Sławomir Mentzen: Ocena rozmów z Trzaskowskim i Nawrockim
Sławomir Mentzen podsumował rozmowy z Karolem Nawrockim i Rafałem Trzaskowskim i przedstawił ocenę obu kandydatów. Powiedział, że obecność Trzaskowskiego go zaskoczyła, a rozmowa z Nawrockim była niekonfrontacyjna i pełna deklaracji, m.in. o niepodpisywaniu ustaw podnoszących podatki i obronie złotówki.
Mentzen przyznał, że początkowo spodziewał się, iż żaden z kandydatów się nie pojawi lub że zgodzi się tylko Karol Nawrocki. Obecność Rafała Trzaskowskiego była dla niego pozytywnym zaskoczeniem, natomiast Karol Nawrocki prowadził rozmowę w tonie zgody i uniknął konfrontacji.
Mentzen przedstawiał ośmiopunktową deklarację i podkreślił, że Nawrocki wielokrotnie zgadzał się z jego stanowiskiem. Karol Nawrocki zadeklarował, że nie podpisze ustaw podnoszących podatki, choć podczas dyskusji pojawiły się niejasności wokół propozycji katastru.
Obaj rozmówcy zgadzali się w sprawie obrony polskiej złotówki i nieprzyjmowania euro. Mentzen zaznaczył też, że Nawrocki odciął się od niektórych działań Prawa i Sprawiedliwości, krytykując praktyki wobec mediów oraz ingerencje służb.
Mentzen poruszył pytania o przyjęcie Ukrainy do NATO i ewentualne wysłanie polskich żołnierzy. W relacji Mentzena Karol Nawrocki twardo zadeklarował swoje stanowisko w tych kwestiach.
Ocena kandydatów
Mentzen przyznał, że początkowo spodziewał się, iż żaden z kandydatów się nie pojawi lub że zgodzi się tylko Karol Nawrocki. Obecność Rafała Trzaskowskiego była dla niego pozytywnym zaskoczeniem, natomiast Karol Nawrocki prowadził rozmowę w tonie zgody i uniknął konfrontacji.
Kwestie podatków i deklaracje
Mentzen przedstawiał ośmiopunktową deklarację i podkreślił, że Nawrocki wielokrotnie zgadzał się z jego stanowiskiem. Karol Nawrocki zadeklarował, że nie podpisze ustaw podnoszących podatki, choć podczas dyskusji pojawiły się niejasności wokół propozycji katastru.
Waluta i wolność słowa
Obaj rozmówcy zgadzali się w sprawie obrony polskiej złotówki i nieprzyjmowania euro. Mentzen zaznaczył też, że Nawrocki odciął się od niektórych działań Prawa i Sprawiedliwości, krytykując praktyki wobec mediów oraz ingerencje służb.
Sprawy wojskowe
Mentzen poruszył pytania o przyjęcie Ukrainy do NATO i ewentualne wysłanie polskich żołnierzy. W relacji Mentzena Karol Nawrocki twardo zadeklarował swoje stanowisko w tych kwestiach.
Udostępniamy tysiące materiałów, by polityka była przejrzysta i odporna na manipulacje. Widzisz błąd? Zgłoś go — razem budujemy rzetelne archiwum polskiej polityki.
Inne wystąpienia
Sławomir Mentzen w Bełchatowie zapowiada rewolucję podatkową
Sławomir Mentzen krytykuje obronność i alarmuje o amunicji
Sławomir Mentzen: Polska niegotowa do wojny - ostre ostrzeżenie
Sławomir Mentzen ostro o 18 latach rządów 'popis'
Sławomir Mentzen kwestionuje gotowość Polski do ataku na Rosję
Sławomir Mentzen: Krytyka przekazania obronności Brukseli
Tego samego dnia Wszystkie wystąpienia z tego dnia →
Witold Zembaczyński
Witold Zembaczyński proponuje wariograf dla Karola Nawrockiego
Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski w Kluczborku: 'Sklejać Polskę' i mobilizacja
Agnieszka Gorgoń-Komor
Agnieszka Gorgoń-Komor pyta o koszty pilotażu i pisemną odpowiedź
PiS
PiS: Oburzenie kongresmenów USA ws. finansowania kampanii
PiS
PiS oskarża Donalda Tuska o oszczerstwa i użycie służb
Donald Tusk
Donald Tusk ogłasza rok przełomu - Polska wróciła do wielkiej gry
Artykuły
Transkrypcja
Dzień dobry Państwu. Za nami dwie rozmowy z kandydatami, którzy weszli do drugiej tury, więc przyszedł czas na podsumowanie obydwu rozmów, na moją ocenę obydwu kandydatów. Wszystko zaczęło się tydzień temu, we wtorek, kiedy rano opublikowałem filmik, w którym powiedziałem, że zapraszam obydwu kandydatów i Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego do tego, żeby przyjechali do mnie tutaj do Torunia i porozmawiali po to, żeby mieli możliwość przedstawienia się moim wyborcom, widzom mojego kanału na YouTubie, żeby mieli możliwość przekonania Was do głosowania na siebie. Przyznaję, że na początku zakładałem, że albo nie zgodzi się żaden z tych dwóch kandydatów, ewentualnie, że zgodzi się Karol Nawrocki. To, że na rozmowę przyjechał Rafał Trzaskowski, muszę powiedzieć, że mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się takiej reakcji z jego sztabu. On wcześniej często unikał tego rodzaju rozmów, wywiadów, unikał debat, w związku z czym to było dla mnie pozytywne zaskoczenie i dzięki temu mieliśmy aż dwie rozmowy. Pierwszy pojawił się tutaj Karol Nawrocki. To była czwartek godzina 13.00. Już o tym mówiłem, to jego sztab zaproponował ten termin, czyli przed piątkową debatą. To jego sztab zaproponował nie najlepszą w sumie godzinę. Rozmowa z Karolem Nawrockim była, jak pewnie widzieliście, wyjątkowo niekonfrontacyjna. To znaczy przyjął taką taktykę, żeby spróbować pokazać odbiorcom, widzom tej rozmowy, że ma poglądy bardzo zbliżone do moich. Którego tematu bym nie zaczął, to Karol Nawrocki stwierdzał, że się ze mną zgadza. Było to widać od samego początku rozmowy, kiedy zadałem te pięć pytań tak czy nie. On w ciągu tych pięciu pytań zdążył się odciąć o zasadzie całej polityki PiSu przez te osiem lat. Zielony ład? Błąd. Przyjęcie setek tysięcy muzułmańskich imigrantów? Błąd. Piątka dla zwierząt. Błąd. To znaczy PiS w każdej tych spraw, jeszcze chyba stosunek PiSu też do zamykania gospodarki, w każdej z tych spraw przyznawał, że to my mieliśmy rację, a PiS oczywiście się mylił. Więc pierwsze, nie wiem, dwie, trzy, cztery minuty rozmowy. I Karol Nawrocki odcina się od ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości. Okazuje się, że jego pogląd na tę sprawę jest zupełnie inny niż PiS. I że on nie jest członkiem PiSu, on jest tylko kandydatem obywatelskim, którego PiS popiera, ale wiecie, on z tym PiSem to do końca się w najważniejszych sprawach w sumie nie zgadza. I w sumie dobrze, bo gdyby się okazało, że on w tych sprawach powiela linie Prawa i Sprawiedliwości, to by oznaczało, że naprawdę nie ma przed nami żadnej nadziei i nie możemy się spodziewać niczego dobrego. Potem przyszedłem do tych ośmiu punktów, które umieściłem w deklaracji, którą miałem nadzieję, że kandydaci, którzy się tu pojawią, być może ją podpiszą. I tu naprawdę nie wyszło źle. Który punkt nie zaczynałem? No to Nabrocki w sumie to się ze mną zgadzał, zresztą wcześniej zapowiedział, że przecież tą deklarację podpisze. Pierwszy punkt dotyczył podatków, że nie zgodzi się na żadne podniesienie podatków, składek czy opłaty dla Polaków. Tam wymieniłem te składki i opłaty, ponieważ pamiętam, jak w wyborach w 2019 roku niektórzy przyszli, posłowie Solidarnej Polski deklarowali, że oni nigdy, przenigdy, pod żadnym pozorem nie zagłosują za podniesieniem podatków, a na jednym z pierwszych posiedzeń Sejmu zagłosowali za podniesieniem podatku akcyzowego i się potem głupio tłumaczyli, że akcyza to nie podatek. Bo wiadomo, podatek akcyzowy to w żadnym wypadku nie jest podatek. Więc chciałem uniknąć tego rodzaju głupiego tłumaczenia. Karol Nawrocki tylko chwilę się zamotał przy tym, a co jeżeli stawka podatków wynika, albo opłaty raczej wynika z jakiegoś rozporządzenia, no to przecież oczywiście nie będę rozliczał prezydenta z tego, co jakiś minister wprowadza swoim rozporządzeniem, bo nie ma na to wpływu. No i drugi raz zamotał się przy katastrze, ponieważ były znane wypowiedzi jego i jego otoczenia, że on byłby w stanie rozważyć podatek katastralny od któregoś tam mieszkania i w trakcie rozmowy też tutaj się zamotał, że najpierw powiedział, że nie pozwoli na podniesienie podatków, a potem, no że kataster, to tutaj nie wiadomo, ale w końcu się zadeklarował. Mamy to, jeżeli Karol Nawrocki zostanie prezydentem, to on deklaruje, że nie podpisze żadnej ustawy, które podnoszą podatki i wydaje mi się, że to jest bardzo cenna deklaracja. To była też moja deklaracja, kiedy ja jeszcze kandydowałem w tych wyborach, że nie zgodzę się na żadne podniesienie podatku i cieszy mnie to, że być może rzeczywiście komuś uda się dowieść tą obietnicę do końca przez całą kadencję. Drugi punkt dotyczył gotówki, obrony polskiej gotówki przed kolejnymi obostrzeniami oraz nie przyjęcia waluty euro. To w zasadzie punkt bez historii, nie było o czym rozmawiać. Obaj się zgadzaliśmy, że nie należy oddawać polskiej złotówki, że nie powinniśmy przyjmować waluty euro. Wolność słowa również to samo. Natomiast warto podkreślić, że Karol Nawrocki odciął się od niektórych bardzo niefajnych zachowań Prawa i Sprawiedliwości. To w ogóle był stały punkt naszej rozmowy, że mówił rzeczy, które stały w sprzeczności z tym, co wcześniej robiło Prawo i Sprawiedliwość i nie miał problemu z tym, żeby się od PiSu odciąć, żeby wprost powiedzieć tak, Prawo i Sprawiedliwość zrobiło źle. No i w sprawie wolności słowa Prawo i Sprawiedliwość oczywiście, że robiło źle. Przecież my latami nie byliśmy wpuszczani do TVP. PiS wolał hodować sobie tam lewicę, zapraszał polityków lewicowych i udawał, że Konfederacja nie istnieje. To PiS wysłał ABW na najwyższy czas i sprawił, że ten portal internetowy zniknął na jakiś czas z internetu. Obydwie akcje Karol Nawrocki skrytykował i to oczywiście jest kolejny punkt dla niego. Kolejne dwa punkty dotyczyły spraw wojskowych. To znaczy zapytałem, czy zgodzi się na przyjęcie Ukrainy do NATO oraz czy zgodzi się na wysłanie polskich wojsk na Ukrainę. W obydwu tych sprawach Karol Nawrocki twardo zadeklarował, że póki on będzie prezydentem Ukrainy w NATO nie będzie oraz polscy żołnierze nie trafią na Ukrainę. Ja tam dopytywałem, nawet gdyby Stany Zjednoczone bardzo nas o to prosiły. Karol Nawrocki uważa, że polscy żołnierze nie powinni trafić na Ukrainę. Chwilę się zatrzymaliśmy przy dostępie do broni. Zgodził się Nawrocki z tym, że nie należy jeszcze bardziej rozbrajać Polaków, ale niestety nie wyraził wielkiego entuzjazmu do tego, żeby poluzować trochę te przepisy, żeby je trochę bardziej unormować, żeby Polacy mieli trochę więcej wolności i większą możliwość dbania o swoje bezpieczeństwo. To tu Nawrocki był sceptyczny, a to się pochwalił, że sam ma pozwolenie na broń do ochrony osobistej i powiedział, że chyba w roku, kiedy on je uzyskał, cztery osoby w jego województwie takie pozwolenie dostały. I to jest właśnie problem, że w obecnych przepisach, żeby dostać prawo do posiadania broni do celów ochrony osobistej, to trzeba być naprawdę dobrze ustosunkowanym, trzeba mieć dobrze relację. Ktoś przypadkowy takiego pozwolenia nie dostanie, a prezes IPN-u na przykład takie pozwolenie ma dostać. No i pytanie, czy Polakom się powinna taka sytuacja podobać, że są równi i równiejsi, że jak ktoś jest wysoko, to oczywiście broń sobie może załatwić, a jak ktoś jest zwyczajnym Polakiem broniącym, bojącym się z przyczyn uzasadnionych o swoje bezpieczeństwo, no to już wtedy takiego pozwolenia nie dostanie. Ja na przykład nie dostałem, a Nawrocki dostał, a wolałbym mieć takie prawo, że i ja i Nawrocki możemy dostać możliwość posiadania broni, ale tutaj się, jak widać, nie zgodziliśmy. Kolejne dwa punkty również poszły proste, te dwa dotyczące Unii Europejskiej. Nawrocki deklaruje, że nie zgodzi się na oddanie kolejnych kompetencji Unii Europejskiej, nie zgodzi się na zmianę traktatów unijnych odbierających w Polsce siłę głosu, czy też prawo WETA. W związku z czym na osiem punktów Karol Nawrocki zgodził się z ośmioma punktami, z niektórymi po bardzo krótkiej dyskusji. I efektem naszej rozmowy było to, że Karol Nawrocki podpisał deklarację, którą nazywają deklaracją toruńską, że on się do tych ośmiu punktów będzie stosował, jeżeli zostanie prezydentem. Muszę powiedzieć, że to jest bardzo ważny gest. Jeżeli ktoś zgadza się z tymi ośmioma punktami, jeżeli to są dla niego ważne sprawy, no to wybór w tym momencie powinien być oczywisty, bo mamy kandydata, który swoim podpisem zaświadczył, że będzie się do tych ośmiu bardzo ważnych punktów stosował. Uważam, że powinno się ten gest naprawdę docenić. Potem przyszedłem do kolejnych pytań spoza tej deklaracji i tu parę razy Karol Nawrocki się wkopał. Zacząłem od przypomnienia tego, że on jakiś miesiąc, dwa miesiące temu wezwał Bank Centralny Narodowy Bank Polski do obniżenia stóp procentowych, ponieważ dzięki temu spadłyby raty kredytów hipotecznych. Chciałem wybadać, czy on w ogóle ma pojęcie, co to oznacza i jaki wpływ na gospodarkę ma podwyższenie albo obniżenie stóp procentowych, bo on nie kończy się tylko na tym, że spadną raty kredytów hipotecznych. Obniżenie stóp procentowych co do zasady prowadzi do osłabienia waluty, do wzrostu cen, do inflacji. No i tu niestety od razu było widać, że Karol Nawrocki nie jest ekonomistą. Jego pojęcie o gospodarce nie jest zbyt wielkie. On z zawodu, z wykształcenia jest po prostu historykiem. Wcześniej nie zajmował się polityką, więc przyjmijmy to i miejmy tego świadomość, że wiedza o gospodarce Karola Nawrockiego, wiedza o ekonomii, jest co najwyżej na przeciętnym poziomie i nie jest z całą pewnością specjalistą. Nie rozumie jeszcze, nie zna powiązań pomiędzy kursami walutowymi, w ogóle stanem gospodarki, stopami procentowymi. To zdecydowanie nie jest jego działka. Tu będzie musiał się podciągnąć, jeżeli wygra te wybory. Zapytałem go też o ten jego wyjazd do Stanów Zjednoczonych, do Donalda Trumpa, ponieważ moje zdanie jest takie, że polscy politycy nie powinni starać się ubiegać o poparcie zagranicznych polityków. No bo jeżeli jakiś zagraniczny polityk popiera polskiego polityka, no to wiadomo, że popiera go w swoim interesie, w interesie swojego kraju, a nie w interesie Polaków. I to oznacza tylko tyle, że dany kandydat lepiej będzie realizował interesy, które nie są naszymi interesami z punktu widzenia tego zagranicznego polityka. I tu przyznaję, że Karol Nawrocki mnie zdziwił, bo zamiast wprost się przyznać, że to był efekt, element jego kampanii wyborczej, zaczął twierdzić, że on tam w ogóle nie pojechał w związku z wyborami, że chciał załatwić jakieś rzeczy dla Polski, że nie myślał o tym jako o elemencie swojej kampanii wyborczej. No i bardzo przepraszam, ale ja to po prostu nie wierzę. To znaczy nie jestem w stanie uwierzyć w to, że w szczycie kampanii wyborczej jeden z najpoważniejszych kandydatów jedzie spotkać się z Donaldem Trumpem, zrobić sobie zdjęcie w gabinecie owalnym i szczerze uważa, że to nie jest element jego kampanii wyborczej. Absolutnie nie kupuje tego rodzaju tłumaczeń. Kilka razy jeszcze udało mi się złapać go na tym, że ma zdanie inne niż Prawo i Sprawiedliwość. W pewnym momencie Nawrocki zaczął krytykować Centra Integracji i Cudzoziemców, które, o czym się dowiedział, w trakcie rozmowy otwierało już Prawo i Sprawiedliwość, w związku z czym od tego również musiał się odciąć. Zgodził się na rozmowę, chociaż pięciominutową, z przedstawicielami branży kryptowalut. Z tego, co wiem, do tej rozmowy doszło. I nawet dzisiaj pojawił się filmik na Twitterze Nawrockiego, gdzie popiera istotną część postulatów branży kryptowalut. Więc jeżeli ktoś zajmuje się tą branżą, ma kryptowalutę, to też jest bardzo mocny sygnał, że jest kandydat, który w kampanii wyborczej, drugi kandydat oprócz mnie, który w kampanii wyborczej poruszył ten temat, który wierze idzie dyrektywa Mika i który wierze, że ta dyrektywa jest zagrożeniem dla polskiej branży i postara się na tyle, na ile jest to możliwe, nie podpisywać ustawy, która zupełnie zniszczy ten rynek w Polsce. Potem już pod sam koniec rozmowy trochę go podprowadziłem, to znaczy zacząłem od tego, że ta jego cała historia, którą on opowiada w tych swoich materiałach, jest taka cukierkowa, nalukrowana, że tego się w ogóle oglądać nie da, że tam wszystko było świetnie, że on tam ten Maksymilian Kolbe, Pilecki, Jan Paweł II, kto opisując swoje dzieciństwo na blokowisku, dzieciństwo człowieka, który potem zaczął trenować boks, miał bardzo ciekawy życiorys, mówi, że dla niego w dzieciństwie to ważny był Jan Paweł II, Pilecki, Maksymilian Kolbe. No to jest po prostu niewiarygodne, w sensie ja rozumiem, że można być widzem telewizji Republika i do kogoś trafiają tego rodzaju komunikaty, no ale dla mnie to jest absolutnie niewiarygodne. Ja wolałbym zobaczyć Karola Noworskiego, człowieka z krwi i kości. Go wtedy tak trochę podprowadziłem, że w sumie nie zaprzeczył, no bo nie było czemu zaprzeczać, bo miałem dobre informacje, że brał udział w tych ustawkach. Gdyby mi zaprzeczył, to miałem dokładnie podane, w którego dnia, którego roku ustawcy jakich drużyn uczestniczył, bo udało mi się dotrzeć do tych informacji. Więc ten temat, który potem na dzień, dwa, trzy zdominował naszą debatę publiczną, udało się go odpalić. Tutaj od razu informuję ciekawskich, że to nie było żadne rozbrojenie tematu, ani Nawrocki, ani nikt z jego sztabu nie wiedział, że o te ustawki zapytam. Podobnie ja nie wiedziałem, że media również mają takie informacje i niedługo być może je opublikują. Wyszło przypadkiem. Ja się cieszę, że dostarczyłem ludziom news, a Nawrocki nie zaprzeczył. Powiem Wam, moje osobiste zdanie jest takie, że nie uważam tego za nic złego. Jeżeli dorośli faceci chcą się nawalać w lesie, to jest ich sprawa. Lepiej, żeby to robili w lesie, niż gdzieś na mieście, czy też na stadionie. Ja z tym nie mam absolutnie żadnego problemu. Nawet pod jakimś względem świadczy to jakieś sile charakteru. Oczywiście odbieram to naprawdę pozytywnie, ale wiem, że odbiór ogólny jest trochę bardziej negatywny, ale każdy może na to spojrzeć z zupełnie innej strony. No i na koniec przeszedłem do sprawy kawalerki, ponieważ to jest dla mnie bardzo duży znak zapytania. Ja nie czuję się przekonany wyjaśnieniami Karola Nawrockiego ani sprzed tego wywiadu, ani tymi w ramach tego wywiadu. Po prostu cały czas nie kupuję tej jego historii. Moje zdanie jest takie, o którym zresztą wtedy powiedziałem, że Nawrocki w dzieciństwie, w młodości raczej, a nie w dzieciństwie, robił błędy. Że robił rzeczy, których żaden kandydat na prezydenta by nie zrobił, gdyby wiedział, że w ogóle takie możliwość się pojawi, że kiedykolwiek wejdzie do dużej polityki. Młodość Karola Nawrockiego uważam, że jest świetnym tematem. To znaczy być może rzeczywiście to nie służy w kampanii wyborczej, ale ja chciałbym, żeby kiedyś powstał jakiś rzetelny dokument o młodości Karola Nawrockiego. Co on robił w tym Grand Hotelu w Sopocie? Co on robił na tym swoim osiedlu? Co on robił na tych ustawkach? Z kim on się znał, kiedy trenował ten boks? To jest świetna historia. To znaczy wyobraźmy sobie, że mamy faceta, który ocierał się o świat przestępczy w młodości, a potem z tego wyszedł, zrobił doktorat, skończył studia wcześniej, został najpierw dyrektorem muzeum, potem prezesem IPN-u, a potem kandyduje w wyborach na prezydenta i ma spore szanse te wybory wygrać, no to jest po prostu fascynująca filmowa historia. O tym by się po prostu dobrze oglądało. Moje zdanie jest takie, że gdyby na początku kampanii, albo w ogóle w ramach tej kampanii, PiS pokazał tą historię. Chłopaka z tych osiedli w Gdańsku, poprzez te jego dziwne kontakty, jakieś jego próby, być może nieporadne, robienia złych rzeczy, których wolałby już teraz zapomnieć i nie chciałby, żeby mu to przypominano, to jest świetna, filmowa historia w stylu amerykańskim. I gdyby to opowiedzieć, mielibyśmy kandydata z krwi kości, o którym coś wiadomo. Bo w tym momencie mamy faceta, który wziął się z Nikon, którego historia zaczyna się, jak w zasadzie jest dyrektorem muzeum i mało mamy rzetelnych informacji, co on tak naprawdę robił w młodości, skąd on się w ogóle tam wziął. Ja trochę uczestniczyłem w tej kampanii wyboczej, ale do mnie PiS nie dotarł z przekazem, w jaki sposób Nawrocki został dyrektorem muzeum. Dlaczego w ogóle on nim został? Dlaczego został prezesem IPN-u? Jak to się stało? Jaka przemiana zaszła w tym człowieku, że od człowieka, którego znacie tutaj z propagandy drugiej strony, nagle on stał się kandydatem na prezydenta? To jest materiał na film, którego nie obejrzeliśmy, a moglibyśmy go obejrzeć. Ale że nawet nie film, to mógłby nam o tym w tym momencie opowiedzieć. Poznalibyśmy człowieka z krwi i kości i za to bym go bardziej cenił. Bo w tym momencie niestety uważam, że Karol Nawrocki ma pewne problemy z wiarygodnością. Ja nie mam stuprocentowego zaufania, że to, co on mówił w swojej przeszłości jest prawdą, a czasem nawet jestem prawie, że pewien, że jest nieprawdą. Mi to osobiście przeszkadza. Więc podsumowując ocenę Karola Nawrockiego, zwłaszcza podczas tego wywiadu, bardzo duży plus za podpisanie tej deklaracji. Jest bardzo duży plus, ale minus za pewną wiarygodność, za brak możliwości, odwagi zmierzenia się ze swoją przeszłością. I jeszcze dobry detal, bo po internecie krąży taki kadr, gdzie ja siedzę i żegnam się ze stojącym Karolem Nawrockim, pokazującym, że nie oddaję szacunku Karolowi Nawrockiemu, to jest niestety, albo na szczęście chyba, manipulacja. Było tak, że żegnałem się jeszcze z widzami i pożegnałem się najpierw z Karolem Nawrockim i w studiach telewizyjnych jest częste, że witamy się, czy żegnamy na siedząco z Trzaskowskim, czy z Nawrockim. Wydaje mi się, że też przywitaliśmy się na siedząco, jesteśmy popodpinani tymi mikrofonami. Tak się po prostu robi. I Karol Nawrocki myślał już, że to jest koniec, że nic więcej nie powiem, a jeszcze cały czas mówiłem do kamery, do swoich widzów. W związku z czym on mnie zaskoczył tym, że wstał, podał mi rękę, ja ją podałem, ale chciałem jeszcze dokończyć swoją myśl i swoje zdanie, więc w żaden wypadku nie była to jakaś oznaka, nie wiem, braku szacunku dla Karola Nawrockiego. Po prostu zwyczajne nieporozumienie. Jeszcze mówiłem do widzów, a Karol Nawrocki myślał, że już w tym momencie program kończymy. Druga rozmowa była z Rafałem Trzaskowskim w sobotę o godzinie 19. i to była zupełnie inna rozmowa, wynikająca z tego, że Trzaskowski i jego sztab przyjęli zupełnie inną taktykę na rozmowę ze mną. Nawrocki chciał pokazać, że się z nami naprawdę w wielu sprawach zgadza, a Trzaskowski chciał pokazać, że z wieloma sprawami się z nami nie zgadza, że ma swoje poglądy, jest gotowy ich broni, czyli to było zupełnie co innego. Nawrocki chciał zmobilizować elektorat do głosowania na siebie, ten elektorat prawicowy, konserwatywny widzów mojego kanału, a Trzaskowski chciał raczej zdemobilizować Was do głosowania na Nawrockiego i zachęcić Lewicę do głosowania na niego, ponieważ uznał, że to mu się bardziej opłaca. Stąd zupełnie inna rozmowa, zupełnie inna taktyka, taka dużo bardziej konfrontacyjna. Na początku w tych pięciu pytaniach, tak czy nie, nie zgodził się ze wszystkim, natomiast zadeklarował, że dalej popiera likwidację TVP Info, pytanie czy szczerze, i że może pójść w Marszu Niepodległości, przy czym tam były jakieś lekkie zastrzeżenia. A potem przeszliśmy do omawiania tych ośmiu punktów i rozmowa wyglądała zupełnie inaczej niż z Nawrocki. Na początku to jeszcze się zgadzał, że tak, on jest oczywiście przeciwnikiem podnoszenia podatków, ale to nie takim zadeklarowanym. To znaczy rozumie, że różne rzeczy mogą się wydarzyć. Jak go dopytałem, ale jak to on jest przeciwnikiem podnoszenia podatków, jak za jego prezydentury w Warszawie podatek od nieruchomości wzrósł o 50%, to dlaczego tam podnosi podatki, a mówi, że nie należy podnosić podatku, stwierdził, że dlatego, że ten podatek był tak niski, że trzeba go było podnieść. A skąd ja mam wiedzieć, że nie uzna na przykład za jakiś czas, że podatek dochodowy jest za niski i trzeba go podnieść. Więc ta deklaracja dużo bardziej namiękko niż w przypadku Nawrockiego. Twierdzi, że ogólny kierunek tak, podatki powinny być raczej niskie, natomiast tutaj nie było takiej twardej deklaracji, jak w przypadku Karola Nawrockiego. No i mamy też jego przeszłość, czyli podnoszenie podatków w Warszawie, plus mamy całą przeszłość Platformy Obywatelskiej, czyli podnoszenie podatków przed rząd Donalda Tuska, który też deklarował, że on to każdego ministra wyrzuci ze swojego rządu, kto chociaż pomyśli, zaproponuje podniesienie podatków, a potem tych podatków to podnieśli chyba kilkanaście. Drugi temat, czyli gotówka i euro. I Trzaskowski tutaj mówił, że tak kierunkowo, to on oczywiście nie widzi żadnego powodu do pozbawiania ludzi do posiadania gotówki, czy możliwości płacenia gotówką, że w tym momencie euro w Polsce być nie powinno, że złotówka daje nam bezpieczeństwo. Tylko ja pamiętam jego wypowiedzi z jesieni 24 roku, z samego startu tej jego kampanii wyborczej, gdzie mówił, że z kolei euro daje nam bezpieczeństwo i cały czas to zasłanianie się w tym momencie nie ma tematu euro, w tym momencie nie będziemy przyjmować euro. No ja wiem, że w tym momencie nie będziemy przyjmować euro, bo nie spełniamy kryteriów do przyjęcia euro. Natomiast pytanie, a co się wydarzy, jak zaczniemy spełniać te kryteria? Czy wtedy Trzaskowski nie uzna, że to już jest ten moment, że w tym momencie czasy się zmieniły i trzeba przyjąć walutę euro. W żadnym wypadku nie mamy tutaj twardej deklaracji. I też wydaje mi się, że Trzaskowskiemu trochę umyka ten problem gotówki. To znaczy nie do końca rozumie wszystkie konsekwencje z pozbawienia ludzi prawa do posiadania gotówki, z wprowadzaniem kolejnych tych obostrzeń. On cały czas mówi, że to obostrzenia się wprowadza po to, żeby tam przestępcom było trudniej. Natomiast przestępcy nie mają żadnego problemu, problemy zaczynają mieć zwyczajni ludzie, więc tutaj też nie wydaje mi się, żeby ta deklaracja była jakaś taka wyjątkowo twarda. A już zupełnie nie zgodziliśmy się przy punkcie dotyczącym wolności słowa. Trzaskowski oczywiście, jak prawie każdy, twierdzi, że tak, wolność słowa jest ważna, ale trzeba walczyć z mową nienawiści, bo coś tam, coś tam, coś tam. Wprost go zapytałem, czy zgodziłby się na podpisanie, gdyby był prezydentem tej ustawy, Bodnara o mowie nienawiści, którą na szczęście nie podpisał jej prezydent Andrzej Duda i Trzaskowski wprost powiedział, że on by tą ustawę podpisał. Więc tu mamy pierwszy, bardzo duży punkt, gdzie się po prostu diametralnie z Trzaskowskim nie zgadzam. Ja jestem zwolennikiem wolności słowa. Trzaskowski jest zwolennikiem cenzury walki z mową nienawiści. Kiedy mu pokazywałem skandaliczne przypadki z Europy Zachodniej, do czego prowadzi właśnie to, co on chce tutaj zrobić, czyli do czego prowadzi walka z mową nienawiści, że wsadzani do więzień są ludzie tylko za swoje opinie, że w Wielkiej Brytanii trzy tysiące ludzi siedzi w więzieniu w tym momencie tylko za to, co napisali na Twitterze, no to Trzaskowski, no to będą oceniać sądy. No ja nie chcę, żeby sądy oceniały to, czy ktoś, kto uważa, że ma jakiś jeden pogląd, a nie inny, czy ten pogląd jest dopuszczalny w debacie publicznej, żeby sąd oceniał, czy ktoś za swoje poglądy ma iść do więzienia, czy nie. No absolutnie nie chcę żyć w takim państwie. Nie chciałbym, żebyśmy mieli ustawę o mowie nienawiści. Tu się absolutnie że trzeba walczyć z dezinformacją, trzeba walczyć z jakimiś ruskimi botami i tak dalej, no mi się wydaje trochę fałszywa w sytuacji, kiedy to Platforma Obywatelska i Trzaskowski dezinformowali na mój temat. Przecież oni wymyślili tą nową piątkę Męcena, specjalną, dedykowaną stronę internetową postawili, wkładali w moje usta słowa, których nigdy nie powiedziałem, przez całą kampanię dezinformowali na mój temat, a potem przychodzi Trzaskowski i mówi, że trzeba walczyć z dezinformacją. No ja bardzo przepraszam, no ale to kompletnie nie ma żadnego sensu. Gdyby jeszcze rzeczywiście jakimś cudem Platforma Obywatelska powstrzymała się do dezinformacji w tej kampanii, to można by to jeszcze kupić, ale w tym momencie to jest zwyczajna hipokryzja przez całą kampanię kłamać na mój temat, a potem powiedzieć, że nie, tu trzeba walczyć z dezinformacją. Dezinformacja jest bardzo zła. No ja bardzo przepraszam. Kolejny punkt, w którym się z Trzaskowskim nie zgadzamy, to sprawa Ukrainy w NATO. To już było ostatnio dosyć mocno dyskutowane. Zadałem mu wprost pytanie, czy zgodziłby się na przyłączenie Ukrainy do NATO. On oczywiście, żeby się zgodził. Uważa, że jak najszybciej trzeba by Ukrainę przyjąć do NATO i nie do końca rozumie argumenty, dlaczego nie należy tego robić. To znaczy, Trzaskowski żyje w jakimś świecie, że można przyjąć Ukrainę do NATO i wtedy mamy właściwie, że pewność, że Rosja nie napadnie na Ukrainę, w związku z czym nie musimy się włączyć w tą wojnę. A nawet jak napadnie, no to to nie znaczy, że trzeba polskie wojsko wysłać na Ukrainę. No ja tego kompletnie nie rozumiem. Według mnie to wygląda zupełnie inaczej, że włączenie Ukrainy do NATO to jest diametralne, olbrzymie zwiększenie ryzyka, że Polska będzie w wojnie z Rosją, czego byśmy bardzo nie chcieli. I z tego wynikało kolejne pytanie. Zadałem mu pytanie w takim razie, jak z tymi polskimi wojskami na Ukrainie. I on wtedy, że nie. No to jest sprzeczne. Jeżeli ktoś uważa, że Ukraina powinna być w NATO, to nie może mówić, że polskie wojsko nie trafi na Ukrainę, bo to jest podważenie wiarygodności artykułu 5, podważenie wiarygodności NATO. Jeżeli polscy politycy mówią, że można być w NATO i w razie czego to nie jest zupełnie oczywiste, że inni powinni nam pomagać, ba, że my sami nie będziemy pomagać, może logistycznie, no to jakie my mamy mieć potem pretensje, czy oczekiwania do pozostałych członków Sojuszu NATO, jeżeli sami od razu deklarujemy, że w razie czego to nie pomożemy Ukraini, że nie wyślemy tam żołnierzy. To jest kompletnie bez sensu. Według mnie Trzaskowski w ogóle tego zagadnienia nie rozumie. I tutaj dygresja. Jak potem byliśmy na tym piwie, do którego jeszcze wrócę, to mu to Sikorski tłumaczył, to znaczy, bo Sikorski oglądał debatę i przy mnie tłumaczył Trzaskowskiemu, dlaczego to z tym NATO to jest trochę inaczej, niż on tutaj mówił. Potem zresztą Trzaskowski i Sikorski trochę to rozumowanie powtórzył przy rozmowie u Stanowskiego na kanale Zero, więc tam jest pewien dwugłos. Moje zdanie jest takie, że Trzaskowski nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji przyłączenia Ukrainy do NATO i w sumie to zbyt dobrze to o nim nie świadczy. W sprawie dostępu do broni Trzaskowski się zgodził, że nie będzie zgadzał się na dalsze zaostrzenie przepisów i odbieranie Polakom prawa do broni, a w sprawie Unii Europejskiej, w sprawie traktatów i kompetencji kluczuł. To znaczy widać, przynajmniej ja to tak odbieram, że gdyby to od niego zależało, to on zupełnie dopuszcza podpisywanie kolejnych, ratyfikowanie kolejnych traktatów unijnych, że prezydent Trzaskowski to w żadnym wypadku nie jest gwarancja, że Polska nie zostanie pozbawiona prawa weta, w ogóle tego nie czuje. Podsumowując tych ośmiu punktów, w sumie to zgodził się tak naprawdę tylko z prawem do posiadania broni, przy czym zastrzegł, że również nie zamierza tutaj działać w tym kierunku, żeby tego dostępu było troszeczkę więcej, więc zgodził się tak troszeczkę w tych trzech, ale tak bardzo na miękko i w sumie to warunkowo, a podpisać to w ogóle nie chciał. W związku z czym czuję się tutaj trochę zawiedziony, ponieważ gdybyśmy się zgodzili w czterech albo trzech, albo chociaż jednym punkcie na osiem, no to miałbym jakiś urobek z tej rozmowy, miałbym ten podpis, może ta deklaracja nie miałaby aż ośmiu punktów, jak u Nawrockiego, ale miałaby chociaż jeden. Natomiast nawet w tej jednej sprawie Trzaskowski nie chciał nam tego podpisać, w związku z czym przyjmuję, że raczej nie można liczyć na to, żeby tych ośmiu punktów dotrzymał. Można liczyć się z tym, że za prezydentury Trzaskowskiego jakieś podatki urosną, że będzie ustawa o mowie nienawiści, że dopuszczamy to, że Ukraina pojawi się w NATO, co jest dla nas bardzo dużym zagrożeniem i że w sumie z tą Unią Europejską to będzie tak jak do tej pory, że będą się na wszystko zgadzać i w sumie to się nic nie zmieni. I to jest w sumie najważniejsze pytanie, które też zadałem Trzaskowskiemu. Co się zmieni, jeżeli on zostanie prezydentem? Bo przez całą tą rozmowę miałem wrażenie, że jeżeli Trzaskowski zostanie prezydentem, to nic się nie zmieni. To znaczy, że domknie się oczywiście system, że Tusk uzyska pełni władzę, ale to nie da nic dobrego Polakom. No bo zacząłem od tej ochrony zdrowia. Ja przytoczyłem to, co już mówiłem na debacie, że ten mój pomysł, nasz pomysł, żeby zdecentralizować NFZ, żeby była konkurencja, żeby było jak w Niemczech czy Szwajcarii, wzięty z programu Platformy z 2011 roku, który współtworzył Rafał Trzaskowski, że nie, że Trzaskowski nie chce robić żadnej rewolucji, w ochronie zdrowia tam trzeba coś pomagać, ale żeby było zasadniczo tak jak teraz. Czyli za wiele ma się w zasadzie nie zmienić. Obecne kursy i idziemy dalej w tym samym kierunku. Pytałem go wprost, co się zmieni, jakie ustawy będą w stanie przejść za jego prezydentury, które obecnie nie były w stanie przejść. No bo prezydent Andrzej Duda zawetował całe sześć ustaw, a rząd Donalda Tuska od półtora roku prawie nic nie robi. To pytanie, co się zmieni, jeżeli pan wygra? No i Trzaskowski miał problem z odpowiedzeniem na to, co się zmieni. Zaczął coś mówić, że on jako prezydent będzie miał inicjatywę ustawodawczą i będzie w stanie wrzucić do Sejmu jakieś ustawy. Przecież to jest wiceszef Platformy Obywatelskiej. W sensie ja nie kupuję tego, że on nie może poprosić piętnastu posłów, żeby podpisali się pod ustawą, żeby ona trafiła pod obrady Sejmu. Ja nie kupuję tego, że wiceszef Platformy nie może zadzwonić do Tuska i powiedzieć, że zależałoby mu na jakiejś ustawie, może rząd by się taką, albo chociaż posłowie w Sejmie taką ustawą zajęli. No nie widzę odpowiedzi, co by się zmieniło, poza tym, że weszłaby ustawa o mowie nienawiści, że weszłaby ta cała lewicowa ideologia. Pytałem go w końcu całą sekcję pytań, o tym mieliśmy, o tą deklarację LGBT+, wyszło nawet trochę zabawnie, bo on tam się w tej deklaracji z dziewiętnastego roku zobowiązał chociażby do tego, że powoła pełnomocnika do spraw LGBT+. No to się go pytam, po co Warszawa potrzebuje pełnomocnika do takich spraw? No i zaczął mi tłumaczyć, dlaczego to jest takie strasznie ważne, że pełnomocnik to jest bardzo ważna postać, że ona pomaga tym środowiskom. To pytanie, czemu go nie powołał? Bo nawet nie wiedział, że go nie powołał, myślał, że go powołał. A go nie powołał, to znaczy twierdzi, że to jest ważne. Zobowiązał się sześć lat temu w deklaracji do tego, że to jest ważne, po czym do tej pory go nie powołał i jakoś sobie ci ludzie w Warszawie żyją i pytanie, czy rzeczywiście takiego pełnomocnika potrzebują. Natomiast to jest ciekawe, że to jest jedyny temat, kiedy naprawdę emocja się trochę zrobiła, że widać było, że ten temat jest dla niego bardzo ważny, że wcześniej był konfrontacyjnie nastawiony, że potrafił się nie zgadzać, ale trzymał nerwy na wodzy. A jak zaczęliśmy rozmawiać właśnie o sprawach LGBT+, zacząłem pytać o to, czy ci ludzie na pewno powinni wchodzić do szkół, zacząłem mówić, jakie to może mieć negatywne konsekwencje, no to widać było, że trochę zaczął się Trzaskowski tutaj gotować, denerwować, że ten temat jest po prostu dla niego bardzo ważny. Tylko dla mnie ten też temat jest bardzo ważny. Ja bardzo nie chcę, żeby ktoś przychodził do szkół i mówił dziewczynkom, że mają się ubierać jak chłopcy, chłopcom, że mają się ubierać jak dziewczynki, że mają się teraz zastanawiać, jakie jej tak naprawdę są płci. zdecydowanie się z czymś takim nie zgadzam i tu widać bardzo dobrze, że z Trzaskowskim jesteśmy zupełnie po dwóch stronach tej barykady, że Trzaskowski reprezentuje ludzi, którzy chcą wchodzić do szkół i robić sieczkę z mózgu naszym dzieciom, na co ja się absolutnie nie zgadzam. Podsumowując, nie widzę żadnego powodu, żeby głosować na Rafała Trzaskowskiego. To jest człowiek, który po prostu reprezentuje tą lewicową agendę, z którą ja się nie zgadzam. To jest człowiek, który jest za ograniczeniem wolności słowa, wprowadzanie tej ustaw o mówie nienawiści. To jest człowiek, który popiera te wszystkie transformacje klimatyczne, który popiera kierunek Unii Europejskiej, który będzie w stanie zgodzić się na przekazanie Unii Europejskiej kolejnych kompetencji. To jest człowiek, którym po prostu się w najważniejszych sprawach zwyczajnie nie zgadzam. Co więcej, nie podoba mi się jego sposób kluczenia. W wielu wywiadach to było widać. Tutaj może najmniej, bo wydusiłem od niego kilka deklaracji, których wcześniej nie udało się nikomu wydusić. Natomiast on jest taki strasznie śliski. To znaczy, jak się mu zada pytanie, on potrafi bardzo dobrze zrobić tak, żeby na nie nie odpowiedzieć. Troszeczkę jak hołownia. Zwróćcie uwagę, że jak jest jakiś sukces, to jest jego sukces. Jeżeli jakiś szpitale...