Menu
VideoParlament
VideoParlament Polska polityka w jednym miejscu — pobierz aplikację
Pobierz
VideoParlament
VideoParlament dla Windows Pobierz aplikację desktopową — powiadomienia o nowych wystąpieniach
Pobierz
Szymon Hołownia proponuje priorytety prezydentury i wezwania do odwagi

Szymon Hołownia proponuje priorytety prezydentury i wezwania do odwagi

Szymon Hołownia przedstawił swoją wizję prezydentury, kładąc nacisk na to, że najważniejsi są ludzie i wartości. Jednocześnie wyraził jednoznaczne poparcie dla Ukrainy i wezwał Europę do konkretnych działań, w tym konfiskaty rosyjskich aktywów na rzecz obrony.

Wizja prezydentury i priorytety


Szymon Hołownia mówił o znaczeniu spotkań z mieszkańcami, parlamentarzystami, samorządowcami i przedsiębiorcami oraz o tym, że głównym hasłem jego kampanii jest przekonanie, iż to ludzie są najważniejsi. Zapowiedział sesję pytań i odpowiedzi, podkreślając potrzebę otwartej rozmowy o wyzwaniach współczesności.

Tożsamość i wartości


Podkreślił, że w obliczu przemian światowych konieczne jest pytanie o tożsamość i wartości – wolność, solidarność i mądrość pokoleń. Ostrzegł przed podporządkowaniem wszystkiego cenie i zaapelował o wierność ideałom oraz odwagi w działaniu zgodnym z własną tożsamością.

Stanowisko wobec konfliktu na Ukrainie


Hołownia jednoznacznie stwierdził, że to Rosja napadła Ukrainę i skrytykował narracje obarczające winą ofiarę konfliktu. Przywołał historyczną analogię, by zilustrować absurd tłumaczeń obwiniających za agresję zaatakowane państwo, i zaznaczył konieczność stałego i klarownego wsparcia dla Ukrainy.

Wezwanie do konkretnych działań ze strony sojuszników


Mówca wezwał europejskich sojuszników do przejścia od słów do czynów – do realnych deklaracji dotyczących wsparcia militarnego oraz do konfiskaty zamrożonych rosyjskich środków i przeznaczenia ich na obronę Ukrainy. Krytykował cykl konferencji bez konkretnych efektów i podkreślił, że odwaga to działanie, a nie jedynie deklaracje.

Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.

Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →

Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Dziękuję wszystkim za przybycie. Naprawdę bardzo się cieszymy, że możemy spotkać się w tym gronie. Witam parlamentarzystów, samorządowców, przedsiębiorców, społeczników, wszystkich Państwa. To, że dzisiaj tutaj jesteście, że chcecie usłyszeć wizję prezydentury od Szymona Hołowni, świadczy o tym, że zależy Wam na dobru naszej ojczyzny, na dobru przyszłości Polski. Dlatego spotykamy się pod jedną flagą, pod biało-czerwoną. Te spotkania dla Szymona są bardzo ważne, bo jego głównym hasłem przewodnim kampanii jest to, że to ludzie są najważniejsi. Wierzę, że dzisiaj będziecie mogli Państwo usłyszeć o jego wizji prezydentury, ale także w drugiej części zadać pytania, usłyszeć na nie odpowiedzi. Przed nami Szymon Hołownia, w mieście idealnym, idealny kandydat na prezydenta. Witamy. Chyba jest przyzwyczajony do długich oklasków. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Dziękuje. Jej, jakie światła. Drodzy Państwo, bardzo dziękuję, żeście przyszli. Bardzo dziękuję za Waszą obecność i mam nadzieję na dobrą rozmowę. Na dobrą rozmowę, bo dużo się dzieje i jest o czym rozmawiać. Jest o czym rozmawiać na bardzo wielu płaszczyznach. Widzicie, ile niepokoju budzi w nas to, co dzieje się dzisiaj wokół nas, na świecie, w naszym najbliższym sąsiedztwie. Wszystko, co znaliśmy, co było już jakoś poukładane, najwyraźniej zaczyna układać się na nowo. I to nie jest nic nadzwyczajnego, bo w historii świata zawsze tak było, że jak coś się poukładało, to po jakimś czasie układało się na nowo. Ale w takiej sytuacji, kiedy zmienia się otoczenie, tym ważniejsze jest, żeby wiedzieć, kim samemu się jest. Gdzie się stoi? Jaką ma się tożsamość? I dzisiaj to wszystko, co się dzieje, ja czytam jako próbę zadania nam właśnie tego pytania, takiego sprawdzam. Kim jesteśmy? Przy czym stoimy? Jakie są nasze wartości? Mamy jeszcze jakieś wartości? Czy już tylko cena, która jest czymś innym niż wartość, jest rzeczą, która wyznacza horyzont naszego życia? Dzisiaj świat, widzicie, to jest pełen gości, którzy twierdzą, że najważniejsza jest cena, wartości później. A my w Polsce zawsze byliśmy dumni z tego, że jesteśmy krajem, że jesteśmy społeczeństwem, który stoi na wartościach. Który na wartościach został zbudowany. Na wolności, na solidarności, na mądrości pokoleń, które były przed nami. To jest nasza duma. To jest nasza tożsamość. I teraz nie musimy się bać, bo mamy naszą tożsamość. Bo wiemy, kim jesteśmy. I dlatego bez zuchwałości, ale i bez lęku możemy mówić o tym. I możemy też robić rzeczy, które dzisiaj powinny być zrobione. A co powinno być zrobione? W świetle tego choćby, co słyszymy dzisiaj na linii Stany Zjednoczone, Rosja. No trzeba sobie jednak powiedzieć jasno i niektórym też, chyba na świecie, że to Rosja napadła Ukraina, a nie Ukraina Rosję. Jeżeli ktoś dzisiaj mówi, nawet jeżeli jest wielkim, prominentnym politykiem, wybranym przez miliony ludzi. Że Ukraińcy sami sobie winni, bo mogli nie zaczynać, a poza tym mieli trzy lata na to, żeby poogarniać swoje sprawy z Rosją. To trochę tak, jakby ktoś Polakom powiedział w 1939 roku, nie trzeba było atakować Niemców. Mieliście poza tym miesiąc w kampanii wrześniowej, żeby się ogarnąć i poskładać. To dlaczego dzisiaj w ogóle macie jakieś pretensje? Hitler może zaproponowałby wspaniałe kontrakty na budowę korytarza przez Prusy nadmorskiego, na których mogłyby wspaniale zarobić polskie firmy. O co wam chodzi Polacy? Czy jeżeli dziś coś takiego usłyszeli, byśmy znająć naszą historię, zachowalibyśmy spokój? Więc trudno dziwić się Ukraińcom, że dzisiaj zadają sobie pytania, co będzie dalej. I z naszej europejskiej strony powinno i z polskiej strony dalej w jasny sposób niezmiennie być mówione i powtarzane. Tak, stoimy dzisiaj przy Ukrainie. Tak, będziemy robili wszystko, żeby obudzić naszych sojuszników w całej Europie, żeby wreszcie przestali gadać, a zaczęli robić to, co powinno być zrobione. Bo oto jedna konferencja goni drugą konferencję. Przekrzykują się, kto ilu żołnierzy wyśle. Powiedzmy im sprawdzam, ilu żołnierzy naprawdę jesteście w stanie na Ukrainę wysłać. Dwa, trzy tysiące, pięć tysięcy? W ramach misji rozjemczej, to znaczy, że już po jakimś porozumieniu. Więc nie mówcie teraz, że Polska, która deklaruje, że nie wyśle, jest kimś gorszym. Albo zajmuje jakąś niezrozumiałą pozycję. Najpierw wy dowiedzcie, że nie jesteście tylko silni w gębie, że rzeczywiście chcecie dzisiaj w ten, a nie inny sposób postąpić. Zadajmy wam inne pytanie, przyjaciele z Europy. A dlaczego nie mamy w sobie odwagi, żeby te krwawe ruskie pieniądze zgromadzone na kontach w całej Europie skonfiskować i wydać na obronę Ukrainy? Skoro Rosja zaatakowała Ukrainę, to Ukraina ma prawo się bronić za te właśnie pieniądze. I niecałe kilkaset miliardów euro, ułamek tego, żeby Zeleński mógł zbudować to, o czym mówił wielokrotnie. Potrójną linię dronów na swojej granicy i zatrzymać każdą ruską rakietę. Dlaczego to się nie dzieje? Wiecie dlaczego się nie dzieje? Bo ludziom odwagi zaczęło brakować. Bo ludzie dzisiaj, ci, którzy mówią, że są odważni, to mówią, że są odważni, a nie są odważni. Co to jest dzisiaj odwaga? Odwaga to jest działanie. Odwaga to jest działanie zgodne ze swoją tożsamością. Zawsze byliśmy narodem ludzi, którzy wyciągał rękę do potrzebujących. Dzisiaj niektórzy wychodzą, mówią, że jestem odważny, a więc trzeba wyganiać, odsuwać tych, którzy są potrzebujący. Nie, odwaga to jest zupełnie coś innego. Odwaga to jest przyznawać się do tego, kim się jest. To jest pójść czasem pod prąd. To jest być kimś, kim się jest, a nie kimś, kogo chcą od ciebie. Sondaże, większości, media, czyn czy inny na TikToku. To jest dzisiaj droga, którą musimy iść. Droga wierności swoim ideałom. Droga, która jasno i konkretnie będzie mówiła, jeżeli kogoś biją, to zawsze jesteś z tym, kogo biją, a nie z tym, kto bije. I to jest proste. Jeżeli dzisiaj przychodzi ktoś i mówi, a może ta Europa to taka sobie, to wyrzućmy ją do kosza, mamy inne pomysły. Jakie chcecie mieć inne pomysły? Jakie? W naszym położeniu geopolitycznym. Kiedy nie będziemy na zachodzie, to wschód się o nas upomni. Przecież to jest oczywiste, tu nie może być próżni. Jeżeli dzisiaj rzeczywiście zależy ci na dobru Polski, to ja mówię, sprawdzam. Położyłem w Sejmie ustawę. Ustawę zaporę. Ustawę anty-Mensen. Ustawę anty-Polexit. Ustawę anty-Pomysły różnych ludzi, którzy mówią, Unia Europejska dzisiaj, hmm, chyba raczej nie. Ta ustawa bardzo jasno i konkretnie mówi, nie można będzie wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej głosami 116 posłów. Bo nie wiem, czy wiecie, ale dzisiaj do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej potrzeba nie 231, potrzeba 116 głosów w Sejmie. 116 posłów. Jeżeli byliśmy pytani o to, czy chcemy być częścią Unii Europejskiej w referendum, to jeżeli nie daj Boże kiedyś ktoś doszedłby do wniosku, że nasze miejsce jest u Putina i Łukaszenki, to niech przynajmniej ma odwagę zapytać o to społeczeństwo i usłyszy, co społeczeństwo mu powie. Referendum. Jedno, kiedy komuś przyjdzie do głowy ten pomysł, a drugie, kiedy zostanie wynegocjowany traktat mówiący o wyjściu z Unii Europejskiej. Żebyśmy się dwa razy poważnie zastanowili nad tym, gdzie chcemy dzisiaj być. Nikt tego nie zrobił przez ostatnich kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Kładę tę ustawę dzisiaj po to, żeby zabezpieczyć przyszłość naszą i naszych pokoleń. Bo my na Unię Europejską możemy narzekać. Bo my Unię Europejską musimy zmieniać od środka. Byłem w poniedziałek w Brukseli. Bez żadnych ogródek mówiłem mojej odpowiedniczce, posłom, komisarzom, wszystkim, których spotkałem. Obudźcie się wreszcie do ciężkiego licha. Obudźcie się i zrozumcie, że dzisiaj jest czas na działanie. 70-80% wydatków na obronność, które ponosi Europa, karmi budżety Stanów Zjednoczonych, państw azjatyckich, różnych innych, a nie buduje dzisiaj naszego przemysłu. To jest chore. I rozmawiam z nimi, mówię do nich. Mówię, słuchajcie, przecież nie możecie siedzieć teraz i mi mówić, no dobra, a skąd utniesz? A gdzie ty... Ja mówię, nie myśl o tym jako o wydatku. Myśl o tym jako o inwestycji. Bo to jest inwestycja. Ludzie będą mieli pracę, badania będą szły. Będzie korzystała łączność, będzie korzystała medycyna. To jest dzisiaj inwestycja. Dlatego zanim to było modne i zaczęli to powtarzać po nas niektórzy kandydaci, my z Włodkiem Kosiniakiem Kamyszem mówiliśmy jasno. Z tych 180 miliardów, które wydajemy na obronność w Polsce, połowa tej części inwestycyjnej powinna zostawać w Polsce. Co najmniej połowa. A nie wyciekać i pomagać innym, którzy dzisiaj budują swoje budżety tam czy gdzie indziej. To jest nasza przyszłość. Te wydatki na zbrojenia mogą być siłą napędową, silnikiem, który do nowo rozrusza polską gospodarkę. Co jeszcze dzisiaj trzeba powiedzieć? Co jest dzisiaj? Przy czym trzeba stać? Przy czym ja chcę dzisiaj stać pod tą jedną flagą i rozmawiając dzisiaj z Wami? To nie jest kokieteria, to co za chwilę powiem. Bo powiecie, a kampania wyborcza, to jak tak każdy, co jeździ po kraju, to tak jak ja dzisiaj odwiedziłem piekarnię w Lublinie, bo to wiadomo, już mówiłem zresztą pani z piekarni, mówię, uwaga, kampania wyborcza nie będzie w drzwi zamykać. Wszyscy kandydaci będą w piekarniach, bo to się dobrze później kręci. Nagle się okazuje, że on normalny kupuje bułki, tak jak każdy inny. Mówię, napieczcie tego więcej, bo zobaczycie, co się będzie działo. No ale dobra, bułki potrzebowałem kupić, to też kupiłem. Jeździmy po Polsce i opowiadamy, jacy jesteście ważni. Jesteście najważniejsi. Mówiłem dzisiaj o tym w Zamościu, mówiłem o tym w Ostrołęce, mówiłem o tym w wielu innych miastach, które odwiedziłem jeszcze przed kampanią. Polska bezpieczna to jest Polska, która się równomiernie rozwija. Nie rozwój po francusku, bo jak się zrobi rozwój po francusku, to się to skończy tak jak u Macrona. Paryż dostaje wszystko i zaraz mamy ruch żółtych kamizelek, który wychodzi i doprowadza do rozruchów w państwie. Bo jest niesprawiedliwie. W Polsce my zaczynamy wszystko praktycznie od zera. Dzięki temu, że tyle byliśmy pod komunizmem i możemy teraz narzucić swój model rozwoju, więc powinniśmy rozwijać się po polsku. Co to znaczy? Że nie tylko wielkie metropolie i skapnie wtedy tym mniejszym. Bo to tak nie działa. Przypływ nie podnosi wbrew temu, co mówią liberałowie, wszystkich łodzi. Przypływ niektóre zalewa. To niestety tak się kończy. Dla wielu polskich miast dzisiaj małej i średniej wielkości, które się wyludniają, żeby się przeludniały metropolie. Małe miasta, średnie miasta. Ludzie wyjeżdżają na studia i już nie wracają. Zostaje babcia z dziadkiem. Ze swoją rentą i z jaką zdolnością nabywczą? Coraz mniejszą. Jeżeli ich zdolność nabywcza spada, to spada w tym momencie oczywiście cały sektor usług. Ludzie zamykają firmy. Ludzie muszą gdzieś indziej wyjeżdżać. I to się po prostu zapada rok po roku, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. Co dzisiaj powinno robić, co powinno dzisiaj robić państwo? Państwo dzisiaj powinno zrobić wszystko, żeby takie miejsca jak Zamość, jak Hełm, jak Ostrołęka, jak Częstochowa, jak Konin, jak Słupsk, Płock rozwijały się, a nie zwijały. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to danie ludziom choćby możliwości wyboru. Gdzie chcą żyć i gdzie pracować. To jest żadna wolność wyboru, jak nie masz wyboru. To nie jest wolna wola. Musisz mieć wybór między jedną a drugą opcją. Mieszkasz w takim Kaliszu i decydujesz, chcę mieszkać, uczyć się w Kaliszu, czy chcę dojeżdżać do Poznania, żeby się nauczyć pracować, a do Kalisza wracać do swojej rodziny, wydawać pieniądze, które zarobiłeś w Poznaniu, normalnie funkcjonować, budować lokalny rynek, usług, handlów, wszystkiego, co się z tym wiąże. Dawać ludziom szansę. Sobie nawzajem. Tylko żeby to zrobić, to trzeba jednak, żeby to CPK zatrzymywało się w Kaliszu. A nie omijało. Po to, żeby ludzie z Warszawy mogli dojechać o 6 minut krócej do Poznania. Ich te 6 minut nie zbawi. A te 400 tysięcy ludzi, którzy mieszkają w Kaliszu, to dla nich jest czasami być albo nie być. To jest opowieść o Zamościu, który wreszcie mógłby doczekać się porządnego połączenia kolejowego z Warszawą. Drogi, która mogłaby tak połączyć z istniejącą siecią dróg ekspresowych i autostrad, żeby można tu było myśleć o stawianiu jakichś firm, które potrzebują jak tlenu dostępu do drogi, bo wożą swoje towary z jednego końca Europy na drugi. To jest to, co daje wolność. To jest to, co zmienia rzeczywistość. Nie jakieś kartonowe czeki albo zaklęcia. A my potrzebujemy dzisiaj nie siedmiu metropolii w Polsce, w których wszystko się kumuluje, a Polski, która będzie silna wszędzie, gdzie jest. A jest tam, gdzie wy jesteście. Gdzie są ludzie. Bo to ludzie są najważniejsi. Nie politycy. Bo nie to ta czy inna wizja, ta czy inna opcja. Dlaczego o tym wszystkim mówię? Byliśmy dzisiaj z panem prezydentem. Z posłem Ćwikiem w takim charakterystycznym miejscu. Przykład tego, jak można o czymś myśleć. Agencja Rozwoju Przemysłu. Państwowa Instytucja. Funduje z programu Fabryka Biurowiec tutaj w Zamościu. No i fajnie, jest biurowiec. No wydano kilkadziesiąt milionów złotych. I co z tego biurowca? Biurowiec. No i jak to zostawimy w takiej formule, że jest biurowiec, no to na dole będzie dyskont jakiś pewnie. Może znowu filia banku, bo oni się wszędzie otwierają, bo mają na to pieniądze. A tu może jedna, dwie osoby wynajmują jakieś biuro, ale to przestaną wynajmować w Zamościu, w mieście. I ktoś na tym straci. Bo przecież kto przyjdzie, jeżeli ten odszedł, a nie ma nowego dopływu, nowej siły, nowego kapitału. No przecież to jest logiczne. Więc jak stawiasz taki biurowiec, to pomyśl po co go stawiasz. I pomyśl o tym, że na przykład dobrze by było do takiego biurowca wprowadzić kilkaset miejsc pracy. Niech będzie duże kilkadziesiąt. No dobrze, ale to co przeniesiemy teraz ministerstwo albo kawałek, nie wiem, jakiegoś urzędu centralnego. Słuchajcie, ja nie wierzę w te wszystkie bajki, które opowiadają politycy w kampaniach. Przeniosę ministerstwo na Śląsk, albo zrobię instytut jakiś tam w Gdańsku, albo jeszcze coś innego. Później tylko problemy najczęściej z tego są. Ale dzisiaj na przykład możemy przenosić części tych instytucji. Tak zwane back-offisy. Nie tylko instytucji państwowych, ale też na przykład spółek Skarbu Państwa. My mamy tak nienormalną strukturę własności, znaczy wielkości firm w Polsce. W pierwszej dziesiątce największych firm w Polsce nie ma kapitału prywatnego. Wszystko jest wielkie i państwowe. Zresztą w pierwszej setwce połowa zagraniczna. To wszystko trzeba pozmieniać. To musi inaczej wyglądać. Ale że niech oni te swoje back-offisy, dział kadr, dział księgowości, dział zaopatrzenia, to wszystko można robić zdalnie, przenieśli tutaj. Żeby stworzyć tych kilkadziesiąt, kilkaset miejsc pracy, które rzeczywiście dadzą jakiś impuls rozwojowy, a nie tylko dadzą firmie zarobić, że postawi biurowiec. No przecież jeżeli wydajesz kilkadziesiąt milionów, to wydaj je tak, żeby z tego było kilkaset dla miasta w długiej, kilkudziesięcioletniej perspektywie. Daj ludziom życie tym, co robisz. Takich programów nam dzisiaj potrzeba. Potrzeba nam dzisiaj mieszkalnictwa społecznego, wspieranego na poziomie samorządów przez państwo, mądrymi inwestycjami. Bo dzisiaj problemem jest to, w Zamościu słyszę akurat, mieszkania są, ludzi na mieszkania nie stać, to jest ten problem, ale w bardzo wielu miejscach w Polsce, w większości miejsc, które znam, sytuacja jest bardzo prosta. Mieszkania są drogie, bo mieszkań nie ma. Bo nie ma tanich mieszkań na wynajem. Żeby się nie trzeba było zażynać ratą kredytu, a mieć dach nad głową, normalnie mieszkać, normalnie funkcjonować. My naprawdę dzisiaj potrzebujemy przestawić, słuchajcie, nie wybrać PiS czy Platformę. Już powiem to zupełnie wprost. Tylko my potrzebujemy zmienić mentalność państwa. My potrzebujemy sprawić, żeby to znowu ludzie byli dla państwa najważniejsi. Żeby myśleć, żeby był w tym państwie ktoś, kto będzie myślał tymi kategoriami, a nie będzie podwykonawcą premiera, albo podwykonawcą tego czy innego prezesa. To o to dzisiaj chodzi. Wybory prezydenckie to nie są małe wybory parlamentarne. Wiele razy wielu z was instynktownie o tym mówi. Boimy się w polityce monopolu. Boimy się tego, żeby każdy miał wszystko. To, co znowu jedna partia ma mieć wszystko? To, co teraz ma być tak, że znowu będziemy mieli prezydenta, który się będzie zajmował tylko tym, że będzie walił kłody pod nogi następnemu rządowi? Prezydent nie jest od tego, żeby być notariuszem, długopisem rządu. I nie jest od tego, żeby być kimś, kto przed wszystkim, co rząd zrobi, rzuca się rejtanem, bo on ma o ludziach myśleć, a nie o swojej własnej partii. Dzisiaj to jest fundamentalna sprawa, żebyśmy zrozumieli, wszyscy, że te wybory są o nas. Że te wybory nie są o tym, czy pan Mentzen zrobi kolejne fiku-miku i zapowie wam Shangri-la bez podatków i innych rzeczy. Pan Mentzen jest bardzo mocny w gębie. Ale zapytajcie go, jak go spotkacie, o piątkę Mentzena, bo on jakoś ostatnio bardzo niechętnie o niej mówi. Piątka Mentzena. Pamiętacie, Polska bez Żydów, bez gejów, bez podatków, bez Unii Europejskiej, bez ubezpieczeń. A zapytajcie go o sto ustaw Mentzena, bo on jak jest o to zapytany, to mówi, że mu hosting wygasł, już tego w internecie nie ma, on w zasadzie nie pamięta, ale to było ledwie parę lat temu. Zapytajcie go o ustawę zezwalającą na bicie dzieci w domu. Zapytajcie go o to, jaki jest dzisiaj jego stosunek do tego, czy dzieci wolno bić, niewinne małe dzieci, czy też nie wolno. Zapytajcie go o to wprost. W tych wszystkich jego wspaniałych występach i komentarzach. Wolno bić dzieci, panie Mentzen, czy nie wolno? Proszę o jasną odpowiedź. Jasną odpowiedź, bo zdaje się, że w ustawie, która była nazywana ustawą Mentzena, było, że można bić, jak się nie spowoduje jakiegoś nadmiernego cierpienia. To kablem od żelazka można, czy tylko z plaskacza? Wolno uderzyć dwu czy trzy latka. Proszę, chcemy odpowiedzi na to pytanie. Nie opowieści o tym, że będzie kwota wolna i nie będzie tego czy innego podatku. Jak będzie ta opowieść, to niech pan powie, panie Mentzen, jeżeli chce pan wziąć dzisiaj z budżetu 60 miliardów złotych, komu zabrać? Matkom na 800 plus? A może emerytom, czternastą emeryturę? Bo rozmawiajmy o konkretach, bądźmy dojrzali. O, tam inne perły były jeszcze w tych ustawach Mentzena. Pamiętacie tę ustawę? Już karę śmierci pominę, bo to była jedna z propozycji, która w tym oczywiście też się znajdowała. Dołączylibyśmy do krajów takich jak Białoruś, liderów, jeśli chodzi o prawa człowieka. Ale ustawa o tym, że można wprowadzić małżeństwa, które będzie mógł rozwody dawać tylko biskup? Przecież to też było. Zapomnieliście już, kto podpisał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji i kto się cieszył później pod płotem tego Trybunału, kiedy ta drakońska ustawa została, czy drakońska regulacja została przez panią Przyłębską przyjęta. Rządy Konfederacji to będzie ostateczne steroryzowanie polskich kobiet. Naprawdę chcecie głosować na tego miłego pana, który opowiada, że nie będzie podatków? Naprawdę chcecie głosować, czy w ogóle ktoś w waszym otoczeniu chce głosować na człowieka, który mówi, czy na środowisko, który mówi, a po co ubezpieczenia? No po co ubezpieczenia? Po to, że dopóki jest fajnie, to jest fajnie, ale później jak się znajdziesz w szpitalu po jakimś wypadku, to ja mam za ciebie płacić, za twój ojon, kilkadziesiąt tysięcy złotych dziennie, bo tobie się nie chciało ubezpieczać, bo miałeś odczucie i poczucie wolności? Słuchajcie, do wyborców, do tych, którzy dzisiaj myślą o męcenie, miałbym problem, miałbym małą prośbę. Powiedzcie mu, dorośnijcie wreszcie. Nie wy wyborcy, którzy szukacie dzisiaj dla siebie innej alternatywy, bo już nie możecie patrzeć na ten duopol od 20 lat, bo już wam po prostu uszami wychodzi. Przy każdych wyborach prawie to samo. Nie dajcie się nabrać. Nie dajcie się nabrać na tych, którzy na błyskotki i na paciorki. Dzisiaj chcą nawlec waszą nadzieję. Chcą doprowadzić do tego, że państwa de facto nie będzie. Będzie grupa osób, które będą obijać się o siebie bez żadnego celu, bez żadnego poczucia wspólnoty. Kto na tym skorzysta? Ta Rosja skorzysta, mówiąc zupełnie wprost. Bo podzielona Polska to zawsze było zaproszenie dla Rosji. Zawsze tak było. Kto się uczył historii, to wie, co się wydarzyło w XVIII wieku. Kiedy Polska podzieliła się na pół. Tak, wspaniale, Kościuszko. Jak skończył? Nasz wielki mąż stan. Konstytucja 3 maja. Genialny tekst. Druga po Stanach Zjednoczonych. Uchwalona 50 lat za późno. Co się wydarzyło? Tragedia rozbiorów. Nikt nie miał złudzeń. Dzisiaj, kiedy niektórzy zdają się być gotowi do tego, żeby handlować krajami za pieniądze nad naszymi głowami, powinniśmy chyba wyciągnąć lekcję z przyszłości. Powinniśmy chyba dzisiaj wszyscy stanąć pod jedną flagą. Pod biało-czerwoną. I zapytać, co możemy zrobić. Nie dla tego czy innego. Nie dla tej czy innej partii. Tylko żebyśmy byli bliżej siebie. Żebyśmy naprawdę znowu myśleli o sobie nie z czułością. Bo to się nie da. To za długo, żeśmy się nienawidzili. Ale żebyśmy zaczęli myśleć o sobie z sympatią, z troską i z poczuciem wzajemnej odpowiedzialności jeden za drugiego. Bo to jest stare prawo. W środowisku, w którym żyjesz i wiesz, że czujesz się odpowiedzialny za tę drugą osobę, za kogoś, kto jest blisko ciebie, jak tobie się powinie noga, to on będzie odpowiedzialny za ciebie. My musimy nawzajem się wspierać. To się nazywa solidarność. To nie jest żadna rocket science. Kończąc, moi drodzy, przed wami dokładnie za trzy miesiące bardzo ważny wybór. I albo wybierzecie sobie partię polityczną, macie je na scenie, możecie sobie wybierać, recenzować rząd, możecie recenzować opozycję, jak chcecie. Albo możecie wyjść kompletnie z tego pudełka i pomyśleć inaczej. Poszukać na scenie kogoś, kto będzie prezydentem ludzi, a nie tej czy innej partii. Kto wie, jak współpracować z rządem, ale jednocześnie nie pluje, nie nienawidzi, nie marzy tylko o tym, żeby wykreślić z polskiej opozycję. Kto widzi i jedną, i drugą stronę. Z jedną się zgadza, z drugą nie. Ale jest w stanie wyobrazić sobie Polskę, która jest jedną polską, a nie dwiema, dwoma Polskami. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy dzisiaj dzielili się dzielili i jeszcze raz dzielili na mniejsze i mniejsze podgrupy zapatrzone w swoje telefony. Dzisiaj Polska naprawdę nas woła do tego, żebyśmy zresetowali swoje myślenie o tej wspólnocie, o tym kraju. Żebyśmy wreszcie poczuli, że jesteśmy kimś sobie bliskim. Że naprawdę, jeżeli przy naszym potencjale, słuchajcie, przy tych pieniądzach, które dzisiaj mamy z Europy, przy tym położeniu, w którym się znaleźliśmy i w którym mamy szansę być mocarstwem, bo my jesteśmy jednym z niewielu krajów, w których dzisiaj w Europie się słucha. Dzisiaj wszystkie karty są po naszej stronie. Wszyscy patrzą na nas i stawiają nas za przykład. Kiedy przyjmowaliśmy ukraińskich uchodźców, kiedy wydajemy 5% PKB na obronność, kiedy naprawdę mamy najbardziej pragmatyczne ze wszystkich podejście do tego, co się w tej części świata dzieje. My naprawdę mamy wszystkie karty na stole. Mamy olbrzymią szansę do wykorzystania. I dziejowy zakręt, z którego wyjdziemy cało, z którego wyjdziemy lepsi, z którego wyjdziemy spokojniejsi, jeżeli tylko sami sobie damy na to szansę. Do tego są te wybory. I o tym są te wybory. I chciałbym Was prosić, żebyście w tych wyborach pomyśleli inaczej. Pomyśleli inaczej, bo po tych dwudziestu paru latach może sprawdzić się niestety ta stara zasada, która bardzo często się sprawdza. Bo w zasadzie zawsze się sprawdza. Więcej tego samego daje więcej tego samego. A jak masz równanie, do którego podstawiasz cały czas te same liczby, to nigdy nie dostaniesz innego wyniku. Czas się odważyć na to, żeby postawić na coś innego. I żeby to coś innego zaczęło w nas pracować i zmieniać świat na lepsze. Dla nas wszystkich. Dla ludzi. Bo ludzie są najważniejsi. I to nie jest tylko slogan wyborczy, z którym jeżdżę. To jest moje najgłębsze przekonanie, że ludzie są najważniejsi. Nie partie. Ludzie są najważniejsi. I nie to, na kogo, czy na tego, czy na tamtego głosują. Tylko to, czy czują się wolni w swoim własnym kraju. Czy im jest lepiej, czy gorzej. Czy wreszcie, i to chyba jest najważniejsze, mają dzisiaj nadzieję, czy już tylko strach. Chciałbym być takim prezydentem, o którym będziecie mogli powiedzieć za dwa, trzy lata jego kadencji. I nie od razu, nie po miesiącu, nie po tygodniu. Nigdy wam nie będę obiecywał bajek. Za poważny jestem i za bardzo was szanuj. Ale po trzech latach kadencji będziecie w stanie powiedzieć, mam w sobie mniej niepokoju. Mniej niepokoju jest wokół mnie. Jest trochę więcej nadziei. Jest trochę więcej szans, widzę, niż zagrożeń. Jest tak, że myślę, że będzie dobrze. Jeszcze może nie jest, ale myślę, że jest szansa, że będzie dobrze. Chciałbym być takim prezydentem. Chciałbym móc zasłużyć na to, żebyście mi dali szansę, żeby takim prezydentem być. Żebyście uwierzyli, że to jest możliwe. Że to jest możliwe, bo to może stać się naszą rzeczywistością już za te najbliższych parę miesięcy. Dziękuję wam bardzo. Czekam na pytania. Zapraszam wszystkich do zadawania pytań. Pani Katarzyna będzie podchodziła z mikrofonem do osób, które się zgłoszą. A wszystkich, którzy chcieliby złożyć swój podpis poparcia dla idealnego, moim zdaniem, kandydata na prezydenta. Będzie to możliwe po spotkaniu przy stoliku obok. Nie ma kandydatów idealnych, panie prośle. Są, powiedziałbym, czasami optymalni w danych okolicznościach. Ale dziękuję, zapamiętam. Drodzy Państwo, siedzimy na miejscach. Ja będę podchodziła, dobrze? Dzień dobry, panie marszałku. Dzień dobry. Dwa krótkie pytania. Czy jest pan za rozcieleniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego? I jeżeli zostanie pan prezydentem, czy podpisze pan taką ustawę? I drugie pytanie. Jak pan skomentuje dzisiejsze słowa niezależnego kandydata PiS na temat, że wojna na Ukrainie zaczęła się przez federację rosyjską, ale również przyczyniły się elity europejskie, między innymi Angela Merkel i jej popolecznik Donald Tusk? Odpowiadając na pierwsze pytanie, nie mam żadnych wątpliwości. Oczywiście jestem za. Czekam na tę ustawę. Tę ustawę, jeżeli będę prezydentem, to ją oczywiście podpiszę, ale nie mam tej ustawy. Mam nadzieję, że te sprawy przyspieszą, bo to są ważne sprawy. To są sprawy ważne dla ludzi. Ziobro próbował stworzyć taki zamknięty krąg Ziobry. To znaczy, że policjant Ziobry kogoś zamyka, albo CBA Ziobry, prowadzi go do prokuratora Ziobry, który go oskarża, skazuje go sędzia Ziobry, a później pilnuje go strażnik Ziobry w Ziobry więzieniu. I masz samowystarczany obieg zamknięty, w którym tak naprawdę Ziobro decyduje o tym, kto siedzi, kto stoi, kto może funkcjonować, kto nie, kto zgnije w więzieniu. To jest horror.