamy. I to też może być przedmiotem rozmowy w przyszłej koalicji. Czy takie rozwiązanie, czy inne rozwiązanie. My jesteśmy gotowi na taką rozmowę, chętnie do niej siędziemy. Ta inność wyraża się też w bardzo wielu innych miejscach. Ale to jest taka pozytywna inność, inność, która nikomu nie zagraża. Inność, która chce uzupełniać, która chce włączyć tych, którzy jeszcze włączeni nie zostali. Taka inność, która buduje poczucie bezpieczeństwa płynące z różnorodności. Bardzo liczę na to, że uda nam się was przekonać, że ta trzecia droga jest drogą pogodną, jest drogą dobrą, jest drogą, która buduje, jest drogą, która naprawdę rozwiązuje problemy. Która się na nikogo nie dąsa, nie boczy, nie knuje z pisków. Ma jasny cel. Bardzo wyraźnie mówi, co chce zrobić, co chce osiągnąć. A ja bardzo się cieszę z tego, że mam okazję ten fantastyczny projekt współtworzyć, bo on jest o tych wspaniałych ludziach, których widzicie. I którzy się tak różnią między sobą. Ale którzy na koniec dnia umawiają się na bardzo konkretne sprawy do zrobienia. Trzecia droga jest, tak jak to mówiłem we wczorajszym wystąpieniu, który możecie znaleźć na tym profilu. Ma się dobrze. Dzięki wam bardzo dobrze. Jest potężną, potężnym rezerwuarem nadziei na tę jesień. Mam nadzieję, że tych 19 tygodni przeżyjemy każdy dzień po dniu jak najlepiej i zrobimy tę robotę. Bardzo na to liczę. Macie ciekawe pytanie o to, co 15 października czy 15 października będą jakieś kolejne specjalne mistyczne wydarzenia na ścianie wschodniej. Tego nie wiem. Natomiast wiem, że niektórzy z nas bywają wyraźnie skłonni do odczytywania w przyrodzie i w otoczeniu mistycznych znaczeń. Ja też staram się być uważnym obserwatorem świata, bo wiem, że świat mówi do nas bardzo wiele ciekawych rzeczy poprzez to, jaki jest. A w temacie parczewskim oraz w innych chętnie wdam się w jakąś dyskusję w innych okolicznościach. Pozdrowienia z Ząbek. Ząbki. Serdecznie pozdrawiamy. Wspaniała miejscowość, miasto. Nie wiem, co wami kierowało, drodzy mieszkańcy Ząbek, że zdecydowaliście się wyeksportować nam na Podlasie pana premiera Sasina, który będzie jedynką z mieszkańcem Ząbek, jak wiemy. Dlatego kiedyś kandydowałam też na prezydenta Warszawy. To się wszystko rozumie. Samo przez się pan Sasin ma być, zdaj, się jedynką PiSu na Podlasiu. Oj, ząbczanie, ząbczanie. Oj, ząbczanie, ząbczanie. Będziemy musieli sobie poważnie porozmawiać, ale myślę, że nasze podlaskie struktury z radością przyjęły tę wiadomość, bo pan premier Sasin jest jednym z tych przeciwników politycznych, których bardzo chciałbyś mieć vis-a-vis. Tyle fascynujących wątków można podnieść w kampanii wyborczej, kiedy się będzie z nim ścierać. Oj, ząbczanie, ząbczanie. Musimy sobie poważnie porozmawiać. Dzień dobry, pozdrowienia z Tykocina. Przesła Tadeusz. Bardzo, bardzo dziękujemy. Bartosz Szanek pisze, że licytacja na hasła propagandowa, potem będzie Grecja i praca za miskę ryżu. Tego się też obawiamy, że tak jak było w Grecji, że to wielkie ściganie się dwóch wielkich partii przez lata, również na obietnice przedwyborcze, no doprowadziło do tego kryzysu, który później w Grecję przeorał. Ona się dzisiaj fajnie odbudowuje, wszystko na to wskazuje, ale wtedy, no z Wami pamiętacie ten grecki kryzys, jak było koszmarnie źle. A pamiętacie, jak wtedy siedzieliśmy i mówiliśmy, no tak, no oni tam mają dopłaty za to, że pracują na pierwszym piętrze albo, że ileś godzin spędzają przed komputerem. A myślicie, że jak się trochę kampania wyborcza u nas jeszcze pokręci, to nie usłyszycie takich rzeczy? Jak słyszeliśmy w Grecji, z których się nie mogliśmy uwierzyć, że można takie rzeczy wpisać do prawa, przecież to politykom zabroni. Jeżeli dzisiaj już lekką ręką wydali nieposiadane jeszcze 100 miliardów naszych pieniędzy, które będą musieli pożyczyć, żeby te obietnice wyborcze zrealizować. I mówię, żeby to jeszcze było na jakieś inwestycje. Żeby to było choćby na te pielęgniarki, które przyszły prosić o 8 miliardów podwyżek, które im się należą. Tak, żebyśmy nie musieli za chwilę płacić. To jest prosty mechanizm, słuchajcie. Jeżeli my nie zapłacimy teraz, nie znajdziemy 8 miliardów na pielęgniarki, to ci wszyscy emeryci, którzy dzisiaj są ukuszeni waloryzacją o 100, 200, 300, czy tam ileś złotych. Wszyscy ci, którzy dzisiaj mają ofertę leków za złotówkę, będą musieli zapłacić kilka tysięcy, może nawet rocznie, za pielęgniarkę prywatną, którą będą musieli wynająć. Więc co jest lepszym dealem, co jest lepszym interesem ze strony państwa? Zapewnić, żeby w Polsce były pielęgniarki? Czy rozdać teraz ludziom 10% tego, co będą musieli zapłacić za prywatne pielęgniarki na prywatnym rynku, za prywatną ochronę zdrowia? A jeszcze teraz jest pytanie, czy tej prywatnej ochrony zdrowia wystarczy? Bo jak ktoś z Was ma abonamenty w prywatnych przychodniach, to wie ile tam się też czeka dzisiaj w kolejkach, żeby się dostać do lekarza różnych specjalności? To Wam dzisiaj proponujemy. Inny sposób myślenia o państwie, a nie tylko zamianę jednych na drugich. Oświęcim czeka na wizytę już 3 lata. Mam nadzieję, że się uda. Górki Małe Podbeskidzkie, Podbeskidzie, Górki Małe Podbeskidzie pozdrawiają. Też pozdrawiam Ciechocinek. Miejsce tak bardzo drogie mojemu sercu, odwiedzane przecież ostatnio niedawno. Dziękuję. Pozdrowienia z Cieszyna od naszego zaprzyjaźnionego. Jeszcze z czasów kampanii taksówkarza Adama ze Śląska. Bardzo barwna postać. Serdecznie pozdrawiamy Adama. Sucha Beskidzka. Bardzo serdecznie pozdrawiamy cały powiat. Suski. W Chorzu. Ojej, wszystkie kraje świata chyba tutaj się nam zameldowały. I Krzeszowice, i Poznań, i Rybnik, i Wielka Brytania. W Lżunia pisze, myślę, że wielu jest przekonanych do trzeciej drogi, wystarczy nie przeszkadzać tym, którzy chcą nią kroczyć, tyle i aż tyle. Tak, macie absolutnie rację. Absolutnie rację. Dzisiaj optymalnym scenariuszem jest to, żeby każdy z nas zbudował jeszcze tych parę procent swojego poparcia. Tych, którzy jesteśmy na scenie. Nie parę dziesiąt, bo to się nie uda. Ale parę. Przez tych 19 tygodni, które zostało. Niech by tak było. Ja naprawdę mocno trzymam za to kciuki, żeby Platforma zbudowała jeszcze sobie parę procent poparcia, podjechała pod te 30. Żebyśmy my w trzeciej drodze zrobili kolejne parę procent i zrobili 20. Mam nadzieję, że to nie będzie koniec drogi. Ale zróbmy to. Zaprośmy tych kilkaset tysięcy dodatkowych ludzi. Lewica niech zaprosi do siebie w kolejne 100-200 tysięcy osób, żeby na nią głosowały. I między nami już praktycznie nie ma przepływów. To pokazują badania. Tu już trzeba szukać elektoratów w ludzi, którzy jeszcze są nieprzekonani, niegłosujący, którzy może tacy przychodzą dzisiaj do nas do biur, niegłosowali od bardzo wielu lat. I jeżeli każdy z nas dzisiaj zrobi dodatkowe 2-3 procent do swojego wyniku, a nie będzie się koncentrował, żeby drugiemu zabrać, żeby tam...