Krzysztof Bosak prezentuje Komitet Wyborczy i podkreśla znaczenie połączenia sił
Krzysztof Bosak podczas pierwszego spotkania wyborczego w Kielcach przedstawił Komitet Wyborczy Wyborców Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy i podkreślił wagę połączenia sił. Zadeklarował, że celem jest wprowadzanie "rozsądnych ludzi" na wszystkie szczeble samorządu i skrytykował wycofywanie się rządu z obietnic.
- Bosak przedstawił zjednoczenie różnych środowisk politycznych i samorządowych, opisując dotychczasowe działania Konfederacji na szczeblu ogólnopolskim oraz sukcesy środowisk bezpartyjnych w samorządach. Podkreślił, że połączenie tych doświadczeń ma wzmocnić reprezentację lokalnych interesów.
- Mówił o budowaniu ogólnopolskiej sieci poprzez lokalne porozumienia, przywołując przykład Białegostoku, gdzie do list dołączają kandydaci różnych środowisk, w tym z list PJJ. Zaznaczył, że partie łączą wysiłki zarówno w listach lokalnych, jak i w Komitecie Ogólnopolskim.
- Bosak skrytykował szybkie wycofywanie się rządu z obietnic wyborczych i opisał mechanizmy unieważniania zobowiązań politycznych przez odwoływanie się do logiki koalicyjnej. Wspomniał też o dyskusji medialnej, w której przedstawicielka opozycji przedstawiała inną narrację na temat złożonych deklaracji.
- Poruszył kwestie związane z obchodami pamięci narodowej, opisując udział niezrzeszonych społeczników w marszach i lokalnych uroczystościach. Wspomniał także o decyzjach instytucji państwowych, takich jak wycofanie znaczka, zmiany w programie Ministerstwa Edukacji oraz cięcia finansowe dla IPN, które zdaniem mówcy wymagają wyjaśnień.
- Bosak wskazał, że podstawową obietnicą jest wystawianie "rozsądnych ludzi" na listy wyborcze, którzy będą reprezentować interesy mieszkańców na poziomie gmin, powiatów i sejmików. Hasłem łączącym ma być deklarowana wolność i aktywność obywatelska.
Prezentacja komitetu wyborczego
- Bosak przedstawił zjednoczenie różnych środowisk politycznych i samorządowych, opisując dotychczasowe działania Konfederacji na szczeblu ogólnopolskim oraz sukcesy środowisk bezpartyjnych w samorządach. Podkreślił, że połączenie tych doświadczeń ma wzmocnić reprezentację lokalnych interesów.
Współpraca lokalna i przykłady
- Mówił o budowaniu ogólnopolskiej sieci poprzez lokalne porozumienia, przywołując przykład Białegostoku, gdzie do list dołączają kandydaci różnych środowisk, w tym z list PJJ. Zaznaczył, że partie łączą wysiłki zarówno w listach lokalnych, jak i w Komitecie Ogólnopolskim.
Krytyka rządu i ocenianie obietnic
- Bosak skrytykował szybkie wycofywanie się rządu z obietnic wyborczych i opisał mechanizmy unieważniania zobowiązań politycznych przez odwoływanie się do logiki koalicyjnej. Wspomniał też o dyskusji medialnej, w której przedstawicielka opozycji przedstawiała inną narrację na temat złożonych deklaracji.
Pamięć historyczna i sprawy kulturalne
- Poruszył kwestie związane z obchodami pamięci narodowej, opisując udział niezrzeszonych społeczników w marszach i lokalnych uroczystościach. Wspomniał także o decyzjach instytucji państwowych, takich jak wycofanie znaczka, zmiany w programie Ministerstwa Edukacji oraz cięcia finansowe dla IPN, które zdaniem mówcy wymagają wyjaśnień.
Główne postulaty komitetu
- Bosak wskazał, że podstawową obietnicą jest wystawianie "rozsądnych ludzi" na listy wyborcze, którzy będą reprezentować interesy mieszkańców na poziomie gmin, powiatów i sejmików. Hasłem łączącym ma być deklarowana wolność i aktywność obywatelska.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Krzysztof Bosak krytykuje segregację sanitarną i media
Krzysztof Bosak ostro o dodatku i 'poziomie zidiocenia'
Krzysztof Bosak krytykuje budżet 2023 i alarmuje o zadłużeniu
Krzysztof Bosak żąda działań rządu ws. unijnego funduszu
Krzysztof Bosak krytykuje zmiany w ustawie o odpadach
Krzysztof Bosak krytykuje brak dekomunizacji państwowych kadr
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Artykuły
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu, dzień dobry, witam serdecznie. Dziękuję Państwu za przybycie. Zapraszam tych, którzy jeszcze gdzieś przy drzwiach, żeby tutaj wejść głębiej. Są jeszcze pojedyncze miejsca wolne. Zapraszamy. Jeżeli będzie trzeba, dostawimy krzeseł. Szanowni Państwo, to jest pierwsze spotkanie wyborcze, podczas którego w jednym z miast wojewódzkich w Polsce prezentujemy Komitet Wyborczy Wyborców Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy. Samo to połączenie sił, którego dokonaliśmy, jest dużym wydarzeniem w polskiej polityce. Dlatego, że najpierw Konfederacja połączyła siły konkurujących ze sobą środowisk korony, ruchu narodowego, nowej nadziei. Następnie rywalizowaliśmy w ostatnich wyborach parlamentarnych z bezpartyjnymi samorządowcami. Z niektórymi, którzy dzisiaj nawet są na tej sali, widzieliśmy się w tych samych debatach ogólnopolskich. I dziś jesteśmy razem. Można zadać sobie pytanie, jak to się stało? Dlaczego? Otóż w mojej percepcji, podczas wyborów samorządowych, w wielu sprawach byliśmy jedynym środowiskiem, które broniło zdrowego rozsądku i pewnych podstawowych wartości państwowych i obywatelskich w tej kampanii wyborczej. My jako jedyni odrzuciliśmy nowomowę polaryzacji polskiej sceny politycznej na PiS i platformę. Na to, że każdy Polak ma się zapisać do jednego z dwóch obozów. Albo jesteś z tymi, albo jesteś z tamtymi. My jako jedyni postanowiliśmy sami zdefiniować to, na czym nam zależy i o co walczymy w polskiej polityce. Zrobiliśmy to na dwa różne sposoby. Bezpartyjni po swojemu, tak jak potrafili najlepiej. Zebrali ekipę z całego kraju, podogadywali się, walczyli o samorządy, w niektórych samorządach rządzili, nabywali doświadczenia. My dokładnie to samo robiliśmy na poziomie polityki ogólnopolskiej. Weszliśmy do parlamentu, przełamaliśmy blokadę progu wyborczego, przełamaliśmy blokadę cenzury medialnej. Mówiono nam, że się nie da, mówiono nam, że scena jest zabetonowana. Analitycy, mądre głowy, profesorowie socjologii, badania, wszystko na nic. Okazało się, że Konfederacja przełamuje te bariery. W podobny sposób, mam wrażenie, w wielu gminach, powiatach i w sejmikach wojewódzkich działały środowiska samorządowe. Te środowiska samorządowe w pewnym momencie dostrzegły, że warto tworzyć ogólnopolską sieć. I ją stworzyły. I wyciągnęliśmy wnioski. Wyciągnęliśmy wnioski lokalnie także, łącząc się z jeszcze innymi środowiskami. Dla przykładu, wczoraj byłem w Białymstoku, gdzie zaprezentowaliśmy kandydata na prezydenta Białegostoku, który pochodzi w ogóle ze środowiska sprzeciwiającego się lockdownom. Nie należał do naszych partii. Zaprezentowaliśmy kandydatów do rady, do sejmiku. I tam jeszcze połączyliśmy się z kolejnymi środowiskami samorządowymi. I na przykład konkretnie w Białymstoku z kandydatami, którzy rywalizowali i z nami, i z bezpartyjnymi z list PJJ. Czyli kolejne środowisko ogólnopolskie. I w wielu miastach w Polsce również kandydaci PJJ-u przyłączają się do naszych list. Czy to lokalnych, czy tego Komitetu Wyborców Ogólnopolskiego, Konfederacja i bezpartyjni samorządowcy. Czyli od wielu lat, można by powiedzieć, idąc osobnymi drogami, łączymy swoje wysiłki. I teraz dużo było gadania po wyborach parlamentarnych, że wynik poniżej oczekiwań. Nie czas, żeby to w tej chwili drążyć, ale popatrzcie państwo na sondaże. Coś drgnęło. Coś wyraźnie drgnęło. Wiele osób już widzi, że to, co było mówione w kampanii wyborczej, to były po prostu jakieś obietnice bez pokrycia. W pierwsze trzy miesiące nowa władza wycofała się prawie ze wszystkiego, co obiecywała. Dziś byłem w porannym programie Bogdana Romanowskiego i siedząca naprzeciwko mnie pani reprezentująca Platformę zaprezentowała taką narrację, że 100 konkretów w zasadzie koalicji nie obowiązuje, bo to nie były obietnice koalicji, tylko to były obietnice Platformy. A teraz jest koalicja, no to robią co innego, co tam wypada z logiki koalicyjnej. W ten sposób można unieważnić wszystkie obietnice. I partie, które w tej chwili rządzą Polską, czują się zwolnione ze wszystkich obietnic. No bo każdy może powiedzieć, to nie my, to koalicjanci. My mamy podejście trochę inne. Proszę zwrócić uwagę. Myśmy nie zaczęli od składania 100 obietnic wyborczych. Nasza główna obietnica to jest taka, że wprowadzimy rozsądnych ludzi na wszystkie szczeble, gdzie udaje nam się wystawić listy. Są to listy albo Konfederacja i Bezpartyjni, albo na niższych szczeblach indywidualne komitety wyborcze, lokalne. I czy ludzie tam będą po prostu reprezentować interes wyborców na miarę lokalnych problemów, na miarę możliwości. I to wyraża hasło, łączy nas wolność. Tak ja je rozumiem. Mamy obywateli, obywatele angażują się w swoje sprawy. Obywatele mają swoją sferę definiowania tego, jaki jest ich interes na poziomie gmin, powiatów, sejmików. I po prostu korzystają ze swoich praw. Tylko tyle i aż tyle. I to dla wielu ludzi w Polsce okazało się niewyobrażalne. Okazuje się, że my robimy coś, co było, nie wiem, nie do zaakceptowania, dla niektórych kontrowersyjne. Dla nas taki sposób działania kontrowersyjny nie jest. Kilka dni temu różne środowiska pozarządowe miałem przyjemność spotkać na lokalnych obchodach żołnierzy, Dnia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W Warszawie wczoraj szliśmy w Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Białymstoku. Mnóstwo ludzi zaangażowanych w pamięć, zaangażowanych w lokalne obchody, zaangażowanych w wydarzenia historyczne. Mnóstwo tych ludzi nie należy do żadnej partii politycznej. Popatrzcie państwo, teraz się zmienił klimat polityczny. Okazuje się, że świętowanie tego dnia już jest znów niepoprawne politycznie. Poczta wycofuje znaczek. Ministerstwo Edukacji zmienia program. IPN ma obcięte fundusze, gdzie jednocześnie wicepremier Kosiniak-Kamysz deklaruje, że on będzie absolutnie wspierał dalsze ekshumacje, ale zabrał 70 milionów na IPN. Jak ma zamiar to zrobić? Możemy zadać pytanie i zadamy to pytanie. Ale ludzie, którzy dbali o pamięć oddolnie, którzy się tym zajmowali, oni się nie zniechęcili. Oni się zgromadzili przedwczoraj o godzinie 12 na Łączce, ze środowisk narodowych o 19 na Placu Krasińskich. Sympatycy i ci, którzy byli zaproszeni na oficjalnych obchodach w więzieniu na Rakowieckiej w Muzeum Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które gorąco polecam zobaczyć, zanim zostanie przez nową władzę w jakiś sposób zamknięte. Jestem pewien, że będzie to solą w ich oku. Naprawdę wstrząsające wrażenie robi cała ekspozycja. Kto nie był, gorąco zachęcam na Rakowieckiej w Warszawie odwiedzić, zobaczyć całą ekspozycję. Czy właśnie wczoraj o 16 na Rynku Kościuszki w Białymstoku i w niezliczonej liczbie miast w Polsce. Oddolna aktywność to jest to, co napędza życie obywatelskie w Polsce. I proszę państwa, bez tej oddolnej aktywności, bez tej oddolnej wynikającej z poczucia godności i z poczucia wolności, inicjatywy, samoorganizacji w Polsce będzie niestety bardzo niedobrze. Dlatego, że jedzie na nas z góry walec, prawdziwy walec tłamszący możliwości życiowe Polaków. To jest walec regulacji unijnych, popieranych wprost albo nie wprost przez większość partii politycznych poza nami. Proszę zwrócić uwagę, PiS przeszedł do ataku w różnych sprawach dopiero teraz, kiedy oddał władzę. Teraz nagle emitowane są spoty, jako wicemarszałek Sejmu mam wgląd w legislację. Proszę mi uwierzyć w to, PiS się tym chwali, ale ja na ich miejscu to bym się tego wstydził. Po wyborach wrzucili kilkanaście projektów ustaw dotyczących rolników i spraw rolniczych. Proszę państwa, czy ktoś wierzy, że te projekty zostały napisane teraz po wyborach? Z jakichś powodów te kilkanaście projektów ustaw było wstrzymywane. Było wstrzymywane i dopiero kiedy stracili władzę, wrzucili te projekty do Sejmu. Patrzmy na takie rzeczy, wyciągajmy wnioski. Mamy w tej chwili te blokady i protesty rolnicze. To się nie wzięło znikąd. To się wzięło z dwóch lat polityki poświęcania interesów polskiego rolnika i polskiego konsumenta. I to trzeba powiedzieć w Kielcach, gdzie całe województwo, też wiele osób, także w naszych strukturach, jest uczestnikami właśnie całego sektora produkcji rolnej, produkcji żywnościowej. Zresztą Podlasie dokładnie tak samo, w którym wczoraj właśnie miałem przyjemność prezentować kandydatów. I my nie możemy w takiej sytuacji dać się nabrać na tą całą retorykę. To jest jedno wielkie kłamstwo, co prezentują nam i ci z jednej, i ci z drugiej strony. Platforma, kiedy była w opozycji, Lewica, mówili, my jesteśmy europejscy, my mamy kontakty, my byśmy to wszystko zrobili zupełnie inaczej. Teraz rządzą. I co z tych kontaktów? Co z tego wynika? Ustępstwa, które rzekomo zrobiła Unia Europejska, są czysto pozorne. Jedno z tych ustępstw, z którymi się próbowali pochwalić, aczkolwiek jakoś tak niezbyt śmiało, bo nie ma się czym chwalić, to jest wprowadzenie kwot, gdzie rokiem referencyjnym, czyli rokiem odniesienia ograniczeń do wwozu do Unii Europejskiej ma być rok 23. A więc już wszystko przez rok po wojnie jechało do Polski i oni ten rok biorą za punkt odniesienia, że on będzie punktem odniesienia dla ograniczenia importu do Polski. Gdzie w niektórych obszarach to, co wjechało do Polski w roku 23, względem lat przedwojennych, było 10 albo 20 razy więcej. I to jest przedstawiane jako instrument stabilizacji polskiego rynku rolnego. To jest śmieszne, to jest niepoważne, ale wiecie państwo, na co oni liczą? Że nikt nie sprawdza liczb. Że nikt nie sprawdza treści konkretnych rozporządzeń, które są przedstawiane. Że nikt nie weryfikuje tego, co faktycznie politycy robią. I my jesteśmy jedną z niewielu sił, i sądzę, że to jest też potencjał merytoryczny środowiska bezpartyjnych samorządowców, którzy weryfikują, co naprawdę wynika z regulacji, które mają obowiązywać obywatela, które mają obowiązywać przedsiębiorcę, które mają obowiązywać samorządy, którym zabierane są pieniądze, a dokładane obowiązki. I tak bez końca i bez końca. Popatrzcie państwo, w tej chwili Donald Tusk i Platforma zaczynają nieśmiało albo coraz bardziej śmiało występować przeciwko zielonej polityce. Polityce nie używają tego słowa. Ale skąd się wziął zielony ład? Przecież to jest część polityki klimatycznej. Popatrzcie państwo, jaka kwadratura koła. Zaczynają pod presją protestów oddolnych odrzucać zielony ład w rolnictwie, ale nie odrzucają polityki klimatycznej. No przecież to jest istna kwadratura koła. Co to jest polityka klimatyczna? Mamy uwierzyć w to, że rozwinięta polityka przemysłowa, rozwinięta gospodarka, ciągle nowe inwestycje, ciągle zwiększanie mobilności, transportu międzynarodowego, że to wszystko jest możliwe, i jednocześnie nie będzie żadnego wpływu na środowisko. Fraze z zeroemisyjności. No proszę państwa, czy ktoś z was widział w ogóle wyliczenia? Czy ktoś ma to policzone? Jak można zlikwidować na przykład rolnictwo albo zmniejszyć moce wytwórcze rolnictwa w Unii Europejskiej, ściągać produkty z drugiego końca świata i jednocześnie zmniejszyć te tak zwane emisje? Przecież to jest istna kwadratura koła. My jesteśmy traktowani jak ludzie niezdolni do samodzielnego myślenia, którzy po prostu wysłuchają tych wszystkich frazesów, wezmą to na wiarę i nie zakwestionują żadnego faktu, żadnego szczegółu. Ci, którzy myślą krytycznie, ci, którzy są zdolni kwestionować te szczegóły, wyciągać wnioski, kojarzyć fakty, to są nasi wyborcy i to są wyborcy Konfederacji, to są wyborcy bezpartyjnych samorządowców i to są wolni Polacy, którzy chcą głosować na coś, co jest prawdziwą alternatywą polityczną, a nie kolejną opcją, która ma mamić Polaków, dezinformować, zarządzać konfliktem społecznym i jeszcze podnosić jego temperaturę. Takiego podejścia chcemy w samorządach. Zobaczcie Państwo, jaka się dyskusja w tej chwili zaczyna. O cenach prądu, o regulacjach związanych z budynkami, z ich ogrzewaniem, z przymusowymi tak zwanymi remontami klimatycznymi. Dyrektywa budynkowa. Kto o tym wszystkim mówił przed wyborami? Kto był na naszej trasie w kampanii wyborczej, ten wie, że my. Kto zaglądał na nasze kanały w mediach społecznościowych? Myśmy ze Sławomirem Męcenem nagrali kilkadziesiąt odcinków wspólnego komentarza politycznego, gdzie te wszystkie kwestie tłumaczyliśmy. Wiecie Państwo, do jakich sytuacji dochodziło przed wyborami? Dzisiaj na to zwróciłem uwagę jednemu z polityków po tym programie w Polsacie, bo tam weszła kwestia dyrektywy pestycydowej, że Unia Europejska chce, to też jest ciekawe, jakie oni mają pomysły, że te pomysły jakby nigdy nie przestają zaskakiwać stopniem swojej bezczelności, arogancji, przewrotności. Unia Europejska wymyśliła, że będzie wprowadzać ograniczenie stosowania pestycydów. No i można powiedzieć, kto by chciał jeść jedzenie z pestycydami, prawda? Powinny być jakieś rozsądne ilości. No to tak na pierwszy rzut oka brzmi okej. Ale już przestaje brzmieć okej, jak poznamy szczegóły. I szczegóły są takie, że punkt odniesienia dla redukcji nie miał być taki sam dla całej Unii Europejskiej, tylko dla każdego państwa indywidualny. Więc kiedy w Polsce stosuje się znacznie mniej środków ochrony roślin, niż w innych państwach unijnych, to u nas miało być zredukowane odpowiednio, a w państwach zachodnich, gdzie ten poziom jest znacznie wyższy, od ich poziomu. I rezultat byłby taki, że oni po wprowadzeniu tej regulacji mogliby stosować ciągle więcej niż my teraz. I jednocześnie ci wszyscy, którzy firmują te wyższe mądrości, używają na przykład takich pojęć jak sprawiedliwa transformacja. Jak to ma być sprawiedliwe? Jak w sprawie tej tak zwanej transformacji przyjęto tą samą zasadę. Wiecie państwo, że nie ma wspólnego pułapu, ile może być emisji na obywatela. Nie ma takiego pułapu. Że każde państwo może dojść do tego samego poziomu rozwoju gospodarczego, emitować tak samo dużo, albo tak samo mało. Nie. Państwa bardziej rozwinięte, przyjęto pewien rok, od którego to się liczy, i mogą więcej, a inne mniej. I my mamy ponieść tego wszystkiego koszty. Ciekawe też jest swoją drogą, czy w tej całej polityce unijnej, wedle mojej wiedzy, chyba nie, ktokolwiek uwzględnił na przykład to, że są narody z północy Europy, które muszą ogrzewać domy, i narody z południa, które trochę mniej. To nie są te same nakłady energetyczne na ogrzewanie. I też to jakby nie widzę, żeby było wzięte pod uwagę, ale wróćmy do dyrektywy pestycydowej, o której zacząłem mówić. Proszę państwa, na czym polega ta sytuacja, na którą chciałem zwrócić uwagę? Przed wyborami, z ciszonym głosem, jeden z członków rządu PiS mówi do mnie, referując tą sprawę, której w tamtym czasie w ogóle nie ma w mediach, i tłumaczy mi to, i mówi tak, panie pośle, weźcie coś z tym zróbcie, mówi członek rządu, weźcie coś z tym zróbcie, nagłośnijcie to, bo oni już nad tym pracują w Brukseli. I dlaczego on to do mnie mówił? Zastanówcie się państwo przez moment. On to mówił dlatego, że wiedział, że u nich jest blokada na informowanie społeczeństwa o jakichkolwiek negatywnych regulacjach, które już są w toku, które już są w przygotowaniu. A dlaczego? Bo to by było sprzeczne z propagandą sukcesów stawania z kolan i rzekomej asertywności w Unii Europejskiej. I w ten sposób bardzo wiele regulacji przeszło, co do których dzisiaj drapią się w głowę ludzie, kiedy im tłumaczę, że rząd PiS-u to zaakceptował. Myśmy to mówili przez kilka lat, tylko przez blokadę medialną to nie docierało. To dotyczy bezpośrednio naszych wolności. Jak nazwać sytuację, w której ktoś wprowadza przepisy, które uniemożliwią nam wynajem albo sprzedaż domu. Jak nazwać taką sytuację? No jest to oczywiste pozbawienie na swobody dysponowania swoją własnością. A przygotowania do tego już zostały poczynione. I to jest przygotowanie pod wymuszanie tych wszystkich tak zwanych remontów klimatycznych wynikających z dyrektywy budynkowej. Proszę państwa, żeby to zsumować, idzie walec regulacji, który ma zabrać szansę na dobrobyt. Szansę na mieszkanie w rozsądnych cenach, szansę na ogrzewanie domu w rozsądnych cenach, szansę na prąd w rozsądnych cenach, szansę na podróżowanie czy autem, czy samolotem w sposób swobodny i w rozsądnych cenach. I to wszystko odbywa się pod hasłami środowiskowymi. Czy my jesteśmy przeciwko ochronie środowiska? Absolutnie nie. Jestem pierwszy, żeby poprzeć to, żeby była kontrola czystości wód gruntowych, rzek, żeby dbać o środowisko, żeby walczyć z nielegalnym wywożeniem śmieci. To jest realna troska o środowisko. Nie mieliśmy żadnego systemu, dopiero zaczęli to wprowadzać na finiszu rządów PiSu. Kontroli na przykład tego, kto co wylewa, jak są wydawane pozwolenia na wylewanie ścieków do rzek, czy faktycznie są realizowane, czy nie. I to, to jest ochrona środowiska. Natomiast tak zwana polityka klimatyczna, z której te wszystkie rzeczy wynikają, o których tutaj mówię, to nie jest, proszę Państwa, ochrona środowiska. To jest pod tym pretekstem. Ale tak naprawdę jest to polityka przemysłowa, polityka energetyczna i inżynieria społeczna na dużą skalę. I teraz czego potrzebujemy na poziomie samorządów? Potrzebujemy ludzi, którzy będą uczciwi i którzy będą otwartym tekstem informować o kosztach tego wszystkiego. Bo realizacja tego, jeżeli chodzi o budynki, jeżeli chodzi o wspólnoty, jeżeli chodzi o ciepłownictwo, spoczywa na barkach samorządowców. Pod kogo podlegają często lokalne ciepłownie? No przecież pod samorządy. Pod kogo podlegają niezliczone obiekty publiczne, które mają być zgodnie z unijnymi wymaganiami zmodernizowane w ciągu najbliższych kilku lat do tak zwanej zeroemisyjności, która w mojej ocenie jest po prostu pięknym hasłem, ale mitem. Nie istnieje coś takiego jak budynek, który jest ogrzewany przez więcej niż pół roku, który będzie w sensie ścisłym, zeroemisyjny. To znaczy, że nie będzie miał żadnego wpływu na środowisko. To jest fizyka. Ta energia skądś się musi wziąć. Ona się weźmie z takiego źródła albo z innego. Ale każde z tych źródeł rodzi jakiś ruch materii, rodzi jakiś efekt. Na kim spocznie ten ciężar? Kto to ma zrealizować? No oczywiście samorządy. Oczywiście samorządy. Gminy będą musiały to wszystko zrobić. A skąd będą te pieniądze? Z rządu? Z Unii Europejskiej? Nie. I będzie pomysł. Jak to ukryć w podatkach i opłatach lokalnych? Jak to zakamuflować? Przecież to, że w tej chwili jest dyskusja o zdjęciu tych tarcz energetycznych. Jak my się znaleźliśmy w takim punkcie, że prawdziwe ceny energii są ukryte przed Polakami i tylko ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą płacą rynkowo albo nawet powyżej rynkowych, żeby to ukryć. Jak się znaleźliśmy w tym punkcie? Został zbudowany system i był budowany od 20 lat. System manipulacji rzeczywistymi kosztami energii. Zostały stworzone wirtualne giełdy, wirtualne instrumenty do podnoszenia kosztów. Czym są certyfikaty emisji CO2? Proszę Państwa, czym one są? Jest to wirtualny instrument skonstruowany tylko po to, żeby podnieść koszty ciepła i energii w krajach takich jak Polska, które używają węgla. Teraz tak, żeby ktoś mnie źle nie zrozumiał. Jeżeli ktoś chce przejść na bezwęglowe czy w ogóle tam bez paliw kopalnych, tak? Nie używamy ani węgla, ani gazu, ani ropy, ani w ogóle niczego, co wykupujemy z ziemi. Ktoś chce przejść na tę technologię? Droga wolna. Jeżeli go na to stać, jeżeli może, proszę bardzo. Dlaczego nie? Ktoś chce wybudować dom pasywny, urząd pasywny, prawda? Niech buduje. Ale jeżeli to ma być obligatoryjne, to ten, kto nakłada taki obowiązek, powinien wskazać źródło finansowania. Czy to jest dużo, co tutaj powiedziałem? To chyba jest rozsądne. Jak ktoś chce nałożyć obowiązek, powinien powiedzieć, ile to będzie kosztowało i jakie będzie jego źródło finansowania. A jeżeli ktoś tego nie przedstawia, powinien być potraktowany jak hochsztapler, jak potencjalny szkodnik. I to jest różnica między nami i całą resztą sceny politycznej. Oni są szkodnikami, hochsztaplerami, którzy wciskają ludziom fałszywe hasło sprawiedliwej transformacji energetycznej. Wiecie Państwo, co się kryje za tym słowem sprawiedliwa? Żeby zatkać kolejnymi łapówkami ludziom usta przed protestem. Wiecie Państwo, co się kryje za tym, kiedy urzędnicy unijni mówią to nie nasza sprawa, że macie kryzys w obszarze płodów rolnych. Zastosujcie rozwiązanie polityczne. To znaczy, że oni mówią dajemy zielone światło, żeby rząd lokalny zatkał pieniędzmi ludziom usta, żeby zeszli z dróg i z granic i przestali protestować. I pytanie, czy my się zgadzamy na taką logikę, że w każdej kolejnej dziedzinie i branży ludziom będą zatykane usta specjalnymi transferami. Zgadzamy się na to? Nie zgadzamy się na to. Chcemy polityki przejrzystej, rozsądnej, opartej na interesie obywatela? Chcemy. I o taką politykę będziemy zabiegać w samorządach, proszę państwa. I Konfederacja, i bez partiej niesamorządowcy, i wszyscy nasi sojusznicy, którzy wchodzą na listy, bo rejestracja do poniedziałku, więc jeszcze mogą być kolejni sojusznicy, którzy jeszcze będą porejestrowani. Dziękuję państwu bardzo za uwagę. Dziękuję.